ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Kultura

Całują, żeby się nie pogryźć – relacje między kobietami

26 listopada 2017 / Marta Osadkowska

Ile na świecie przedstawicielek pięknej płci, tyle skomplikowanych, pełnych emocji relacji im towarzyszących.

Koleżanki z podwórka, przyjaciółki ze szkoły, siostry krwi, powierniczki, kumpelki, rywalki, idolki. Te, do bliskości z którymi dążymy i te, których unikamy za wszelką cenę. Czy zdajemy sobie sprawę, kiedy związek przestaje być pięknie głęboki i zaczyna być toksyczny? Na początku lat 90-tych na ekrany kin wszedł film „Single white...

Ile na świecie przedstawicielek pięknej płci, tyle skomplikowanych, pełnych emocji relacji im towarzyszących.

Koleżanki z podwórka, przyjaciółki ze szkoły, siostry krwi, powierniczki, kumpelki, rywalki, idolki. Te, do bliskości z którymi dążymy i te, których unikamy za wszelką cenę. Czy zdajemy sobie sprawę, kiedy związek przestaje być pięknie głęboki i zaczyna być toksyczny?

Na początku lat 90-tych na ekrany kin wszedł film „Single white female”, który szybko zdobył miano kultowego dreszczowca. Bridget Fonda gra w nim kobietę, która po rozstaniu z chłopakiem zamieszkuje z obcą współlokatorką, która wydaje się być lekiem na jej skołatane nerwy. Spokojna, cicha Hedra jawi się jako dobry materiał na przyjaciółkę, z którą można rozpoczynać nowy rozdział w życiu. Czego Alison nie zauważa, to, że ich życia zaczynają stawać się przerażająco podobne. Hedra popada w obsesję, chce nie tyle zbliżyć się do nowej przyjaciółki, ile stać się nią. Jeść z jej miseczki, spać w jej łóżeczku. W filmie pokazany jest skrajny przykład relacji, który skończyć się może tylko tragedią.

Więzi, jakie wytwarzają się między kobietami fascynują autorów, bo mają w sobie cały mikrokosmos relacji. I żaden mężczyzna nie może rywalizować z tymi uczuciami.

Chyba najsłynniejszą historię o przyjaźni dwóch kobiet napisała w ostatnich latach Elena Ferrante. Cztery grube tomy składające się na „powieści neapolitańskie” czyta się jednym tchem. To kronika relacji między Lilą i Eleną, ich walki o wyrwanie się z biedy, miłości, której nieodłącznym elementem jest rywalizacja, bliskość, która rani i koi, niszczy i motywuje do walki. Ta relacja jest przyczyną decyzji podejmowanych przez obie kobiety, od dzieciństwa, aż po starość, która pozwala jednej z nich zniknąć bez śladu.

W swojej najnowszej książce „Swing Time”, Zadie Smith kreśli portret przyjaciółek z dzieciństwa. Dwie dziewczynki o brązowym kolorze skóry poznają się na zajęciach z tańca, w których biorą udział białe panienki z okolicy. Ich odmienność sprawia, że naturalnie zwracają na siebie uwagę i widzą w sobie sojuszniczki. Obie kochają taniec, musicale i marzą o karierze na scenie. Ale prawdziwy talent ma tylko jedna, Tracey. Druga, bezimienna narratorka, pomimo oddania całej duszy swojej pasji, nie jest w stanie osiągnąć poziomu, który dawałby nadzieję na sukces. Jednak przepaść między zdolnościami dziewczynek nie stanowi przeszkody w ich przyjaźni. To raczej warunki, w jakich się wychowują, wartości wpajane im przez rodziców i sytuacje, w których los sprawdzać będzie ich wytrzymałość, poprowadzą je różnymi drogami. Ale ich relacja nigdy nie dostanie stempla z datą ważności. Narratorka, która spędzi dorosłe życie pracując jako asystentka gwiazdy pop, będzie szukać śladów przyjaciółki. Spotkają się wiele razy, na różnych etapach swojego życia. I zawsze będzie jasne, że nić między nimi, zadzierzgnięta w dzieciństwie, nigdy się nie zerwała.

Smith opowiadając historię dwóch małych tancerek nie zaniedbuje tematów, które są bazą jej twórczości. Problemy kolorowych obywateli europejskich miast, post kolonializm białych turystów w Afryce, poszukiwanie własnej tożsamości na obcej ziemi – to wszystko znajdziemy w „Swing time”.

Autorka porusza też temat, o którym zbyt rzadko się wspomina: jakie konsekwencje ma bezmyślna działalność charytatywna bogatych białych na biednym czarnym kontynencie.

Jak kończy się wykorzystywanie akcji pomocowych dla celów promocyjnych. I co się dzieje, gdy gwiazdy przestają interesować się swoimi medialnymi projektami i zapominają o tym, że miały poprawiać życie dzieci z afrykańskich wiosek.

Czasami fascynacja inną kobietą może doprowadzić do tragedii nie tylko osób zaangażowanych w relację. Efekt takiego zaślepienia opisuje Emma Cline w książce „Dziewczyny”. Jej akcja toczy się pod koniec lat 60. XX wieku, a rozpoczyna ją zachwyt nieśmiałej nastolatki, Evie, nad tajemniczymi hipiskami obserwowanymi w parku: „śmiech zwrócił moją uwagę, dziewczęta przykuły wzrok… te długowłose dziewczyny zdawały się płynąć ponad wszystkim, co wokół nich się działo, tragiczne i odizolowane. Jak rodzina królewska na wygnaniu. Dziewczyny igrały z niepewną granicą, na której uroda i brzydota istniały równocześnie…”. Evie podąży za obiektami swej fascynacji, przyłączy się do sekty Charlesa Mansona, zamieszka na zrujnowanym ranchu i weźmie udział w najsłynniejszym zbiorowym morderstwie Ameryki. Jednak to, do czego inne dziewczęta z grupy popchnie oddanie charyzmatycznemu psychopacie, Evie zrobi z powodu obsesji na punkcie Suzanne.

Możemy zobaczyć bohaterki tej historii: zdjęcia roześmianych młodych kobiet, w krótkich sukienkach, z potarganymi włosami, obiegły świat po brutalnych morderstwach w willi Sharon Tate i Romana Polańskiego.

Nie potrzeba jednak rozlewu krwi, żeby historia relacji między kobietami przyprawiała o dreszcze. Niezwykle ciekawie opisuje ten wątek Delphine de Vigan w książce „Prawdziwa historia”. Główna bohaterka, alter ego autorki, właśnie zbiera efekty wydania autobiograficznej książki, w której opisała traumatyczne doświadczenia swojej rodziny, zakończone śmiercią chorej matki. Tysiące sprzedanych egzemplarzy, wywiady, spotkania z czytelnikami, prośby o artykuły. I anonimy przychodzące na domowy adres, pełne ataków i gróźb. Delphine jest bardzo wrażliwa, w dzieciństwie dostała łatkę „uczuciowej”, nie radzi sobie z tłumem i zainteresowaniem. Nawet tym motywowanym pozytywnymi emocjami. Dopada ją niemoc twórcza, objawiająca się atakami paniki. Nawet wzięcie do ręki pióra graniczy z cudem, nie wspominając o otwarciu pliku i napisaniu czegokolwiek. Wtedy w jej życiu pojawia się tajemnicza L. Kobieta piękna, zadbana i zaradna. Jedna z tych, na których ubrania zawsze leżą doskonale, włosy nigdy nie mają gorszego dnia, a lakier na paznokciach nie odpryskuje. L. pracuje jako ghostwriter dla celebrytów i polityków, jest wdową i nie lubi opowiadać o sobie. Przejmuje kontrolę nad osłabioną pisarką, stopniowo zawłaszcza jej życie, odcinając ją od przyjaciół i obowiązków. Wpływa na podejmowane przez Delphine decyzje, kontroluje jej relacje. Kulminacja związku dwóch kobiet ma miejsce w wiejskiej posiadłości przyjaciela autorki, do której obie panie udają się po jej niefortunnym upadku, w efekcie którego skazana jest na gips i pomoc przyjaciółki. Delphine, do tej pory bierna i całkowicie zdominowana, podejmuje decyzję, która odmienia układ sił: „przestałam być tą bezkrwistą pisarką, którą L. podtrzymywała od miesięcy, stałam się wampirem, który wkrótce miał żywić się jej krwią. Po krzyżu przebiegł mi dreszcz strachu i ekscytacji”.  Ale zakończenie tej historii zostawia czytelnika na potężnym wdechu. Bo relacja dwóch kobiet może zacząć się niewinnie i po cichu, ale skończyć się może tylko z hukiem.

Usłyszałam kiedyś powiedzonko „to takie przyjaciółki, które na powitanie się całują, żeby się nie pogryzły”. Stojący obok mnie brat śmiał się, że to absurd. Ale mnie to wcale nie rozbawiło. Jako kobieta doskonale rozumiem zawartą w tym zdaniu prawdę. I nie widzę w niej ani krzty absurdu.

 


Książki:

  1. Ellena Ferrante, cykl neapolitański: „Genialna przyjaciółka”, „Historia nowego nazwiska”, „Historia ucieczki”, „Historia zaginionej dziewczynki”, Wydawnictwo Sonia Draga
  2. Zadie Smith: „Swing time”, wyd.Znak
  3. Emma Cline: „Dziewczyny”, Wydawnictwo Sonia Draga
  4. Delphine de Vigan: „Prawdziwa historia”, Wydawnictwo Sonia Draga.


Designed by prostooleh / Freepik

Inspiracje

Jak oszczędnie zarządzać kuchnią i nie dać się złapać na wszystkie mądre rady?

21 lutego 2021 / Agnieszka Jabłońska

W tym artykule chciałabym mniej zaglądać do Twojej lodówki, a opowiedzieć Ci o pułapkach, jakie czyhają na Ciebie na ścieżce do oszczędnego prowadzenia kuchni.

Niektóre z nich będą miały przyjemny wygląd dobrej rady, inne będą naprawdę świetnymi radami, po prostu się nie sprawdzą ani u Ciebie, ani u mnie, a jeszcze inne – na te musisz szczególnie uważać – będą przyczyniały się do pogłębiania budżetowej zadyszki i powodowały frustrację. Biorę na tapetę dobre rady z różnych poradników i dzielę się z Tobą moją analizą, czy warto wdrożyć w swoje życie daną zasadę, czy lepiej odpuścić. Zapraszam. 

Kontynuuję cykl o tym, jak przetrwać w kryzysie. Moja przyjaciółka zawsze mówi, że najłatwiej jest oszczędzać na jedzeniu. To prawda, możesz tak zarządzić swoją kuchnią, żeby ograniczyć wydatki. Oczywiście wszystko zależy od Twojej sytuacji rodzinnej, preferencji oraz potrzeb domowników, ale – pamiętaj, bo to ważne – skoro szukamy środków zaradczych w czasie życiowego kryzysu, wszystkie ręce na pokład! To znaczy chwilową rezygnację z kawy na wynos (Ty), piwa kraftowego (Twój partner), zimnej puszki Pepsi (Ty), żelek w kształcie misia (Twoje dziecko). Czujesz teraz grozę, prawda? Żyć bez kawy, czy bez Pepsi to w sumie działanie w trosce o zdrowie, piwo z górnej półki można zastąpić tańszym odpowiednikiem. Smak nie ten, ale przynajmniej pianka zostaje. ALE jak można odmówić dziecku żelek? No cóż, kochana, na pewno nie przychodzi to łatwo, ale można pokusić się o zrobienie domowych zamienników. W sumie kupne żelki to sam cukier, prawda? 

# chodź na zakupy z listą   

To jest świetna rada! Każdy, kto choć raz biegał po markecie z obłędem w oczach, próbując rozpaczliwie przypomnieć sobie, co miał kupić, co chciał kupić i co ma w domu, wie, jak ogromny komfort daje lista. Lista to jednak nie wszystko, dlatego ta rada jest dobra, choć  niekompletna. Pełna wersja tej dobrej rady powinna brzmieć: „Przejrzyj zapasy w domu, zrób jadłospis i przygotuj na tej podstawie listę zakupów, weź ją do sklepu”. Dopiero robiąc przegląd szafek, zamrażarki i lodówki, masz pewność, jakie produkty masz w domu. Spisując jadłospis, wiesz, co będziesz gotować i jeść oraz, jakie produkty dokupić. Lista oparta o zapasy i jadłospis to świetna lista! 

#kupuj w promocji 

Gazetki, reklamy, newslettery – pamiętasz, usunęłyśmy już wszystko, co zbędne, skoro jesteśmy w kryzysie, ale przecież nie będziemy pozbawiać się przyjemności przejrzenia promocji na spożywkę, nie? Bez przesady, chwila przyjemności się należy, a poza tym koleżanka mówiła, że jak się śledzi te promocje regularnie i faktycznie na nich kupuje, to można naprawdę dużo zaoszczędzić… Twoja koleżanka ma rację, o ile: 

  • mieszkasz lub pracujesz blisko marketów, które ogłaszają promocję – wydaje mi się, że nie chcesz tracić kilkunastu lub kilkudziesięciu minut swojego czasu i benzyny tylko po to, by zaoszczędzić dwa złote na paczce masła…
  • produkty, które są w promocji, są Ci faktycznie potrzebne – jeśli pieczesz ciasto dwa razy do roku, do smażenia używasz oleju, a kanapki smarujesz serkiem, powiedz mi, kochana, po Ci te 6 paczek masła, które właśnie trzymasz w ręku? 
  • jesteś w stanie zużyć ilość produktów, które są objęte promocją – dość popularną obniżką jest od jakiegoś czasu -50% na drugi produkt. Brzmi świetnie, prawda? Tylko po co Ci aż dwie duże paczki makaronu, skoro z ostatnią męczyłaś się niemal kwartał? Aha – myślisz teraz – masz mnie! Makaron ma przecież bardzo długi termin przydatności do spożycia! Aha, to prawda, ale wciąż musisz wydać o dwa, trzy lub cztery złote więcej na tych zakupach… 
  • jest to prawdziwa promocja – markety często robią promocje, które z promocjami nie mają nic wspólnego – na przykład wprowadzają nowy produkt, więc obniżają jego cenę, by zachęcić Cię do kupna. To nic, że kosztuje wciąż o kilkanaście lub kilkadziesiąt groszy więcej niż zamiennik, który zawsze kupujesz, prawda? 
  • promocja w jednym markecie nie jest równa regularnej cenie w drugim – musisz dobrze orientować się w cenach, żeby mieć pewność, że konkurencyjny dyskont nie ma tych samych lub porównywalnych  produktów w bardzo zbliżonej lub niższej cenie bez wielkiego znaku „promocja!” 
  • możesz kupić niewielką lub dowolną ilość produktu – może okazać się, że cena za 100g wybranego artykułu spożywczego jest bardzo korzystna, ale w sklepie czekają na Ciebie opakowania minimum 1000g. Przed zakupem przemyśl, czy jest to ilość, jaką jesteś w stanie wykorzystać. 
  • Promocja nie obowiązuje na produkty z krótkim terminem przydatności – to bardzo ważne! Na zakupach zawsze, ale to zawsze sprawdzaj datę świeżych produktów tych w promocji  i tych w regularnej cenie. Często musisz zapłacić 100% wartości za artykuł, który jest ważny tylko 2-3 dni. Promocją zostają czasami objęte produkty o bardzo krótkim terminie przydatności. Jeśli są to mięso lub ryby, czy masło, które możesz zamrozić, zastanów się nad zakupem. 

Korzystając z promocji, możesz zaoszczędzić pieniądze. Staraj się jednak podchodzić do tego rozsądnie i nie trać czasu na dojazdy i stanie w kolejkach, nie marnuj benzyny tylko po to, żeby udowodnić sobie, że jesteś gospodarna. 

#sprawdzaj wszystkie ceny, szukaj w sklepie tańszych produktów i weź mały koszyk zamiast dużego 

A w ogóle to zaplanuj sobie na zakupy pół dnia. A i zapomniałabym, ubierz się w strój sportowy, bo jak już będziesz tachać ten koszyk po całym markecie, to od razu robisz trening siłowy normalny full body workout! I koniecznie weź ze sobą zegarek i sprawdzaj ile czasu zajął Ci tre… przepraszam, zakupy! Dobra, pożartowałyśmy sobie trochę, tak serio: poznaj dobrze ofertę sklepu, w którym najczęściej robisz zakupy. Będziesz wiedziała, czy dany produkt jest droższy, czy tańszy od tych, które kupujesz standardowo. Możesz robić zakupy w dyskoncie lub w większym markecie, który często oferuje niższe ceny na produkty marki własnej. Niezależnie od wybranej opcji dbaj o swój kręgosłup i jeśli robisz większe zakupy, weź wózek. 

# nie bierz dzieci na zakupy

Ha, cudowna rada, naprawdę świetna i pewnie wypowiedziana pierwszy raz przez tego, kto nie miał dzieci, bo dla każdego rodzica jest oczywiste, że zakupów najlepiej nie robić z dziećmi. Z drugiej strony, co zrobić z dzieckiem, gdy nie ma co zrobić z dzieckiem? Dlatego jeśli musisz, bierz dziecko na zakupy. Będzie trochę stresu, być może będzie więcej emocji, ale po pierwsze Twoje dziecko musi od pewnego wieku uczyć się, jak się zachowywać w sklepie, a po drugie, matko, jak nie ma wyjścia, to nie ma. Podpowiem, w sklepie Aldi niedaleko mnie zostały wprowadzone godziny dla osób chorych na autyzm, kiedy jest wyłączana muzyka, ściszane komunikaty i przyciemniane światła. Dowiedz się, czy coś podobnego nie dzieje się w Twojej okolicy! Poza tym zrób listę zakupów zgodną z rozmieszczeniem półek w sklepie – będzie szybciej. Jeśli jest z Tobą starsze dziecko, skorzystaj z kasy samoobsługowej – kasowanie towarów to fantastyczna przygoda! 

# rób zakupy online 

Kupuj przez Internet, a nie będziesz moja kochana, przemierzać alejek sklepowych, wystawiona na wszystkie konsumpcyjne pokusy. Kiełbasa nie będzie śmiać się do Ciebie z półki, a pierogi nawet nie wpadną na to, by bezmyślnie wpakować się do Twojego wózka. Pamiętaj jednak, że lista sklepów, które oferują zakupy online, jest ograniczona. Możesz skorzystać z firmy kurierskiej i jest to bardzo dobra opcja, gdy jesteś chora, po zabiegu i nie możesz wychodzić z domu. W innym przypadku myślę, że starannie sporządzona lista, zdrowy rozsądek i możliwość pójścia do dyskontu, gdzie  wybór produktów jest ograniczony, to dobra opcja. Zakupy online to świetna sprawa – możesz kupować ubrania, kosmetyki, zabawki – wszystko, czego potrzebujesz i to bez wychodzenia z domu. Sklepy internetowe często organizują promocje i naprawdę możesz zaoszczędzić kilka złotych. Pamiętaj jednak o:

  • koszcie wysyłki, który w wielu przypadkach musisz doliczyć do zakupów,
  • płatnym zwrocie – kupujący najczęściej zwraca towary na swój koszt, 
  • braku możliwości przymierzenia, sprawdzenia produktu,
  • opiniach – wybieraj zaufane sklepy z dużą ilością opinii lub sprawdzone platformy zakupowe. 

# przetwarzaj żywność i przygotowuj posiłki samodzielnie

To przecież oczywiste, że jedząc w restauracjach lub zamawiając dania na wynos, wydajesz zdecydowanie więcej, niż gdy sama gotujesz. Dlatego wskazówka o przetwarzaniu żywności to świetna rada, jeśli trafisz na nią na stronie poświęconej oszczędzaniu, na pewno Ci się spodoba! Ten medal ma również drugą stronę: czy na pewno musisz robić wszystko sama? Czy na pewno musisz lepić pierogi, uszka, turlać kopytka i leniwe, układać na blaszce bułeczki drożdżowe do wyrośnięcia i patrzeć, jak pracuje zakwas na chleb. Czy musisz mieć w domu sokowirówkę, szynkowar i wolnowar? Możesz podarować swoim dzieciom wspomnienie puszystych placków na śniadanie i domowego chleba na kolację. Możesz, jutro, bo dzisiaj kupisz naprawdę rewelacyjne dania garmażeryjne. Ich cena często jest wysoka – idzie w parze z jakością, dlatego przed podjęciem decyzji o zakupie, spróbuj policzyć, ile kosztują Cię domowe wersje. Jeśli taniej (weź pod uwagę również; prąd, gaz i czas, jaki musisz poświęcić na przygotowanie i sprzątanie kuchni), postaraj się pójść na kompromis. Robisz drożdżowe bułeczki, ale tylko w niedzielę i dzieci Ci pomagają. Po kopytkach Twój partner sprząta kuchnię, robisz farsz, ale to dzieci lepią pierogi itd. 

# gotuj z resztek

Doskonała rada z dziedziny jak nie marnować jedzenia. Jest naprawdę świetna, ale ile pomysłowości, kreatywności i wiedzy wymaga, aby ugotować coś smacznego z resztek. Instagram pęka w szwach od przepisów na resztkowe dania, a blogerki zero waste prześcigają się co rusz w pięknie podanych i smacznych propozycjach potraw. W tym wszystkim jesteś Ty z resztką dżemu, śmietany, przecieru pomidorowego, obeschniętą cukinią i kilkoma pieczarkami i po prostu nie masz pomysłu. Jesteś zmęczona po pracy i marzysz o tym, żeby zjeść coś pysznego, coś, co lubisz, a nie bawić się w jakieś kreatywne gotowanie. Poza tym, jeśli nie będziesz trzymać się przepisu, nie umiesz doprawić dania i przygotować smacznej potrawy. Gotowanie nie jest Twoją super mocą. I co teraz, panie-gotujemy-z-resztek? Wiesz co, jak się nie da tak, to da się inaczej. 

  • Kupuj dokładnie tyle, ile potrzebujesz. Jeśli w przepisie jest jedna marchewka, kup jedną marchewkę, ewentualnie dwie. Nie kupuj koszyczka marchewek, bo zwiędną lub spleśniają szybciej, niż zdążysz się nimi zająć. 
  • Czytaj i ucz się o półproduktach, które masz w lodówce. Cukinia smakuje doskonale duszona na maśle z dodatkiem cebulki soli i pieprzu. Możesz ją dodać do smoothie, muffunek lub owsianki albo fritatty, albo zrobić z niej placki, albo przygotować ciasto czekoladowe, w którym jest jednym z głównych  składników. 
  • Zanim kupisz większą ilość jakiegoś produktu, sprawdź, jakie dania możesz z niego zrobić. 
  • Poczytaj, czy produkty, które chcesz kupić, możesz mrozić lub przechowywać w taki sposób, by dłużej zachowały świeżość. 
  • Nie zużywaj na siłę. Chipsy z obierków z ziemniaków dobrze smakują i stały się symbolem gotowania z resztek. Jeśli nie masz ochoty szorować ziemniaków, a następnie kroić i doprawiać obranych skórek, nie przepadasz za domowymi chipsami, albo lubisz takie chipsy, ale te smakują średnio, to po prostu sobie odpuść. To nie wyścig o koronę miss less, czy zero waste. To Twoja kuchnia i Twój smak i Twoje gotowanie bez spiny. 

# mroź na zapas

Mrożenie jest takie wygodne! Możesz w ten sposób wydłużać żywotność produktów, więc kupujesz mięso i ryby w promocji. Sięgasz po paczki mrożonych warzyw, bo zimą i wczesną wiosną smakują o wiele lepiej niż te surowe. Odkładasz w pojemniki nadmiarowe porcje, by sięgnąć po nie, gdy nie będziesz miała pomysłu na obiad. A później… znowu kupujesz mięso i ryby w promocji, i mrożone warzywa,  i owoce. Regularnie mrozisz obiady, najczęściej te, których ugotowałaś za dużo i po prostu Ci się przejadły. A później kończysz z pełniuśką zamrażarką. Czy zastanawiałaś się kiedyś, ile pieniędzy leży w Twojej zamrażarce? Ile przepuściłaś dziesiątek i dwudziestek na te wszystkie półprodukty do dań, które miałaś ugotować. Ile porcji jedzenia gotowych do chwycenia i odgrzania masz w domu? Czy myślałaś o tym zawsze, gdy głodna w pracy, zamawiałaś obiad na wynos? Nie zrozum mnie źle, mrożenie naprawdę jest super, pozwala zaoszczędzić pieniądze i uratować jedzenie przed wyrzuceniem. Pod warunkiem, że umiesz z niego rozsądnie korzystać. Co to znaczy? 

  • Wiesz, co masz zamrożone i w jakiej ilości. 
  • Wiesz, co możesz przygotować z produktów, które masz w zamrażarce.
  • Przed mrożeniem zapisujesz, jaki rodzaj mięsa lub potrawy pakujesz do zamrażarki i datę, kiedy została to robisz.
  • Regularnie wyjadasz zapasy, gdy wciąż są smaczne i bezpieczne do spożycia. 
  • Produkty z zamrażarki są wartościowym uzupełnieniem Twojego jadłospisu.

Do uporządkowania zamrażarki podchodziłam dwa razy: wczesną jesienią i teraz – pod koniec zimy. Drugie podejście okazało się bardziej udane, ale żeby tak było, musiałam zmodyfikować sposób planowania i przyrządzania posiłków. Czy było łatwo? Nie zawsze. Czasami musiałam kombinować i nie zawsze jadłam to, co chciałam. Kilka produktów znalazło miejsce w koszu, ich jedzenie było niebezpieczne dla zdrowia. Czy było warto? Zdecydowanie! 

#nie marnuj jedzenia! 

Pierwsze przykazanie zarządzania domowym budżetem spożywczym, sterowania kuchnią, bycia gospodynią i panią na włościach. Wiele kobiet z dumą mówi: „bo u nas to jedzenia się nie wyrzuca”. A Ty spuszczasz wzrok, bo wczoraj wyrzuciłaś spleśniały jogurt, którego Twoja córka zjadła tylko połowę, kilka łyżek zapiekanki, bo mąż nie dojadł w pracy i nadgniłe jabłko, bo nie zauważyłaś w sklepie, że jest obite. Czujesz się perfekcyjnie winna, bo znowu dałaś ciała, zawiodłaś na całej linii. Nie to, co ostatnio, gdy spędziłaś 4 godziny w kuchni na przerabianiu trzech główek kapusty, które dostałaś od kuzynki. Był bigos z młodej kapusty, gołąbki i kapusta zasmażana i kapuśniak. Szkoda tylko, że skończyło Ci się miejsce w zamrażalniku, a dzieci dwuosobowym chórem oznajmiły, że one kapusty nie ruszą. Brawo Ty, nic się nie zmarnowało. Nie przewidzisz wszystkiego. Pewnie, lepiej mniej kupić, mniej zjeść, dokupić, niż wyrzucić jedzenie, ale z drugiej strony… Kupiłaś słoik gotowanej ciecierzycy i pomimo płukania ziarenka były gorzkie i po prostu niesmaczne. Zostały resztki z kolacji – posiłku, który jecie od trzech dni – i nikt w domu nie ma na nie ochoty. Mama zrobiła Ci obiad na dwa dni, a zostało pół garnka zupy ze śmietaną… Takie sytuacje będą się zdarzać. O wiele rzadziej, jeśli będziesz zarządzała kuchnią, planowała posiłki, robiła wyłącznie rozsądne zapasy. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i może okazać się, że mimo listy i skrupulatnego planowania, nie zawsze uda się kupić maksymalnie świeże produkty, czy przygotować danie, które będzie świetnie smakować przez 3 lub 4 dni  – pogódź się z tym. Rób tyle, ile możesz, ale nie przekraczaj swoich granic, żeby tylko móc powiedzieć słynne zdanie „U mnie w domu to nic się nie marnuje” zamień je na: „U mnie w domu to się żyje na luzie” . 

# załóż własny ogródek 

Piękna rada, a wzięcie jej do serca, może stać się w Twoim życiu początkiem wspaniałej przygody i nowego życia rolnika-amatora. Możesz hodować warzywa i owoce w prawdziwym ogrodzie lub na balkonie. W Internecie znajdziesz wiele rad, jak uprawiać pomidory w donicach albo wiszące słodkie i pyszne truskawki. Pamiętaj jednak, że po pierwsze, plony nie będą zbyt obfite. Jeśli nie masz doniczek, ziemi i sadzonek, koszty założenia ogródka będą wysokie. Nie jest to więc najlepszy przepis na oszczędzanie…  Z drugiej strony, to świetne zajęcia dla najmłodszych, które powinno pomóc Ci skutecznie oderwać dzieci od ekranów. 

# kupuj mniej jedzenia

To już tak na zakończenie. Tę radę widziałam na jednym z blogów, jako analogię do całego procesu oszczędzania: chcesz mniej wydawać, to musisz mniej kupować. Jeśli masz tendencję do robienia potężnych zakupów, ładowania do pełna zamrażarki i kuchennych szafek i regularnego szykowania się na wojnę, to faktycznie ograniczenie zakupów – a być może nawet post zakupowy – dobrze Ci zrobi. Co więcej, oczywiście pozwalam sobie na generalizację, ale większość z nas się przejada. Gotujemy i jemy za duże porcje, spożywamy zbyt dużo mięsa. Być może ta rada, aby kupować mniej jedzenia, pomogłaby nam zadbać o zdrowie i odciążyć nasz organizm od nieustannego trawienia. Dlatego są sytuacje, gdy kupowanie mniej jedzenia ma sens. Z drugiej jednak strony, jeśli próbujesz racjonalizować wydatki, naprawdę szukasz oszczędności, postaraj się nie rezygnować z jedzenia kosztem swojego zdrowia. Pamiętaj, że o ile rozsądne spożywanie posiłków ma sens z medycznego punktu widzenia, o tyle świadome zmniejszanie podaży substancji odżywczych już nie. Dbaj, by Twoja dieta była różnorodna, bogata w kasze, strączki, warzywa i owoce sezonowe oraz świeże produkty. Korzystaj rozsądnie z promocji i nie marnuj jedzenia! 

Na pewno możesz zaoszczędzić na jedzeniu. Jestem przekonana, że na samych zapasach z szafek i zamrażarki, wytrzymasz dodatkowy tydzień bez robienia zakupów, a wciąż będziesz miała, co jeść. Jeśli jesteś na początku zarządzania domowym budżetem, działaj powoli i konsekwentnie i nie daj sobie wmówić, że musisz zastosować się do każdej dobrej rady i słuchać wszystkich guru oszczędzania. Odnajdź swój głos w tej kwestii i stań się mistrzynią (lub mistrzem) we własnej kuchni!

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo