Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Co zrobić, gdy dziecko przyłapie Cię na seksie?

31 sierpnia 2019 / Monika Pryśko

Znajomy temat?

Niby zabawne, mówione jako rodzinna anegdota. Ale przyznaj, nie jest to coś komfortowego i seks, gdy dziecko może wejść do pokoju, nie jest taki beztroski, jak mógłby być. Właśnie o tym rozmawiam z Karoliną Piotrowską, seksuologiem i psychologiem.

Czy seks rodziców to jakaś inna odmiana seksu?

W podobnym tonie moglibyśmy zapytać, czy na przykład seks studentów, prawników, lekarzy, młodzieży to inna odmiana seksu? Oczywiście to jacy jesteśmy, jakie mamy korzenie, doświadczenia, w jakim momencie życia się znajdujemy, czyli to całe tło, ma przełożenie na naszą ekspresję seksualną… ale seks to ciągle ten sam seks. Ma takie znaczenie, jaki każdy z nas jemu indywidualnie nada, ale ruchy i pozy są mniej więcej znane większości osób.

W przypadku rodziców, zwłaszcza tych z malutkimi dziećmi, seksualność może przeżywać pewien etap załamania czy osłabienia. Oczywiście nie będzie tak u wszystkich, jednak jest to często spotykany scenariusz. Pojawia się dziecko – nowe obowiązki – wielkie zmęczenie i koncentracja na maluszku, a tym samym brak sił i czasu na doświadczenia seksualne. Celowo nie mówię seks, bo sam seks, w rozumieniu włożyć-wyjąć może nawet nie zabierać za dużo czasu, ale w doświadczeniu seksualnym mieści się zdecydowanie więcej niż sam akt płciowy. To jest mieszanka odczuć, doświadczeń, wrażeń zarówno emocjonalnych, psychicznych, jak i fizycznych. Często zresztą trudnością nie jest brak czasu – bo dzieci śpią, mają dziadków, żłobki czy przedszkola, a właśnie brak sił i przestrzeni na przygotowanie tego gruntu pod współżycie.  Wbrew stereotypom ten brak zaspokojenia emocjonalnego dotyka po równo kobiety i mężczyzn, a w tym szczególnym okresie życia, którym jest wczesne rodzicielstwo, mężczyzna może ten brak odczuwać mocniej, gdyż kobieta często zaznaje dużo bliskości i emocjonalności w relacji z dzieckiem.

Czy dziecko rujnuje życie erotyczne rodziców?

Znam pary, które by się podpisały pod tym stwierdzeniem, a znam też takie, które stwierdziłyby, że to właśnie wspólne doświadczenie rodzicielstwa otworzyło ich seksualnie. Ile ludzie, tyle historii. Nie ma więc jednej, standardowej ścieżki. Nie możemy zakładać, że posiadanie dziecka zniszczy nam życie seksualne, bo tylko sobie dołożymy problemów. Możemy natomiast założyć, że posiadanie dziecka zmienia życie pod wieloma względami. Nastawić się do tego nowego okresu jak do przygody, wyzwania, czegoś nowego, ekscytującego. Nie wiemy, co nas tam czeka, ale jesteśmy gotowi to sprawdzić, eksplorować. Z takim nastawieniem, nawet jeśli pojawią się trudności natury seksualnej, będzie nam zdecydowanie łatwiej przez nie przejść.

Mówi się, że największą fantazją erotyczną mamy, jest… przespanie całej nocy. Czy faktycznie kobiety odkąd mają dzieci myślą o seksie w inny sposób?

Rzeczywiście jest to znane powiedzenie… Teraz sobie tak myślę, że to trochę taka próba „prześmiewczego” pokazania, że są inne potrzeby niż seksualna, którymi najpierw trzeba się zająć. Jest w tym też kawałek prawdy, to znaczy: kiedy ktoś jest wyczerpany fizycznie, zwyczajnie nie ma siły na seks, bo to kolejny wysiłek dla organizmu. Jednak mam takie poczucie, że ta fraza też deprecjonuje potrzeby seksualne. Jakby mówiła „matka ma ważniejsze rzeczy na głowie, niż myśleć o seksie”.

Czy spanie w jednym pokoju z dzieckiem zaburza relacje między partnerami? Co zrobić, gdy nie ma innych lokalowych możliwości?

To jest bardzo złożone pytanie. Trzeba by je rozłożyć trochę na czynniki i spojrzeć na to z kilku perspektyw.

Jeśli spojrzymy na zagadnienie historycznie, to posiadanie własnego pokoju jest w naszej kulturze stosunkowo nowym pomysłem. Jeszcze nie tak dawno temu wszyscy żyli w domu, który miał jedną czy dwie izby. Jeszcze wcześniej w szałasach czy jurtach ludzie też nie przestawali uprawiać seksu dlatego, że pojawiło się dziecko.

Spanie z dzieckiem, co-sleeping, ma wiele korzyści. Często zresztą jest to też jedyny sposób na to, aby dziecko spało w nocy. Maluch potrzebuje poczucia bliskości, które daje mu również poczucie bezpieczeństwa w czasie snu. Dodatkowo nocne karmienia dla kobiet karmiących piersią są zwykle łatwiejsze, gdy dziecko jest tuż obok.

Pojawia się jednak pytanie: co z seksem? I tutaj pary mają pole do kreatywności i szukania rozwiązań, które w ich warunkach sprawdzają się najlepiej. Jedni powiedzą „ok, niech dziecko śpi w łóżku, a my pójdziemy na kanapę czy do łazienki”, inni stwierdzą „przełóżmy malucha do kojca/łóżeczka/wózka”, jeszcze inni „uprawiajmy seks jak babcia idzie z dzieckiem na spacer”. Wszystkie te rozwiązania są tak samo dobre.

Najważniejsze to nie odkładać życia intymnego, erotycznego na czas, kiedy dziecka nie będzie… bo dziecko będzie z nami przez kolejnych 18 lat. I musimy nauczyć się znajdować czas i przestrzeń dla siebie, dla zaspokajania swoich potrzeb w takich warunkach, jakie mamy i w taki sposób, aby było to bez szkody dla żadnego z domowników.

Jak powinno się zareagować, gdy dziecko wejdzie do sypialnia w trakcie, gdy rodzice uprawiają seks?

Wiele zależy od wieku dziecka oraz tego, co właściwie to dziecko widziało. Jeśli mówimy o zupełnym maluszku, który przychodzi zaspane z półprzymkniętymi oczami do sypialni rodziców i widzi falującą kołdrę, to zbyt wiele robić nie trzeba. Spokojnie pomagamy dziecku ponownie zasnąć i jeśli mamy ochotę, wracamy do swoich spraw. Jeśli dziecko jest starsze bądź scena, którą zaobserwowało, jest dla niego trudna (np. wystraszył się odgłosów) to należy dziecko zapewnić, że wszystko jest w porządku. Sam środek nocy zwykle nie jest dobrym momentem na przeprowadzenie edukacji seksualnej. Wtedy nasza reakcja na pojawienie się malucha jest sama w sobie formą edukacji: jeśli się zakryjemy, zaczniemy krzyczeć, że wchodzi bez pytania, to dziecko będzie wystraszone. Może nie podejmować w okresie późniejszym tematów dot. seksualności czy cielesności, bo rodzice będą mu się kojarzyć jako osoby, które ten temat złości, zawstydza czy onieśmiela. Jeśli nasza reakcja będzie naturalna, spokojna, wyważona – mamy szansę na to, że dziecko wróci ze swoimi pytaniami.

Czy warto jest, nawet małemu dziecku, wyjaśniać sytuację, czy lepiej poczekać, aż samo zapyta?

Sytuację warto wyjaśniać, bo dziecko może nie wiedzieć, o co ma zapytać. Dlatego dzieciom potrzebna jest edukacja seksualna, która daje im możliwość rozszerzania słownika, zaopatrza je w nazwy części ciała, zdarzeń, pozwala na zrozumienie funkcji zachowań. Natomiast na pół śpiącemu dziecku nie trzeba się od razu zwierzać ze swojego życia seksualnego – można ten temat podjąć zupełnie spokojnie dnia następnego.

____________________________

-> Szkolenie Akademia Seksualnej Mamy rusza 16 września 2019r. Jest to kurs online dla mam, które chcą na nowo zaprzyjaźnić się ze swoją seksualnością i w zgodzie ze sobą realizować swoje potrzeby seksualne, by czuć się spełnione w roli mamy, kochanki i partnerki. Seksualność jest ogromną, wewnętrzną mocą, która może sprawić, że życie każdego z nas będzie spokojniejsze, radośniejsze i pełniejsze. Na tym szkoleniu dostaniesz narzędzia, dzięki którym poznasz tą moc.

www.karolinapiotrowska.com/akademia-seksualnej-mamy

Styl życia

Jak sobie ustalisz budżet w związku, tak będziesz żyła.

1 lutego 2022 / Agnieszka Jabłońska

„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.” Te z nas, które pamiętają dobre rady babci, ciotki lub własnej mamy, jeśli jest reprezentantką starszego pokolenia, na pewno dobrze znają to zdanie.

To taka mądrość przekazywana z ust do ust kolejnym pokoleniom kobiet, które wstępowały w związek małżeński. Cytowana co najmniej tak często jak: „Mąż jest głową, a kobieta szyją w rodzinie”.

Dzisiaj jest inaczej! – powiesz mi zaraz. No pewnie, że jest inaczej. Kobiety są wykształcone, świadome i niezależne. Kończą studia, rozwijają sobie pasje. Zakładają firmy, zajmują kierownicze stanowiska, odnoszą sukcesy. Dbają o siebie: fizycznie i psychicznie. W międzyczasie wstępują w związek – partnerski lub małżeński. I część z nich zachowuje tak upragniony work life balance, ma przy sobie świadomego partnera i jest najlepszą wersją siebie. Amen. U części z nas do głosu dochodzą jednak kody kulturowe lub jakieś tajemnicze obszary w mózgu, które sprawiają, że może nie czekamy na męża z pantoflami jak nasze babcie, ale zdecydowanie jesteśmy gotowe do poświęceń. Nasze barki mają wielopokoleniową zdolność do dźwigania ciężarów, a my do odczuwania szczęścia z bycia męczennicami. 

Ciąża – zmiana układu sił 

Kiedy układ sił w domu się zmienia? Tak, tak, dobrze myślisz, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Ciąża pociąga za sobą szereg wydarzeń, które nie mieszczą się w biznesowym kalendarzu, szpilki ustępują trampkom, a marynarka bluzie od dresu, biznesowy telefon natomiast zamienia się w telefon do przychodni pediatrycznej. Te zaś, które już wcześniej były męczennica, z uczuciem tryumfu mogą założyć na głowę upragnioną koronę. I teraz znowu się na mnie oburzasz: „Przecież ciąża to coś normalnego! Przecież para podjęła decyzję o dziecku wspólnie!” Zgadzam się z  Tobą, ale popatrz obiektywnie, osobą, której życie wywraca się realnie do góry nogami bez lukru i słodzenia, jest kobieta. 

To może jednak warto zainwestować w dobrą pościel?

Pościelić możesz sobie na różne sposoby. Część kobiet podejmuje się wychowania faceta, jakby dostawały pod swoje czułe skrzydła małego chłopca, który bez nich niczego nie osiągnąłby w życiu i zginąłby marnie pierwszego dnia po ich odejściu. Brawa dla tych pań, wyrazy współczucia dla panów. Żyją później z takim „wychowanym” egzemplarzem i mówią, że są szczęśliwe. Pozostaje w to wierzyć. Niektóre oddają się całkowicie w ręce swojego misia, bo skoro on coś mówi, to przecież wie, a jak coś robi, to przecież musi być dobrze. Uczcijmy minutą ciszy te dziewczynki, które szukają w związku ojca i przewodnika, ale jednocześnie nie dorosły na tyle, by być aż partnerkami.

Większość z nas chce jednak związku partnerskiego. Takiego, w którym mieszkanie jest sprzątane po połowie, gotuje osoba, która lepiej się w tym czuje lub ma więcej czasu. Większość z nas chce dostawać spontanicznie kwiaty i dawać równie spontanicznie czekoladę. Chcemy pracować i zarabiać, dzielić się obowiązkami domowymi i finansowymi, chcemy współtworzyć związek, być 1 do 1, fifty-fifty na równi z naszym partnerem. A później zachodzimy w ciążę… Znowu o tej ciąży! Jak by to była przyczyna wszystkich problemów! O co Ci chodzi? Dziecko to wspaniała zmiana!

Ciąża – wielka zmiana 

Dziecko to ogromna zmiana i jeszcze większa odpowiedzialność. To trudny czas dla związku, dla pary, czas, gdy kobiecie zmieniają się priorytety, gdy w jej psychice zachodzą olbrzymie zmiany. Czas, w którym zmienia się i kształtuje na nowo cała komórka społeczna: rodzina. A o co jest najwięcej kłótni, gdy wszyscy są zmęczeni, zestresowani i próbują dać z siebie 101%? Tak, najczęściej o obowiązki, a później niestety o pieniądze. Po narodzinach dziecka okazuje się, że związki, które funkcjonowały jak szwajcarski zegarek, potrzebują dobrego oliwienia lub po prostu przestawienia priorytetów. 

Chcesz ścielić? Olej to i pracuj nad budżetem! 

To może zamiast pościeli lepiej pracować nad budżetem? I to jest dobra myśl! Bo widzisz, jak sobie ustalisz budżet w związku – a najczęściej usiądziecie z partnerem i przegadacie, jak ma to wszystko wyglądać – tak będziesz żyła. Jeśli od początku kreujesz się na kobietę-herosa, mistrzynię nadgodzin i zwolenniczkę dwóch etatów, która pracy potrzebuje jak powietrza i jest totalnie samowystarczalna, ciężko będzie Ci zmienić pewne rzeczy, gdy przewartościujesz priorytety we własnej głowie. 

Budżet domowy – jak to u Ciebie wygląda? 

Ile par, tyle pomysłów na zarządzanie finansami. Na podstawie obserwacji, uważam, że wyróżnić można cztery główne metody prowadzenia domowego budżetu:

  1. Jedno wspólne konto, do którego wpada wszystko i każdy bierze tyle, ile potrzebuje
  2. Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont, 
  3. Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń, 

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy. Co jest wspólne? Jeśli ktoś prowadzi budżet na jeden z przedstawionych sposobów, bardzo ciężko jest mu zmienić styl myślenia. Tak było, jest i będzie, bo to działało, bo tak jest dobrze. Tyle że po zmianie sił w związku – kobieta na urlopie macierzyńskim, opiekuńczym i być może wychowawczym – stare metody dzielenia się kasą zwyczajnie mogą nie działać… 

Zobacz, jakie są najpopularniejsze metody prowadzenia domowego budżetu. Jak jest u Ciebie? 

 

  • Jedno wspólne konto, na które wpływają wypłaty i z którego każdy bierze tyle, ile potrzebuje

 

+ równy dostęp do pieniędzy w związku niezależnie od zarobków
+ pełna kontrola nad finansami sprawowana przez oboje partnerów
+ trudniej wpaść w długi
+ wszystkie wydatki są wspólne
+ łatwiejsze, wspólne gromadzenie oszczędności  

Minusy:
– trudno zrobić drugiej osobie prezent-niespodziankę
– trudno odłożyć własne pieniądze
– trudno ukryć przed partnerem dodatkowe przychody lub wydatki
– partner może kontrolować wydatki i rozliczać drugą osobę 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety oraz pełna pensja partnera wciąż wpływa na to konto. Oboje partnerzy mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych środków. Wpływają tam również wszystkie świadczenia i benefity na dziecko. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta korzysta ze zgromadzonych na koncie środków oraz wynagrodzenia partnera. 

Czy są inne zagrożenia?
Jeśli jedno z partnerów postanowi wypłacić wszystkie pieniądze z konta i odejść, drugie zostanie bez pieniędzy. Jeśli jedno z partnerów będzie miało długi, komornik zajmie wspólne konto i wszystkie znajdujące się na nim środki mimo braku ślubu lub przy rozdzielności majątkowej. 

 

  • Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont

 

+ wyraźny podział pieniędzy na wspólne i osobiste
+ większa niezależność w wydawaniu osobistych pieniędzy
+ możliwość robienia prezentów-niespodzianek sobie lub partnerowi
+wspólne podejmowanie decyzji o wydatkach domowych
+ wspólne oraz niezależne gromadzenie oszczędności 

Minusy:

– miesięczna opłata za trzy konta
– konieczność pamiętania o przelewie na wspólne konto
– trudności z podzieleniem wydatków osobistych i wspólnych
– nieporozumienia w ustalaniu kwoty, która jest przelewana na konto wspólne 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety wpływa na jej osobiste konto. Partnerzy muszą podjąć wspólną decyzję, jaką sumę kobieta przekazuje do budżetu domowego. Jeśli podział nie zostanie dokonany sprawiedliwie, mogą ucierpieć wydatki osobiste kobiety. Świadczenia i benefity na dziecko wpływają na konto partnerki lub partnera, dlatego konieczne jest ustalenie, ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka i kto płaci za rzeczy dla niego. Na urlopie wychowawczym kobieta nie ma źródła dochodów, jest więc zależna od przelewu na wspólne konto, który wykona partner. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Jeśli jedno z partnerów zdecyduje się odejść ze wspólnymi pieniędzmi, strata będzie mniejsza niż w przypadku jednego wspólnego konta. Oczywiście przy założeniu, że każdy z partnerów oszczędzał również swoje pieniądze. Jeśli jeden z partnerów ma długi, komornik może zająć wspólne konto, a w przypadku wspólnoty małżeńskiej, współmałżonek będzie solidarnie odpowiadał za długi. 

 

  • Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń 

 

Plusy:

+ pełna niezależność finansowa od partnerki lub partnera
+ możliwość ukrywania własnych przychodów i wydatków 

Minusy:
– przy braku dyscypliny bałagan w domowym budżecie
– kłótnie o pieniądze i procentowy udział w utrzymaniu domu

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Na konto kobiety wpływa pomniejszone wynagrodzenie, z którego musi pokryć określone wcześniej z partnerem opłaty. Jeśli procentowy udział w domowym budżecie nie zostanie na nowo przedyskutowany, może okazać się, że kobiecie brakuje pieniędzy na bieżące wydatki takie jak: jedzenie, czy środki czystości. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta nie dysponuje własnymi pieniędzmi i nie ma dostępu do pieniędzy partnera. Jest więc od niego całkowicie zależna finansowo. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Każde z partnerów ma swoje pieniądze, więc zachowuje niezależność. Jeśli para jest w związku małżeńskim, jeden z małżonków może zaciągnąć zobowiązania finansowe, wpaść w długi bez wiedzy drugiej osoby. Warto pamiętać, że zgodnie z art. 30 Kodeksu cywilnego oboje małżonkowie są solidarnie odpowiedzialni za zobowiązania, które zaciągnęło jedno z nich. Dlatego przy dwóch całkowicie osobnych kontach warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. 

Budżet domowy,  która metoda najlepsza? 

Myślę, że dla wielu z nas odpowiedź jest jasna: wspólne konto. Chcemy mieć pewność, że tworzymy z partnerem rodzinę i działamy w tym projekcie wspólnie na wszystkich płaszczyznach również finansowej. Chcemy dzielić się pieniędzmi, które zarabiamy solidarnie, tak jak dzielimy się obowiązkami, a gdy okaże się, że w danym okresie w życiu potrzebujemy więcej wsparcia – ciąża, urlop macierzyński, opiekuńczy, czy wychowawczy – chcemy je otrzymać bez proszenia.

Będą wśród nas również takie kobiety, które nigdy nie zrezygnują z niezależności finansowej, które mogą się podzielić z partnerem swoimi pieniędzmi, ale na ściśle określonych warunkach. Kwestia wychowania lub życiowego doświadczenia. Lub po prostu jesteśmy lepiej wykształcone, bardziej przedsiębiorcze i zaradne i zarabiamy więcej niż nasz partner. Może miałyśmy w życiu więcej szczęścia, byłyśmy na pewnym etapie bardziej pracowite i bardziej skłonne do ponoszenia ryzyka, jesteśmy bogate z domu. W takiej sytuacji bardzo dobrą opcją jest pozostawienie konta osobistego i przelewanie ustalonej kwoty na konto wspólne, do którego oboje partnerzy mają dostęp. Dzięki temu zachowujemy niezależność, nie musimy dzielić się informacjami o naszych przychodach, pensji, premiach, dodatkowych źródłach dochodu i możemy dbać o finanse osobiste – budować poduszkę finansową, sprawiać sobie i partnerowi (jeśli mamy na to ochotę) małe lub większe przyjemności. 

Dla wielu z nas jednym słusznym wyjściem będzie osobne i całkowicie niezależne konto oraz podział, kto i za co płaci. Wolimy zrobić zakupy spożywcze i zapłacić w aptece, niż przelewać środki na wspólne konto. Najczęściej tak jest po prostu wygodniej. Moim zdaniem to opcja, która świetnie sprawdza się na początku związku, gdy para rozpoczyna wspólne prowadzenie gospodarstwa. W sytuacji, gdy partnerzy planują wspólnie dziecko, taki podział może okazać się dla kobiety trudny, a nawet niesprawiedliwy. To, jak będzie życie wyglądało w rzeczywistości, zależy od ustaleń i indywidualnego podejścia do kwestii finansowych obojga partnerów. 

Czy w takim razie kobieta-mama powinna mieć swoje pieniądze? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejny artykule! 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo