Change font size Change site colors contrast
Ciało

Body shaming ma się dobrze. Dlaczego nawet obrońcy kobiet wciąż je seksualizują?

29 sierpnia 2017 / Daniel Kotliński

Zjawisko body shamingu, polegające na poniżaniu lub dyskryminowaniu ludzi (głównie kobiet) ze względu na wygląd, jest silnie zakorzenione we współczesnej popkulturze, napędzanej nieustanną (nad)produkcją treści z mediów społecznościowych.

Z oczywistych względów skala tego zjawiska staje się szczególnie widoczna w kontekście celebrytek - kiedy w sieci pojawi się nieretuszowane zdjęcie czy film. W ostatnich tygodniach temat wracał dwukrotnie ze względu na Rihannę. Internet podzielił...

Zjawisko body shamingu, polegające na poniżaniu lub dyskryminowaniu ludzi (głównie kobiet) ze względu na wygląd, jest silnie zakorzenione we współczesnej popkulturze, napędzanej nieustanną (nad)produkcją treści z mediów społecznościowych. Z oczywistych względów skala tego zjawiska staje się szczególnie widoczna w kontekście celebrytek – kiedy w sieci pojawi się nieretuszowane zdjęcie czy film. W ostatnich tygodniach temat wracał dwukrotnie ze względu na Rihannę. Internet podzielił się na „shame’ujących” oraz obrońców, a komentarze z obydwu stron pokazują tylko, jak daleko zaszliśmy w seksualizacji kobiecego ciała.

Grand Kadooment to narodowe święto na Babradosie, a zarazem finałowy dzień festiwalu Crop Over. Jego tradycje sięgają końca XVII wieku i – jak sama nazwa wskazuje – organizowano go, by uczcić zakończenie zbiorów trzciny cukrowej. Rihanna, najsłynniejsza ‘córa Barbadosu’, jak co roku wybrała się na zabawę, ponownie robiąc furorę w sieci serią zdjęć w barwnym, ciężkim od biżuterii, stroju z piórami. A że to Rihanna – internet oszalał. Śledzona przez ponad 53 miliony osób na Instagramie gwiazda po raz kolejny stała się powodem do dyskusji na temat body shamingu.

 

the @aura_experience caught by @dennisleupold #BARBADOS #cropover2017 #culture

Post udostępniony przez badgalriri (@badgalriri) 7 Sie, 2017 o 1:44 PDT

Podobna “afera” z jej udziałem miała miejsce pod koniec maja, gdy na portalu Barstool Sports ukazał się dosyć obrzydliwie zatytułowany artykuł Is Rihanna Going to Make Being Fat the Hot New Trend? (ang. Czy Rihanna uczyni z bycia grubą nowy trend?). Jego autor bez żadnych skrupułów zastanawiał się, czy czeka nas (a raczej – facetów) świat “kobiet o kształtach [sterowca] Hindenburga” i podkreślał, że “zaniedbanie się” wokalistki może doprowadzić do sytuacji, w której “najgorętsze laski będą wyglądać jak ludzie z [bajki] Wall-E”.

Po szerokiej krytyce, artykuł, zapewne obliczony na wygenerowanie dużej ilości kliknięć, szybko został zdjęty, ale bynajmniej nie ze względu na to, że był mizoginistyczny i poniżający – dla naczelnego okazał się po prostu „niewystarczająco zabawny”.

W dobie plotkarskiego szaleństwa, nawet portale, które jednoznacznie przeciwstawiają się nazywaniu Rihanny “grubą” i starają się ją bronić, także poruszają się w obrębie skrajnie seksualizującego dyskursu. Jak zwraca uwagę portal Highsnobiety, kobiece ciało nigdy nie powinno stanowić pożywki dla mas, a nawet do pozytywnej oceny postury piosenkarki często wykorzystuje się niejednoznaczne, nacechowane rasowo określenia (thick, thicc). Na tym portalu autor, pełen dobrych intencji, przedstawia serię zdjęć RiRi w hipnotyzującym stroju, poddając analizie jej kształty z różnych ujęć: “(…) pokazujemy zdjęcia jej ciała w zbliżeniu – WY DECYDUJECIE [czy jest gruba – red.]”.

Publikacja serii zdjęć z festiwalu mogłaby być świetnym pretekstem do opowiedzenia czegoś na temat fascynującej kultury Barbadosu czy silnego poczucia lokalnego patriotyzmu, którego regularnie daje wyraz Rihanna. Tymczasem absolutnie jedynym powodem do powstania kilkudziesięciu artykułów jest… ciało. To oczywiście nic wyjątkowego – paskudne komentarze dotyczące wyglądu Beyonce po tym, jak zaszła w ciążę, czy Kim Kardashian z tego samego powodu albo Lady Gagi po występie na Super Bowl – ciało celebrytek zdaje się być ‘dobrem wspólnym’, do oceny którego ma prawo każdy.

Powyżej uszu miała już tego Jennifer Aniston, która w zeszłym roku wystosowała list otwarty skierowany do tabloidów, podkreślając, jak odczłowieczające nagłówki, koncentrujące się na “sławnych brzuchach”, niszczą podmiotowość kobiet. – Czy ona jest w ciąży? A może je za dużo? Zapuściła się? Czyżby w jej małżeństwie coś się psuło, ponieważ obiektyw wychwycił jakieś fizyczne “niedoskonałości”? – mogliśmy przeczytać. Aniston za wariactwo związane z chorobliwą fascynacją partiami kobiecego ciała obwinia właśnie żądnych “hot newsów” papparazzi i miejsc, w których publikują treści. W najnowszej rozmowie opublikowanej w  Vogue, Aniston została zapytana o to, czy w jej perspektywie, po roku od napisania apelu, coś się zmieniło. – Nieszczególnie (…). Jeśli chodzisz z widocznymi sutkami, albo twój brzuch jest trochę obwisły, może nie ważysz tyle, ile byś chciała – jesteś idealna bez względu na to wszystko – tłumaczy.

Informację o tej rozmowie podał polski plotkarski serwis, przyznając kobietom prawo do bycia tym, kim chcą (i jak chcą). Co prawda, wątpliwość autorki wzbudził fragment o widocznych sutkach, ale to byłoby jeszcze to przełknięcia.

Jednak tuż pod tekstem znajduje się link do kolejnej historii, zatytułowanej: Angelina Jolie przyłapana bez stanika! Tak paradowała [podkreślenie – red.] po ulicy.

Język, jako kulturowo nacechowane narzędzie, odgrywa kluczową rolę w naszym rozumieniu tego, co piękne (a więc szczupłe, akceptowalne) i brzydkie (grube, niedopuszczalne). Jeżeli nie chcemy, aby kolejne pokolenia dziewczynek i kobiet żyły w poczuciu winy ze względu na to, jak wyglądają, zwracajmy uwagę na to, w jaki sposób komentujemy otaczającą nas rzeczywistość, i w związku z tym – jaki wzorzec urody przekazujemy dalej. Tylko wtedy jest szansa, że za jakiś czas tego typu billboardy nie będa nikogo wpędzać w kompleksy powodowane nierealistycznym wyobrażeniem kobiecego ciała.

Styl życia

Czym jest SLOW WORK i jak pracować w zgodzie ze sobą?

31 marca 2020 / Iwona Krasoń-Forkasiewicz

Czym jest dla Ciebie ,,slow work’’?

Z jednej strony to dążenie do #motherlifebalance, z drugiej, próba odnalezienia się na rynku pracy. 

Przed Tobą 5 punktów przygotowanych przez Iwonę Krasoń-Forkasiewicz, specjalistkę właśnie od ,,slow work’’

SLOW WORK #1

Czasami myślę, że to, co wyróżnia nas – kobiety, mamy – w obecnym czasie to świadome podejście do życia. Świadomość, która staje się naszą siłą w dążeniu do szczęścia swojego oraz bliskich.

Zwracamy uwagę na to, jak wychowujemy nasze dzieci, jak same się rozwijamy, co jemy, co robimy w wolnym czasie, jak dbamy o środowisko. Rzeczywiście staramy się żyć świadomiej i z uważnością na siebie i otoczenie. To nastawienie w coraz większym stopniu jest widoczne również w naszym podejściu do pracy. Nie oczekujemy już tylko przelewu co miesiąc na konto, ale w tym co robimy poszukujemy sensu i celu, chcemy urzeczywistniać siebie. Nie chcemy chodzić utartymi szlakami, ale chcemy wytyczać swoje własne drogi, które są zgodne z tym jakie jesteśmy. A ponieważ nie zawsze tak było, natrafiamy na opór wykonany z własnych lęków, niepewności, przekonań, opinii innych, które czasem powodują, że porzucamy siebie. Często też jest tak, że mamy trudność, aby dookreślić to co miałabym robić. I uwierz mi, że nie jesteś sama wśród tych poszukujących.

Tym świadomym i poszukującym będą poświęcone najbliższe wpisy od slow work w temacie pracy w zgodzie ze sobą.

 

SLOW WORK #2

Często myślimy, że praca w zgodzie ze sobą to jest nie wiadomo co, jakiś święty Graal, który istnieje ukryty poza naszym wzrokiem. Chciałybyśmy tak pracować, jednak często trudno nam to zwerbalizować, co to miałoby być.

Wydaje mi się też, że idealizujemy taką pracę. Spotykam się z opiniami, że kiedy pracujesz w zgodzie ze sobą, świat Ci sprzyja i działasz jak natchniona. Od razu masz super wyniki.

Pewnie są takie momenty i zdarzenia, ale nawet robiąc to, co lubimy, nie ominą nas trudniejsze chwile zwątpienia, lęku, potrzeba wysiłku, zaangażowania. Tyle, że działamy zgodnie z własnym oprogramowaniem, a nie wbrew niemu. I dzięki temu jest lepiej. 

Wydaje się nam też, że pracując w zgodzie ze sobą będziemy jakieś inne, niż jesteśmy teraz. W naszym imieniu działać będzie nowsza, lepsza, inna wersja nas. A właśnie w tym sęk, że to jaka jesteś teraz jest podstawą do pracy, którą będziesz lubić wykonywać. Masz już teraz doświadczenia, cechy, aspiracje, na których możesz budować dalszą drogę zawodową.

Jeśli chciałabyś podsumować to, jaka jesteś, zapraszam Cię do 12 pytań do siebie samej dostępnych tu.

Może natchną Cię do odpowiedzi na pytanie o pracę w zgodzie z Tobą.

 

SLOW WORK #3

Takie mamy czasy, że dużo się dzieje w życiu każdej z nas, łączymy wiele ról i żeby nie zwariować, trzeba umieć wybierać to, co rzeczywiście jest dla nas ważne. Niekoniecznie też chcemy wypełniać role i oczekiwania innych wobec naszej osoby. Staramy się być sobą i gdzieś w tym wszystkim znaleźć odrobinę szczęścia.

Pomocą w kształtowaniu drogi życiowej i zawodowej w zgodzie ze sobą mogą być wartości. I nie mam tu na myśli wartości etycznych, a odpowiedź na pytanie „Co jest dla mnie w życiu ważne?” 

Muszę przyznać, że często ćwiczenie związane z określaniem wartości było przełomowe dla osób, z którymi pracowałam w coachingu kariery. Nazwanie ich powodowało zrozumienie, skąd odczuwana frustracja pomiędzy tym co robię, a tym czego bym chciała. Stawały się też cenną wskazówką co do kierunku drogi zawodowej, mimo że były to wartości ogólnożyciowe.

U mnie zestaw 5 wartości kształtuje się tak: rozwój, harmonia, rodzina, wiara, pomoc innym. Ale może to być też wolność, stabilność, sukces, wygoda, humor, energia. Obok samej nazwy istotne też jest to, co za tymi pojęciami kryje się dla Ciebie.  Bo przykładowo „rodzina” może znaczyć, że ważny jest dla Ciebie czas z dziećmi, albo że chcesz posiadać rodzinę, a „zdrowie”, że ważna jest dla Ciebie dieta albo przykładowo regularna aktywność fizyczna.  

Jeśli chciałabyś wykonać takie ćwiczenie, możesz usiąść z kartką i długopisem i odpowiedzieć sobie na pytanie „Co jest dla mnie w życiu ważne”? I zadawać go tak długo, aż na prawdę nie będziesz już mieć żadnej odpowiedzi. Wymienionych wartości może być od kilku do kilkunastu. Następnie zastanów się, co rozumiesz pod danym pojęciem. Daj sobie czas. W kolejnym kroku spróbuj uszeregować je w kolejności od najważniejszej do najmniej ważnej. Jeśli natrafisz na problem porównaj je ze sobą np. czy ważniejsza jest „wartość X” czy też „wartość Y”.

Propozycję takiego ćwiczenia wraz z nazwami wartości i bardziej szczegółowym opisem jego wykonania znajdziesz też w tym wpisie.

 

 

SLOW WORK #4

 

Nie dam sobie rady, nie uda mi się, inni mają lepiej, nigdy nie dostanę takiej pracy. Negatywne monologi w głowie. Te wszystkie „powinnaś”, słowa „nie poradzisz sobie”, „inni robią to lepiej”, które budzą wątpliwości, niepewność i brak wiary w siebie.

I działasz, robisz, starasz się, naprawdę dajesz z siebie dużo próbując pogodzić tak różnorodne obszary życia. A głowa wciąż mówi, że coś z Tobą nie tak, za słabo, za mało, a może gdybyś była inna. 

W coachingu mówi się o przekonaniach ograniczających, czyli twierdzeniach na swój temat lub innych, które zamiast nas wspierać blokują i hamują nasz potencjał.

Pochodzenie ich jest różne. Część pochodzi od rodziców, tego co przekazali nam w dzieciństwie. Część przekonań od osób, które Cię otaczają. A część to wynik Twoich doświadczeń, zbieranych przez całe życie. 

Przekonania wpływają na nasze zachowania – po co sięgamy, a po co nie. W pracy mogą hamować nas przed dalszym rozwojem, pójściem po awans, podwyżkę, blokować nasz potencjał. Mogą też powodować niedocenienie siebie i własnych osiągnięć. 

Pracując nad zmianą takich przekonań na te wspierające wzrasta nasza samoocena, wiara we własne możliwości, poczucie sprawczości. Daleka jestem od stwierdzenia, że kiedy tak bardzo mocno nad sobą popracujemy to wszystko się zmieni. Ale myślę, że warto wiedzieć czym są takie przekonania, aby zacząć świadomie przyglądać się swoim myślom i być do nich również krytycznym. Bo niby dlaczego Ty nie dasz rady, a sąsiad zza biurka to już tak? 

 

 

SLOW WORK #5

Długo myślałam o tym wpisie i wiele „mądrości” zapisałam w kontekście opcji dróg zawodowych mam. Doszłam do wniosku, że najfajniej byłoby, gdybyście podzieliły się swoją drogą zawodową vs macierzyństwo. Czy łączycie pracę z opieką nad dziećmi, czy zajmujecie się tylko dziećmi, czy kombinujecie coś na własną rękę? Jak to wygląda u Was? Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby, rady jak to robić, żeby nie zwariować i żeby godzić te dwa obszary?

U mnie jest tak, że pracuję na etacie, dodatkowo rozwijam działalność coachingowo-blogową. Kiedy nie pracuję, spędzam czas z moimi chłopcami. Zupełnie szczerze napiszę, że staram się być dobrą mamą, robić zawodowo ciekawe rzeczy, wspierać innych. Oczywiście sam efekt bywa różny. Nie wszystko idzie mi idealnie. To, czego się nauczyłam robiąc to wszystko to odpuszczania, dbania o sobie, planowania czasu i wyrozumiałości dla siebie i dzieci.

To co, teraz czas na Ciebie… Daj znać, jak to jest u Ciebie z pracą i macierzyństwem 🙂

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo