Change font size Change site colors contrast
Kultura

Filmowy Dzień Kobiet

7 marca 2018 / Alicja Skibińska

Dzień Kobiet to wspaniały moment, by usiąść wygodnie z kieliszkiem wina w dłoni i obejrzeć dobry film.

Z drugiej strony, dla wielu z nas to także czas przemyśleń na temat sytuacji kobiet oraz ich unikalnych doświadczeń. Odpowiedzią na obie te potrzeby jest moje zestawienie filmów o kobietach (co nie oznacza, że przeznaczonych tylko dla kobiet!). Wszystkie bohaterki zaproponowanych produkcji są wyjątkowe i takie...

Dzień Kobiet to wspaniały moment, by usiąść wygodnie z kieliszkiem wina w dłoni i obejrzeć dobry film. Z drugiej strony, dla wielu z nas to także czas przemyśleń na temat sytuacji kobiet oraz ich unikalnych doświadczeń. Odpowiedzią na obie te potrzeby jest moje zestawienie filmów o kobietach (co nie oznacza, że przeznaczonych tylko dla kobiet!). Wszystkie bohaterki zaproponowanych produkcji są wyjątkowe i takie są również ich przeżycia. Łączy je jedno: są kobietami i muszą jakoś sobie radzić w mniej lub bardziej „męskim” świecie oraz czasach, w jakich przyszło im żyć.

Uśmiech Mony Lizy (2003)

Akcja filmu rozgrywa się jesienią 1953 roku, kiedy to Katherine Watson przyjeżdża do Nowej Anglii, by wykładać historię sztuki w Wellesley College. Zapał bohaterki zderza się z oczekiwaniami społecznymi, według których kobieta powinna realizować się wyłącznie jako przykładna żona, matka i gospodyni domowa oraz konserwatywnym sposobem myślenia jej podopiecznych, które za największe życiowe osiągnięcie uznają zdobycie odpowiedniego kandydata na męża i rezygnują z edukacji, kiedy tylko na ich palcu zalśni pierścionek zaręczynowy. Katherine postanawia jednak się nie poddawać, starając się zarazić swoje studentki niezależnym myśleniem oraz chęcią realizacji własnych marzeń i ambicji.

Dzika droga (2014)

Fantastyczna ekranizacja równie świetnej, autobiograficznej książki autorstwa Cheryl Strayed. Główna bohaterka to osoba pogubiona oraz mocno poturbowana przez los. Po rozpadzie małżeństwa oraz śmierci ukochanej matki postanawia na nowo odnaleźć siebie, wyruszając w samotną, pieszą podróż obejmującą tysiąc mil. Nie do końca wie, na co się pisze, a planowana romantyczna wędrówka wzdłuż Ameryki Północnej szybko przeradza się w zmagania z własnym ciałem i bezwzględną naturą. Ale Cheryl wygrywa z przeciwnościami i staje się dzięki nim silniejsza, a jej historia naprawdę inspiruje do wzięcia życia w swoje ręce.

Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej (2017)

Michalina Wisłocka to bez wątpienia najsłynniejsza seksuolożka czasów PRL-u. Jej popularnonaukowy poradnik „Sztuka kochania” zrewolucjonizował relacje seksualne Polaków. Choć dziś publikacja trąci myszką (hołdując niezwykle stereotypowym podziałom ról między płciami, a nawet obwiniając ofiary za gwałt), na tamte czasy była bardzo rewolucyjna: postulowała większą swobodę w sferze seksualnej oraz przekonywała, że kobiety również mogą, a nawet powinny czerpać przyjemność ze zbliżeń. Niezależnie od dzisiejszej oceny samej książki, warto poznać historię Wisłockiej, która musiała zmagać się z socjalistyczną cenzurą oraz sprzeciwem Kościoła, obawiającego się upadku moralnego po publikacji „Sztuki kochania”. Interesujące są również szczegóły dotyczące jej życia prywatnego: jako że sama pragnęła poświęcić się pracy naukowej, zaangażowała się w dość osobliwy trójkąt miłosny z mężem i przyjaciółką, która wyręczała ją w typowo „kobiecych” funkcjach.

Aż do kości (2017)

Produkcja Netflixa stworzona z udziałem osób, które same zmagały się z zaburzeniami odżywiania. Bohaterką filmu jest 20-letnia Ellen cierpiąca na anoreksję, mająca za sobą wiele nieudanych prób walki z chorobą. Wreszcie trafia do kontrowersyjnego ośrodka, w którym stosowane są dość niekonwencjonalne metody terapii. Historia nie skupia się wyłącznie na Ellen – oprócz niej mamy okazję poznać także innych mieszkańców placówki, którzy w różny sposób radzą sobie z problemami, a także jej rodzinę, która nie pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie psychiczne bohaterki. Może nie jest to wyczerpujące przedstawienie tego typu zaburzeń (według mnie brakuje choćby jednej pacjentki podkreślającej znaczenie kompleksów i negatywnych przekazów kulturowych dotyczących cielesności), ale twórcom z pewnością udało się ukazać przynajmniej część aspektów funkcjonowania osób chorych na anoreksję.

 

Droga do szczęścia (2008)

Młode małżeństwo mieszkające razem z dwójką dzieci na przedmieściach Connecticut w połowie lat 50-tych z pozoru wydaje się szczęśliwe i spełnione. W rzeczywistości jednak mąż, Frank Wheeler, jest zmęczony swoją dobrze płatną, ale nudną i pozbawioną wyzwań pracą biurową, a jego żona, April, czuje się nieszczęśliwa w roli gospodyni domowej i marzy o karierze aktorki. W pewnym momencie oboje podejmują odważną decyzję o przeprowadzce do Paryża, w którym zamierzają rozwijać się artystycznie i ożywić swoje małżeństwo. Radość z oczekiwanych zmian nie trwa jednak długo: wkrótce ich plany zostają pokrzyżowane przez nieprzewidziane, życiowe okoliczności.

Wielkie oczy (2014)

Kolejna historia oparta na faktach, opowiadająca o Walterze Keanie, który w latach 60-tych stał się sławny za sprawą oryginalnych obrazów przedstawiających dzieci z wielkimi oczami. Keane osiągnął ogromny sukces, sprzedając reprodukcje tych prac, m.in. w formie pocztówek dostępnych w supermarketach. Za jego sławą stał jednak ktoś inny – jego żona Margaret, która okazała się być prawdziwą autorką obrazów i dopiero po długim czasie wyzysku i przemocy postanowiła ujawnić sprawę opinii publicznej oraz zawalczyć o prawa autorskie do swoich dzieł.

Pokój (2015)

Jack jest beztroskim pięciolatkiem uważającym niewielki pokój, w którym mieszka z mamą, za cały świat. Znajduje się w nim od urodzenia i w jego wyobrażeniach za ścianami pomieszczenia znajduje się pustka. W końcu jednak mama decyduje się na wyznanie mu prawdy i próbę ucieczki przy jego pomocy. Choć film dużo uwagi poświęca najmłodszemu bohaterowi, niezwykle ważna jest w nim rola matki – młodej kobiety więzionej przez zwyrodnialca, która znalazła w sobie dość siły, by w tych ekstremalnie trudnych warunkach dać swojemu dziecku szczęśliwe dzieciństwo, a wreszcie zawalczyć o wolność i normalność (która dla jej syna do tej pory wyglądała zupełnie inaczej niż dla innych dzieci).

Gdyby ściany mogły mówić (1996)

Film telewizyjny składający się z trzech niezależnych nowel opowiadających o kobietach, które w różnym czasie zamieszkiwały ten sam dom. W jego ścianach rozgrywają się osobiste dramaty bohaterek, które zachodzą w niechcianą ciążę i rozważają aborcję. Każda z nich ma inne problemy, możliwości, a także sytuację osobistą. Na przestrzeni lat zmieniają się również regulacje prawne związane z aborcją, jej dostępność oraz warunki, w jakich wykonuje się zabiegi.

 

Gdyby ściany mogły mówić 2 (2000)

Trzy odrębne opowieści, tym razem skupiające się na problemach żyjących w różnych czasach homoseksualnych kobiet. Każda nowela przedstawia inne zagadnienie. W pierwszej z nich poznajemy starszą lesbijkę, która po śmierci partnerki zmaga się nie tylko z żałobą, ale również kłopotami wynikającymi z nieformalnego charakteru ich związku. Druga opowiada o studentce zakochującej się w dziewczynie ubierającej się „po męsku” i w związku z tym spotyka się z dyskryminacją ze strony bardziej konserwatywnych koleżanek-lesbijek, które nie akceptują inności jej partnerki. Trzecia nowela to historia kochającej się pary, która bardzo chce mieć dziecko i stara się osiągnąć swój cel pomimo przeciwności.

Miss Representation (2011)

Film dokumentalny skupiający się na poniżającym, koncentrującym się wyłącznie na wyglądzie mainstreamowym wizerunku kobiet oraz na tym, jakie są konsekwencje takich przekazów zarówno dla rozwoju dorastających dziewcząt, jak i dla niedostatecznej reprezentacji kobiet na wpływowych stanowiskach.

Sufrażystka (2015)

Dramat historyczny opowiadający o początkach ruchu sufrażystek, które na przełomie XIX i XX wieku walczyły o równe prawa obywatelskie dla kobiet i mężczyzn. Bohaterki, które protestują przeciwko dyskryminacji, spotykają się z brutalnymi interwencjami państwa oraz niezrozumieniem ze strony bliskich. Wiele z nich w imię wolności i godności stawia na szali pracę, relacje rodzinne, zdrowie, a nawet życie.

Ciało

Życie seksualne matki

13 października 2021 / Monika Pryśko

Ja tam u Matki Polki w sypialni?

Jackie Kennedy-Onassis powiedziała, że ,,Seks jest zły, ponieważ gniotą się ubrania.’’ A co gniecie współczesne kobiety? Pytam Martę Niedźwiecką, pierwsza w Polsce certyfikowaną sex coach, psycholożkę, popularyzatorkę świadomej seksualności.

Ten materiał powstał w 2019 roku. Tak, wiele się przez ten czas zmieniło. Poprosiłam Martę Niedźwiecką o krótki komentarz dotyczący tych dwóch lat, które dla wielu były kluczowe. Jak się okazuje, wpłynęły też na życie seksualne Polek.

 

Jeśli bym miała jakoś odnieść się do zmiany sytuacji matek w Polsce, to najpierw chciałabym wspomnieć o skutkach pandemii. O ile Polki były zapracowane i zestresowane przed 2020 rokiem, to w czasie lockdownu to się pogłębiło – praca zdalna, nauka zdalna, dla wielu utrata pracy, poważne kryzysy związkowe, które wiązały się z przebywaniem z całą rodziną 24 godziny na dobę w zamkniętej przestrzeni. Wiele mechanizmów regulacyjnych, które pozwalały trochę odpocząć np. wyjazd z koleżankami czy po prostu możliwość odprowadzenia dziecka do przedszkola czy szkoły, zniknęła. Im więcej chronicznego stresu, tym gorsze samopoczucie psychiczne i tym mniejsza ochota na seks. Więc stosunkowo niewiele kobiet przeżyło w pandemii renesans w związkach i chwalą sobie czas odosobnienia. To, co jest skutkiem pośrednim, a co obserwuję w swoim gabinecie i w gabinetach moich znajomych, to to, że Polki coraz częściej rozumieją, że muszą o siebie zadbać i , że terapia to jest właśnie takie dbanie. I coraz częściej namawiają do tego partnerów, którym też jest bardzo ciężko. Jeśli to by miał być skutek covidu, że zaczniemy dbać o dobrostan psychiczny, to by było naprawdę wspaniale.

Zapraszam do przeczytania całego wywiadu!

Jak wygląda życie seksualne matek w 2019 roku?

Życie seksualne matek w 2019 roku jest ,,jak sobie pościelesz, to mnie zawołaj’’. Niestety.  Mam wrażenie, że jest ono dużo bardziej ugrzecznione, niż to było jeszcze kilka lat temu. Mam wrażenie, że bycie seksualną matką w tym kraju to jest najtrudniejsza rzecz na świecie.

Dlaczego?!

Generalizując, jak jesteś singielką, to może i wciąż słyszysz pytania, kiedy i z kim dzieci, ale jednak jeszcze ci ,,wolno’’ być spontaniczną. Natomiast jak jesteś w związku,

jak rodzisz dziecko, to wpadasz w takie miejsce, które można nazwać seksualnym nieistnieniem. Przyznanie się do życia seksualnego, stawianie swoich potrzeb wysoko, gdy człowiek jest matką, to coś, co brzmi jak herezja. Znaczna część kobiet, co wiem z gabinetu i z warsztatów, przyjmuje niepisaną zasadę, że kobiety jak rodzą dzieci, to mają być przyzwoite, bo inaczej są wywłokami. I zaczynają żyć według tej normy. Mam wrażenie, że to się nasila.

Są dziewczyny, które choćby na Instagramie mówią o tym, że celebrowanie życia we dwoje, chodzenie na randki to wręcz konieczność. Ale nadal tych głosów jest stosunkowo niewiele…

Trzeba na to spojrzeć jak na proces dwustronny. Zazwyczaj jest tak w społeczeństwie, że jak pojawia się duża grupa kobieta, która się emancypuje w zakresie swojej seksualności, to jednocześnie pojawia się tendencja do zachowań konserwatywnych. Jednemu ruchowi odpowiada ruch w odwrotnym kierunku. No i często jest tak, że my sami obserwujemy te osoby, które są bliższe naszym poglądom, czyli te, które żyją podobnymi wartościami. Więc zyskujemy potwierdzenie, że wszyscy myślą jak my. Co niekoniecznie musi być prawdą.

Jaka grupa jest Tobie najbliższa?

Moja bańka jest ta, która szuka wiedzy o seksie, chce żyć fajnie ze swoim partnerem czy partnerką, decyduje się na dziecko albo nie, ale robi to świadomie, rozwiązuje konflikty, chodzi na warsztaty. Mam jednak świadomość istnienia takich baniek, w których kobieta ma bardzo jasną rolę – jest matką. I jestem pewna, że tam miejsca na swawole jest bardzo niewiele.

Czy zatem kluczem do wyjścia ze swojej ciasnej bańki jest zmiana otoczenia?  

Tym pierwszym krokiem, który bym poleciła każdej kobiecie-matce, to zadanie sobie pytania – czy ja spełniam się jako partnerka, jako istota seksualna?  Czy na przykład muszę żyć  według jakiejś zasady, która mnie uwiera?

Nie powinno być tak, że czujemy, że musimy coś zmienić, bo inaczej ktoś nas źle oceni, odrzuci, partner straci do nas szacunek. Ten pierwszy krok zawsze powinien polegać na zajęciu się sobą. Oczywiście ważne jest, by szukać na zewnątrz inspiracji i wiedzy, ale najpierw trzeba zobaczyć, jakie mamy same w sobie przekonanie o macierzyństwie i seksualności. Przykładowo, wiele kobiet może uznać, że są istotami seksualnymi, ale na przykład założyć, że ich dzieci już nie, że dzieci są niewinne. Są, ale też są seksualne, prawda?

Przed rodzicami trudne zadanie! 

Matka i ojciec są fundamentalnym źródłem wiedzy o seksie i to często na poziomie przekazów nieświadomych. Rodzice, którzy dobrze dbają o swoje granice, a jednocześnie kochają swoje ciało, pozostawiają dziecku bezcenną polisę na resztę życia, która się nazywa ,,moje ciało jest dobre, ja potrafię je chronić’’. I taka dziewczyna idzie do liceum i ona nie problemu z tym, że jest za gruba czy za chuda, bo od dziecka rodzice pokazywali jej, że ciało to coś cennego, dobrego, coś, co kochamy.

Czy takie właśnie chcą być kobiety, z którymi pracujesz? 

Część kobiet, z którymi pracuję, jest już na tej drodze. Wiedzą, że choć urodziły dzieci, to tyle samo energii co dziecku poświęcają związkowi. Często jednak pojawia się ta negatywna motywacja, czyli jest już źle, więc trzeba coś zrobić, pomóc sobie. Wtedy oczywiście jest więcej pracy, ale prędzej, czy później także te kobiety odkrywają siebie rozkwitają.

I jaki jest kolejny krok?

W pewnym momencie muszą odpowiedzieć sobie na pytanie – co z moim dzieckiem? Mam córeczkę, co ja jej sprzedam? Czy będę mówiła, że jest dziewczynką, ma cipkę, cipka jest piękna. Że będzie miała okres, że okres jest super, że jej ciało jest tylko jej i jest cenne, że obcy ludzie nie mogą go dotykać bez pozwolenia. Czy też sprzeda jej zmowę milczenia i tabu?

Te same wyzwania dotyczą  wychowania chłopców. Tak, żeby szanowali dziewczyny, ale i siebie. Tak, żeby czuli, że mają prawo do masturbacji, do ekspresji libido. Ale też żeby wiedzieli, do czego są uczucia. To nie jest tak, że jak idzie się z kimś do łóżka, to musi to być zawsze  miłość życia, aż po grób, ale szanuj osobę, z którą do tego łóżka idziesz.

Gdy kobieta staje się matką, nagle musi przyjąć wiele różnych ról. Skąd brać te wzorce?  

Nam jest trudno o te wzorce, potrzebujemy ich szukać. Rodząc się jako matki, nie dość że musimy dbać o siebie, to jeszcze dać wzorce i zaplecze dzieciom, które wychowujemy. To jest bardzo trudne, szczególnie w tak skomplikowanych kulturowo czasach. Kiedy panują jeszcze stare wzorce i normy, ale nowe bywają równie opresyjne., Na  Instagramie mówią, co jest dobre i co jest ładne. Dowiadujesz się, że sześć tygodni po ciąży sześciopak trzeba mieć. Jak karmisz piersią – źle, jak nie karmisz – źle. Jak robisz karierę – wyrodna matka, jak zostajesz w domu – wybierasz życie domowej kury.  Dlatego niezależne myślenie jest takie cenne – żeby samej móc dla siebie zdecydować, świadomie wybierać, a nie dawać się wodzić za nos.

W takim momencie temat seksu jest najmniej istotny na co dzień. Gdy nie radzisz sobie i nie masz wsparcia, życie seksualne idzie na bok, bo najłatwiej z niego zrezygnować. 

To bardzo ważny problem. Jestem za tym, by mamy skupiały się na dzieciach i dbały o nie, ale bardzo się boję czegoś, co w Polsce jest bardzo popularne, czyli dewocji macierzyńskiej. Dzidziulek jest koroną stworzenia.

By być dobrą matką, trzeba dziecko postawić na ołtarzu?

Jest dokładnie odwrotnie! Dziecko na ołtarzu to jest katastrofa! To jest odwrócenie porządku systemu rodzinnego. Dziecko ma swoje miejsce w szeregu.

Czy to nie jest tak, że kobieta tak bardzo skupia się na byciu mamą, ponieważ na tę sferę ma wpływ i to pokazuje, że jednak jest osobą sprawczą. Na innych polach nie wychodzi tak, jak by chciała, czyli przykładowo nie ma wpływu na swoja relację. Więc całą swoją sprawczą moc kieruje w stronę macierzyństwa, by czuć spełnienie.

Zauważ, że wtedy to dziecko pełni w życiu psychicznym tej kobiety funkcję zastępcza wobec relacji. A to jest naprawdę niezdrowe dla wszystkich.

Mówiłaś o motywacji negatywnej. Co to znaczy? 

Nie uprawiam seks, bo jestem zmęczona i mi się nie chce, ale mój facet mówi, że jak nie będzie wieczorem seksu to wszystko zaraz się rozwali i wtedy szukam pomocy. I wtedy kobiety trafiają do mnie.

Pomagasz? 

Najpierw staram się pomagać w tym, by kobieta zobaczyła, że pomaga przede wszystkim sobie, a nie innym. Robi to nie dla faceta, nie dla związku, ale dla siebie. Bo z taką motywacją można się rozwinąć.  Ale praca nad swoją seksualnością dla swojego faceta to ślepy zaułek. Zakłada, że kobieta nie buduje swojej  sprawczości, seksualności,  integralności z kobiecością, tylko znowu składam na ołtarzu związku swoje poświęcenie. Nauczę się seksu, żeby było dobrze.

A przecież seks to świetna sprawa! 

Mamy w Polsce straszną martyrologię macierzyństwa i matki są bardzo często po prostu nieszczęśliwe. Zdecydowanie za dużo uprawiamy poświęcania się. Jak wsiadasz do samolotu, to stewardesy mówią, aby najpierw maskę tlenową założyć sobie, potem dziecku. To jest moja ulubiona metafora. Matka pierwsza! Jak matka odetchnie, jak matka się wyśpi, jak matka naładuje baterie, bo pójdzie do kina, pójdzie na warsztaty, to wszyscy na tym skorzystają. A Polki się dojeżdżają.

Bo chcą czuć się super.

Wyobraź sobie, że kobieta realizuje te wszystkie normy na supermatkę. Pracuje, zajmuje się dwójką dzieci, ma wsparcie partnera, ale i tak ma trzy etaty, to jak ona widzi łóżko, myśli o spaniu, nie o seksie. Wyczerpana, skatowana psychicznie, wściekła i sfrustrowana matka to najgorsza opcja dla dziecka.

Może zaczniemy o siebie dbać w zdrowy sposób?

Zdrowy to nie znaczy, że matka ma wystawiać dziecko na balkon i robić sobie wtedy paznokcie, tylko że rozumie, że potrzebuje pomocy, że wcale nie musi być super ugotowane,

że dziecko, jak obejrzy kreskówkę, to nie zgłupieje, a ona w tym czasie weźmie kąpiel.

Ważne, by podkreślić, że ważna jest też bliskość, dotyk, masaż, oswojenie się ze sobą. Nie musimy wskakiwać w tryb ,,bogini seksu’’ na pstryknięcie palców.

My, Polki, chcemy być we wszystkim absolutnie najlepsze. Chcemy byc boginiami macierzyństwa, boginiami ogniska domowego, boginiami kariery, boginiami seksu…. Jak się zaczynamy czymś zajmować, to to musi być na 1000%.

Dziewczyny, bądźcie dość dobrymi matkami. Dość spoko partnerkami. Znajdźcie przyjemność w seksie, ale nie od razu z myślą, że mam mieć wielokrotne orgazmy tantryczne, tylko może przytulić się i od tego zacząć i zobaczyć, jak to się rozwinie.

Dla kobiety macierzyństwo jest absolutnie momentem przełomowym, i ona musi zbudować swoją tożsamość na nowo. To jest i najpiękniejsza i najtrudniejsza rzecz na świecie.

Jak odnaleźć tę kobiecość i seksualność na nowo, jak już mamy kryzys i czujemy, że musi coś szybko się zmienić?

Związek to spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z określonymi udziałami. Problem nigdy nie leży po jednej stronie. Wszystko, co się seksualnie dzieje między dwójką ludzi, to jest rodzaj dynamiki, czyli jedno robi coś, na co drugie odpowiada i odwrotnie. Jedno może unikać seksu, a drugie może nalegać na seks. Ale nigdy nie jest tak, że jedna osoba jest odpowiedzialna za wszystko.

Co sama byś zrobiła na miejscu kobiety, o której rozmawiamy?

Najpierw postawiłabym siebie w jakimś ważnym miejscu, a przynajmniej na równi z dzieckiem.

Droga kobieto, zacznij ze swoim mężczyzną rozmawiać. To naprawdę nie boli. Wielką miłość można schrzanić nie gadając ze sobą. Zacznijcie ze sobą rozmawiać spokojnie, byle nie doprowadzić do sytuacji, gdy on mówi ze złością: jak nie będziesz ze mną sypiać, to ja się wyprowadzam!

Gadajcie o potrzebach, o tym, że musisz się wyspać, ustalcie, co trzeba kupić na obiad, ustalcie, co w tym tygodniu będzie z seksem. Tak po prostu, na zasadzie:

hej kochanie, wiem, że chcesz się kochać, ja też o tym myślę, jestem nieprawdopodobnie zmęczona, ale jakbyśmy zrobili tak, że zająłbyś się dzieciakami w czwartek wieczorem, a ja bym się wyspała, to może w piątek moi rodzice mogliby się nimi zająć, to byśmy mieli wolny wieczór.

Często czekamy, aż druga osoba się domyśli. A jednak warto jest zainicjować rozmowę. 

Bardzo nie lubię domyślania się. Niemożliwe, by ktoś oprócz nas wiedział, co nam jest potrzebne. Po drugie, często myślimy, że jak ktoś nas kocha, to powinien wiedzieć…

Czyli przerzucamy odpowiedzialność za nasze szczęście na kogoś innego.

Dokładnie. I z tego są potem same problemy, które wcale nie wynikają z faktu, że mężczyźni, z którymi się wiążemy, są głupi. Tylko, że nie wiedzą i są bezradni wobec tej niewiedzy. Boją się też kary za tę niewiedzę albo konsekwencji błędów. Więc wolą siedzieć w kącie i się nie odzywać.

Co z tym zrobić? Jedno siedzi cicho, bo boi się mówić o swoich potrzebach, a drugie boi się kary za to, że nie trafiło. 

Najpierw potrzebujecie  zacząć rozmawiać. Bez tego nie da się zobaczyć, jakie macie  przekonania dotyczące seksu. One bywają różne, mogą was bardzo ograniczać, mogą też okazać się bardzo proste do przepracowania. Czasem będzie je można  rozwiać gadając z bliską osobą. A czasem trzeba będzie pójść do terapeuty. Ale zawsze zaczyna się od rozmowy. Bardzo częste, niestety, jest przekonanie, że aktywność seksualna u kobiety oznacza jakiś rodzaj rozbuchania i skazuje ją na brak szacunku otoczenia. Właśnie takie przekonanie mogły nam sprzedać nasze mamy.

To temat na niejedną długa rozmowę.

Trzeba opiekować się tymi przekonaniami, które mamy. Nie można tego tematu, chować pod dywan. Zaniedbanie przyniesie kryzys na 100%. To tak jak z zębem, jak trochę boli, można pójść i wyleczyć małą dziurkę. Kosztuje mało, boli mało. Ale jeśli poczekamy kilka miesięcy – będzie kanałowe jak nic. Poczekaj parę lat i masz implant. Seks należy do fundamentalnych elementów związku.

Brak seksu generuje problemy na innych polach. Niewypowiedziany żal przekłada się na inne rzeczy. 

Przekłada się na mnóstwo wrogości, resentymentu, odgrywania się na sobie, gorzkich żali, poczucia winy, nie mówiąc o zdradzie. Ja nie usprawiedliwiam zdradzających osób, ale gdy pracuję z parami, w których doszło do zdrady, to jako terapeuta muszę zobaczyć potrzeby dwóch stron. Jeśli słyszę, że od 4 lat, odkąd partnerka urodziła, facet czeka, aż ona zobaczy w nim mężczyznę, to rozumiem, że mógł przestać czekać. A ona ma złamane serce, bo on ją zdradził. Uważam, że zdrada nie jest fair! Ale jest taki moment, gdy facet może zadać pytanie – czy ja jestem istotny dla tej kobiety, jako mężczyzna, partner? Czy jestem tylko kierowcą odwożącym dzieci do przedszkola?

Czy temat macierzyństwa to zasłona dymna przed seksem? 

Bardzo często chowamy się za tym macierzyństwem, żeby nie dotykać tematu seksu. A przecież można dorosnąć do tej seksualności, mieć z niej radochę i przyjemność. Tak samo jest z tematem ciała. Macierzyństwo potrafi bardzo to ciało zmienić i to jest rzecz, którą trzeba się zaopiekować. Są kobiety, które po prostu już nie schudną, nie zrobią plastyki brzucha, nie podciągną cycków, bo nie chcą, bo nie maja kasy. Czy w takiej sytuacji będziemy udawać, że nie ma tej blizny po cesarce? Nie każda po ciąży będzie wyglądać jak miss fitnessu, i to  nie jest naszym obowiązkiem. Ale mając ją, warto zadać sobie pytanie, czy tą naszą bliznę po cesarce będziemy pielęgnować jako symbol naszego bólu? Czy pomyślimy – to moje ciało, chcę o nie dbać, chcę być zdrowa.

A przecież tak naprawdę chodzi tylko o przyjemność. 

Seks to nasz zasób. Bardzo fajna rzecz, głębokie doświadczenie zmysłowe i emocjonalne. Im mniej uprawiasz seksu, tym mniej uprawiasz seksu. Im więcej – tym więcej masz przyjemności i łatwiej ci to przychodzi. Wtedy jesteś kreatorką swojej sprawczości.

 

_____________________

 

Marta Niedźwiecka – pierwsza w Polsce certyfikowana sex coach, psycholożka, popularyzatorka świadomej seksualności. Prowadzi sesje dla par i solistów_tek oraz warsztaty rozwojowe dla kobiet.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o rozwoju seksualności, ciele i związkach, posłuchaj podcastu Marty „O Zmierzchu”

This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo