Change font size Change site colors contrast
Smaki

Co nasza redaktor naczelna robiła z Davidem Gaboriaud w Pałacu Nakomiady?

2 kwietnia 2020 / The Mother Mag

Chłodny początek marca.

Pełna entuzjazmu reprezentacja redakcji The Mother MAG wstała o świcie, by wyruszyć do Pałacu Nakomiady, położonego pod Kętrzynem. Tylko wtedy jeszcze nie wiedziałyśmy, jak pięknie tam jest, kogo spotkamy i z jakimi myślami wrócimy do codzienności.

Ale od początku. 

Zaczęło się od zaproszenia od ekipy Almette. Naturalne serki wpisują się w lifestyle w wersji slow i towarzyszą tym, którzy w życiu coraz częściej szukają kontaktu z naturą. Z przyjemnością pojechałyśmy do Pałacu Nakomiady, by to sprawdzić.

8:00 rano pod Pałacem Nakomiady była magiczna. Cicho, pusto, lekko mgliście. Obraz jak z filmu.  Nagle otwierają się drzwi pałacu i wybiegają trzy przepiękne psy. Po chwili poznajemy Piotra Ciszka, właściciela psów i… samego pałacu. Dostajemy zaproszenie na kawę i tutaj zaczyna się nasz dzień pełen natury. 

 

Hasłem The Mother MAG jest Mother-Life Balance. To dążenie do życiowej harmonii, ale też szukanie swojej przestrzeni w życiu. W takim miejscu to hasło wybrzmiało jeszcze bardziej. 

Nie zdążyliśmy dopić kawy, gdy dołączyła do nas ekipa Almette z Davidem Gaboriaud na czele,  a także nasza dobra znajoma z Olsztyna, Dorota Zalepa, czyli Kameralna. Razem zwiedziliśmy przypałacowy park i ogród warzywny, podziwialiśmy bardzo, ale to bardzo stare drzewa, i dopytywałyśmy, co dziś będziemy jeść. Bo skoro jest z nami David (możecie znać go z programu ,,Bitwa na Smaki’’) i Almette, to znaczy, że będzie jedzone! 

Ten jeden dzień w Nakomiadach, mimo że pracowity, był ogromną odskocznią od codzienności. Rzadko mamy okazję schować się w takich miejscach, gdzie nie gra żadna muzyka, gdzie nic nie zagłusza śpiewu ptaków, gdzie zamiast debat politycznych można posłuchać historii o walecznym kruku, który podbił serca właścicieli Pałacu Nakomiady. Naturalnie doskonały czas!

Na początku myślałyśmy, że pałacowe pokoje są tylko do oglądania. W końcu tak dopracowanych przestrzeni nie można zaburzyć porozrzucanymi ciuchami czy pozostawioną filiżanką z resztką kawy. A jednak! Pałac Nakomiady należy do grupy „Hotele Historyczne Polska”, będącej częścią „Historic Hotels of Europe”. 

Historia tego miejsca jest fascynująca! Kliknij w TEN link i poznaj miejsce, do którego zapewne będziesz chciała pojechać jeszcze w tym roku. 

Na wieś się wraca!

Niektórzy myślą, że na wieś się ucieka. Ale to nieprawda. Na wieś się wraca! A ten powrót jeszcze lepiej smakuje, gdy jego efektem jest sztuka. 

Piotr Ciszek, właściciel Manufaktury Pałac Nakomiady, robi repliki historycznych pieców kaflowych. Robi –  to za mało powiedziane – on je po prostu kocha. Gości natomiast, zaraz po tym, jak zachwycą się otwartą przestrzenią i pałacowym stylem, uderza to połączenie historii (tutejsza manufaktura ceramiczna powstała na początku XVIII wieku na potrzeby rozbudowy Pałacu w Nakomiadach) i współczesności. 

Tradycyjne receptury, ręczne wykonanie, historyczne formy i zdobienia to kontrast dla szybkich technologii i masowej produkcji. No i efekt, który robi wrażenie. Kunszt rzemieślników Manufaktury, którzy z ceramiki robią dzieła sztuki, jeszcze bardziej podkreśla to oderwanie od rytmu dużych miast. 

Tutaj, w Nakomiadach, na wszystko jest czas i to widać. Jest czas na precyzję i mozolne odwzorowanie historycznych projektów. Jest też czas na spełnianie marzeń i spokojną realizację planów. I na to, by cieszyć się każdą porą roku, bo w Nakomiadach nic nie rozprasza. 

W takich miejscach jak mazurskie Nakomiady, powstają rzeczy warte czasu i uwagi. I w końcu jest przestrzeń, by je docenić i pokazać je dalej! 

Na pierwszym poziomie piwnic znajduje się Wielka Pałacowa Kuchnia. Tutaj czekało na Monikę wyzwanie – gotowanie z Davidem. 

Ale zanim David pokazał nam, co dobrego dziś będziemy jeść, weszliśmy do miejsca jedynego w swoim rodzaju, do Manufaktury Pałac Nakomiady, która powstała na początku XVIII wieku. Takich piecy kaflowych nie widziałyśmy nigdzie!

Gotowanie z mistrzem okazało się łatwiejsze, niż na początku się wydawało. Okazało się również, że serek Almette nie jest opcją tylko na śniadanie w formie kanapkowej, ale jako wykończenie pysznych dań! Monika z Davidem przygotowali fish and chips z domowymi frytkami z serkiem Almette ze szczypiorkiem i rozmawiali o tym, jak gotować less waste i co znaczy zdrowe jedzenie. 

Dzień z Davidem, Dorotą, ekipą Almette oraz państwem Ciszek był wspaniały. Z jednej strony podpatrywałyśmy, jak pracują operatorzy, fotografka, stylistka kulinarna, a także zjedliśmy doskonały obiad przygotowany przez gospodarzy, a z drugiej miałyśmy okazję totalnie oderwać się od tego, co robimy na co dzień. Pobyt w miejscu pełnym ciszy, tak spójnym z okoliczną naturą, uspokoił nasze nadszarpnięte codziennością emocje. 

I pozostawił w pamięci dania, które udało nam się nawet powtórzyć w naszych domach. Oto przepisy, które na pewno niedługo będziecie znały na pamięć!  

 

Fish and chips z domowymi frytkami z serkiem Almette ze szczypiorkiem

 

Czas przygotowania:

Czas przygotowania: 30 min

 

Dla ilu osób:

Porcja dla 4 osób

 

Składniki:

1 serek Almette ze szczypiorkiem 

2 filety z sandacza

4 filety z okonia 

szklanka mąki pszennej

butelka jasnego piwa 

olej do smażenia

4 ziemniaki ze skórą

szklanka zielonego groszku (użyj rozmrożonego lub świeżego)

2 łyżki posiekanego zielonego groszku

łyżka oliwy z oliwek

sól, pieprz

1 cytryna

 

Przygotowanie:

Filety sandacza oraz okonia bez skóry pokrój na kawałki i dopraw solą oraz czarnym pieprzem. 

Mąkę pszenną wymieszaj krótko z solą i piwem. W cieście mogą pozostać grudki. Zanurzaj kawałki ryby w cieście i od razu wrzucaj na olej rozgrzany do 170℃.

Smaż na złoty kolor kilka filecików na raz. 

Po wyciągnięciu ryby z oleju odsącz ją na papierowym ręczniku. 

Równocześnie pokrój ziemniaki na frytki (ze skórą) i gotuj je 5 min w osolonej wodzie. 

Odsącz je i następnie smaż partiami na złoty kolor w oleju rozgrzanym do 170 ℃. Odsącz na papierowym ręczniku. 

Zielony groszek gotuj chwilę w rondelku z oliwą, wymieszaj ze szczypiorkiem. 

Smażone ryby w cieście, zielony groszek i frytki podaj na talerzach. 

Serwuj z serkiem Almette ze szczypiorkiem. 

 

TIPY OD AUTORA: 

Aby sprawdzić, czy olej ma już odpowiednią temperaturę wrzuć do niego kawałek ciasta. Jeśli ciasto od razu wypłynie, a dookoła pojawią się bąbelki powietrza to znak, że można rozpocząć smażenie. 

 

 

Sałatka z pęczakiem, rukolą i wędzoną rybą i serkiem Almette ze szczypiorkiem

 

Czas przygotowania:

Czas przygotowania: 25 min

 

Dla ilu osób:

Porcja dla 2 osób

 

Składniki:

1 łyżka serka Almette ze szczypiorkiem

szklanka suchej kaszy pęczak

garść liści szpinaku

garść rukoli 

pęczek natki pietruszki 

pęczek koperku 

kawałek wędzonej ryby (David użył jesiotra)

łyżka soku z cytryny

1 – 2 łyżki oliwy z oliwek 

sól, pieprz

 

Przygotowanie:

W garnku ugotuj kaszę pęczak zgodnie z instrukcją podaną na opakowaniu. 

Po ugotowaniu, opłucz kaszę pod zimną wodą i odstaw.

W dużej misce wymieszaj liście szpinaku, rukolę i kaszę.

Porwij delikatnie liście natki pietruszki i koperku i dodaj do miski.

W innej miseczce wymieszaj łyżkę serka Almette ze szczypiorkiem z 4 łyżkami wody. Dodaj sok z cytryny i oliwę z oliwek. Wszystko wymieszaj i polej sałatkę. Serwuj od razu. 

 

TIPY OD AUTORA: 

Kiedy już opanujesz przepis, to pobaw się i zamieniaj składniki z listy na inne.
Zamiast kaszy pęczak, użyj quinoa. Szpinak i rukolę zamień na kapustę, brokuła lub pak choi. W kuchni chodzi o ciągłe eksperymentowanie.

 

Kapusta stożkowa grillowana z serkiem Almette ze szczypiorkiem

 

Czas przygotowania:

Czas przygotowania: 15 min

 

Dla ilu osób:

Porcja dla 2 osób

 

Składniki:

1 serek Almette ze szczypiorkiem 

1 kapusta stożkowa 

łyżka oleju do smażenia

40 g masła

2 łyżeczki ikry z pstrąga

sól, pieprz

 

Przygotowanie:

Kapustę przekrój na pół.

Na rozgrzanej grillowej patelni (lub zwykłej), na łyżce oleju smaż połówki kapusty przez 2 min płaską stroną do dołu.

Po tym czasie dodaj masło i kiedy się rozpuści polewaj nim kapustę przez 2 minuty.

Zdejmij kapustę z patelni i dopraw solą.

Serwuj z ikrą i serkiem Almette ze szczypiorkiem. 

 

TIPY OD AUTORA: 

Kapusty stożkowej nie musisz gotować przez grillowaniem. Podlewanie kapusty masłem powoduje, że kapusta zmięknie i nabierze maślanego przyjemnego smaku. 

Felieton

Znajdź język miłości swój i partnera i ciesz się szczęściem?

3 sierpnia 2020 / Agnieszka Jabłońska

Ile razy czułaś lekkie uderzenia gorąca i musiałaś liczyć do dziesięciu, gdy Twój partner zamiast pomóc Ci ogarnąć cyrk w domu – płaczące dziecko, sterta naczyń, pranie do wywieszenia, góra ubranek do wyprasowania – przynosił Ci prezent i zupełnie na serio dziwił się, że jesteś wściekła?

Ile razy miałaś ochotę krzyczeć, gdy Twój mąż zamiast usiąść z Tobą przy stole lub na kanapie i rozmawiać, brał się za mycie naczyń lub odkurzanie? Do ilu kłótni doszło w waszym domu tylko dlatego, że miłosny list, kwiaty lub śniadanie zrobione do łóżka nie wystarczyły, gdy czułaś rozczarowanie spowodowane tym, że on znowu wychodzi z kumplami zamiast spędzić wartościowy czas z Tobą? 

Kilka dobrych informacji, które sprawią, że odłożysz papiery rozwodowe lub ciężkie przedmioty na bok!

Po pierwsze, zarówno z Tobą, jak i z Twoim partnerem jest wszystko w porządku. Co więcej, również z Waszym związkiem jest wszystko dobrze, a jedyne czego Wam brakuje to nieco zrozumienia, jak poruszać się w miłości. Jest to niezwykle proste i jeśli z czasem stanie się dla Was intuicyjne, będziecie znowu zakochani w sobie, jak wtedy gdy pierwszy raz spojrzeliście sobie w oczy. 

Twój własny zbiornik na miłość

Każdy z nas nosi w sobie swój indywidualny zbiornik na miłość, który może się regularnie napełniać lub pozostawać pusty. Zbiornik wypełniony miłością daje nam poczucie szczęścia, zadowolenia z siebie i z naszego związku oraz innych relacji. Jego napełnianie oznacza, że w naszym życiu jest wiele sytuacji, w których czujemy się kochani. Gdy zachowanie drugiej osoby sprawia, że czujesz się wyjątkowa i dowartościowana, Twój zbiornik właśnie się napełnia. To bardzo przyjemne uczucie, prawda? Z drugiej strony pustka w zbiorniku sprawia, że jest nam źle, nasze samopoczucie leci w dół. 

Czy bycie w relacji z kimś jest równoznaczne z napełnianiem się zbiornika? 

Cóż, mogłoby się wydawać, że gdy jesteście w związku, Wasze zbiorniki na miłość będą nieustannie pełne. Okazuje się jednak, że wiele sytuacji powoduje ich opróżnienie. Wystarczy poranny konflikt i za szybko powiedziane kilka zdań, problemy z komunikacją wieczorem, stres i zmęczenie, byśmy zostali z pustą bańką. To jednak nie jest podstawowy problem. Widzisz, pusty zbiornik można szybko napełnić. Niestety wielu parom brakuje tej umiejętności – nie potrafimy sprawić, by druga osoba poczuła się natychmiast lepiej. Dlaczego? Ich język miłości jest nam nieznany! 

Język miłości – działaj tak, by wyrażać miłość

Każdy z nas mówi jednym językiem miłości (lub dwoma). Kochając drugą osobę i chcąc pokazać jej tę miłość, wykorzystujesz bliskie i naturalne dla Ciebie środki przekazu. To dlatego przygotowujesz mężowi kanapki do pracy i prasujesz koszulę. Twój język miłości sprawia, że chcesz z nim godzinami rozmawiać, gdy ma problem lub nieustannie go przytulać. Według amerykańskiego wieloletniego terapeuty par Gary’ego Chapmana zgodnie z jego książką „5 języków miłości” możemy wyróżnić:

  • wyrażenia afirmatywne, 
  • dobry czas, 
  • przyjmowanie podarunków, 
  • drobne przysługi, 
  • dotyk. 

Są to języki, które najczęściej wykorzystujemy, by powiedzieć drugiej osobie swoim zachowaniem, że ją kochamy. O idylli możemy mówić wtedy, gdy Wasze języki miłości są takie same. To cudowna sytuacja – wszystko, co wysyłasz, wraca do Ciebie silniejsze i pełniejsze, a przy tym oboje jesteście po prostu szczęśliwi. Często jednak posługujemy się odmiennymi językami i wtedy mamy klops. Widzisz, Twój mąż, na którego masz dzisiaj od samego rana takie nerwy, codziennie stara się ze wszystkich sił – a przynajmniej powinien – pokazać Ci, że Cię kocha i jesteś dla niego ważna. Robi to w sposób naturalny dla siebie. To wcale nie oznacza, że Ty odczytasz jego komunikaty, Twój zbiornik napełni się i będziecie żyli szczęśliwie. 

Co, jeśli trafiłaś na osobę, która używa innych języków miłości?

Nie zawsze w pary dobierają się osoby używające tych samych języków miłości. Czasami jednak jesteśmy w stanie intuicyjnie odgadnąć, co sprawia, że nasz partner czuje się doceniany i kochany. W niektórych związkach dochodzi do zakamuflowania języka. Dlaczego? Wszyscy jesteśmy osobami empatycznymi w mniejszym lub większym stopniu dlatego, gdy tworzymy z kimś bardzo bliską, intymną relację, próbujemy spełnić oczekiwania tej osoby. Chcąc zaspokoić jej potrzeby, wczuwamy się w nie i odkrywamy, czego pragnie nasz partner. Często udaje się to idealnie. Czasami jednak, gdy obie strony starają się za mocno, może dojść do zakamuflowania ich języka. 

Twój mąż Cię kocha, więc, aby uczynić Cię szczęśliwą, codziennie wieczorem zmywa naczynia. Narzekasz głównie na bałagan w domu, dlatego z miłości chce Ci pomóc i Cię odciążyć. W tym samym czasie Ty dosłownie usychasz na kanapie, tęskniąc za jego ciepłym ramieniem i kojącym dotykiem, gdy masuje Ci plecy. Pamiętasz, jak bardzo Twój mąż był zachwycony, gdy narzeczona kolegi pisała mu miłe słówka na karteczkach i zostawiała je w różnych miejscach. Robisz to samo, plus dodajesz słodki drobiazg do każdej wiadomości. Tymczasem Twój mąż oczywiście docenia Twoje starania, ale pragnie jedynie zagrać z Tobą w planszówkę lub wspólnie ugotować obiad. W wyżej wymienionych sytuacjach doszło do zakamuflowania języków miłości. Co więcej, często to my sami nie wiemy, jakim językiem mówimy! 

Skąd masz wiedzieć, jakim mówisz językiem miłości?

W Internecie oraz w książce Gary’ego Chapmana są testy, które pozwolą Wam poznać Wasze język miłości. Pytania wcale nie są łatwe i możecie z partnerem mieć mętlik w głowie, jeśli zdecydujecie się usiąść do nich na poważnie. Często w ogóle nie dotyczą żadnego języka ani miłości, badają po prostu Twoje preferencje. Jeśli jednak podejdziesz do zagadnienia rzetelnie i szczerze, może okazać się, że nigdy do końca nie uświadomiłaś sobie swojego języka miłości. Dlatego starania i wysiłki Twojego partnera mogły być intensywne, ale jednocześnie nie przynosić oczekiwanych rezultatów – Twój zbiornik na miłość przez wiele lat pozostawał pusty. Dlaczego?

Skąd wziął się Twój język miłości?

Języka miłości uczymy się, gdy jesteśmy dziećmi. Najczęściej więc przejmujemy język, jakim posługują się nasi najbliżsi, a najczęściej osoba, która się nami najwięcej zajmuje w tym okresie. Możesz nawet nie pamiętać ze wszystkimi szczegółami, że to babcia zawsze miała dla Ciebie czas i wyrażała miłość poprzez długie rozmowy z Tobą i wkraczanie do Twojego świata dziecięcej fantazji w stroju magicznej wróżki. Możesz nie pamiętać, jak ogromne znaczenie miało dla Twojego rozwoju wykonywanie różnych czynności z dziadkiem – o wiele większe niż drogie prezenty, które kupował Ci ojciec. Jeśli to Twoi rodzice mówią innymi językami, być może wcale nie mówisz językiem ukochanego taty, a podświadomie przyjęłaś styl wyrażania miłości, jaki stosowała Twoja mama, mimo że dzisiaj Wasze stosunki są jedynie poprawne. Jeśli przebijesz się przez warstwę tego, co wydaje Ci się, że powinnaś czuć i dojdziesz do tego, co naprawdę czujesz, efekty będą zaskakujące! 

Znam mój język miłości, co dalej?

Skoro poznałaś już swój język, jesteś w 1/3 drogi do szczęścia. Teraz pora, aby ćwiczenie wykonał Twój partner. Możesz również spróbować – uzbrojona w wiedzę z książki „5 języków miłości” zrobić mu analizę i spróbować odgadnąć, jakim językiem mówi. Gdy poznasz teorię, nie będzie to trudne. Wiesz dlaczego? Jesteśmy szczodrzy, jeśli chodzi o wyrażanie miłości. Nie oszczędzamy gestów i wyrazów, bo naprawdę z całego serca chcemy, by druga osoba czuła się przez nas kochana. Po prostu mówimy o tym w naszym języku. Założę się, że jeśli językiem miłości Twojego męża jest przyjmowanie podarunków, jesteś dosłownie zasypywana prezentami i prezencikami. To może być kawa na wynos, którą kupi Ci do pracy, batonik w torebce, notesik z ulubionym motywem, książka na wieczór, czy plakat malarki, o którym marzyłaś. Mężczyzna, który lubi spędzać wspólnie czas, chętnie zaprosi Cię na kolację – w domu, w restauracji nie ma to znaczenia – a co więcej, pewnie jeszcze zapędzi do wspólnego gotowania pod pretekstem, że nie umie dobrze kroić pomidorów albo doprawiać potraw. Możliwe, że będzie codziennie wstawał godzinę wcześniej, by odwieźć Cię do pracy i spędzić z Tobą rano w samochodzie miłe chwile. Naprawdę nasza kreatywność nie zna granic, jeśli chodzi o miłość. Podobnie jak nasze starania. Nie jesteśmy cisi i spokojni, nasze komunikaty to raczej walanie w bębny lub koncert zespołu rockowego z naprawdę dobrym nagłośnieniem. 

Pora na konkretne działania!

Teraz teorię już znasz. Pewnie macie za sobą test, więc wiesz, jakie są Wasze języki miłości. Pytanie, co robić dalej? Jak połączyć teorię z praktyką? Jak zacząć mówić do partnera tak, by poczuł się kochany? Czy to znaczy, że masz zrezygnować z mówienia swoim językiem miłości? W idealnym związku Ty mówisz do partnera jego językiem miłości, a on Twoim. To oznacza, że mąż pamięta, aby kupić Ci kwiaty lub jakiś drobiazg kompletnie bez okazji, a Ty odkładasz smartfona, tablet, haft krzyżykowy i siadasz w nim do rozmowy skupiona wyłącznie na nim. Mówienie do siebie swoimi językami miłości oznacza, że tworzycie dobre nawyki, które sprawiają, że druga osoba czuje się kochana i bezpieczna. Pakujesz partnerowi kanapki do pracy, a on zawsze mocno Cię przytula przed wyjściem. Pamiętasz, by odebrać jego płaszcz z pralni, a on szykuje dla Ciebie pyszny obiad. Pamiętajcie, że to drobiazgi budują nasze codzienne, szczęśliwe życie. Pewnie, żona, która lubi podarunki, na pewno ucieszy się z diamentowego naszyjnika, a mąż, dla którego najważniejszy jest wspólny czas, nie będzie miał nic przeciwko wycieczce we dwoje do Dubaju. Jeśli jednak stan Waszego konta chwilowo zbliża się do pierścionka z bazarku za 5 zeta i wycieczki tramwajem do sąsiedniego miasteczka, jeśli włożycie w to odpowiednio dużo serca, to takie wyrażenie miłości na pewno sprawi Waszej połówce radość i przyczyni się do napełniania jej zbiornika nam miłość. 

Niech zawita do Was obfitość!

Tak naprawdę, aby związek był szczęśliwy i harmonijny, powinniśmy używać wszystkich pięciu języków miłości. Dopiero taki mix pozwoli nam poczuć się w pełni zaakceptowanymi i kochanymi. Połóżcie największy nacisk na te gest, które najwięcej znaczą dla Waszego partnera, ale nie zapominajcie o innych drobnych elementach, które budują szczęśliwy związek. Komplement, gdy żona ładnie wygląda, batonik czekoladowy dla męża w ważnym dniu, spokojna i czuła rozmowa podczas spaceru, wspólne granie na konsoli, wywieszenie prania przed jej powrotem z pracy lub podjechanie na stację benzynową, zanim oddasz mu kluczyli przed następną jazdą. 

To wszystko są małe iskierki, które sprawią, że ogień Waszej miłości będzie płonął mocno i wciąż rozniecał się na nowo! Dlatego zaproście do swojego domu i do swojego związku obfitość i bądźcie nieco szaleni i szczodrzy w Waszym okazywaniu uczuć! Przecież  nie da się kochać za bardzo z wzajemnością, prawda?

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo