Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Minimalizm w wielkim mieście

29 listopada 2017 / Magdalena Droń

Od pewnego czasu czujesz nadmiar i przesyt.

Wypełniona po brzegi szafa, która paradoksalnie mówi Ci: „nie masz co na siebie włożyć”. Bałagan w kredensie kuchennym, który dziwnym trafem nie chce się sam posprzątać. Dysk przepełniony zdjęciami z wakacji, które przecież tuż po urlopie miałaś przebrać. Nadmiar informacji, bodźców i problem z dokonaniem właściwego wyboru. Spada na Ciebie ciężar oczekiwań wywieranych przez społeczeństwo lub...

Od pewnego czasu czujesz nadmiar i przesyt. Wypełniona po brzegi szafa, która paradoksalnie mówi Ci: „nie masz co na siebie włożyć”. Bałagan w kredensie kuchennym, który dziwnym trafem nie chce się sam posprzątać. Dysk przepełniony zdjęciami z wakacji, które przecież tuż po urlopie miałaś przebrać. Nadmiar informacji, bodźców i problem z dokonaniem właściwego wyboru. Spada na Ciebie ciężar oczekiwań wywieranych przez społeczeństwo lub samą siebie… Czy w tym chaosie można znaleźć spokój i harmonię? Wektorem do takiego stanu może być minimalizm, który z dnia na dzień zyskuje sobie coraz większe grupy sympatyków i wyznawców. Czy jest to idea dla Ciebie?

Im więcej posiadasz, tym bardziej jesteś szczęśliwy

Chociaż może Ci się to wydawać śmieszne, takie przekonanie wciąż pokutuje w wielu kręgach kulturowych, szczególnie zachodnich społeczeństw wysoko rozwiniętych. Mniej lub bardziej uświadamiane. Po pewnym czasie ów dobrobyt zawsze zaczyna ciążyć. Jak długo można chcieć więcej, mocniej, szybciej? Codziennie pokazywać się w innej stylizacji, zrobionej najnowszym smartfonem, w pięknie urządzonym wnętrzu. Jeździć najnowszym autem, piąć się jak najwyżej po drabinie kariery zawodowej, gromadzić dobra finansowe, tylko po to, by nakręcać koniunkturę i lansować trendy wyznaczane przez popkulturę i socialmedia. Czy takie jest współczesne życie? Być może tak właśnie wygląda „american dream”, ale zatrzymaj się przez moment i pomyśl, czy właśnie na tym Ci zależy? Na wiecznym zdobywaniu i bogaceniu się, w przedmioty, które nie mają żadnej wartości poza materialną?

Minimalistyczny efekt JOJO

Wielu z nas lubi otaczać się ładnymi przedmiotami, więc czy cały ten minimalizm jest nam potrzebny? A może jest to kolejny trend, za którym próbujemy nadążać? Chwilowa moda mieszczuchów, która odbije się czkawką, by po czasie chaos i konsumpcjonizm wróciły ze zdwojoną siłą niczym efekt jojo? Jak pokazuje praktyka – dla wielu tak to się kończy. Po wielkich porządkach w szafie i piwnicy, przeczytaniu kilku mądrych książek, wracają do starych nawyków i zagracają się kolejnymi, nowymi już przedmiotami. Takie to polskie… Dlaczego tak się dzieje? Bo zabierają się do tego od niewłaściwej strony! Minimalizm to nie tylko przedmioty albo ich brak, ale cała filozofia życia, którą musimy praktykować na dłuższą metę, a nie tylko wtedy, gdy jest nam potrzebna do wysprzątania garażu.

O minimalizmie słów kilka

W wielu źródłach wciąż podawane są informacje o tym, że prawdziwy minimalista to ten, który posiada mniej niż 100 przedmiotów. Jak dla mnie zalatuje to pewnym fanatyzmem i nie trzymałabym się tej liczby kurczowo. W minimalizmie chodzi bowiem o ograniczenie się do posiadania niezbędnych rzeczy oraz pozbycie się ich nadmiaru, aby skupić się na tych, które faktycznie są ważne. Czy kiedykolwiek zastanowiłaś się nad tym, z ilu przedmiotów domowych korzystasz codziennie? Jak wiele energii, pracy i zasobów trzeba użyć, by daną rzecz wyprodukować? Czy naszła Cię kiedykolwiek jakaś refleksja na ten temat, kiedy wyrzucasz daną rzecz? Jak często naprawiasz swoje przedmioty? Jesteś łatwo podatna na marketingową manipulację i często kupujesz nowe rzeczy? Choć pytań tych jest wiele i można je mnożyć, odpowiedź na przynajmniej część z nich da Ci podstawy do tego, by zacząć szanować zarówno rzeczy, które posiadasz, pieniądze, pracę ludzką, jak i naszą planetę.

Minimalizm w praktyce

Do bycia minimalistą nie wystarczy więc posprzątanie wcześniej wspomnianych szaf i pomieszczeń. Minimalizm nie oznacza też skrajnego ascetyzmu, w którym rezygnujesz właściwie ze wszystkiego, co masz i możesz w 15 minut spakować cały swój dobytek i ruszyć w świat (czy jednak życie nie byłoby prostsze dzięki takiej postawie?). Minimalizm zakłada umiłowanie prostoty i funkcjonalności. To przede wszystkim uświadomienie sobie tego, czego tak naprawdę pragniesz. To styl życia, którego celem jest zoptymalizowanie otoczenia tak, aby nie rozpraszało w realizacji marzeń i pasji, które są prawdziwą wartością Twojej egzystencji. Oczywiście, pierwsze kroki (tuż po uświadomieniu sobie swoich pragnień i celów) związane są z redukcją rozpraszaczy. Możesz oddawać rzeczy Ci niepotrzebne, sprzedawać te, które jeszcze mają wartość. Porządkować, układać i segregować to, co jednak chciałabyś zostawić w swoim otoczeniu. Nikt nie powiedział, że będzie to łatwe zadanie. Ale dopiero w takim ładzie i harmonii możesz zapanować nad własnym życiem i dążeniami. Warto się więc podjąć tego trudu, bo efekt może przerosnąć Twoje najśmielsze oczekiwania.

Minimalistyczne JA

Dla mnie minimalizm nie jest więc modą czy chwilowym kaprysem. To mój świadomy wybór, droga wyznaczona na podstawie wyznawanych w życiu wartości. Minimalizm to przede wszystkim świadomość, że nie przedmioty definiują sens mojego życia, ale wspomnienia, przeżycia, ludzie, którymi się otaczam i to, jaką buduję z nimi relację. Minimalizm płynie ze środka. Dzięki takiej postawie jestem pewna siebie, nikogo nie udaję, bo wiem, że nie przedmioty definiują moją wartość. Jestem prawdziwie szczęśliwa z tego, co mam – tu i teraz.

Ciało

Karmienie piersią a dobro ludzkości

30 lipca 2019 / Karolina Roztocka

Jak można jednocześnie obdarzyć bliskością swoje dziecko, oddalić od siebie ryzyko raka, zaoszczędzić trochę pieniędzy i jeszcze zrobić coś dobrego dla naszej planety?

Karmić piersią. Bo #PiersiąZdrowiej – dla wszystkich.

To nie będzie kolejny tekst o tym, jakie korzyści płyną z karmienia piersią dla dziecka. Wystarczy przypomnieć, że to przede wszystkim ze względu na zdrowotne walory pokarmu matki Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje wyłączne karmienie piersią przez sześć miesięcy oraz jego kontynuację do ukończenia drugiego roku życia dziecka i dłużej przy jednoczesnym wprowadzaniu pokarmów uzupełniających.

Karmienie piersią to najbardziej naturalny i pierwotny dla rodzaju ludzkiego sposób żywienia noworodków i niemowląt. W dzisiejszym świecie często wydaje się archaiczny, niemodny, a nawet wstydliwy. 

Spróbujmy jednak spojrzeć na karmienie piersią z nowoczesnego, ekonomicznego i ekologicznego punktu widzenia. Pierwszy z brzegu argument – karmienie naturalne jest tanie. Mleko matki jest zawsze gotowe do podania dziecku, w każdym miejscu: w domu, w sklepie, podczas wizyty u znajomych czy w podróży. Jedyne, stosunkowo niewielkie koszty wiążą się z koniecznością w miarę zdrowego odżywiania przez matkę, a także zakupem dobrej bielizny i wielorazowych wkładki laktacyjnych. To wszystko!

Czasami, zwłaszcza na samym początku „drogi mlecznej”, konieczne jest zainwestowanie w doradcę laktacyjnego. Doradca nie zawsze jest jednak niezbędny, poza tym często wystarcza jedna wizyta. W porównaniu do karmienia mlekiem modyfikowanym i nakładów finansowych z nim związanych – a więc zakupem butelek, akcesoriów, leków na częstsze infekcje u dziecka, a także większym zużyciem prądu i wody – karmienie naturalne wydaje się po prostu o wiele łaskawsze dla portfela.

No dobrze, a ekologia? Spójrzmy na to w następujący sposób – karmienie piersią jest zero waste! Żyjemy w czasach, w których słusznie podkreśla się potrzebę ograniczenia produkcji odpadów, zwłaszcza plastikowych, oraz zużycia wody. A ile takich odpadów produkujemy, wybierając karmienie butelką? Już same wspomniane butelki są zazwyczaj z plastiku… Do tego opakowania po mleku, raz duże, a raz „wygodne” – małe i jednorazowe. A także smoczki, które należy dość często wymieniać. Do tego dochodzi większe zużycie wody i prądu, chociażby na takie wynalazki jak suszarki do butelek.

Karmienie butelką z pewnością ma swoje zalety i nie chodzi tu o potępianie kogokolwiek, kto zdecydował się na tę metodę żywienia dziecka. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że trudno uznać karmienie butelką za ekologiczne i przyjazne środowisku. 

Skoro już o środowisku mowa, nie ma chyba nic pożyteczniejszego niż działania ograniczające ryzyko zachorowań na śmiertelne choroby, które są w dzisiejszych czasach coraz większym problemem ludzkości. Warto w tym kontekście pamiętać, że karmienie naturalne ma szereg korzyści zdrowotnych zarówno dla dziecka, jak i dla matki. Zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typu II, choroby układu krążenia, nadciśnienie tętnicze, osteoporozę, reumatoidalne zapalenie stawów, depresję, jak również na raka piersi i raka jajnika.

Rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym u kobiet. Szacuje się, że rocznie raka piersi rozpoznaje się u 1,5 miliona kobiet na całym świecie, a około 400 tysięcy umiera z tego powodu. Rak jajnika znajduje się w Polsce na piątym miejscu wśród nowotworów u kobiet.

Co ciekawe, według Światowej Organizacji Zdrowia promowanie naturalnego karmienia oraz ochrona i wspieranie matek karmiących stanowi jedną z najbardziej efektywnych strategii poprawiających stan zdrowia ludzkości.

Lekarze-onkolodzy są zgodni co do jednoznacznie pozytywnego wpływu karmienia piersią na zdrowie matki. Karmienie piersią zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi, zwłaszcza jeśli kobieta posiada dzieci wcześnie, tzn. w wieku 20-30 lat. Ryzyko zmniejsza się również tym bardziej, im dłużej trwa karmienie piersią. Może to być spowodowane tym, że jajniki w czasie laktacji są niejako uśpione i rzadziej dochodzi do miesiączkowania, a tym samym zmniejsza się ekspozycja organizmu na określone hormony.

Oprócz zmniejszenia ryzyka raka piersi, karmienie naturalne oddala prawdopodobieństwo nowotworu jajnika. Regularnie powtarzająca się owulacja jest przyczyną powtarzających się urazów jajnika, co może zwiększać ryzyko rozwoju nowotworu, a w czasie karmienia piersią owulacja jest zatrzymana i to właśnie może działać ochronnie. 

 

FAKTY:

– Karmienie piersią przez 20 miesięcy zmniejsza ryzyko wystąpienia raka jajnika o 50%.

– Ryzyko zachorowania na nowotwór jajnika jest o 30% wyższe u kobiet, które nigdy nie karmiły piersią.

– Każde 5 miesięcy karmienia piersią zmniejsza ryzyko raka piersi o 2%, a każde 12 miesięcy – o 4,3%. Im dłuższy okres karmienia, tym mniejsze ryzyko zachorowania zarówno przed, jak i po menopauzie.

 

Fakt, że karmienie piersią wpływa pozytywnie na profilaktykę raka, nie oznacza, że jest ono metodą na stuprocentowe uchronienie się przed chorobami. Dlatego niezwykle ważne jest, aby podczas laktacji wykonywać badanie USG piersi i jajników. Swój stan zdrowia należy kontrolować regularnie, nawet w tak szczególnym okresie, jakim jest czas karmienia piersią.

Oczywiste jest, że mimo wielu niezaprzeczalnych zalet karmienie piersią bywa dla matek potwornie trudne. Dzieje się tak z wielu powodów, które zasługują na oddzielny artykuł. Jednak podstawowa rzecz, która pozwala matkom wytrwać na „mlecznej drodze” mimo wszelkich przeciwności, to świadoma, ugruntowana i osobista decyzja. I właśnie dla ułatwienia takich decyzji powstała kampania #PiersiąZdrowiej.

***

#PiersiąZdrowiej to kampania społeczna, realizowana oddolnie i niekomercyjnie przez Karolinę Roztocką. Kampania ma trzy cele. Po pierwsze – przypomnienie, że karmienie piersią jest zdrowe dla dziecka oraz matki, a także ekologiczne. Po drugie – uświadomienie, że karmienie naturalne ma wpływ na profilaktykę nowotworową piersi i jajnika. Po trzecie – podkreślenie, że podczas laktacji należy wykonywać badanie USG piersi i jajników w celu stałego kontrolowania swojego stanu zdrowia. Więcej na www.piersiazdrowiej.pl

 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo