Change font size Change site colors contrast
Felieton

Dzieci perfekcyjnie hodowane

25 października 2017 / Magda Żarnowska

Dzieciństwo - beztroskie odkrywanie świata czy programowanie człowieka przyszłości?

  Miało być miło, łatwo i przyjemnie. Mogło być o podróżowaniu, zwiedzaniu świata, a jest znowu o dzieciach. Nic na to nie poradzę, że przychodzi taki czas w życiu człowieka, kiedy chcąc nie chcąc, wszystkie tematy schodzą na dzieci. Mamy październik, więc pewnie plany lekcji są już szczelnie uzupełnione o zajęcia dodatkowe, dlatego teraz...

Dzieciństwo – beztroskie odkrywanie świata czy programowanie człowieka przyszłości?

 

Miało być miło, łatwo i przyjemnie. Mogło być o podróżowaniu, zwiedzaniu świata, a jest znowu o dzieciach. Nic na to nie poradzę, że przychodzi taki czas w życiu człowieka, kiedy chcąc nie chcąc, wszystkie tematy schodzą na dzieci.

Mamy październik, więc pewnie plany lekcji są już szczelnie uzupełnione o zajęcia dodatkowe, dlatego teraz mogę śmiało powiedzieć, co o tym myślę. W końcu decyzje podjęte, czesne czy inne opłaty uiszczone, wobec tego moje zdanie już pewnie nic nie zmieni.

Do rzeczy. Nic mnie tak nie irytuje, jak maraton, w którym uczestniczą rodzice przedszkolaków. Tak mnie to złości, tak wkurza, że już nie jestem w stanie stłumić w sobie tej całej nagromadzonej żółci i musiałam po prostu dać jej upust.

Na Boga! Czy ci wszyscy rodzice powariowali?! Mam całkiem sporo rodziców w najbliższym otoczeniu i większość ma podobne problemy, ale zacznijmy od początku.

O czym można rozmawiać z rodzicem we wrześniu? O tym, na jakie dodatkowe zajęcia w tym roku szkolnym będą chodzić jego dzieci!!

A po pierwszym tygodniu? O tym, jaką ekwilibrystykę logistyczną to za sobą pociąga! Bo wyobraźmy sobie rodziców dwójki dzieci, z których każde chodzi na dwa rodzaje zajęć po dwa razy w tygodniu. Ile to daje w sumie dodatkowych zajęć? Gruba matematyka, co? Osiem! A dni roboczych mamy pięć, co znaczy, że w części z nich nasze dzieci będą miały najpewniej zajęcia w tym samym czasie, najprawdopodobniej na dwóch różnych końcach miasta! I teraz kombinuj rodzicu, jak zdążyć i co zrobić ze sobą lub drugim potomkiem w wolnym czasie? Kolejne 1,5 godziny na sączenie kawy i scrollowanie Facebooka…

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego oni robią to sobie i swoim dzieciom?! Sama mam dwójkę dzieci, być może są po prostu jeszcze za małe, ale wydaje mi się, że nie o to chodzi. Moje dzieciaki, po ośmiu godzinach dziennie spędzonych z przedszkolu czy żłobku, są zwyczajnie zmęczone. Zmęczone zajęciami, zmęczone hałasem. Przy okazji są często głodne, bo zdarzają się dni, kiedy zupełnie nie pasuje im serwowane przez placówkę menu. Zresztą ja też po ośmiu godzinach pracy i gonitwie po dzieci jestem zmęczona i głodna. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym moje dzieci przyprowadzić do domu o 17.00, po czym na 17.30 wysłać na jakieś zajęcia. Lub lepiej, w ogóle prosto z przedszkola odstawić je gdzieś indziej niż do domu.

Nie wierzę w to, że dla małego dziecka dodatkowe zajęcia są warunkiem sine qua non przyszłego szczęścia i powodzenia.

Uważam, że na takie ukierunkowanie jest jeszcze mnóstwo czasu. Tak zostałam wychowana. Przepraszam, pewnie to zaściankowe i niedzisiejsze myślenie, ale sądzę, że jeśli rodzice są aktywni zawodowo, to czas swoim dzieciom mogą poświęcać jedynie po pracy. A takie zagospodarowywanie czasu, to sprowadzanie relacji między rodzicem a dzieckiem, do postaci bycia jego szoferem. Dodajmy jeszcze do tego frustrację rodzica, kiedy okazuje się, że jego bąbel nie chce być małym Lewandowskim! Owszem, dwa razy poszedł na trening, bo myślał, że będą zwyczajnie „haratać w gałę”, ale okazało się, że wymagana jest systematyczność, sumienność i dyscyplina, o której pięciolatek nie ma bladego pojęcia! I nie rozumie, czemu rodzice się złoszczą, prośbą i groźbą przekonują go do uczestnictwa, mając w pamięci połowę oszczędności zainwestowaną w sportową wyprawkę przyszłej gwiazdy naszej kadry.

Chcę, żeby moje dzieci się nudziły!

Ostatnio, w ramach eksperymentu, postanowiliśmy w ogóle nie włączać TV popołudniami. Powodem tego były obawy o Młodego – kilkukrotnie myśleliśmy, że jest chory, a on po prostu gapił się nieprzytomnym wzrokiem w ekran. Współczesne ZOMBIE. A teraz? Teraz popołudniami bawi się z siostrą! Wymyślają przedziwne zastosowanie dla zwyczajnych sprzętów i mają z tego mnóstwo radochy. Właśnie takiego dzieciństwa chcę dla swoich dzieci – beztroskiego. Jeszcze zdążą żyć w biegu, z kalendarzem w ręku, tabletem przed oczami.

W literaturze fachowej oraz badaniach statystycznych wskazywane są czasem ujemne skutki takiego planowanego zarządzania dzieckiem. Perfekcyjne hodowanie dzieci odbija się na ich zdrowiu fizycznym (otyłość, cukrzyca, choroby serca) oraz psychicznym (wzrasta odsetek zaburzeń psychicznych oraz depresji u dzieci) – dane pochodzące między innymi z WHO, dotyczące prognoz odnośnie śmiertelności młodzieży do 2020 roku.

Być może jestem wyrodną matką, ale postępuję zgodnie z moim instynktem i na całe szczęście mój mąż myśli podobnie. Nie kupujemy dzieciom zabawek, nie posyłamy na zajęcia dodatkowe. Wystarczy, że zabawki i tak ktoś zawsze przyniesie w prezencie, a zajęcia szczegółowo zaplanowało im już przedszkole i żłobek. Po zajęciach jest czas na wygłupy, przytulanie, zabawę i odpoczynek. Na pomoc przy obowiązkach domowych – niech widzą, że obiad sam się nie zrobi, pranie samo nie rozwiesi, a zabawki same nie posprzątają. Wolę pójść z nimi na basen dwa razy w miesiącu wtedy, kiedy będą chcieli, niż dwa razy w tygodniu, nawet jeśli nie mają ochoty. Nie, nie rzygamy tęczą jak kucyki Pony. Po prostu do tego stopnia potrafią nas wkurzać inni ludzie, że czasem nie życzymy sobie ich oglądać po pracy i zakładamy, że nasze dzieci – krew z krwi – mogą mieć podobne odczucia.

Pokazujmy dzieciom, że można się buntować przeciwko systemowi. Próbować żyć po swojemu.

Jeśli bardzo chcą chodzić na jakieś zajęcia, pozwólmy im spróbować. Są dziećmi, mogą próbować, a w próbowaniu chodzi o to, żeby sprawdzić, czy coś się podoba i móc zmienić zdanie. Zaczekajmy jednak na moment, aż będą bardziej świadome upływu czasu i wartości pieniądza, żeby podejmując decyzję o uczestnictwie w jakichś zajęciach zdawały sobie sprawę, że zajmie im to czas i będzie kosztować, a pieniądze nie rosną na drzewach.

Uwierzmy, że jeśli dziecko naprawdę bardzo czegoś chce i bardzo mu na tym zależy, to będzie potrafiło o to zawalczyć. Przekonać nas do swojego pomysłu. A od nadmiaru opcji można tylko dostać niestrawności i wzrastać w niczym nieuzasadnionym przekonaniu, że jest się pępkiem świata, a wszyscy inni są tu tylko po to, żeby nam usługiwać i nas rozwijać.

Zignorujmy też presję społeczną. Zajęcia dodatkowe mają wynikać z potrzeb dziecka, a nie z dążenia rodzica do zgarnięcia kilku dodatkowych punktów rodzicielskiej chwały za zaangażowanie i konsekwencję w działaniu.

 

zdjęcie / Designed by Freepik

Felieton

Każda z nas ma w sobie dwa wilki

30 października 2022 / Agnieszka Jabłońska

Dzisiaj, kiedy emocje wrą i czujemy ogrom gniewu.

Dzisiaj, kiedy jesteśmy jednością na polu walki. Dzisiaj, kiedy w Polsce dzieje się rewolucja, chcę Ci przypomnieć legendę Czirokezów.

„Stary człowiek uczył swojego wnuka o życiu. Powiedział do chłopca:

– W moim wnętrzu toczy się walka. To jest straszna walka, toczona pomiędzy dwoma wilkami.

Starzec zrobił pauzę, by zaczerpnąć tchu, lecz po chwili kontynuował z poważną miną:

– Jeden z wilków jest zły. On jest gniewem, zazdrością, smutkiem, żalem, chciwością, pychą, użalaniem się nad sobą, poczuciem winy i niższości, kłamstwem, fałszywą dumą, pragnieniem dominacji i ego.

– Drugi wilk jest dobry – starzec rozpromienił się. – On jest radością, pokojem, miłością, nadzieją, pokorą, uprzejmością, dobrocią, hojnością, prawdą, współczuciem i wiarą.

– Taka sama walka toczy się w tobie – podsumował starzec – i wewnątrz każdego innego człowieka.

Wnuk zastanowił się przez chwilę, a potem zapytał dziadka:

– Który wilk wygra?

– Ten, którego nakarmisz – padła odpowiedź.”

 

Dzisiaj do głosu dochodzi nasz zły wilk. Dzisiaj karmimy go gniewem, który daje nam energię do działania. Chcemy, aby urósł i aby szedł z nami ramię w ramię w czasie protestów. Aby użyczył nam swojej mocy do zebrania się w tłumie, do krzyczenia jednym głosem. Dzisiaj sięgamy do naszej mocy, która drzemie w każdej z nas. 

Jesteśmy obecne w Internecie, na forach, na protestach. Rozmawiamy z naszymi bliskimi, wyjaśniamy dzieciom i krewnym motywy naszego postępowania. Dostajemy wsparcie od naszych matek i babć, a nawet dziadków, którzy do tej deklarowali solidarność z kimś innym. 

Dzisiaj mocno stąpamy po ziemi, chcemy, aby echo naszych kroków rozbrzmiewało w całej Polsce. Dzisiaj używamy ciężkich słów, używamy ich jako naszych mieczy, jako broni i jako tarczy. 

 

Nasze wilki są gotowe stanąć do walki. Niektóre z nas już zaczęły, padł pierwszy kamień i z piersi wydarł się krzyk. Ręce zacisnęły się na czyichś ramionach. Wilk zawył. 

 

Dzisiaj jeszcze nie myślimy o jutrze, bo trwamy w walce, która nas porwała, czujemy jedność z tłumem i współodczuwamy z jednostką. Każde słowo jest jak dolanie oliwy do ognia – czasami po kropelce, a czasami całym strumieniem. W powietrzu unosi się strach pomieszany z ekscytacją. Wilki warczą, to nasza walka. 

***

Jutro. Jutro chcemy obudzić się w świeckim państwie. Jutro chcemy czuć się bezpieczne i wolne. Chcemy decydować o sobie i być równouprawnioną częścią społeczeństwa. Chcemy, aby jutro koszmar się skończył. Juto chcemy ubrać się w to, na co mamy ochotę i iść tam, gdzie nam się podoba, bo czeka nas zupełnie nowy dzień. I słońce będzie świecić na niebie, a ciepłe promienie będą ogrzewać nasze twarze. Jutro będziemy wiedziały, że wczoraj stałyśmy się częścią czegoś ważnego, że dzięki naszej energii dokonała się zmiana. Jutro również będziemy pamiętały, że mamy moc, po którą możemy w każdej chwili sięgnąć i o tym, że możemy krzyczeć jednym głosem. 

***

Tylko widzisz, jeśli dzisiaj poleje się krew, jeśli dzisiaj usłyszysz o jeden krzyk za dużo, jeśli dzisiaj otworzysz swoje serce na nienawiść, weźmiesz do ręki kamień, Twój zły wilk stanie się silny. Dzisiaj myślisz, że potrzebujesz tej siły, żeby walczyć. Dzisiaj wymagasz od siebie bycia wojowniczką, energia walki jest dobra, mobilizująca. Jeśli jednak zaczniesz karmić złego wilka nienawiścią, zaczniesz patrzeć na ciemny świat i zaciśniętymi zębami mówić „oni”, jutro może wciąż pozostać za mgłą. 

Wilk, którego dzisiaj karmisz, jutro nie zaśnie. Będzie miotał się w Twoim wnętrzu i powoli odbierał Ci radość, będzie Cię trawił niczym ogień. Być może wypali do cna to, co miałaś w sobie wcześniej i narodzisz się na nowo. Być może tego właśnie potrzebujesz, bo ogień będzie miał moc, która uleczy Twoje rany i która sprawi, że zmniejszy się Twoje cierpienie. Być może wcale się tego nie spodziewasz i patrząc w lustro jutro, będziesz zdziwiona. 

***

 

Pamiętaj, że masz w sobie dwa wilki. Ten dobry tam jest. Pamiętaj, jaka gwiazda świeci dzisiaj nad nami wszystkimi. Robimy to, co musimy, bo kochamy siebie i naszych bliskich. Kochamy ogromną miłością dzieci, które są już z nami i te, które być może się pojawią. Pamiętaj, proszę, że najważniejsza jest w tym wszystkim miłość. Gdy zatracisz się w walce, pamiętaj, że naprzeciwko Ciebie stoją ludzie. Ludzie, którym najprawdopodobniej tej miłości zabrakło, których życie być może nie było nigdy takie, o jakim marzyli. Nie wymagaj jednak od siebie zrozumienia i empatii dla kogoś, kto Cię krzywdzi. Pamiętaj jednak, że narracja nienawiści,  jest ostrym mieczem, który ma dwa końce. Trafia w osobę, w którą jest skierowana, ale jednocześnie zostawia w Twoim sercu ślad. Taki zatruty kolec będzie karmił złego wilka. 

 

***

Dzisiaj przytul swojego chłopaka, narzeczonego męża i swoje dzieci. Zadzwoń do swoich bliskich, którzy się o Ciebie martwią. Pamiętaj, nie jesteś sama w tej walce, żadna z nas nie jest. Zgromadź niezbędną energię i działaj – protestuj, angażuj się. Wieczorem… wieczorem jednak nakarm dobrego wilka. Współczuj, odczuwaj, odpocznij. Walka kiedyś się skończy, a na podwalinach tego, co zostanie, zbudujemy nowy, piękny świat. Świat pełen miłości, bo przecież o to właśnie walczymy dzisiaj, prawda? 

 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo