ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Styl życia

,,Gdy wszystko wydaje się walić, najlepszą rzeczą jest przetrzymać”. Mamy kryzys!

15 lutego 2021 / Agnieszka Jabłońska

Wydaje mi się, że 2020 rok zmienił bardzo wiele.

Okazało się, że scenariusze, na które żadna z nas by nie wpadła, stały się rzeczywistością. Wymuszona kwarantanna dla wielu rodzin okazała się nie tyle emocjonalną, co ekonomiczną tragedią. Znamy domy, w których jedno lub oboje z rodziców utraciło pracę lub dodatkowe (choć niezbędne) źródło dochodów.

Dlatego dzisiaj możemy dalej rozmawiać o byciu eko i zero waste, ale jedynie w kontekście wykorzystywania wszystkiego do końca. Możemy debatować na temat minimalizmu, wymieniając się jednocześnie miejscami, w których można szybko i tanio sprzedać ubrania. W 2020 roku widziałam wyprzedaż pięknych kolekcji puzzli, gier planszowych, artykułów do decoupage’u, czy zapasów włóczki. Wiele z nas rezygnuje ze swoich pasji i zamiłowań, by jakoś przeczekać, wytrwać do odmrożenia gospodarki, na które wciąż liczymy… 

Patrząc na to, co dzieje się z branżą ślubną, gastronomią i sektorem usług, sklepami odzieżowymi i wszystkimi osobami, które są – lub coraz częściej musimy używać czasu przeszłego „były” –  właścicielami z pasją, pracownikami, którzy naprawdę kochali swoją pracę, chce się krzyczeć. Wiele z nas łapie się za głowę, by korzystając z własnego rozumu i doświadczenia kwestionować i poddawać w wątpliwość, pytać. Dialogu nie ma i – jak pokazuje to, co się dzieje – nie będzie. Możemy jedynie protestować, działać pomimo zakazów, biorąc na siebie odpowiedzialność (słuszną lub niesłuszną, to już zależy, kto będzie pytał i kto odpowiadał na pytanie) za przedłużające się w nieskończoność obostrzenia. 

My, Polki, mamy w sobie silny gen przetrwania. Znalazłam kiedyś takie hasło: „Gdy wszystko wydaje się walić, najlepszą rzeczą jest przetrzymać.” Uważam, że o ile nie ma się konkretnej mocy sprawczej, zaplecza finansowego, wiedzy lub chęci – na początku lutego, gdy zima daje popalić nie mniej niż dzieciaki zamknięte w domu, wierzę głęboko, że można nie mieć chęci już na nic – by podjąć jakieś działania, trzeba się zminimalizować. Trzeba przetrwać. Tylko jak my wychowani w epoce kapitalistycznego dobrobytu lub za mali, by pamiętać PRL-owską beznadzieję, mamy to zrobić? Powoli, kochana, powoli. 

1. Uświadom sobie, że jesteś w kryzysie. 

Gdzieś tam może być najpiękniejsza plaża świata z żółtym, miękkim piaskiem i przejrzystą niebieską wodą. U Ciebie natomiast szaleje sztorm i właśnie wpadłaś w środek oka cyklonu. Wiadomo, że nie zachowasz się tam samo, jak w czasie urlopu na plaży. Wyrzuć więc zbędny balast – krem do opalania, zwiewną sukienkę, japonki ozdabiane muszlami – i zacznij walczyć. 

2. Daj upust emocjom

Kołysząc się na niewielkiej łódce, gdy wokół szaleje wichura, będziesz miała potrzebę, aby krzyczeć i płakać z niesprawiedliwości. To normalna reakcja, pozwól sobie na emocje. Okaż ból, smutek i strach przed tym, co będzie dalej. Pozwól, by burza zebrała się nad Twoją głową i by towarzyszyły Ci ostanie najsilniejsze grzmoty i podmuchy wiatru. 

3. Odpocznij 

Po tej zawierusze na pewno czujesz ogromne zmęczenie. Uświadomiłaś sobie, że jesteś w trudnej sytuacji – w kryzysie i dałaś upust emocjom. Teraz potrzebujesz chwili na regenerację. Zaparz sobie herbaty, zrób kawę, usiądź spokojnie, odpocznij chwilę. Jeśli w głowie wciąż słyszysz tylko wściekły ryk fal, pozwól sobie na sen. Zregeneruj swoje siły mentalne i zbierz energię niezbędną, abyś mogła przejść do następnego kroku.

4. Zbadaj możliwe opcje 

W kryzysowej sytuacji najgorsze, co możesz zrobić, to siedzieć z założonymi rękoma. To nie film w kinie i przed Twoimi drzwiami nie pojawi się nagle książę, a pod podłogą nie znajdziesz majątku babci. Czekanie niczego nie zmieni i niezależnie od tego, w jak czarnej dziurze jesteś, musisz zebrać siły i podjąć działania, które pozwolą Ci się z niej wydostać. Zacznij od przemyślenia, jakie masz opcje. Uświadom sobie, co się dokładnie stało i jakie mogą być konsekwencje. Czy straciłaś pracę, ktoś bliski właśnie zmarł, rozstałaś się z partnerem – niezależnie od tego, w jakiej jesteś sytuacji, poniesiesz tego konsekwencje: emocjonalne i finansowe. Cóż, takie jest życie – nie zawsze są to lody z czekoladową posypką, często wstrętny dziegdzieć. Gdy wyznaczysz sobie kilka dróg postępowania, spróbuj każdą z nich na chłodno przeanalizować. 

5. Przeanalizuj możliwości 

Zobacz, co możesz zrobić, żeby poprawić sytuację swoją i swojej rodziny. Jeśli straciłaś pracę, może jesteś właśnie na wypowiedzeniu i dostaniesz jeszcze jedną lub dwie wypłaty. W przypadku rozstania, może Twoi rodzice zaopiekują się przez kilka dni dziećmi, abyś mogła dojść do siebie i znaleźć najlepsze rozwiązanie. Gdy już uporasz się z tym, co możesz zrobić przez najbliższe 2-3 dni, zacznij planować. 

6. Szybkie planowanie

Planowanie na kilka tygodni lub miesięcy do przodu pozwoli Ci wyznaczyć kierunek, w którym chcesz podążać. Być może doskonałym rozwiązaniem będzie zmiana mieszkania na mniejsze, jeśli wynajmujesz lub sprzedaż i przeprowadzka. Może będziesz chciała wrócić do rodzinnego miasta lub wręcz przeciwnie, poszukać możliwości dla siebie w dużej aglomeracji. Może przeprowadzisz się z dziećmi do rodzinnego domu, jeśli jedno z rodziców właśnie zostało samo? Niezależnie od tego, jak dalej pokierujesz swoim życiem, na pewno odczujesz finansowe konsekwencje zmiany. Nawet jeśli kryzys nie dotyczy bezpośrednio Twojego gospodarstwa domowego – umarła bliska osoba, z którą nie mieszkałaś – koszty pomocy komuś z rodziny również mogą okazać się wysokie. Jeśli to Twojego gospodarstwo ucierpiało na skutek nieprzewidzianych zdarzeń, będziesz potrzebowała pieniędzy. 

7. Sięgnij do poduszki finansowej

Ah, słynna poduszka finansowa – pieniądze na czarną godzinę, na trudne chwile. Jeśli ją masz, jesteś o kilka przepłakanych nocy do przodu. Policz, ile masz kasy i zastanów się, co możesz z nią zrobić i czy wystarczy Ci środków, aby przeżyć, zanim znów staniesz na nogi. Jeśli nie, działaj dalej!

8. Zbieraj pieniądze

„Dobry zwyczaj nie pożyczaj” – znasz to hasło, prawda? Ok., generalnie ja też się z nim zgadzam, ale jeśli masz nóż na gardle  i brakuje Ci na jedzenie dla dzieci lub na naprawdę podstawowe środki higieny, spróbuj zorientować się, czy należą Ci się jakieś dodatki, może pomoc z MOPSu, może darmowe obiady w szkole. Zobacz, jakie masz opcje. Jeśli żadnych i życie rzuciło Ci właśnie kłodę pod nogi, która Cię miażdży, pożycz od dobrych ludzi. Takich, którym będziesz mogła oddawać z ratach i którzy poczekają kilka tygodni dłużej, jeśli spóźnisz się z oddaniem. Postaw sobie za punkt honoru spłacenie całej kwoty i serdeczne podziękowanie. Jeśli nie masz wokół siebie życzliwych osób, lekcja od życia staje się jeszcze trudniejsza, ale jednocześnie bardziej wartościowa – wiesz, co zmienić, gdy wyjdziesz na prostą. Pożyczone pieniądze to cenne wsparcie, co jeszcze możesz zrobić? Minimalizuj się!

9. Ograniczaj się!

Po pierwsze, ogranicz konsumpcję. Koniec z newsletterami i bezwiednym kupowaniem pierdół w Internecie. Koniec z wyprawami do dyskontów, by uzupełnić zapasy, zapasów i koniec z zachciankami. Kochana, gdy nadchodzi kryzys, wszystkie ręce lądują na pokładzie. Twoje, jako matki i żywicielki i rączki Twoich dzieci. Koniec z wydawaniem kasy na bzdury, przepuszczaniem jej, bo coś jest ładne, chociaż całkowicie zbędne. Od dzisiaj, moja droga, nauczysz się, rozróżniać potrzeby od zachcianek i uświadomisz sobie bez jak wielu rzeczy możesz żyć i jak wiele fantastycznych przedmiotów masz pochowanych w zakamarkach swojego domu. 

10. Zanim coś kupisz, poszukaj w domu – swoim lub bliskich

Jeśli czegoś potrzebujesz jest duża szansa, że masz to już w domu. Jeśli nie, pewnie mają to Twoi bliscy lub ktoś oddaje tę rzecz za darmo. Zamiast kupić, poszukaj. Zajmie Ci to więcej czasu, ale może okazać się bezkosztowym, a do tego budującym doświadczeniem. Przy okazji zrób porządek we wszystkich zakamarkach w swoim domu lub mieszkaniu. Jestem przekonana, że znajdziesz nie tylko suchą żywność na kilka tygodni, ale również wiele przedmiotów, które będziecie mogli używać lub sprzedać. 

11. Zanim sprzedasz – zastanów się

Wydaje się, że najłatwiej jest sprzedać zbędne przedmioty i w ten sposób zgromadzić gotówkę potrzebną do przeżycia. Zanim jednak zrobisz zdjęcia i opublikujesz ogłoszenie, przemyśl dwa razy, czy chcesz sprzedać daną rzecz. Czy za chwilę nie będzie Ci potrzebna? Pożegnaj kiełkownicę, jeśli kupiłaś ją pod wpływem emocji i sokowirówkę, jeśli Twoja mama ma drugą, ale przemyśl jeszcze raz, czy pozbyć się dobrej lokówki, gdy masz w domu dorastającą córkę. Wspólne układanie włosów może być miłą i bezkosztową odskocznią od wizyty u fryzjera, na którą obecnie Cię nie stać. Poszukaj również innych sposób na spędzanie czasu bez wydawania pieniędzy. 

12. Największą wartość ma wspólny czas

Pamiętasz jak śmiałaś się z rodziców, którzy spędzali z dziećmi czas na robieniu naszyjników ze starego makaronu i lakieru do paznokci? Chcesz pogadać o tym, jak drwiłaś z robienia maskotek na szydełku? A może ściska Ci się gardło na samą myśl o tym, jak krytykowałaś frytki z łupin pozostałych po obieraniu ziemniaków? Cóż, kochana, tylko świnia nie zmienia poglądów. Na początku nie będzie łatwo ani Tobie, ani Twoim dzieciom, które zdążyły już wchłonąć wzorzec Twojego zachowania. Jeśli jednak weźmiesz się ostro do pracy i zamienisz przykre z pozoru zmiany w zabawę, a co najważniejsze – podarujesz dzieciom wspólny czas, to nawet jeśli z początku będą się buntować i narzekać, z czasem docenią to, co dla nich robisz. Musisz, nie ma po prostu innej opcji, być cierpliwa. Licz się z tym, że nastolatki nie pozostawią na Tobie suchej nitki. Plusy? Przynajmniej zobaczysz, jaki obraz świata widzą Twoje dzieci, patrząc od tylu lat Twoimi oczami. Może czas na wspólną wyprawę do przeszłości?

13. Poproś o pomoc starszych członków rodziny i szukaj odpowiednich grup w Internecie 

Jeśli masz w rodzinie życzliwych starszych krewnych – szczególnie kobiety – zacznij pytać. Korzystaj z ich wiedzy i doświadczenia, by wdrożyć w swoim domu i w swojej kuchni rozwiązania, które kiedyś świetnie działały, ale odeszły do lamusa. Skorzystaj z grup tematycznych, poszukaj rozsądnych środowisk, gdzie kobiety zmagają się z podobnymi problemami i pytaj o rady. Jestem przekonana, że szybko staniesz się gospodarna. Możesz nawet zostaniesz retro panią domu, u której nic się nie marnuje. Czasami jednak na pewno będzie Ci ciężko…

14. Wytrwaj i pozwól sobie na drobne przyjemności

Pamiętaj, to, co się teraz dzieje w Twoim życiu, nie będzie trwało wiecznie. Jeśli nieprzewidziane zmiany zaprowadzą Cię na nową drogę i odmienią Twoje życie, to świetnie. Jeśli zupełnie nie tego oczekujesz, postaraj się poznać to nowe, oswoić je i wytrwać. Dla siebie, ale przede wszystkim dla swoich dzieci i bliskich – wbrew pozorom Twoim rodzicom też nie jest łatwo patrzeć, gdy coś złego się u Ciebie dzieje… Jednocześnie spróbuj się nie biczować i pozwól sobie na drobne przyjemności. Luksus może przyjmować  różne formy i możesz go odnaleźć w naprawdę nieoczywistych sytuacjach. Może dzisiaj jeszcze tego nie wiesz, ale nie potrzebujesz kremu za stówkę i nowej torebki co kwartał, aby poczuć się luksusowo. Odnajdź nowe, proste przyjemności i szukaj luksusu w codzienności. 

Kryzys może dopaść każdą z nas, gdy najmniej się tego spodziewamy. W 2020 roku w wielu domach doszło do kryzysu i wiele rodzin, a przede wszystkim matek, musiało i musi do dzisiaj przetrwać w nowych okolicznościach. Pogodzić się ze stratą, z odejściem, z nowym podziałem obowiązków i odpowiedzialnością. Jeśli czujesz, że Tobie również zaczyna się osuwać grunt spod nóg, łap naszą listę 14 punktów, które pomogą Ci wygrzebać się z dziury, w której się znalazłaś. Postaramy się rozbudować proponowane rozwiązania, pokazać Ci, że można żyć skromnie, ale luksusowo i czerpać 101% z tego, co daje nam życie. 

Jeśli życie daje Ci kryzys, to wyciśnij sobie z niego szczęście. 

Styl życia

Jak sobie ustalisz budżet w związku, tak będziesz żyła.

2 kwietnia 2021 / Agnieszka Jabłońska

„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.” Te z nas, które pamiętają dobre rady babci, ciotki lub własnej mamy, jeśli jest reprezentantką starszego pokolenia, na pewno dobrze znają to zdanie.

To taka mądrość przekazywana z ust do ust kolejnym pokoleniom kobiet, które wstępowały w związek małżeński. Cytowana co najmniej tak często jak: „Mąż jest głową, a kobieta szyją w rodzinie”.

Dzisiaj jest inaczej! – powiesz mi zaraz. No pewnie, że jest inaczej. Kobiety są wykształcone, świadome i niezależne. Kończą studia, rozwijają sobie pasje. Zakładają firmy, zajmują kierownicze stanowiska, odnoszą sukcesy. Dbają o siebie: fizycznie i psychicznie. W międzyczasie wstępują w związek – partnerski lub małżeński. I część z nich zachowuje tak upragniony work life balance, ma przy sobie świadomego partnera i jest najlepszą wersją siebie. Amen. U części z nas do głosu dochodzą jednak kody kulturowe lub jakieś tajemnicze obszary w mózgu, które sprawiają, że może nie czekamy na męża z pantoflami jak nasze babcie, ale zdecydowanie jesteśmy gotowe do poświęceń. Nasze barki mają wielopokoleniową zdolność do dźwigania ciężarów, a my do odczuwania szczęścia z bycia męczennicami. 

Ciąża – zmiana układu sił 

Kiedy układ sił w domu się zmienia? Tak, tak, dobrze myślisz, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Ciąża pociąga za sobą szereg wydarzeń, które nie mieszczą się w biznesowym kalendarzu, szpilki ustępują trampkom, a marynarka bluzie od dresu, biznesowy telefon natomiast zamienia się w telefon do przychodni pediatrycznej. Te zaś, które już wcześniej były męczennica, z uczuciem tryumfu mogą założyć na głowę upragnioną koronę. I teraz znowu się na mnie oburzasz: „Przecież ciąża to coś normalnego! Przecież para podjęła decyzję o dziecku wspólnie!” Zgadzam się z  Tobą, ale popatrz obiektywnie, osobą, której życie wywraca się realnie do góry nogami bez lukru i słodzenia, jest kobieta. 

To może jednak warto zainwestować w dobrą pościel?

Pościelić możesz sobie na różne sposoby. Część kobiet podejmuje się wychowania faceta, jakby dostawały pod swoje czułe skrzydła małego chłopca, który bez nich niczego nie osiągnąłby w życiu i zginąłby marnie pierwszego dnia po ich odejściu. Brawa dla tych pań, wyrazy współczucia dla panów. Żyją później z takim „wychowanym” egzemplarzem i mówią, że są szczęśliwe. Pozostaje w to wierzyć. Niektóre oddają się całkowicie w ręce swojego misia, bo skoro on coś mówi, to przecież wie, a jak coś robi, to przecież musi być dobrze. Uczcijmy minutą ciszy te dziewczynki, które szukają w związku ojca i przewodnika, ale jednocześnie nie dorosły na tyle, by być aż partnerkami.

Większość z nas chce jednak związku partnerskiego. Takiego, w którym mieszkanie jest sprzątane po połowie, gotuje osoba, która lepiej się w tym czuje lub ma więcej czasu. Większość z nas chce dostawać spontanicznie kwiaty i dawać równie spontanicznie czekoladę. Chcemy pracować i zarabiać, dzielić się obowiązkami domowymi i finansowymi, chcemy współtworzyć związek, być 1 do 1, fifty-fifty na równi z naszym partnerem. A później zachodzimy w ciążę… Znowu o tej ciąży! Jak by to była przyczyna wszystkich problemów! O co Ci chodzi? Dziecko to wspaniała zmiana!

Ciąża – wielka zmiana 

Dziecko to ogromna zmiana i jeszcze większa odpowiedzialność. To trudny czas dla związku, dla pary, czas, gdy kobiecie zmieniają się priorytety, gdy w jej psychice zachodzą olbrzymie zmiany. Czas, w którym zmienia się i kształtuje na nowo cała komórka społeczna: rodzina. A o co jest najwięcej kłótni, gdy wszyscy są zmęczeni, zestresowani i próbują dać z siebie 101%? Tak, najczęściej o obowiązki, a później niestety o pieniądze. Po narodzinach dziecka okazuje się, że związki, które funkcjonowały jak szwajcarski zegarek, potrzebują dobrego oliwienia lub po prostu przestawienia priorytetów. 

Chcesz ścielić? Olej to i pracuj nad budżetem! 

To może zamiast pościeli lepiej pracować nad budżetem? I to jest dobra myśl! Bo widzisz, jak sobie ustalisz budżet w związku – a najczęściej usiądziecie z partnerem i przegadacie, jak ma to wszystko wyglądać – tak będziesz żyła. Jeśli od początku kreujesz się na kobietę-herosa, mistrzynię nadgodzin i zwolenniczkę dwóch etatów, która pracy potrzebuje jak powietrza i jest totalnie samowystarczalna, ciężko będzie Ci zmienić pewne rzeczy, gdy przewartościujesz priorytety we własnej głowie. 

Budżet domowy – jak to u Ciebie wygląda? 

Ile par, tyle pomysłów na zarządzanie finansami. Na podstawie obserwacji, uważam, że wyróżnić można cztery główne metody prowadzenia domowego budżetu:

  1. Jedno wspólne konto, do którego wpada wszystko i każdy bierze tyle, ile potrzebuje
  2. Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont, 
  3. Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń, 

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy. Co jest wspólne? Jeśli ktoś prowadzi budżet na jeden z przedstawionych sposobów, bardzo ciężko jest mu zmienić styl myślenia. Tak było, jest i będzie, bo to działało, bo tak jest dobrze. Tyle że po zmianie sił w związku – kobieta na urlopie macierzyńskim, opiekuńczym i być może wychowawczym – stare metody dzielenia się kasą zwyczajnie mogą nie działać… 

Zobacz, jakie są najpopularniejsze metody prowadzenia domowego budżetu. Jak jest u Ciebie? 

 

  • Jedno wspólne konto, na które wpływają wypłaty i z którego każdy bierze tyle, ile potrzebuje

 

+ równy dostęp do pieniędzy w związku niezależnie od zarobków
+ pełna kontrola nad finansami sprawowana przez oboje partnerów
+ trudniej wpaść w długi
+ wszystkie wydatki są wspólne
+ łatwiejsze, wspólne gromadzenie oszczędności  

Minusy:
– trudno zrobić drugiej osobie prezent-niespodziankę
– trudno odłożyć własne pieniądze
– trudno ukryć przed partnerem dodatkowe przychody lub wydatki
– partner może kontrolować wydatki i rozliczać drugą osobę 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety oraz pełna pensja partnera wciąż wpływa na to konto. Oboje partnerzy mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych środków. Wpływają tam również wszystkie świadczenia i benefity na dziecko. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta korzysta ze zgromadzonych na koncie środków oraz wynagrodzenia partnera. 

Czy są inne zagrożenia?
Jeśli jedno z partnerów postanowi wypłacić wszystkie pieniądze z konta i odejść, drugie zostanie bez pieniędzy. Jeśli jedno z partnerów będzie miało długi, komornik zajmie wspólne konto i wszystkie znajdujące się na nim środki mimo braku ślubu lub przy rozdzielności majątkowej. 

 

  • Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont

 

+ wyraźny podział pieniędzy na wspólne i osobiste
+ większa niezależność w wydawaniu osobistych pieniędzy
+ możliwość robienia prezentów-niespodzianek sobie lub partnerowi
+wspólne podejmowanie decyzji o wydatkach domowych
+ wspólne oraz niezależne gromadzenie oszczędności 

Minusy:

– miesięczna opłata za trzy konta
– konieczność pamiętania o przelewie na wspólne konto
– trudności z podzieleniem wydatków osobistych i wspólnych
– nieporozumienia w ustalaniu kwoty, która jest przelewana na konto wspólne 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety wpływa na jej osobiste konto. Partnerzy muszą podjąć wspólną decyzję, jaką sumę kobieta przekazuje do budżetu domowego. Jeśli podział nie zostanie dokonany sprawiedliwie, mogą ucierpieć wydatki osobiste kobiety. Świadczenia i benefity na dziecko wpływają na konto partnerki lub partnera, dlatego konieczne jest ustalenie, ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka i kto płaci za rzeczy dla niego. Na urlopie wychowawczym kobieta nie ma źródła dochodów, jest więc zależna od przelewu na wspólne konto, który wykona partner. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Jeśli jedno z partnerów zdecyduje się odejść ze wspólnymi pieniędzmi, strata będzie mniejsza niż w przypadku jednego wspólnego konta. Oczywiście przy założeniu, że każdy z partnerów oszczędzał również swoje pieniądze. Jeśli jeden z partnerów ma długi, komornik może zająć wspólne konto, a w przypadku wspólnoty małżeńskiej, współmałżonek będzie solidarnie odpowiadał za długi. 

 

  • Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń 

 

Plusy:

+ pełna niezależność finansowa od partnerki lub partnera
+ możliwość ukrywania własnych przychodów i wydatków 

Minusy:
– przy braku dyscypliny bałagan w domowym budżecie
– kłótnie o pieniądze i procentowy udział w utrzymaniu domu

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Na konto kobiety wpływa pomniejszone wynagrodzenie, z którego musi pokryć określone wcześniej z partnerem opłaty. Jeśli procentowy udział w domowym budżecie nie zostanie na nowo przedyskutowany, może okazać się, że kobiecie brakuje pieniędzy na bieżące wydatki takie jak: jedzenie, czy środki czystości. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta nie dysponuje własnymi pieniędzmi i nie ma dostępu do pieniędzy partnera. Jest więc od niego całkowicie zależna finansowo. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Każde z partnerów ma swoje pieniądze, więc zachowuje niezależność. Jeśli para jest w związku małżeńskim, jeden z małżonków może zaciągnąć zobowiązania finansowe, wpaść w długi bez wiedzy drugiej osoby. Warto pamiętać, że zgodnie z art. 30 Kodeksu cywilnego oboje małżonkowie są solidarnie odpowiedzialni za zobowiązania, które zaciągnęło jedno z nich. Dlatego przy dwóch całkowicie osobnych kontach warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. 

Budżet domowy,  która metoda najlepsza? 

Myślę, że dla wielu z nas odpowiedź jest jasna: wspólne konto. Chcemy mieć pewność, że tworzymy z partnerem rodzinę i działamy w tym projekcie wspólnie na wszystkich płaszczyznach również finansowej. Chcemy dzielić się pieniędzmi, które zarabiamy solidarnie, tak jak dzielimy się obowiązkami, a gdy okaże się, że w danym okresie w życiu potrzebujemy więcej wsparcia – ciąża, urlop macierzyński, opiekuńczy, czy wychowawczy – chcemy je otrzymać bez proszenia.

Będą wśród nas również takie kobiety, które nigdy nie zrezygnują z niezależności finansowej, które mogą się podzielić z partnerem swoimi pieniędzmi, ale na ściśle określonych warunkach. Kwestia wychowania lub życiowego doświadczenia. Lub po prostu jesteśmy lepiej wykształcone, bardziej przedsiębiorcze i zaradne i zarabiamy więcej niż nasz partner. Może miałyśmy w życiu więcej szczęścia, byłyśmy na pewnym etapie bardziej pracowite i bardziej skłonne do ponoszenia ryzyka, jesteśmy bogate z domu. W takiej sytuacji bardzo dobrą opcją jest pozostawienie konta osobistego i przelewanie ustalonej kwoty na konto wspólne, do którego oboje partnerzy mają dostęp. Dzięki temu zachowujemy niezależność, nie musimy dzielić się informacjami o naszych przychodach, pensji, premiach, dodatkowych źródłach dochodu i możemy dbać o finanse osobiste – budować poduszkę finansową, sprawiać sobie i partnerowi (jeśli mamy na to ochotę) małe lub większe przyjemności. 

Dla wielu z nas jednym słusznym wyjściem będzie osobne i całkowicie niezależne konto oraz podział, kto i za co płaci. Wolimy zrobić zakupy spożywcze i zapłacić w aptece, niż przelewać środki na wspólne konto. Najczęściej tak jest po prostu wygodniej. Moim zdaniem to opcja, która świetnie sprawdza się na początku związku, gdy para rozpoczyna wspólne prowadzenie gospodarstwa. W sytuacji, gdy partnerzy planują wspólnie dziecko, taki podział może okazać się dla kobiety trudny, a nawet niesprawiedliwy. To, jak będzie życie wyglądało w rzeczywistości, zależy od ustaleń i indywidualnego podejścia do kwestii finansowych obojga partnerów. 

Czy w takim razie kobieta-mama powinna mieć swoje pieniądze? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejny artykule! 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo