ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Ciało

Kupa wiedzy – SLOW zaczyna się w jelitach

28 maja 2019 / Magdalena Droń

Są tematy, o których nie mówi się głośno.

Tematy tabu. Tematy wstydliwe. Tematy nieporuszalne w towarzystwie. Ale właściwie czemu? Wszak nic, co ludzkie, nie powinno być nam obce. Szczególnie, gdy w grę wchodzi nasze dobre samopoczucie i zdrowie. Chociaż nagnę dziś niejedne zasady savoir vivre, opowiem Ci dzisiaj o kupie. Tak właśnie! Bo chociaż sprawa jest gówniana, kupa prawdę o Twoim zdrowiu powie!...

Są tematy, o których nie mówi się głośno. Tematy tabu. Tematy wstydliwe. Tematy nieporuszalne w towarzystwie. Ale właściwie czemu? Wszak nic, co ludzkie, nie powinno być nam obce. Szczególnie, gdy w grę wchodzi nasze dobre samopoczucie i zdrowie. Chociaż nagnę dziś niejedne zasady savoir vivre, opowiem Ci dzisiaj o kupie. Tak właśnie! Bo chociaż sprawa jest gówniana, kupa prawdę o Twoim zdrowiu powie!

Zamiast leczyć skutki, poszukaj przyczyny

Na co dzień czujesz się dobrze. Nie narzekasz na jakieś poważniejsze dolegliwości. Owszem – chodzisz niewyspana, masz problemy z cerą czy koncentracją… ale która kobieta tak nie ma? Dołóż do tego bóle niewiadomego pochodzenia, wahania nastroju, wzdęcia, alergie, nieświeży oddech, zaparcia czy brak ochoty na seks. Brzmi znajomo? A czy zastanawiałaś się, skąd to wszystko się wzięło? Czy to przypadłości „normalne” dla współczesnych ludzi? Nic wśród opisanych powyżej skutków nie powinno klasyfikować się w kategoriach jakiekolwiek normalności. To problemy, których rozwiązania trzeba szukać głęboko, bo aż w Twoich jelitach!

Zdrowe jelita to podstawa

Czy wiesz, że jelita są siedliskiem blisko 2 kilogramów mikroorganizmów? Nie odejmuj ich na wadze, kiedy następnym razem na niej staniesz – są integralną częścią Ciebie 🙂 Jelito grube ma największe zagęszczenie (około 1014 mikroorganizmów, należących do tysiąca gatunków, np. bakterie, wirusy oraz eukariota, określane jako mikrobiota) drobnoustrojów w całym organizmie. Wszystkie te małe żyjątka wspomagają prawidłowe działanie układu trawiennego, chronią przed infekcjami, regulują metabolizm i wpływają na Twoja odporność. Codzienne wykonują więc kawał brudnej roboty walcząc ze wszystkim tym, co postanowisz zjeść tego dnia i co w danym momencie na Ciebie oddziałuje.

Co negatywnie wpływa na jelita?

Leki

Żyjemy w dziwnych czasach, w których znalezienie lekarstwa na każdą możliwą przypadłość jest niezwykle proste. Lekarze przepisują nam leki z najbardziej błahych powodów. Niemal bez przerwy przyjmujemy także specyfiki dostępne bez recepty, które znajdziemy nie tylko w aptece, lecz również w sklepie spożywczym czy na stacji benzynowej. Uzależnienie społeczeństwa od medykamentów totalnie wymknęło się spod kontroli. Badania pokazują, że najczęściej nadużywamy leków przeciwbólowych – w 2015 roku Polacy kupili ponad 115 milionów opakowań tabletek od bólu dostępnych w marketach i na stacjach benzynowych. Wydaliśmy na nie blisko 1,348 miliarda złotych! Powiesz mi, że nie bierzesz ich przecież bez powodu? Może jeszcze ja Ci uwierzę, ale co powiesz swoim jelitom, których flora bakteryjna ulega zmianie za każdym takim środkiem wrzucanym do Twojego organizmu? Nie chodzi wyłącznie o leki przeciwbólowe, ale także antybiotyki, sterydy, niesteroidowe leki przeciwzapalne, leki przeciwgorączkowe (NLPZ) i tabletki antykoncepcyjne. Dodaj do tego niewłaściwie odżywianie i zaburzenia jelitowe masz jak w banku! A skoro już od diecie mowa…

Żywność

Współczesny przemysł spożywczy nie jest Twoim przyjacielem.  Jeśli do tej pory tak myślałaś, wszak na półkach sklepowych pojawia się coraz więcej produktów BIO i EKO, jesteś w błędzie. Producenci uzależniają nas od gotowego jedzenia, pełnego syntetycznych dodatków, w określonych smakach, które podawane jest w coraz ładniejszych opakowaniach. A oczy chciałyby więcej i więcej… Nie poprzestaniesz na jednym kęsie. Twój mózg jest słaby, a koncerny spożywcze i restauracje sieciowe skwapliwie to wykorzystują, zapewniając Ci nieograniczony wybór słodyczy i słonych przekąsek na każdą okazję. Biała śmierć – słyszałaś przecież o tym nie raz. Chociaż wydaje Ci się, że nie słodzisz tak często, nie jesteś świadoma, ile cukru codziennie sobie dostarczasz. A złe bakterie i drożdże w Twoich jelitach przyswajają go lepiej niżbyś sobie tego życzyła… Złe samopoczucie to właśnie konsekwencja nadmiernego spożywania cukru. Jedyną drogą jest na początku ograniczenie, a następnie całkowita eliminacja cukru z diety. Przyjrzyj się dobrze swojemu jadłospisowi i zrób rachunek sumienia. Czy Twoje posiłki są bogate w witaminy i minerały, zwłaszcza w witaminy A, D, magnez, wapń i cynk? Jaki jest stosunek omega-6 do omega-3 w Twoich posiłkach? To tylko podstawowe pytania, na które powinien odpowiedzieć sobie każdy z nas, który chce wpłynąć na stan swojego zdrowia poprzez jedzenie. A jelita są najlepszą drogą do pozostałych części ciała oraz innych organów, których funkcjonowanie chcemy usprawnić.

Stres

Badania pokazują, że stres zaburza naturalną równowagę dobrych bakterii w jelitach. To właśnie takie czynniki jak przewlekłe rozdrażnienie czy brak snu sprawiają, że pierwszeństwo w dowodzeniu Twoimi jelitami przejmują „siły wroga”. Współcześni ludzie twierdzą, że nie mają czasu na odpoczywanie czy wysypianie się, a to bardzo krótka droga do kolejnych zdrowotnych problemów. Wszak regeneracja jest niezbędna do zachowania zdrowia i dobrego samopoczucia.

Jakie mogą być konsekwencje…

Naukowcy dowodzą, że nieprawidłowa flora bakteryjna jelit jest odpowiedzialna za cukrzycę, otyłość czy trądzik. Ponadto inne choroby, np. autoimmunologiczne takie jak: zespół jelita drażliwego (IBS), choroba Crohna, celiakia, przerost Candida, refluks, autyzm czy schizofrenia, są ściśle powiązane z uszkodzoną wyściółką jelit i jej nieszczelnością. Kiedy jelita są nieszczelne duże molekuły białek uciekają do krwioobiegu, przez co organizm rozpoznaje je jako zagrożenie i zaczyna atakować. Nieszczelna śluzówka jelit wiąże się także z występowaniem łuszczycy, egzemy, Hashimoto, reumatoidalnego zapalenia stawów, depresji bądź ADHD.

Niewłaściwe jedzenie, zażywanie leków w dużych ilościach i życie na wysokich obrotach powodujące stres niechybnie prowadzi nas do szkodliwego działania toksyn ze środowiska i powstania nieszczelności w jelitach, a także nawarstwiania się kolejnych zdrowotnych problemów. System opieki zdrowotnej w tej materii też nie pomaga. Kiedy masz wysypkę, lekarz przepisuje Ci lek, który tę wysypkę zniweluje. Umówmy się – nie ma czasu na zastanawianie się, z czego ona się wzięła. A Twój organizm działa jak system naczyń połączonych i daje CI znak, że wysypka to tylko objaw, a problem znajduje się gdzieś znacznie głębiej. Niestety, jelita są bagatelizowane w diagnozowaniu chorób i nie łączy się ich stanu z naszym zdrowiem. A prawda jest niestety taka, że każdy z nas ma (w różnym stopniu – zależnie od trybu życia, diety i przyzwyczajeń) uszkodzone jelita. Tylko kto by sobie zawracał głowę jelitami…

Jak pomóc swoim jelitom?

Dobra wiadomość jest jednak taka, że możesz zacząć od dziś. Nie musisz nagle zmieniać całego swojego życia. Metodą drobnych kroczków, wypływających ze świadomości, że możesz zrobić coś dobrego dla swoich jelit, poprawisz ich stan, a przede wszystkim korzystnie wpłyniesz na swoje zdrowie! Będzie Ci się żyło lepiej. Zrezygnuj z przetworzonego jedzenia pełnego chemii, cukru, soli i tłuszczu na rzecz zbilansowanej i świadomej diety, bogatej w świeże, nieprzetworzone składniki. Znajdź czas na chwilę odpoczynku i odstresowanie się. Dla jednych będzie to joga czy medytacja, dla innych żywiołowy sport, spalający mnóstwo kalorii. Ogranicz przyjmowanie leków do absolutnego minimum. Szukaj alternatywnych sposobów, np. uśmierzania bólu głowy. Spróbuj wrócić do korzeni, a więc do tego, czym leczyły się nasze mamy i babcie. Wiem, że to dużo. Ale spróbuj chociaż przez miesiąc. Zobaczysz, czy cokolwiek zmieni się w Twoim życiu. Gwarantuję, że wyniki pozytywnie Cię zaskoczą, a Twoje jelita z całą pewnością Ci podziękują.

 


A jeśli spodoba Ci się takie samopoczucie, wytrzymaj więcej niż miesiąc. Spróbuj też poszerzyć temat i zerknij do poniższych propozycji książkowych. Z całą pewnością korzystnie wpłyną na pracę Twoich jelit i całego organizmu:

Food Pharmacy, Lina Nertby Aurell i Mia Clase

Szczęśliwe jelita: Program oczyszczania, który pomoże ci wyeliminować ból, …, Vincent Pedre

Zamień chemię na jedzenie, Julita Bator

Eat Pretty. Jedz i bądź piękna, Jolene Hart

Jelita wiedzą lepiej, Mosley Michael

Ciąża

Depresja w ciąży – porozmawiajmy o tym!

19 września 2021 / The Mother Mag

Coraz więcej mówi się o depresji poporodowej oraz obniżonym samopoczuciu występującym tuż po porodzie, czyli „baby blues”.

Większość ciężarnych i ich partnerów spotkała się z tymi pojęciami podczas rozmów z położną lub spotkań w szkole rodzenia. Wzrost świadomości sprawia, że młode matki mogą liczyć na większe zrozumienie ze strony bliskich. Na wielu blogach parentingowych poruszane są tematy braku radości z macierzyństwa. Kobiety jawnie deklarują: „Kocham moje dziecko z całego serca, ale była to miłość, której musiałam się nauczyć”. Węzły społeczne nieco się rozluźniają w tej kwestii, by – jak pokazuje życie – mocniej zacisnąć w innej. 

Test Becka – czy to wystarczająco? 

Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku kobiet w ciąży. Z jednej strony podejmowane są jakieś działania – od 1 stycznia 2019 roku od ciężarnych wymaga się trzykrotnego wykonania testu Becka, służącego do samodzielnego rozpoznania u siebie depresji. Test Becka to 21 pytań o różnej tematyce. Niektóre z nich dotyczą jakości snu, poziomu zmęczenia, apetytu, popędu seksualnego, czy intensywności, z jaką ciężarna martwi się o swoje zdrowie – na te trudno odpowiedzieć pozytywnie, prawda? Teoretycznie więc zachęca się kobiety do szczerości, do wnikliwemu przyglądania się sobie w myśl hasła „To Ty jesteś najważniejsza”. Czy tak jest w rzeczywistości? Ciężarna może spróbować ocenić, czy emocje, których doświadcza, są naturalne dla pewnego etapu ciąży, czy ich nagromadzenie nie jest zbyt duże. Co jednak dalej zrobić z tą wiedzą? Skąd ciężarna ma wiedzieć, że jednak za dużo płacze i za często czuje się smutna? Skąd ma wiedzieć, że nie musi czuć wyrzutów sumienia, jeśli mimo upływających tygodni wciąż nie czuje ciążowej euforii? 

Brakuje konkretnej, rzetelnej informacji, co ma zrobić kobieta w ciąży, jeśli czuje, że jej samopoczucie gwałtownie się pogarsza. Czy ciężar wyjaśnień powinien wziąć na siebie lekarz prowadzący ciążę? A może położna? Czy pierwszymi osobami, które zauważą, że coś nie jest tak, nie powinni być najbliżsi? Czy cegiełki do złego stanu emocjonalnego przyszłej matki nie przykłada całe społeczeństwo? Ze swoimi wysokimi – ba, często nierealnymi oczekiwaniami? A może to same ciężarne ulegają złudnej wizji ciąży i macierzyństwa wykreowanej przez pop kulturę? 

Emocje w ciąży – trudne sytuacje i powody do zmartwień 

Zdecydowana większość kobiet, która zachodzi w ciążę, jednocześnie mości się wygodnie na emocjonalnej huśtawce. Nikogo nie dziwi, że ciężarna płacze i śmieje się na przemian, że ma wybuchy złości lub szybciej się irytuje. Otoczenie podchodzi do tych stanów emocjonalnych z dużym zrozumieniem, często okazując kobiecie niezbędne wsparcie. Zasadniczym pytaniem powinno być jednak nie to, co dzieje się na zewnątrz, ale to, co dzieje się w głowie przyszłej mamy. Można się wkurzyć na partnera, płakać na reklamie pieluszek, czy kaszek dla niemowląt, albo poczuć przypływ czułości na widok małych bucików. Można również tupnąć nogą na teściową, ostrzej odpowiedzieć przyjaciółce, albo zamknąć się w pokoju, leżeć na łóżku i jeść ciastka. To wszystko jeszcze nie oznacza, że ciężarna cierpi na depresję. Po prostu ciąża to nie tylko miłe momenty. 

Ciąża to nie tylko miłe momenty

„Stan błogosławiony” – tak zwykliśmy nazywać ciążę. Oczywiście możliwość wydania na świat człowieka jest wspaniała, nie oznacza to jednak, że dla każdej kobiety ciąża będzie błogosławieństwem. Dolegliwości ciążowe, zmieniająca się sylwetka, rozterki związane z pracą, lęk o zdrowie dziecka – przyszła mama często ma wiele powodów do zmartwień i wiele trudnych chwil za sobą i przed sobą. Tymczasem społeczeństwo oczekuje od niej radosnego pląsania, miłego podśpiewywania i wybierania z zaangażowaniem ubranek i akcesoriów dla maluszka. Często to właśnie bliskie osoby – najczęściej kobiety –  najostrzej oceniają i krytykują ciężarną. Zdaniem babci przyszła mama jest rozkapryszona, że nie chce robić wszystkiego w domu, przecież za jej czasów nie było pralki, nie było zmywarki, a kobieta musiała sprostać wszystkim obowiązkom! Mama wtrąca coś o ganianiu biednego męża po sklepach, gdy cały dzień siedzi się na L4 z rozrzewnieniem niemal wspominając godziny, które stała w kolejkach z dumnie wypiętym brzuchem. Ciotka straszy zatrzymaniem laktacji, bo na to cierpią wszystkie kobiety w rodzinie, a teściowa, która taktownie milczy, rzuca jedynie nieprzychylne spojrzenia na ciężarną sięgającą po kolejny kawałek ciasta z owocami. Nic więc dziwnego, że przyszła matka niemal od samego początku doświadcza różnych emocji. I chociaż wiedza o tym, że nie powinna się denerwować, sprawia, że patrzy na świat z większym dystansem, a wolne od pracy pomaga poukładać nową, spokojniejszą rzeczywistość, jej codzienność nie jest również wolna od trudnych i przykrych emocji. 

# Wyrzuty sumienia

Wiele kobiet w ciąży ma wyrzuty sumienia, że zamiast pracować, odpoczywają, że za wcześnie poszły na zwolnienie, że nie dość robią w domu, że za kilka miesięcy ich wpływy do domowego budżetu będą mniejsze. Niektóre czują, że nie powinny prosić o pomoc, że tym sposobem obciążają kogoś swoją obecnością. Wyrzuty sumienia atakują najmocniej, gdy kobieta ma już dziecko lub dzieci, a ze względu na swój stan zdrowia w kolejnej ciąży musi leżeć lub iść do szpitala. 

# Lęk

Nawet zdrowej ciąży towarzyszy lekki niepokój. Gdy dochodzi do jakichkolwiek komplikacji, głowa ciężarnej wypełnia się czarnymi scenariuszami, a ona wręcz sztywnieje ze strachu. Lęk wdziera się do jej umysłu i rozsiada w nim wygodnie – ciężko normalnie funkcjonować w jego obecności. W zależności od sytuacji zawodowej i materialnej kobiety w ciąży i jej rodziny do zmartwień może dołączyć jeszcze obawa o przyszłość. Utrzymanie dziecka kosztuje i chociaż można podjąć wiele kroków, które obniżą te koszty do minimum, wciąż nie uda się ograniczyć wydatków do 0. 

# Świadomość nieodwracalności

W ciąży część kobiet zaczyna uświadamiać sobie, że decyzja o posiadaniu dziecka, nawet jeśli podjęta świadomie i z wielkim zaangażowaniem, jest nieodwracalna. Gdy minie wyznaczony czas, na świecie pojawi się dziecko, a nowa jednostka – matka –  przynajmniej na chwilę, straci swoją autonomię. U wielu samodzielnych i świadomych kobiet moment, w którym to sobie uświadomią, może wywołać skrajne emocje. 

# Obniżenie samooceny

Żyjemy w kulcie ciała. Można na własny użytek próbować odejść od tej narracji i są osoby, którym się do udaje. Wciąż jednak jest ich niewiele. Społeczeństwo ma swoje oczekiwania wobec ciężarnych, określając ścisłe ramy, ile można przytyć w ciąży, jak należy wyglądać w każdym trymestrze i w jak szybkim tempie należy wrócić do formy po porodzie. Większość kobiet zdaje sobie sprawę, że przez całą ciążę pracują na wygląd po rozwiązaniu. Nie zmienia to faktu, że rosnący apetyt, zmiany hormonalne, mniejsza aktywność – wskazówka wagi może pokazać wartość, która wywoła wielkie zdziwienie. W efekcie może dojść do obniżenia samooceny. Współczesne ciężarne stoją w rozkroku pomiędzy naturalnym ciążowym głodem i zachciankami, a skalą, w której koniecznie muszą się zmieścić. Z jednej strony widzą i czują, że ich ciało się zmienia, z drugiej, społeczeństwo dba, by nie rozsiadały się w tym stanie, by nie czuły się zbyt pewnie. Za chwilę, już za moment będzie trzeba przecież zrobić bikini body i ruszyć z dzieckiem na nadmorskie wakacje. Szczęściary to te, które rodzą zimą – mają o kilka miesięcy więcej, by „zrobić ze sobą porządek”.  

Życie ciężarnej to nie zawsze sielanka 

Wiele osób uważa, że ciąża to dla kobiety odpoczynek: nie wolno jej denerwować, od chwili, gdy potwierdziła swój stan u ginekologa, siedzi w domu, o nic nie musi się martwić. Szkoda, że rzeczywistość wielu przyszłych mam nie jest ani trochę zbliżona do tej wizji. 

# Przytłaczające przepisy 

Warto wziąć pod uwagę, że są kobiety, które wcale nie chciały być w ciąży lub dowiadują się już na badaniach prenatalnych, że urodzą chore dziecko. Obecnie w Polsce zgodnie z literą prawa nie ma dla takich kobiet żadnej możliwości. Wyjściem z sytuacji pozostaje jednie poród. Trzeba więc czekać. W tym momencie stres, napięcie i lęk o przyszłość mogą zdominować rzeczywistość ciężarnej. 

# Problemy zawodowe

Nie każdy pracodawca ze spokojem i szacunkiem przyjmuje wiadomość o ciąży. Ciężarnej kobiety nie można zwolnić, ale dla większości przyszłych mam kluczowe jest nie 9 miesięcy i urlop, który następuje po nich, a dalsza perspektywa. Świadomość, że nie będą miały źródła zatrudnienia po tym okresie, może spędzać sen z powiek. Szczególnie że szukanie pracy tuż po porodzie będzie wyzwaniem, a znalezienie miejsca w państwowym żłobku graniczy z cudem. 

# Problemy rodzinne

Wielu krewnych z przyjemnością angażuje ciężarne – skoro i tak siedzą na zwolnieniu – w załatwianie swoich spraw, nie troszcząc się o ich zdrowie i samopoczucie. „Ale dlaczego nie możesz pojechać do urzędu? Przecież masz cały dzień wolny.” „Mogłabyś zajrzeć do nas do mieszkania i sprawdzić, czy zamknęłam okna?” „Proszę, wejdź do mnie i zdejmij pranie z balkonu, zbiera się na burze, a zanim wrócę z działki, rzeczy będą mokre.” „A jaki to dla Ciebie problem odebrać mi tę receptę? Wieczorem wpadnę do Ciebie po lekarstwa.”

W okresie ciąży i tuż po porodzie mogą również nasilić się problemy w związku. Jeśli kobieta musi leżeć lub iść do szpitala, zmianie ulega podział obowiązków w domu. Dla wielu par jest to naturalne, wciąż są jednak związki, w których taka sytuacja może doprowadzić do kryzysu. 

Czemu ona się nie uśmiecha? 

Jak widać, w życiu ciężarnej nie brakuje emocji i chwil, które mogą wpływać na pogorszenie jej samopoczucia. To, co dzieje się w głowie przyszłej mamy oraz to, jak jest traktowana przez otoczenie, ma kolosalny wpływ na to, jak będzie siebie postrzegała. Czy poczuje moc płynącą z odmiennego stanu, czy wręcz przeciwnie, rzeczywistość mocno ją przytłoczy. Często okazuje się, że presja społeczna jest obezwładniająca, a oczekiwania, jakie ma kultura masowa wobec przyszłych mam, naprawdę przytłaczające. Jakby nie dość było, że kobieta przewraca swoje życie do góry nogami, często robi przerwę w karierze i – chcąc lub nie chcąc – zmienia swoje priorytety. 

Czy to depresja ciążowa? 

Kluczowy jest moment rozpoznania depresji. Wprawdzie wiele przyszłych mam boi się, że branie leków może zaszkodzić ich dziecku. Z drugiej jednak strony udokumentowane są liczne następstwa – groźne zarówno dla matki, jak i dziecka – związane z nieleczoną depresją. O depresji można mówić, gdy u ciężarnej dochodzi o spadku łaknienia, problemów ze snem, przekonanie, że sobie nie poradzi oraz inne trudne emocje, które utrzymują się dłużej niż 2 tygodnie. W skrajnych przypadkach kobieta może mieć myśli samobójcze. Warto przy tym wszystkim pamiętać, że na zdrowie przyszłej mamy i jej psychikę mogą mieć wpływ zmiany fizjologiczne i endokrynologiczne, które zachodzą w jej organizmie. Dobry specjalista pomimo rozpoznania depresji powinien szukać również jej przyczyny. 

A może to tylko smutek?

Trudniejsze emocje w ciąży nie zawsze muszą oznaczać depresje. Często jednak rozmowa z doświadczonym terapeutą może pomóc ciężarnej uporać się ze stresem, gniewem, wyciszyć i lepiej przygotować do nowej roli. Jeśli przyszła mama ma lęki, jest przemęczona, obciążona, pomocna może okazać się także terapia dla par. Ważne, by parter był empatyczny i zaangażowany, gotowy przejąć obowiązki i zdjąć z barków ciężarnej brzemię odpowiedzialności za wszystko. 

Gdy mowa o depresji w ciąży, najważniejsze jest nielekceważenie sygnałów, które wysyła organizm ciężarnej. Zarówno przyszła mama, jak i jej otoczenie powinno wykazywać w okresie 9 miesięcy, a także w połogu, bardzo wiele empatii. Nie każda histeria w ciąży jest spowodowana hormonami, nie każdy smutek jest naturalny. Lęki będą nieodłącznym elementem macierzyństwa można jednak sięgnąć po skuteczne narzędzia mindfulness, które pomogą opanować stres. Czasami może się jednak okazać, że stan psychiczny ciężarnej zaczyna się pogarszać. W takiej sytuacji spokojna rozmowa, wsparcie partnera oraz realna pomoc w znalezieniu dobrego specjalisty, to najlepsze, co można zrobić. 

Jeśli jesteś w ciąży i czujesz, że dopadło Cię przygnębienie, straciłaś energię do działania, a z wesołej i skorej do rozmów osoby, zamieniłaś się w wiecznie smutnego milczka lub – wręcz przeciwnie – wojujesz z całym światem, a każda próba nawiązania kontaktu z innymi doprowadza Cię do furii, pomyśl nad skorzystaniem z dodatkowego wsparcia. Rozmowa z psychologiem pomoże Ci poukładać emocje, a także wyposaży Cię w niezbędne narzędzia do radzenia sobie z nimi w przyszłości. Na konsultacji specjalista oceni, czy potrzebna jest Ci dodatkowa pomoc, czy wystarczą regularne spotkania. Nie wahaj się skorzystać z dodatkowego wsparcia! Inwestycja w Twoje zdrowie psychiczne – pamiętaj, że dziecko czuje wszystkie Twoje emocje – szybko się zwróci. 

 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo