Change font size Change site colors contrast
Reportaż

Czy kobieta powinna mieć swoje pieniądze?

7 czerwca 2021 / Agnieszka Jabłońska

Czy kobieta powinna mieć swoje pieniądze?

Zazwyczaj gdy zadaję to pytanie, spotykam się ze szczerym oburzeniem – no jak to?!

Oczywiście, że kobieta powinna mieć swoje pieniądze,  i pracę, i przyjemności, i płacić na randce, jeśli ma na to ochotę. Nie poprzestaję na tym i drążę dalej, a czy mama powinna mieć swoje pieniądze? Tutaj odpowiedzi nie są już tak jednoznaczne, a zdania mocno podzielone. Dlatego zebrałam kilka historii wspaniałych kobiet, które poradziły sobie mimo braku środków i wyszły z opresji obronną ręką. 

Jednocześnie po wysłuchaniu moich rozmówczyń zbiera mi się na płacz na samą myśl o tym, ile jest kobiet, które nie mają do kogo zwrócić się o pomoc i muszą trwać, nieustannie pijąc bardzo gorzkie piwo, którego same naważyły bez szans na zmianę swojego położenia. 

Kasia (Kicia): od miłości do wielkich długów 

– Nie słonko, mój mąż ode mnie nie odszedł. – Kasia, którą wszyscy znajomi nazywają „Kicią”, ma długie czarne włosy, ciemne oczy i brwi. Sama siebie nazywa kobietą po przejściach, która wciąż wierzy w szczęśliwy los. To może trochę patetyczne, ale w jej ustach to zdanie brzmi… prawdziwe. Spotkałyśmy się, żeby porozmawiać o tym, czy kobieta powinna mieć swoje pieniądze.  – Mój mąż nie odszedł, to ja wykopałam go z domu, ale to zupełnie nic nie zmieniło – Kicia zaciąga się papierosem – i tak musiałam spłacać jego długi, a komornik zajął moją pensję. Byłam sama z dwójką dzieci, już nie takich małych – Jasiek miał 6, a Tomek 8 lat i jedną pensją, na której łapy położył komornik. 55 tysięcy długu dokładnie to pamiętam, to zabrzmiało jak wyrok. Jak przeczytałam pismo, to poczułam takie kłucie tutaj – Kicia kładzie wypielęgnowaną dłoń z krótkimi bordowymi paznokciami na biuście – że myślałam, że osierocę moje dzieciaki. Ale przetrwałam i każda z nas przetrwa. – Przez chwilę pali w milczeniu. 

O matczynym poświęceniu i miłości silniejszej niż rozsądek 

– Pomogła moja matka świętej pamięci. Poszła i sprzedała mieszkanie, rozumiesz? Sprzedała swoje małe dwa pokoiki i przyniosła te pieniądze i dwie walizki. Zamieszkała z nami i tak już zostało do końca. Ostatnia ofiara mojej matki można powiedzieć. – Kicia znowu się zamyśla. Gdyby była kimś innym, pewnie teraz zaczęłaby płakać, ale Kicia nie płacze, już nie – Największa głupota? Powinnam powiedzieć teraz jak w telenoweli, że wyjście za mąż za tego gnoja, ale nie uważam tak. Mam z nim dwóch synów, którzy – Bogu niech będą dzięki – wyszli na ludzi. Jeden pracuje jako kierowca autobusu, drugi jest księgowym, ma swoją firmę, dobrze zarabia. Jestem zadowolona i spokojna. Najbardziej żałuję, że byłam młoda i zakochana, nie myślałam o pieniądzach, wcale. Pieniądze? Na co to komu, jak ma się miłość – Kicia śmieje się i kaszle, to taki typowy suchy kaszel palacza. Upija łyk mocnej kawy ze szklanki, wiem, bo w mojej jest dokładnie ta sama fusiara,  i po chwili kontynuuje – Dzisiaj mówię dziewczynom jedno: rozdzielność majątkowa i własne pieniądze. Taka się zrobiłam wykształcona, ale co się nalatałam po prawnikach, jak gnoja wykopałam z domu, to moje. Hazard. – uprzedza moje pytanie – zorientowałam się trochę wcześniej, bo Tomusia pobili, szli za nim ze szkoły, wciągnęli w bramę i obili, wrócił zapłakany, krew na koszulce, myślałam, że wdał się w bójkę. Na początku krył ojca, oh oni obaj byli w starego wpatrzeni jak w święty obrazek, moja kochana, tylko „tatuś” i „tatuś”, a jak go wykopywałam, jaki był lament. Jeden stał i krzyczał na mnie, drugi trzymał się ojca, jakby ich coś opętało. Więc krew mnie zalała, złapałam starszego i wrzeszczę „idź z nim! No idź, zobaczymy, za ile wrócisz do matki”, ale wtedy – nie uwierzysz – stary się odezwał „wrócę po was chłopaki” tak im powiedział, dobre, nie? – Kicia śmieje się i klepie po udach – dwa tygodnie na niego czekali z nosami przyklejonymi do szyby, na każdy dźwięk dochodzący z klatki lecieli do drzwi, a jak słyszeli domofon, to zlatywali nawet na dół z trzeciego piętra w kamienicy. Nie wrócił. 

O nowej rzeczywistości, w której rządzi praca 

Kicia patrzy przez okno. Bawi się złotym pierścionkiem. – W końcu wzięłam rozwód. Po co mi więcej jego długów? Na co miałam czekać? Udało się. A, ty kochana, chciałaś więcej o tych pieniądzach. To tak jak mówiłam, mamusia sprzedała mieszkanie, wprowadziła się do nas. Miała niską emeryturę, ale byłe prządki nie mogły jakoś specjalnie liczyć na łaskę państwa, a ja zaczęłam dorabiać. Pracowałam po 12 godzin w sklepie, a po pracy szyłam dla prywaciarza. Przywoził rzeczy w worku, czasami były karteczki, co do zrobienia, czasami nie i trzeba było szukać. Przy dobrym świetle latem mamusia siadła i pomogła, przy gorszym musiałam szyć sama. Czasami było pracy na dwie godziny, a czasami na sześć. Im więcej brałam i szybciej szyłam, tym lepiej płacił, ale nigdy nie było wiadomo, ile przywiezie. Raz przywiózł trzy worki, ja chora z gorączką, ale nie ma rady, szyć trzeba. Usnęłam nad maszyną, cudem nie przyszyłam sobie palców do spodni. Innym razem nie było go trzy tygodnie, nie miałam za co dzieciakom butów kupić, chodzili w dziurawych. Na co szły pieniądze? Na jedzenie – wykarm dwóch dorastających chłopaków, na ogrzewanie, to była kamienica, tutaj się ogrzewa prądem. Zimą siedziałam w trzech swetrach i rękawiczkach bez placów. Mamusia spała pod pierzyną, pod koniec to była taka chudziutka i malutka, że jej wcale nie było z łóżka widać. Gorące butelki z wodą jej wkładałam do łóżka, żeby cieplej było. Dzisiaj to ja mam luksusy. Sama mieszkam i dwa pokoje od miasta dostałam, bo moja kamienica na rewitalizację poszła. Wodę mam w kranie, ogrzewanie z miasta, sypialkę własną – luksus! 

Co by było gdyby? Być może lepiej 

– Co bym zrobiła, jakbym wtedy miała pieniądze? Kupiła nam wspólnie z mamusią trzy pokoje w blokach. Żyła spokojniej, może mniej bym pracowała, a tak moich chłopaków to wychowały sąsiadki i babcia. Na szczęście żyliśmy wtedy wśród swoich. Każdy każdego znał i musieli się zachowywać, bo wszystko wiedziałam jeszcze zanim weszłam na trzecie piętro. W kamienicy obok mieszkała ich nauczycielka, surowa była i dobrze. Udało się, ale mogło się nie udać. Dlatego mówię zawsze dziewczynom: chcesz ślubu, to bierz, ale zrób rozdzielność u prawnika i miej swoje pieniądze, okładaj, oszczędzaj, to się zawsze przyda. 

Marysia: wielka miłość, która czasami za szybko się kończy  

Z Marysią rozmawiamy online. Ma szczupłą twarz i bardzo duże oczy. Mówi cicho i powoli, jakby się czegoś bała. Za jej plecami na dywanie bawi się jej 4-letnia córeczka Iza. Marysia pracuje w szkolnej bibliotece, bardzo lubi swoją pracę. Nie zarabia kokosów, ale nie ma również pełnego etatu, tylko tak może zajmować się Izusią. 

Mgła, która zmieniła wszystko 

– To był październik. Zwyczajny dzień, wtorek. Maciek jak zwykle pożegnał się ze mną i z Izusią, wsiadł na rower i pojechał do pracy. Pogoda była ładna,  tylko mgła nie dawała mi spokoju. Maciek śmiał się, że jak zwykle panikuję, że ma się przejaśnić na popołudnie. – Marysia mówi wolno, jakby czytała z karki – Z mgły wyjechał rozpędzony Ford Mondeo, kierowca zapatrzył się w ekran smartfona, domykał jakiś ważny „deal”, jak zeznawał później w sądzie. Za późno zauważył Maćka. – Marysia milknie i zaciska usta w wąską kreskę. Dłonie, którymi podnosi kubek, drżą lekko. Trzyma kubek w dłoniach, zagląda do jego wnętrza. Nie pije. 

Czas na chłodne kalkulacje 

– Telefon z policji. Ja na zakupach, z wózkiem, marudzącą Izą, nie bardzo rozumiałam, co się dzieje. Jak dotarło wreszcie do mnie, co mówi policjant, wypadły mi z rąk siatki. Pomidory potoczyły się po chodniku, miałam zrobić spaghetti na kolację. Zadzwoniłam do brata Maćka, on i bratowa przyjechali do mnie i bardzo mi pomogli. Z rodzicami nie utrzymuję kontaktu, a Maćka rodzice nie żyją. Do pogrzebu było ciężko, próbowałam się trzymać. Iza nie rozumiała, co się dzieje, ciągle chciała na ręce, była taka nieznośna. Miała zaledwie 16 miesięcy, gdy Maciek zginął. Po pogrzebie zaczęło powoli do mnie docierać, że nie mam środków do życia… Mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu, a wiosną zaczęła się budowa naszego domu. Oczywiście na kredyt. Banki jeszcze wtedy nie robiły problemów z hipoteką. Maciek poprzedniej zimy kupił auto, też na kredyt. Był informatykiem, mogliśmy sobie na to pozwolić. – mówi, jakby chciała usprawiedliwić nieżyjącego męża –  Ja byłam na wychowawczym, ale to było wszystko załatwione ze znajomym Maćka. Pamiętam, że zostało mi na koncie 280 złotych z jego ostatniej pensji. Dostałam jeszcze zasiłek i pieniądze z ubezpieczenia, ale czynsz za nasze mieszkanie wynosił 1200 do tego opłaty, wyżywienie i raty kredytów, na które potrzebowałam kolejne 2000 złotych. Myślałam, że oszaleję. Przez chwilę myślałam nawet, czy się nie poddać, ale – pewnie uznasz, że to śmieszne – przyśnił mi się Maciek. W tym śnie byliśmy na Korfu – tam spędziliśmy naszą podróż poślubną – Maciek obejmował mnie, śmialiśmy się, świeciło słońce i nagle on powiedział „żyj” i sen się skończył. Wtedy zrozumiałam, że jeśli kiedykolwiek chcę go zobaczyć, teraz muszę wziąć się w garść. – Marysia patrzy gdzieś w bok i delikatnie się uśmiecha. 

Bezcenne wsparcie i bezinteresowna pomoc 

– Brat Maćka pożyczył mi 5 tysięcy, a bratowa pomogła z prawnikami. Sprzedałam samochód i spłaciłam cały kredyt. Sprzedałam dom dzięki ich pomocy. Zapłaciłam karę za wcześniejszą spłatę kredytu hipotecznego, zostało tyle, żeby na kilka miesięcy wynająć kawalerkę. Byłam dumna. Wymówiłam dwa pokoje. Właścicielka nie robiła problemów i nawet oddała mi kaucję i dała różaniec na drogę. To był jednej z najmilszych gestów, jakich doświadczyłam w życiu, ale nie ostatni po śmierci Maćka. Mam wrażenie, że odkąd nauczyłam się prosić o pomoc i przestałam udawać, że sobie radzę, wszechświat naprawdę ruszył mi na pomoc. Zadzwoniła przyjaciółka, której mama jest dyrektorem szkoły. Dostałam pracę w bibliotece, poszłam na studia zaoczne. Moja inna koleżanka wzięła Izę do swojego przedszkola, płacę tylko za wyżywienie. Dwa tygodnie temu dostałam kredyt w banku, kupiłam nam malutkie mieszkanie dwupokojowe blisko parku, za miesiąc się przeprowadzamy. Teraz mój kolega – Marysia lekko czerwieni się przy słowie „kolega” – pomaga w remoncie. 

Warto mieć swoje pieniądze 

Co chciałabym powiedzieć innym dziewczynom? Szczęście nie trwa wiecznie, jest czymś ulotnym i chociaż mówi się, że pieniądze tego szczęścia wcale nie dają, to warto je mieć, bo wtedy nieszczęście boli mniej. Dużo nad tym myślałam w bezsenne noce po śmierci Maćka. Gdybym miała odłożone swoje pieniądze, nie musiałabym pożyczać od rodziny. Może skończyłabym budowę domu i zarobiła na sprzedaży nieruchomości, a tak musiałam sprzedawać szybko rozgrzebaną inwestycję… Czułabym się pewnej i bezpieczniej. Dzisiaj nie zdecydowałabym się na urlop wychowawczy, szukałabym jednak żłobka i wróciła do pracy. Chociaż Maciek nigdy nie dał mi odczuć, że nie mam pieniędzy. On… – Marysia musi głęboko odetchnąć – ciągle mi proponował „kup to, kup sobie tamto”, a ja nie chciałam. Często sam robił mi prezenty. A ja?  Jedna bluza, dwie pary spodni i buty, nie potrzebowałam wiele. Teraz wiem, że chcę zadbać o siebie i o Izę pod każdym względem, ale za swoje pieniądze. 

Iwona: nowa miłość, nowe życie i wielka pomyłka 

Kolejna rozmówczyni nie chce, żebym poznała jej twarz. Jest najbardziej tajemnicza, ale gdy opowiada mi swoją historię, przestaję się dziwić. Jej życie przypomina film sensacyjny i pewnie niejeden scenarzysta znalazłby w jej słowach gotową historię. 

Apetyt na miłość 

– Iwona, mam na imię Iwona. Słyszysz mnie? – pyta, gdy łączymy się na What’s upie. – Dobrze, będę opowiadać. Możesz notować, nie ma problemu. Mam na imię Iwona i mam 47 lat. Tego człowieka – przez całą rozmowę będzie go właśnie tak nazywać „tym człowiekiem” – poznałam, gdy miałam lat 35 i 12-letnią córkę. Zwolnili mnie z pracy w szwalni, siedziałam na zasiłku i myślałam, co dalej. Odpowiedziałam na ogłoszenie matrymonialne w radiu. Koleżanki pukały się w głowę i śmiały ze mnie. Urządzałyśmy takie babskie spotkania, no wiesz – moja rozmówczyni trochę się rozluźnia i przestaje brzmieć, jakby czytała z karki – śledzie, wódka i tort, takie to były babskie nasiadówy, moja córka bawiła się z dziećmi, a my mogłyśmy nakręcić sobie wałki, zrobić paznokcie i trochę ponarzekać. Ojciec mojej córki poszedł do więzienia, a późnej zniknął. To było takie głupie… Ja, dziewczyna z dobrego domu – ojciec lekarz, matka nauczycielka, najlepiej w szkole zdałam maturę, poszłam na studia. Tam poznałam brata mojej koleżanki. Dziewczyna była fajna, ale brat to taki typ spod ciemnej gwiazdy, a ja – głupia gęś zakochana w Skrzetuskim – śmiej się, jeśli chcesz, taka właśnie byłam. Miałam warkocz i okulary w grubych oprawkach. Ja postanowiłam, że go zbawię, a on, że mnie uwolni. Jak wpadłam, to się skończyło love story… – Iwona milknie na chwilę – co to ja miałam… aha, ogłoszenie matrymonialne, bo ja chciałam pana przyzwoitego, żeby odnosił się do mnie i do mojej córki z szacunkiem, żeby rodzinę mieć, chciałam kochać na poważnie. 

Szansa na nowe, piękne życie 

I taki pan, wyobraź sobie, do mnie napisał. Mieszkał w Anglii, ciężko pracował na produkcji. Zaczęliśmy wymieniać listy, później dzwonił do mnie czasem, wysłał paczkę ze słodyczami dla córki. Później jakieś kosmetyki dla mnie, chyba perfumy. Spotkaliśmy się, jak przyleciał tutaj odwiedzić matkę. Pan starszy ode mnie o 10 lat. Na poziomie, niepijący i niepalący. Miło się odzywał, córka go polubiła. Kwiaty mi kupował, zapraszał do kawiarni. Urlop szybko minął i musiał wracać. Już wtedy zaproponował, żebym z nim poleciała. Najpierw myślałam, że upadł na głowę, ale zaczęłam myśleć. Jeden dzień, drugi, trzeci, czwartego dnia zaprosiłam koleżanki, gadamy, opowiadam, a one mówią, że to może dobry pomysł. W Anglii więcej płacą, pracę bym znalazła, córka się przyzwyczai. Właśnie córkę to chciałam zostawić tutaj i pojechać najpierw sama na próbę. Ten człowiek zaoferował, że mała może zostać u jego matki. Poznałam tę kobietę i była bardzo miła i życzliwa. Gdy byliśmy u niej, zapytała jaką kawę lubię i zaprosiła mnie do kuchni. Ten człowiek coś oglądał w telewizji. Jego matka konspiracyjnym szeptem powiedziała do mnie znad filiżanki pełnej proszku, który miał się zamienić w cappuccino orzechowe: „uciekaj dziecko!”, ale nie zapaliła mi się żadna lampka. Myślałam, że starsza pani ma swoje dziwactwa, wiesz, tekściki i takie inne. Gdy pojechałam do niej z córką, bardzo serdecznie przyjęła małą, mnie znowu wzięła do kuchni i dała mi 500 złotych. Nie chciałam przyjąć tych pieniędzy „Schowaj to – powiedziała – i wydaj, gdy będą Ci najbardziej potrzebne, gdy nie będzie wyjścia. Jak nie wydasz, to mi oddasz” i tym mnie przekonała. Wezmę, zawiozę i wrócę. Na koniec dodała „Niech to będzie nasza matczyna tajemnica”. Schowałam pieniądze do torby i szybko wyszłam. Ten człowiek kupił mi bilet. Miałam około 20 funtów i pieniądze od jego matki. W moim mieszkaniu miał zatrzymać się brat przyjaciółki. Dostał lokum w zamian za czynsz i dbanie o kwiatki. – Iwona przerywa rozmowę, musi odebrać paczkę od listonosza. 

Sielanka, która trwała tylko chwilę 

– Zamówiłam nowy magazyn ogrodniczy, wybacz słonko. Już jestem. Na miejsce doleciałam wieczorem. Pierwszy raz leciałam samolotem, byłam taka przejęta i zmęczona. A w Anglii jak to w Anglii – ciemno, zimno i deszcz. Ciągle ten deszcz. Ten człowiek przysłał po mnie kolegę, bo musiał zostać w pracy. Pojechaliśmy autobusem na przedmieścia do małego domku. Myślałam, że to będzie nasz domek, okazało się, że mamy jedynie pokój w piwnicy. Zdumiałam się, ale szybko wytłumaczyłam sobie, że przecież mężczyźni nie potrzebują wielkich luksusów i na pewno wkrótce coś znajdziemy. Ten człowiek ucieszył się na mój widok. Przyniósł kwiaty i kolację – burgera z frytkami. Następnego dnia miał wolne, więc mieliśmy przejść się po miasteczku i poszukać dla mnie pracy. Z pracą nie było żadnego problemu – szukali pracowników magazynu. Praca ciężka, ale czas mijał szybko, pracowałam z innymi Polkami, brygadzista był dla mnie bardzo miły, wpadłam mu w oko. 

Bolesne zderzenie z rzeczywistością 

Po trzech dniach dostałam jednak wymówienie, a ten człowiek załatwił mi pracę w swojej fabryce. Tutaj nie było już tak miło, tempo szybsze, przerwy krótsze i ciągle śmierdziało. Mnie jednak ludzie lubią i szybko zaczęłam się ze wszystkimi dogadywać, dbał o mnie szczególnie jeden kolega. Nic złego nie robił, pomógł coś przenieść, raz podał mi coś z półki i przytrzymał drzwi na zaplecze. Temu człowiekowi to jednak wystarczyło, po pracy nie odzywał się do mnie, a później zrobił mi awanturę. Szybko się pogodziliśmy i był spokój. Aż do czasu, gdy były moje imieniny i dostałam od kolegi kwiatka. Ten człowiek nic nie powiedział, ale zrobił się cały czerwony. A to był zwykły kwiatek za 10 p. Wtedy przez moment poczułam się dobrze, trochę zazdrości, jak to mawiają w związku, jest potrzebne. W domu najpierw się nie odzywał, a później mi przywalił. Bez uprzedzenia, mocno. Ogłuszył mnie. Później bił mnie jeszcze głowie. Powiedział, że już więcej tam nie wrócę. Myślałam, że żartuje, ale musiał dosypać mi czegoś do herbaty, którą mi podał po wszystkim, bo obudziłam się prawie w południe, a drzwi były zamknięte na klucz. Od tego dnia zaczął się mój horror. Nie mogłam pracować, nie mogłam sama wychodzić, nie mogłam dzwonić do córki. Dni zlały się w jedno. Miałam wiadro, bo w piwnicy nie było toalety. Miałam gotować, sprzątać, prać, kiedy mi kazał. Najpierw byłam cicho, później krzyczałam, ale nikt z domu mi nie pomógł. Dowiedziałam się o wiele, wiele później że powiedział tym ludziom, z którymi mieszkaliśmy, że jestem chora psychicznie, okłamałam go i nie wzięłam leków z Polski. Oni mu uwierzyli. Nie przestawał mnie bić. Bił mnie, gdy byłam niemiła, gdy nie chciałam uprawiać z nim seksu, gdy płakałam za domem lub ugotowałam coś inaczej, niż on chciał. Bił mnie, gdy nie poszło mu w pracy albo gdy koledzy się z niego śmiali. Modliłam się do Najświętszej Panienki, żeby wrócić do domu, do córki. 

Ratunek, który mógł nie nadejść 

Pomoc przyszła zupełnie niespodziewanie. Znajoma, z którą pracowałam na magazynie w tej pierwszej pracy, postanowiła mnie odwiedzić. Przyszła do nas i gdy on nie patrzył, wyszedł na chwilę na korytarz, podsunęła mi serwetkę z napisem „jeśli dzieje Ci się krzywda mów o Klaudii” szybko wsunęła serwetkę do kieszeni sukienki. Ten człowiek na szczęście tego nie zauważył. Nie wiem, co by było, gdyby się zorientował… Wizyta koleżanki go zmęczyła tak bardzo, że próbował wyrzucić tę kobietę. Kiedy ja – nie wiem, skąd wzięło się we mnie tyle sił, ale powiedziałam: „Nie, ona musi jeszcze zostać, bo nie powiedziała mi o Klaudii”. I zaczęłam ją pytać, jak czuje się Klaudia, bo gdy z nimi pracowałam, to było z nią kiepsko i tęskniła za domem. Gdy znajoma wyszła, dostałam kilka razy w twarz, ale modliłam się jedynie, by ktoś mi pomógł. Nie wierzyłam, że ratunek nadejdzie, to było dla mnie niemożliwe. Dwa dni później usłyszałam walenie w drzwi naszej piwnicy. Ten człowiek otworzył, został wepchnięty do środka pokoju. Jakiś mężczyzna trzymał go za gardło i przyciskał do lodówki, drugi stał za nim. Trzecią osobą, która weszła do pokoju, była tamta kobieta. „Pakuj się, wracasz do domu” . Na lotnisku oddałam jej 500 złotych. Tyle kosztował bilet. Gdy samolot oderwał się od ziemi, po moich policzkach płynęły łzy i nie przestały aż do samego lądowania. 

Doświadczenie matki, wnioski dla córki 

Na lotnisku cały czas oglądałam się za siebie, czy nikt mnie nie śledzi. Dopiero następnego dnia dotarłam do mieszkania jego matki. Gdy mnie zobaczyła, przeżegnała się i powiedziała tylko „przepraszam”. Zgłosiłam sprawę na policję. Dużo pomogła mi wychowawczyni mojej córki i moja koleżanka. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym nie miała przy sobie tamtych pieniędzy. Możliwe, że Ci ludzie i tak by mi pomogli, a może nie, nie wiem. Dzisiaj moja córka ma 24 lata, pracuje, ma swoje pieniądze. Nie opowiedziałam jej, co zdarzyło się w Anglii, ale zaczęłam uczyć, że ma zarabiać, być niezależna. Chcę, żeby miała dobrą pracę i związała się z facetem, który też umie ciężko pracować i zarobić pieniądze. Co mogę powiedzieć młodym dziewczynom? Jeśli szukacie pracy, to szukajcie dobrej pracy, a jeśli mężczyzny, to dobrego mężczyzny i te dwie rzeczy wcale nie muszą iść w parze. 

Kinga: mąż dobry do czasu

Mojego męża poznałam na konferencji – opowiada drobniutka blondynka w dużych okularach w złotych oprawkach.  Ja – świeżo upieczony pracownik, kilka miesięcy wcześniej skończyłam studia, dostałam dyplom i wyruszyłam na podbój wielkiego świata. On – dyrektor handlowy starszy ode mnie o ponad 10 lat. Doskonale ubrany, przystojny, elokwentny. Rozmawialiśmy kilka minut i byłam przekonana, że nigdy więcej się nie spotkamy. Nie doceniłam go – Kinga uśmiecha się smutno na to wspomnienie – zdobył mój służbowy numer telefonu i umówił się na spotkanie, jako klient. Trochę mnie zdziwiło, że specjalnie do mnie przyjechał z innego województwa ponad 300 kilometrów. Pamiętam, że pomyślałam wtedy, że musi być naprawdę zachwycony naszymi pozytywnymi opiniami w sieci… 

Owinięta wokół palca 

Oczywiście tak poprowadził pierwsze spotkanie, że niczego nie udało się ustalić i kilka dni później musiał przyjechać znowu. Tym razem zaprosił mnie na lunch. Widziałam już, że starsze stażem koleżanki wychodzą na lunche z klientami, więc czułam się wyróżniona – w duchu skakałam z radości! Później zaczęliśmy do siebie dzwonić, najpierw w sprawach służbowych, później on poprosił mnie o prywatny numer telefonu. Pół roku, tyle minęło od pierwszego spotkania, gdy mi się oświadczył. To były nasze wakacje w Rzymie, mój pierwszy wyjazd za granicę, pierwszy lot samolotem – byłam dosłownie i w przenośni wniebowzięta! I on, opiekujący się mną w tak piękny sposób, trzeba przyznać, że miał maniery dżentelmena: odsuwał mi krzesło w restauracji, podawał ramię podczas spaceru, mówił do mnie „kochanie” w taki serdeczny sposób. Zmiękłam, roztopiłam się jak rzymskie lody w upał. Dzisiaj myślę, że owinął mnie wokół palca… 

Wielka miłość i wielkie zmiany – czy na pewno na lepsze? 

Rzuciłam pracę i zamieszkałam w jego mieście. Szybko znalazłam zatrudnienie, a później wszystko nabrało tempa: ślub i ciąża. To była wielka miłość, ale pociągała za sobą wielkie zmiany, byłam przerażona. Jemu zależało na dziecku, w końcu był już grubo po 30-stce. Ja uważałam, że mam czas, ale pozostał w tej kwestii stanowczy. Gdybym wtedy zauważyła, że jest to człowiek, który zawsze potrafi postawić na swoim, jeśli nie od razu, to po jakimś czasie. Nieważne, jakimi środkami, on zawsze osiąga to, czego chce – Kinga uśmiecha się, ale nie w tym uśmiechu radości, w jej głosie pobrzmiewa gorycz – dziecko i od razu bliźniaki. Byłam przerażona, ale powiedział, że ze wszystkim sobie poradzimy. Zaczął szukać większego mieszkania, urządzać je dla nas. Pokój dla dzieci, salon, piękna kuchnia. Ja puchłam, a on zdawał się pękać z dumy. Pierwsze dziwne zachowania, które pamiętam, bo musiało ich być więcej, tylko nie zwracałam na nie uwagi, dotyczyły właśnie ciąży. Musiałam iść do ginekologa, którego on wybrał, chociaż wolałam innego lekarza. Miałam rodzić w konkretnej klinice i tutaj również nie miałam nic do powiedzenia. Spisał ze mną plan porodu, ale byłam tak zmęczona, że niewiele z tego pamiętałam. Później dowiedziałam się, że to on chciał, abym za wszelką cenę rodziła bliźniaki naturalnie – wyobrażasz sobie? Uważał, że tylko poród SN to prawdziwy poród. Wybrał również położną – bardzo nieprzyjemną kobietę, która wcale nie chciała mnie słuchać i w czasie porodu na mnie krzyczała. Zabronił mi karmić piersią, ponieważ uznał, że zepsuje mi się biust – wcześniej uwielbiał moje piersi – i poinformował o tym cały personel kliniki, tylko nie mnie. 

Groźba, która zmieniła wszystko 

Najgorsze jednak było to – Kinga nie może poradzić sobie ze łzami, które napływają jej do oczu – że zmienił imiona naszych dzieci. Urodziłam dwie śliczne dziewczynki, jedna miała mieć na imię Amelka, a druga Weronika, a on nazwał je: Monika i Patrycja. Kompletnie tego nie rozumiałam, a gdy zwróciłam mu uwagę – tak naprawdę to zrobiłam scenę – najpierw z dobrodusznym uśmiechem powiedział, że coś mi się pomyliło, a później podszedł bardzo blisko mnie i wyszeptał: „Jeśli się nie uspokoisz, powiem wszystkim, że masz depresję poporodową, zamkną Cię w klinice psychiatrycznej i dopilnuję, żebyś już nigdy nie zobaczyła dzieci.” Poddałam się, miałam zdrowe dzieci i to było dla mnie najważniejsze. 

Wspomnienia, które ciągle bolą  

Dalej było tylko gorzej. Całe macierzyństwo polegało na zadowalaniu jego potrzeb i spełnianiu jego wizji idealnej matki. To on określał jaka mam być, co mam nosić, jak mam mówić. Do dzisiaj na widok skromnej sukienki zapinanej od góry do dołu na guziczki dostaję mdłości. Dość szybko musiałam również spełniać małżeński obowiązek. Nie przejmował się, że dzięki niemu miałam za sobą bardzo długi i bolesny poród. Jego potrzeby były najważniejsze. I pieniądze! Każdego dnia żałowałam, że nie miałam swojego kapitału, swojego konta. Tyle, żeby opłacić wizytę u dobrego prawnika i poszukać mieszkania w innym mieście. Nie miałam niczego, tylko kartę do jego konta, na które wpływały wszystkie świadczenia na dzieci. Kartę dawał mi i zabierał wedle uznania. Raz wyjechał w delegację i zapomniał jej zostawić. Zapasy skończyły się po dwóch dniach – nie pozwalał robić większych zakupów, bo uważał, że za dużo wydaję i marnuję za dużo jedzenia – i nie miałam co jeść. Na szczęście ukryłam przed nim jedną puszkę mleka dla dziewczynek, więc chociaż one nie były głodne. Gdy wrócił, wyśmiał mnie, wskazując jako potencjalne źródło zarobku ulicę i komentując moją fizjologię, która wyglądała tak, jak wyglądała przez niego… – Kinga płacze, jest to jednak płacz spokojny, dwa lata terapii i pomoc bliskich zrobiły swoje – Działo się wiele okropnych rzeczy, w naszym domu  i w naszym małżeństwie. Po jakimś czasie człowiek jednak przestaje zwracać na to uwagę, rośnie mu pancerz. Znosi uwagi i inne upokorzenia, wiedząc, że nie ma wyjścia i dzieciom nie dzieje się krzywda.

Chwila, która zmusza do walki 

Kiedy poczułam, że mam dość?  Pewnego dnia weszłam do pokoju, gdy przebierał jedną z naszych córeczek. Nie widział mnie, a ja zauważyłam jego dziwne zachowanie. Na początku nie mogłam uwierzyć, byłam pewna, że mi się przywidziało. Całą noc nie spałam, tylko analizowałam zachowanie córeczek. Moje niemal 3-latki stały się wtedy apatyczne i bardziej płaczliwe, a po czasie, jaki spędziły z ojcem, garnęły się do mnie bardziej niż zwykle. Często czepiały się mojej spódnicy i chowały za mną, gdy on wracał z pracy. Gdy dodałam dwa do dwóch, musiałam włożyć sobie pięść w usta, żeby nie krzyczeć. Miałam różne myśli tamtej nocy, chciałam to zakończyć, ale nie miałam żadnej siły, nie chciałam stracić moich córek i zostawić ich z tym potworem. 

Siła, która bierze się z miłości 

Zaczęłam działać. Musiałam zgromadzić środki, trwało to w moim odczuciu wieczność. Wmówiłam mu, że córki są chore, że może się zarazić, więc przestał spędzać z nimi tak dużo czasu. Jednocześnie pracowałam nad uśpieniem jego czujności. Ucieczkę zaczęłam planować w maju, w październiku miał dużą konferencję, wiedziałam, że kilka dni go nie będzie w domu – to była moja szansa. Pomogła mi pani z kiosku, która skontaktowała się z moją rodziną. Znalazłam również prawnika. Skąd miałam pieniądze? Powiedzmy, że sprytnie robiłam zakupy – Kinga uśmiecha się lekko – niech reszta zostanie moją tajemnicą. Uciekłam. Żyję i mam się dobrze, moje dziewczynki również. Udało się uzyskać opiekę i odwiedziny tylko pod moim nadzorem, nagrywam każde spotkanie. Walka była długa i sprawiła, że mając 26 lat, całkowicie osiwiałam – Kinga śmieje się z goryczą  – próbował zabrać z mojego życia kolor, ale tylko w części mu się udało. Nie był w stanie odebrać mi siły, którą dawała mi miłość do moich córek. 

Nowe życie i piękna miłość 

Dzisiaj mam śliczne 12-letnie córeczki, nowego męża, który nas kocha i szanuje moją potrzebę niezależności. Zna moją przeszłość, więc mnie nie kontroluje, ufa mi, a wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie. Mam swoją firmę – jestem psychologiem dziecięcym. Za 3 miesiące znowu zostanę mamą, pracuję tyle, na ile pozwala mi samopoczucie i lekarz. Mąż jest dla mnie wielkim wsparciem. Mój eks? Dzwoni do dziewczynek kilka razy do roku, raz na dwa lata przyjeżdża z prezentami (spotkania tylko w mojej obecności). Córki na szczęście niczego nie pamiętają z tamtego okresu, ale ja mam tę krótką scenę wyrytą w pamięci na zawsze. 

Pieniądze: bufor bezpieczeństwa 

Czy chciałabym coś powiedzieć dziewczynom? Wyjście za mąż za odpowiedniego człowieka, to piękne wydarzenie. Jednak nigdy nie możemy do końca poznać drugiej osoby. Dlatego własne pieniądze są buforem bezpieczeństwa, z których możemy w każdej chwili skorzystać. Ich posiadanie nie jest objawem braku zaufania, a właśnie dojrzałości i świadomości tego, że życie to nie jest lista od A do Z, której punkty odhaczamy od narodzin do śmierci. To wszystko jest płynne i niestałe, a już najbardziej porywy serca. Plus można zawsze trafić na jakiegoś chorego człowieka i wtedy pieniądze są gwarancją bezpieczeństwa naszego i naszych dzieci. Tak uważam. 

***

Jak przekonały się moje rozmówczynie, życie pisze własne scenariusze. Czasami takie, których nie wyśniłybyśmy nawet w najgorszym koszmarze, a także te, które sprawiają, że czujemy się jak księżniczki Disney’a. Dlaczego w takim razie tak duże oburzenie wywołuje obecnie pytanie, czy matka powinna mieć swoje pieniądze? Kobiety, które mają mocne przeświadczenie o swojej niezależności, nie odróżniają okresu macierzyństwa od reszty życia i wciąż chcą pozostać samodzielnie, również finansowo. Te, które traktują związek, jako możliwość poprawienia stopy życiowej, są przekonane, że zawsze będą miały dostęp do pieniędzy partnera, co – jak się okazuje – może być jedynie ich wyobrażeniem. Istnieją też kobiety, dla których macierzyństwo oznacza całkowitą rezygnację z kariery i pracy zawodowej, które z konieczności lub z wygody przechodzą na utrzymanie partnera lub męża. Dla nich wszystkie pieniądze są wspólne i będą wspólne przez cały okres trwania pożycia. Brakuje jednak refleksji, kiedy to pożycie może się zakończyć. 

Chociaż mamy wpływ na dobór partnera, czasami podejmujemy głupie decyzje. Zmieniają się również okoliczności, nasze potrzeby. Okazuje się, że nie do końca znamy osobę, z którą dzielimy życie, pojawia się ktoś nowy i jedno z nas chce ruszyć dalej, by żyć swoim życiem. Nie umiemy zaplanować własnego odejścia, nie znamy chwili śmierci, więc jak możemy mieć pewność, że partner będzie z nami na zawsze? 

Niezależnie od tego, w jakiej obecnie jesteś sytuacji, czy już jesteś matką, czy dopiero planujesz nią być, porządek we własnych finansach, pozwoli Ci zachować niezbędną niezależność. Nie tworzycie z Twoim partnerem jednego organizmu i różne sytuacje w życiu mogą sprawić, że będziesz potrzebowała szybko stanąć na własnych nogach. Tak jak powiedziała Marysia: „Szczęście nie trwa wiecznie, jest czymś ulotnym i chociaż mówi się, że pieniądze tego szczęścia wcale nie dają, to warto je mieć, bo wtedy nieszczęście boli mniej.”

Styl życia

100 zdrowych nawyków na 2021 rok!

26 grudnia 2019 / Paulina Kondratowicz

Końcówka roku, ostatkiem sił docieramy do grudnia, walcząc jeszcze z przygotowaniami do świąt i potem… nastaje styczniowy poranek.

Nigdy nie byłam osobą pokroju „nowy rok nowa ja”. Nigdy też nie miałam postanowień noworocznych wraz z pierwszym promieniem słońca w styczniowy poranek. O nie.

Jestem z tych, które myślą, mają pomysły, a potem… leży to to odłogiem, czeka na lepszy czas, od jutra jest stałą zmienną w moim słowniku i tak dalej i tak dalej. Jestem już na tyle stara, że mogę bez poczucia obciachu mówić o tym, że przez lata byłam wierna zasadzie, że co nie uciecze to się nie odwlecze. Jednak w tym roku nastąpiło kilka znaczących tąpnięć, które sprawiły, że w tym roku będzie inaczej. Że dość już robienia sobie listy rzeczy i nie zaglądania do niej ani razu. Powstał ogromny excel, z podziałem na komórki dedykowane co to ma być, kiedy, jak i ewentualnie za ile. Chcecie poznać moje 100 zdrowych nawyków, które chcę wprowadzić w życie? 

 

Wypisując swoje 100 zdrowych nawyków podzieliłam je na kilka kategorii, tak, bym mogła też wiedzieć, na ile potrzeby psychiczne i fizyczne są w równowadze. Według zdrowych praktyk ważne jest to, by w drodze do szczęścia znaleźć balans pomiędzy tym, co chcemy, co możemy zrobić i jak to wszystko zmieni nasze życie w dalszej perspektywie. Metoda małych kroków niech będzie od dzisiaj Twoją najlepszą przyjaciółką i pozwoli Ci dojść do sukcesu. Gotowe? 

 

100 zdrowych nawyków na 2021 rok!

 

1) Pij 2 litry wody dziennie – to absolutne minimum, by zachować prawidłowe nawodnienie, oczyszczanie z toksyn oraz zachowanie dobrego samopoczucia.

 

2) Wysypiaj się – minimum 6 godzin dziennie. Dzięki temu Twój organizm skutecznie się zregeneruje.

 

3) Wstawaj wcześniej – nie nastawiaj kilku drzemek na budziku. Wstaniesz jeszcze bardziej zmęczona.

 

4) Zaplanuj codziennie posiłki – zrób listę zakupów. Zaoszczędzisz pieniądze czas i nerwy. I nie doprowadzisz do uczucia głodu.

 

5) Rób kawę w kubku termicznym – dzięki temu zaoszczędzisz na kawie kupowanej w kawiarni oraz zawsze napijesz się ciepłej i swojej ulubionej.

 

6) Imbir jest super, podobnie jak cytryna w wodzie – dzięki niemu podkręcisz i smak i metabolizm, a także wspomożesz odporność organizmu 🙂

 

7) Nie przeglądaj Facebooka przed snem – nie nie i jeszcze raz nie. Eksperci twierdzą, że ekspozycja naszych oczu, a przy tym mózgu na informacje zawarte na wyświetlaczu, może powodować problemy z zaśnięciem. Zmęczony umysł potrzebuje relaksu, a nie kolejnego filmiku z kotkami.

 

8) Kupuj wielopaki – po pierwsze to oszczędne, po drugie pozwoli pewne produkty wykorzystać w kolejnych miesiącach, co automatycznie wykreśli je z przyszłych list zakupów.

 

9) Ogranicz kupowanie ubrań – produkcja ubrań niestety w wielu przypadkach jest niekorzystna dla środowiska przez wykorzystywanie do tego celu barwinków oraz wody, które w stanie zanieczyszczonym mogą być niebezpieczne dla środowiska. Wybieraj ubrania, które produkowane są w ekologiczny sposób, nie kupuj ich zbyt często lub zaprzyjaźnij się z lumpeksami!

 

10) Kup opakowania wielorazowe – dzięki nim przechowasz żywność (np. lunch do pracy) i wykorzystasz wielokrotnie do różnych celów. Ograniczysz w ten sposób produkcję śmieci.

 

 

11) Korzystaj z komunikacji miejskiej – bilet miesięczny to koszt około 100-150 zł. Ile przejedziesz samochodem, jeśli za taką kwotę zatankujesz?

 

12) Myj naczynia w misce lub nazbieraj całą zmywarkę zanim ją włączysz – kolejny eco-tip. Mycie w misce pozwala zaoszczędzić wodę, a włączanie zmywarki tylko wtedy gdy jest pełna da nam możliwość ogarnięcia brudnych naczyń naraz.

 

13) Gaś światło – nie korzystasz z danego pomieszczenia, gaś światło. To dodatkowe pieniądze w kieszeni oraz… ochrona środowiska.

 

14) Spacer zamiast auta – jeśli nie musisz, wybieraj spacer zamiast jazdy samochodem. Niech Twoje nogi poczują swobodę, a głowa miała szansę przewietrzyć się.

 

15) Zaadoptuj zwierzę – dokuczają Ci sezonowe depresje? Gwarantuję, że pies, z którym trzeba wyjść na spacer powinien skutecznie przegonić gorszy nastrój.

 

16) Rób sobie małe przyjemności – może być to ulubione ciastko (raz na… jakiś czas), ulubione perfumy, bukiet kwiatów. Jeśli tylko ma sprawić, że się uśmiechniesz…

 

17) Wybierz sport – taki, który doda Ci energii i zastrzyk endorfin.

 

18) Jedz 5 porcji warzyw – niech będą obecne w każdym posiłku. Wybierz swoje ulubione i niech staną się stałym punktem programu a nie przykrą niespodzianką.

 

19) Zacznij robić własne wędliny – możesz kupić kawałek mięsa, upiec je i potem korzystać jako domową wędlinę do kanapek. Masz pewność co jesz i oszczędzasz.

 

20) Wyjedź gdzieś raz na miesiąc – może być na wieś, za miasto, do miasta, gdziekolwiek. Chociaż na kilka godzin. Tkwienie w jednym miejscu może być powodem stresu lub spadku sił.

 

21) Zbadaj wzrok – raz na jakiś czas koniecznie wybierz się do okulisty, zwłaszcza jeśli nosisz okulary lub zauważyłaś pogorszenie wzroku.

 

22) Odwiedź specjalistę – pamiętaj o wykonaniu cyklicznych badań u ginekologa. Nowotwór wcześnie wykryty jest w 100% uleczalny.

 

23) Pokochaj kiszonki – ogórki, kapusta, papryki – niech staną się dodatkiem do obiadów, sałatek czy zdrową przekąską podczas oglądania telewizji. Kiszonki mają zbawienny wpływ na nasz układ pokarmowy.

 

24) Zrób sobie detox – niech to będzie post lub zrezygnowanie z używek. Oczyścisz organizm i sprawisz,że zacznie on lepiej funkcjonować.

 

25) Rzuć palenie – palenie jest złe, każdy to wie. Rzucenie tego nałogu może wydłużyć Ci życie o kilka lat, jeśli zrobisz to już teraz. 

 

26) Czytaj – wszystko co masz pod ręką. Czytaj magazyny, książki, ulotki. Wzbogacisz umysł i zrelaksujesz się lepiej niż podczas oglądania telewizji.

 

27) Kup sobie coś ładnego – niech to będzie coś, czego jeszcze nie masz, albo chciałaś zawsze mieć.

 

28) Zadzwoń do kogoś, za kim tęsknisz – mówi się, że zasada jest prosta – tęsknisz – zadzwoń. To nic nie kosztuje, a może w znaczny sposób poprawić relacje i nastroje.

 

29) Napisz list – do mamy, do męża, chłopaka… Napisz list, bo to wspaniałe jest móc dostać kopertę z kartkami własnoręcznie zapisanymi myślami.

 

30) Zrób słoik z dobrymi uczynkami – w pusty słoik zacznij wrzucać karteczki z dobrym uczynkiem, który zrobiłaś danego dnia. Po roku czasu weź wszystkie i przeczytaj. Zobaczysz jak wiele dobra można roztoczyć wokół siebie.

 

31) Idź potańczyć – ubierz kieckę, szpilki i po prostu tańcz. Zobaczysz jak wspaniale można się poczuć!

 

 

32) Zapisz się na jakieś szkolenie – online czy stacjonarnie – nie ma znaczenia. Poznasz inną perspektywę, nauczysz się czegoś nowego.

 

33) Rób przysiady – po 30 dziennie. Za jakiś czas mi podziękujesz 🙂

 

34) Ćwicz mięśnie kegla – to bardzo ważne, by pamiętać o mięśniach dna miednicy. Jeśli nie ty, to na pewno twój partner zauważy, że zaczęłaś trenować 🙂

 

35) Dorzuć się do akcji charytatywnych – niech raz w roku część twoich pieniędzy wyląduje na koncie organizacji charytatywnej. Lub przekaż 1% z PIT-a na konkretny cel.

 

36) Zrezygnuj z mleka – to krowie w pewnym wieku po prostu nam nie służy. Alternatywą jest mleko sojowe, kokosowe lub ostatnio moje ulubione – migdałowe.

 

37) Zrób bilans badań – raz w roku zrób komplet badań krwi. I nie uciekaj przed endokrynologiem.

 

38) Zacznij oszczędzać – niektóre banki mają możliwość oszczędzania na odkładaniu drobnych sum. Spróbowałam – w miesiącu jestem w stanie odłożyć najmniej 100 zł.

 

39) Zmień coś w mieszkaniu – może nowy kolor ścian? Albo lustro? A może kup rośliny doniczkowe? Na pewno zmiana pozytywnie wpłynie na Twoje samopoczucie.

 

40) Naucz się czegoś nowego – szydełkowanie, dzierganie, malowanie na szkle – nowe umiejętności sprawią, że będziesz mogła poćwiczyć medytacje, wyciszyć się lub podarować komuś bliskiemu coś zupełnie wyjątkowego.

 

41) Naucz się gotować coś nowego – na YouTube znajdziesz całe mnóstwo kulinarnych inspiracji. Zaskocz wszystkich, eksperymentuj, baw się.

 

42) Zbieraj kasztany, liście kamyki – niech posłużą do kreatywnego wykorzystania podczas domowego DIY 🙂

 

43) Nie rób zdjęć, zapamiętaj – poświęć zawsze kilka minut na cieszenie się widokiem zanim zrobisz zdjęcie. A najlepiej go nie rób, zapamiętaj ze szczegółami – jaki to był dzień, jaka była pogoda, kto z Tobą był.

 

44) Spróbuj aromaterapii – olejki aromatyczne to cudowny sposób na relaks. Wybierz te w tradycyjnej formie lub jako świece zapachowe, oleje do nacierania ciała lub kadzidła.

 

45) Kup sobie  szpilki – koniecznie czerwone. Nauczysz się w nich chodzić, gwarantuję 🙂

 

46) Spełnij czyjeś marzenie – na pewno wokół siebie masz osoby, które potrzebują odrobimy pomocy w spełnieniu ich marzenia. Rozejrzyj się, nie musisz mówić, że to Ty 🙂

 

47) Chodź do kina  – magia kina to nie tylko obcowanie ze sztuką, ale też źródło inspirujących rozmów, zdobywana wiedzy lub zwykłego odpoczynku.

 

48) Zacznij prowadzić dziennik – notuj co dobrego i złego wydarzyło się w danym dniu. Słowo pisane sprawi, że zapamiętasz wszelkie kwestie lepiej.

 

49) Zainwestuj w plannerplanner przydaje się każdej z Was, która ma problem z zapanowaniem nad chaosem w swoim życiu. W sklepach jest wiele wspaniałych form tego rodzaju kalendarza. Wybierz swój i działaj.

 

 

50) Zacznij piec chleb – nie sądzę, byś bardzo zaoszczędziła, ale na pewno docenisz sam fakt wytwarzania chleba, które może być wspaniałym przeżyciem.

 

51) Spędź weekend nad morzem lub w górach – niech to będzie weekend przemian, czas spędzony na pełnym docenianiu mocy przyrody i jej piękna.

 

52) Dbaj o stopy – niosą Cie przez życie. Zadbaj o ich zdrowie i dobrą kondycje. Odwiedź podologa lub stosuj częste masaże.

 

53) Odwiedź kosmetyczkę – bardzo ważne jest to, by od czasu do czasu korzystać z usług profesjonalnej kosmetyczki, która oczyści skórę, zadba o jej prawidłowe nawilżenie i pomoże w walce z problemami skórnymi.

 

54) Chodź na zakupy z listą – unikniesz dzięki temu kupna niepotrzebnych rzeczy.

 

55) Ucz się języka obcego – nauka języka wspomaga ćwiczenie pamięci, koncentracji i rozbudowuje nasze umiejętności lingwistyczne. Warto.

 

56) Spędzaj niedzielne poranki w łóżku i z kawą – chociaż jeden dzień w tygodniu niech będzie obfitował w leniwy poranek. Zaparz kawę, wróć pod kołdrę i ciesz się chociaż chwilą czasu, kiedy absolutnie nic nie musisz.

 

57) Obejrzyj bajkę – wróć na chwilę do czasu, kiedy byłaś dzieckiem. Obejrzyj ulubioną bajkę lub wybierz się z własnym dzieckiem do kina na film animowany. Poczuj się znowu tak, jakbyś miała kilka lat.

 

58) Zabierz dziecko na ciacho –  a kto powiedział, że z własnym dzieckiem nie można iść na randkę? Wybierzcie dzień, miejsce i cieszcie się swoją obecnością.

 

59) Kup sobie bukiet kwiatów – najlepiej tych ulubionych, które ożywią Twoje mieszkanie. Z okazji bez okazji.

 

60) Zacznij uprawiać bookcrossing – czyli pozostawianie książek na wymianę w wybranych miejscach (biblioteki, gabloty w miejscach publicznych). Zostaw swoją książkę i wymień ją może na inny egzemplarz.

 

62) Wypróbuj jogę – ćwiczenia rozluźniające i oddechowe to dobrodziejstwo dla duszy i ciała. Przekonasz się nawet bardziej, gdy spróbujesz aeral jogi 🙂

 

63) Wyjdź na babską kawę – raz w miesiącu zaproponuj przyjaciółce lub grupie znajomych wyjście na kawę. Niech to będzie czas, który spędzicie tak jak lubicie, bez ględzenia na pracę.

 

64) Przeczytaj jakiś wybrany poradnik – półki księgarni mogą uginać się od różnej maści poradników, jednak warto czasem sięgnąć po jeden konkretny. Czyjeś złote i mądre myśli mogą zmienić wiele.

 

65) Pogadaj z sąsiadem – współcześnie niewiele wiemy o swoich sąsiadach. Jeśli się nie znacie, to spróbuj przełamać lody. Dobry sąsiad jest na wagę złota!

 

66) Zakop wojenny topór – zadanie wymagające wielu starań, ale opłacalne – niech nowy rok nie będzie kolejnym rokiem niezałatwionych spraw. Warto zakopać wojenny topór, by móc ruszyć dalej.

 

67) Zakończ toksyczne relacje – niezdrowe związki niszczą nie tylko psychikę, ale też i ciało. Jeśli nie wiesz jak odciąć się od osób, które skutecznie zatruwają Ci życie, skorzystaj z rad psychologa.

 

68) Wyjedź na wakacje w nowe miejsce – zaplanuj tegoroczny urlop tak, by odwiedzić zupełnie nowe miejsce. Niech to będzie niespodzianka dla Ciebie, przygoda.

 

69) Wytrzymaj – wszystko jest tymczasowe, naprawdę. Nie ma sensu kopać się z koniem i przyspieszać bieg wydarzeń. Cokolwiek się nie wydarzy, pamiętaj, że nie trwa wiecznie.

 

70) Wywołaj stare zdjęcia – masz w domu niewywołane klisze? Idź je wywołać i przypomnij sobie zamierzchłe czasy.

 

 

71) Zaczaruj swoją szafę – jesteś fanką określonego koloru? W tym roku postaw na zmianę. Zaszalej i kup sobie kilka kolorowych rzeczy lub dodatków. Przełam rutynę.

 

72) Pokonaj jakiś lęk – boisz się wysokości? Albo przerażają Cię pająki? A może w tym roku postaraj się zawalczyć nad fobiami i powoli zacznij się z nimi rozprawiać?

 

73) Nie wstydź się emocji – najgorsze co możemy sobie zrobić to tamowanie emocji. Jeśli występują, niech wybrzmią. W końcu człowiek jest człowiekiem, a nie maszyną bez uczuć.

 

74) Ogranicz media społecznościowe – jesteśmy uzależnieni od mediów społecznościowych. Wrzucamy zdjęcia na Insta, śledzimy znajomych na Facebooku i marnujemy czas na oglądaniu kotów w internecie zamiast zająć się prawdziwą komunikacją, relacjami i spędzaniem czasu tak, jak kiedyś bez stałego łącza wi-fi.

 

75) Znajdź idola – tak jak kiedyś, kiedy wzdychałaś do plakatu. Dzisiaj niech to będzie mądry człowiek, zdobywca nagrody Nobla, ktoś, kto Cię zainspiruje.

 

76) Uśmiechaj się – takie proste, a jednak trudne. Uśmiech to życiodajna energia, sprawia, że świat staje się piękniejszy. Zacznij od uśmiechania się do siebie.

 

77) Ulecz to co nieuleczone – jeśli borykasz się z jakąś traumą, masz w sobie mnóstwo żalu, niech zniknie to raz na zawsze.

 

78) Segreguj śmieci – poważnie ,to ma sens. Bądź uczciwa i oddzielaj różnego rodzaju odpady od siebie. I tak za to płacisz.

 

79) Bądź sobą, zawsze – i nigdy się nie zmieniaj pod czyjeś dyktando.

 

80) Po prostu bądź szczęśliwa – cokolwiek Cię cieszy i wzbogaca wewnętrznie – niech dzieje się zawsze. Masz tylko jedną szansę.

 

81) Nie bój się mówić nie – asertywność jest w cenie. Nie rób niczego, co Ci nie służy i nie buduje.

 

82) Afirmuj dzień – znajdź chwilę, by móc wypowiedzieć afirmację. Przyciągnie ona dobre myśli, sprawi, że będziesz lepiej znosić sytuacje stresowe.

 

83) Naucz się świadomego oddechu – czyli takiego, który odczuwasz w przeponie. Niech ten oddech będzie uspokojeniem w stresie.

 

 

84) Nie bój się zmian – zmiany są potrzebne do wzrastania i rozwoju. Bez nich stajemy w miejscu i nasze życie może zmienić się w nieskończenie nudną telenowelę. Zmiany zawsze generują siłę.

 

85) Rozmawiaj ze swoim dzieckiem – rozmawiaj jak najwięcej. O wszystkim. Niech Wasza relacja będzie najlepszym co Cie w życiu spotkało.

 

86) Pobądź czasem sama – nie bój się ciszy. Pozwól się zainspirować, wsłuchać w siebie.

 

87) Nie wchodź w kolejny związek od razu – daj sobie czas na ozdrowienie, poukładanie sobie w głowie wszystkich emocji. A kiedy ból minie, poczujesz, że jesteś gotowa, nie odkładaj miłości na potem.

 

88) Kup olej arganowy – to drogocenne źródło zdrowia dla skóry i włosów. Zwłaszcza po lecie sprzyja idealnej regeneracji.

 

89) Nie katuj się dietami – kluczem do zdrowia i wymarzonej sylwetki jest racjonalne żywienie. Wszystkie diety cud działają, ale efekt jojo może Cię zniechęcić do dbania o siebie.

 

90) Nie dawaj sobą pomiatać – jesteś wartościowa taka jaka jesteś. Nikt nie może odebrać Ci godności, a już tym bardziej traktować Ciebie jak popychadła.

 

91) Nie rób niczego na siłę – nie zatrzymuj partnera, jeśli chce odejść, nie trzymaj się kurczowo stabilnej pracy, jeśli wynagrodzenie za nią nie wystarcza na życie, nie wywieraj wpływu na dzieci, bo boisz się samotności. Pamiętaj, że życie to sinusoida i nic nie trwa wiecznie, a wyjście ze strefy komfortu może być dla Ciebie ozdrawiające.

 

92) Kup sobie kubek lub filiżankę do ulubionej kawy lub herbaty – miej taki swój ulubiony, nowy kubek lub filiżankę. Zorganizuj się tak, by codziennie o jednej porze pić z niego ulubiony napój. I pamiętaj – niech to będzie czas tylko dla Ciebie.

 

93) Nie rób dramatu – zanim pękniesz, policz do 10. Wiem, to trudne, ale daj sobie chwilę na przemyślenie czy histeria jest na pewno dobrym rozwiązaniem.

 

94) Zrób sobie czasem pidżama party – w moim rozumieniu, pochodź w pidżamie po domu, oglądaj swoje ulubione filmy, olej trochę dietę i bądź przez jeden dzień lub wieczór poczuj się jak nastolatka.

 

95) Wybierz ciekawy podcast do posłuchania – w trakcie domowych obowiązków lub w drodze do pracy. Niech to będzie coś, co lubisz, interesujesz się.

 

96) Zrób coś kreatywnego – z pomocą przyjdzie Ci kopalnia pomysłów, którą jest Pinterest! Radość z samodzielnego tworzenia sprawi, że uwierzysz we własne siły i zdolności.

 

97) Ogranicz korzystanie ze smartfona – naprawdę nie musisz go wszędzie zabierać. Powyłączaj część powiadomień, jeśli Cię rozpraszają. Na noc możesz włączyć tryb samolotowy – niech nic i nikt nie zakłóca twojego snu.

 

98) Wybaczaj – nie tylko innym ale też sobie. Nie chowaj uraz i żyj szczęśliwie, pomimo trudnych doświadczeń.

 

99) Dziel się wiedzą i doświadczeniem – na pewno wiesz lub potrafisz coś, co innym może sprawiać problemy. Nie odgradzaj się murem. Doceniamy zawsze bardziej otwartych i szczerych ludzi, którzy potrafią dzielić się tym, w czym są dobrzy.

 

100) Żyj! – po prostu. Masz tylko chwilę. Nie zmarnuj ani jednej minuty! 

 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo