Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Na co warto odkładać pieniądze?

2 grudnia 2018 / Agnieszka Jabłońska

Niepokoi mnie, że przez wiele kobiet temat pieniędzy jest wciąż tak rzadko podejmowany.

Na margines rozmów schodzi kwestia oszczędzania i odkładania. To, że powinnaś mieć swoje pieniądze, nie podlega dyskusji. Mimo to wiele z was ma wątpliwości. Skoro w danym momencie jest wszystko w porządku, to po co oszczędzać? Jeśli sama masz raczej lekką rękę do pieniędzy, nie założyłaś jeszcze konta oszczędnościowego, a...

Niepokoi mnie, że przez wiele kobiet temat pieniędzy jest wciąż tak rzadko podejmowany. Na margines rozmów schodzi kwestia oszczędzania i odkładania. To, że powinnaś mieć swoje pieniądze, nie podlega dyskusji. Mimo to wiele z was ma wątpliwości. Skoro w danym momencie jest wszystko w porządku, to po co oszczędzać?

Jeśli sama masz raczej lekką rękę do pieniędzy, nie założyłaś jeszcze konta oszczędnościowego, a poduszka finansowa kojarzy ci się bardziej ze spaniem, najwyższa pora, żebyś spróbowała coś zmienić w swoim życiu.

Poduszka finansowa to twoje zabezpieczenie, taki pakiet ubezpieczeniowy na każdą okoliczność. Niezależnie od tego, co się będzie działo, masz  odłożone pieniądze, po które możesz sięgnąć.

Jeśli jesteś w tak komfortowej sytuacji, że z miesiąca na miesiąc możesz zaspokoić wszystkie swoje podstawowe potrzeby oraz zachcianki, tym bardziej powinnaś odkładać pieniądze.

Zaciskanie pasa kojarzy się z biedą, z brakiem zdolności do opłacenia rachunków i życiem w nędzy. To bardzo złe podejście. Reżim finansowy oznacza odpowiedzialne podejście do zarządzania pieniędzmi. To również świadomość, że każda wydana złotówka została najpierw przez ciebie lub twoich bliskich zarobiona. Każdy grosz, który wpływa na konto, i ten który dostajesz do ręki, to owoc poniesionego przez kogoś wysiłku. Dlatego można lekko i przyjemnie wydawać pieniądze lub kontrolować przepływ gotówki.

Nic nie motywuje nas tak dobrze jak cel.

Lubimy wiedzieć, że nasze wysiłki nie idą na marne. Potrzeba bardzo dużo samodyscypliny, żeby odkładać pieniądze dla idei. Teorie na temat poduszki finansowej mówią, że powinna ona być tak duża, byś zawsze czuła się bezpieczna. Praktyka pokazuje, że to dobre zabezpieczenie suma, której wartość wynosi nie mniej niż 2-3 pensje, które regularnie wpływają na twoje konto.

Zdaję sobie jednak sprawę, że dla osoby, która nigdy wcześniej nie oszczędzała, odłożenie kilku tysięcy tylko po to, żeby leżały na koncie, to totalna abstrakcja. Dlatego poniżej przedstawiam ci listę 50 celów, na które możesz oszczędzać. Sama zdecyduj, które z nich są ci bliskie i ile pieniędzy powinnaś mieć odłożone, by marzenia się spełniły.

Aha, i wiesz co jest fajne w oszczędzaniu?

Że jak z jakiegoś powodu pod tyłkiem robi się gorąco (i wcale nie mam tutaj na myśli przytaczanej w każdym artykule utraty pracy, czy zdrowia), to wchodzisz sobie na dodatkowe konto, robisz jeden przelew i po sprawie. Jeśli nie masz poduszki finansowej zdenerwowana zaczynasz rajd po rodzinie i znajomych, placówkach bankowych lub firmach pożyczkowych, by skołować kasę. Nie wiem ja ty, ale ja wolę ten czas poświęcić na dodatkową pracę, żeby więcej zarobić, niż stojąc w korku walić z bezsilności w kierownicę auta.

Na co warto odkładać pieniądze?

(uwaga: kolejność jest przypadkowa, bo u każdej z nas co innego wyląduje na szczycie listy; cele finansowe mogą i w wielu sytuacjach powinny być realizowane przez obojga partnerów)

  1. Na prezent urodzinowy dla przyjaciółki – oszczędzaj kasę, by kupić swojej przyjaciółce rzecz, o jakiej marzy, czerp radość z dawania.
  2. Na weekend we dwoje – zabierz swojego partnera/partnerkę, męża gdzieś na weekend. Zapakuj go do samochodu i przez 48 godzin realizujcie twój misterny plan.
  3. Na wkład własny do kredytu – nawet, jeśli dzisiaj nie planujesz zakupu mieszkania, może okazać się, że za kilka miesięcy zmienisz zdanie, a pieniądze odłożone na ten cel nie zginą.
  4. Na wycieczkę marzeń – chciałabyś zobaczyć Stany Zjednoczone albo Australię? Grosz do grosza i będzie kokosza, sprawdź, ile pieniędzy dokładnie potrzebujesz i odkładaj.
  5. Na apaszkę od Hermesa – to jeden z najbardziej luksusowych dodatków i prawdziwy must have dla miłośniczek mody. Oszczędzaj, by otulać swoją szyję jedwabiem.
  6. Na komplet do kawy z Bolesławca – kawa będzie smakowała wspaniale podana w filiżankach, na które musiałaś odkładać przez kilkanaście miesięcy, uwierz.
  7. Na wilka – możesz zaadoptować wilka i co miesiąc wpłacać pieniądze na konto fundacji. Dzięki twoim datkom skromna populacja wilków będzie pod lepszą opieką, a ty dostaniesz zdjęcia i notatki o wybranym dla ciebie zwierzaku.
  8. Na czytnik ebooków – czytanie jest super, a do tego wszystkie książki możesz mieć zawsze pod ręką: w podróży, na uczelni, w pracy. Brzmi jak bajka, prawda?
  9. Na dobrej jakości kubek termiczny – kochasz pić kawę w drodze do pracy? Twój ulubiony napój w stylowym, nieprzeciekającym kubku +10 do bycia wielkomiejską dziewczyną.
  10. Na niepraktyczne buty – kolorowe szpilki, neonowe koturny, kozaki z frędzlami – kup je chociażby po to, żebyś mogła ustawić je na półce i wzdychać z rozkoszą.
  11. Na oryginalne perfumy/wodę perfumowaną – odrobina ulubionych perfum dodaje pewności siebie, jest zbroją i tarczą, a czasami ciepłym kocem. Gdy znajdziesz swój zapach, będziesz wiedziała, że to ten jedyny. Nie oszczędzaj na perfumach, oszczędzaj na perfumy.
  12. Na profesjonalną sesję zdjęciową – świetny makijaż, piękny strój, eleganckie studio albo ciekawy plener – nie możesz zrobić sobie lepszej pamiątki z twoich lat 20., 30., 40. albo 50. niż przepiękne fotografie.
  13. Na dzień w salonie SPA – zasługujesz na to, by na kilka godzin oddać się w ręce profesjonalistów, którzy będą cię masować, nacierać i dbać o twoje dobre samopoczucie. Wyjdziesz odświeżona i odnowiona, a dla tego uczucia warto oszczędzać.
  14. Na urlop wychowawczy – twoje dziecko kończy 12 miesięcy, a sytuacja ekonomiczna zmusza do powrotu do pracy. Hola, od czego są oszczędności? Podaruj ten czas sobie i swojemu maluszkowi, to bezcenne.
  15. Na rzucenie wszystkiego w diabły – miej na ekstra koncie tyle kasy, że gdy stwierdzisz, że masz dość, to po prostu wszystko rzucisz. Rzucisz wypowiedzenie na biurko przełożonego, rzucisz chłopaka (dziewczynę), rzucisz walizkę na podłogę, spakujesz się i pójdziesz w diabły.

  16. Na rozwód – ja wiem, że to się przysięga, podpisuje i że sukienka taka ładna i zdjęcia takie wzruszające, a przy twoim filmie to „Moje wielkie greckie wesele” powinno się schować, ALE czasami tak już jest kochana, że trzeba zrobić krok do tyłu, żeby nabrać rozpędu i ruszyć do przodu. Kasa będzie niezbędna.
  17. Na chorobę twoich rodziców – wiem, tego się nie przewiduje i innej opcji niż „starzeli się godnie i szczęśliwie” nie ma twoim scenariuszu. Życzę ci tego z całego serca, ale w życiu jest różnie, a dobra opieka medyczna w Polsce kosztuje i to nie mało.
  18. Na aparat ortodontyczny – i co z tego, że masz 30 lat? Zobacz, gwiazdy telewizji są od ciebie starsze i śmigają z drutami. Masz krzywe zęby, odkładaj na aparat, śmiało.
  19. Na kurs języka obcego – nigdy nie jest za późno, żeby spełniać marzenia i się rozwijać. Chcesz iść na kurs mandaryńskiego albo szwedzkiego? Odkładaj pieniądze i wybieraj szkołę językową.
  20. Na nowy samochód – nawet, jeśli twoje cudo na 4 kółkach jest w świetnym stanie, za kilka lat może się to zmienić. Nie kupuj wtedy grata, sięgnij po oszczędności i woź się świetną bryką, miej stylówkę bejbe.
  21. Na kurs makijażu – nie musisz malować się codziennie, ale są takie sytuacje, gdy makijaż staje się niezbędny. Po takim kursie twój wygląd na długo zapadnie wszystkim w pamięć, i bardzo dobrze.
  22. Na ręcznie szytą małą „czarną” – na świetną sukienkę po prostu, w której biust będziesz miała na górze, pośladki na dole, a brzuszek płaski. Taką wiesz: sukienka + pończochy + obcas + szminka i można iść na spotkanie z prezydentem, a jak dołożysz kapelusz to nawet z papieżem.
  23. Na ponadczasową biżuterię – znasz ten przesąd na temat pereł? Nie daje się ich w prezencie, bo to na łzy. Sorry, mała, na swój elegancki naszyjnik z pereł musisz odłożyć sama.
  24. Na remont mieszkania po babci/po rodzinach – może nie będziesz chciała sprzedawać mieszkania, w którym się wychowałaś. Zanim jednak je wynajmiesz albo się wprowadzisz pomieszczenia będą wymagała odświeżenia lub remontu, miej na to kasę.
  25. Na dobrego fryzjera – dobry fryzjer wyspowiada cię, rozgrzeszy i sprawi, że sama siebie pokochasz, znajdź takiego i nie łam głowy nad ceną, twój perfekcyjny wygląd jest wart każdej oszczędzonej złotówki.
  26. Na aparat fotograficzny – wiem, teraz każdy robi zdjęcia telefonem, ale jednak momenty uchwycone aparatem są inne… Tylko, zanim kupisz lustrzankę, naucz się z niej korzystać.
  27. Na suknię ślubną – każda z nas ma marzenia, a ten wielki dzień (po raz pierwszy, drugi, a może trzeci) pewnie zapamiętamy do końca życia. Możesz być ubrana w taką sukienkę, o jakiej zawsze marzyłaś, od projektantki, która skradnie swoje serce. Nie oczekuj jednak, że ktoś ją dla ciebie kupi, odkładaj pieniądze.
  28. Na domowe naprawy – nie musisz znać się na wszystkim, dlatego, gdy coś się popsuje, wezwij fachowca. Odkładaj, żebyś nie została na dwa tygodnie bez pralki albo piekarnika.
  29. Na czynsz jeden miesiąc do przodu –w życiu jest różnie. Zawsze zostaw na koncie równowartość jednego czynszu, gdy coś pójdzie nie po twojej myśli zapłacisz z oszczędności.
  30. Na 18 urodziny swojego dziecka – trochę absurdalne prawda? Odkładając co miesiąc 20,00 złotych po roku masz 240,00 w kieszeni. To po 18 latach daje 4320,00 złotych, czyli więcej niż większość z nas dostała z okazji osiągnięcia pełnoletności. Jeśli stać cię, żeby przeznaczać na ten cel 50,00 złotych miesięcznie, to wręczysz swojemu dziecku ponad 10.000,00, a to już moja droga naprawdę kupa forsy.
  31. Na emeryturę – słyszałaś to już pewnie setki razy i wcale ci się nie dziwię, jeśli żaden argument do ciebie nie przemawia. Do mnie też nie, są lepsze rzeczy, na które możesz odkładać, ALE kilkanaście tysięcy na koncie, 60 lat na karku i naprawdę można zaczynać nowe życie.
  32. Na rower – jeździsz na starej damce, która lata świetności miała w XX-leciu międzywojennym? Najwyższa pora, moja droga, odłożyć kasę i pojechać na prawdziwą wycieczkę rowerową do lasu albo do hipsterskiej kawiarni.
  33. Na remont – nikt nie lubi mieszkać w pomieszczeniach, które mu się nie podobają. A my kobiety mamy taką cechę, która sprawia, że co pół roku zrywałybyśmy płytki i panele i robiły remont generalny. Oszczędzaj kasę, żebyś to ty musiała czekać na świetną ekipę, a nie oni na ciebie (fachowcy nie czekają, pamiętaj).
  34. Na zmywarkę – to niby standard w polskich domach (tak sobie powtarzam, gdy kilka razy dziennie bawię się gąbką i płynem), ale jeśli nie masz zmywarki, to na nią odłóż i na nowe fronty i może szafki i hmm na remont kuchni?
  35. Na zamówienie mycia okien dla twoich rodziców – myślę, że nie ma nic lepszego niż osoba, która porządnie umyje okna po zimie, podczas gdy Twoi rodzice napiją się herbaty.
  36. Na lekarza/badania – w Polsce ciężko liczyć na wysokiej jakości opiekę medyczną w ramach Funduszu. Dlatego odkładaj i regularnie wykonuj badania prywatnie, umawiaj się do najlepszych specjalistów, gdy coś cię zaniepokoi. Tak samo postępuj w przypadku męża i dzieci. Nie oszczędzaj na zdrowiu, oszczędzaj na zdrowie.
  37. Na poród marzeń – masz prawo rodzić tam, gdzie chcesz, w takich warunkach, w jakich czujesz się komfortowo. Nawet, jeśli myślisz o szwajcarskiej klinice na zboczu góry.

  38. Na lokówkę/prostownicę – kup sobie świetny sprzęt, który minimalnie niszczy włosy i używaj go na wielkie wyjścia, gdy chcesz zrobić dobre wrażenie albo kiedy masz doła, a zmiana fryzury chociaż trochę poprawi twój nastrój.
  39. Na kaszmirowy sweter – jak raz ubierzesz na gołe ciało kaszmirowy sweter, już na stałe umieścisz ten punkt na liście oszczędności.
  40. Na zachcianki – miej zawsze wolne pieniądze, żebyś mogła wejść do kawiarni i kupić sobie ciastko z kremem, albo żel do włosów w drogerii, albo rajstopy, albo cokolwiek. Żebyś wiedziała, że możesz kupić sobie co chcesz i nikt cię nie rozliczy po powrocie do domu z 25 złotych. Jesteś już duża i nie musisz się tłumaczyć, dlaczego jadłaś na mieście. Chciałaś, to jadłaś, jasne?
  41. Na ogrzewającą matę pod plecy do auta – włóż ją do samochodu i przestań się telepać w drodze do pracy, poczuj się w swojej Skodzie albo Fiacie jak w Lexusie, czy BMW.
  42. Na skórzane buty – dobre skórzane buty dopasowują się do stopy, są wygodne, nie powinny obcierać i powodować powstawania brzydkiego zapachu. Za odłożone złotówki zainwestuj w wygodę swoich stóp, będą ci wdzięczne.
  43. Na markową bieliznę – znajdź sklep, którego kroje i fasony spełniają twoje oczekiwania. Wiesz co? Nie powinnaś wcale czuć biustonosza, kiedy masz go na sobie. Zainwestuj w taki stanik i z uśmiechem reaguj na hasło „pierś do przodu”.
  44. Na operację plastyczną – jesteś już duża i jeśli masz ochotę coś w sobie zmienić, to zrób to. Błagam, tylko wybierz sprawdzoną klinikę, godnego zaufania lekarza i nie przesadzaj. Usunięcie pieprzyka, czy korekta nosa, to nie stworzenie nowej twarzy, pamiętaj.
  45. Na obiad w drogiej i ekskluzywnej restauracji – idź na obiad do restauracji, gdzie będzie cię obsługiwał kelner w rękawiczkach, a każde danie odczujesz, jak ucztę dla podniebienia. Pamiętaj, że to doznania i doświadczenia wpływają na nasz obraz postrzegania świata.
  46. Na wełniany płaszcz – to kolejny must have do szafy każdej kobiety. Jeśli lubisz płaszcze, marzysz o płaszczu, to nie biegaj w szmatce z sieciówki. Ostatnio dowiedziałam się, że płaszcz powinien być wełniany i mieć wełniane wypełnienie i poszewkę z wiskozy, żadnych kompromisów. Masz czuć się ciepło i miło niczym owieczka na świeżym sianie.
  47. Na rozwój swoich dzieci – odkładaj pieniądze, żeby twoje dzieci mogły chodzić na zajęcia plastyczne, rytmikę, czy basen. A może zakochają się w sztukach walki, tenisie, czy balecie? Daj im szansę odkrywać talenty i spełniać marzenia.
  48. Na wysokiej jakości produkty spożywcze – kup sobie czasami bio, eko, helo ser, masło, czy mleko. Skuś się na doskonałej jakości czekoladę albo bio banany, które – uwierz mi – smakują jak banany naszego dzieciństwa.
  49. Na doskonały krem przeciwzmarszczkowy – nie zawsze produkty z logo mają równie dobre działanie, co popularne kosmetyki. Zrób wywiad, poszukaj, zamień się w prywatnego detektywa i znajdź najlepszy krem dla siebie. Oszczędzaj i pozwól sobie na ten luksus.
  50. Na piżamę – ważne, ile śpisz i jak śpisz. Powyciągany tshirt i bokserki twojego partnera zamień na idealne skrojoną, piękną damską piżamę. Rytuał kładzenia się do łóżka nabierze nowego znaczenia.

Jestem pewna, że dopiszesz do tej listy kolejne 50 lub więcej punktów.

To jak, przekonałam cię, że warto oszczędzać?  

Styl życia

Less waste i minimalizm – czy do tanga potrzeba dwojga?

18 lutego 2020 / Agnieszka Jabłońska

Dwie idee, dwa nurty.

Minimalizm – mieć mniej, żyć bardziej i less waste – marnować mniej, przetwarzać więcej, nie kupować i nie marnować.

Tak się składa, że w codziennym życiu łączę minimalizm z less waste. Staram się zachować balans i równowagę. 

Po kilku latach mogę powiedzieć jedno: jest to spokojnie możliwe i – jak wszystko w życiu – wymaga wypracowania nawyków. Trochę uwiera na początku, a później staje się przyjemną rutyną. Pomyślałam, że może Cię to zainteresuje.

Pewnie zastanawiasz się teraz, co drogie czarno-białe meble mają wspólnego z gotowaniem obiadów z resztek i używaniem płatków kosmetycznych ze starego ręcznika. 

Być może ja po prostu obracam się w takich kręgach, ale znam ludzi i domy, gdzie less waste i minimalizm dobrze ze sobą grają. Sprawdź koniecznie książkę – reportaż Marty Sapały „Mniej”- wypożycz, posłuchaj, ściągnij na czytnik, przeczytaj! 

 

Po co Ci to całe zamieszanie? 

Chociażby po to, żeby spać spokojniej, budzić się bardziej wypoczętą. Iść drogą, która ma jasno określony kierunek z lekką głową i ciężkim portfelem. Być „tu i teraz” i cieszyć się wolno płynącym czasem. Pielęgnować relacje i dbać o swoje sumienie. Robić dla innych coś bez wysiłku i stąpać po Ziemi ostrożnie, nie robiąc nikomu świadomej krzywdy. Chciałabym Ci to ułatwić, więc przygotowałam listę punktów wspólnych dla minimalizmu i less waste. Szybko przekonasz się, że żyjąc zgodnie z ideą niemarnowania, masz dużą szansę zostać minimalistką. A jeśli już deklarujesz się, jako osoba, która nie potrzebuje wiele, przy odrobinie wysiłku i zaangażowania, możesz stać się specjalistką od less waste. 

Po 6 latach postanowiłam – nareszcie! – nazywać siebie minimalistką. Stwierdziłam, że mogę mieć coś do powiedzenia w temacie, który jest mi bliski. Dlatego teraz dzielę się moimi pomysłami, jak można połączyć minimalizm z less waste. Po co mi to wszystko? Żeby przynależeć i żeby się odnaleźć. Chcę żyć w środowisku, w którym ludzie rozumieją, jaką zgrozą napawa mnie chodzenie po galeriach i zakupy. Jak bardzo nie lubię kupować i ile czasu zastanawiam się, zanim wybiorę jakiś przedmiot lub usługę. Nie lubię tłumaczyć, że jestem w stanie zainwestować spore pieniądze w podróże, czy w hobby, a mimo że noszę zimowe buty trzeci sezon. Chcę otoczyć się etykietką „minimalistka” i znaleźć ludzi, którzy czują podobnie. 

 

Jak to się zaczęło? 

O less waste zrobiło się głośno za granicą. U nas widzę, że ten trend się rozwija od 2017 roku, powolutku, ale teraz zaczynamy już doświadczać efektu kuli śnieżnej. Przyczyniła się do tego na pewno zmiana przepisów dotyczących segregacji śmieci oraz rosnąca świadomość społeczna. Coraz więcej słyszę o organicznej bawełnie, o niemarnowaniu, gotowaniu z resztek. 

Minimalizm to obecnie mainstream, ha! Minimalistką jestem od 6 lat. Zaczęło się w Japonii – oni to mają we krwi, prostotę kulturową. Do nas trend przyszedł w 2012 roku i… zniknął. Może dlatego, że jego głośnym ambasadorem był Leo Babauta ze swoimi 100 rzeczami? Z dużym zainteresowaniem śledziłam, jak z trendu, który mógł pomóc w codziennym życiu, powstała dziwna hybryda. Minimalizm w swoje szpony szybko złapał przemysł modowy, następnie wnętrzarski. Obecnie to takie skrzyżowanie ograniczenia posiadania do 100 przedmiotów z drogimi meblami i dodatkami w określonym stylu. Dla mnie – osoby, która przeczytała na ten temat kilka książek, wysłuchała kilkudziesięciu godzin podcastów – jest to co najmniej interesujące. 

 

Jak minimalizm łączy się z less waste? 

Nie kupuję

– less waste mówi o tym, żeby nie tworzyć zapasów, których nie będzie można zużyć i rozsądnie gospodarować surowcami oraz nie przyczyniać się do zaśmiecania planety, a minimalizm, żeby otaczać się tylko tym i tylko w takiej ilości, jak to jest naprawdę potrzebne. 

Myślę przed zakupem

– będąc less waste, sprawdzam składy, kraje, z jakich podchodzi dana rzecz, będąc minimalistką, analizuję, czy dana rzecz jest mi naprawdę potrzeba, czy na pewno, do czego i czy długo posłuży.

Inwestuję w jakość

– jestem gotowa zapłacić więcej za produkty tworzone etycznie tak jak ubrania szyte w Polsce, bo kupię tylko tyle, ile dokładnie potrzebuję np. jedną spódnicę na lato, jedne buty na sezon i jeden plecak na kilka lat. 

Nie marnuję

– less waste to zużywanie rzeczy do końca i dawanie drugiego życia przedmiotom, minimalizm to zaspokajanie faktycznych potrzeb poprzez przedmioty, słowo klucz: użyteczność. Jeśli czegoś już nie potrzebuję – sprzedaję to lub oddaję, w minimalizmie wyrzucenie jest ostatecznością. 

Mam mało i zużywam do końca

– mam mało kosmetyków, produktów do pielęgnacji i do makijażu, a te, które mam, zużywam do ostatniej kropelki lub oddaję, jeśli już mi nie pasują. Zużyte opakowania przemieniam na funkcjonalne słoiczki lub świeczniki, które rozdaję bliskim. 

Kupuję rzeczy potrzebne

– unikam tego przyjemnego dreszczyku, który towarzyszy wyprawom do centrum handlowego w weekend wyprzedaży, wolę zakupy online. Wybieram rzeczy, które potrzebuję w ściśle określonej ilości – jeśli szukam jednej bluzki, to kupię jedną bluzkę lub jeden lakier do paznokci. 

Nie kupuję emocjonalnie

– zakupy to nie lekarstwo na doła i nudę. Wolę poczytać książkę, iść na spacer do parku, zagrać w planszówkę lub pouczyć się języka obcego. Transferuję swoje zasoby – energię i czas tam, gdzie da mi to jakąkolwiek korzyść. Zakupy zostawią Cię z poczuciem winy, pustym kontem i brakiem miejsca w szafie lub w łazience. 

Nie chomikuję

– noszę ubrania – na co dzień również te ładne na specjalne okazje – używam wszystkich kosmetyków, gotuję z zapasów i extra składników ze sklepiku kontynentalnego, jeśli czegoś nie używam, to oddaję. Uwaga, tutaj może być pułapka, bo less waste zakłada, że ponownie wykorzystywać np. gdy otrzymasz paczkę zostawić pudełko, papier i sznurek do kolejnej wysyłki – świetne rozwiązanie, jeśli wysyłasz paczki. Jeśli nie, oddaj ten zestaw komuś, kto będzie miał z niego użytek lub połóż na klatce schodowej z opisem „zestaw do wysyłki paczki”, na pewno ktoś skorzysta. 

Inwestuję w hobby

nie oszczędzam na moim hobby, ale nie chwytam pięciu srok za ogon. Zanim przekonam się do czegoś, spróbuję pożyczyć potrzebny sprzęt i przeanalizuję, czy nowe zajęcie jest dla mnie wystarczająco rozwojowe. Później zobaczysz mnie w super butach do biegania, w markowej koszulce, z japońskim nożem kucharskim lub formą do wypieku magdalenek za kilka stówek doskonałej jakości. Pamiętaj, że minimalizm zakłada, że masz dokładnie tyle rzeczy, ile potrzebujesz, więc spokojnie stwórz własny zestaw do malowania farbami, gry na gitarze, czy robienia na drutach. Jeśli po jakimś czasie stwierdzisz, że to nie dla Ciebie, zamiast chować rzeczy na dno szafy, sprzedaj jej lub zrób komuś prezent – to takie proste! 

Oczekuję jakości

– chcę, aby rzeczy, które wybieram, reprezentowały doskonałą jakość. Ubrania nie mechaciły się, kosmetyki nie uczulały, a pokrywki od garnków nie pękały. 

Inwestuję w emocje i doświadczenia

– bardziej ucieszę się z biletów na wydarzenie niż z kolejnego kurzołapa na półce. Sama chętniej wydam na podróż niż remont – w moim odczuciu – wciąż ładnej i zadbanej kuchni. Zamiast piątej pary jeansów wybiorę koncert. 

Pielęgnuję relacje

częściej zobaczysz mnie z przyjaciółką w restauracji lub na herbacie niż w galerii. Lubię randki z mężem, lubię dobre jedzenie i miłe towarzystwo. W „starej” bluzce bawię się lepiej niż w nowej tunice od projektanta – zużywam, pamiętasz? 

Mam porządek w domu

mam mało przedmiotów, więc sprzątanie zajmuje mało czasu. Zmywanie zajmuje niewiele czasu, prasowanie, czyszczenie łazienki – naprawdę polecam. Im więcej produktów w Twoim domu będzie miało swoje stałe miejsce w szafce lub szufladzie, tym mniej czasu zmarnujesz na ich bezsensowne przestawianie, a pusta przestrzeń, będzie sprawiała wrażenie schludnej. 

Ograniczam się i nie ograniczam się

– możesz pomyśleć, że żyję w ciasnym gorsecie, który krępuje moją radość życia, przecież cholernie się ograniczam – tego nie kupuję, tamtego też nie, tam nie chodzę, ale – uwierz, proszę – czerpię z życia pełnymi garściami. Mam wolne środki, żeby inwestować w rzeczy lub doświadczenia, o których marzę i które sprawiają mi wielką radość. 

 

 

Tak jak widzisz, jedno wynika z drugiego, miesza się i przenika. Momentami ciężko jednoznacznie określić, czy jestem minimalistką, czy żyję pro ekologicznie. Jedno jest pewne, wciąż czerpię pełnymi garściami ze stylu życia, który wybrałam, a tango gra mi w duszy nieprzerwanie!

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo