ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Felieton

Nie tylko świeczki i koce – czyli jak uzyskać efekt „przytulności” na co dzień?

19 listopada 2019 / Paulina Kondratowicz

Myśląc „przytulność” pewnie wielu z Was wpada do głowy widok górskiej chatki, urządzonej w drewnie, z kominkiem pełnym trzaskającego weń drewna, rozłożona, owcza skóra na podłodze i gorąca czekolada popijana powoli, gdy za oknem śnieg spowija pochłonięty przez późne popołudnie widok.

Muszę przyznać – też to było zawsze moje skojarzenie. Na domiar tego, po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa „cozy” (które oznacza właśnie „przytulność”) lub „hygge”, od którego cały ten trend się zaczął, napotkacie mnóstwo inspiracji rodem z Pinteresta lub Tumblra, w których dominuje widok ciepłych wełnianych skarpet i kocyków, przy akompaniamencie zapewne zapachowych świec i parujących kubków z jakimiś pysznościami.

Słowem – sielanka.

I o ile na obrazku cudnie wszystko to wygląda, tak w życiu jak w życiu, trzeba troszkę się postarać, by mieć tę swoją „przytulność” na zadowalającym poziomie. Uzyskanie jej nie musi rujnować nam ani portfela, ani wystawiać na szwank nerwów bliskich, gdy oto zdecydujemy, że potrzebujemy swojego hygge kącika do kontemplacji spokojnego czasu. Będąc typową „jesieniarą”, jednak bez tego typowego lanserskiego nadęcia, postanowiłam odkryć na czym tak naprawdę bazować bycie w „przytulności”. 

 

Przepis na… bycie tu i teraz

Daleka jestem od pseudofilozofii, dlatego nie będę silić się na wyniosłe frazesy, że tam zaczyna się Twój komfort życia, gdzie stosy poduszek i kocyków. To tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, jednak równie ważny.

Zacznę jednak od równowagi psychicznej, bo to od głowy zaczyna się ryba, czy jak kto woli, nasze poczucie szczęśliwości. Agnieszka Maciąg w swojej książce „Słowa mocy. Sztuka tworzenia szczęśliwego życia” rozprawia się z elementami, które są składowymi radosnego przeżywania „tu i teraz”. Musimy więc pamiętać, szczególnie teraz, kiedy nastaje ciemny i chłodny czas, żeby ładować swoje wewnętrzne akumulatory pozytywnymi, okraszonymi małymi szczęściami myślami.

Wdzięczność, intuicja, pasja, odwaga, zaangażowanie, dopuszczenie, uważność, spontaniczność, determinacja, wrażliwość i wytrwałość to według Agnieszki składowe tego, na co składa się życie. A magiczna moc tkwiąca w słowach potrafi naprawdę zaczarować codzienność.

książka na jesień

Dlatego jeśli chcesz szczęśliwego i spełnionego życia… po prostu bądź szczęśliwy. Nie musisz zapisywać się na kurs mindfullness (chociaż czemu nie?), by doświadczyć dobrostanu emocjonalnego. Odcięcie się do tego, co niekorzystne, toksyczne i niewłaściwe dla naszego balansu życiowego to pierwszy i zarazem najważniejszy krok.

Kiedyś byłam bardzo nieszczęśliwa, bo próbowałam uszczęśliwiać innych, zamiast siebie. Efekt mojej pracy był opłakany, bo nie miałam świadomości tego, jak negatywne emocje i działania skierowane we mnie, burzyły podwaliny spontaniczności i radości płynącej z samego faktu, że jestem. Natomiast w momencie, jak zrobiłam niezbędne porządki, odkryłam, że wcale nie muszę nikogo zadowalać, nie muszę być ponad siły i za wszelką cenę. Są bowiem ludzie wokół, którzy tego nie oczekują. I każdy tak ma, wystarczy się rozejrzeć.

 

 

Rozpoczęcie stałego kontaktu ze swoim „ja” wspomagają także codzienne rytuały. To może być chociażby drzemka, ulubiona książka, czy… otoczenie się ulubionym zapachem w domu.

Nie od dzisiaj wiadomo, że odpowiedni dobór zapachów pomoże wyeliminować stres, a nawet przyczynić się do zmniejszenia poczucia głodu. Budując atmosferę spokoju i bezpieczeństwa nie sposób więc pominąć świec, których delikatny płomień otuli wnętrze przyjemnym półmrokiem,a jeśli dodatkowo jest to świeca z naturalnymi olejkami eterycznymi (taka jak chociażby dostępna na stronie biozakupy.pl).

Świeca DOBRANOC to połączenie wyłącznie naturalnych olejków eterycznych o działaniu łagodzącym i uspokajającym. Wykonana jest w 100% z wosku rzepakowego. Dzięki niej możemy się zrelaksować po trudnym dniu. Komponując zapachy warto pamiętać o ich przeznaczeniu. Poza tym, wspomniany wcześniej kominek możemy sobie łatwo zaaranżować układając świece w jednym miejscu. Efekt podobny, a jakże przyjemny. 

 

Mój dom to twierdza bezpieczeństwa

Zastanawiałam się kiedyś, jak uzyskać efekt fajnego, nienachalnego, a jednocześnie superprzytulnego wnętrza, w którym każdy może czuć się fajnie.

 

 

Pamiętam czasy, gdy wpadali do mnie znajomi i godzinami przesiadywaliśmy na dywanie w moim młodzieńczym pokoju, gadając, śmiejąc się, opowiadając sobie różne rzeczy. Podłoga była wyścielona starym dywanem w typowe dla epoki wzorki rodem z tureckiego targu. Mam ten dywan do dzisiaj, pachnie sentymentem i zachował się w dobrym stanie, mimo lat i wielu incydentów z rozlewaniem napojów (najpierw coli, potem wina) na niego.

Odkryłam więc, że podłoga jest miejscem spotkań, bo do dzisiaj w sytuacjach, gdy trzeba coś obgadać lub kogoś pocieszyć, wybieram podłogę w kuchni lub salonie. Bezpieczny azyl, poniżej linii parapetu. Wymyśliłam więc, że by było jeszcze bezpieczniej, przytulniej i po prostu miło, lepiej zainwestować w pufy, koce lub właśnie w jakiś nowy dywan.

Pufy, na nasze ponad trzydziestoletnie kręgosłupy działają zbawiennie, a koc dodatkowo służy do otulenia się w przypływie dreszczy związanych z przyjemnymi lub wręcz odwrotnie przeżyciami. Zainspirowały mnie niezwykle sympatyczne, arcywygodne pufy, miękkie koce i ciekawe wzory dywanów dostępne w VellaHome.

Wiecie, raz na rok robię sobie prezent na urodziny i tak powoli salon zapełnia się indywidualnymi meblami i dodatkami, a ja mam świadomość, że na mojej kanapie i podłodze dzieją się rzeczy niezwykłe. Komuś skleja się złamane serce, ktoś inny podejmuje życiowe decyzje o podróży życia, albo dzieli się szczęściem widocznym na czarno białym zdjęciu USG.

Przytulność nie tylko służy psychologicznemu aspektowi bycia dla innych (w rozsądnych ilościach), ale też dla samej siebie.

 

 

Kojarzycie reklamę kawy, kiedy pewna piękna kobieta wstaje rano, otula się tiulowym szlafrokiem i na boso podąża do kuchni zaparzyć sobie kawusię? Tak, tą rozpieszczalną. Zauroczyła mnie ta reklama. Pragnę takich poranków dla siebie, chociaż jeszcze muszę skoro świt zgarniać swoje zmęczone ciało i ruszać przez miasto, by móc oddać się pracy przez kolejne 8, czy 9 godzin. Ale, podjęłam decyzję. Chociaż w 50 procentach będę panią z reklamy, bo lubię kiedy w otoczeniu dzieją się miłe i puchate rzeczy. Czy zdajecie sobie sprawę jak cudowne potrafią być poranki, zwłaszcza te wolne kiedy dzień wcześniej kupiło się nowy zestaw pościeli?

W duńskiej filozofii szczęścia właśnie łóżko jest centrum naszej uważności. Warto więc zadbać o to, by spało nam się jak w bajce, a w stawało z lekkością motyla. Dotyk świeżej pościeli White Pocket, widok nienachalnych deseni na niej, miękkość prześcieradła to jest to, co powoduje, że człowiek czuje się szczęśliwy i wypoczęty. Nie ma więc w stwierdzeniu, że pościel zmienia wszystko, żadnego nadymania i przesady. 

 

Slow life… ale jak? 

No dobra, otuleni kocami, poduszkami, kimonem inhalujemy się naturalnymi olejkami eterycznymi. Dalej jednak nie wyczerpaliśmy wszystkich zasobów materii jaką jest przytulność.

Żeby czerpać z niej jak najwięcej, dobrze też zadbać o sferę psychiczną.

Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się wspaniale rozpieszczona, gdy mogę sobie zjeść coś dobrego. Jedzenie sprawia, że czuję się wspaniale, co zresztą widać na wadze, ale ciiii… Jednak uważność i w tej kwestii powoduje, że nasz mózg i ciało rezonują ze sobą w harmonii.

Psychodietetyka zakłada, że jeśli odpowiednio przestawimy nasz umysł, nie potrzebna jest żadna restrykcja, a jedynie świadome dobieranie produktów spożywczych tak, by móc czuć się zdrowo i dobrze we własnym ciele. Do tego można dopisać szereg nieocenionych zalet działania na rzecz własnego organizmu, takich jak ruch, zdrowa żywność i samoistne wybuchy endorfin spowodowane powyższymi. Bardzo popularna w ostatnim czasie filozofia slow life, czyli powolnego i uważnego życia przekłada się także na poczucie przytulności.

Jak? To proste. Wystarczy w ciągu dnia znaleźć czas na relaks, a obowiązki wypełniać z należytą uwagą. Nie chodzi oczywiście o to, by pracować wolniej (chociaż przydaje się to od czasu do czasu), ale by świadomie delegować swoje obowiązki i priorytetyzować zadania tak, by nasz organizm w środku dnia się nie buntował nagłą potrzebą odpoczynku.

 

 

Świadome uwalnianie energii ma również źródło w tym co jemy. Mając na uwadze fakt, że życie w harmonii zakłada spotykanie się z ludźmi, uczyńmy z tego wydarzenia festiwal smaków.

Włosi zresztą od wieków są mistrzami w spędzaniu wieczorów nad deskami serów, winem i rozmowami. Inspirując się tym trendem warto zaopatrzyć się w dobrej jakości produkty mleczne, dostosowane do naszych gustów smakowych i preferencji, to niemała atrakcja, która może zbliżyć do siebie jeszcze bardziej nas samych. Deska włoskich serów z dodatkami wspaniale wygląda, smakuje i pachnie. Jeśli jesteście smakoszami, zerknijcie do internetowych delikatesów Kuchnia Włoska. To tam znajdziecie sery wytwarzane na malowniczej Sardynii, w jej południowej części, w serowarni Argiolas, która działa od lat 50-tych ubiegłego stulecia. Na przykład Pecorini Sardi DOP, Pecorino Romano, ricotta sezonowana, pleśniowy ser owczy Brebiblu, pecorino z dodatkiem czarnych trufli, czy pecorino w rozmarynie, a także kremowy ser owczy do smarowania z dodatkiem czarnych trufli.

Efekt? Nasz mózg dostaje odpowiednią ilość pokarmu, a nasze samopoczucie od razu się poprawia. Nie mówiąc już o innego rodzaju jedzenia, zawsze przyjemnie jest dzielić się chwilą spożywania z bliskimi osobami, ciesząc się sobą. A co jeśli w pewnym momencie potrzeba czegoś więcej niż tylko fajnych serów?

 

 

Na pomoc przychodzi SPA. Budżetowo też można ogarnąć tego typu relaks. Wanna napełniona pachnącą wodą, stopy zanurzone w ciepłym roztworze soli do kąpieli, maseczki, peelingi, a może i podręczny masażysta, który wetrze w zmęczone i zesztywniałe mięśnie odrobinę olejków… Można się rozmarzyć.

Jednak jestem też zdania, że wspaniale na naszą kondycję psychiczno-fizyczną wpływa pobyt w SPA z prawdziwego zdarzenia. Takim niewątpliwie przyjemnym miejscem na mapie jest mazurskie Spa Hotel Solar Palace SPA & Wellness, które oferuje szereg fantastycznych zabiegów mających na celu odnowę biologiczną lub zrelaksowanie po miesiącach spędzonych w pracy. Doskonała uczta dla ciała, ducha, zmysłów, która potrzebna jest do zregenerowania sił. A wiadomo, im bardziej wypoczęty organizm, tym lepiej on funkcjonuje. No i nie oszukujmy się, kto nie lubi przez chwilę poczuć się królową życia?

Czy może być jeszcze bardziej ,,slow”? Mrągowo to cieszące się ogromną popularnością wśród turystów miasto, a zarazem bardzo chętnie odwiedzany modny kurort wypoczynkowy, leżący w otoczeniu zachwycających mazurskich krajobrazów. Hotel Solar Palace SPA & Wellnes położony jest w urokliwym miejscu bezpośrednio nad jeziorem Czos, które okala promenada spacerowa.

Pozwól wprowadzić się w stan zupełnej błogości, która jest sztuką całkowitego wyłączenia się, odizolowania od świata zewnętrznego, równowagą ciała i umysłu, płynącą z akceptacji siebie. Zwolnij, zatrzymaj się, oddaj się w ręce natury, dzięki której głęboko się zrelaksujesz.

 

No i się rozmarzyłam. Rozglądam się po salonie i jestem dumna z tego, co udało się osiągnąć. Mam całą armię poduszek, koców, świeczek, w głośnikach sączy się przyjemny, zadymiony jazz, a w filiżance wiruje imbir z cytryną. Moja przytulność osiągnęła pułap zadowalającej. 

 

Wracam do tulenia się. To najlepsze hygge jakie znam 🙂 

Inspiracje

Jak oszczędnie zarządzać kuchnią i nie dać się złapać na wszystkie mądre rady?

21 lutego 2021 / Agnieszka Jabłońska

W tym artykule chciałabym mniej zaglądać do Twojej lodówki, a opowiedzieć Ci o pułapkach, jakie czyhają na Ciebie na ścieżce do oszczędnego prowadzenia kuchni.

Niektóre z nich będą miały przyjemny wygląd dobrej rady, inne będą naprawdę świetnymi radami, po prostu się nie sprawdzą ani u Ciebie, ani u mnie, a jeszcze inne – na te musisz szczególnie uważać – będą przyczyniały się do pogłębiania budżetowej zadyszki i powodowały frustrację. Biorę na tapetę dobre rady z różnych poradników i dzielę się z Tobą moją analizą, czy warto wdrożyć w swoje życie daną zasadę, czy lepiej odpuścić. Zapraszam. 

Kontynuuję cykl o tym, jak przetrwać w kryzysie. Moja przyjaciółka zawsze mówi, że najłatwiej jest oszczędzać na jedzeniu. To prawda, możesz tak zarządzić swoją kuchnią, żeby ograniczyć wydatki. Oczywiście wszystko zależy od Twojej sytuacji rodzinnej, preferencji oraz potrzeb domowników, ale – pamiętaj, bo to ważne – skoro szukamy środków zaradczych w czasie życiowego kryzysu, wszystkie ręce na pokład! To znaczy chwilową rezygnację z kawy na wynos (Ty), piwa kraftowego (Twój partner), zimnej puszki Pepsi (Ty), żelek w kształcie misia (Twoje dziecko). Czujesz teraz grozę, prawda? Żyć bez kawy, czy bez Pepsi to w sumie działanie w trosce o zdrowie, piwo z górnej półki można zastąpić tańszym odpowiednikiem. Smak nie ten, ale przynajmniej pianka zostaje. ALE jak można odmówić dziecku żelek? No cóż, kochana, na pewno nie przychodzi to łatwo, ale można pokusić się o zrobienie domowych zamienników. W sumie kupne żelki to sam cukier, prawda? 

# chodź na zakupy z listą   

To jest świetna rada! Każdy, kto choć raz biegał po markecie z obłędem w oczach, próbując rozpaczliwie przypomnieć sobie, co miał kupić, co chciał kupić i co ma w domu, wie, jak ogromny komfort daje lista. Lista to jednak nie wszystko, dlatego ta rada jest dobra, choć  niekompletna. Pełna wersja tej dobrej rady powinna brzmieć: „Przejrzyj zapasy w domu, zrób jadłospis i przygotuj na tej podstawie listę zakupów, weź ją do sklepu”. Dopiero robiąc przegląd szafek, zamrażarki i lodówki, masz pewność, jakie produkty masz w domu. Spisując jadłospis, wiesz, co będziesz gotować i jeść oraz, jakie produkty dokupić. Lista oparta o zapasy i jadłospis to świetna lista! 

#kupuj w promocji 

Gazetki, reklamy, newslettery – pamiętasz, usunęłyśmy już wszystko, co zbędne, skoro jesteśmy w kryzysie, ale przecież nie będziemy pozbawiać się przyjemności przejrzenia promocji na spożywkę, nie? Bez przesady, chwila przyjemności się należy, a poza tym koleżanka mówiła, że jak się śledzi te promocje regularnie i faktycznie na nich kupuje, to można naprawdę dużo zaoszczędzić… Twoja koleżanka ma rację, o ile: 

  • mieszkasz lub pracujesz blisko marketów, które ogłaszają promocję – wydaje mi się, że nie chcesz tracić kilkunastu lub kilkudziesięciu minut swojego czasu i benzyny tylko po to, by zaoszczędzić dwa złote na paczce masła…
  • produkty, które są w promocji, są Ci faktycznie potrzebne – jeśli pieczesz ciasto dwa razy do roku, do smażenia używasz oleju, a kanapki smarujesz serkiem, powiedz mi, kochana, po Ci te 6 paczek masła, które właśnie trzymasz w ręku? 
  • jesteś w stanie zużyć ilość produktów, które są objęte promocją – dość popularną obniżką jest od jakiegoś czasu -50% na drugi produkt. Brzmi świetnie, prawda? Tylko po co Ci aż dwie duże paczki makaronu, skoro z ostatnią męczyłaś się niemal kwartał? Aha – myślisz teraz – masz mnie! Makaron ma przecież bardzo długi termin przydatności do spożycia! Aha, to prawda, ale wciąż musisz wydać o dwa, trzy lub cztery złote więcej na tych zakupach… 
  • jest to prawdziwa promocja – markety często robią promocje, które z promocjami nie mają nic wspólnego – na przykład wprowadzają nowy produkt, więc obniżają jego cenę, by zachęcić Cię do kupna. To nic, że kosztuje wciąż o kilkanaście lub kilkadziesiąt groszy więcej niż zamiennik, który zawsze kupujesz, prawda? 
  • promocja w jednym markecie nie jest równa regularnej cenie w drugim – musisz dobrze orientować się w cenach, żeby mieć pewność, że konkurencyjny dyskont nie ma tych samych lub porównywalnych  produktów w bardzo zbliżonej lub niższej cenie bez wielkiego znaku „promocja!” 
  • możesz kupić niewielką lub dowolną ilość produktu – może okazać się, że cena za 100g wybranego artykułu spożywczego jest bardzo korzystna, ale w sklepie czekają na Ciebie opakowania minimum 1000g. Przed zakupem przemyśl, czy jest to ilość, jaką jesteś w stanie wykorzystać. 
  • Promocja nie obowiązuje na produkty z krótkim terminem przydatności – to bardzo ważne! Na zakupach zawsze, ale to zawsze sprawdzaj datę świeżych produktów tych w promocji  i tych w regularnej cenie. Często musisz zapłacić 100% wartości za artykuł, który jest ważny tylko 2-3 dni. Promocją zostają czasami objęte produkty o bardzo krótkim terminie przydatności. Jeśli są to mięso lub ryby, czy masło, które możesz zamrozić, zastanów się nad zakupem. 

Korzystając z promocji, możesz zaoszczędzić pieniądze. Staraj się jednak podchodzić do tego rozsądnie i nie trać czasu na dojazdy i stanie w kolejkach, nie marnuj benzyny tylko po to, żeby udowodnić sobie, że jesteś gospodarna. 

#sprawdzaj wszystkie ceny, szukaj w sklepie tańszych produktów i weź mały koszyk zamiast dużego 

A w ogóle to zaplanuj sobie na zakupy pół dnia. A i zapomniałabym, ubierz się w strój sportowy, bo jak już będziesz tachać ten koszyk po całym markecie, to od razu robisz trening siłowy normalny full body workout! I koniecznie weź ze sobą zegarek i sprawdzaj ile czasu zajął Ci tre… przepraszam, zakupy! Dobra, pożartowałyśmy sobie trochę, tak serio: poznaj dobrze ofertę sklepu, w którym najczęściej robisz zakupy. Będziesz wiedziała, czy dany produkt jest droższy, czy tańszy od tych, które kupujesz standardowo. Możesz robić zakupy w dyskoncie lub w większym markecie, który często oferuje niższe ceny na produkty marki własnej. Niezależnie od wybranej opcji dbaj o swój kręgosłup i jeśli robisz większe zakupy, weź wózek. 

# nie bierz dzieci na zakupy

Ha, cudowna rada, naprawdę świetna i pewnie wypowiedziana pierwszy raz przez tego, kto nie miał dzieci, bo dla każdego rodzica jest oczywiste, że zakupów najlepiej nie robić z dziećmi. Z drugiej strony, co zrobić z dzieckiem, gdy nie ma co zrobić z dzieckiem? Dlatego jeśli musisz, bierz dziecko na zakupy. Będzie trochę stresu, być może będzie więcej emocji, ale po pierwsze Twoje dziecko musi od pewnego wieku uczyć się, jak się zachowywać w sklepie, a po drugie, matko, jak nie ma wyjścia, to nie ma. Podpowiem, w sklepie Aldi niedaleko mnie zostały wprowadzone godziny dla osób chorych na autyzm, kiedy jest wyłączana muzyka, ściszane komunikaty i przyciemniane światła. Dowiedz się, czy coś podobnego nie dzieje się w Twojej okolicy! Poza tym zrób listę zakupów zgodną z rozmieszczeniem półek w sklepie – będzie szybciej. Jeśli jest z Tobą starsze dziecko, skorzystaj z kasy samoobsługowej – kasowanie towarów to fantastyczna przygoda! 

# rób zakupy online 

Kupuj przez Internet, a nie będziesz moja kochana, przemierzać alejek sklepowych, wystawiona na wszystkie konsumpcyjne pokusy. Kiełbasa nie będzie śmiać się do Ciebie z półki, a pierogi nawet nie wpadną na to, by bezmyślnie wpakować się do Twojego wózka. Pamiętaj jednak, że lista sklepów, które oferują zakupy online, jest ograniczona. Możesz skorzystać z firmy kurierskiej i jest to bardzo dobra opcja, gdy jesteś chora, po zabiegu i nie możesz wychodzić z domu. W innym przypadku myślę, że starannie sporządzona lista, zdrowy rozsądek i możliwość pójścia do dyskontu, gdzie  wybór produktów jest ograniczony, to dobra opcja. Zakupy online to świetna sprawa – możesz kupować ubrania, kosmetyki, zabawki – wszystko, czego potrzebujesz i to bez wychodzenia z domu. Sklepy internetowe często organizują promocje i naprawdę możesz zaoszczędzić kilka złotych. Pamiętaj jednak o:

  • koszcie wysyłki, który w wielu przypadkach musisz doliczyć do zakupów,
  • płatnym zwrocie – kupujący najczęściej zwraca towary na swój koszt, 
  • braku możliwości przymierzenia, sprawdzenia produktu,
  • opiniach – wybieraj zaufane sklepy z dużą ilością opinii lub sprawdzone platformy zakupowe. 

# przetwarzaj żywność i przygotowuj posiłki samodzielnie

To przecież oczywiste, że jedząc w restauracjach lub zamawiając dania na wynos, wydajesz zdecydowanie więcej, niż gdy sama gotujesz. Dlatego wskazówka o przetwarzaniu żywności to świetna rada, jeśli trafisz na nią na stronie poświęconej oszczędzaniu, na pewno Ci się spodoba! Ten medal ma również drugą stronę: czy na pewno musisz robić wszystko sama? Czy na pewno musisz lepić pierogi, uszka, turlać kopytka i leniwe, układać na blaszce bułeczki drożdżowe do wyrośnięcia i patrzeć, jak pracuje zakwas na chleb. Czy musisz mieć w domu sokowirówkę, szynkowar i wolnowar? Możesz podarować swoim dzieciom wspomnienie puszystych placków na śniadanie i domowego chleba na kolację. Możesz, jutro, bo dzisiaj kupisz naprawdę rewelacyjne dania garmażeryjne. Ich cena często jest wysoka – idzie w parze z jakością, dlatego przed podjęciem decyzji o zakupie, spróbuj policzyć, ile kosztują Cię domowe wersje. Jeśli taniej (weź pod uwagę również; prąd, gaz i czas, jaki musisz poświęcić na przygotowanie i sprzątanie kuchni), postaraj się pójść na kompromis. Robisz drożdżowe bułeczki, ale tylko w niedzielę i dzieci Ci pomagają. Po kopytkach Twój partner sprząta kuchnię, robisz farsz, ale to dzieci lepią pierogi itd. 

# gotuj z resztek

Doskonała rada z dziedziny jak nie marnować jedzenia. Jest naprawdę świetna, ale ile pomysłowości, kreatywności i wiedzy wymaga, aby ugotować coś smacznego z resztek. Instagram pęka w szwach od przepisów na resztkowe dania, a blogerki zero waste prześcigają się co rusz w pięknie podanych i smacznych propozycjach potraw. W tym wszystkim jesteś Ty z resztką dżemu, śmietany, przecieru pomidorowego, obeschniętą cukinią i kilkoma pieczarkami i po prostu nie masz pomysłu. Jesteś zmęczona po pracy i marzysz o tym, żeby zjeść coś pysznego, coś, co lubisz, a nie bawić się w jakieś kreatywne gotowanie. Poza tym, jeśli nie będziesz trzymać się przepisu, nie umiesz doprawić dania i przygotować smacznej potrawy. Gotowanie nie jest Twoją super mocą. I co teraz, panie-gotujemy-z-resztek? Wiesz co, jak się nie da tak, to da się inaczej. 

  • Kupuj dokładnie tyle, ile potrzebujesz. Jeśli w przepisie jest jedna marchewka, kup jedną marchewkę, ewentualnie dwie. Nie kupuj koszyczka marchewek, bo zwiędną lub spleśniają szybciej, niż zdążysz się nimi zająć. 
  • Czytaj i ucz się o półproduktach, które masz w lodówce. Cukinia smakuje doskonale duszona na maśle z dodatkiem cebulki soli i pieprzu. Możesz ją dodać do smoothie, muffunek lub owsianki albo fritatty, albo zrobić z niej placki, albo przygotować ciasto czekoladowe, w którym jest jednym z głównych  składników. 
  • Zanim kupisz większą ilość jakiegoś produktu, sprawdź, jakie dania możesz z niego zrobić. 
  • Poczytaj, czy produkty, które chcesz kupić, możesz mrozić lub przechowywać w taki sposób, by dłużej zachowały świeżość. 
  • Nie zużywaj na siłę. Chipsy z obierków z ziemniaków dobrze smakują i stały się symbolem gotowania z resztek. Jeśli nie masz ochoty szorować ziemniaków, a następnie kroić i doprawiać obranych skórek, nie przepadasz za domowymi chipsami, albo lubisz takie chipsy, ale te smakują średnio, to po prostu sobie odpuść. To nie wyścig o koronę miss less, czy zero waste. To Twoja kuchnia i Twój smak i Twoje gotowanie bez spiny. 

# mroź na zapas

Mrożenie jest takie wygodne! Możesz w ten sposób wydłużać żywotność produktów, więc kupujesz mięso i ryby w promocji. Sięgasz po paczki mrożonych warzyw, bo zimą i wczesną wiosną smakują o wiele lepiej niż te surowe. Odkładasz w pojemniki nadmiarowe porcje, by sięgnąć po nie, gdy nie będziesz miała pomysłu na obiad. A później… znowu kupujesz mięso i ryby w promocji, i mrożone warzywa,  i owoce. Regularnie mrozisz obiady, najczęściej te, których ugotowałaś za dużo i po prostu Ci się przejadły. A później kończysz z pełniuśką zamrażarką. Czy zastanawiałaś się kiedyś, ile pieniędzy leży w Twojej zamrażarce? Ile przepuściłaś dziesiątek i dwudziestek na te wszystkie półprodukty do dań, które miałaś ugotować. Ile porcji jedzenia gotowych do chwycenia i odgrzania masz w domu? Czy myślałaś o tym zawsze, gdy głodna w pracy, zamawiałaś obiad na wynos? Nie zrozum mnie źle, mrożenie naprawdę jest super, pozwala zaoszczędzić pieniądze i uratować jedzenie przed wyrzuceniem. Pod warunkiem, że umiesz z niego rozsądnie korzystać. Co to znaczy? 

  • Wiesz, co masz zamrożone i w jakiej ilości. 
  • Wiesz, co możesz przygotować z produktów, które masz w zamrażarce.
  • Przed mrożeniem zapisujesz, jaki rodzaj mięsa lub potrawy pakujesz do zamrażarki i datę, kiedy została to robisz.
  • Regularnie wyjadasz zapasy, gdy wciąż są smaczne i bezpieczne do spożycia. 
  • Produkty z zamrażarki są wartościowym uzupełnieniem Twojego jadłospisu.

Do uporządkowania zamrażarki podchodziłam dwa razy: wczesną jesienią i teraz – pod koniec zimy. Drugie podejście okazało się bardziej udane, ale żeby tak było, musiałam zmodyfikować sposób planowania i przyrządzania posiłków. Czy było łatwo? Nie zawsze. Czasami musiałam kombinować i nie zawsze jadłam to, co chciałam. Kilka produktów znalazło miejsce w koszu, ich jedzenie było niebezpieczne dla zdrowia. Czy było warto? Zdecydowanie! 

#nie marnuj jedzenia! 

Pierwsze przykazanie zarządzania domowym budżetem spożywczym, sterowania kuchnią, bycia gospodynią i panią na włościach. Wiele kobiet z dumą mówi: „bo u nas to jedzenia się nie wyrzuca”. A Ty spuszczasz wzrok, bo wczoraj wyrzuciłaś spleśniały jogurt, którego Twoja córka zjadła tylko połowę, kilka łyżek zapiekanki, bo mąż nie dojadł w pracy i nadgniłe jabłko, bo nie zauważyłaś w sklepie, że jest obite. Czujesz się perfekcyjnie winna, bo znowu dałaś ciała, zawiodłaś na całej linii. Nie to, co ostatnio, gdy spędziłaś 4 godziny w kuchni na przerabianiu trzech główek kapusty, które dostałaś od kuzynki. Był bigos z młodej kapusty, gołąbki i kapusta zasmażana i kapuśniak. Szkoda tylko, że skończyło Ci się miejsce w zamrażalniku, a dzieci dwuosobowym chórem oznajmiły, że one kapusty nie ruszą. Brawo Ty, nic się nie zmarnowało. Nie przewidzisz wszystkiego. Pewnie, lepiej mniej kupić, mniej zjeść, dokupić, niż wyrzucić jedzenie, ale z drugiej strony… Kupiłaś słoik gotowanej ciecierzycy i pomimo płukania ziarenka były gorzkie i po prostu niesmaczne. Zostały resztki z kolacji – posiłku, który jecie od trzech dni – i nikt w domu nie ma na nie ochoty. Mama zrobiła Ci obiad na dwa dni, a zostało pół garnka zupy ze śmietaną… Takie sytuacje będą się zdarzać. O wiele rzadziej, jeśli będziesz zarządzała kuchnią, planowała posiłki, robiła wyłącznie rozsądne zapasy. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i może okazać się, że mimo listy i skrupulatnego planowania, nie zawsze uda się kupić maksymalnie świeże produkty, czy przygotować danie, które będzie świetnie smakować przez 3 lub 4 dni  – pogódź się z tym. Rób tyle, ile możesz, ale nie przekraczaj swoich granic, żeby tylko móc powiedzieć słynne zdanie „U mnie w domu to nic się nie marnuje” zamień je na: „U mnie w domu to się żyje na luzie” . 

# załóż własny ogródek 

Piękna rada, a wzięcie jej do serca, może stać się w Twoim życiu początkiem wspaniałej przygody i nowego życia rolnika-amatora. Możesz hodować warzywa i owoce w prawdziwym ogrodzie lub na balkonie. W Internecie znajdziesz wiele rad, jak uprawiać pomidory w donicach albo wiszące słodkie i pyszne truskawki. Pamiętaj jednak, że po pierwsze, plony nie będą zbyt obfite. Jeśli nie masz doniczek, ziemi i sadzonek, koszty założenia ogródka będą wysokie. Nie jest to więc najlepszy przepis na oszczędzanie…  Z drugiej strony, to świetne zajęcia dla najmłodszych, które powinno pomóc Ci skutecznie oderwać dzieci od ekranów. 

# kupuj mniej jedzenia

To już tak na zakończenie. Tę radę widziałam na jednym z blogów, jako analogię do całego procesu oszczędzania: chcesz mniej wydawać, to musisz mniej kupować. Jeśli masz tendencję do robienia potężnych zakupów, ładowania do pełna zamrażarki i kuchennych szafek i regularnego szykowania się na wojnę, to faktycznie ograniczenie zakupów – a być może nawet post zakupowy – dobrze Ci zrobi. Co więcej, oczywiście pozwalam sobie na generalizację, ale większość z nas się przejada. Gotujemy i jemy za duże porcje, spożywamy zbyt dużo mięsa. Być może ta rada, aby kupować mniej jedzenia, pomogłaby nam zadbać o zdrowie i odciążyć nasz organizm od nieustannego trawienia. Dlatego są sytuacje, gdy kupowanie mniej jedzenia ma sens. Z drugiej jednak strony, jeśli próbujesz racjonalizować wydatki, naprawdę szukasz oszczędności, postaraj się nie rezygnować z jedzenia kosztem swojego zdrowia. Pamiętaj, że o ile rozsądne spożywanie posiłków ma sens z medycznego punktu widzenia, o tyle świadome zmniejszanie podaży substancji odżywczych już nie. Dbaj, by Twoja dieta była różnorodna, bogata w kasze, strączki, warzywa i owoce sezonowe oraz świeże produkty. Korzystaj rozsądnie z promocji i nie marnuj jedzenia! 

Na pewno możesz zaoszczędzić na jedzeniu. Jestem przekonana, że na samych zapasach z szafek i zamrażarki, wytrzymasz dodatkowy tydzień bez robienia zakupów, a wciąż będziesz miała, co jeść. Jeśli jesteś na początku zarządzania domowym budżetem, działaj powoli i konsekwentnie i nie daj sobie wmówić, że musisz zastosować się do każdej dobrej rady i słuchać wszystkich guru oszczędzania. Odnajdź swój głos w tej kwestii i stań się mistrzynią (lub mistrzem) we własnej kuchni!

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo