Change font size Change site colors contrast
Styl życia

100 rzeczy, których chcę nauczyć syna

14 listopada 2017 / Magda Żarnowska

Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą doskonale, że mój stosunek do moich własnych dzieci jest daleki od słodkich ochów i achów oraz całego rodzicielskiego patosu.

Jak ognia unikam publicznych wyznań i hołduje zasadzie, żeby nie zapeszać. Wynika to głównie z trudnych początków moich starań o bycie mamą i chyba już do końca życia będę bała obnosić się swoim szczęściem, gdyż wiem, że co jak...

Ludzie, którzy mnie znają, wiedzą doskonale, że mój stosunek do moich własnych dzieci jest daleki od słodkich ochów i achów oraz całego rodzicielskiego patosu. Jak ognia unikam publicznych wyznań i hołduje zasadzie, żeby nie zapeszać. Wynika to głównie z trudnych początków moich starań o bycie mamą i chyba już do końca życia będę bała obnosić się swoim szczęściem, gdyż wiem, że co jak co, ale szczęście jest bardzo kruche i ulotne.

Los pozwolił mi jednak być tu, gdzie jestem i mieć ze sobą największe skarby, jakie można w ogóle dostać. Czasem, patrząc na nich, kiedy śpią, do głowy przychodzą mi jednak także myśli dalekie od uczucia zakochania. Zwyczajnie się boję o to, co przyniesie kolejny dzień. Czasem dopada mnie obawa o to, czy sprawdzę się jako matka dorastających dzieci, czy nie stracę dobrej perspektywy, a już w ogóle najgorsze lęki budzą informacje o chorobach i śmierci najbliższych. Wtedy zdaję sobie sprawę z tego, ile mam do przekazania swoim dzieciakom i że nikt mnie w tym nie zastąpi.

Kilka miesięcy temu powstał idealny tekst dedykowany córce, pod którym mogłabym w zasadzie podpisać się rękoma i nogami (no może w wyjątkiem zachęty to porzucania snu na rzecz tańca – ja urodzony leniwiec nigdy się na to nie zgodzę), pozostało mi zwerbalizowanie mego przekazu dla Syna.

Oto Synu Mój Jedyny, słuchaj uważnie – Mamunia mówi:

  1. Koniecznie myj zęby – wizyty u dentysty to średnia przyjemność, jeśli w grę wchodzi borowanie 😉
  2. Nic na siłę – wszystko młotkiem 😉
  3. Nic w życiu nie dzieje się bez powodu, często totalne zawieruchy prowadzą nas właśnie tam, gdzie mamy być.
  4. Jesteś dobry i mądry – my w Ciebie wierzymy.
  5. Nie bij siostry – ona Cię kocha, a jeśli mama i tata nic nie spieprzą po drodze, będziecie najlepszymi przyjaciółmi i zawsze będziecie mogli na siebie liczyć.
  6. Spory w pierwszej kolejności rozwiązuj dobrymi argumentami.
  7. Staraj się unikać przemocy. Wiem, że chłopcy mają inaczej, ale uważaj na siebie.
  8. Stawaj w obronie wartości, w które wierzysz i kobiety, którą kochasz, nawet jeśli będziesz musiał dać komuś w mordę.
  9. Szukaj prawdziwej miłości, jeśli masz wątpliwości, to nie ma wątpliwości – to nie jest to.
  10. Nie wiem, jak to będzie w Twoich czasach, ale w moich oprócz seksu liczyły się też uczucia, ba, były nawet ważniejsze.
  11. Obserwuj ludzi, ucz się na ich błędach.
  12. Jeśli to nie pomoże, zawsze dobrze uczyć się też na swoich.
  13. Prawdziwy przyjaciel to taki, który pomoże Ci skręcać meble z IKEI i wnieść kanapę na IV piętro.
  14. Naucz się od dziadków majsterkowania, rąbania drewna i tego wszystkiego, co facet musi umieć, żeby nie zginąć w lesie.
  15. Rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj. Nigdy nie dowiesz się, co tak naprawdę ktoś myśli i czuje, jeśli go o to nie zapytasz – reszta to tylko Twoje domysły.
  16. Bądź samodzielny i niezależny.
  17. Twoje życie to Twoje decyzje, sam musisz być z nich zadowolony, a najlepiej dumny.

  18. Chętnie służę radą, innym spojrzeniem na problem, ale proszę, nie pozwalaj mi za siebie decydować, nawet jakbym bardzo chciała i wiedziała, co jest dla Ciebie najlepsze.
  19. Nie bój się prosić o pomoc, ale nie oczekuj, że ktoś zrobi coś za Ciebie.
  20. Nie szukaj problemów, szukaj rozwiązań.
  21. Jeśli coś Ci przeszkadza – nie narzekaj, tylko to zmień.
  22. Proszę, proszę, nie chodź w rurkach, no chyba, że sam bardzo chcesz.
  23. Czytaj książki – to żaden wstyd wlepić wzrok w coś innego niż ekran telefonu.
  24. Nigdy, przenigdy nie wiąż się z kimś, bo tak wypada.
  25. Jeśli nie chcesz się żenić, to się nie żeń, ale nie baw się latami w dom z dziewczyną, z którą tak naprawdę nie chcesz spędzić reszty życia.
  26. Kochaj zwierzęta, one są prawdziwymi przyjaciółmi, a spacer z psem daje ukojenie skołatanym nerwom.
  27. Bądź odważny, próbuj nowości, nie chowaj się za maminą spódnicą.
  28. Remonty są fajne, a szybkie przemeblowanie pokoju potrafi dać mega satysfakcję.
  29. Bądź dobrym przyjacielem, takim, na którego zawsze można liczyć, choć wiem, że czasem nikt tak człowieka nie wkurza, jak właśnie najbliżsi.

  30. Gotowanie jest super, najlepsi kucharze to podobno faceci, w końcu przez żołądek do serca.
  31. Dom, w którym mieszkasz, jest też Twoją odpowiedzialnością, nic nie zrobi się przecież samo.
  32. Nigdy nie prowadź pod wpływem alkoholu, choćby nie wiem, jak dobrym pomysłem Ci się to wydawało.
  33. Szanuj i kochaj dziadków – oni zawsze się o Ciebie troszczą.
  34. Facet powinien umieć zmienić koło, wymienić żarówkę, a najlepiej jeszcze rozpoznać, co się zepsuło w aucie, po podniesieniu maski – zawsze można poratować kogoś w potrzebie.
  35. Bądź kim zechcesz, tylko rób to dobrze.
  36. Nie pchaj się na studia tylko dlatego, że tak wypada. Na świecie jest mnóstwo miejsca dla specjalistów.
  37. Jeśli czegoś bardzo pragniesz, nie bój się o to zawalczyć.
  38. Pralka, tak jak każdy sprzęt AGD, ma instrukcję obsługi – to nie czarna magia, nawet facet ogarnie.
  39. Zdarzą Ci się w życiu potknięcia, porażki, złamane serce – staraj się, aby to wszystko Cię rozwijało.
  40. Próbuj zrozumieć przyczynę zdarzeń, które Cię dotykają. Łatwiej będzie zapanować nad nimi w przyszłości.
  41. Nie zostawiaj brudnych skarpetek pod łóżkiem – to powód rozpadu wielu małżeństw.
  42. Pamiętaj, zawsze wydaje się, że na imprezie można wypić więcej, ale to złudzenie. Im szybciej pojmiesz, gdzie są Twoje granice, tym lepiej.
  43. Zapomnij, że uwierzę w JEDNO PIWO wypite na imprezie i że źle się czujesz, bo chipsy były nieświeże.
  44. Trzymaj się z daleka od hazardu i narkotyków. To rozkaz.
  45. Nie trzeba pracować w korporacji i nosić garnituru, żeby być szczęśliwym.
  46. Zanim wypijesz mleko prosto z kartonu, sprawdź, czy jest OK.
  47. Jeśli poplamisz nowe ciuchy czymś skandalicznie trudnym do usunięcia, nie bunkruj ich na dnie kosza na brudy – tylko utrudniasz pracę.
  48. Jedz w szkole drugie śniadanie, a jak nie zjesz, to chociaż na bieżąco oddawaj psu – mama też była mała i wie, jak to jest.
  49. Zjadaj owoce i warzywa. I ziemniaczki też. Nie możesz żywić się jedynie mięsem 😉
  50. Zawsze zmierz buty zanim je kupisz. Choćbyś nienawidził zakupów tak, jak Twoi rodzice.
  51. Nie pokazuj innym, że jesteś większym kozakiem niż oni. Te męskie popisy są totalnie bez sensu.
  52. O seksie porozmawia z Tobą tata, on się na tym zna najlepiej 😉
  53. Pamiętaj o zabezpieczeniu, zawsze. Nie dla mnie, dla siebie.

  54. Zawsze żyj w zgodzie z samym sobą.
  55. Bądź przyzwoitym człowiekiem.
  56. Słuchaj takiej muzyki, jaka Ci się podoba. Mama ma całe Twoje dzieciństwo na wyrabianie gustu muzycznego 😉
  57. Zamiast robić zdjęcia, rozkoszuj się chwilą, dotykaniem świata.
  58. Nie bój się marzyć i realizować swoje marzenia.
  59. Nie bój się zmieniać planów. Nie ma nic gorszego niż konsekwencja wynikająca ze strachu przed rozczarowaniem innych.
  60. Naucz się rozpalać ognisko i rozbijać namiot. Biwakowe podstawy masz od nas w pakiecie.
  61. Uważaj, kiedy dziadek będzie Cię uczył łowić ryby. Ta wiedza może Ci kiedyś uratować życie 😉
  62. Póki jesteś młody, żyj na całego. A młodość to przecież stan ducha.
  63. Nie trać czasu na użalanie się nad sobą. Nie pozwalaj innym tego robić. Działaj.
  64. Nie martw się, kiedy ktoś się nie chce z Tobą bawić – to wyłącznie jego strata.
  65. Znajdź w sobie pasję i ją rozwijaj.
  66. Koniecznie znajdź jakiś sport, który będziesz mógł uprawiać, choćby rekreacyjnie. Nie ma nic gorszego, niż stres, który nie znajduje ujścia.
  67. Prawdziwa miłość nie jest jedynie nieustannym patrzeniem sobie w oczy, ale patrzeniem w tym samym kierunku. Znajdź kogoś, kto zawsze będzie Cię wspierał, a w chwilach własnego kryzysu do Ciebie dzwonił, jako pierwszego po pomoc.
  68. Pamiętaj, jak coś nabroisz i tak zawsze dzwoń do nas. Dobrze wiemy, że krzykiem i złością nic nie zdziałamy, kiedy mleko już się rozlało. Pomożemy za to posprzątać.
  69. Nie zwracaj uwagi, kiedy dziadek się złości i krzyczy. On już taki jest, a krzyczy, bo się o nas martwi.
  70. Jeśli kiedyś będziesz ojcem, pamiętaj, że to bardzo ważna rola. Równie ważna jak rola matki. Nie daj sobie wmówić, że dziecku jesteś mniej potrzebny.

  71. Kobieta nosząca pod sercem Twoje dziecko, to Twój największy skarb. Dbaj o nią, nawet jeśli to oznacza bieganie o północy po lody i ogórki kiszone.
  72. Bądź przy narodzinach własnych dzieci. Wspieraj i miej wszystko na oku. Od teraz Ty będziesz ojcem i musisz godnie wypełniać tę rolę.
  73. Jeśli czujesz, że jesteś zmęczony, odpocznij. I tak nie wiesz nic o zmęczeniu, dopóki nie masz własnych dzieci.
  74. Kiedy sprowadzisz na świat dzieci, musisz wiedzieć, że na równi z ich matką jesteś za nie odpowiedzialny. Nie ma podziału, że Ty pracujesz, a ona „siedzi” w domu i dlatego po pracy Tobie należy się odpoczynek czy cotygodniowy weekend z kolegami. Dzieci to wspólny obowiązek i wspólna radość.
  75. W pieluszce noworodka nie mieszka radioaktywna materia, która zabije Cię zapachem lub samym wyglądem.
  76. Zakładanie rajstop dzieciom nie jest takie trudne. Pamiętaj – dwa paski z tyłu, bo są dwa pośladki.
  77. Ludzie się nie zmieniają, chyba, że sami bardzo tego chcą. Nie można liczyć, że ktoś się zmieni po ślubie lub pod wpływem posiadania dzieci. Czasem tak się dzieje, ale rzadko. Zazwyczaj zmieniają się tylko okoliczności, a ludzie pozostają tacy sami.
  78. Jeżeli czegoś nie można naprawić rolką srebrnej taśmy, znaczy, że masz za mało srebrnej taśmy.
  79. Unikaj rozwiązań docelowych. Prowizorki są tańsze i dają dużo radochy.
  80. Kiedy będziesz jechał autostopem, wyślij mi chociaż informację, jaki to samochód i jaki ma numer rejestracyjny. Grunt to przepływ informacji. Chodzi w końcu o Twoje bezpieczeństwo.
  81. Szanuj kobiety, w nich tkwi mądrość i siła.
  82. Nigdy nie oceniaj kobiet przez pryzmat ich seksualności. Pomyśl, że ktoś kiedyś mógłby tak traktować Twoją siostrę.
  83. Nie dokuczaj dziewczynkom w szkole, któraś z nich może być Twoją przyszłą żoną.
  84. Nie oceniaj ludzi po pozorach.
  85. Miej odwagę kochać innych za to, jacy są, a nie za to, jak wyglądają i czy są popularni.
  86. Jeśli czegoś nie możesz znaleźć, a mama nie wie, gdzie jest, to znaczy, że zginęło.
  87. Zawsze wyjmuj pranie z pralki, kiedy się skończy. Zostawienie go na tydzień w środku to bardzo słaby pomysł. No chyba, że celem jest stworzenie nowej formy życia.
  88. Zażywaj lekarstwa zgodnie z zaleceniami lekarza. I nawet gdybyś umierał od temperatury 37,5 stopni, to nigdy nie łykaj na własną rękę antybiotyku. Wiem, wiem, Ty wtedy walczysz o życie, ale w tej kwestii zaufaj mamie.
  89. Pilnuj siostry. Nie obsesyjnie, ale trzymaj rękę na pulsie. Żebyśmy wszyscy mieli czas, aby interweniować.
  90. Pozwól czasem przeczytać inną bajkę na dobranoc, bo od tej jednej kiedyś wszyscy oszalejemy.

  91. Nie musisz być zawsze towarzyski i uśmiechnięty. Czasem możesz posiedzieć sam ze sobą.
  92. Możesz też grzmotnąć pięścią w stół, gdybyśmy kiedyś zaczęli wygadywać totalne głupoty. Tylko pamiętaj, za zepsuty stół potrącę z kieszonkowego.
  93. Szanuj tych, którzy na ten szacunek zasługują.
  94. Staraj się ukierunkowywać emocje i energię, która w Tobie drzemie w stronę dobrych, mądrych projektów.
  95. Możesz się złościć, tak jak my wszyscy. Nawet kiedy jesteś taki mały. Ja zawsze z Tobą porozmawiam i Cię wysłucham.
  96. Dzielenie się jest fajne. O wiele lepiej coś komuś dawać niż zabierać. Widzę, że już powoli zaczynasz to ogarniać – tak trzymaj.
  97. Staraj się, choćby samemu dla siebie, rozpoznawać uczucia, które Tobą targają. Nazywać je i oswajać.
  98. Bądź szczęśliwy już dziś, nie odkładaj życia na później. To „później” może zwyczajnie nigdy nie nadejść.
  99. Bądź tak wspaniałym mężczyzną, jak Twój tata. Masz z kogo brać przykład.
  100. Kocham  Cię najmocniej na świecie. Jesteś moim ulubionym synem i jedynym mężczyzną, którego znam od początku. Jesteś idealny. Jesteś odbiciem wszystkich dobrych i złych cech moich i taty, przez co tym bardziej jesteś niesamowity. Kocham Cię.

 

 

Designed by peoplecreations / Freepik
Styl życia

Patchworkowa rodzina – katastrofa czy szansa?

22 stycznia 2024 / Alicja Skibińska

Nazwa rodzin patchworkowych nawiązuje do specyficznego rodzaju rękodzieła.

Z pewnością każdy z nas choć raz widział kołdrę lub narzutę wykonaną tą metodą: są one bardzo kolorowe, ponieważ powstają poprzez zszycie ze sobą różnych kawałków tkanin, które kiedyś mogły stanowić element zupełnie innej całości. Podobnie jest z rodzinami patchworkowymi – członkowie różnych systemów rodzinnych, które z jakiegoś powodu się rozpadły, wspólnie tworzą nową jakość....

Nazwa rodzin patchworkowych nawiązuje do specyficznego rodzaju rękodzieła. Z pewnością każdy z nas choć raz widział kołdrę lub narzutę wykonaną tą metodą: są one bardzo kolorowe, ponieważ powstają poprzez zszycie ze sobą różnych kawałków tkanin, które kiedyś mogły stanowić element zupełnie innej całości. Podobnie jest z rodzinami patchworkowymi – członkowie różnych systemów rodzinnych, które z jakiegoś powodu się rozpadły, wspólnie tworzą nową jakość. Czy taka rodzina może być szczęśliwa? O swoich doświadczeniach opowiedziało nam kilka kobiet, które same są „po przejściach” lub związały się z mężczyznami „z przeszłością”.

Dane Rocznika Demograficznego 2016 opublikowanego przez GUS są jednoznaczne: od 1980 roku systematycznie zawieramy coraz mniej małżeństw, natomiast coraz częściej się rozwodzimy. Wzrasta też liczba dzieci urodzonych w związkach pozamałżeńskich. Statystycznie ok 1/3 małżeństw kończy się rozstaniem – w odbyło się 195 tys. ślubów oraz 64 tys. rozwodów. Czy dane te są pesymistyczne?

Niekoniecznie: zależy, z której strony na nie spojrzymy. Na pewno dają do zrozumienia, że naszym życiem nie rządzi już to, co „wypada”, a my coraz częściej podejmujemy nie zawsze popularne decyzje, przedkładając własne szczęście nad konwenanse. Ale czy rzeczywiście je w te sposób osiągamy? Na pewno nie zawsze. Nie ma wątpliwości, że niektóre z tych wyborów mogą prowadzić również do pewnych komplikacji. To, czy wyjdą nam one na dobre, zależy od wielu czynników – nie tylko od naszej dobrej woli, ale również od zewnętrznych okoliczności.

Model, w którym wszyscy tworzymy poważne związki na całe życie w młodym wieku, zanim dosięgną nas różnego rodzaju zobowiązania, trochę się zdezaktualizował. Tylko ok. 81% nowo zawartych małżeństw to tzw. małżeństwa pierwsze, czyli śluby między kawalerami i pannami. Skoro przybywa rozwodów, jasnym jest, że coraz więcej naszych potencjalnych partnerów już ma za sobą jeden formalny związek. Nierzadko zdarza się również, że nasz wybranek lub wybranka występuje w „pakiecie” z potomstwem z poprzedniej relacji. Romantyczny związek automatycznie łączy się wówczas z budowaniem więzi z dziećmi ukochanej osoby. Co nie zawsze bywa łatwe, o czym przekonały się nasze bohaterki.

 

Monika

Rodzina 27-letniej Moniki z Warszawy to patchwork złożony z elementów dwóch różnych rodzin, które się rozpadły. Tworzą ją mężczyzna po przejściach i jego 5-letnia córka oraz kobieta z przeszłością (czyli Monika) wraz z 4-letnim synem. Związek tych dwojga rozpoczął się od przyjaźni, dzięki czemu dzieci miały okazję oswoić się z sytuacją, zanim relacja przerodziła się z romans: Poznaliśmy się na imprezie. Podczas rozmowy niemal od razu okazało się, że mamy dzieci w podobnym wieku. Zaprzyjaźniliśmy się i zaczęliśmy się spotykać, również w towarzystwie dzieciaków. Szczerze powiedziawszy, zaiskrzyło między nami w czasie, kiedy nasze dzieci już od dawna się znały i lubiły. Być może właśnie dzięki temu tak dobrze przyjęły fakt, że nasza znajomość przerodziła się w poważny związek. Zanim ze sobą zamieszkaliśmy, dzieciaki często u siebie nocowały, organizowaliśmy również weekendowe wyjazdy, żeby miały możliwość oswojenia się z nową sytuacją na neutralnym gruncie. Takie stopniowe wprowadzanie zmian okazało się strzałem w dziesiątkę: dzieci traktują się wzajemnie jak rodzeństwo, a nas jak dodatkowych rodziców, choć nigdy nie rozmawialiśmy o tym, kto jest kim w tym układzie.

Oczywiście, jak to zwykle bywa, na tym sielankowym obrazku pojawiają się również rysy. Niestety, ani Monika, ani jej partner nie mają zbyt dobrych relacji ze swoimi eks, choć bardzo starają się unikać konfliktów z nimi: Okazuje się, że tak skomplikowany temat jak zrekonstruowana rodzina może bardziej przerastać dorosłych, niż ich dzieci. Ponadto problemem jest fakt, że ich dzieci mieszkają w różnych miastach, przez co nie mogą chodzić do tego samego przedszkola czy spędzać ze sobą tyle czasu, ile by chciały.

 

Monika

Choć rodziny patchworkowe kojarzą się przede wszystkim z rozwodnikami, nie jest to jedyna grupa, która je tworzy. Czasem ich powstanie poprzedzone jest jeszcze bardziej dramatycznymi wydarzeniami. Tak było w przypadku Moniki, która jesienią zeszłego roku została wdową samotnie wychowującą dwójkę dzieci w wieku 3 oraz 6,5 roku. Czasy życia w pojedynkę ma już jednak za sobą: Wiosną związałam się ze swoim wieloletnim przyjacielem. Miałam to szczęście, że moje dzieci pokochał jak swoje. A może nawet bardziej, ponieważ sam jest po przejściach, ale w jego poprzednim związku nie było potomstwa. Latem wspólnie kupiliśmy działkę, na której planujemy wybudować dom. Natomiast w sierpniu okazało się, że nasza rodzinka się powiększy – spodziewamy się wspólnego maleństwa. Oczywiście, początki nowej relacji nie zawsze były łatwe. Monika obawiała się tego związku, zwłaszcza, że zaczął się on tak szybko po śmierci męża. Bała się przede wszystkim dopuszczenia nowej osoby do swoich dzieci: Kilka razy dziennie ostrzegałam go i przekonywałam, że nie wie, na co się decyduje. Że to wielka odpowiedzialność i że z pewnością niejednokrotnie będzie bardzo ciężko, więc powinien mocno się zastanowić, zanim wprowadzę go w świat moich dzieci, bo wtedy nie będzie już odwrotu. On jednak stanowczo twierdził, że to jest właśnie to, czego szukał. Od kilku tygodni mieszkamy razem, a mój partner sumiennie uczy się tego, jak być rodzicem. Choć zdarza mi się dostrzegać przerażenie w jego oczach, czuję wielką dumę, widząc, jak świetnie sobie radzi. Czasami, kiedy pojawiają się jakieś problemy, trochę mu dogryzam, mówiąc: „Przecież cię ostrzegałam!”, na co on zawsze odpowiada: „Wiem. Ale z każdą taką sytuacją będę sobie radził coraz lepiej”.

 

Ania

Ania jest w związku z mężczyzną, który ma dwoje dzieci w wieku 6 i 16 lat: Nigdy w życiu nie spodziewałam się, że zwiążę się z dzieciatym facetem. Było to niezgodne z moimi zasadami. Zawsze wychodziłam z założenia, że skoro taki człowiek zostawił swoje dzieci z poprzedniego związku, istnieje szansa, że w przyszłości zostawi również nasze wspólne. No ale kiedy spotykałam „tego jedynego”, cała reszta przestała się liczyć. Oczywiście, niejednokrotnie zastanawiałam się, dlaczego przestał być z kobietą, która urodziła mu dwójkę dzieci – przecież chyba się kochali? Ale wiem, że w życiu może być różnie, więc zaczęłam go tłumaczyć: może się między nimi nie układało? Pewnie lepiej, że dzieci żyją w spokojnym domu, niż gdyby miały słuchać kłótni rodziców, którym przestało być ze sobą dobrze. I z takim nastawieniem weszłam w to całą sobą, nie rozumiejąc jeszcze do końca, co to dla tak naprawdę oznacza.
Na początku Ania zupełnie nie wiedziała, czego się spodziewać po takim związku. Bardzo zależało jej na tym, by córki partnera ją polubiły. Na szczęście wszystko odbyło się bez większych problemów. Nasza bohaterka podkreśla, że duża w tym zasługa mamy dzieci, która dużo z nimi rozmawia: Dziewczyny są super wychowywane przez swoją mamę. Praktycznie od samego początku relacje między nami były fajne. Dla 13-letniej Wiki stałam się kumpelą, a dla 3-letniej Zosi ulubioną ciocią, która przytuli, kiedy stłucze się kolanko, wykręci numer do mamy, jak mała zatęskni, pomoże się umyć i przeczyta bajkę przed snem. Przez dwa lata takiego życia byłam pewna, że obie są dla mnie jak córki i zrobiłabym dla nich wszystko.

Ania przyznaje, że choć na początku wszystko układało się świetnie, trudności pojawiły się wtedy, gdy sama została matką: Prawdziwy patchwork zaczął się tak naprawdę w momencie, kiedy na świat przyszła nasza wspólna córka, Maja. Przede wszystkim bardzo dużo zmieniło się we mnie, bo dopiero teraz wiem, co to znaczy być matką i kochać jak matka. Nigdy nie odważę się na stwierdzenie, że wszystkie trzy dziewczynki kocham tak samo. Może to brzmi strasznie, ale teraz już wiem, że Maję zawsze będę kochała po prostu inaczej. Kiedy wszystkie dziewczynki są z nami, staram się wszystkie traktować tak samo i być sprawiedliwa, bo przecież najważniejsze jest to, żeby nie skrzywdzić dzieci. Ale powiem szczerze, że nie jest to łatwe, szczególnie kiedy w jednym pokoju spotyka się zbuntowana nastolatka, zazdrosna sześciolatka i absorbujący roczniak.

Najtrudniejszym okresem były dla Ani pierwsze miesiące po porodzie. Jej mąż często wyjeżdżał służbowo, a ona nierzadko zostawała sama z trójką dzieci. Jej córka miała kolki i nie przesypiała nocy, przez co zajmowanie się resztą dzieci stało się znacznie trudniejsze i bardziej wyczerpujące. Próbowała porozmawiać o tym z partnerem i przekonać go, by zabierali do siebie jego córki tylko wtedy, kiedy on będzie w domu, ale nie chciał się na to zgodzić. Ania była przemęczona i bliska rozpaczy, a pomogła jej dopiero… szczera rozmowa z byłą żoną swojego męża: Okazało się, że ona nie ma pojęcia o tym, że tata jej córek wyjeżdża i zostawia mnie z nimi samą. Doskonale mnie rozumiała. Czy świat nie byłby dużo prostszy, gdyby faceci przestali kombinować? Do dziś uważam, że ta rozmowa była jedną z najlepszych decyzji w moim życiu, bo dzięki niej to właśnie my we dwie zaczęłyśmy ustalać kolejne wizyty. Teraz kiedy dziewczynki do nas przyjeżdżają, wiem, że mają odrobić lekcje, wziąć lekarstwo czy potrzebują, żeby kupić im buty albo zeszyt. A ich mama też jest spokojniejsza, bo dostaje ode mnie informacje o tym, że dojechały, poszły spać czy były na wycieczce. Wiele się dzięki temu unormowało. Trzeba przyznać, że sytuacja Ani godna jest pozazdroszczenia i naśladowania: Zdarza nam się spotykać razem – my, jego była żona z obecnym partnerem i dzieci. Czasem umawiamy się na wspólny obiad lub jakieś wyjście. Może nie jesteśmy jak paczka znajomych, ale jak dalsza rodzina spędzająca ze sobą czas kilka razy w roku – jak najbardziej. Dla nas jest to normalne, ale otoczenie wciąż uważa to za coś dziwnego. Według większości ludzi powinniśmy się nienawidzić i kłócić o dzieci. Przede wszystkim ja i była żona mojego męża powinnyśmy wyrywać sobie nawzajem włosy, kiedy się spotykamy. A my się razem śmiejemy i plotkujemy.

Czy życie w rodzinie patchworkowej okazało się dla Ani trudne? Na pewno bywa wyzwaniem – oprócz odpowiedzialności za własne dziecko, musiała wziąć na swoje barki troskę o córki męża: Czasami zastanawiam się, jak to będzie wyglądało kiedyś, jakie będą stosunki między naszymi wspólnymi dziećmi a jego dziewczynkami. Wydaje mi się, że to ja jestem za tę relację odpowiedzialna i to przede wszystkim ja muszę na nią pracować. Uwielbiam patrzeć, jak starsza z córek męża zajmuje się moim maluszkiem, widać, że bardzo to lubi. Ale też martwię się, kiedy widzę, że młodsza wyrywa mu zabawki, popycha, jest bardzo zazdrosna. Czasem, kiedy obserwuję całą trójkę, chce mi się śmiać i czuję ciepło w sercu. Innym razem zmęczenie, bezsilność, niejednokrotnie złość. Ale tak bywa też w “standardowych” rodzinach. Relacje między dziećmi są różne, a mamy trójki dzieci z pewnością każdego dnia przeżywają momenty zwątpienia. W dodatku tę historię czeka kolejny zwrot akcji: Za moment w naszej rodzinie pojawi się następny maluch. Nie planowaliśmy kolejnego dziecka, ale życie jest pełne niespodzianek. Mam w sobie dużo nadziei, ale jeszcze więcej we mnie obaw. Niedługo przekażemy tę informację dzieciom. Jak zareagują? Jak się poczują? Nie wiem, ale mam nadzieję, że będzie dobrze.

 

Kasia

Rodzina Kasi składa się z dwojga dorosłych oraz czwórki dzieci: Kiedy składaliśmy nasz patchwork z kawałków starej codzienności, dzieci miały kolejno 3, 15, 11 i 12 lat. Początkowo wydawało mi się, że będzie jak w bajce, a my będziemy żyli długo i szczęśliwie. Bez planu , na spontanie poznawaliśmy się wzajemnie. Były wspólne wyjazdy, wieczory spędzane na graniu w gry planszowe, oglądaniu seriali, słuchaniu muzyki i czytaniu książek. Wszystko było jak sen: dwoje zakochanych dorosłych zaczynających od nowa i gromadka dzieci.

Niestety, życie w zrekonstruowanej rodzinie niesie za sobą pewne wyzwania i rzadko układa się jak w bajce. Z perspektywy czasu Kasia dostrzega, że im bardziej się starała, tym więcej było niezadowolenia po każdej ze stron. Sygnałów należało dopatrywać się między wierszami, bo rzadko ktokolwiek wyrażał je wprost: Czasem to była krzywa mina, a czasem „foch”. Po pierwszej fali wielkich emocji każdy zaczął trochę tęsknić za czasami, kiedy nikt nie musiał się niczym dzielić. Ani czasem, ani smakołykami z lodówki, ani rodzicami. Szybko okazało się, że nasze dzieci, a także my sami jesteśmy przyzwyczajeni do różnych sposobów spędzania czasu w domu. M.in. na tym tle doszło do różnych przepychanek i małych konfliktów. Jak to często bywa, sprawy nie ułatwiali pozostali rodzice dzieci. Była żona partnera Kasi często wyrażała o niej niepochlebne zdanie, a jej eks-mąż próbował rywalizować z nową rodziną swoich pociech, fundując im coraz lepsze i droższe atrakcje.

Oczywiście, jedne dzieci adaptowały się do nowej sytuacji lepiej, inne gorzej. Największe problemy sprawiała 12-letnia córka partnera Kasi, która nigdy do końca nie zaakceptowała swojej macochy. Nasza bohaterka podkreśla, że bardzo zależy jej na dobru dzieci, ale już nie próbuje za wszelką cenę wkupić w ich łaski: Nie staram się jakoś specjalnie, nie oczekuję niczego, ale zrobiłabym dla nich wszystko. Po prostu jestem, kiedy mnie potrzebują. Z drugiej strony, na co dzień żyjemy swoim życiem i nie koncentrujemy się wyłącznie na dzieciakach. Jestem dumna z tego, że udało nam się poskładać kawałki różnych historii w całość. Nie zawsze idealną, nie zawsze wesołą, ale naszą. Dostaliśmy po dodatkowe trzy osoby do kochania. A to zawsze jest coś dobrego – nawet, jeśli czasem nie widać tego na pierwszy rzut oka.

Podobnie jak patchworkowe narzuty, od których to zjawisko wzięło swoją nazwę, patchworkowe rodziny stanowią barwne, często zaskakujące mieszanki bardzo różnych od siebie elementów. Choć stworzenie z nich jednej, spójnej całości bywa niełatwe, efekt z pewnością wart jest wysiłku. Jedno nie ulega wątpliwości: codzienność w takiej rodzinie z pewnością nie jest nudna.

 

Designed by stock-world-on / Freepik

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo