Change font size Change site colors contrast
Rozmowy

’6 pytań do’, czyli mini wywiad z Elwirą Rogodą

8 lutego 2018 / Monika Pryśko

Jak ona to robi?

To pytanie zadają jej dziewczyny z całej Polski, pewnie dlatego, że przy całym domowych wariactwie, przy dwóch synach, przy pracy, prowadzeniu bloga, jest wesołą, pełną pomysłów, inspirującą kobietą. Taką, z którą chciałoby się iść na babską randkę. Poznajcię Elwirę Rogodę! Jaki masz pomysł na swoje macierzyństwo? Najpiękniejszą rzeczą, jaką można mieć, to wiara w siebie.  To klucz do szczęścia,...

Jak ona to robi? To pytanie zadają jej dziewczyny z całej Polski, pewnie dlatego, że przy całym domowych wariactwie, przy dwóch synach, przy pracy, prowadzeniu bloga, jest wesołą, pełną pomysłów, inspirującą kobietą. Taką, z którą chciałoby się iść na babską randkę.

Poznajcię Elwirę Rogodę!

Jaki masz pomysł na swoje macierzyństwo?

Najpiękniejszą rzeczą, jaką można mieć, to wiara w siebie.  To klucz do szczęścia, motywacji i spokoju. Staram się to wszczepić chłopcom, ale również pamiętam o takich ważnych elementach jak szacunek, empatia i dystans do błahostek.

Przestałam postrzegać siebie jako mamę, która musi wszystko. Pogodziłam się i oswoiłam z myślą, że nie będę idealną mamą, ale mogę być za to wystarczająco dobrą mamą. Ta presja bycia idealną bardzo zaburza w macierzyństwie to, co jest chyba najważniejsze, czyli spontaniczność, miłość i po prostu umiejętność docenienia wspólnego czasu tu i teraz, bez zerkania ciągle na telefon.

Twoje dziecko pyta – mamo, co robisz w życiu? – co odpowiadasz?

Trudno póki co im to wytłumaczyć, bo robię wiele fajnych rzeczy. Bloguję, kręcę filmy, robię zdjęcia i mnóstwo innych rzeczy, które są moją pasją, ale też pracą. Trudno mnie zdefiniować i przypisać do jednego zawodu, ale to pokazuje, że wcale nie trzeba w życiu robić tylko jednej rzeczy, by czuć się spełnioną zawodowo kobietą. Myślę, że w tym jest klucz do wszystkiego.

Jaki jest Twój ulubiony kobiecy rytuał?

Nie mam jakichś wielkich wymagań. Dla mnie spotkanie z koleżankami, zrobienie sobie domowego spa, picie ciepłej kawy pod kocem to coś, co lubię.

Które trzy rzeczy czy sytuacje dały Ci ostatnio najwięcej satysfakcji?

  1. Nie ulegam modzie i sugestiom innych osób, ale konsekwentnie trzymam się własnych celów i planów, które są związane z moją rodziną oraz pracą.
  2. Nauczyłam się żyć z dzieckiem niepełnosprawnym. Kiedyś perspektywa życia z chorym dzieckiem była dla mnie dramatem i okresem pełnym cierpienia. Dzisiaj  czerpię z mojej sytuacji siłę i motywację.
  3. Przestałam reagować na wszystko, co się dzieje wokół mnie emocjonalnie, bo to tylko źle na mnie wpływało. Po co denerwować się na korki i ludzi?  Zamiast tego staram się ze sobą rozmawiać i tłumaczyć, że na pewne rzeczy nie mam wpływu  i niepotrzebnie się spalam.

Spontanicznie czy z kalkulatorem? Jak warto według Ciebie podchodzić do życia?

Można i tak, i tak. Do perfekcyjnej pani domu jest mi bardzo daleko, ale nie wyobrażam sobie życia bez planowania  i odpowiedniej organizacji. Robię to z wygody – wszystko tylko po to, żeby trzymać  się w ryzach i przyznawać pierwszeństwo rzeczom, na których mi zależy. Choćby planowanie budżetu po to, żeby mieć pieniądze na podróże i planowanie posiłków z wyprzedzeniem, aby moje dzieci mogły jeść regularnie i zdrowo. Tak naprawdę ja nie organizuję, ale planuję swoje życie.

Czym jest według Ciebie hasło Mother-Life Balance?

To czas tylko dla mnie: bez pracy, męża, dzieci. To momenty, kiedy mogę pobyć tylko sama ze swoimi myślami. Ten czas jest mi niemal bardziej potrzebny niż powietrze, dlatego gdy tylko mogę, wyrywam go sobie jak najczęściej.

 

Felieton

Wiosenne nie-porządki

29 marca 2018 / Magdalena Droń

W powietrzu czuć już wiosnę, a wraz z nią – porządki.

A przynajmniej tak być powinno. Jak każda przykładna gospodyni domowa powinnam teraz wyrzucać z szafy niepotrzebne rzeczy, myć okna i szorować szafki kuchenne nad okapem. W domu powinno się kurzyć, huczeć i przestawiać, a pot powinien lać mi się po czterech literach. Wszak święta tuż, tuż. Ale wiecie co? Mam to w...

W powietrzu czuć już wiosnę, a wraz z nią – porządki. A przynajmniej tak być powinno. Jak każda przykładna gospodyni domowa powinnam teraz wyrzucać z szafy niepotrzebne rzeczy, myć okna i szorować szafki kuchenne nad okapem. W domu powinno się kurzyć, huczeć i przestawiać, a pot powinien lać mi się po czterech literach. Wszak święta tuż, tuż. Ale wiecie co? Mam to w głębokim poważaniu. W tym roku porządki w moim domu będą wyglądać nieco mniej tradycyjnie…

Społeczne konwenanse

Zauważyłyście pewną dziwną zależność, między końcem roku, okresem przedświątecznym, przedwiosennym i w ogóle poprzedzającym jakiekolwiek mniej lub bardziej ważne wydarzenie ze zmianami? Deklarowanymi tak głośno właściwie przez wszystkich, wśród znajomych, na ulicy, w warzywniaku czy w mediach, ale czy wcielanymi w życie? Ja nikomu do szafek zaglądać nie będę, ale wkurza mnie ten wszechobecny pęd do bycia kolejną perfekcyjną panią domu. Mi do niej daleko. Bo chociaż posprzątane mieć lubię, to do sprzątania nie garnę się zbyt chętnie. A już na pewno nie wtedy, kiedy ktoś mi każe i narzuca, że na święta powinnam mieć wypucowane okna – noł łej. W tym roku będą brudne!

Mania sprzątania

Pomyślicie sobie – niezły z niej brudas. Chłop ma z nią przerąbane, bo zamiast szorować podłogi, klepie w klawiaturę, która pewnie też daleka jest od czystości (a i owszem!). Możecie mówić co chcecie, mnie to dziś nie ruszy. Może jutro, może za tydzień, a może za miesiąc… czy ktoś kiedyś umarł od nieumytych okien? Ba! Na studiach jeden z moich profesorów chwalił się wręcz tym, że od kilku lat okien nie mył. I ku wielkiemu zdumieniu wielu – wciąż żył (na nieszczęście dla niektórych studentów)! Czemu więc w dzisiejszych czasach mamy takiego bzika na punkcie czystości? Czemu na wiosnę trzeba zrobić porządki? Czemu oferty z gazetek wielkich dyskontów oferują coraz to nowe ściereczki do kurzu, zmywaki i inne cudawianki, które przecież w niczym nie różnią się od tych, które już w domu posiadasz. No ale przecież co szkodzi Ci kupić kolejne – kiedyś się przyda. Że nie wspomnę o programach telewizyjnych (których na całe szczęście odbiorcą nie jestem, bo nie mam telewizji), które uczą Cię jak poskładać ciuchy w szafie, czy w którą stronę wycierać szybę, by miała jak najmniej smug… Jestem już tym wszystkim zmęczona, ale domyślam się, że są osoby, które żywo to interesuje.

Priorytety

Nie chodzi tylko o to, że nie lubię sprzątać pod dyktando i muszę mieć do tego dzień lub wenę. W tych moich przedświątecznych nie-porządkach mam ważniejszy wektor. Chodzi o to, na czym tak naprawdę chcę się skupić w tym okresie, a więc na przeżywaniu świąt. Niezależnie od tego czy wierzysz, w co wierzysz, jakiego wyznania jesteś, ten czas na pewno spędzasz z rodziną. Zatrzymaj się w tym całym amoku, w tej gorączce sprzątania i zrób najpierw porządki w swojej głowie. Poukładaj wszystko tak, byś w niedzielny poranek mogła usiąść do śniadania ze swoją rodziną z posprzątaną głową. Pomyśl przez moment, co jest dla Ciebie najważniejsze, czego Ci brakuje, co chcesz pielęgnować i dlaczego.

Zastanów się, co sprawia Ci radość, jak poprawić Wasze relacje i czy wszystkie są warte zachodu.

Ten przedświąteczny czas powinien być dla Ciebie momentem poukładania tego, co masz w sobie. Czym chcesz się dzielić z innymi (i dobrze wiesz, że nie chodzi tu o materialne prezenty) i na czym Ci zależy. A może jest coś, co nie daje Ci spokoju? Jakaś natrętna myśl, która wierci Ci dziurę w mózgu od dłuższego czasu niczym upierdliwy pająk tkający sieć wciąż w tym samym miejscu? Okres przedświąteczny, czy też czas wiosennych zmian jest idealny na to, by i z nim się uporać. Nie radzisz sobie z tym sama? Może warto zwrócić się do kogoś o pomoc? Nie mówię, że musi być to od razu spec od zadań specjalnych w postaci psychologa. Czasem wystarczy pomocna dłoń (niekoniecznie w białej rękawiczce) przyjaciółki, która upora się z intruzem. Taka terapia będzie doskonałym podłożem do lepszego startu z nową energią i czystą głową. A wiosnę czuć już przecież w powietrzu…

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo