Change font size Change site colors contrast
Moda

Jak oszczędzać na ciuchach

22 stycznia 2018 / Alina Katarzyna Awiżeń

Znacie to uczucie, gdy na koniec miesiąca zostaje niewiele w portfelu?

Ja sama miałam okazję znaleźć się w takiej sytuacji nie raz. Każdorazowa analiza wydatków celem sprawdzenia na cóż idą tak tłumnie moje ciężko zarobione pieniądze wykazała, że nie wciąga ich czarna dziura, lecz dość sporą kwotę miesięcznie potrafię samodzielnie, bez większego przymusu wydać po prostu na ciuchy. Nikogo poza mną ten fakt...

Znacie to uczucie, gdy na koniec miesiąca zostaje niewiele w portfelu? Ja sama miałam okazję znaleźć się w takiej sytuacji nie raz.

Każdorazowa analiza wydatków celem sprawdzenia na cóż idą tak tłumnie moje ciężko zarobione pieniądze wykazała, że nie wciąga ich czarna dziura, lecz dość sporą kwotę miesięcznie potrafię samodzielnie, bez większego przymusu wydać po prostu na ciuchy. Nikogo poza mną ten fakt nie zdziwił. Szok, jaki wywołała na mnie samej ta wieść, skłonił mnie do głębokiej refleksji i próby znalezienia sposobu na pogodzenie mojej „pasji” z niezbyt pojemnym kontem bankowym.

Żeby było jasne. Nigdy nie ciągnęło mnie to mega drogich ubrań z tzw. luksusowej półki, dlatego wydawane przeze mnie kwoty jednorazowe nie były duże, co pozwoliło im ukryć się przed moim czujnym, skrupulatnym okiem pseudoksięgowej.

Dopiero skumulowane w wielopak tworzą większą sumę, która może być przerażająca, gdy doda się do tego kilka innych istotnych zmiennych, jak np. to, że w wielu zakupionych okazyjnie rzeczach nie chodziłam. Tak oto dnia pewnego doszłam do wniosku, że najwięcej kosztują mnie błędy ubraniowe, czyli coś, co określam roboczo jako zakupy jednorazowe. Po tym olśnieniu postanowiłam opracować strategię umożliwiającą wyeliminowanie tych błędów i w rezultacie wygenerowanie „oszczędności”. Po głębokiej analizie przyczyn status quo udało mi się opracować wstępny plan, który sprawdza się już któryś rok z rzędu. Przy założeniu oczywiście, że jest stosowany 😉

Pierwszą i najistotniejszą rzeczą, którą wszystkim gorąco polecam, jest, ogólnie ujmując, odpowiednia identyfikacja tego, co do nas pasuje.

Bo nie chodzi o to, żeby mieć ładny ciuch, ale o to, żeby ładnie w nim wyglądać. I warto sobie uświadomić, że ta super wzorzysta kurteczka, która tak pięknie prezentuje się na sąsiadce z naprzeciwka, niekoniecznie tak samo bosko będzie wyglądała na mnie. Co w żadnym wypadku nie umniejsza mojej, sąsiadki czy kurteczki urodzie. Trzeba jednak wiedzieć, że jesteśmy różni i różne rzeczy do nas pasują. Wszystko zależy od typu sylwetki i kolorystycznego typu urody. Odpowiednie rozpoznanie i świadomość podstawowych zasad w tym zakresie dużo ułatwia i pozwala na wyeliminowanie już na samym początku niepasujących do nas krojów i barw. W tym zakresie polecam każdemu chociażby jednorazowy kontakt ze stylistką, która pomoże odpowiednio i raz na zawsze te dwa typy zidentyfikować, a także udzieli kilku ciekawych wskazówek.

Kolejną ważną sprawą, o której należy pamiętać podczas szopingów odzieżowych jest nasz indywidualny tryb życia i dostosowanie garderoby do jego potrzeb.

Bo pięć strojów kąpielowych w sytuacji, gdy nie lubimy pływać, basen nas obrzydza, a na urlop najchętniej jeździmy w góry, nie koniecznie będzie miało okazję być wykorzystanych. No chyba, że jest się kreatywnym lub szalonym i ma się dużo samozaparcia. W innym wypadku wystarczy nam jeden, ewentualnie dwa. Reszta to wyrzucone pieniądze. To samo tyczy się 8 par butów na szpilkach czy też 10 różnych sukienek balowych zakładanych jedynie na sylwestra i wesela. O ile nie jest to spadek po babci lub kolekcjonerska seria po Marylin Monroe, polecam wydać te pieniądze na rzeczy, z których częściej skorzystasz.

Przedostatnią zasadą oszczędzania, która może nie być zbyt oczywista, jest to, że żeby wydać mniej, czasami trzeba wydać więcej.

Kupowanie tanich, niskiej jakości rzeczy powoduje, że musimy kupować je częściej, co po zsumowaniu daje kwotę większą niż jednorazowy zakup produktu lepszej jakości, który będzie się dobrze prezentować zdecydowanie dłużej. Nie chodzi też o to, żeby kupować rzeczy najdroższe. Te nie zawsze są warte swojej ceny. Szczególnie w branży odzieżowej, gdzie na cenę produktu składają się też często koszty reklamy i tajemniczy dodatek związany z prestiżem marki.  W tej sytuacji trzeba niekiedy samodzielnie ocenić, czy dany produkt ma odpowiedni stosunek ceny do jakości i czy mieści się w naszym budżecie.

Jak już uda się zaoszczędzić dzięki przestrzeganiu powyższych zasad, warto kupić sobie coś ładnego.  

Ale niech to będzie coś z listy. Bo ostatnią polecaną przeze mnie zasadą jest tworzenie sobie w głowie lub na innym nośniku pamięci listy rzeczy potrzebnych i trzymanie się jej w miarę ściśle. Takie przemyślane i bardziej zaplanowane zakupy pozwalają uniknąć chwilowych pokus i faktycznie uzupełnić garderobę o to, z czego będziemy korzystać.

 

 

 


Designed by Photoduet / Freepik

Felieton

Prowadzenie budżetu we dwoje – jak namówić partnera?

12 grudnia 2019 / Agnieszka Jabłońska

Chcesz spróbować prowadzić budżet?

Jeśli nie żyjesz sama, to pamiętaj, że prowadzenie budżetu to sprawa dla dwóch osób.

 Zarządzanie finansami wymaga zaangażowania obu stron, jeśli strumień wydatków ma zacząć płynąć we właściwym kierunku.  Czujesz się jednak bezradna, bo nie wiesz, jak namówić partnera na wspólne prowadzanie budżetu? Kiedyś próbowałaś rozmawiać na ten temat, ale on szybko Ci przerwał? Zastanówmy się, dlatego Twój partner nie chce prowadzić budżetu i co zrobić, by to zmienić! 

Dlaczego Twój partner nie chce prowadzić budżetu? 

Podam Ci teraz kilka argumentów, które często przytaczają kobiety. Twój chłopak, narzeczony, partner lub mąż – facet, z którym żyjesz, może nie chcieć prowadzić budżetu z różnych powodów. 

Jest duża szansa, że w jego domu rodzinnym nie był prowadzony budżet – może rodzice nie musieli martwić się o pieniądze lub zwyczajnie nie widzieli takiej potrzeby, by notować swoje przychody i planować wydatki. Pamiętaj, że w wielu domach żyje się z dnia na dzień, bez specjalnego planu. Ludzie często zamiast prowadzenia budżetu wybierają kredyt odnawialny w rachunku, a zamiast zarządzania własnymi finansami – pożyczanie. 

Często jest tak, że rodzice nie uczą dzieci oszczędzania i gospodarowania środkami. Aż 49% Polaków nie włącza dzieci w rozmowy na temat pieniędzy! Jedynie co piąty rodzic angażuje pociechę w planowanie wydatków, a mniej niż 20% rodziców zachęca do odkładania pieniędzy. Możemy założyć, że dzieci uczą się poprzez umiejętne gospodarowanie kieszonkowym. Niestety, własne pieniądze dostaje jedynie co trzecie dziecko w Polsce! Jest bardzo prawdopodobne, że Twój partner – może Ty również – nigdy nie dostawaliście od rodziców stałej tygodniowej lub miesięcznej kwoty pieniędzy do swojej dyspozycji. 

Twój facet wybiera wygodę – dobrze zarabia i stać go na zaspokojenie Waszych i jego potrzeb. Dlatego nie widzi potrzeby, by tracić czas i skrupulatnie zapisywać każdą wydaną złotówkę! Lubi sprawiać Ci drogie prezenty, a zostawienie kilku stów na zakupach nie stanowi dla niego problemu. Osobom, które są przyzwyczajone do folgowania sobie w temacie finansów, oszczędzanie może kojarzyć się z biedą.  

Możliwe, że w przypadku Twojego faceta powody, dla których nie jest mu po drodze z budżetem, będą zupełnie inne. Mamy jednak wspólny mianownik, a jest nim lęk przed zmianą i negatywne uczucia związane z koniecznością rozliczania się przed drugą osobą z własnych wydatków. Dlatego tak ważne, byście jak najwcześniej zaczęli rozmawiać o kasie. 

Rozmowa o pieniądzach w związku 

Rozmowę o budżecie warto zacząć od omówienia dokładnie finansów. Zastanówcie się, jakie macie potrzeby i oczekiwania. Może dla Twojego faceta priorytetem jest wyposażenie Waszego domu w świetną elektronikę, dlatego wydaje pieniądze na coraz to nowe gadżety, które Twoim zdaniem są do niczego niepotrzebne. Może Ty chcesz odłożyć trochę pieniędzy, zanim pojawi się dziecko, by mieć luźną kasę na nadchodzące wydatki? Każde z Was ma swoje priorytety finansowe i oczekiwania oraz wymarzony poziom życia. Dla Ciebie luksusem będzie naturalne bio masło, a dla niego wysokiej jakości wołowina. Nie wyobrażasz sobie zrezygnować z ulubionego zapachu, którego flakon kosztuje 200 złotych? To świetnie, bo Twój facet nie zamieni samochodu na rower. Szacunek i rozmowa – zastanówcie się wspólnie, co jest dla Was ważne, z jakich wydatków możecie zrezygnować, a jakie chcecie wciąż ponosić, bo są dla Was synonimem komfortowego życia. Im szybciej poznacie swoje priorytety i oczekiwania finansowe, tym szybciej będziecie mogli podzielić sumę pieniędzy, którą macie co miesiąc do dyspozycji. Zróbcie to razem, bo w przypadku pieniędzy bardzo dobrze widać, że związek to sztuka kompromisu. Często jednak nie jest tak wesoło, a finanse w domach wyglądają różnie. 

Gdy poświęca się tylko jedna ze stron 

To trudna sytuacja – próbujesz oszczędzać, tworzysz jadłospisy, polujesz na promocje, wyprzedajesz stare ubrania, gospodarujesz pieniędzmi, a Twój partner lekką ręką przepuszcza kilka stów na spotkaniu z kumplami. Oh, jak to może wkurzyć! Co zrobić w sytuacji, gdy facet nie tylko nie chce zaangażować się w prowadzenie budżetu, ale sabotuje Twoje wysiłki? Trzeba przywrócić balans! Kochana, musicie pogadać. Jeśli podjęłaś się zarządzania finansami – ja wiem, że z braku laku, bo kto niby miałby to zrobić? – przedstaw swojej drugiej połówce, ile wydajecie kasy na poszczególne rzeczy. Jeśli macie wspólne konto ustal, że teraz na początku miesiąca przelewami opłacasz wszystkie rachunki, a niezbędną do życia kwotę wypłacisz gotówką. Suma, która zostanie na koncie, jest do dyspozycji Twojego faceta i Twojej na Wasze wydatki. Ustalcie, jaką kwotę każde z Was ma w miesiącu do dyspozycji na własne przyjemności – nie pomijaj siebie! Masz takie samo prawo mieć swoją kasę na własne wydatki jak Twój partner! Gdy w związku poświęca się jedna ze stron, robią się kłopoty. 

Prowadzenie budżetu, gdy brakuje pieniędzy 

Czy da się przekonać partnera do prowadzenia budżetu domowego? Czy to w ogóle ma sens? Na pewno jest to o wiele łatwiejsze w domach, w których z miesiąca na miesiąc brakuje pieniędzy. Dlaczego? Stres z tym związany powoduje, że najczęściej obie strony szukają przyczyny tego zjawiska. Czasami chcą wytknąć drugiej osobie rozrzutność. W takiej sytuacji regularne notowanie wydatków to szansa na sprawdzenie, na co wydawane jest najwięcej pieniędzy i znalezienie winnego. To nie są dobre pobudki – trzeba to przyznać, ale w tym wypadku „whatever works”, czyli cokolwiek, co doprowadzi nas o krok bliżej do prowadzenia budżetu. Co, jeśli nie narzekacie na brak kasy, a Ty mimo wszystko chcesz trzymać rękę na pulsie i mieć kontrolę nad wydatkami? 

Jak budżety prowadzą osoby zamożne? 

Kluczem do bycia zamożnym jest mądre gospodarowanie własnym finansami. Możesz zarabiać przyzwoite pieniądze, dostać pokaźny spadek lub wygrać na loterii, jeśli jednak nie umiesz zarządzać kasą, przepuścisz wszystko. Żyjemy w świecie rozbuchanego konsumpcjonizmu. Namawiają nas do wymiany szafy kilkanaście razy do roku, do kupowania nowego sprzętu co 24 miesiące i do regularnej wymiany samochodu. Wszystko, czym się otaczamy, ma być spod igły, ładne i nowoczesne. Ma pasować do naszych mieszkań jak z żurnala i do życia jak z serialu. Osoby naprawdę zamożne wiedzą, że potrzebują pokaźnej poduszki finansowej, która pozwoli im przetrwać i regularnie oszczędzają pieniądze. Znasz zasadę, by 10% wynagrodzenia, które wypływa na Twoje konto, przelać sobie? Tak, zapłać najpierw sobie – wyślij kasę na rachunek oszczędnościowy, a później rozlicz pozostałe płatności i wydawaj pieniądze na potrzeby i zachcianki. Sytuacja nieco się komplikuje, gdy jedno z Was dobrze zarabia, a drugie jest chwilowo pozbawione dochodów. 

Gdy facet nie chce dać Ci pieniędzy 

Znam te historie, są podobne. Jesteś w domu z dzieckiem lub dziećmi, nie pracujesz. Mąż wydziela Ci łaskawie kwotę, która jego zdaniem ma pokryć Wasze potrzeby. Sam żyje wygodnie, kupuje sobie obiady w pracy, chodzi na siłownię i dba o swoją prezencję. Ty masz problem, żeby wygospodarować środki na krem dla siebie, czy nowy ciuch. Gdy prosisz o dodatkowe pieniądze lub zwiększenie kwoty na życie, słyszysz przykre komentarze? Doświadczasz przemocy ekonomicznej! Prowadzenie budżetu od początku związku pomoże Ci zorientować się, czy facet jest rozsądny i gospodarny. Czy w razie trudności szybko stanie na nogi, czy będzie w stanie zaopiekować się Tobą, jeśli przez jakiś czas nie będziesz pracować. Czy, jeśli masz ochotę robić karierę zawodową, zostanie w domu z dzieckiem? Wspólne planowanie wszystkich wydatków i świadomość, ile, co kosztuje, powstrzyma Was przed nieprzemyślanymi zakupami, a jednocześnie uświadomi, ile potrzebujcie miesięcznie kasy, by powiększyć rodzinę, kupić nowe auto, czy zaadoptować czworonoga ze schroniska. Rozmawiając o pieniądzach spokojnie, bez emocji, poznacie siebie jeszcze lepiej i będziecie mogli szybciej dojść do kompromisu. 

Jak przekonać partnera do prowadzenia budżetu? 

Moja rada: jak najszybciej. Rozmowę o kasie zacznij na etapie randkowania. Dowiedz się, co jest dla niego ważne, co sądzi o oszczędzaniu, jakie ma podejście do pieniędzy. Zrób to, zanim wpadniesz po uszy! Wtedy ciężko Ci będzie dostrzec, że związałaś się z gościem, który lubi wydawać, ale niekoniecznie zarabiać pieniądze albo ma ksywę „kredycik” (nadali mu byli już znajomi, od których regularnie pożyczał kasę). Jak się zakochasz, to jego brak gospodarności będzie dla Ciebie uroczy. Awantura, którą Ci zrobi po tym, jak poprosisz go o paragon ze sklepu, będzie Twoją winą – czepiasz się i za bardzo naciskasz. Pamiętaj, odpowiedzialny i dojrzały facet stoi mocno na ziemi – wie, ile co kosztuje, planuje swoje wydatki i ma oszczędności. Dojrzały związek to taki, w którym partnerzy traktują się z szacunkiem i wspólnie podejmują różne decyzje finansowe. Odpowiedzialnego faceta nie będziesz musiała przekonywać do prowadzenia budżetu. 

Co zrobić, jeśli Twój partner jest ideałem w każdej dziedzinie, ale z gospodarowaniem kasą mu nie po drodze? Porozmawiaj z nim o plusach budżetowania, regularnego oszczędzania i  pokaż, na co chcesz odkładać pieniądze – to powinno wystarczyć! (W najgorszym wypadku ster finansów będzie w Twoich dłoniach, co wcale nie jest złą opcją). Zarządzanie budżetem wymaga pracy, ale jeśli razem się w to zaangażujecie, na pewno szybko dojdziecie do kompromisu i opracujecie własną najbardziej efektywny sposób gospodarowania finansami. 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo