Change font size Change site colors contrast
Felieton

Bądź jak Anna Boleyn… tylko z głową na karku

25 września 2018 / Paulina Kondratowicz

Anna Boleyn, druga żona króla Anglii, Henryka VIII, skończyła marnie.

Chociaż początek tego szalonego romansu, który odwrócił losy nie tylko samego kraju, ale też życia zainteresowanych, nie wskazywał, że to kobieta będzie głównym motorem do przemian, które do dzisiaj w najlepsze sobie funkcjonują we współczesnej Wielkiej Brytanii. Anna była bowiem sprawczynią faktu, że Król wziął rozwód ze swoją pierwszą żoną, Katarzyną Aregońską, a...

Anna Boleyn, druga żona króla Anglii, Henryka VIII, skończyła marnie. Chociaż początek tego szalonego romansu, który odwrócił losy nie tylko samego kraju, ale też życia zainteresowanych, nie wskazywał, że to kobieta będzie głównym motorem do przemian, które do dzisiaj w najlepsze sobie funkcjonują we współczesnej Wielkiej Brytanii.

Anna była bowiem sprawczynią faktu, że Król wziął rozwód ze swoją pierwszą żoną, Katarzyną Aregońską, a wcześniej podziękował za współpracę Watykanowi. Anna miała być silną, piękną, niezwykle inteligentną jak na tamte czasy kobietą, idealną wręcz kandydatką do spłodzenia i urodzenia królowi upragnionego syna. I mimo że małżeństwo zostało okrzyknięte skandalem na miarę całego XVI wieku, mimo, że Anna posiadała wszystkie przymioty nowoczesnej królowej, to niestety, los okazał się dla niej mało łaskawy. Oskarżona o konszachty z samym diabłem, powinowactwo z czarownicami, kazirodztwo i klątwę, została ścięta na rozkaz Króla. Szkoda mi tej Anki… Może gdyby…

Gdyby Anna Boleyn żyła współcześnie, zapewne była by albo znaną aktorką, albo gwiazdą estrady, albo aktywistką na rzecz kobiet?

Może przekuła by swoje zdolności negocjacyjno-uwodzicielskie w sukces na miarę współczesnych biznesswoman? Trudno powiedzieć. Jej historię bowiem naznaczył bardzo ambitny ojciec, który upatrywał w córce nikogo innego jak monetę przetargową, by zdobyć względy u króla, a więc i uczknąć nieco władzy z pańskiego stołu. Dzisiaj Anna Boleyn pewnie by opowiadała w wywiadach-rzekach o tym, jak dzieciństwo u boku ambitnego ojca wpłynęło na jej postawę społeczną, jak wiele mu zawdzięcza albo jak ogromnym przekleństwem była dla niej praca nad tym, by uwolnić się spod jarzma ojca-despoty. Może by wzięła udział w kolorowej sesji zdjęciowej z szumnym tytułem – Wreszcie wolna! Opisywałaby swoje perypetie rozwodowe z mężem tyranem, kipiałaby pewnością siebie i namawiała inne, zagubione kobiety do podobnego kroku.

Anna jednak miała gorzej, w czasach jej współczesnych.

Jako kobieta, może i silniejsza i bardziej sprytna od innych dwórek, nadal była jednak tylko kobietą. Mogła użyć swojego czaru i umiejętności flirtu, których nabyła podczas przebywania na francuskim dworze, ale zapomniała biedaczka o jednym – Anglia w tamtych czasach była krajem, w którym nikt nie oddałby władzy kobiecie. A ona, jak z kart historii wynika, była bardzo głodna sprawowania faktycznej władzy, takiej, na jaką zasługiwała królowa. Zgubiła ją własna ambicja, chciwość, a może i nawet pewność siebie. Miała Henryka na wyłączność – doprowadziła bowiem do faktu, że król zerwał jakiekolwiek stosunki z Watykanem, stając tym samym na czele nowego kościoła anglikańskiego, a więc mógł też swobodnie rozwodzić się z potencjalnymi żonami. Król co prawda liczył się z jej zdaniem, ale raczej tylko do momentu, kiedy chciał ją mieć tylko dla siebie. Potem zajął się tym, co umiał najlepiej – sprawował władzę absolutną, polował, uwodził i płodził kolejne dzieci z dwórkami.

Gdyby Anna Boleyn żyła współcześnie, zapewne zażądała by rozwodu z orzeczeniem o winie współmałżonka, zawalczyła o ogromne alimenty dla siebie i córki (Elżbiety I) i zażyczyła by sobie ogromnego odszkodowania, o którym pisały by wszystkie kolorowe magazyny.

Może była by jak Księżna Diana, która zasłynęła z działań charytatywnych i stała się kolejną Królową Ludzkich Serc? Anka wzbudzała by podziw, sympatię, może nawet inspirację na kobiet na całym świecie. I wiele z nas brało by przykład z jej poczynań. Gdyby nie była tylko taka butna i arogancka…

Od współczesnych kobiet wymaga się charyzmy, postawy proaktywnej, zaradności, samodzielności, sprytu, odwagi i delikatności zarazem.

Każda z nas może być jak Anna, każda z nas ma w sobie na tyle energii i motywacji, by osiągnąć coś znaczącego. Cechą, która wydaje się kłaść cień na jej sukcesie była niewątpliwie ogromna, wręcz chorobliwa pewność siebie. Pannie Boleyn zabrakło w pewnym momencie hamulcu, by zatrzymać się, wziąć głęboki wdech i obmyśleć strategię dalszego działania na własnym podwórku. No i zabrakło jej szczęścia w wypełnieniu największego szaleństwa króla – nie urodziła mu syna. Na tym punkcie Henryk miał prawdziwego fioła. Dzisiaj pewnie nie skończyło by się to tak drastycznie, ale wtedy Ani po prostu nikt nie słuchał, nikt nie znał się na medycynie w takim stopniu, by stwierdzić, że po prostu genetycznie byli niedopasowani i stąd częste poronienia.

Takich Ań jest bardzo wiele dzisiaj. Kobiety charyzmatyczne, odważne, pełne wdzięku i klasy, z cudowną aurą przyciągającą mężczyzn.

Takie Anie często też wpadają w pułapkę własnej zachłanności. Warto być odważną kobietą, warto umieć wykorzystywać swoją pozycję, umiejętności, talenty, ale tak samo dobrze jest znajdować złoty środek, by nie popaść w niełaskę, już nie tyle króla, co świata. Od Anny Boleyn można pobrać pewną lekcję – warto walczyć o swoje, warto być otwartą na możliwości i z nich korzystać. Nie warto jednak zaprzysięgać całego swojego życia w imię źle pojętej zachłanności. Trzymanie nomen omen głowy na karku to zdecydowanie ta cecha, której jej zabrakło… Ale nie może zabraknąć jej Tobie.

 

 

Felieton

Każda z nas ma w sobie dwa wilki

30 października 2022 / Agnieszka Jabłońska

Dzisiaj, kiedy emocje wrą i czujemy ogrom gniewu.

Dzisiaj, kiedy jesteśmy jednością na polu walki. Dzisiaj, kiedy w Polsce dzieje się rewolucja, chcę Ci przypomnieć legendę Czirokezów.

„Stary człowiek uczył swojego wnuka o życiu. Powiedział do chłopca:

– W moim wnętrzu toczy się walka. To jest straszna walka, toczona pomiędzy dwoma wilkami.

Starzec zrobił pauzę, by zaczerpnąć tchu, lecz po chwili kontynuował z poważną miną:

– Jeden z wilków jest zły. On jest gniewem, zazdrością, smutkiem, żalem, chciwością, pychą, użalaniem się nad sobą, poczuciem winy i niższości, kłamstwem, fałszywą dumą, pragnieniem dominacji i ego.

– Drugi wilk jest dobry – starzec rozpromienił się. – On jest radością, pokojem, miłością, nadzieją, pokorą, uprzejmością, dobrocią, hojnością, prawdą, współczuciem i wiarą.

– Taka sama walka toczy się w tobie – podsumował starzec – i wewnątrz każdego innego człowieka.

Wnuk zastanowił się przez chwilę, a potem zapytał dziadka:

– Który wilk wygra?

– Ten, którego nakarmisz – padła odpowiedź.”

 

Dzisiaj do głosu dochodzi nasz zły wilk. Dzisiaj karmimy go gniewem, który daje nam energię do działania. Chcemy, aby urósł i aby szedł z nami ramię w ramię w czasie protestów. Aby użyczył nam swojej mocy do zebrania się w tłumie, do krzyczenia jednym głosem. Dzisiaj sięgamy do naszej mocy, która drzemie w każdej z nas. 

Jesteśmy obecne w Internecie, na forach, na protestach. Rozmawiamy z naszymi bliskimi, wyjaśniamy dzieciom i krewnym motywy naszego postępowania. Dostajemy wsparcie od naszych matek i babć, a nawet dziadków, którzy do tej deklarowali solidarność z kimś innym. 

Dzisiaj mocno stąpamy po ziemi, chcemy, aby echo naszych kroków rozbrzmiewało w całej Polsce. Dzisiaj używamy ciężkich słów, używamy ich jako naszych mieczy, jako broni i jako tarczy. 

 

Nasze wilki są gotowe stanąć do walki. Niektóre z nas już zaczęły, padł pierwszy kamień i z piersi wydarł się krzyk. Ręce zacisnęły się na czyichś ramionach. Wilk zawył. 

 

Dzisiaj jeszcze nie myślimy o jutrze, bo trwamy w walce, która nas porwała, czujemy jedność z tłumem i współodczuwamy z jednostką. Każde słowo jest jak dolanie oliwy do ognia – czasami po kropelce, a czasami całym strumieniem. W powietrzu unosi się strach pomieszany z ekscytacją. Wilki warczą, to nasza walka. 

***

Jutro. Jutro chcemy obudzić się w świeckim państwie. Jutro chcemy czuć się bezpieczne i wolne. Chcemy decydować o sobie i być równouprawnioną częścią społeczeństwa. Chcemy, aby jutro koszmar się skończył. Juto chcemy ubrać się w to, na co mamy ochotę i iść tam, gdzie nam się podoba, bo czeka nas zupełnie nowy dzień. I słońce będzie świecić na niebie, a ciepłe promienie będą ogrzewać nasze twarze. Jutro będziemy wiedziały, że wczoraj stałyśmy się częścią czegoś ważnego, że dzięki naszej energii dokonała się zmiana. Jutro również będziemy pamiętały, że mamy moc, po którą możemy w każdej chwili sięgnąć i o tym, że możemy krzyczeć jednym głosem. 

***

Tylko widzisz, jeśli dzisiaj poleje się krew, jeśli dzisiaj usłyszysz o jeden krzyk za dużo, jeśli dzisiaj otworzysz swoje serce na nienawiść, weźmiesz do ręki kamień, Twój zły wilk stanie się silny. Dzisiaj myślisz, że potrzebujesz tej siły, żeby walczyć. Dzisiaj wymagasz od siebie bycia wojowniczką, energia walki jest dobra, mobilizująca. Jeśli jednak zaczniesz karmić złego wilka nienawiścią, zaczniesz patrzeć na ciemny świat i zaciśniętymi zębami mówić „oni”, jutro może wciąż pozostać za mgłą. 

Wilk, którego dzisiaj karmisz, jutro nie zaśnie. Będzie miotał się w Twoim wnętrzu i powoli odbierał Ci radość, będzie Cię trawił niczym ogień. Być może wypali do cna to, co miałaś w sobie wcześniej i narodzisz się na nowo. Być może tego właśnie potrzebujesz, bo ogień będzie miał moc, która uleczy Twoje rany i która sprawi, że zmniejszy się Twoje cierpienie. Być może wcale się tego nie spodziewasz i patrząc w lustro jutro, będziesz zdziwiona. 

***

 

Pamiętaj, że masz w sobie dwa wilki. Ten dobry tam jest. Pamiętaj, jaka gwiazda świeci dzisiaj nad nami wszystkimi. Robimy to, co musimy, bo kochamy siebie i naszych bliskich. Kochamy ogromną miłością dzieci, które są już z nami i te, które być może się pojawią. Pamiętaj, proszę, że najważniejsza jest w tym wszystkim miłość. Gdy zatracisz się w walce, pamiętaj, że naprzeciwko Ciebie stoją ludzie. Ludzie, którym najprawdopodobniej tej miłości zabrakło, których życie być może nie było nigdy takie, o jakim marzyli. Nie wymagaj jednak od siebie zrozumienia i empatii dla kogoś, kto Cię krzywdzi. Pamiętaj jednak, że narracja nienawiści,  jest ostrym mieczem, który ma dwa końce. Trafia w osobę, w którą jest skierowana, ale jednocześnie zostawia w Twoim sercu ślad. Taki zatruty kolec będzie karmił złego wilka. 

 

***

Dzisiaj przytul swojego chłopaka, narzeczonego męża i swoje dzieci. Zadzwoń do swoich bliskich, którzy się o Ciebie martwią. Pamiętaj, nie jesteś sama w tej walce, żadna z nas nie jest. Zgromadź niezbędną energię i działaj – protestuj, angażuj się. Wieczorem… wieczorem jednak nakarm dobrego wilka. Współczuj, odczuwaj, odpocznij. Walka kiedyś się skończy, a na podwalinach tego, co zostanie, zbudujemy nowy, piękny świat. Świat pełen miłości, bo przecież o to właśnie walczymy dzisiaj, prawda? 

 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo