ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Felieton

Matki Polki Krytykantki

2 stycznia 2018 / Magdalena Droń

Komentarze mamy, teściowej czy przyjaciółki denerwują Cię niemiłosiernie i sprawiają, że chcesz wyjść z siebie.

„Zaraz je udusi tą chustą”, „Czemu dziecko nie masz czapeczki?!”, „Ile jeszcze będziesz karmić piersią?” i „No zjedz coś jeszcze, bo marnie wyglądasz” – kanoniczne już teksty wszystkich babć i ciotek nie tylko starszego pokolenia. Jakim prawem wtrącają się w Twoje życie? Z jakiej paki oceniają to, jaką...

Komentarze mamy, teściowej czy przyjaciółki denerwują Cię niemiłosiernie i sprawiają, że chcesz wyjść z siebie. Zaraz je udusi tą chustą”, „Czemu dziecko nie masz czapeczki?!”, „Ile jeszcze będziesz karmić piersią?” i „No zjedz coś jeszcze, bo marnie wyglądasz” – kanoniczne już teksty wszystkich babć i ciotek nie tylko starszego pokolenia. Jakim prawem wtrącają się w Twoje życie? Z jakiej paki oceniają to, jaką jesteś matką i jak wychowujesz swoje dzieci? Burzysz się, jednak na niewiele się to zda, bo przykro mi to stwierdzić, ale niczym się od nich w tej materii nie różnisz…

Nie oceniaj książki po okładce

Nie lubisz, gdy ktoś niesłusznie rzuci coś w Twoim kierunku. Szczególnie, jeśli uwaga ta dotyczy Twojego macierzyństwa. I chociaż nie zdajesz sobie sprawy, Ty robisz dokładnie to samo. Oceniasz. Komentujesz. Niezależnie od tego, czy na głos, czy dzieje się to wyłącznie w Twojej głowie, tysiące myśli na temat innych matek przepływają codziennie przez Twój organizm. Czy tego chcesz czy nie – taka jest ludzka natura. Nie zaprzeczaj więc, że Ty nie z tych, co obgadują, bo nie o obgadywanie tu chodzi, a o „życzliwe” rady i „wskazówki”, od których nie stronisz zarówno w towarzystwie, jak i samotności. Przyznaj bowiem, że nie zawsze są miłe. A nawet jeśli mówione z dobrymi intencjami, czy aby na pewno są konieczne? Czy w dzisiejszym świecie da się ich uniknąć? A jeśli nie, w jaki sposób „przyjmować je na klatę”, by nie wyrządzić sobie lub komuś krzywdy?

Matka hejterka

Najwięcej hejtu znaleźć można w Internecie. Szukać nie musisz daleko. Wystarczy wejść na pierwsze lepsze forum czy facebookową grupę „wsparcia”. No właśnie, gdzie to wspieranie się podziało?! Pierwszy lepszy post, pytanie młodej mamy, która nie do końca wie, jak sobie z czymś poradzić i szuka kogoś doświadczonego w macierzyństwie. Szuka wsparcia i porady. Co w zamian otrzymuje? Znając usposobienie Polaków, nietrudno się domyślić. Weźmy chociażby przewijany już wszędzie „problem” diety u dziecka. Wystarczy rzucić tylko hasłem, by odezwały się fale krytyki, o tym, jak to „dziecko ci umrze od niejedzenia mięsa”, „będzie kolejny anemik”, „rób krzywdę sobie, a nie dziecku!”, „zabierzcie jej dzieciaka, bo to już pod znęcanie podchodzi” … i wiele, wiele więcej. Poczucia wspólnoty i wsparcia można tu więc ze świecą szukać…

Top tematy na tapecie

Co się czyta i klika najlepiej? Zaczynając od owianych wszelką sławą szczepień, przez przytoczony już sposób karmienia, zarówno młodszego (karmienie piersią vs butelka), jak i starszego dziecka (słoiczki vs gotowanie), aż na sposobach wychowywania kończąc. Spory toczą się o spanie z rodzicami, kontrowersyjne techniki nauki robienia do nocnika, oddawanie dzieci do żłobka czy pozwalanie im na późne chodzenie spać i oglądanie telewizji przy jedzeniu. Jednym słowem – wszystko to, co dla każdej mamy intuicyjne i zgodne z jej poglądami, a tak bardzo kontrastowe w wielu środowiskach czy kulturach. Wszystko to, czego nie można ocenić zerojedynkowo, a mimo to wciąż próbujemy to robić, nie dochodząc do żadnego konsensusu.

Skąd to się w nas bierze?!

Psychologowie i socjolodzy od jakiegoś czasu badają samo zjawisko hejtu w Internecie. Jest ono na tyle złożone i skomplikowane, że do tej pory nie zostało opisane w pełni. Na domiar złego, dochodzi pierwiastek kobiecości – ów mityczny element układanki, który po stokroć wszystko komplikuje. Czy chodzi bowiem o hormony, które po ciąży lub w okresie karmienia jeszcze się nie ustabilizowały? A może to kwestia przemęczenia, zbyt dużej ilości obowiązków i frustracji, bo moje życie nie jest wystarczająco dobre i wciąż dalekie od ideału? Może taki krzyk, jest swoistym krzykiem rozpaczy, po którym krytykantka czuje się lepiej? A co jeśli w grę wchodzą jeszcze bardziej pierwotne instynkty… Jeśli w chwili zagrożenia matka niczym lwica broniąca swoich młodych rzuca się na napastnika? Czy to wszystko może być usprawiedliwieniem? Nic z tych rzeczy, jednak przytoczone argumenty dają szerszy kontekst patrzenia na sprawę, która już na starcie jest do granic możliwości skomplikowana.

Robię to dla Twojego dobra

Jeśli jesteś z kimś blisko, możesz sobie pozwolić na więcej. Owszem, jednak nie zawsze jest to odbierane w taki sposób, z jaką intencją zostało wypowiedziane. Prosty przykład (z życia wzięty) – mówisz koleżance, że nie powinna kupować niemieckiego preparatu na kolki dla niemowląt, bo w Polsce jest już jego odpowiednik – tańszy i działający tak samo. Masz dobre zamiary, mówisz o tym, co już sprawdziłaś i przetestowałaś. Pamiętaj jednak, że kobieca psychika jest tak pokręcona, że czasem nie sposób zgłębić jej wszystkich meandrów. Jeśli więc chcesz dowiedzieć się, jak Twoją „radę” odebrała przyjaciółka, przemiel to przez młynek, ugotuj, odwiruj, potnij i poukładaj losowo, a otrzymasz kosmiczny twór w stylu – „Ona skrytykowała moją decyzję. Uznała, że jestem złą matką, bo podaję dziecku nie ten lek. A w dodatku nie jestem patriotką!” Istny dramat w trzech aktach. A przecież miało być tak pięknie…

Matka matce wilkiem

Jeśli ktoś mnie zapyta, kto jest największym wrogiem matki, bez chwili namysłu odpowiem – inna matka. Żyjemy w dziwnych czasach, w których zewsząd pada tak wiele gorzkich słów na temat mam. Nic więc dziwnego, że popadają w depresję, są nieszczęśliwe i czują, że cały czas zawodzą. Bo te, które powinny je wspierać, sprawiają, że czują się jeszcze bliżej ziemi. Inne rodzicielki. Nieważne, czy jest to teściowa, twoja mama, przyjaciółka czy zupełnie obca Ci matka z sieci. Wszystkie są kobietami. Dlaczego więc do cholery nie mogą się wspierać?! Czemu w naszym babskim świecie wciąż znaleźć można więcej goryczy, smutku, łez i zawiści niż tak potrzebnego nam wsparcia?! Paradoksalnie, spoglądając na ojców, którzy to przecież należą do „innego gatunku”, do płci, która w kodzie genetycznym zapisaną ma rywalizację i konkurowanie, widzimy zupełnie inny obrazek. Ojcowie się wspierają. Nie krytykują. Mimo że jest w nich więcej testosteronu i chęci udowadniania swojej przewagi – nie traktują pola ojcostwa jak igrzysk olimpijskich. Na ojcowskich blogach próżno szukać w komentarzach krytyki, wyzwisk i obrażania. Czemu my matki tak nie umiemy? I dlaczego zwykłe ugryzienie się w język przychodzi nam z takim trudem?

Czasem lepiej odpuścić

Nie mamy tego w swojej naturze, ale to cecha, nad którą warto pracować. Odpuszczanie, przemilczenie, danie sobie i innym przestrzeni, spokoju. Nie wszystko warte jest komentarza. Przechodź więc obojętnie wobec kąśliwych grup i społeczności pełnych sfrustrowanych matek, czekających jak sępy na bezbronną owieczkę szukającą pomocy. To toksyczne środowisko, które nic nie wniesie w Twoje życie. A jeśli do tej pory sama do nich należałaś, zastanów się nad sobą – czy chciałabyś być na miejscu ofiary? Czy to wszystko jest warte chwilowego poczucia ulgi, że są na świecie „gorsze” matki? Uwierz mi, żadna z nas nie ma lekko. Każdego dnia stawiamy czoła milionom uwag, komentarzy i „życzliwych” słów ze strony społeczeństwa. Ba! To my same dla siebie jesteśmy najbardziej surowymi krytykami – czy to wszystko jest warte kolejnych łez, wyrzutów sumienia i złego samopoczucia? Nie. Odpuść więc. Przestań. Przemilcz. Odzywaj się tylko wtedy, gdy zostaniesz wywołana do odpowiedzi. I pamiętaj, by zawsze przytaczać sensowne argumenty oraz kontekst, w którymś coś mówisz. Opinie zachowaj dla siebie. Przedstawiaj fakty, a nie subiektywny pogląd, bo to on, choć pośrednio, rani najbardziej.

Droga mamo, nie dawaj się wciągać w nic niewnoszące polemiki – to walka z wiatrakami. Najlepszą rekcją na hejt, jest jego ignorowanie. Wrzuć na luz i nie angażuj się. Traktuj też pewne porady czy komentarze ze strony społeczeństwa, swojej mamy czy teściowej z przymrużeniem oka. Spójrz na Matki Polki Krytykantki jak na normalne, kochające swoją rodzinę kobiety, które mają gorszy dzień lub zwyczajnie zapomniały ugryźć się w język. Możesz czerpać pełnymi garściami z uroków macierzyństwa, musisz tylko zrobić pierwszy krok ku zmianie. Kto wie, może zainspiruje ona również inne mamy z Twojego otoczenia? 

 

 


Designed by balasoiu / Freepik

Ciało

Erotyczny alfabet kobiety

12 stycznia 2021 / Monika Pryśko

Jackie Kennedy-Onassis powiedziała, że „Seks jest zły, ponieważ gniotą się ubrania”.

Według The Mother MAG, seks jest zły wtedy, gdy nie daje przyjemności. I właśnie tej przyjemności szukamy na erotycznej mapie kobiecości. A naszym przewodnikiem jest Joanna Niedziela - psycholog i seksuolog.

A jak anatomia

Czy jest jeden model erotycznej mapy kobiecego ciała?

 

Możemy wymienić pewne miejsca, które są szczególnie wrażliwe na dotyk, takie jak m.in. piersi, szyja, uszy, łechtaczka, stopy. Nie ma jednak jednej erotycznej mapy ciała – u każdej i każdego z nas będzie ona inna, a także zależna od kontekstu. Dlatego warto eksplorować swoje ciała i szukać miejsc, których stymulacja sprawia nam przyjemność i te obszary poszerzać. Każdy fragment naszego ciała ma bowiem potencjał, aby stać się strefą erogenną! 

 

B jak bliskość

Czy dobry seks łączy się zawsze z bliskością?

 

Są dwa podejścia do bliskości w kontekście życia seksualnego. Jedno mówi, że im bliżej jesteśmy, tym trudniej jest nam podtrzymać płomień namiętności – ważne jest więc zachowanie pewnej dozy tajemniczości i dystansu. Drugie z kolei stawia akcent na konieczność pogłębiania intymności, a więc bycia dla siebie przyjaciółmi i postrzegania seksu jako priorytet. Z obu płynie jednak pewien wniosek – płomień pożądanie nie zawsze łatwo rozpalić, szczególnie w wieloletnich związkach. Jest to jednak naturalne i wynika z dynamiki relacji. Świadomość i akceptacja tych zmian dają przestrzeń na wspólną pracę na tym polu. 

 

C jak ciało

Czy to prawda, że im bardziej lubimy swoje ciało, tym mamy lepszy seks?

 

Tak! Skupianie się na kompleksach, myślenie o tym, czy przypadkiem nie mamy za dużo fałdek, może uniemożliwić nam zatracenie się w przyjemności i chwili obecnej. Ciągłe krytykowanie się to bowiem forma stresu – nasze ciało reaguje w taki sposób, jakby zostało zaatakowane, coś mu zagrażało. Stres natomiast ma negatywny wpływ nie tylko na sferę seksualną, ale na całe nasze życie. Zamiast więc samobiczować się, pracujmy nad pogłębieniem samowspółczucia. Zawsze gdy chcemy się skrytykować, pomyślmy, czy kiedykolwiek powiedziałybyśmy coś takiego komuś bliskiemu – jeśli nie, nie mówmy tego też sobie. Ponadto, brak kontaktu z ciałem sprawia, że często nie słuchamy tego, co ono do nas mówi (takim sygnałem, że np. czegoś się obawiamy lub nie mamy zaufania do partnera, może być ból czy mimowolny skurcz mięśni wokół wejścia do pochwy, który uniemożliwia penetrację). Ciała nie jesteśmy w stanie tak łatwo oszukać, jak naszej głowy – dlatego tak ważne jest nawiązanie z nim dobrej relacji i zwracanie uwagi na sygnały, jakie nam wysyła.  

 

 

D jak doznania

Skąd mamy wiedzieć, czy to, co czujemy, jest takie, jak być powinno?

 

W seksie chodzi przede wszystkim o przyjemność. Jeśli to, co czujemy, jest dla nas przyjemne i pragniemy tego więcej, to znaczy, że jest takie, jakie powinno być. Warto wiedzieć, że seks nie powinien boleć (chyba że tego chcemy). Kiedy pojawia się ból, koniecznie poszukajmy przyczyny. W pierwszej kolejności warto udać się do gabinetu ginekologicznego, aby wykluczyć podłoże biologiczne (np. infekcje). W drugiej natomiast rozważmy fizjoterapię uroginekologiczną i konsultację z seksuologiem. Nie dajmy się odprawić z kwitkiem, że taka jest nasza natura lub czasem musi boleć – to nieprawda! 

 

E jak erotyka

Czy oglądanie filmów erotycznych przed seksem to dobry pomysł? 

 

Podczas intymnego spotkania bardzo ważny jest kontekst, a więc czynniki mu towarzyszące, które mogą wpływać na naszą reakcję seksualną – aktywować mechanizm pobudzania lub naciskać na nasz seksualny hamulec. Znajomość tych czynników (i podzielenie się nimi wraz z drugą osobą) pozwala o nie zadbać podczas planowania lub inicjowania zbliżeń, a w konsekwencji sprawić, że będziemy mieć lepszy seks. Sięgnięcie po filmy erotyczne może być sposobem na zbudowanie odpowiedniego kontekstu, dzięki któremu osiągniemy wysoki stopień pobudzenia. Pornografia potrafi bowiem być bardzo silnym bodźcem o znaczeniu erotycznym. Może być także źródłem inspiracji, jak i punktem wyjścia do rozmowy, na temat tego, czego chcielibyśmy spróbować. Pamiętajmy jednak, że seks w rzeczywistości wygląda zupełnie inaczej niż na filmach pornograficznych (szczególnie tych głównego nurtu) – dlatego nie porównujmy naszej sprawności, umiejętności czy wyglądu do tego, co widzimy na ekranie. 

 

F jak finał

Czy można rozdzielić orgazm na lepszy i gorszy?

 

Orgazm jest jeden, różne są natomiast drogi prowadzące do jego doświadczenia. To mit, że orgazm osiągnięty w wyniku stymulacji pochwy jest tym właściwym i dojrzałym (w dużej mierze odpowiada za niego Zygmunt Freud). Każdy orgazm jest tak samo wartościowy, niezależnie od tego, w jaki sposób go doświadczyliśmy – orgazm powstaje bowiem w naszej głowie. Co więcej, wiele osób nie wie, że narządem homologicznym względem penisa jest łechtaczka, a nie pochwa. To właśnie jej stymulacja pozwala wielu kobietom (osobom z pochwą) doświadczyć orgazmu. 

 

G jak punkt G

Punkt G to prawda czy święty Graal, którego nikt nigdy nie znalazł?

 

Punkt G został w 1950 roku zidentyfikowany przez Ernsta Gräfenberga jako punkt, którego stymulacja prowadzi do wyjątkowej rozkoszy. Autorka „Biblii waginy” – Jen Gunter – zajrzała do źródeł i okazało się, że sam Gräfenberg wcale nie opisywał konkretnego punktu, a „strefę erotyczną” na przedniej ścianie pochwy w pobliżu ujścia cewki moczowej i dolnej części pęcherza. Prawdopodobna jest więc hipoteza, że odpowiednia stymulacja tego obszaru pobudza łechtaczkę (jej trzon, korzeń i opuszki) znajdującą się właśnie w tej okolicy. Nie istnieje natomiast żaden punkt, będący magicznym guzikiem, który należy nacisnąć. Co więcej, u każdej kobiety stymulacja tego obszaru będzie wywoływać odmienne doznania. Może też nie być wcale przyjemna. Zamiast na jego usilnym szukaniu, lepiej skupić się więc na tym, co naprawdę sprawia nam frajdę. 

 

H jak harmonia

Czy wewnętrzna harmonia i #motherlifebalance wpływają na życie erotyczne?

 

Jak najbardziej! Na nasze życie seksualne mają wpływ między innymi takie czynniki jak stres, ciągłe zmęczenie, przepracowanie, niedostateczna ilość snu. Nie bez znaczenia jest także opieka nad dzieckiem, jak i odnalezienie się w roli rodzica. Dlatego niezwykle istotne jest znalezienie czasu na dbanie o siebie, a więc robienie rzeczy, które sprawiają nam przyjemność i pozwalają odzyskać wewnętrzną harmonię. Seksualne self-care pomoże nam natomiast zatroszczyć się stricte o sferę seksualną, zrobić na nią przestrzeń w swoim życiu i podejść do niej z większą świadomością. Spanie nago, samomiłość, czytanie książek o seksualności, fantazjowanie, nauka doświadczania orgazmu – to tylko niektóre sposoby na to, jak zadbać o siebie w tym obszarze. 

 

 

I jak intymność

Jak zadbać o intymność w związku?

 

Intymność, a więc inaczej bliskość, to budowanie relacji m.in. poprzez troskę o siebie nawzajem, wspieranie się, okazywanie sobie zrozumienia, obdarzanie się zaufanie. Rozwija się ona dużo wolniej niż namiętność (na którą nie mamy zbyt dużego wpływu) i wymaga przede wszystkim otwartości i zainteresowania życiem drugiej osoby. Dzięki niej czujemy się przy partnerze/ce dobrze i swobodnie. Jak można dbać o intymność? Przede wszystkim rozmawiajmy ze sobą, słuchając siebie nawzajem. Szanujmy swojego potrzeby, a także granice. Pamiętajmy o małych gestach, dzięki którym pokazujemy drugiej osobie, że jest dla nas ważna – takich jak powiedzenie dzień dobry po przebudzeniu, zapytanie jak minął jej dzień, gdy wraca do domu. Zadbajmy także o wartościowy czas dla naszego związku (np. wprowadzając rytuały) oraz róbmy razem nowe, ekscytujące rzeczy. 

 

J jak jeszcze

Co sprawia, że chcemy więcej seksu?

 

Przede wszystkim, to kiedy uprawiamy taki seks, jaki lubimy (zarówno ten solo, jak i partnerski) – który jest dla nas satysfakcjonujący i sprawia nam przyjemność. Wiele kobiet niestety zmusza się do seksu lub udaje orgazm, chcąc zadowolić drugą osobę. Takie postępowanie może mieć jednak wiele negatywnych konsekwencji na różnych płaszczyznach –  przede wszystkim jednak sprawia, że na intymne zbliżenie zupełnie nie mamy ochoty. Istotne jest także znalezienie w swoim życiu przestrzeni na seks, zainteresowanie się nim. Istnieje bowiem małe prawdopodobieństwo, że poziom naszego libido zwiększy się sam siebie. 

 

K jak kobieca seksualność

Co na temat kobiecej seksualności warto wiedzieć?

 

Kobieca seksualność bywa postrzegana przez pryzmat seksualności męskiej. Myślenie takie prowadzi jednak do wielu błędnych założeń, bo kobiety i mężczyźni różnią się od siebie. Jednym z nich jest przekonanie, że kobieta powinna doświadczać orgazmu w wyniku penetracji, ponieważ zazwyczaj dzieje się tak u mężczyzn. A tak naprawdę jedynie około 30% kobiet regularnie osiąga orgazm w ten właśnie sposób – i jest to normalne. Innym natomiast, konieczność odczuwania spontanicznej ochoty na seks, a więc pojawiającej się samej z siebie. Pożądania spontanicznego doświadcza jednak jedynie 15% kobiet. Większość kobiet częściej odczuwa tzw. pożądanie responsywne, która pojawia się w wyniku angażowania się w seks zainicjowany przez drugą osobę w odpowiednim kontekście. Oba rodzaje pożądania są zdrowe i normalne. Panie dużo częściej doświadczają także niezgodności pobudzenia – podniecenie psychiczne i reakcja genitalna pokrywa się u nich jedynie w 10%.

 

L jak lubię to

Czyli co kobiety najbardziej lubią w seksie?

Niestety wiele kobiet nie kojarzy seksu z przyjemnością, a z przykrym obowiązkiem. Przez to nie zastanawiają się one nad tym, co tak naprawdę w seksie lubią, jakiego seksu pragną. A to bardzo ważne pytanie, które warto sobie zadać – jakiego seksu ja tak naprawdę chcę? Co sprawia mi frajdę? Czego potrzebuję, aby się podniecić? Jakie techniki pozwalają mi doświadczyć orgazmu? Pamiętajmy, nigdy nie rezygnujemy z prawa do przyjemności! I nie zmuszajmy się do seksu, na który nie mamy ochoty. 

 

Ł jak ładność

Czy ładność w seksie ma aż tak wielkie znaczenie?

 

Odpowiem przewrotnie – sam seks zazwyczaj nie jest ładny. Często porównujemy nasze życie intymne do zbliżeń jakie widzimy w filmach pornograficznych. Prawdziwy seks wygląda jednak zupełnie inaczej. Po pierwsze, nasze ciała nie są idealne – są owłosione, mają cellulit, rozstępy. Penisy miewają różne kształty, wargi wewnętrzne bywają większe niż zewnętrzne, a narządy nierzadko są w innym kolorze niż reszta ciała. W czasie seksu pojawiają się także różne wydzieliny – wydzielina z pochwy, pot, ślina, sperma, krew menstruacyjna; jak i specyficzne odgłosy. Czasem łapie nas skurcz, nie możemy zdjąć z siebie ubrania, a włosy wpadają w twarz drugiej osoby. Bywa niezręcznie, pojawiają się chwile ciszy, jesteśmy zawstydzeni, a czasem wspólnie się śmiejemy i żartujemy. Wszystko to jest normalne. Najważniejsze jest bowiem to, aby skupić się na bliskości i doświadczanej przyjemności, a nie na tym, jak wyglądamy i czy nasz seks jest ,,perfekcyjny”. 

 

M jak masturbacja

Dlaczego wciąż pokutuje przekonanie, że sprawianie sobie przyjemności jest złe?

 

Duży wpływ na naszą sferę seksualną ma religia, według której masturbacja (i nie tylko) jest grzechem. Niestety normy religijne i medyczne rozjeżdżają się ze sobą. Samomiłość to jednak coś zupełnie normalnego i zdrowego. Jest aktywnością, którą warto potraktować jak randkę z samą sobą. Pozwala ona poznać swoje ciało i jego reakcje, zobaczyć co sprawia nam przyjemność, odkryć drogi, które prowadzą nas do orgazmu. Soloseks ma także pozytywny wpływ na nasze samopoczucie, potrafi podnieść odporność, złagodzić ból, a także pobudzić nasze libido. 

 

N jak nagość

Jak oswoić się z nagością?

Jednym ze sposobów jest spanie nago. Nie tylko pomaga w akceptacji ciała, ale ma także korzystny wpływ na jakość snu (obniża temperaturę ciała) oraz zdrowie intymne. Możemy także chodzić nago po domu (pamiętajmy jednak, aby nie przekraczać granic innych osób). Warto także stanąć bez ubrania przed lustrem i docenić to, co nam się w naszym ciele podoba i na tym skupić uwagę. Postarajmy się w takich sytuacjach wyłączyć wewnętrznego krytyka. We wszystkich opisanych przypadkach potrzebna jest regularna praktyka, aby wyrobić nawyk. Im częściej będziemy praktykować spanie czy chodzenie nago, tym bardziej będzie to dla nas naturalne. 

 

O jak odwaga

Czy jest jakiś magiczny sposób na to, by mieć odwagę mówić o swoich seksualnych potrzebach?

Przede wszystkim pomyślmy, po co chcemy taką rozmowę odbyć. Inaczej mówiąc, spójrzmy na to w szerszym kontekście – chodzi tutaj przecież o nasze zadowolenie z życia seksualnego. Jeśli nie podejmiemy rozmowy o naszych potrzebach, nie powiemy, co sprawia nam radość, jaki rodzaj stymulacji lubimy, jakie techniki pozwalają nam doświadczyć orgazmu… druga osoba raczej się tego nie domyśli. Brak rozmowy pozostawia przestrzeń na niedomówienia i domysły. Partner/ka może też pomyśleć, że skoro nic nie mówimy, to wszystko jest w porządku.

 

 

P jak piersi

Czy to nasz najważniejszy punkt erotyczny?

Piersi u wielu kobiet są bardzo czułą strefą erogenną. Ale oczywiście nie u wszystkich. Jeśli ich stymulacja nie sprawia nam przyjemność, to nie znaczy, że coś jest z nami nie tak. Każda z nas jest inna. Pieszczoty piersi, szczególnie te powtarzane regularnie, mogą stanowić jednak profilaktykę raka sutka. Zdarza się, że to właśnie partner/ka jest osobą, która wyczuwa niepokojącą zmianę. 

 

R jak rozmiar

Czy rozmiar w seksie ma znaczenie?

Niezależnie od wagi, mamy takie samo prawo cieszyć się z życia seksualnego. Seks i doświadczanie przyjemności nie jest zarezerwowane tylko dla szczupłych osób. Jeśli chodzi o rozmiar penisa – nie ma on znaczenia. Dużo ważniejsze są bowiem stosowane techniki seksualne (a w tym docenienie roli łechtaczki). Bardziej problematyczny może okazać się penis dużych rozmiarów, niż ten mały. Jednak niezależnie od jego rozmiaru, przed penetracją zadbajmy o odpowiedni stopień pobudzenia, a także o lubrykant. Seks bez odpowiedniego nawilżenia może powodować dyskomfort, a nawet ból i otarcia. 

 

S jak strefa erogenna

Jak odkryć swoje strefy erogenne?

Zwykle podczas seksu skupiamy się przede wszystkim na genitaliach. Sposobem na poznanie innych stref erogennych jest umówienie się na pieszczoty, podczas których te czułe strefy będziemy omijać lub przejdziemy do ich stymulacji dopiero po pewnym czasie. Może nam w tym pomóc między innymi powolnym masaż całego ciała. Często wrażliwymi miejscami są te, w których skóra jest cienka i/lub przechodzi w błonę śluzową. Jednak tak jak pisałam już wcześniej, każdy obszar naszego ciała może okazać się wyjątkowo czuły na dotyk – zdarza się, że do orgazmu może doprowadzić nas nawet stymulacja małżowin usznych. 

 

T jak tradycja

Czy tzw. ,,tradycyjne wartości’’ przeszkadzają nam w życiu erotycznym?

W seksie przeszkadzają nam przede wszystkim różne negatywne myśli i przekonania (np. że seks to małżeński obowiązek, kobiety nie powinny lubić seksu, seks powinno się uprawiać tylko wtedy, kiedy chce się mieć dzieci). Myśli te mają z kolei wpływ na nasze emocje, zachowania i reakcje fizjologiczne. Dobra wiadomość jest taka, że z negatywnymi przekonaniami, które utrudniają nam czerpanie radości z życia seksualnego, można pracować w gabinecie psychoterapeutycznym, do czego zawsze zachęcam.

 

U jak usta

Na którym miejscu usta, jako strefa erogenna, są na kobiecej liście?

U każdej kobiety będą zupełnie na innym miejscu. Warto pamiętać, aby zawsze kierować się tym, co rzeczywiście sprawia nam przyjemność, a nie tym, co ,,powinno”, bo ktoś tak powiedział. Usta mogą być jednak bardzo wrażliwą strefą z uwagi na to, że zlokalizowane jest na nich wiele zakończeń nerwowych. Stymulować można je nie tylko pocałunkami, ale także dotykiem, ssaniem, gryzieniem, lizaniem… co tylko podpowiada nam wyobraźnia! 

 

W jak wyobraźnia

Jak popracować nad swoją wyobraźnią, by pomogła nam w seksie?

Sięgnijmy na przykład po powieść erotyczną. Podczas lektury tworzymy w głowie obrazy, które mogą wspierać nasze seksualne fantazje. Możemy także wziąć kartkę i długopis, aby napisać własne opowiadanie erotyczne. Inną możliwością jest świadome fantazjowanie – a więc umówienie się z samą sobą, że będziemy to robić w danym miejscu i czasie. 

 

Z jak zaufanie

Czy dobry seks bez zaufania jest możliwy?

Zaufanie z pewnością pełni w seksie ważną rolę. Dzięki niemu wiemy, że druga osoba nie zrobi nic, na co nie wyrażamy zgody (a obopólna, świadoma zgoda na daną aktywność w seksie to podstawa!). Mamy pewność, że zrozumie, kiedy będziemy chcieli się z seksu wycofać, mimo że w pierwszej chwili się na niego zgodziliśmy. Możemy też wszystko jej powiedzieć, bez obawy, że zostaniemy źle odebrani. A także przedyskutować kwestie związane z antykoncepcją i zdrowiem. Są osoby, dla których zaufanie do drugiej osoby będzie koniecznym warunkiem, aby w ogóle do seksu mogło dojść. Jego brak może też spowodować, że ciężko nam będzie się odprężyć i zatracić w przyjemności. 

 

Joanna Niedziela – psycholog i seksuolog. Autorka bloga o seksualności seksuologbeztabu.pl oraz profilu na Instagramie @seksuologbeztabu, których celem jest zwiększenie społecznej świadomości i otwartości w sprawach seksu poprzez przekazywanie rzetelnej i aktualnej wiedzy oraz oswajanie tematów tabu. Współpracuje z Fundacją Trans-Fuzja działającą na rzecz osób transpłciowych. Bliska jest jej idea pozytywnej seksualności. Jest sojuszniczką osób LGBT+. Prywatnie miłośniczka Włoch, lata, dobrej kawy i odkrywania nowych smaków. 

 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo