Change font size Change site colors contrast
Ciąża

Łapska z dala od krocza! Czyli nacinanie krocza wcale nie takie dobre…

27 września 2021 / Monika Pryśko

Rozmowa z dr n.

med. Maciejem Sochą, kierownikiem oddziału położniczo-ginekologicznego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku oraz kierownikiem Katedry Perinatologii, Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy.

Panie doktorze, czy to prawda, że jesteśmy fenomenem na skalę światową pod względem nacinania krocza podczas porodu?

Tak. Jesteśmy zdecydowanie w czołówce.

 

A czy to prawda, że co druga kobieta miała podczas porodu naturalnego nacięte krocze?

Bardzo trudno to stwierdzić, bo nie mamy oficjalnych statystyk. Jedyne, którymi dysponujemy, to dane fundacji Rodzić Po Ludzku. Dopiero od stycznia 2019 roku standard organizacyjny opieki okołoporodowej, który zaczął obowiązywać, nakłada obowiązek kolekcji takich danych, które są przesyłane do konsultantów wojewódzkich. Ale nie jestem przekonany do ich rzetelności. Jest mnóstwo szpitali, gdzie te dane są fałszowane.

 

Zawsze tak było?

Generalnie geografia nacięć krocza jest bardzo różna. Są kraje, gdzie nigdy się nie nacinało, nie nacina i nacinać nie będzie. Są jednak kraje, gdzie się tak robi i będzie się robiło. Natomiast w Polsce jest tak, że choć wszystkie badania naukowe przez lata mówią, że nacinanie krocza jest niepotrzebne, w Polsce rutynowe nacinania są nagminne. Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, odsetek nacięć krocza nie powinien przekraczać 20%. To bardzo miękkie zalecenie, jak na WHO.    

 

Rozumiem, że w Polsce te zalecenia są przekraczane. 

Polska jest w czołówce czołówek. Nie wiem, z czego wynika ten fenomen. W naszym województwie, pomorskim, są dwa ośrodki III stopnia referencyjności, czyli nasz Oddział Położniczo-Ginekologiczny w Szpitalu Św. Wojciecha w Gdańsku-Zaspie i klinika uniwersytecka. W klinice UCK 70% pacjentek ma nacinane krocze, to nie są pojedyncze przypadki. Jest grupa lekarzy, która uważa, że należy nacinać krocza, bo niby tak jest lepiej. 

 

Po co w ogóle nacina się krocze?

Przede wszystkim po to, żeby uniknąć pęknięć III i IV stopnia. I i II stopień to są te nieistotne klinicznie. Stopień I jest, gdy pęka skóra, II, jeśli pęka skóra z tkanką podskórną. Stopień III obejmuje mięsień, a IV jest wtedy, gdy pochwa łączy się z odbytnicą, czyli obejmuje pęknięcie odbytu. Żeby zapobiec pęknięciom III i IV stopnia, rozwiązaniem miało być właśnie nacięcie krocza.

 

Bo pęknięcia są niepożądane?

My chcemy, żeby krocze pękało. Chcemy! Tylko żeby to był I lub II stopień pęknięcia. Proszę pamiętać, że jeżeli nacinamy krocze, to zawsze mamy II stopień. 

Gdy zacząłem pracę w Gdańsku, okazało się, że 80% kobiet ma nacinane krocze, czyli 80% musi mieć zszywane to krocze i automatycznie ma II stopień pęknięcia. Czyli jakaś procedura musiała zostać wykonana. Chodzi jednak o coś zupełnie innego. Jeżeli chcemy naciąć krocze, żeby się nie pojawiło pęknięcie III i IV stopnia, to może jeszcze to by było uzasadnione. Ale statystyki pokazały, że jeżeli przyjmiemy restrykcyjny sposób nacinania, czyli staramy się zrobić wszystko, by tego krocza nie naciąć, to zmniejszymy odsetek pęknięć III i IV stopnia o 30%. 

 

Trudno to wszystko zrozumieć…

Jesteśmy w jakiejś schizofrenicznej rzeczywistości, gdzie wiele osób mówi, że trzeba naciąć krocze, żeby nie pojawiła się ,,trójka’’ lub ,,czwórka’’, po czym w 2011 roku Polskie Towarzystwo Ginekologiczne wydaje rekomendacje mówiące o tym, żeby nie stosować rutynowego nacinania krocza. Podkreślono, że w wybranych przypadkach, przy wskazaniach medycznych, nacinać to krocze, ale nie ma podstaw, by uznać, że nacięcie krocza zmniejsza odsetek pęknięć III i IV stopnia. Wręcz przeciwnie! 

 

Czyli nacięcie zwiększa ryzyko pęknięcia III i IV stopnia?

Zostały opublikowane badania mówiące o tym, że o 30% możemy zmniejszyć ryzyko pęknięć III i IV stopnia, jeśli NIE natniemy krocza. To jest bardzo trudne do zrozumienia z jednej prostej przyczyny – ponieważ okazało się, że czynnikiem ryzyka pęknięcia krocza III i IV stopnia są te same czynniki, które są w przedłużeniu nacięcia. Chodzi o to, że w tej grupie pacjentek, które miały nacięte krocze, odsetek pęknięć III i IV stopnia (w przedłużeniu rutynowego nacięcia) był tak duży, że zwiększał się nawet o 30%. 

Pacjentki myślą, że chodzi o to, by rodząca w ogóle nie pękła kontra pęknięcie. Natomiast pęknięcie I i II stopnia jest pożądane.  My chcemy, żeby krocze pękło, ale w stopniu I lub II.  

Dopiero niedawno zrozumiałem, że w słowie ,,pęknięcie” zawarty jest cały ciężar gatunkowy tego zła, że pęknięcie jest czymś złym, a nacięcie – dobrym. Nikt nie rozumie, że my chcemy pewnych pęknięć, bo one są nieistotne klinicznie. Chcemy, by naturalnie, fizjologicznie, tkanki same się rozciągnęły, ewentualnie popękały, ale delikatnie. Ten sam ciężar gatunkowy ma przetarcie, rozejście, rozdarcie i pęknięcie. To jak z ustami. Gdy mamy spierzchnięte usta i za szybko je otworzymy, również popękają nam kąciki ust.  

Finowie zrobili super badania, czy tak zwane zagrażające pęknięcie krocza jest czynnikiem ryzyka pęknięcia krocza III i IV stopnia. Nie. Czy tak zwane blednięcie krocza jest czynnikiem ryzyka pęknięcia krocza III i IV stopnia? Nie. Więc mamy dowód. 

 

Dlaczego tak ciężko to zmienić?

Położne, które mają doświadczenie 35 lat, zawsze nacinały i nie znają innego sposobu. Bardzo ciężko w ich głowach to zmienić. Lekarze, którzy tak pracowali, też mają trudności ze zmianą sposobu działania. Jak jest się młodym lekarzem, chce się walczyć, wykazać, endorfiny buzują, naoglądano się ,,Ostrego Dyżuru” i wtedy najgorszą rzeczą jest siedzieć w ciszy, spokoju i czekać na powolny rozwój porodu. Musi się coś dziać, musi być nacięcie, zszywanie, akcja. Zapomina się, po co to nacinanie w ogóle jest. 

W 2018 roku ukazała się metanaliza badań, w bazie Cochrane, miejscu, gdzie znajdują się wszystkie badania medyczne przeprowadzone w całej historii, i okazało się, że nie wolno stosować rutynowego nacinania krocza. Należy stosować selektywne, czyli w wybranych przypadkach.

 

Ale jakie są te ,,wybrane” przypadki? 

Nie znaleziono jednoznacznych wytycznych, czy dany przypadek jest wyjątkowy, czy nie. Oczywiście w Polsce zostało to zinterpretowane tak, że MOŻNA w wybranych przypadkach nacinać krocze i stało się to pretekstem do tego, by każdy przypadek traktować ,,wyjątkowo”.  

Jeden przykład. Mamy pacjentkę, której rozpadło się krocze, stan zapalny, CRP 300. Dziś dostałem odpowiedź, że to po nacięciu krocza. Co było wskazaniem do tego nacięcia? Zagrażająca zamartwica. Jeśli ktoś, kto nie jest lekarzem, usłyszy o tym, pomyśli, że dziecko umierało, trzeba było działać. Jednak zagrażająca zamartwica jest wskazaniem albo do cięcia cesarskiego, albo do kleszczy lub próżnociągu położniczego. W Polsce jednak jest bardzo łatwo manipulować uczuciami pacjentek, bo próżnociąg położniczy jest absolutnie bezpieczną techniką. Kleszcze dobrze założone też są bezpieczne. Lekarze jednak mówią: ,,wolałaby mieć pani kleszcze?’’, ,,ale co, próżnociąg?’’. To brzmi jak w średniowieczu. A tak to natną krocze, nacisną brzuch z góry, co jest zabronione, a potem mówi się pacjentce -,,uratowaliśmy dziecku życie”. Nikt na świecie tak nie robi, cały świat się z nas śmieje, ale w Polsce to funkcjonuje. W dodatku Polki to rozumieją i akceptują! 

 

Polki same nalegają na nacinanie?

Na Pomorzu spadła nam swego czasu ilość porodów, bo pacjentki nie przyjeżdżały rodzić do Gdańska, ponieważ nie stosowaliśmy rutynowego nacięcia. 

 

To chyba po prostu strach. Przyszłe mamy przychodzące do porodu myślą, że mają tylko dwie opcje – nacięcie lub rozerwanie III i IV stopnia. 

Bo pęknięcie uważane jest za coś złego. A nie jest. 

 

Może kobiety wybierają po prostu mniejsze zło. Wolą kontrolowane cięcie niż przypadkowe pęknięcie, które nie wiadomo do czego doprowadzi.

Ale właśnie wiadomo, do czego doprowadzi. My wiemy, że  w 20%, jeśli już kobieta pęknie, będzie to pęknięcie I lub II  stopnia. Czy jest ryzyko, że powstanie pękniecie III i IV stopnia? Tak, jest, ale mniejsze o 30% niż wtedy, gdy natniemy. Bo jak natniemy, to powstanie pęknięcie obok lub w przedłużeniu tego nacięcia. Pacjentka ,,dopęknie’’ do III i IV stopnia.

 

Czy można jakoś zminimalizować ryzyko pęknięcia? 

Dużo zależy od tego, w jakiej pozycji pacjentka rodzi. Paternalistyczne traktowanie rodzącej, czyli na przykład leżenie bierne na plecach, nie pomaga urodzić. Wtedy to pęknięcie faktycznie częściej się zdarza. 

Dlaczego odsetek nacięć krocza jest mniejszy, gdy kobieta rodzi w pozycji kucznej, innej niż horyzontalna? Bo nie ma jak naciąć! Okazuje się, że jakoś te dzieci się rodzą bez nacięcia. Rodzenie w pozycji kucznej to mniej pęknieć III i IV stopnia. 

 

Widać to w statystykach oddziału, którym pan doktor kieruje?

Zebraliśmy nasze statystyki i pod koniec 2018 roku (jestem kierownikiem Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w Szpitalu Św. Wojciecha w Gdańsku-Zaspie od marca 2018 roku) okazało się, że przez 10 miesięcy zaczynając od kilkudziesięciu procent nacięć krocza, pod koniec roku mieliśmy tylko 10%. O ponad 20% zmniejszyliśmy odsetek nacięć krocza. W czerwcu 2019 okazało się, że zmniejszyliśmy statystycznie o 30%. Sięgnęliśmy idealnie statystyk światowych. Mieliśmy rację – jak przestaniemy stosować rutynowe nacinanie krocza, które ma czemuś zapobiec, to tak naprawdę mamy mniej tego, czemu chcieliśmy zapobiec.

 

Czy kobiety w ciąży wiedzą, czym to nacięcie grozi w przyszłości?

Podczas kolejnego porodu jest dużo większe ryzyko pęknięcia III i IV stopnia. Jeśli do drugiego porodu idzie kobieta, która miała nacięcie krocza z szyciem i ta, która nie miała nacięcia, to o 60% częściej pęknięcie zdarzy się tej, która już raz była nacięta. Ale są też inne efekty uboczne. Zaburzony jest kontakt skóra do skóry, bo tę mamę lekarz musiał obejrzeć po porodzie, podać znieczulenie i zszyć. 

Jednak to, co mnie najbardziej interesuje, to związek uroginekologii, uropołożnictwa.

Te pacjentki, które miały nacięcie krocza, częściej doświadczają zaburzeń statyki narządów miednicy. Chodzi o tzw. wypadające macice, które notabene są wypadającymi przez przednią ścianę pochwy pęcherzami moczowymi. 

Dwa lata temu zdefiniowano też kolejny problem dotykający kobiety, które miały nacięte krocze podczas porodu, czyli tzw. zespół luźnej pochwy. Pacjentki mówią, że mają problem z seksem, bo nie mogą mięśniami pochwy objąć prącia. Kobiety później cierpią na nietrzymanie moczu, zaburzenia w postrzeganiu własnego ciała, wtórnie lub pierwotnie postrzegania swoich funkcji seksualnych, roli w związku. To jedno nacięcie powoduje wiele dolegliwości w przyszłości, zarówno fizycznych, jak i psychicznych. 

 

Dlaczego nie mówi się o tym w konsekwencji kolejnego porodu?

Bo to jest trudne! Ale bardziej tragiczne są te jeszcze późniejsze konsekwencje, czyli nietrzymanie moczu 15 lat po porodzie, albo ukryte uszkodzenia zwieracza odbytu. Wtedy przy zwykłym kichnieciu kobieta brudzi bieliznę… 

 

Czy to jeden z powodów, dla których kobiety nalegają na cesarskie cięcie? 

Oczywiście, że tak. Nasze województwo, pomorskie, ma najniższy odsetek cięć cesarskich, a wśród ośrodków III stopnia referencyjności jesteśmy numerem 1. w Polsce. Mamy najmniej cięć cesarskich, przy jednocześnie najlepszych wynikach jeśli chodzi o bezpieczeństwo. 

 

A jak jest dziś ze statystykami nacięć?

Teraz mamy 5% nacięć krocza, a i tak uważam, że to dużo. Mamy ich tak niewiele, bo zmieniliśmy filozofię porodu. Delikatnie, spokojnie, dłużej. Uważam, że poród powinien trwać 3 dni, od tych pierwszych delikatnych skurczów, do szczęśliwego finału. 

 

Może kobiety przeczytają ten wywiad i spojrzą nawzajem na swoje karty ciąży, przekonają się, że pęknięcia dotyczą większości kobiet i nie ma się czego bać, natomiast należy unikać nacięć?

Problem w tym, że nie każdy lekarz to zapisuje. U nas położne chronią krocze. Wprowadziłem zasadę ,,hands of crotch’’, czyli ,,łapska z dala od krocza’’. Chodzi o to, by nie przyspieszać, nie nacinać, ale przytrzymywać główkę, niech główka sama się urodzi.  

 

Skoro nie wolno przyspieszać, skąd to ciśnienie na sali porodowej ,,przyj’’, ,,teraz’’? 

Teraz nie wolno nam mówić rodzącej, że ma przeć, dlatego że pacjentka biorąc wdech i prąc, nie jest w stanie kontrolować mięśni krocza i odbytu, ma tak zwane parcia naglące. Nadaktywność mięśnia wypieracza właśnie powstaje między innymi w wyniku parcia sterowanego głosem podczas porodu.  

Matka natura świetnie to wymyśliła. Okazuje się, że w grupie kobiet, których nie instruuje się, jak dokonywać parcia, rodzące prą spontanicznie w odpowiedzi na ból, prą dużo później niż w przypadku, gdy decyduje położna, a więc mniej to boli. Organizm sam nas instruuje. 

 

Bardzo optymistyczny scenariusz. Jednak mam wrażenie, że tych pozytywnych historii porodowych jest mniej, niż tych traumatycznych. 

To jest takie pole do manipulacji. Przychodzi pacjentka z planem porodu i mówi, że nie życzy sobie nacięcia krocza. Ale gdy położna mówi: ale ja muszę, dziecko się dusi, inaczej umrze!, wtedy każda kobieta zgodzi się w takiej sytuacji na nacięcie i to w kilku miejscach jednocześnie!  To jest bardzo nieuczciwe. Pacjentka ufa personelowi, ufa położnej, a zdarza się, że jest manipulowana.

 

Czy są badanie zestawiające nacięcie krocza a późniejsze udane życie seksualne?        

Tak. Mniej więcej o 30% pogarsza się życie seksualne po nacinaniu krocza. Kwestią jest też nasze podejście do wyglądu i estetyki. Bo lekarz zszywa tak, by dobrze wyglądało, ale to, co dobrze wygląda, nie zawsze dobrze funkcjonuje. Bardzo często też szyją położne, z całym szacunkiem dla ich wiedzy, ale nie są chirurgami. 

 

Ile się goi rana po nacięciu?

Troszeczkę dłużej niż rana po cięciu cesarskim. Ale oczywiście wszystko zależy od tego, kto zszywa. Pacjentka zszywana jest w pozycji ginekologicznej, ale jak wstaje, to te tkanki zaczynają się inaczej układać. Ta skóra jednak pracuje i tkanki się przesuwają. Trzeba o tym pamiętać.

 

Czy kobieta ma wpływ na to, czy zostanie nacięta, czy nie? Nie chodzi mi o zgodę lub przyniesiony do szpitala plan porodu, ale działania, które mogą złagodzić jej poród?

 

W całej grupie kobiet, które mają dolegliwości po porodzie naturalnym, są te pacjentki, które nie pracowały w ciąży, nie ćwiczyły, nie uprawiały seksu, źle się odżywiały, nie były przygotowane do porodu, nie współpracowały w czasie porodu, nie akceptowały bólu. Ciężko przeprowadzić poród, jeśli pacjentka nie akceptuje tego, że dziecko przeciska się przez jej narządy rodne, że to boli, jeżeli rodzi w pozycji horyzontalnej, a nie kucznej. 

W Standardzie Opieki Okołoporodowej, który jest dokumentem w randze ustawy, mamy wpisane niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu, czyli na przykład zmiana pozycji. Wtedy zmienia się odczuwanie bólu, mniej się boimy, mamy mniej hormonów stresowych, mniej napinamy mięśnie, akceptujemy cały proces.

To jak wzięcie udziału w maratonie. Ja bym teraz nie wziął udziału, bo bym nie dał rady, ale gdybym wiedział, że mam się przygotować, to bym się nie wahał. Wiem, że będzie bolało, że będzie mi się chciało pić, że będzie mi słabo, że będzie mi się kręciło w głowie, że nawet będą jakieś kontuzje, ale chcę dobiec do mety i dostać tę nagrodę. 

Dla kobiety tą nagrodą jest zdrowe dziecko.  

 

____________________________________________________

 

Przeczytaj poprzednią rozmowę z dr n. med. Maciejem Sochą:

>> Seks w ciąży to doskonały pomysł!

Ciało

Twój jedyny brzuch – jak zadbać o niego w kontekście ciąży?

12 kwietnia 2022 / The Mother Mag

Gdybyśmy zapytały w anonimowej ankiecie kobiety, której części ciała najbardziej nie lubią, głosy rozłożyłyby się dość równomiernie pomiędzy: brzuch, a uda i pośladki.

Dzisiaj chcemy porozmawiać o tym pierwszym.

Brzuch może być różny: lekko zapadnięty, płaski, okrągły, lekko odstający, twardy z „kratą” lub bez kraty, albo zupełnie miękki. Dawniej uważano, że zdrowy kobiecy brzuszek ma trochę ciała, jest lekko odstający i miękki – jest centrum naszej kobiecości. Dzisiaj na Zachodzie w tym także w Polsce coraz mocniej rozwija się kult zadbanej, fit sylwetki. Dlatego dla niektórych z nas osiągnięcie płaskiego, umięśnionego brzucha staje się ważnym celem sylwetkowym. Czy to źle? To zależy. 

Myślenie o brzuchu ma sens 

Jeśli zaczynasz myśleć o swoim brzuchu, o tym jaki jest, jak wygląda, jest większa szansa, że zauważysz, gdy będzie z nim nie tak. Szybciej odkryjesz, że masz problemy z trawieniem, nietolerancje pokarmowe lub alergie. Pewnie zaczniesz ćwiczyć i o ile nie będą to wyłącznie serie brzuszków wykonywane na łóżku – niczym bohaterki filmów o zaburzeniach odżywiania, poprawisz wygląd całej sylwetki. Możliwe, że w kolejnym kroku dojdziesz do tego, co powie Ci każdy bywalec siłowni, że brzuch robi się w kuchni. Zaczniesz zwracać większą uwagę na to, co jesz. Same plusy, prawda? W tym, że chcesz mieć fajny, płaski brzuch nie ma niczego złego. Co więcej, droga, żeby to osiągnąć może być fantastyczną przygodą. 

Obsesji brzucha podziękujemy 

Namawiamy Cię jednak do tego, abyś nie przesadzała. Aby dbanie o sylwetkę i dążenie do płaskiego brzucha nie stało się celem samym w sobie. Kluczem będzie tutaj równowaga, ponieważ wystarczy, że masz figurę jabłka i brzuch będzie Twoim ostatnim bastionem, a nadanie mu wymarzonej płaskości prawdziwą walką. To będzie trudna bitwa, w której mały błąd i odstępstwo od diety i planu treningowego będzie kosztować Cię utratę kilku tygodni ciężkiej pracy. Nie chcemy, abyś się zniechęcała – sport to zdrowie! Zależy nam jedynie, abyś wyznaczyła sobie realne dla Ciebie i Twojego ciała cele sylwetkowe. Wiemy, że przy kulcie fit sylwetki to bardzo trudne. Dlatego, gdy czujesz, że dajesz z siebie 100%, ale efekty są mizerne, z pomocą przychodzą Ci gabinety kosmetyczne, czy salony medycyny estetycznej. Powstają również inicjatywy, które łączą różne obszary działania, by zaskoczyć Cię zupełnie nową formą i dopasowanymi zabiegami tak jak Aesthetic Studio Szafarnia w Gdańsku. 

Ciąża – zmiany w sylwetce 

Ciąża to wyjątkowy czas dla każdej kobiety, ale przede wszystkim ogromny wysiłek dla jej organizmu. Jeśli już interesujesz się swoim wyglądem, dbasz o to, co jesz i ćwiczysz – to naprawdę świetnie. Dlaczego? Bo już spełniasz część zaleceń dla kobiet starających się o dziecko. To również oznacza, że masz dużą świadomość tego, jak ciąża wpłynie na Twoje ciało i możesz czuć się nieco przerażona. Ciąża to zawsze dodatkowe kilogramy (minimum 9 do nawet 15), każda z nas zna przypadki, gdy koleżanki przybierają na wadze nawet 30 kilogramów. Dla osoby, która stara się jeść zdrowo, dba o siebie i czuje się dobrze w swoim rozmiarze, wizja przytycia czasami połowy swojej masy ciała jawi się jako koszmar. Chcemy Cię uspokoić. Nie każda kobieta w ciąży tyje powyżej zalecanych maksymalnie 15 kilogramów. Wiele przyszłych mam przybiera na wadze tylko kilka kilogramów, dokładnie tyle, ile potrzeba zgodnie z zaleceniami lekarza, by urodzić zdrowe dziecko. Jak to się dzieje? Jeśli planujesz swoje macierzyństwo, możesz przygotować się do tego wyjątkowego okresu i zadbać o odpowiednie nawyki. 

Jakie są najpopularniejsze wskazówki dla przyszłych mam?

  1. Jedz zbilansowane posiłki bogate w zdrowe tłuszcze 
  2. Pij dużo wody
  3. Używaj kremów, które nawilżą Twoją skórę (lub oleju z migdałów) 
  4. Spotkaj się z lekarzem: ginekologiem i fizjoterapeutą uroginekologicznym
  5. Ćwicz treningi ogólnorozwojowe, nie pomijaj rozciągania! 
  6. Spaceruj, pływaj, jeździj na rowerze i praktykuj jogę
  7. Ćwicz prawidłowe oddychanie – angażuj przeponę 

Koniecznie zwróć uwagę na wizytę u fizjoterapeuty uroginekologicznego. To ważny punkt, przed ciążą, w trakcie jej trwania oraz po szczęśliwym rozwiązaniu, fizjoterapeuta uroginekologiczny pomoże Ci wrócić do formy. Zadba o Twoje blizny, pomoże Ci mobilizować miednicę po porodzie, a dzięki zaleconym przez niego ćwiczeniom będziesz mogła szybciej wrócić do sprawności, a także do ulubionych treningów. 

Twój brzuch po ciąży 

Nie oszukujmy się. Brzuch zmienia się w czasie ciąży i o ile przez 9 miesięcy wygląda naprawdę uroczo – nie brakuje słodkich zdjęć ciążowych brzuszków, a przyszłe mamy są zasypywane komplementami, o tyle po porodzie staje się passe. O brzuchu po porodzie niewiele się mówi, staje się tematem tabu, wstydliwą częścią ciała. Dlaczego wstydliwą? Nie ma już uzasadnienia dla jego większej objętości, nieregularnego kształtu i pozostałej tkanki tłuszczowej w fit świecie. Urodziłaś? Pora szybko wrócić do ćwiczeń, do diety, by odzyskać piękną sylwetkę. „Odzyskać” tak jakbyś rodząc dziecko, coś straciła! A przecież Ty niczego nie straciłaś, no może poza możliwością wyspania się i pewną autonomią, ale to już są uroki macierzyństwa. W okresie połogu, w kolejnych miesiącach nie musisz nikomu udowadniać, jaka to Ty jesteś zdeterminowana, jaka gotowa do poświęceń i pokazywać, jak robisz przysiad sumo, jednocześnie karmiąc dziecko piersią i przewracając naleśniki na patelni. Wiemy, że to brzmi śmiesznie, ale takimi właśnie chce nas zrobić fit świat. 

Co powinno Cię interesować po ciąży w kwestii brzucha?

Najważniejsze, abyś znalazła czas i siły, by zatroszczyć się o własne zdrowie. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, ale najważniejsze, aby mama była zdrowa. Po porodzie koniecznie umów się na wizytę do fizjoterapeuty uroginekologicznego, który oceni, jak zrasta się Twoja blizna po cesarskim cięciu, określi również, w jakiej kondycji jest Twoje krocze, czy macica się obkurcza. Oceni, jaka jest kondycja Twoich mięśni dna miednicy i – jeśli uzna to za konieczne – zaleci Ci dodatkowe ćwiczenia. To bardzo ważne, ponieważ zaniedbania w tej kwestii mogą skończyć się nietrzymaniem moczu i innymi problemami (również z seksem) w przyszłości. 

No dobrze, dbam o siebie, ale brzuch nie spada

Co jeszcze możesz dla siebie zrobić w kontekście self-care oraz, by poczuć się lepiej po ciąży? Dobrym rozwiązaniem może okazać się włączenie zabiegów pielęgnujących dbających o skórę i co najważniejsze działających na powięź. Wybierając profesjonalny gabinet, możesz skrócić czas powrotu do formy i brzucha sprzed ciąży. Najważniejsze, że będziesz miała również szansę zadziałać wzmacniająco na mięśnie  – obecnie są już zabiegi oraz treningi, które w łagodny sposób pomagają je wzmocnić i przyspieszyć Twój powrót do formy. Zapytaj swojego fizjoterapeutę o dodatkowe możliwości i zabiegi polecane w Twoim przypadku. 

Zapytałyśmy właścicielki Aesthetic Studio Szafarnia w Gdańsku, co ona poleca swoim klientkom, które chcą po porodzie zadbać o siebie w łagodny i pełen miłości sposób. Gabriela Szynaka wskazała zabieg Indiba Deep Care, jako świetne uzupełnienie  fizjoterapii uroginekologicznej. Głowice zewnętrze wykorzystywane są w okolicach blizn zgadujących się na brzuchu oraz tych na kroczu np. po nacięciu czy pęknięciu podczas porodu. Uelastyczniają je, niwelują dolegliwości bólowe czy dyskomfort, który może pojawiać się podczas ruchu lub w zależności od zmian w cyklu menstruacyjnym.

Zabieg wspiera nie tylko kobiety, które niedawno urodziły, ale te z nas, które mają problemy z: wysiłkowym nietrzymaniem moczu (WNM), obniżeniem ścian pochwy, niewydolnością mięśni dna miednicy, nadmiernym napięciem mięśni dna miednicy, blizną po cięciu cesarskim, blizną  po epizjotomii (nacięciu krocza)  oraz doświadczają bólu podczas stosunku także cierpią z powodu wulwodynii. 

A co jeśli z brzuchem jest gorzej, niż się spodziewałaś?

Ciąża to czas pełen niespodzianek i o ile niektóre z nich są całkiem śmieszne – nagłe zachcianki, zmiany osobowości, czy zapominanie, które potrafi doprowadzać otoczenie do wznoszenia krzyków rozpaczy i modłów o szybkie rozwiązanie, o tyle inne powodują problemy zdrowotne, o których wcześniej nie miałaś pojęcia. Jednym z nich jest rozstęp mięśni prostych brzucha. Co on oznacza w praktyce? Urodziłaś, minęło już trochę czasu, a Twój brzuch wciąż wygląda jakbyś była w ciąży? Ćwiczenia i dieta nie działają i pewnego dnia po prostu się poddajesz – taka Twoja nowa uroda. Okazuje się jednak, że wiele kobiet zmaga się z rozstępem mięśni brzucha, ale nie zostaje właściwie zdiagnozowana lub nie ma do kogo zwrócić się po pomoc! 

Rozstęp mięśni brzucha – co mam zrobić? 

Kresa to ta pionowa kreska, która znajduje się na Twoim brzuchu. Łączy ona mięśnie proste brzucha ze sobą. W prawidłowych warunkach mięśnie przylegają do siebie. W ciąży – jak pewnie się domyślasz lub doświadczyłaś na własnej skórze – powłoki brzucha ulegają rozciągnięciu. Z płaskiego lub lekko wypukłego brzucha powstaje brzuch ciążowy. U niektórych kobiet mięśnie proste brzucha zaczynają za bardzo rozchodzić się na boki, a kresa zostaje nienaturalnie rozciągnięta. Gdy ona się rozejdzie, dojdzie do rozstępu mięśni prostych Twojego brzucha. 

Pewnie zastanawiasz się teraz, czy rozstęp jest dla Ciebie groźny? Niekoniecznie. Na pewno wystający brzuch nie wygląda estetycznie – wciąż wydaje się, że jesteś w ciąży. Potrzebujesz jednak badania i prawidłowego rozpoznania. Jeśli nie podejmiesz żadnych działań, w przyszłości może okazać się, że masz problemy z kręgosłupem, dochodzi do przemieszczania się narządów w obrębie Twojego brzucha, możesz również męczyć się z nietrzymaniem moczu. Najpoważniejszym schorzeniem, do jakiego może Cię doprowadzić rozstęp, jest przepuklina brzuszna. Tutaj sytuacja staje się poważna – może okazać się, że będziesz potrzebowała operacji i na przykład wszycia specjalnej siatki. Nie brzmi to zachęcająco, prawda?

Co więcej, nie wiemy, czy zdajesz sobie sprawę, ale to, że jesteś wysportowana, to nie jest Twoja karta przetargowa. Niestety nie ma to wielkiego znaczenia. Dlaczego? Wystarczy, że będziesz nosiła w sobie duże dziecko, miała słabe mięśnia dna miednicy lub dużo przytyjesz w ciąży, a Twoje mięśnie brzucha będą zbyt słabe lub zbyt mocne. To ostatnie szczególnie szokuje. Okazuje się bowiem, że Twój sześciopak może nie uchronić Cię przed rozstępem mięśni prostych brzucha, a wręcz przeciwnie. Cóż, mama miała rację: we wszystkim najlepszy jest umiar. 

Rozstęp mięśni prostych brzucha i co dalej? 

Po pierwsze, jeśli podejrzewasz, że z Twoim brzuchem po porodzie jest coś nie tak, zgłoś się do fizjoterapeuty uroginekologicznego. Wiemy, że już jesteśmy nudne z tym zaleceniem, ale to naprawdę najlepsza droga, jaką możemy Ci wskazać. Potrzebujesz solidnej diagnozy, rozpoznania i planu dalszego leczenia – im szybciej, tym lepiej. Następnie, w porozumieniu z lekarzem możesz skorzystać profesjonalnych zabiegów, które przyspieszą Twój powrót do zdrowia oraz do – wiemy, że o tym marzysz – zgrabnej sylwetki. Gabriela Szynaka  z Aesthetic Studio Szafarnia w Gdańsku poleca profesjonalny trening Embody. 

Zabieg jest polecany kobietom po ciąży, które doświadczają rozstępu mięśni prostych i osłabienia mięśni brzucha po porodzie. Jeden zabieg zapewnia mięśniom wysiłek porównywalny do 20 tysięcy brzuszków. W ciągu 30 minut (tyle trwa jeden zabieg) maszyna pobudza mięśnie brzucha do tak intensywnej pracy! Trening Embody jest polecany kobietom po porodzie, które dodatkowo mają  problem z rozpoczęciem efektywnych ćwiczeń fizycznych ze względu na osłabione mięśnie. Do naszego Studia zapraszamy wszystkie panie po porodzie, które potrzebują wsparcia na start!

Skuteczność i bezpieczeństwo BTL EMBODY zostały przetestowane za pomocą renomowanych metod naukowych (rezonans magnetyczny, tomograf komputerowy, USG i histologicznie) w 13 niezależnych badaniach wieloośrodkowych w USA. Zgodnie z wynikami badań trening Embody pozwolił na zmniejszenie o 11% pociążowego rozstępu mięśni prostych brzucha.

Pamiętaj, że trening Embody może być wartościowym wsparciem i przyspieszyć Twój powrót do wymarzonej sylwetki po ciąży i po porodzie. Jeśli jesteś z Trójmiasta lub okolic, możesz umówić się na konsultację do Aesthetic Studio Szafarnia, gdzie uzyskasz bardziej szczegółowe informacje na temat zabiegu. 

To jak to w końcu jest z tym brzuchem?

Współczesna moda na bycie fit gloryfikuje kobiecy brzuch, jeśli przypomina ten męski: pozbawiony grama tłuszczu, z wyraźnie zaznaczonymi mięśniami, a często również z sześciopakiem. Chcemy przekonać Cię, że nie zawsze uleganie trendom jest dla Ciebie dobre (Pamiętasz kabaretki i czerwone szpilki? Niech żyje Spice Girsl!). Masz prawo czuć się dobrze ze swoim ciałem i w swojej skórze. Jest to szczególnie ważne – abyś najpierw pokochała siebie i zapewniła sobie czułe wsparcie – zanim zostaniesz mamą. Nie tylko dlatego, że przeniesiesz swoje lęki z okresu ciąży na nienarodzone jeszcze dziecko, ale również dlatego, że będzie to u Ciebie czas, gdy sama będziesz potrzebowała wsparcia. 

Nie możemy Ci obiecać, że Twój brzuch będzie taki sam  po ciąży, jak przed. Być może pokryje się unikalnym malunkiem rozstępów, albo będzie biegła przez niego wyraźna linia – blizna po cesarskim cięciu. Być może zawsze zostanie na nim trochę wiotkiej skóry, a pępek zmieni nieco swój kształt. 

Chcemy natomiast spróbować przekonać Cię, że to wszystko ma takie znaczenie, jakie sama temu nadasz. Możesz się załamywać i rwać włosy z głowy nad swoim poświęceniem, możesz również nic nie robić i udawać, że to nie Twoje ciało. Najważniejsze to znaleźć złoty środek, niech więc będzie nim dbanie o siebie najlepiej, jak możesz w danym momencie. Moda na fit sylwetkę działa w tym wypadku na Twoją korzyść – rośnie świadomość i pojawia się coraz więcej zabiegów, dzięki którym możesz o siebie zadbać. Korzystaj z tych, które poleca Twój lekarz i które są dla Ciebie najlepsze, a jeśli jesteś z Trójmiasta lub okolic umów się do Aesthetic Studio Szafarnia – dziewczyny na pewno wybiorą dla Ciebie najlepszy pakiet w duchu świadomego pociażowego self-care! 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo