Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Matka poleca – polskie podcasty, od których trudno się oderwać

6 sierpnia 2019 / Monika Pryśko

Dziś przedstawiamy polskie podcasty, których nie tylko fajnie się słucha, ale też które są zabawne, mądre i inspirujące.

Lubimy podcasty. Bo można ich słuchać wszędzie. Bo mogą nam towarzyszyć podczas spacerów z dzieckiem, podczas podróży, stania w korkach i w kolejkach, podczas tworzenia tabelek w excelu, gdy czekamy na klienta i gdy gotujemy pyszną zupę. Dziś przedstawiamy polskie podcasty, których nie tylko fajnie się słucha, ale które są zabawne, mądre i inspirujące.

 

Polskie podcasty, które matka poleca!

 

tu Okuniewska

Podcast Joanny Okuniewskiej, która nagrywa w swoim mieszkaniu w Reykjaviku. Jest lekki, zabawny, ironiczny, bezpretensjonalny. Nazwałabym go codziennym – bo nie musi mieć w Twoim życiu żadnej innej funkcji, prócz relaksacyjnej. ,,Tu Okuniewska” to przyjemność do słuchania.

 

Słuchowisko. Pogadajmy o życiu. / Piąte: nie zabijaj

Justyna Mazur nagrywa dwa podcasty. Jeden jest o życiu, a drugi – o historiach kryminalnych. Myślę, że spodobają Wam się oba!

,,Pogadajmy o życiu” zaczęłam słuchać od pierwszego odcinka, rano. Robiłam rano kawę i włączałam głos Justyny.  A Justyna ma ciepły, radiowy głos, mówi spokojnie i jest rewelacyjna w przeprowadzaniu człowieka z trybu ,,śpię” do trybu ,,działam”. Podcast jest o rzeczach bliskich każdemu z nas. O przyjaźni, śmierć, ale też pracy czy przyjemnościach.

,,Piąte: Nie zabijaj” to nieco cięższy kaliber. Justyna przedstawia historie kryminalne, które wstrząsnęły ludźmi. A przy tym nie epatuje krwią, nie straszy słuchacza. Jeśli lubisz takie historie – spodoba Ci się na pewno.

 

Życie pełne pasji

To podcast Jakuba B. Bączka. Człowieka, który umie pomysły wcielać w życie, który dzięki swojej pracy oraz dobrym inwestycjom może sobie pozwolić na kilka mini-emerytur w roku i który pokazuje, jak to zrobić!

Bardzo inspirujący podcast dla osób, które chcą przekuć swoją pracę nie tylko w pieniądze, ale w szczęśliwe, interesujące życie.

 

Ja i moje przyjaciółki idiotki

Masz ochotę na coś zabawnego i bardzo lekkiego? Joanna Okuniewska nagrywa drugi podcast (kilka zdań wcześniej pisałam o ,,Tu Okuniewska”). Jest o relacjach, związkach, facetach, byciu wrażliwym, dobrym i… naiwnym. Pełno w tych nagraniach odniesień do muzyki pop i klimatów, które pamiętamy z podstawówki. Brawo Girl w wersji audio. Dużo śmiechów, rewelacyjne poczucie humoru, historie, które bardzo dobrze znamy, ale wstydzimy się przyznać.

Polecam serdecznie!

 

Mała wielka firma

Prowadzisz biznes? To znaczy, że na pewno znasz ten podcast, albo przynajmniej o nim słyszałaś.

To jest podcast o prowadzeniu firm, o współpracach, budowaniu swojej marki i tworzeniu komunikacji. Godziny wiedzy do słuchania!

 

Jogapdejt

Podcast o jodze, ale nie tylko. O ciele, dobrym samopoczuciu, relaksie, emocjach. Przede wszystkim to relaks dla uszu, bo tych nagrań po prostu bardzo przyjemnie się słucha. Moim zdaniem to może być doskonała kontynuacja codziennej praktyki jogi.

 

Więcej niż zdrowe odżywianie

To nie jest podcast, który włączysz sobie przed snem dla relaksu. Albo po to, by coś ,,poplumkało” w tle. Te treści, o bardzo określonej tematyce, potrzebują Twojego skupienia.

Wiem, że tysiące z nas codziennie szukają w Google odpowiedzi na pytania dotyczące zdrowia, diety, różnych dolegliwości itp. W tej audio formie jeszcze ich nie słuchałam.

 

 Katarzyna Bieleniewicz

Katarzyna mówi nie tylko o biznesie. Tak, jak ,,Mała Wielka Firma” jest skupiona na biznesie (z mojego punktu widzenia), tak podcast ,,Tuż Przy Uchu” to audycja, która skupia się też na bardziej ,,miękkich” tematach, jak odwaga, praca zdalna czy czytanie książek. To także rozmowy z ciekawymi gośćmi. Wielki plus za miły głos!

 

7 metrów pod ziemią

Jestem przekonana, że znacie cykl na YouTube Rafała Gębury. To są te same rozmowy, te same historie, tylko w formie audio. Wzruszające przejmujące rozmowy. Uwielbiam prowadzącego za takt i klasę. Za tematy, które porusza i rozmowy, które prowadzi bardzo delikatnie. Bez zbędnej sensacji.

 

 

W sieci jest coraz więcej dobrych podcastów. To są też często cykle dostępne na YouTube ale w formie audio – też fajna opcja dla tych, którzy akurat w ciągu dnia nie mogą poświęcić godziny na oglądanie nagrań. Ale mogą słuchać!

Jestem fanką audiobooków i podcastów.  Bo pozwalają mi robić kilka rzeczy jednocześnie.

 

A Ty? Jakich podcastów słuchasz?

Styl życia

Less waste i minimalizm – czy do tanga potrzeba dwojga?

18 lutego 2020 / Agnieszka Jabłońska

Dwie idee, dwa nurty.

Minimalizm – mieć mniej, żyć bardziej i less waste – marnować mniej, przetwarzać więcej, nie kupować i nie marnować.

Tak się składa, że w codziennym życiu łączę minimalizm z less waste. Staram się zachować balans i równowagę. 

Po kilku latach mogę powiedzieć jedno: jest to spokojnie możliwe i – jak wszystko w życiu – wymaga wypracowania nawyków. Trochę uwiera na początku, a później staje się przyjemną rutyną. Pomyślałam, że może Cię to zainteresuje.

Pewnie zastanawiasz się teraz, co drogie czarno-białe meble mają wspólnego z gotowaniem obiadów z resztek i używaniem płatków kosmetycznych ze starego ręcznika. 

Być może ja po prostu obracam się w takich kręgach, ale znam ludzi i domy, gdzie less waste i minimalizm dobrze ze sobą grają. Sprawdź koniecznie książkę – reportaż Marty Sapały „Mniej”- wypożycz, posłuchaj, ściągnij na czytnik, przeczytaj! 

 

Po co Ci to całe zamieszanie? 

Chociażby po to, żeby spać spokojniej, budzić się bardziej wypoczętą. Iść drogą, która ma jasno określony kierunek z lekką głową i ciężkim portfelem. Być „tu i teraz” i cieszyć się wolno płynącym czasem. Pielęgnować relacje i dbać o swoje sumienie. Robić dla innych coś bez wysiłku i stąpać po Ziemi ostrożnie, nie robiąc nikomu świadomej krzywdy. Chciałabym Ci to ułatwić, więc przygotowałam listę punktów wspólnych dla minimalizmu i less waste. Szybko przekonasz się, że żyjąc zgodnie z ideą niemarnowania, masz dużą szansę zostać minimalistką. A jeśli już deklarujesz się, jako osoba, która nie potrzebuje wiele, przy odrobinie wysiłku i zaangażowania, możesz stać się specjalistką od less waste. 

Po 6 latach postanowiłam – nareszcie! – nazywać siebie minimalistką. Stwierdziłam, że mogę mieć coś do powiedzenia w temacie, który jest mi bliski. Dlatego teraz dzielę się moimi pomysłami, jak można połączyć minimalizm z less waste. Po co mi to wszystko? Żeby przynależeć i żeby się odnaleźć. Chcę żyć w środowisku, w którym ludzie rozumieją, jaką zgrozą napawa mnie chodzenie po galeriach i zakupy. Jak bardzo nie lubię kupować i ile czasu zastanawiam się, zanim wybiorę jakiś przedmiot lub usługę. Nie lubię tłumaczyć, że jestem w stanie zainwestować spore pieniądze w podróże, czy w hobby, a mimo że noszę zimowe buty trzeci sezon. Chcę otoczyć się etykietką „minimalistka” i znaleźć ludzi, którzy czują podobnie. 

 

Jak to się zaczęło? 

O less waste zrobiło się głośno za granicą. U nas widzę, że ten trend się rozwija od 2017 roku, powolutku, ale teraz zaczynamy już doświadczać efektu kuli śnieżnej. Przyczyniła się do tego na pewno zmiana przepisów dotyczących segregacji śmieci oraz rosnąca świadomość społeczna. Coraz więcej słyszę o organicznej bawełnie, o niemarnowaniu, gotowaniu z resztek. 

Minimalizm to obecnie mainstream, ha! Minimalistką jestem od 6 lat. Zaczęło się w Japonii – oni to mają we krwi, prostotę kulturową. Do nas trend przyszedł w 2012 roku i… zniknął. Może dlatego, że jego głośnym ambasadorem był Leo Babauta ze swoimi 100 rzeczami? Z dużym zainteresowaniem śledziłam, jak z trendu, który mógł pomóc w codziennym życiu, powstała dziwna hybryda. Minimalizm w swoje szpony szybko złapał przemysł modowy, następnie wnętrzarski. Obecnie to takie skrzyżowanie ograniczenia posiadania do 100 przedmiotów z drogimi meblami i dodatkami w określonym stylu. Dla mnie – osoby, która przeczytała na ten temat kilka książek, wysłuchała kilkudziesięciu godzin podcastów – jest to co najmniej interesujące. 

 

Jak minimalizm łączy się z less waste? 

Nie kupuję

– less waste mówi o tym, żeby nie tworzyć zapasów, których nie będzie można zużyć i rozsądnie gospodarować surowcami oraz nie przyczyniać się do zaśmiecania planety, a minimalizm, żeby otaczać się tylko tym i tylko w takiej ilości, jak to jest naprawdę potrzebne. 

Myślę przed zakupem

– będąc less waste, sprawdzam składy, kraje, z jakich podchodzi dana rzecz, będąc minimalistką, analizuję, czy dana rzecz jest mi naprawdę potrzeba, czy na pewno, do czego i czy długo posłuży.

Inwestuję w jakość

– jestem gotowa zapłacić więcej za produkty tworzone etycznie tak jak ubrania szyte w Polsce, bo kupię tylko tyle, ile dokładnie potrzebuję np. jedną spódnicę na lato, jedne buty na sezon i jeden plecak na kilka lat. 

Nie marnuję

– less waste to zużywanie rzeczy do końca i dawanie drugiego życia przedmiotom, minimalizm to zaspokajanie faktycznych potrzeb poprzez przedmioty, słowo klucz: użyteczność. Jeśli czegoś już nie potrzebuję – sprzedaję to lub oddaję, w minimalizmie wyrzucenie jest ostatecznością. 

Mam mało i zużywam do końca

– mam mało kosmetyków, produktów do pielęgnacji i do makijażu, a te, które mam, zużywam do ostatniej kropelki lub oddaję, jeśli już mi nie pasują. Zużyte opakowania przemieniam na funkcjonalne słoiczki lub świeczniki, które rozdaję bliskim. 

Kupuję rzeczy potrzebne

– unikam tego przyjemnego dreszczyku, który towarzyszy wyprawom do centrum handlowego w weekend wyprzedaży, wolę zakupy online. Wybieram rzeczy, które potrzebuję w ściśle określonej ilości – jeśli szukam jednej bluzki, to kupię jedną bluzkę lub jeden lakier do paznokci. 

Nie kupuję emocjonalnie

– zakupy to nie lekarstwo na doła i nudę. Wolę poczytać książkę, iść na spacer do parku, zagrać w planszówkę lub pouczyć się języka obcego. Transferuję swoje zasoby – energię i czas tam, gdzie da mi to jakąkolwiek korzyść. Zakupy zostawią Cię z poczuciem winy, pustym kontem i brakiem miejsca w szafie lub w łazience. 

Nie chomikuję

– noszę ubrania – na co dzień również te ładne na specjalne okazje – używam wszystkich kosmetyków, gotuję z zapasów i extra składników ze sklepiku kontynentalnego, jeśli czegoś nie używam, to oddaję. Uwaga, tutaj może być pułapka, bo less waste zakłada, że ponownie wykorzystywać np. gdy otrzymasz paczkę zostawić pudełko, papier i sznurek do kolejnej wysyłki – świetne rozwiązanie, jeśli wysyłasz paczki. Jeśli nie, oddaj ten zestaw komuś, kto będzie miał z niego użytek lub połóż na klatce schodowej z opisem „zestaw do wysyłki paczki”, na pewno ktoś skorzysta. 

Inwestuję w hobby

nie oszczędzam na moim hobby, ale nie chwytam pięciu srok za ogon. Zanim przekonam się do czegoś, spróbuję pożyczyć potrzebny sprzęt i przeanalizuję, czy nowe zajęcie jest dla mnie wystarczająco rozwojowe. Później zobaczysz mnie w super butach do biegania, w markowej koszulce, z japońskim nożem kucharskim lub formą do wypieku magdalenek za kilka stówek doskonałej jakości. Pamiętaj, że minimalizm zakłada, że masz dokładnie tyle rzeczy, ile potrzebujesz, więc spokojnie stwórz własny zestaw do malowania farbami, gry na gitarze, czy robienia na drutach. Jeśli po jakimś czasie stwierdzisz, że to nie dla Ciebie, zamiast chować rzeczy na dno szafy, sprzedaj jej lub zrób komuś prezent – to takie proste! 

Oczekuję jakości

– chcę, aby rzeczy, które wybieram, reprezentowały doskonałą jakość. Ubrania nie mechaciły się, kosmetyki nie uczulały, a pokrywki od garnków nie pękały. 

Inwestuję w emocje i doświadczenia

– bardziej ucieszę się z biletów na wydarzenie niż z kolejnego kurzołapa na półce. Sama chętniej wydam na podróż niż remont – w moim odczuciu – wciąż ładnej i zadbanej kuchni. Zamiast piątej pary jeansów wybiorę koncert. 

Pielęgnuję relacje

częściej zobaczysz mnie z przyjaciółką w restauracji lub na herbacie niż w galerii. Lubię randki z mężem, lubię dobre jedzenie i miłe towarzystwo. W „starej” bluzce bawię się lepiej niż w nowej tunice od projektanta – zużywam, pamiętasz? 

Mam porządek w domu

mam mało przedmiotów, więc sprzątanie zajmuje mało czasu. Zmywanie zajmuje niewiele czasu, prasowanie, czyszczenie łazienki – naprawdę polecam. Im więcej produktów w Twoim domu będzie miało swoje stałe miejsce w szafce lub szufladzie, tym mniej czasu zmarnujesz na ich bezsensowne przestawianie, a pusta przestrzeń, będzie sprawiała wrażenie schludnej. 

Ograniczam się i nie ograniczam się

– możesz pomyśleć, że żyję w ciasnym gorsecie, który krępuje moją radość życia, przecież cholernie się ograniczam – tego nie kupuję, tamtego też nie, tam nie chodzę, ale – uwierz, proszę – czerpię z życia pełnymi garściami. Mam wolne środki, żeby inwestować w rzeczy lub doświadczenia, o których marzę i które sprawiają mi wielką radość. 

 

 

Tak jak widzisz, jedno wynika z drugiego, miesza się i przenika. Momentami ciężko jednoznacznie określić, czy jestem minimalistką, czy żyję pro ekologicznie. Jedno jest pewne, wciąż czerpię pełnymi garściami ze stylu życia, który wybrałam, a tango gra mi w duszy nieprzerwanie!

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo