Change font size Change site colors contrast
Ciało

Czym jest rozejście mięśni prostych brzucha?

7 maja 2018 / Monika Pryśko

Aleksandra Polanowska-Lenart, mama 2 małych dziewczynek, a z zawodu fizjoterapeutka uroginekologiczna z wieloletnim doświadczeniem.

Kilka miesięcy temu wpadła na szalony pomysł wydania amerykańskiego hitu, książki Katy Bowman - o rozstępie mięśnia prostego brzucha. Ale zanim sięgniecie po książkę, kilka odpowiedzi na ważne pytania -  o co chodzi, co to takiego to rozejście mięśni prostych brzucha i czemu tak ważne jest, by o to dbać?...

Aleksandra Polanowska-Lenart, mama 2 małych dziewczynek, a z zawodu fizjoterapeutka uroginekologiczna z wieloletnim doświadczeniem. Kilka miesięcy temu wpadła na szalony pomysł wydania amerykańskiego hitu, książki Katy Bowman – o rozstępie mięśnia prostego brzucha.

Ale zanim sięgniecie po książkę, kilka odpowiedzi na ważne pytania –  o co chodzi, co to takiego to rozejście mięśni prostych brzucha i czemu tak ważne jest, by o to dbać?

Skąd wiadomo, że ma się problem z rozejściem mięśni prostych brzucha?

Czy zdarzyło Ci się w ciąży zaobserwować śmieszny stożek na brzuchu podczas unoszenia głowy, wstawania, wychodzenia z wanny? Jeśli tak, to prawdopodobnie masz rozejście mięśnia prostego brzucha. Według badań z 2011 roku, 100% kobiet w trzecim trymestrze ciąży doświadcza rozejścia tego mięśnia. Jest to związane z fizjologią, powiększającym się brzuchem i zwiększonym ciśnieniem wewnątrz jamy brzusznej. Zmiany te powinny wrócić do fizjologicznych wartości sprzed ciąży, jednak u większości z nas tak się nie dzieje. Rozejście pozostaje smutnym wspomnieniem z czasu ciąży, i co ważne – nie leczone powoduje szereg komplikacji zdrowotnych. Wiele z nas, mając rozejście mięśni prostych brzucha, doświadcza wystającego brzucha, którego w żaden sposób nie da się wciągnąć. Czy usłyszałaś kiedyś w kolejce, autobusie pytanie, czy nie ustąpić Ci miejsca, bo ktoś widzi, że jesteś w ciąży? A Ty szczęśliwie urodziłaś swoje dzieciątko kilka lub kilkanaście miesięcy temu. A może leżąc na plecach czujesz, że pośrodku Twojego brzucha powstała przestrzeń, w którą możesz wsunąć dłoń? Niestety, rozejścia mięśni prostych brzucha nie uleczysz codziennym wykonywaniem brzuszków lub katując się na siłowni. Wręcz przeciwnie, nieodpowiednimi ćwiczeniami możesz sobie zaszkodzić i pogłębić istniejące już rozejście. Najlepsze, co możesz zrobić w takiej sytuacji, to oddać się w ręce specjalisty. Odwiedź swojego ginekologa lub fizjoterapeutę, który zbada Cię w profesjonalny sposób i ustali dalsze postępowanie terapeutyczne. Dzięki pracy manualnej terapeuty i odpowiednio dobranym ćwiczeniom można zatrzymać lub zmniejszyć proces dysfunkcji tego mięśnia.

Jakie konsekwencje niesie za sobą zaniedbanie mięśnia prostego brzucha?

Bardzo ważne jest uzmysłowienie sobie, że niefunkcjonalna przednia ściana brzucha (mięsień prosty) może wpływać na bóle kręgosłupa, obręczy biodrowej, obniżenie narządów rodnych lub nietrzymanie moczu. Mięsień prosty brzucha ma za zadanie nie tylko pięknie prezentować się w obcisłej sukience lub na plaży, ale przede wszystkim, we współpracy z innymi mięśniami tułowia, dbać o prawidłowe funkcjonowanie naszego ciała.

Wyobraź sobie, że Twój tułów to pudełko złożone z czterech części: na górze znajduje się przepona, od dołu mięśnie dna miednicy, z przodu mięsień poprzeczny brzucha, a z tyłu mięsień wielodzielny. Zaburzenie pracy jednego z elementów, wpływa na inny, powodując tam dysfunkcję. Badania dr Harisa wskazały, iż pierwotnie zaburzony rytm oddechowy (zła praca przepony) wpływał na odcinek lędźwiowy kręgosłupa, powodując bóle. Następnym ogniwem tego procesu były mięśnie dna miednicy, które wskutek zmian ciśnienia, ulegały osłabieniu. Niekoniecznie opisane tu dolegliwości mogą wystąpić u Ciebie już dziś. Jeśli nie zadbasz odpowiednio o siebie i nie wprowadzisz w życie podstawowych zasad prawidłowego funkcjonowania Twojego tułowia, możesz być pewna, że problem pojawi się prędzej czy później. Zapewne dbasz o swoją cerę, odwiedzasz fryzjera, kosmetyczkę, starasz się zdrowo odżywiać. Zatrzymaj się i pomyśl, jak ważna może się okazać dla Ciebie inwestycja w swoje kobiece zdrowie.

Jako mama jesteś również odpowiedzialna za zdrowie swoich dzieci. Naucz ich zatem prawidłowej postawy ciała podczas siadania, chodzenia czy podnoszenia ciężarów. Każda z tych czynności może budować albo osłabiać siłę tułowia. Co ciekawe, choć zdarza się to stosunkowo rzadko, rozejście mięśnia prostego przydarza się również mężczyznom, czego przyczyną bywają nieprawidłowo wykonywane treningi z obciążeniem, a także powtarzające się naprzemienne epizody restrykcyjnych diet i efektu jo-jo.

Co zrobić, gdy wiesz, że z Twoim mięśniem prostym brzucha jest coś nie tak? Jak zapobiegać?

Jeśli podejrzewasz u siebie rozejście mięśnia prostego, powinnaś niezwłocznie odwiedzić ginekologa lub położną, choć nie zdziw się, jeśli nie potraktują Twojego problemu poważnie. Niestety nadal temat rozejścia mięśnia prostego brzucha jest bagatelizowany w środowisku medycznym. Osobą najbardziej kompetentną w postawieniu diagnozy rozejścia jest fizjoterapeuta uroginekologiczny. Na pierwszej wizycie przeprowadzi on z Tobą wywiad, zbada Cię i w razie potrzeby zleci dodatkowe badania, np. USG powłok brzusznych. Następnym krokiem będzie ustalenie sposobu leczenia. Być może będzie zachodziła potrzeba leczenia operacyjnego, choć pamiętaj, że zawsze jest to ostateczność. Przede wszystkim należy skupić się na niwelowaniu złych nawyków, które pogłębiają problem, a wdrażaniu takich, które wzmacniają tułów. Zapewne fizjoterapeuta zaleci Ci również wykonywanie nieskomplikowanych ćwiczeń w domu i zapozna Cię z kodeksem działań, które mogą Cię doprowadzić do zdrowego ciała.

Czy da się zapobiec rozejściu mięśnia w ciąży?

Pamiętaj, że samo rozejście w ciąży nie jest problemem i nie da mu się zapobiec. Mięśnie muszą się rozejść, aby zrobić miejsce dla rosnącego w brzuchu dziecka. Problem pojawia się w chwili, kiedy po ok. 8- 24 tyg. mięśnie się nie schodzą. To, co możesz zrobić przed ciążą, to tak wzmocnić swój tułów, aby w ciąży i po porodzie wiedział on, jak prawidłowo funkcjonować. Kodeks funkcjonalnego ciała promowany przez fizjoterapeutów obejmuje m.in. prawidłową postawę ciała, odpowiedni sposób oddychania, ćwiczenia mięśni głębokich brzucha oraz aktywację mięśni dna miednicy. Dodatkowo wiedza o tym, co wolno kobietom w ciąży, po porodzie, a czego nie, jest równie istotna. Jeśli chcesz wrócić do formy sprzed ciąży i zaraz po porodzie, sięgniesz po nieodpowiedni trening, możesz pogłębić istniejące rozejście. Dlatego ważne jest, aby każda kobieta planująca ciążę, w trakcie jej trwania lub po porodzie odwiedziła gabinet fizjoterapeuty w celu omówienia stanu swoich mięśni i oraz tego, w jaki sposób może o nie zadbać.

To co każda mama może zrobić już dziś, to edukacja swoich dzieci w zakresie funkcjonalnego ciała i wyrabiania zdrowych nawyków ruchowych. Nieumiejętne podnoszenie ciężarów, zła postawa podczas chodzenia, siadania, uprawiania jednej dyscypliny sportowej przez kilkanaście lat, może w znaczny sposób osłabić tułów, dzięki czemu ryzyko trwałego rozejścia mięśnia prostego brzucha rośnie.

Dowiedz się więcej TUTAJ

Ciało

Tak, otyłość to straszna choroba!

3 stycznia 2020 / Agnieszka Jabłońska

Chciałabym porozmawiać z Tobą o otyłości.

O tym, o czym dzisiaj nie mówimy, o problemie, który boli i siedzi schowany bezpiecznie pod dywanem, eleganckimi panelami i podwoziem samochodu. Otyłość, sprawa, która uwiera nas, gdy jesteśmy nieco większe, która sprawia, że nie mamy ochoty iść na zakupy, uprawiać seksu i nie kochamy siebie wcale. Problem, który okrywamy swetrem i płaszczem, bo nie mamy na niego siły, bo łzy nam się skończyły gdzieś na etapie III roku studiów, a teraz to już tylko czasami wzdychamy z rezygnacją. 

Gdy ktoś mówi, że otyłość to problem – wkurzasz się?

Problem, gdy jest nas o wiele więcej niż… no właśnie co? Niż powinno być? A ile dokładnie powinno nas być? Jaka waga jest dobra? Jaka waga opisuje Zosię, Monikę, Izę, Ciebie i mnie? Ile Agnieszki powinno być w Agnieszce, żeby było dobrze? W tym momencie proszę Cię, abyś olała BMI, olała złote rady fitnessek, olała sałatę, sałatki i zimne koktajle. Przestała cisnąć siebie i karać za każdą kostkę czekolady, tabliczkę, ulubionego batonika i pizzę i wreszcie odetchnęła. Dusisz się, Kobieto, wiesz? 

Chcę Ci powiedzieć, że wszystkie jesteśmy piękne i każda z nas jest wartościowa. Jesteśmy cudownymi kobietami, które zasługują na miłość i to, co w życiu najlepsze i nasz rozmiar nas nie definiuje w żaden sposób. Chcę Ci jednak powiedzieć również, że definiuje nas zdrowie i chęć do życia, do działania, nasza własna energia. Jeśli nosisz za dużo kilogramów ze sobą, jeśli mało się ruszasz, oddychasz tylko co drugi raz, jesteś w zastoju, Twoja energia również jest uśpiona. Nie możesz wtedy rozwinąć swojego potencjału na 100%. 

Chcę Ci także powiedzieć, że zasługujesz na to, żeby być zdrową i szczęśliwą każdego dnia

Otyłość to choroba (nie lubisz mnie teraz, prawda?), to problem, to wstyd – nie powinno tak być! Osoby zmagające się z tym schorzeniem mają dość wytykania placami, są zmęczone kąśliwymi uwagami, pełnymi obrzydzenia spojrzeniami. Zamykają się w domach, zakupy robią przez Internet, aby uniknąć krępujących pytań o rozmiar.

Rewolucyjna zmiana na lepsze?

Wtedy dzieje się rewolucja. Przemysł modowy dochodzi do wniosku, że na otyłości można zarobić. W XXI wieku udało się odkryć żyłę złota, która cały czas spokojnie leżała schowana przed oczami modowych gigantów. Eureka! Na wybiegi ruszają modelki plus size, katalogi producentów bielizny wypełniają się krągłościami, są pupy i są biusty. Zmienia się rozmiarówka w sklepach, a co więcej pojawiają się specjalistyczne kolekcje „plus size”.

Dziewczyny otyłe dostają jasny komunikat: „jesteście piękne, świat Was kocha i potrzebuje, cyc do przodu i idziemy”. I one idą, do pracy, do kawiarni, do baru z dumnie podniesioną głową i powoli przestają czuć wstyd. Powoli otyłość staje się normalna, staje się sposobem na wyrażenie siebie „jest mnie więcej do kochania”, „mój facet ma mięciutko”, „mój partner kocha wszystkie moje krągłości”. Sposób na kasę, przepis idealny w swojej prostocie. To jest jednak dobre, to jest pierwszy krok, żeby uzdrowić ludzi i sposób myślenia, dążymy do tego, żeby świat stał się lepszym miejscem, ale… 

Hejt na chude

Wtedy zaczyna się hejt, hejt na chude modelki, hejt na szczupłe dziewczyny. Zaczynają się „wieszaki”, „anorektyczki” i „kije od mopa”. Zaczyna się machanie piersiami i dyskretne pokazywanie palcem na płaskie klatki szczupłych koleżanek.  Otyłość próbuje nawet wkroczyć do świata fitness ze swoimi teoriami, ale zostaje delikatnie wystawiona za drzwi.

Zwrócenie uwagi na to, że jakaś dziewczyna jest otyła – nawet w trosce o to, czy nie jest chora, czy jej tarczyca działa ok, czy ma prawidłowy poziom hormonów  – to teraz faux paux, którego nie radzę popełniać. Nie używamy w XXI wieku słowa „gruba”, „pulchna”. Mamy przymiotniki „kobieca”, „o pełnych kształtach”, mamy brokat i jednorożce. 

Dziewuchy Dziewuchom i otyłość

Pamiętasz tę akcję, gdy Dziewuchy Dziewuchom opublikowały grafiki na temat otyłości? Tę, w której zestawiły ze sobą dane, które pokazały, że rocznie więcej osób ginie w wypadkach, niż umiera w wyniku otyłości? 

Manipulacja danymi – co tu się dzieje?!

Chciałam Ci powiedzieć, że to jest właśnie manipulacja danymi albo inaczej: błąd logiczny. Na czym to polega? Wymyślasz jakąś hipotezę, to znaczy tezę, co do której nie wiesz, czy jest prawdziwa, czy fałszywa i gromadzisz dane. Możesz przeprowadzić badanie wśród znajomych (potrzebujesz około 100 osób, żeby można było mówić o próbie reprezentatywnej) – zapytać ich o coś lub dać do wypełnienia ankietę.

Możesz również skorzystać z danych płatnych lub ogólnodostępnych na przykład na stronie Głównego Urzędu Statystycznego. Następnie analizujesz dane i tworzysz zestawienia. Widzisz, cały proces okazuje się niezwykle prosty i nawet dzieci w podstawówce są w stanie zrobić proste badanie, z którego wyciągną wnioski. 

Pułapki są trzy:

  1. Czy to, co badasz ma jakikolwiek sens i wartość?
  2. Czy dane, które ze sobą zestawiasz, są sensowne? 
  3. Czy wnioski z badania są racjonalne i zgodne z powszechną wiedzą, czy właśnie wpadłaś na teorię rewolucyjną?

Zastanówmy się:

  1. Czy w dobie dobrze rozwiniętej medycyny, licznych badań naukowych i wypowiedzi wielu specjalistów naprawdę jest sens wdawać się w polemikę, a co więcej, obalać teorie poparte dowodami naukowymi? 
  2. Czy naprawdę zestawianie danych dotyczących śmierci z powodu otyłości i wypadków samochodowych ma sens? 
  3. Czy otrzymany wniosek, który Dziewuchy Dziewuchom zaprezentowały światu, był wartościowy?

Dziewczyny zrobiły dokładnie to samo, co partia rządząca. Pokazały nam wartościowe dane, które zestawiły z innymi wartościowymi danymi i oczekiwały, że bezkrytycznie przyjmiemy wartościowe wnioski. Na szczęście spotkały się z ciepłym przyjęciem tylko części społeczeństwa.

Otyłość jest fajna!

Mamy piękne słówka, które – moja kochana – maskują problem. Otyłość to nie krzywe zęby (chociaż te też potrafią narobić sporo problemów), to nie głęboko osadzone oczy, odstające uszy, czy koślawe palce u stóp. To choroba, która zabija. Ok., nie tak spektakularnie jak wypadki samochodowe – z tym się w pełni zgadzam.

Otyłość jest spokojna, cierpliwa i cholernie wyrozumiała – to najlepsza przyjaciółka jaką można sobie wyobrazić. Wybaczy paczkę chipsów z tygodnia XXL wieczorem i duże pudełko lodów po południu. Zrozumie pizzę z podwójnym serem po ciężkim dniu w pracy, pączka zamiast drugiego śniadania i kawałek tortu, bo kolega miał urodziny. Otyłość ukoi skołatane nerwy gorącą czekoladą i zatopi smutki w skrzydełkach w panierce i dużej porcji frytek, każe nakryć się kocem i oglądać serial – codziennie, bo się należy. Taka jest fajna otyłość

Byłam tam. Wskazówka wagi szła w prawo jak szalona, a ja jadłam. Było miło, było wygodnie, jakoś tak wychodziło, dwa obiady, fastfood, pączek, ciastko do kawy, jedzenia o wiele więcej, niż dawałam radę zjeść. Dom, ciepły koc. Smaczne dania, ulubiony serial, długa zima, obszerny sweter – strefa komfortu, przyjemność. 

Otyłość – siostra anoreksji?

Otyłość podobnie jak anoreksja dzieje się w głowie. Jemy, chociaż nie chcemy, czujemy się źle, jemy, żeby poprawić swoje samopoczucie, żeby podnieść samoocenę, poczuć się szczęśliwe i kochane. Jemy, bo babcia piekła nam ciasto zawsze jak dostałyśmy dobrą ocenę i robiła bitą śmietanę z owocami, gdy rzucił nas chłopak. Jemy, bo w naszym domu rodzinnym nie było stołu tylko ława i jadło się, patrząc w telewizor. Jemy, żeby zapomnieć i gdy chcemy celebrować ważne chwile. Jedzenie jest wszechobecne. 

Otyłość nie zabija?

Otyłość nie zabija, ALE powoduje cukrzycę i nadciśnienie. Zły cholesterol zatyka żyły i tętnice, co prowadzi do choroby wieńcowej i może wywołać zawał serca. Otyłość sprawia, że nie mamy na nic energii – spacer do sklepu to dla nas wysiłek. To otyłość powoduje, że nasze stawy są obciążone i bolą nas kolana i plecy. 

Twoje piękno = twoje zdrowie

Chciałabym, żebyś dobrze mnie zrozumiała: KAŻDA z nas jest piękna, niezależnie od rozmiaru, ilości fałdek na brzuchu i grubości skórki pomarańczowej na udach. JESTEŚ PIĘKNA niezależnie od tego, czy masz krzywe zęby, garbaty nos, czy lewe oko mniejsze niż prawe i opadający kącik ust, idealne piersi i seksowne usta stworzone do całowania. 

Chciałabym żebyś była zdrowa. Podwyższony cukier, zadyszka po spacerze, ból kolan po lekkim biegu. Poodparzane uda, spuchnięte stopy i senność w ciągu dnia – to nie ułatwia życia. Otyłość nie jest zdrowa.

Wiem, że się cholernie boisz i nie chodzi o pierwszy krok, kolejny, o potknięcia, które pewnie zdarzą się po drodze, czy o wątpliwości. Tutaj chodzi o zasadę, o przyznanie racji komuś, że coś jest z Tobą nie tak, a przecież Ty lubisz siebie. Lubisz swoje krągłości apetyczne, swoje piersi porządne, kobiece, swoje uda szerokie, które pięknie wyglądają w pończochach i lubisz jak on na Ciebie patrzy, gdy masz na sobie obcisłą sukienkę. 

Kocham Cię, dbaj o siebie

Nie chcę Ci tego odebrać, nawet mi się nie śni! Po prostu zadbaj o siebie, o swoje zdrowie i ciało. Możesz mieć piękne, gibkie ciało i świetne wyniki wszystkich badań i to niezależnie, czy założysz żakiet w rozmiarze 34 czy 42, a nawet 46, dlatego nie? Jeśli jednak ciuch w Twoim maksymalnym dla Ciebie rozmiarze (tym, na który sama się ze sobą umówiłaś, pamiętasz?) zrobił się nagle przyciasny w biuście, to może czas powiedzieć „stop” pysznym serniczkom, batonikom do kawy i wafelkom zjadanym wieczorem? 

Otyłość jest śmiertelna moja droga, mniej niż wypadki samochodowe, ale wciąż wystarczająco, by odebrać Tobie najlepsze lata, a Twoim dzieciom matkę. Dbaj, proszę, o siebie tak jak dbasz o swoją rodzinę! 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo