ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Matka na emigracji. Ciąża i poród w Stanach Zjednoczonych.

21 grudnia 2017 / Anna Sperber

Polki narzekają, że bycie mamą nie jest łatwe.

Przyszły pracodawca podejrzliwie zerka na brzuch kobiety w wieku rozrodczym, chętniej zatrudni na dane stanowisko mężczyznę, który w ciążę nie zajdzie. Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim jest ciężki, bo do żłobka dziecko trzeba zapisać, jak jeszcze nie ma go na świecie. Roczny urlop macierzyński związany jest z obniżeniem pensji do 80%, jeśli kobieta była...

Polki narzekają, że bycie mamą nie jest łatwe. Przyszły pracodawca podejrzliwie zerka na brzuch kobiety w wieku rozrodczym, chętniej zatrudni na dane stanowisko mężczyznę, który w ciążę nie zajdzie. Powrót do pracy po urlopie macierzyńskim jest ciężki, bo do żłobka dziecko trzeba zapisać, jak jeszcze nie ma go na świecie.

Roczny urlop macierzyński związany jest z obniżeniem pensji do 80%, jeśli kobieta była zatrudniona na umowę o pracę. Jeśli pracuje się na tak zwanej “śmieciówce” to strach w ogóle pomyśleć o dziecku, chyba że ma się gdzieś zakopany worek ze złotem.

Poród, rzecz nie łatwa, odbywa się często w warunkach, o których młoda mama chce jak najszybciej zapomnieć. Położne krzyczą, otrzymanie znieczulenia graniczy z cudem, a po porodzie nie można liczyć na profesjonalne wsparcie w zakresie karmienia piersią.

Lista skarg i zażaleń jest o wiele dłuższa. Macierzyństwo to piękna rzecz, ale w Polsce matki mają przechlapane.

Czy w Polsce naprawdę jest tak źle, jak nam się wydaje? Po artykule Alicji pewnie niektóre z Was myślą o ucieczce do Niemiec ze względu na niezły social. A jak jest w Stanach Zjednoczonych? Czy mamy mogą liczyć na ‘’american dream’’?

Opieka lekarska w ciąży

W prawidłowo rozwijającej się ciąży wystarczą trzy USG, mimo wszystko w Polsce lekarz wykonuje USG na każdej wizycie, czyli niemal co miesiąc. Do tego częste badania krwi, pomiar wagi, badania specjalistyczne i zazwyczaj zwolnienie lekarskie od początku ciąży.

W USA do ciężarnych podchodzi się nieco inaczej. Ciąża to nie choroba, kobiety pracują zazwyczaj aż do samego rozwiązania, a często także aktywnie uprawiają sport. Badania ultrasonografem nie dokonuje lekarz ginekolog, a technik radiologii na osobnej wizycie. Badania są trzy, maksymalnie cztery. Pierwsze, opcjonalne, potwierdzające wynik testu ciążowego, drugie w okolicach 12. tygodnia, trzecie w okolicach 20. tygodnia i ostatnie wykonywane w trzecim trymestrze.

O częstszym podglądaniu dzidziusia można zapomnieć. Jeśli USG nie wykaże nieprawidłowości, lekarz nie widzi potrzeby, aby wykonywać dodatkowe pomiary i badania. Na wizycie lekarskiej, która odbywa się raz w miesiącu, mierzy się brzuch przyszłej mamy centymetrem i sprawdza za pomocą dotyku położenie malucha w brzuchu. Dlatego część mam, z którymi rozmawiałam, szczególnie tych, które swoje pierwsze ciąże przechodziły w Polsce, czuły się mniej komfortowo i brakowało im więcej szczegółowych informacji.

Mama-Polka musi mieć wszystko pod kontrolą 😉

Poród

Prywatny pokój, dodatkowe łóżko dla osoby towarzyszącej, bezpłatny internet, telewizja, wybór posiłków z menu. Brzmi jak opis pokoju hotelowego? To tylko kilka udogodnień, na które może liczyć przyszła mama podczas porodu w Stanach.

Poród w USA jest jak z bajki i wygląda jak na filmach. W Polsce prężnie działa Fundacja „Rodzić po ludzku”, która ma pełne ręce roboty. W Stanach jej pracownicy by się nudzili. Każda z mam, z którą rozmawiałam, była zadowolona z opieki podczas tego wyjątkowego dnia, a te, które rodziły i w Polsce, i w USA nie wyobrażają sobie, aby kiedykolwiek miały ponownie urodzić w ojczystym kraju.

Przed dniem porodu można bez problemu zwiedzić miejsce, do którego chce się przyjechać podczas godziny zero. Każda przyszła mama otrzymuje własny pokój, w którym ma dostęp do internetu i telewizji. Może jej towarzyszyć nawet pięć osób, a dla przyszłego taty w pokoju znajduje się osobne łóżko. Do rodzącej bardzo często zagląda opiekująca się nią położna. Jeśli jest taka potrzeba, donosi wodę, kostki lodu, soki (dla przyszłego taty również). Kobieta może wypełnić plan porodu, który jest w pełni respektowany, chyba że sytuacja wymaga, aby go w trakcie akcji porodowej zmienić. Przed każdą procedurą medyczną pacjentka jest informowana o tym, co się z nią będzie działo i musi podpisać zgodę na dalsze działanie.

Znieczulenie otrzymuje się na żądanie, nie nacina się rutynowo krocza, dziecko od razu jest kładzione na piersi mamy i nie jest zabierane przez przynajmniej godzinę.

Położne uczą przystawiania do piersi, upewniają się, że przyszła mama poradzi sobie samodzielnie po powrocie do domu. Zazwyczaj wypis ze szpitala następuje po 24 godzinach.

Po porodzie można liczyć na ciągłą pomoc pielęgniarek, które zaprowadzą świeżo upieczoną mamę na pierwszą wizytę w toalecie i pomogą się umyć. Dostarczą specjalne okłady na obolałe miejsca i wszelkie środki higieniczne, a jeśli zgłodnieje w nocy, może liczyć na przekąskę.

Nie wypuszczą rodziców ze szpitala, jeśli nie zobaczą dziecka przypiętego w nosidełku przeznaczonym do jazdy autem.

Żeby nie było tak słodko i kolorowo, przypominam, że służba zdrowia w USA jest płatna.

Ubezpieczenie medyczne w Stanach to grube dolary, płacone co miesiąc na konto ubezpieczyciela. Niestety to, że płacisz, nie oznacza, że wizyty lekarskie, w tym poród, masz całkowicie za darmo. Gdy świadczone są usługi medyczne, to ponosi się dodatkowe koszty. Po pierwsze, każdy ubezpieczony ma określoną roczną kwotę (deductible), którą musi pokryć z własnej kieszeni, dopiero po przekroczeniu tej kwoty ubezpieczyciel zaczyna partycypować w kosztach. Po drugie, obowiązuje współpłatność, która polega na podziale kosztów pomiędzy pacjenta a ubezpieczyciela. Dotyczy to kwoty po spłaceniu deductible. Jeśli chcesz zatem sobie ponarzekać na ZUS, przypomnij sobie o kosztach ubezpieczenia w Stanach.

A co po porodzie?

Niestety w przeciwieństwie do Polski, mama nie jest chroniona w pracy, a jej urlop po porodzie trwa, w zależności od stanu, około 6 tygodni. Dlatego tak wiele kobiet rezygnuje z pracy, ale są jednak takie, które nie mają wyboru, ponieważ sytuacja ekonomiczna zmusza je do powrotu. Noworodki, mając zaledwie 6 tygodni, lądują w punktach opieki, które są płatne.

Około 5. roku życia maluchy idą do Kindergarden (polska “zerówka”), które jest już bezpłatne, a następnie po roku trafiają do szkoły.

Roczny urlop macierzyński, ochrona miejsca pracy i urlop wychowawczy to dla Amerykanek abstrakcja. Słysząc o płatnych, 12 miesiącach opieki nad dzieckiem, szeroko otwierają oczy i usta ze zdumienia. Lubimy sobie ponarzekać na słaby social w Polsce, wzdychając i mówiąc, że “na zachodzie” jest lepiej. Akurat w tym przypadku trawa wydaje się bardziej zielona po drugiej stronie płotu zupełnie bezpodstawnie. Mając dobrze zarabiającego partnera, można sobie pozwolić na bycie mamą na cały etat, w przeciwnym wypadku maluszkiem zajmują się totalnie obce osoby.

Matka Amerykanka

Spotkane przeze mnie mamy w USA zazwyczaj nie pracują. Zajmują się wychowywaniem dzieci i opieką nad domem. W Polsce nadal można spotkać się z pogardliwym określeniem “kury domowej”, a mamy, które łączą pracę i wychowanie dzieci, są oceniane pozytywniej, niż te, które zrezygnowały z pracy. W USA kobiety, które zostawiły pracę po porodzie, nie mają z tego powodu kompleksów. Mamy są bohaterkami, a ich praca i poświęcenie są bardzo doceniane.

Bycie mamą na cały etat w Stanach różni się jednak trochę od bycia mamą na etat w Polsce. Amerykańskie dziecko chodzi do żłobka lub przedszkola zazwyczaj tylko jeśli mama pracuje. Usługi w USA są bardzo drogie, więc przy więcej niż jednym dziecku koszty zaczynają przekraczać miesięczną pensję. Zatem mamy decydują się na zawieszenie kariery zawodowej na kilka lat i opiekują się dzieckiem w domu, a czasami korzystają z pomocy opiekunki. Powrót do pracy następuje w momencie, kiedy dzieci pójdą do szkoły lub jeszcze później.

Najlepsze jest to, że kilkuletnia luka w CV nie przeszkadza im w znalezieniu pracy. W Polsce powrót do zawodu po rocznym urlopie macierzyńskim nie jest łatwy, powrót po 5 latach jest prawie niemożliwy.

Mamy tworzą wspólne grupy i kluby. Spotykają się razem, aby pobiegać, poćwiczyć, wyjść do kina. Często za przynależność do grupy się płaci, na przykład grupa ‘’fit mam’’ płaci składki, aby opłacić trenera, z którym codziennie ćwiczą.

Matka Amerykanka jest bardzo zaangażowana. W szkole wymagany jest udział rodziców w wydarzeniach i często proszeni są o różnego rodzaju wolontariat. Film Bad Moms nie jest tak bardzo przekolorowany, jak by się mogło wydawać ;-).

Bycie mamą w USA daje więc dużo satysfakcji, również mamom-Polkom, dzięki którym powstał ten artykuł. Myślę, że każda mama szczęście może znaleźć wszędzie. Wystarczy jedynie przymykać oczy na niedogodności, wychodzić z założenia, że szklanka jest do połowy pełna i chłonąć jak gąbka dobre rzeczy, które zsyła nam  los.

A Wy jakie macie zdanie na ten temat?

Styl życia

Jak sobie ustalisz budżet w związku, tak będziesz żyła.

2 kwietnia 2021 / Agnieszka Jabłońska

„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.” Te z nas, które pamiętają dobre rady babci, ciotki lub własnej mamy, jeśli jest reprezentantką starszego pokolenia, na pewno dobrze znają to zdanie.

To taka mądrość przekazywana z ust do ust kolejnym pokoleniom kobiet, które wstępowały w związek małżeński. Cytowana co najmniej tak często jak: „Mąż jest głową, a kobieta szyją w rodzinie”.

Dzisiaj jest inaczej! – powiesz mi zaraz. No pewnie, że jest inaczej. Kobiety są wykształcone, świadome i niezależne. Kończą studia, rozwijają sobie pasje. Zakładają firmy, zajmują kierownicze stanowiska, odnoszą sukcesy. Dbają o siebie: fizycznie i psychicznie. W międzyczasie wstępują w związek – partnerski lub małżeński. I część z nich zachowuje tak upragniony work life balance, ma przy sobie świadomego partnera i jest najlepszą wersją siebie. Amen. U części z nas do głosu dochodzą jednak kody kulturowe lub jakieś tajemnicze obszary w mózgu, które sprawiają, że może nie czekamy na męża z pantoflami jak nasze babcie, ale zdecydowanie jesteśmy gotowe do poświęceń. Nasze barki mają wielopokoleniową zdolność do dźwigania ciężarów, a my do odczuwania szczęścia z bycia męczennicami. 

Ciąża – zmiana układu sił 

Kiedy układ sił w domu się zmienia? Tak, tak, dobrze myślisz, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Ciąża pociąga za sobą szereg wydarzeń, które nie mieszczą się w biznesowym kalendarzu, szpilki ustępują trampkom, a marynarka bluzie od dresu, biznesowy telefon natomiast zamienia się w telefon do przychodni pediatrycznej. Te zaś, które już wcześniej były męczennica, z uczuciem tryumfu mogą założyć na głowę upragnioną koronę. I teraz znowu się na mnie oburzasz: „Przecież ciąża to coś normalnego! Przecież para podjęła decyzję o dziecku wspólnie!” Zgadzam się z  Tobą, ale popatrz obiektywnie, osobą, której życie wywraca się realnie do góry nogami bez lukru i słodzenia, jest kobieta. 

To może jednak warto zainwestować w dobrą pościel?

Pościelić możesz sobie na różne sposoby. Część kobiet podejmuje się wychowania faceta, jakby dostawały pod swoje czułe skrzydła małego chłopca, który bez nich niczego nie osiągnąłby w życiu i zginąłby marnie pierwszego dnia po ich odejściu. Brawa dla tych pań, wyrazy współczucia dla panów. Żyją później z takim „wychowanym” egzemplarzem i mówią, że są szczęśliwe. Pozostaje w to wierzyć. Niektóre oddają się całkowicie w ręce swojego misia, bo skoro on coś mówi, to przecież wie, a jak coś robi, to przecież musi być dobrze. Uczcijmy minutą ciszy te dziewczynki, które szukają w związku ojca i przewodnika, ale jednocześnie nie dorosły na tyle, by być aż partnerkami.

Większość z nas chce jednak związku partnerskiego. Takiego, w którym mieszkanie jest sprzątane po połowie, gotuje osoba, która lepiej się w tym czuje lub ma więcej czasu. Większość z nas chce dostawać spontanicznie kwiaty i dawać równie spontanicznie czekoladę. Chcemy pracować i zarabiać, dzielić się obowiązkami domowymi i finansowymi, chcemy współtworzyć związek, być 1 do 1, fifty-fifty na równi z naszym partnerem. A później zachodzimy w ciążę… Znowu o tej ciąży! Jak by to była przyczyna wszystkich problemów! O co Ci chodzi? Dziecko to wspaniała zmiana!

Ciąża – wielka zmiana 

Dziecko to ogromna zmiana i jeszcze większa odpowiedzialność. To trudny czas dla związku, dla pary, czas, gdy kobiecie zmieniają się priorytety, gdy w jej psychice zachodzą olbrzymie zmiany. Czas, w którym zmienia się i kształtuje na nowo cała komórka społeczna: rodzina. A o co jest najwięcej kłótni, gdy wszyscy są zmęczeni, zestresowani i próbują dać z siebie 101%? Tak, najczęściej o obowiązki, a później niestety o pieniądze. Po narodzinach dziecka okazuje się, że związki, które funkcjonowały jak szwajcarski zegarek, potrzebują dobrego oliwienia lub po prostu przestawienia priorytetów. 

Chcesz ścielić? Olej to i pracuj nad budżetem! 

To może zamiast pościeli lepiej pracować nad budżetem? I to jest dobra myśl! Bo widzisz, jak sobie ustalisz budżet w związku – a najczęściej usiądziecie z partnerem i przegadacie, jak ma to wszystko wyglądać – tak będziesz żyła. Jeśli od początku kreujesz się na kobietę-herosa, mistrzynię nadgodzin i zwolenniczkę dwóch etatów, która pracy potrzebuje jak powietrza i jest totalnie samowystarczalna, ciężko będzie Ci zmienić pewne rzeczy, gdy przewartościujesz priorytety we własnej głowie. 

Budżet domowy – jak to u Ciebie wygląda? 

Ile par, tyle pomysłów na zarządzanie finansami. Na podstawie obserwacji, uważam, że wyróżnić można cztery główne metody prowadzenia domowego budżetu:

  1. Jedno wspólne konto, do którego wpada wszystko i każdy bierze tyle, ile potrzebuje
  2. Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont, 
  3. Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń, 

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy. Co jest wspólne? Jeśli ktoś prowadzi budżet na jeden z przedstawionych sposobów, bardzo ciężko jest mu zmienić styl myślenia. Tak było, jest i będzie, bo to działało, bo tak jest dobrze. Tyle że po zmianie sił w związku – kobieta na urlopie macierzyńskim, opiekuńczym i być może wychowawczym – stare metody dzielenia się kasą zwyczajnie mogą nie działać… 

Zobacz, jakie są najpopularniejsze metody prowadzenia domowego budżetu. Jak jest u Ciebie? 

 

  • Jedno wspólne konto, na które wpływają wypłaty i z którego każdy bierze tyle, ile potrzebuje

 

+ równy dostęp do pieniędzy w związku niezależnie od zarobków
+ pełna kontrola nad finansami sprawowana przez oboje partnerów
+ trudniej wpaść w długi
+ wszystkie wydatki są wspólne
+ łatwiejsze, wspólne gromadzenie oszczędności  

Minusy:
– trudno zrobić drugiej osobie prezent-niespodziankę
– trudno odłożyć własne pieniądze
– trudno ukryć przed partnerem dodatkowe przychody lub wydatki
– partner może kontrolować wydatki i rozliczać drugą osobę 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety oraz pełna pensja partnera wciąż wpływa na to konto. Oboje partnerzy mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych środków. Wpływają tam również wszystkie świadczenia i benefity na dziecko. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta korzysta ze zgromadzonych na koncie środków oraz wynagrodzenia partnera. 

Czy są inne zagrożenia?
Jeśli jedno z partnerów postanowi wypłacić wszystkie pieniądze z konta i odejść, drugie zostanie bez pieniędzy. Jeśli jedno z partnerów będzie miało długi, komornik zajmie wspólne konto i wszystkie znajdujące się na nim środki mimo braku ślubu lub przy rozdzielności majątkowej. 

 

  • Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont

 

+ wyraźny podział pieniędzy na wspólne i osobiste
+ większa niezależność w wydawaniu osobistych pieniędzy
+ możliwość robienia prezentów-niespodzianek sobie lub partnerowi
+wspólne podejmowanie decyzji o wydatkach domowych
+ wspólne oraz niezależne gromadzenie oszczędności 

Minusy:

– miesięczna opłata za trzy konta
– konieczność pamiętania o przelewie na wspólne konto
– trudności z podzieleniem wydatków osobistych i wspólnych
– nieporozumienia w ustalaniu kwoty, która jest przelewana na konto wspólne 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety wpływa na jej osobiste konto. Partnerzy muszą podjąć wspólną decyzję, jaką sumę kobieta przekazuje do budżetu domowego. Jeśli podział nie zostanie dokonany sprawiedliwie, mogą ucierpieć wydatki osobiste kobiety. Świadczenia i benefity na dziecko wpływają na konto partnerki lub partnera, dlatego konieczne jest ustalenie, ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka i kto płaci za rzeczy dla niego. Na urlopie wychowawczym kobieta nie ma źródła dochodów, jest więc zależna od przelewu na wspólne konto, który wykona partner. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Jeśli jedno z partnerów zdecyduje się odejść ze wspólnymi pieniędzmi, strata będzie mniejsza niż w przypadku jednego wspólnego konta. Oczywiście przy założeniu, że każdy z partnerów oszczędzał również swoje pieniądze. Jeśli jeden z partnerów ma długi, komornik może zająć wspólne konto, a w przypadku wspólnoty małżeńskiej, współmałżonek będzie solidarnie odpowiadał za długi. 

 

  • Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń 

 

Plusy:

+ pełna niezależność finansowa od partnerki lub partnera
+ możliwość ukrywania własnych przychodów i wydatków 

Minusy:
– przy braku dyscypliny bałagan w domowym budżecie
– kłótnie o pieniądze i procentowy udział w utrzymaniu domu

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Na konto kobiety wpływa pomniejszone wynagrodzenie, z którego musi pokryć określone wcześniej z partnerem opłaty. Jeśli procentowy udział w domowym budżecie nie zostanie na nowo przedyskutowany, może okazać się, że kobiecie brakuje pieniędzy na bieżące wydatki takie jak: jedzenie, czy środki czystości. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta nie dysponuje własnymi pieniędzmi i nie ma dostępu do pieniędzy partnera. Jest więc od niego całkowicie zależna finansowo. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Każde z partnerów ma swoje pieniądze, więc zachowuje niezależność. Jeśli para jest w związku małżeńskim, jeden z małżonków może zaciągnąć zobowiązania finansowe, wpaść w długi bez wiedzy drugiej osoby. Warto pamiętać, że zgodnie z art. 30 Kodeksu cywilnego oboje małżonkowie są solidarnie odpowiedzialni za zobowiązania, które zaciągnęło jedno z nich. Dlatego przy dwóch całkowicie osobnych kontach warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. 

Budżet domowy,  która metoda najlepsza? 

Myślę, że dla wielu z nas odpowiedź jest jasna: wspólne konto. Chcemy mieć pewność, że tworzymy z partnerem rodzinę i działamy w tym projekcie wspólnie na wszystkich płaszczyznach również finansowej. Chcemy dzielić się pieniędzmi, które zarabiamy solidarnie, tak jak dzielimy się obowiązkami, a gdy okaże się, że w danym okresie w życiu potrzebujemy więcej wsparcia – ciąża, urlop macierzyński, opiekuńczy, czy wychowawczy – chcemy je otrzymać bez proszenia.

Będą wśród nas również takie kobiety, które nigdy nie zrezygnują z niezależności finansowej, które mogą się podzielić z partnerem swoimi pieniędzmi, ale na ściśle określonych warunkach. Kwestia wychowania lub życiowego doświadczenia. Lub po prostu jesteśmy lepiej wykształcone, bardziej przedsiębiorcze i zaradne i zarabiamy więcej niż nasz partner. Może miałyśmy w życiu więcej szczęścia, byłyśmy na pewnym etapie bardziej pracowite i bardziej skłonne do ponoszenia ryzyka, jesteśmy bogate z domu. W takiej sytuacji bardzo dobrą opcją jest pozostawienie konta osobistego i przelewanie ustalonej kwoty na konto wspólne, do którego oboje partnerzy mają dostęp. Dzięki temu zachowujemy niezależność, nie musimy dzielić się informacjami o naszych przychodach, pensji, premiach, dodatkowych źródłach dochodu i możemy dbać o finanse osobiste – budować poduszkę finansową, sprawiać sobie i partnerowi (jeśli mamy na to ochotę) małe lub większe przyjemności. 

Dla wielu z nas jednym słusznym wyjściem będzie osobne i całkowicie niezależne konto oraz podział, kto i za co płaci. Wolimy zrobić zakupy spożywcze i zapłacić w aptece, niż przelewać środki na wspólne konto. Najczęściej tak jest po prostu wygodniej. Moim zdaniem to opcja, która świetnie sprawdza się na początku związku, gdy para rozpoczyna wspólne prowadzenie gospodarstwa. W sytuacji, gdy partnerzy planują wspólnie dziecko, taki podział może okazać się dla kobiety trudny, a nawet niesprawiedliwy. To, jak będzie życie wyglądało w rzeczywistości, zależy od ustaleń i indywidualnego podejścia do kwestii finansowych obojga partnerów. 

Czy w takim razie kobieta-mama powinna mieć swoje pieniądze? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejny artykule! 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo