ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Organizacja w pracy i w domu, na co dzień!

26 listopada 2019 / Magda Żarnowska

Podobno drugim początkiem roku jest wrzesień, kiedy to po wakacjach życie rodzinne wraca na stare tory i należy przestawić się z błogiego lenistwa na wyścig z samym sobą, aby sprostać wszystkim nałożonym na siebie obowiązkom.

Organizacja w pracy jest ważna. Co dopiero w domu!

Wrzesień, a nawet październik mamy już za sobą, więc całkiem świadome własnych niedoskonałości i popełnionych być może błędów, z nową energią i siłą możemy zabrać się za organizowanie siebie w czasie. Nadchodzące wielkimi krokami Święta i Nowy Rok mogą także tych bardziej opornych do planowania, skłonić do poczynienia przełomowych zmian w swoim życiu i tak zwanych POSTANOWIEŃ.

Nowy Rok – oko cyklonu

U mnie potwierdziła się pierwsza teza i faktycznie wraz z końcem wakacji wpadłam w wir zajęć, z którymi musiałam sobie jakoś poradzić. Te z Was, które mnie znają z wcześniejszych felietonów, wiedzą, że staram się nie organizować swoim dzieciom dodatkowych zajęć pozalekcyjnych, natomiast okazało się, że nie na nich planowanie się kończy.

Otóż od września zostałam matką ogarniającą tematy w pewnym sensie na pełen etat. Mój mąż zmienił pracę i teraz jest zwyczajnie niedostępny przez 10 godzin dziennie. Taka, wydawać by się mogło, niewielka zmiana, wywróciła moje życie do góry nogami. 

***Tutaj jest czas na dygresję. Ilekroć słyszę utyskiwania jednego z małżonków na nawał obowiązków, proszę, aby wymienili to, co robi druga strona. Ja przejrzałam na oczy w chwili, kiedy mąż był po operacji i musiałam robić ABSOLUTNIE WSZYSTKO sama. Było to kilka lat temu i od tamtej pory szanuję jego wkład w nasz dom jeszcze bardziej. 

Teraz co prawda mąż wykonuje nadal większość swoich obowiązków, które nie kolidują z jego pracą, ale na mnie spoczęło wszystko to, czego nie jest w stanie ogarnąć między 7.00 a 17.00.

Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że muszę np.

  • wozić dzieci nie tylko do przedszkola, ale także regularnie do szpitala na fizjoterapię, 
  • ogarniać wszystkie wizyty lekarskie, nie tylko dziecięce, ale także swoje własne i te związane z ciążą,
  • dopilnowywać terminów rozliczania PITów i innych formalności, które zdarzają się w życiu dorosłego człowieka,
  • tankować samochód i znajdować czas na niezbędne wizyty u mechanika,
  • ogarniać warsztaty i inne obowiązki przedszkolne,
  • pamiętać o szczepieniach dzieci, psów i kota,
  • ogarniać dawkowanie leków i inne terapie,
  • przygotować dzieciom codziennie posiłki do przedszkola, gdyż są na specjalnej diecie,
  • pamiętać o przynoszeniu i zbieraniu kasztanów :p oraz o konkursach na flagę UE, 
  • robić tygodniowe zakupy, odkąd zamknęli moją ulubioną sieć dowożącą je dotychczas pod samiuteńkie drzwi, 
  • mobilizować się do pisania, które bądź co bądź zawsze było wielką przyjemnością,
  • a przy tym nadal normalnie pracować, trzymać rękę na pulsie i dopilnowywać projektów, szkolić się i rozwijać prywatnie, 

to… padł na mnie blady strach. Byłam przekonana, że o czymś zapomnę, czegoś nie dopilnuję, a w najlepszym wypadku rozsypie się któryś z planów wymagających współuczestnictwa wszystkich domowników.

I wtedy przeszukałam Internet i…  znalazłam mnóstwo skarbów!

SEKRETY PLANOWANIA, czyli organizacja w pracy i w domu. 

Okazuje się, że organizacja siebie w czasie spędzała sen z powiek ludziom mądrzejszym i bardziej zaradnym niż ja, i dlatego na rynku dostępnych jest mnóstwo cudownych artykułów, które mają mi pomóc.

ORGANIZACJA W CHMURZE

W pierwszej kolejności testowałam rozwiązania mobilne – na telefon, ale okazało się, że jeżeli mąż nie przeczyta maila w ciągu dnia z przypomnieniem z kalendarza, to niestety nie jest w stanie zrealizować mojej prośby i dlatego o wszystkim musiałam go nadal informować tradycyjnie, czyli sms-em i wieczorami przy kuchennym stole. Ponadto wiemy, jak to bywa z aplikacjami w telefonie- przynajmniej w moim, zdarza im się zawiesić, wygasić, a w najlepszym razie nagle doprowadzić telefon do pełnego rozładowania. Jeżeli jednak jesteś posiadaczką lepszego sprzętu, a Twój wspólnik w zbrodni jest bardziej multimedialny, to gorąco zapraszam do przetestowania dostępnych aplikacji.

ORGANIZACJA NA LODÓWCE

Na kuchennym polu znalazłam opcje, które mnie naprawdę zachwyciły. Jak doskonale wie każda matka, centrum życia rodzinnego znajduje się na lodówce (w której oczywiście nawet po zakupach nie ma nic do jedzenia, no chyba, że za sałatą). Moja lodówka oklejona jest magnesami, naszymi mapami myśli związanymi z planowaniem wyjazdów i generalnie życia, pierdyliardem obrazków, przepraszam, arcydzieł sztuki przytaszczonych z przedszkola, a teraz także kalendarzem miesięcznym. 

Kalendarze na lodówkę można przyczepić w dowolnej formie. Jednym z przykładów  lodówkowego planowania są plannery rodzinne w formie wielkich magnesów, działających jak tablice suchościeralne.  Takie plannery proponuje nasza rodzima firma Familiowo. Dostępnych wariantów jest mnóstwo i każdy znajdzie coś dla siebie. Jest tu np. podstawowy planner miesięczny, gdzie sami nanosimy odpowiednią numerację dla danego miesiąca, a później już możemy pisać i ścierać do woli. Są wersje bardziej rozbudowane, które umożliwiają dokładniejsze zaplanowanie konkretnego tygodnia. Dostępne są także rysunkowe piktogramy, aby ci, co nie umieją czytać, nie mogli się wyprzeć przydzielonych im zadań. Słowem, mnóstwo dobra do spersonalizowanej konfiguracji. 

Planować na lodówce można też na zwykłych kartkach. Dla mnie najważniejsze jest to, że kalendarz na lodówce widzą wszyscy domownicy, ci, którzy umieją czytać i pisać mogą nanosić własne poprawki i nikt nie ma możliwości powiedzieć, że o czymś zapomniał, bo przecież JAK WÓŁ było na lodówce! Ha! Dodatkowo czasem łatwiej napisać na lodówce o wyjazdowym szkoleniu i czekać na rozwój wypadków, niż wprost o nim poinformować

Plannery ścienne

Dla tych, którzy wolą mieć ślad po wcześniejszych planach, swoje produkty przygotowały przesympatyczne kobiety Agnieszka i Ania, doświadczone matki, skrywające się pod nazwą Mamykalendarz. Tutaj królują głównie kalendarze ścienne (ale kto lodówce zabroni?) przeznaczone dla rodzin. Każdy członek rodziny ma swoje miejsce na kartce organizującej poszczególne tygodnie życia. Jest także opcja dla dużych rodzin, a jak wiemy- przezorny zawsze ubezpieczony. Tak jak sygnalizowałam wcześniej, kalendarze papierowe nie pozwalają na dyskretne wymazywanie niewygodnych planów- warte rozważenia dla tych, którzy przeczuwają, że w ich szeregach mogą kryć się sabotażyści. Mamykalendarz.pl  coraz bardziej rozbudowuje gamę swoich produktów, wszystkie można znaleźć tu

Jeżeli kalendarz ścienny to za dużo…Mamykalendarz ma także w swojej ofercie kalendarze do torebki, więc fanki mogą wyposażyć się także bardziej kompleksowo i minimalistycznie 🙂

ORGANIZACJA W BULLET JOURNAL

Odkąd zrezygnowałam z planowania online poza życiem zawodowym, na nowo odkryłam ideę bullet journal. Jest to rodzaj kalendarza-notatnika-plannera, w którym ceniona jest dowolność i inwencja. To ja decyduję jakie kartki i zakładki znajdą się w moim plannerze. Można się wyżyć graficznie, dać upust inwencji.

Dodatkowo w Bullet Journal wskazane, a w zasadzie niemalże konieczne, jest korzystanie z różnego rodzaju naklejek, kolorowych cienkopisów, zakreślaczy, przyklejanych karteczek. I jakby to powiedziała Janinadaily- tu jest jak w sklepie monopolowym- tu wszystko jest pyszne 😊.

Nie wszystkim jednak odpowiada wyżywanie się na czystych kartkach. Nie wszyscy wierzą, że umieją sami zorganizować sobie przestrzeń do notowania, że będą umieli w te wszystkie ikonki i personalizowane schematy. A jak wiemy, wszechświat nie znosi pustki i na pomoc ruszyły nam (oczywiście) KOBIETY! Wśród ofert do planowania bardziej prywatnego, wyszukałam prawdziwe perełki.

Och Planner to jeden z flagowych plannerów do druku firmowanych przez młodą mamę- Magdę, prowadzącą bloga My pink PLUM. Magda sama projektuje plannery doskonałe do zadań specjalnych. Oprócz wspomnianego plannera, na stronie możemy znaleźć także narzędzia do planowania bardziej specjalistycznego, dotyczącego efektywności zawodowej czy domowego budżetu. Ptaszki ćwierkają, że niebawem pojawi się też planner zadedykowany mamom. Plannery u Magdy kupujemy, pobieramy na dysk i drukujemy same na dowolnym papierze i w dowolnym formacie. 

Happy Planner z kolei to efekt współpracy mamy i córki przy projektowaniu eleganckich, kobiecych plannerów książkowych. Ta współpraca cieszy mnie niezmiernie, ze względu na to, że sama mam małą córeczkę i mimo, że czasem jej spojrzenie, kiedy podam jej niewłaściwy kubek, mogłoby mnie zabić, wierzę, że jest dla nas nadzieja na przyszłość 😉. Plannery Madamy są eleganckie, odrobinę romantyczne, wypełnione inspirującymi treściami, idealne np. na prezent.

Jeżeli do tej pory ciężko Wam się zdecydować, to istnieje takie miejsce, jak Design your life, które będzie potrafiło wyposażyć Was we wszystkie narzędzia niezbędne do planowania. Na tej stronie znajdziecie eleganckie, biznesowe plannery, a także artykuły uzupełniające, takie jak karteczki samoprzylepne, zakreślacze czy naklejki. Same zobaczcie

Po takim przeglądzie nastąpił czas na podsumowanie, gdyż na zwykłe postanowienia jest już za późno.

W związku z czym wyznam, że tak właśnie od jakiegoś czasu z rozmachem koloruję, przyklejam, zakreślam i wypisuję rzeczy do ogarnięcia… i jak na razie wszyscy żyją, nikt nie zapomniał odebrać dziecka z przedszkola ani zawieźć do dentysty! Oby tak dalej…. .  W moim planowaniu mam rubryki poświęcone na:

  • Planowanie posiłków co najmniej na tydzień, a najlepiej jeszcze bardziej wybiegających w przyszłość
  • Rozliczanie miesięcznych wydatków „nadprogramowych”, tych, co się ich nie dało zaplanować, a jednak pożarły pół pensji
  • Rozpisywanie schematycznych planów zajęć na każdy dzień tygodnia- tych do bólu powtarzalnych
  • Przygotowywanie harmonogramu utrzymania mieszkania we względnym ładzie, małym kosztem 😉 dobre?
  • Trzymanie w ryzach moich zapędów zawodowych, czyli innymi słowy wpisywaniu zadań do wykonania, szkoleń do odbycia i punktów ważnych dla poszczególnych projektów
  • Monitorowanie badań w ciąży
  • Monitorowanie przebiegu leczenia dziecka
  • Planowanie wyjazdów prywatnych- rozpisek dotyczących potencjalnych  cen biletów, godzin przejazdów itd.

Można? Można! Zatem do dzieła!

Styl życia

Jak sobie ustalisz budżet w związku, tak będziesz żyła.

2 kwietnia 2021 / Agnieszka Jabłońska

„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.” Te z nas, które pamiętają dobre rady babci, ciotki lub własnej mamy, jeśli jest reprezentantką starszego pokolenia, na pewno dobrze znają to zdanie.

To taka mądrość przekazywana z ust do ust kolejnym pokoleniom kobiet, które wstępowały w związek małżeński. Cytowana co najmniej tak często jak: „Mąż jest głową, a kobieta szyją w rodzinie”.

Dzisiaj jest inaczej! – powiesz mi zaraz. No pewnie, że jest inaczej. Kobiety są wykształcone, świadome i niezależne. Kończą studia, rozwijają sobie pasje. Zakładają firmy, zajmują kierownicze stanowiska, odnoszą sukcesy. Dbają o siebie: fizycznie i psychicznie. W międzyczasie wstępują w związek – partnerski lub małżeński. I część z nich zachowuje tak upragniony work life balance, ma przy sobie świadomego partnera i jest najlepszą wersją siebie. Amen. U części z nas do głosu dochodzą jednak kody kulturowe lub jakieś tajemnicze obszary w mózgu, które sprawiają, że może nie czekamy na męża z pantoflami jak nasze babcie, ale zdecydowanie jesteśmy gotowe do poświęceń. Nasze barki mają wielopokoleniową zdolność do dźwigania ciężarów, a my do odczuwania szczęścia z bycia męczennicami. 

Ciąża – zmiana układu sił 

Kiedy układ sił w domu się zmienia? Tak, tak, dobrze myślisz, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Ciąża pociąga za sobą szereg wydarzeń, które nie mieszczą się w biznesowym kalendarzu, szpilki ustępują trampkom, a marynarka bluzie od dresu, biznesowy telefon natomiast zamienia się w telefon do przychodni pediatrycznej. Te zaś, które już wcześniej były męczennica, z uczuciem tryumfu mogą założyć na głowę upragnioną koronę. I teraz znowu się na mnie oburzasz: „Przecież ciąża to coś normalnego! Przecież para podjęła decyzję o dziecku wspólnie!” Zgadzam się z  Tobą, ale popatrz obiektywnie, osobą, której życie wywraca się realnie do góry nogami bez lukru i słodzenia, jest kobieta. 

To może jednak warto zainwestować w dobrą pościel?

Pościelić możesz sobie na różne sposoby. Część kobiet podejmuje się wychowania faceta, jakby dostawały pod swoje czułe skrzydła małego chłopca, który bez nich niczego nie osiągnąłby w życiu i zginąłby marnie pierwszego dnia po ich odejściu. Brawa dla tych pań, wyrazy współczucia dla panów. Żyją później z takim „wychowanym” egzemplarzem i mówią, że są szczęśliwe. Pozostaje w to wierzyć. Niektóre oddają się całkowicie w ręce swojego misia, bo skoro on coś mówi, to przecież wie, a jak coś robi, to przecież musi być dobrze. Uczcijmy minutą ciszy te dziewczynki, które szukają w związku ojca i przewodnika, ale jednocześnie nie dorosły na tyle, by być aż partnerkami.

Większość z nas chce jednak związku partnerskiego. Takiego, w którym mieszkanie jest sprzątane po połowie, gotuje osoba, która lepiej się w tym czuje lub ma więcej czasu. Większość z nas chce dostawać spontanicznie kwiaty i dawać równie spontanicznie czekoladę. Chcemy pracować i zarabiać, dzielić się obowiązkami domowymi i finansowymi, chcemy współtworzyć związek, być 1 do 1, fifty-fifty na równi z naszym partnerem. A później zachodzimy w ciążę… Znowu o tej ciąży! Jak by to była przyczyna wszystkich problemów! O co Ci chodzi? Dziecko to wspaniała zmiana!

Ciąża – wielka zmiana 

Dziecko to ogromna zmiana i jeszcze większa odpowiedzialność. To trudny czas dla związku, dla pary, czas, gdy kobiecie zmieniają się priorytety, gdy w jej psychice zachodzą olbrzymie zmiany. Czas, w którym zmienia się i kształtuje na nowo cała komórka społeczna: rodzina. A o co jest najwięcej kłótni, gdy wszyscy są zmęczeni, zestresowani i próbują dać z siebie 101%? Tak, najczęściej o obowiązki, a później niestety o pieniądze. Po narodzinach dziecka okazuje się, że związki, które funkcjonowały jak szwajcarski zegarek, potrzebują dobrego oliwienia lub po prostu przestawienia priorytetów. 

Chcesz ścielić? Olej to i pracuj nad budżetem! 

To może zamiast pościeli lepiej pracować nad budżetem? I to jest dobra myśl! Bo widzisz, jak sobie ustalisz budżet w związku – a najczęściej usiądziecie z partnerem i przegadacie, jak ma to wszystko wyglądać – tak będziesz żyła. Jeśli od początku kreujesz się na kobietę-herosa, mistrzynię nadgodzin i zwolenniczkę dwóch etatów, która pracy potrzebuje jak powietrza i jest totalnie samowystarczalna, ciężko będzie Ci zmienić pewne rzeczy, gdy przewartościujesz priorytety we własnej głowie. 

Budżet domowy – jak to u Ciebie wygląda? 

Ile par, tyle pomysłów na zarządzanie finansami. Na podstawie obserwacji, uważam, że wyróżnić można cztery główne metody prowadzenia domowego budżetu:

  1. Jedno wspólne konto, do którego wpada wszystko i każdy bierze tyle, ile potrzebuje
  2. Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont, 
  3. Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń, 

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy. Co jest wspólne? Jeśli ktoś prowadzi budżet na jeden z przedstawionych sposobów, bardzo ciężko jest mu zmienić styl myślenia. Tak było, jest i będzie, bo to działało, bo tak jest dobrze. Tyle że po zmianie sił w związku – kobieta na urlopie macierzyńskim, opiekuńczym i być może wychowawczym – stare metody dzielenia się kasą zwyczajnie mogą nie działać… 

Zobacz, jakie są najpopularniejsze metody prowadzenia domowego budżetu. Jak jest u Ciebie? 

 

  • Jedno wspólne konto, na które wpływają wypłaty i z którego każdy bierze tyle, ile potrzebuje

 

+ równy dostęp do pieniędzy w związku niezależnie od zarobków
+ pełna kontrola nad finansami sprawowana przez oboje partnerów
+ trudniej wpaść w długi
+ wszystkie wydatki są wspólne
+ łatwiejsze, wspólne gromadzenie oszczędności  

Minusy:
– trudno zrobić drugiej osobie prezent-niespodziankę
– trudno odłożyć własne pieniądze
– trudno ukryć przed partnerem dodatkowe przychody lub wydatki
– partner może kontrolować wydatki i rozliczać drugą osobę 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety oraz pełna pensja partnera wciąż wpływa na to konto. Oboje partnerzy mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych środków. Wpływają tam również wszystkie świadczenia i benefity na dziecko. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta korzysta ze zgromadzonych na koncie środków oraz wynagrodzenia partnera. 

Czy są inne zagrożenia?
Jeśli jedno z partnerów postanowi wypłacić wszystkie pieniądze z konta i odejść, drugie zostanie bez pieniędzy. Jeśli jedno z partnerów będzie miało długi, komornik zajmie wspólne konto i wszystkie znajdujące się na nim środki mimo braku ślubu lub przy rozdzielności majątkowej. 

 

  • Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont

 

+ wyraźny podział pieniędzy na wspólne i osobiste
+ większa niezależność w wydawaniu osobistych pieniędzy
+ możliwość robienia prezentów-niespodzianek sobie lub partnerowi
+wspólne podejmowanie decyzji o wydatkach domowych
+ wspólne oraz niezależne gromadzenie oszczędności 

Minusy:

– miesięczna opłata za trzy konta
– konieczność pamiętania o przelewie na wspólne konto
– trudności z podzieleniem wydatków osobistych i wspólnych
– nieporozumienia w ustalaniu kwoty, która jest przelewana na konto wspólne 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety wpływa na jej osobiste konto. Partnerzy muszą podjąć wspólną decyzję, jaką sumę kobieta przekazuje do budżetu domowego. Jeśli podział nie zostanie dokonany sprawiedliwie, mogą ucierpieć wydatki osobiste kobiety. Świadczenia i benefity na dziecko wpływają na konto partnerki lub partnera, dlatego konieczne jest ustalenie, ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka i kto płaci za rzeczy dla niego. Na urlopie wychowawczym kobieta nie ma źródła dochodów, jest więc zależna od przelewu na wspólne konto, który wykona partner. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Jeśli jedno z partnerów zdecyduje się odejść ze wspólnymi pieniędzmi, strata będzie mniejsza niż w przypadku jednego wspólnego konta. Oczywiście przy założeniu, że każdy z partnerów oszczędzał również swoje pieniądze. Jeśli jeden z partnerów ma długi, komornik może zająć wspólne konto, a w przypadku wspólnoty małżeńskiej, współmałżonek będzie solidarnie odpowiadał za długi. 

 

  • Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń 

 

Plusy:

+ pełna niezależność finansowa od partnerki lub partnera
+ możliwość ukrywania własnych przychodów i wydatków 

Minusy:
– przy braku dyscypliny bałagan w domowym budżecie
– kłótnie o pieniądze i procentowy udział w utrzymaniu domu

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Na konto kobiety wpływa pomniejszone wynagrodzenie, z którego musi pokryć określone wcześniej z partnerem opłaty. Jeśli procentowy udział w domowym budżecie nie zostanie na nowo przedyskutowany, może okazać się, że kobiecie brakuje pieniędzy na bieżące wydatki takie jak: jedzenie, czy środki czystości. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta nie dysponuje własnymi pieniędzmi i nie ma dostępu do pieniędzy partnera. Jest więc od niego całkowicie zależna finansowo. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Każde z partnerów ma swoje pieniądze, więc zachowuje niezależność. Jeśli para jest w związku małżeńskim, jeden z małżonków może zaciągnąć zobowiązania finansowe, wpaść w długi bez wiedzy drugiej osoby. Warto pamiętać, że zgodnie z art. 30 Kodeksu cywilnego oboje małżonkowie są solidarnie odpowiedzialni za zobowiązania, które zaciągnęło jedno z nich. Dlatego przy dwóch całkowicie osobnych kontach warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. 

Budżet domowy,  która metoda najlepsza? 

Myślę, że dla wielu z nas odpowiedź jest jasna: wspólne konto. Chcemy mieć pewność, że tworzymy z partnerem rodzinę i działamy w tym projekcie wspólnie na wszystkich płaszczyznach również finansowej. Chcemy dzielić się pieniędzmi, które zarabiamy solidarnie, tak jak dzielimy się obowiązkami, a gdy okaże się, że w danym okresie w życiu potrzebujemy więcej wsparcia – ciąża, urlop macierzyński, opiekuńczy, czy wychowawczy – chcemy je otrzymać bez proszenia.

Będą wśród nas również takie kobiety, które nigdy nie zrezygnują z niezależności finansowej, które mogą się podzielić z partnerem swoimi pieniędzmi, ale na ściśle określonych warunkach. Kwestia wychowania lub życiowego doświadczenia. Lub po prostu jesteśmy lepiej wykształcone, bardziej przedsiębiorcze i zaradne i zarabiamy więcej niż nasz partner. Może miałyśmy w życiu więcej szczęścia, byłyśmy na pewnym etapie bardziej pracowite i bardziej skłonne do ponoszenia ryzyka, jesteśmy bogate z domu. W takiej sytuacji bardzo dobrą opcją jest pozostawienie konta osobistego i przelewanie ustalonej kwoty na konto wspólne, do którego oboje partnerzy mają dostęp. Dzięki temu zachowujemy niezależność, nie musimy dzielić się informacjami o naszych przychodach, pensji, premiach, dodatkowych źródłach dochodu i możemy dbać o finanse osobiste – budować poduszkę finansową, sprawiać sobie i partnerowi (jeśli mamy na to ochotę) małe lub większe przyjemności. 

Dla wielu z nas jednym słusznym wyjściem będzie osobne i całkowicie niezależne konto oraz podział, kto i za co płaci. Wolimy zrobić zakupy spożywcze i zapłacić w aptece, niż przelewać środki na wspólne konto. Najczęściej tak jest po prostu wygodniej. Moim zdaniem to opcja, która świetnie sprawdza się na początku związku, gdy para rozpoczyna wspólne prowadzenie gospodarstwa. W sytuacji, gdy partnerzy planują wspólnie dziecko, taki podział może okazać się dla kobiety trudny, a nawet niesprawiedliwy. To, jak będzie życie wyglądało w rzeczywistości, zależy od ustaleń i indywidualnego podejścia do kwestii finansowych obojga partnerów. 

Czy w takim razie kobieta-mama powinna mieć swoje pieniądze? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejny artykule! 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo