Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Wrześniowy detoks od marudzenia

25 września 2018 / Agnieszka Jabłońska

Uwielbiam ten nasz narodowy sport, naszą największą dumę.

Dyscyplinę, w której jesteśmy na tyle biegli, że gdyby była oficjalnie wpisana do listy na MŚ, co roku mielibyśmy pierwsze miejsce na podium i złoty medal i to wszystko bez najmniejszego wysiłku. Co mam na myśli? Marudzenie. Czynność, za pomocą której statystyczny Polak wyraża swoją polskość, łączy się ze swoją ziemią. U nas nie usłyszysz...

Uwielbiam ten nasz narodowy sport, naszą największą dumę. Dyscyplinę, w której jesteśmy na tyle biegli, że gdyby była oficjalnie wpisana do listy na MŚ, co roku mielibyśmy pierwsze miejsce na podium i złoty medal i to wszystko bez najmniejszego wysiłku. Co mam na myśli? Marudzenie.

Czynność, za pomocą której statystyczny Polak wyraża swoją polskość, łączy się ze swoją ziemią. U nas nie usłyszysz amerykańskiego „dzień dobry sąsiedzie” albo brytyjskiego „oh, witam, jak się masz?”. Za nic mamy uśmiechy Balijczyków, czy ukłony Japończyków, niepotrzebny nam australijski luz, czy szwedzki brak konwersacji w windzie. Polacy lubią zaczynać rozmowy w sklepach, na jarmarkach, u lekarza, czy w bibliotece. Szukamy okazji, by wspólnie pomarudzić, ponarzekać na wszystko.

Jak być prawdziwym moderatorem marudzenia?

Kluczem do sukcesu, w tym wypadku efektywnego, wspólnego marudzenia jest znalezienie grupy ludzi w podobnym wieku. Chociaż młoda dziewczyna, która zaczyna narzekać w przychodni pełnej starszych ludzi, wywoła naprawdę piorunujący efekt. Przedmiot narzekania musi być dostosowany do okoliczności, jeśli więc autobus nie przyjeżdża od 10 minut, konwersację można rozpocząć od skomentowania nawierzchni dróg lub, jeśli jesteś w odpowiednim do tego wieku, jak 20 lat temu były zaspy do kolan, a autobusy jakoś dawały radę. Jest spora szansa, że jakaś starsza osoba wtrąci się, że jak była bardzo mała, to śnieg sięgał okien autobusu i może nawet uśmiechnie się na to wspomnienie, dlatego szybciutko, jako moderator dyskusji, musisz wrócić do „no właśnie, a teraz śniegu nie ma, ledwo -2C na termometrze, a wszystko siada”. Masz sporą szansę, że w odpowiedzi usłyszysz: „wszystko przez tę Unię” i marudzenie między oczekującymi na autobus potoczy się wartko niczym nurt rzeki Colorado w Ameryce Północnej. Oczywiście to tylko przykład, możesz próbować wzburzyć zupełnie autorską falę marudzenia w dowolnym miejscu. Ważne, żeby wokół było dużo Polaków.

A ja nie potrafię tego zrozumieć

Jak to jest, że osoby, które mają naprawdę niewiele, które dużo straciły i powinny już nigdy się nie podnieść, które muszą zmierzyć się z bardzo złą diagnozą, odnajdują w sobie radość życia? Jak to możliwe, że pacjent po amputacji nogi ma w sobie więcej szczęścia niż młoda kobieta, która po pracy wraca do ładnego mieszkania i ukochanego partnera? Dlaczego tak jest, że osoba poszkodowana w powodzi, która śpi w szkole przykryta kocem z datków, jest bardziej radosna niż babcia, którą przyszły odwiedzić wnuki? Dlaczego dobrowolnie decydujemy się żyć na próbę, jakby to, co się dzieje w naszym życiu, było jedynie prototypem, gorszą wersją naszych marzeń?

Ufam Dalajlamie, wierzę w mądrość człowieka, który otrzymał pokojową Nagrodę Nobla, jest przywódcą narodu, który naprawdę ma ostro pod górkę, a do tego potrafi powiedzieć coś, co mi zapada w serducho.

„Istnieją tylko dwa dni w roku, w których nic nie może być zrobione. Jeden nazywamy wczoraj, a drugi jutro. Dzisiaj jest właściwy dzień, aby kochać, wierzyć i żyć w pełni”.  

To od ciebie zależy moja droga, jak będzie wyglądał każdy, jeden dzień twojego życia.

Wiem, że czytałaś to już setki razy, bo na tym przesłaniu swoją tajemną moc opiera bardzo dużo poradników. Tyle, że to wcale nie jest tak, że jeśli wstaniesz z uśmiechem, to twój kot nie zrzuci wszystkiego z blatu w kuchni, a szef nie będzie mniejszym dupkiem niż kilkanaście godzin wcześniej. Jest jednak szansa, że twoje pozytywne nastawienie da ci siłę i dobrą energię, która rozpocznie ciąg fortunnych zmian w twoim życiu. Może uda ci się znaleźć taką pracę, w której poznasz pozytywnie zakręconych ludzi, bo kota to już pewno nie wychowasz, nie oszukuj się.

Może mogłabyś dojść do wniosku, że spóźniający się autobus to dobry pretekst do spaceru, że ulewny deszcz pada, bo była susza, że motorniczy nie był chamem, tylko jego dziecko całą noc gorączkowało, że twoje strzykanie z prawej strony lewej kostki, to uczucie, za które osoba na wózku inwalidzkim dałaby się pokroić.

Może mogłabyś docenić, że masz dwie sprawne ręce i dwie silne nogi, które jeśli są za słabe, możesz zacząć wzmacniać na siłowni, basenie, czy zajęciach fitness. Masz Internet i świat naprawdę stoi przed Tobą otworem niczym sezam z księdze „Baśni tysiąca i jednej nocy”. Możesz, w przeciwieństwie do swoich rodziców, swobodnie podróżować, poznawać świat. Możesz wynająć mieszkanie i zmieniać pracę tak często, jak zechcesz. Możesz skończyć studia dzienne, zaoczne lub podyplomowe, możesz wyjechać na Erasmusa i uczyć się na zagranicznym uniwersytecie. Możesz odpowiedzieć w kilka minut na każde, nawet najbardziej skomplikowane pytanie swojego dziecka. Czekają na ciebie kursy i tutoriale, możesz więc codziennie zdobywać nową umiejętność.

Żeby nie było, ja też marudzę, narzekam i widzę świat w ciemnych barwach.

Mnie też się nie podoba, że dzieci krzyczą pod balkonem, że są korki, że jest ciepło, a ja włożyłam zbyt ciepłe buty, że pada, chociaż w pogodzie nic nie powiedzieli i nie wzięłam parasolki, że autobus się spóźnia, a kelnerka w restauracji jest niemiła, że przepłaciłam za szampon do włosów i nie zdążyłam przed zamknięciem poczty. ALE próbuję coś z tym zrobić i w każdej sytuacji znaleźć dobrą stronę lub chociaż okruch pozytywnej myśli.

Marudząc, tracę energię.

Siłę, którą tak ciężko odzyskać podczas treningu, zajęć jogi, gotowania, czy domowego relaksu z książką. Moc, która ładuje się bardzo powoli i trzeba się sporo natrudzić, by poczuć jej pełną. No mówię ci, szkoda marnować swoją wewnętrzną energię na marudzenie.  A mówię to całkiem poważne.

Spróbujmy zrobić mały, na początek 2-3 –dniowy detoks, podczas którego będziemy odpychały złe myśli i zastępowały je dobrymi. To taki wstęp do tego, żeby przestać marudzić. Dam ci przykład: „O matko, jaka dziwna ta końcówka lata, znowu rano zimno, a później gorąco, aż pot się po tyłku leje, ALE dzięki temu czuję, że lato trwa dłużej i jest wciąż bardzo dużo świeżych i smacznych warzyw i owoców”. „Kurde, nowe buty, a ja już mam pęcherze na całych stopach, ALE będę mogła kupić wreszcie tę pięknie pachnącą sól do stóp i mam już doświadczenie, jakie modele butów omijać z daleka”.

To co, próbujemy?

 

Dzieci

Miteless® – nowy sprzymierzeniec w walce z alergią? Test naszych redaktorek

18 października 2024 / The Mother Mag

Jesień i zima to trudny czas dla alergików – suche powietrze i rzadziej wietrzone mieszkania sprzyjają rozwojowi roztoczy.

Czy Miteless – ultradźwiękowa ochrona przed roztoczami – może stać się ratunkiem dla alergików? Nasze redaktorki, Agnieszka i Anka, postanowiły przetestować urządzenie i podzielić się swoimi wrażeniami.

Miteless® – na czym polega ta innowacja?

Miteless to urządzenie, które emituje ultradźwięki, skutecznie redukując ilość roztoczy w pomieszczeniach. Co ważne, nie wykorzystuje chemii, dzięki czemu jest w pełni bezpieczne dla dzieci, kobiet w ciąży oraz zwierząt domowych. Brzmi jak spełnienie marzeń każdego alergika, prawda? Sprawdzamy, czy faktycznie jest tak skuteczne.

„Zastanawiałam się, jak to działa bez żadnych środków chemicznych. Mam w domu psa i zawsze trochę martwię się o jego zdrowie, kiedy wprowadzam coś nowego. Ale skoro ultradźwięki są dla niego bezpieczne, a dodatkowo mogą pomóc w walce z moją alergią, to brzmi obiecująco” – mówi Agnieszka, która od lat walczy z alergią na roztocza.

Jak działa Miteless®?

Urządzenie wystarczy podłączyć do gniazdka, a ono automatycznie emituje ultradźwięki, które zaburzają cykl życiowy roztoczy kurzu domowego, znacznie ograniczając ich ilość w domu. Miteless Home działa na obszarze do 30 m², co sprawia, że jest idealne do sypialni, salonu czy pokoju dziecięcego.

miteless walka z roztoczami

Podłączenie Miteless to dosłownie chwila – wpięłam do kontaktu i gotowe. Urządzenia nie wyciągam z kontaktu – zależy mi na ciągłej ochronie. W każdej chwili można urządzenie wyłączyć, naciskając przycisk przez 3 sekundy – urządzenie włącza się wtedy automatycznie po 8 godzinach, co bardzo mi odpowiada. Nie muszę o nim cały czas pamiętać” – opowiada Anka, która testowała urządzenie w pokoju swojej córki.

Dla kogo jest Miteless®?

Urządzenie jest doskonałe dla alergików, zwłaszcza tych, którzy walczą z przewlekłym katarem czy kaszlem alergicznym. Co więcej, Miteless nie tylko pomaga dorosłym, ale jest także w 100% bezpieczny dla dzieci od pierwszego roku życia oraz zwierząt domowych.

Mam małe dziecko, a dodatkowo psa, więc zawsze sprawdzam, czy coś jest bezpieczne dla nich. Fakt, że Miteless nie emituje żadnych chemikaliów ani drażniących zapachów i można go używać nawet przy maluchach, to dla mnie ogromna zaleta” – dodaje Agnieszka.

miteless walka z roztoczami

miteless walka z roztoczami

Dodatkowe funkcje i zalety

Miteless ma jeszcze kilka ciekawych opcji, które mogą przyciągnąć uwagę. Wersja Home posiada funkcję nocnego oświetlenia, co jest szczególnie przydatne w pokojach dziecięcych.

Mojej córce przypadła do gustu ta opcja. Światło nie jest zbyt jasne, ale daje wystarczająco przytulną poświatę. To fajne, bo nie muszę włączać dodatkowej lampki” – zauważa Anka.

Co więcej, Miteless Go, wersja przenośna, może być idealnym rozwiązaniem w podróży lub w miejscach, gdzie nie mamy dostępu do gniazdka. Działa na mniejszej przestrzeni (do 2 metrów), ale może pracować przez co najmniej 6 miesięcy od uruchomienia.

Co jeszcze warto zrobić walcząc z roztoczami?

Choć Miteless jest świetnym narzędziem w walce z roztoczami, to jednak nie zastąpi on regularnego sprzątania. Trzeba pamiętać o regularnym odkurzaniu, praniu pościeli w wysokiej temperaturze i ograniczaniu ilości tekstyliów, które są siedliskiem roztoczy.

Nie zapominajmy o podstawach. Miteless to świetne wsparcie, ale nadal trzeba dbać o czystość w domu” – podkreśla Anka.

Nasze podsumowanie

Miteless to obiecujące rozwiązanie dla osób zmagających się z alergią na roztocza, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym, kiedy spędzamy więcej czasu w domach. Jest łatwe w obsłudze, bezpieczne dla dzieci i zwierząt, a dodatkowe funkcje, takie jak nocne oświetlenie, czynią je jeszcze bardziej praktycznym.

Jestem zaskoczona, jak małe i nieinwazyjne jest to urządzenie. Wpięłam je i zapomniałam, że działa, ale efekty widać – mniej kichania i kaszlu” – mówi Agnieszka.

To naprawdę wygodna opcja, zwłaszcza dla rodzin z małymi dziećmi. Córka mniej kaszle, a ja mam spokojniejszą głowę. Plus za to, że Miteless jest praktycznie bezobsługowy” – dodaje Anka.

Jeśli borykacie się z alergią na roztocza, Miteless może okazać się Waszym sprzymierzeńcem w walce z tym problemem – bez chemii, bez kłopotów i z pełnym bezpieczeństwem dla najmłodszych członków rodziny.

 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo