ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Ciało

Wszystko, co powinnaś wiedzieć o IN VITRO

10 maja 2021 / Marta Osadkowska

Przed Tobą alfabet IN VITRO, czyli wszystko, co powinnaś wiedzieć o zapłodnieniu pozaustrojowym.

Zapłodnienie in vitro (IVF), czyli zapłodnienie pozaustrojowe, polega na połączeniu męskich i żeńskich komórek rozrodczych poza organizmem kobiety. Pierwsze dziecko poczęte tą metodą przyszło na świat w 1978 roku w Anglii. Dziewięć lat później w Polsce urodziła się Magdalena Kołodziej. W naszym kraju w ciągu roku przychodzi na świat ok. 5 tysięcy dzieci poczętych dzięki IVF. In vitro zostało uznane za największe osiągnięcie nauki XXI w., a jego twórca Robert Edwards, odebrał w 2010 roku Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny.

Z czym łączy się in vitro? Co nas czeka, gdy się na nie decydujemy? Co zrobić zanim podejmiemy decyzję o poddaniu się temu zabiegowi?

Mamy dla was alfabetyczny przewodnik po tym temacie. 

A jeśli coś jeszcze Was ciekawi, zastanawia lub budzi wątpliwości, zapraszamy do zadawania pytań. Oficjalnie, prywatnie, anonimowo – każda forma jest właściwa. Zbierzemy je wszystkie i zadamy konsultującemu nasze teksty doktorowi Andrzejowi Bręborowiczowi, który jest ekspertem w dziedzinie leczenia niepłodności, zaburzeń endokrynologicznych związanych z rozrodczością, jak również zastosowaniem chirurgii mini-inwazyjnej w ginekologii. Pracuje w klinice MedArt w Poznaniu. 

 

In Vitro od A do Z

 

A – AMH

Hormon produkowany zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet. Poziom AMH, który jest związany z płodnością kobiety, pozwala ocenić jej “rezerwę jajnikową” i potencjalną odpowiedź na stymulację, a w przypadku  pacjentek korzystających z metody wspomaganego rozrodu (IVF), dobrać odpowiednią dawkę leków. . Norma AMH jest wartością orientacyjną, zależną także od wieku. Dla uproszczenia przyjmuje się, że wartości pomiędzy 1 ng/ml, a 3,0 ng/ml są referencyjne dla kobiet w wieku rozrodczym. Oznaczenie poziomu AMH we krwi jest pierwszym krokiem, który powinna wykonać kobieta, która bezskutecznie stara się o dziecko.

 

A – Adopcja prenatalna

Zajście w ciążę dzięki adopcji prenatalnej jest skierowane do kobiet ze stwierdzoną przedwczesną menopauzą-, w sytuacji znacznie obiżonej rezerwy jajnikowej lub skrajnej niepłodności typu męskiego.. Ponadto na adopcję prenatalną mogą zdecydować się kobiety po przebytej terapii onkologicznej, która spowodowała u nich niepłodność. Kolejnym wskazaniem są uwarunkowania genetyczne, które uniemożliwiają zajście w ciążę lub jej donoszenie.

 

Trzy drogi adopcji prenatalnej:

– dawstwo komórki jajowej, które polega na przyjęciu przez przyszłą matkę komórki jajowej innej kobiety (anonimowej dawczyni),

– dawstwo nasienia, czyli umieszczenie w macicy kobiety nasienia jej partnera lub anonimowego dawcy,

– adopcja zarodka innej pary, czyli wykorzystanie zarodków nadliczbowych pozostawionych przez inne pary w klinice leczenia niepłodności.

Jak wygląda adopcja zarodka możecie przeczytać tutaj: https://gameta.pl/blog/adopcja-zarodka-szansa-na-dziecko/.

W Polsce istnieje anonimowość dawcy. Od kliniki zależy, jak wiele informacji na temat dawcy, może uzyskać biorca. W Wielkiej Brytanii dawstwo jest częściowo jawne, ujawnia się wszystkie możliwe informacje, bez danych osobowych. W Polsce m.in. stowarzyszenie Nasz Bocian walczy o to, aby każde dziecko miało prawo do poznania własnej tożsamości. 

 

B – Badania

Na wstępie kobieta wykonuje następujące badania: ocenę stężenia AMH, FSH, estradiolu, TSH i prolaktyny. W tym czasie jej partner bada nasienie – próbka jest poddawana rozszerzonej analizie, która pozwala na wykrycie ewentualnych nieprawidłowości w budowie lub funkcjonowaniu plemników oraz na dostosowanie przebiegu leczenia do parametrów nasienia. 

U mężczyzn wykonuje się: badanie grupy krwi, przeciwciała anty-HBc,, przeciwciała anty-HIV 1,2, przeciwciała anty-HCV, antygen HBs

oraz VDRL (WR).

 

B – Badanie nasienia

Rutynowe badanie obejmuje:

-ocenę właściwości nasienia – objętość, czas upłynnienia;

-ocenę mikroskopową plemników – liczba plemników, rodzaj ruchu plemników, procent żywych plemników;

-ocenę mikroskopową preparatu nasienia po specjalnym jego wybarwieniu – budowa plemników;

 

Badanie nasienia służy ustaleniu przyczyn niemożności posiadania potomstwa przez mężczyznę i stanowi punkt wyjściowy do dalszego precyzyjnego postępowania z parą.

 

Niepłodność to choroba pary. Jeśli wynik badania nasienia mężczyzny odbiega od normy, nie przekreśla to szansy na posiadanie potomstwa w sposób naturalny. Należy zestawić go z wynikami partnerki, której znaczny potencjał rozrodczy może zniwelować pogorszone właściwości nasienia. 

 

B – Bezpieczeństwo

Kluczowy podczas przeprowadzania procedury in vitro jest stały kontakt z lekarzem. Tylko w ten sposób jest pewność, że stosowanie leków będzie bezpieczne. Codzienne robienie sobie zastrzyków nie jest przyjemne i często wywołuje lęk, jako intensywna ingerencja we własne ciało. Dostęp do informacji i lekarza jest bardzo istotnym elementem całego procesu. Czasami zdarza się pomylić dawkę lub pojawiają się niepokojące objawy. Poczucie bezpieczeństwa i pewność, że ktoś to wszystko zrobi, wytłumaczy i poinstruuje, pozwala uniknąć później niepotrzebnego stresu. 

W czasie, gdy robione są zastrzyki, może się zdarzyć miejscowe podrażnienie i zaczerwienienie, bóle jajników, uderzenia gorąca. 

 

B – Ból

Zabiegi podczas procedury in vitro wykonywane są w krótkotrwałym znieczuleniu ogólnym. 

W zasadzie nic nie boli, może trochę zastrzyki, które robi się w brzuch; z czasem po prostu dochodzi do zrostów, skóra twardnieje, pojawiają się sińce. Punkcje są robione w znieczuleniu ogólnym, nic wtedy nie boli, tyle że potem można odczuwać pewien dyskomfort – ja miałam spuchnięty, obolały brzuch. Sam transfer też teoretycznie nie boli – to zresztą zależy, jaki kto ma próg bólu. Wszystko jest do przeżycia – mówi Monika w rozmowie z Małgorzatą Rozenek.

 

C – Ciąża mnoga

Czy z dziesięciu pobranych komórek urodzi się dziesięć dzieci? Nie. Często komórki nie mają w sobie zdolności do dawania życia. Człowiek jest mało płodną istotą. Do tego nie wszystkie plemniki są świetnej jakości. To wszystko sprawia, że obniżają się szanse na poczęcie. Trzeba liczyć się ze stratami, bo to jest naturalna norma, a nie patologia. Gdyby tak nie było, ludzie niemający problemów z płodnością rozmnażali by  się na potęgę – mówi doktor nauk medycznych Piotr Lewandowski, specjalista ginekolog – położnik – Zwykle do jamy macicy podajemy jeden lub dwa zarodki. Dobre ośrodki dbają o to, by nie narażać pacjentki na ciążę mnogą. Niektóre pacjentki walczą z nami o to, żeby podać im trzy, cztery zarodki, ale jest to bezzasadne, a nawet niebezpieczne. Ciąża mnoga może spowodować poważne problemy zdrowotne, zarówno u matki, jak i u dzieci. Najbezpieczniej jest transferować jeden zarodek.

 

C – Czas

W przypadku zapłodnienia pozaustrojowego czas ma kluczowe znaczenie na wielu poziomach. Najpierw liczy się wiek pacjentki, która planuje poddać się in vitro. Im jest ona młodsza, tym oczywiście lepiej. Im bliżej czterdziestki, tym szanse są mniejsze. Po 42. roku życia szansa wynosi mniej niż pięć procent. Warto pamiętać o tym, aby nie traktować IVF jako metody ostatniej szansy, z której korzysta się po wielu latach nieskutecznych prób. 

Optymalny czas leczenia kobiety, łącznie z in vitro, to dwa, trzy lata. – mówi doktor nauk medycznych Jan Domitrz, specjalista ginekologii i położnictwa – Statystycznie 60 procent lub więcej par zajdzie w ciążę w pierwszym roku, 20 procent w drugim, 5 procent w trzecim. Szansa na zajście w ciążę z każdym rokiem maleje, w związku z tym leczenie i diagnostyka powinny być ograniczone w czasie.

Czas ma też ogromne znaczenie przy samej procedurze in vitro. Odpowiedni moment cyklu, badanie, godziny zastrzyków, żywotność komórki, plemników. Czas oczekiwania od transferu do momentu potwierdzenia ciąży. To wszystko jest ściśle związane z zegarem i z tym trzeba się oswoić decydując się na zapłodnienie pozaustrojowe. 

Przed procedurą warto poświęcić czas na dokładne zaznajomienie się z procedurą. Warto wiedzieć, co nas czeka, żeby uniknąć niepotrzebnego stresu. 

Psychologowie polecają, żeby decydując się na IVF z góry ustalić, ile czasu chce się poświęcić na próbę zajścia w ciążę, jak długo poddawać się zabiegom. Dobrze jest zawczasu ustalić, co będzie, gdy się nie uda. Bo może się nie udać i z tym też należy się liczyć. Desperackie podejmowanie kolejnych prób może zakończyć się tragicznie zarówno dla niedoszłej matki, jak i jej otoczenia. Kobiety, które planują, że skoro poddają się in vitro, to na pewno za rok będą już mamami, często nie potrafią poradzić sobie z sytuacją, gdy ich wizja się nie spełnia. Dla własnego zdrowia psychicznego warto jest być gotowym na taką ewentualność.  

 

 

D – Dzieci z in vitro

Na temat dzieci poczętych metodą in vitro krąży wiele mitów. Lekarze z warszawskiej kliniki Novum, przeprowadzający zabiegi IVF, mówią jasno: Sprawdzaliśmy, jak te dzieci rozwijają się pod względem somatycznym. Badania wykazały, że w porównaniu z przyjętą średnią, te dzieci wypadły lepiej. Nie na różnic w rozwoju dzieci rodzących się w efekcie różnych form zapłodnienia.

Co na to same dzieci? W ich imieniu otwarty list do mediów napisała Magdalena Kołodziej, pierwsza Polka poczęta metodą IVF. Możecie przeczytać go tutaj: http://www.nasz-bocian.pl/node/52333.

 

E – Etapy in vitro

O Kolejnych etapach procesu przeczytacie szczegółowo tutaj: http://www.medart.pl/pl/news/informacje/11/etapy-in-vitro.html

 

Czternasty artykuł Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, której Polska jest sygnatariuszem, mówi, że prawo do posiadania potomstwa jest podstawowym prawem człowieka. W związku z tym wszystko się we mnie burzy, kiedy słyszę głosy, że należy zakazać leczenia in vitro. Szczególnie, kiedy jest to jedyna szansa, żeby spełniło się marzenie o posiadaniu dziecka. Jeżeli ktoś dąży do takiego zakazu, łamie prawa człowieka”.

Prof. dr hab. Marian Szamatowicz, specjalista ginekologii i położnictwa. Pionier metody in vitro w Polsce.

 

F – finanse

Ile to kosztuje? Nie ma jednej ceny, bo każdy przypadek jest inny. Największy koszt procedury in vitro stanowi sama procedura: punkcja jajników, zapłodnienie oraz transfer zarodków.  Procedura IVF ICSI/IMSI kosztuje w naszym kraju około 7-10 tysięcy złotych. Ceny zależne są od klinik, które zgodnie z własną wyceną ustalają ceny za poszczególne usługi medyczne. W praktyce jest to wydatek ok. 20 tysięcy złotych. Poza samą procedurą kosztują jeszcze badania, których jest niemało, oraz konsultacje. 

 

G – genetyczne badania zarodka

Wykonanie takich badań zwiększa szansę na posiadanie zdrowego dziecka. 

 

Jeśli dojdzie do zagnieżdżenia zarodka z nieprawidłową liczbą chromosomów zwiększa to ryzyko poronień lub może doprowadzić do urodzenia dziecka obarczonego wadami genetycznymi. Zbadanie zarodka piątego dnia po zapłodnieniu, pod kątem nieprawidłowości genetycznych, umożliwia zaklasyfikowanie do transferu jedynie tych zarodków, u których nie stwierdzono wad. 

(więcej na: http://www.medart.pl/pl/news/informacje/14/ngs-genetyczna-diagnostyka-zarodkow.html)

 

H – hormony

Hormony to związki chemiczne, które przekazują określone informacje między poszczególnymi narządami i w ten sposób regulują pracę organizmu. W jajnikach wytwarzane są estrogeny, hormony regulujące pracę gruczołów płciowych kobiet. Wśród nich znajdują się estron, estradiol i estriol. Są one odpowiedzialne m.in. za kształtowanie się żeńskich narządów płciowych, popęd płciowy. Niedobory estrogenu prowadzą do niepłodności. 

Oprócz tego jajniki produkują progesteron i relaksynę. Progesteron to hormon produkowany przez kobiece jajniki oraz ciałko żółte i łożysko podczas ciąży. Relaksyna jest hormonem wytwarzanym podczas ciąży. Rozciąga mięśnie oraz uelastycznia stawy. Wspiera także rozkład kolagenu. Dzięki niej możliwe jest rozciąganie macicy podczas ciąży oraz urodzenie dziecka. 

Stymulacja hormonalna, czyli przygotowanie pacjentki do in vitro – farmakologiczna stymulacja jajników prowadzi do wzrostu liczby dojrzałych i zdolnych do zapłodnienia komórek jajowych, a tym samym zwiększa szanse na skuteczność procedury in vitro. Dobór leków hormonalnych jest podyktowany takimi czynnikami jak: wiek pacjentki, wynik badania dopochwowego USG oraz stężenie progesteronu i estradiolu we krwi kobiety. Stymulacja jajników trwa zwykle 7-12 dni i przebiega pod stałą obserwacją lekarza. W tym czasie pęcherzyki jajnikowe dojrzewają w jajniku, a proces jajeczkowania (owulacja) jest monitorowany podczas 2-4 wizyt kontrolnych, obejmujących pomiar stężenia hormonów i badanie USG. Uzyskane wyniki badań pozwalają na określenie optymalnej daty pobrania komórek jajowych, które następnie będą użyte do zapłodnienia pozaustrojowego.

 

I in vitro – zapłodnienie pozaustrojowe – IVF

Jest to najbardziej zaawansowana metoda wspomaganego rozrodu. Stosuje się ją w przypadku istnienia niedrożnych jajowodów, endometriozy u kobiety, nieprawidłowości nasienia u mężczyzny, lub gdy przyczyna niepłodności nie jest znana. Zabieg polega na stymulacji hormonalnej jajników, tak aby wyprodukowały kilka lub kilkanaście dojrzałych komórek jajowych. Na krótko przed owulacją, pod kontrolą USG pobiera się komórki jajowe i po krótkim ostatecznym dojrzewaniu w inkubatorze dodaje się odpowiednio przygotowane nasienie partnera.

Po 18 godzinach sprawdza się, czy komórki jajowe zostały zapłodnione prawidłowo, a w kolejnej dobie, czy rozpoczął się proces ich podziału. Jeśli podziały przebiegają prawidłowo, standardowo w 2-3. dobie hodowli zarodki umieszcza się (transferuje) w macicy kobiety.

 

I – ICSI – metoda wstrzykiwania plemników

Gdy w nasieniu jest zbyt mało plemników i trzeba im pomóc, żeby same dały radę zapłodnić pobrane komórki jajowe, lub gdy plemniki pochodzą z biopsji jądra lub nadjądrza, stosuje się metodę Intracytoplasmic Sperm Injection, czyli cytoplazmatyczne wstrzyknięcie plemnika. Wspomniane biopsje robi się wtedy, gdy plemników w nasieniu nie ma, ale androlog widzi szansę na to, że są produkowane. 

ISCI zwiększa szansę na zapłodnienie, bo plemnik nie musi już pokonywać drogi samodzielnie, ale samo wstrzyknięcie go do wnętrza komórki, nie gwarantuje zapłodnienia.

 

J – jajniki

Jajniki są niepozorne, jeśli chodzi o wielkość, ale ich rola w organizmie każdej kobiety jest bardzo duża. Nie tylko pozwalają kobiecie zostać mamą, ale też wpływają na pracę jej serca, od nich zależy też jakość życia seksualnego. Jajniki przede wszystkim odpowiadają za produkcję komórek rozrodczych, a także hormonów. To w nich dojrzewają komórki jajowe, a każda z nich zawiera materiał genetyczny potrzebny do wykształcenia się zarodka, a następnie płodu. Podczas hormonalnej stymulacji pacjentki poddającej się in vitro w trzecim dniu cyklu rozpoczyna się właściwa stymulacja – pacjentka przyjmuje preparaty powodujące wzrost pęcherzyków jajnikowych. Wyniki stymulacji są kontrolowane podczas badania USG. 36 godzin przed planowanym pobraniem komórek podawany jest lek, który powoduje ostateczne dojrzewanie komórek jajowych. Następnie pobiera się te komórki. Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu dożylnym, pod kontrolą USG. Lekarz za pomocą specjalnej cienkiej igły przezpochwowo nakłuwa pęcherzyki jajnikowe i pobiera wszystkie komórki z obu jajników. Zabiegowi towarzyszyć może delikatne krwawienie i lekki ból brzucha, który ustępuje zazwyczaj po zażyciu środka przeciwbólowego.

 

K – kościół

Ksiądz jest w polskich realiach nieodłączną figurą tworzącą znaczenie wokół in vitro. To wypowiedzi hierarchów kościoła tworzą dyskurs wrogów in vitro. Bruzdy, porównania do Frankensteina, stygmatyzowanie rodziców poddających się IVF jako morderców i najcięższych grzeszników. Mit „zabijania zarodków”, cały czas obecny w świadomości społecznej, tworzy wokół terapii niepłodności atmosferę zła i niemoralności, powodującą zwiększony stres u osób, które decydują się skorzystać z tej drogi. Muszą mierzyć się one z wyzwaniami związanymi z obroną swojego stanowiska wobec osób trzecich ingerujących w ich decyzję, potępiających ich działania i podważających motywację do rodzicielstwa, uznających, że jest płytka i moralnie egoistyczna.

Na wymyślane przez księży wady dzieci, mające być konsekwencją ich poczęcia poprzez IVF, odpowiedzieli lekarze z warszawskiej kliniki Novum: Sprawdzaliśmy, jak te dzieci rozwijają się pod względem somatycznym. Badania wykazały, że w porównaniu z przyjętą średnią, te dzieci wypadły lepiej. Nie na różnic w rozwoju dzieci rodzących się w efekcie różnych form zapłodnienia.

Oficjalne stanowisko Kościoła mówi: krytyka in vitro nigdy nie może być połączona z krytyką dzieci poczętych dzięki tej metodzie. I o tym trzeba pamiętać: do mediów przedostają się głosy tych najbardziej kontrowersyjnych jednostek. Jak mawiał ks. Jan Kaczkowski: są sytuacje, których nie da się wyjaśnić ogólnymi normami i wymagają one ciszy i intymności konfesjonału.

W książce „In vitro. Rozmowy intymne” Małgorzata Rozenek rozmawia z kobietą, która całe życie była z kościołem blisko związana i bez zastanowienia żyła według zasad głoszonych z ambony. Dziś mówi, że „Kościół może się mylić. I myli się, potępiając metodę, która może dać wiernym szczęście i dar bycia rodzicami. Tej szansy nie wolno nikomu odbierać. Na pewno nie w imię Boga, który jest miłością”.

 

L – laparoskopia

Laparoskopia jest zabiegiem chirurgicznym przeprowadzanym w znieczuleniu ogólnym. W dosłownym tłumaczeniu oznacza metodę wziernikowania (oglądania) wnętrza jamy brzusznej. Laparoskopia ginekologiczna należy do inwazyjnych metod leczenia niepłodności. Mówimy o diagnostyce lub leczeniu inwazyjnym, ale zabieg należy do najbezpieczniejszych. Polega na wykonaniu niewielkiego nacięcia na skórze, poprzez które do jamy brzusznej wprowadzany jest bardzo cienki endoskop. Badanie laparoskopowe pozwala ocenić budowę, stan oraz położenie narządów wewnętrznych, a w szczególności narządów płciowych miednicy mniejszej, umożliwiając w ten sposób rozpoznanie nieprawidłowości. W najwęższym miejscu jajowody mają grubość około 0,5 milimetra, natomiast zarodek może liczyć nawet 0,2 milimetra. W związku z tym nawet drobne dodatkowe zwężenia mogą skutecznie zahamować transport zarodka do macicy. W związku z tym niedrożność jajowodów należy do bardzo częstych przyczyn niepłodności. Dzięki mikronarzędziom chirurgicznym, w które wyposażony jest endoskop możliwe jest usunięcie zrostów czy polipów, które uniemożliwiają naturalny transfer zarodków do macicy.

 

L – leczenie

Jak wygląda procedura leczenia w klinice niepłodności opowiada dr Piotr Lewandowski, specjalista ginekolog-położnik: Rozpoczynamy od wywiadu, który jest potrzebny, aby zdiagnozować lub zweryfikować przyczynę niepłodności. Diagnozowanie i leczenie zawsze powinno być dwutorowe, czyli nastawione zarówno na kobietę, jak i mężczyznę. Jeśli w procesie diagnostycznym natrafimy na coś nieprawidłowego, szukamy, co możemy poprawić. Prosimy o pomoc innych specjalistów, gdy tego wymaga sytuacja. Gdy już znamy wyniki badań, para musi podjąć decyzję, co dalej. Gdy wybiera in vitro, zaczynamy stymulację pacjentki lekami hormonalnymi. Mamy przygotowane różne protokoły tego etapu, zależnie od potrzeb. Najpierw ogranicza się własną czynność hormonalną przysadki mózgowej poprzez podawanie zastrzyków tłumiących ją, a dopiero potem stymuluje się jajniki do zwiększonej produkcji komórek jajowych. Zastrzyki są po to, aby wytłumić funkcje przysadki, a następnie wyprodukować w jajnikach jak największą liczbę komórek jajowych. W ten sposób można też uchronić rosnące pęcherzyki jajnikowe przed przedwczesnym pęknięciem. W trakcie stymulacji hormonalnej odbywa się wielokrotne badanie ultrasonograficzne służące kontroli rosnących pęcherzyków. W tym czasie badamy też hormony. Pęcherzyki muszą być pobrane w odpowiednim momencie, stąd te częste kontrole, żeby nie przegapić momentu dojrzałości i uniknąć ich pęknięcia. Kiedy odpowiednio urosną, decydujemy się na wykonanie punkcji, czyli pobranie komórek jajowych. Zabieg wykonuje się w krótkotrwałym znieczuleniu ogólnym. Partner oddaje nasienie równocześnie, gdy pobierane są komórki jajowe. Nad zapłodnieniem komórki czuwa embriolog. Kolejnym etapem jest transfer zarodków.

 

M – mrożenie zarodków (krioprezerwacja)

Podczas punkcji pobiera się z pęcherzyka dojrzałe komórki jajowe. Nie wszystkie zostaną wykorzystane podczas zapłodnienia metodą in vitro. 

Zarodki, które nie zostały wykorzystane do transferu są zamrażane. Zamrożony zarodek może być przechowywany przez długi czas, bez uszczerbku dla jego jakości. Może być wykorzystany w przyszłości do kolejnego transferu. W tym przypadku nie zachodzi konieczność następnej stymulacji hormonalnej pacjentki. Jeżeli pierwsza próba powiodła się i zaowocowała ciążą, zamrożone zarodki mogą być wykorzystane w celu uzyskania następnej ciąży.

 

N – natura

In vitro jest zabiegiem naśladującym naturę. Podczas całego procesu, nie dzieje się nic, co byłoby odstępstwem od naturalnych procesów. Jedyna różnica w zapłodnieniu, polega na tym, że dochodzi do niego poza organizmem kobiety. Rozwój zarodków nie jest inny od tego w naturze. Tak w laboratorium, jak i w naturze, z określonej liczby zarodków zrobi się tyle samo blastocyt (najbardziej rozwiniętych form zarodka) i tyle samo się ich zagnieździ. Jeśli z komórki miała powstać blastocyta, tak będzie, a jeśli nie – to nic na to nie poradzimy – mówi embriolog Katarzyna Kozioł. 

 

N – Nasz Bocian

Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”. zostało oficjalnie zarejestrowane dnia 28 października 2002 r., jednak grupa osób, stanowiąca grupę założycielską Stowarzyszenia, już ponad rok wcześniej podjęła szereg działań skierowanych do szerokiego grona osób dotkniętych problemem niepłodności.

http://www.nasz-bocian.pl

Początki stowarzyszenia, to po prostu spotkania ludzi dotkniętych problemami z niepłodnością. Brakowało wiedzy zarówno o jej przyczynach, jak i metodach leczenia. Ludzie, którzy latami bezskutecznie starali się o dziecko, usłyszeli od ówczesnego ministra zdrowia, że przyczyną niepłodności jest zbyt wczesna inicjacja seksualna i swoboda obyczajowa. Inni w tej samej sytuacji zostali skrytykowani za wyciąganie na światło dzienne tajemnic alkowy.  

Chodziło o to, żeby ludzie sobie pomagali – mówią twórcy stowarzyszenia – Chcieliśmy też być widoczni, zostać podmiotem prawnym, którego nie można zlekceważyć. Stowarzyszeniem, które politycy potraktują poważnie. Szybko okazało się, że stowarzyszenie odpowiada na duże zapotrzebowanie społeczne i polityczne. Stowarzyszenie współpracuje z lekarzami przy podnoszeniu standardów leczenia i dbania o pacjentów. 

 

O – Obama

Jak się okazuje, nawet dwoje zaangażowanych, skutecznych i bardzo w sobie zakochanych profesjonalistów o wysokiej etyce pracy nie zdoła zajść w ciążę siłą woli. Płodności nie da się wywalczyć. W tej dziedzinie nie istnieje bezpośredni związek między wysiłkami a rezultatami, co może człowieka doprowadzić do szału. Jeden test ciążowy wyszedł pozytywnie, oszaleliśmy ze szczęścia. Jednak kilka tygodni później poroniłam, co sprawiło, że zaczęłam czuć się źle z własnym ciałem. Widząc na ulicach szczęśliwe kobiety z dziećmi, odczuwałam tęsknotę przemieszaną z bolesnym przeświadczeniem, że coś jest ze mną nie w porządku.

Gdybym miała sporządzić listę rzeczy, o których nikt ci nie mówi, dopóki sama nie ugrzęźniesz w nich po szyję, mogłabym zacząć od poronień. Jest to samotne, bolesne doświadczenie, które odczuwa się wręcz każdą komórką ciała. Gdy ci się przytrafia, możesz je błędnie uznać za osobistą porażkę. Nikt jednak nie wspomina, że poronienia zdarzają się nieustannie i doznaje ich więcej kobiet, niż by się mogło wydawać, biorąc pod uwagę otaczające ten problem milczenie.

Poszliśmy z Barackiem na badania, a po ich przeprowadzeniu lekarz powiedział, że u żadnego z nas nie stwierdził żadnych problemów z płodnością. Nasze kłopoty z zajściem w ciążę miały pozostać tajemnicą. Zasugerował in vitro. Mieliśmy niesamowite szczęście, że moje uniwersyteckie ubezpieczenie zdrowotne pokryło większość jego ceny. Codziennie jeździłam na USG, by sprawdzić stan swoich jajeczek, robiłam badania, oddawałam krew. Musiałam zawiesić swoje życie, pasje i karierę na kołku. Zawahałam się – czy na pewno tego chcę? Tak, bardzo. I z tą myślą zatopiłam igłę we własnym ciele.

 

P – punkcja

Punkcja to pobranie komórek jajowych. Pęcherzyki muszą być pobrane w odpowiednim momencie, stąd częste kontrole, żeby nie przegapić momentu dojrzałości i uniknąć ich pęknięcia. Jak wygląda zabieg? Wykonuje się go w krótkotrwałym znieczuleniu ogólnym. Przez sklepienie pochwy, pod kontrolą USG, z jajników pobiera się płyn pęcherzykowy. W nim znajdują się komórki, które dojrzewały podczas stymulacji. Płyn trafia do laboratorium i tam szuka się w nim komórek jajowych. Leki przed znieczuleniem ogólnym są bezzasadne. Do znieczulenia podawane są leki euforyzujące więc pacjentki budzą się w radosnym nastroju. 

Na 36 godzin przed punkcją kobieta musi pamiętać o wykonaniu specjalnego zastrzyku. Kończy on stymulację. Nazywany jest wyzwalającym, bo po jego wykonaniu dojrzałe komórki wyzwolą się do środka pęcherzyka i mogą być pobrane. 

Po punkcji kobieta przewożona jest do Sali wybudzeń, gdzie zostaje około dwóch godzin. Kiedy jej stan jest dobry, pod koniec pobytu dostaje posiłek, bo wcześniej w związku ze znieczuleniem musiała być na czczo. Potem odpoczywa w klinice, a my mamy czas na obserwację, czy wszystko przebiegło prawidłowo. W międzyczasie dostajemy informację o liczbie dojrzałych komórek jajowych. Para opuszcza klinikę, wiedząc, ile jest dojrzałych komórek i ile będzie zapładnianych.

 

P plemniki

W momencie, gdy pobierane są komórki jajowe, partner oddaje nasienie. Jest ono odpowiednio preparowane, a dopiero potem laboratorium embrologiczne decyduje o formie zapłodnienia komórek jajowych. Często mężczyznom towarzyszy strach związany z oddawaniem nasienia. Boją się, że zainwestują pieniądze, narażą kobietę na stymulację, a do zapłodnienia nie dojdzie z powodu silnego stresu u partnera. Dlatego można oddać nasienie w domu lub w hotelu. Można użyć do tego probówki albo specjalnej prezerwatywy do pobierania nasienia w trakcie stosunku. 

Jeśli partner z powodu stresu nie jest w stanie oddać nasienia lub nie może być obecny w trakcie punkcji, można zamrozić nasienie bez uszczerbku na jego jakości. To ważne, by nie wstydzić się powiedzieć o takim problemie lekarzowi na pierwszym spotkaniu. W skrajnych przypadkach można pobrać nasienie zabiegowo.

 

R refundacja

W 2013 r., po raz pierwszy w historii, ruszył program finansowania zabiegów in vitro ze środków publicznych. Wprowadzony przez rząd PO-PSL program był realizowany od lipca 2013 r. do czerwca 2016 r. Z procedury skorzystało ponad 19 tys. par. Z trzyletniego programu „Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego” uruchomionego przez rząd PO-PSL w lipcu 2013 roku urodziło się w sumie 21 666 dzieci – informuje Ministerstwo Zdrowia. Wprowadzony przez rząd PO-PSL w lipcu 2013 roku program refundacji in vitro został przerwany 30 czerwca 2016 roku przez PiS.

Społeczne przyzwolenie na in vitro w naszym kraju jest wysokie. Jak wynika z badań CBOS, które zostały przeprowadzone w 2015 roku, aż 76% Polaków akceptuje in vitro dla małżeństw, 62% popiera korzystanie z tej procederu przez pary żyjące w związkach nieformalnych, natomiast 44% z nich nie ma nic przeciwko stosowaniu in vitro przez samotne kobiety. Również wyniki tych samych badań wskazują, że 42% respondentów uważa, że metoda ta powinna być bezpłatna, 33% opowiada się za jej częściową refundacją, natomiast 16%, za tym, aby jej całkowity koszt pokrywały same pary.

Efektywność rządowego programu nie przeszła niezauważona i na pomoc parom, które zmagają się z niepłodnością, wyszło już kilka miast i nie tylko – na refundację in vitro w wysokości do 18 tys. zł mogą liczyć rodziny np. w całym województwie mazowieckim i lubuskim. Natomiast wśród miast, które wprowadziły swoje własne, samorządowe programy dofinansowania in vitro, wymienić należy m.in. Gdańsk, Warszawę, Wrocław, Słupsk, Szczecin, Chojnice, Ostrów Wielkopolski. We wszystkich tych miejscowościach do realizacji programów wsparcia leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego wybrana została Klinika Leczenia Niepłodności INVICTA (więcej o miejskich programach in vitro w Klinice: https://www.klinikainvicta.pl/miejski-program-in-vitro/).

 

R – regulacje prawne

W Polsce nie ma żadnych regulacji prawnych w kwestii adopcji prenatalnej czy in vitro. Z kliniką zawsze podpisuje się umowę. Należy wiedzieć, jak ją czytać czy dyskutować jej treść i czy w nią ingerować. Umowa zawiera kwestie dotyczące zabiegu, a także odpowiedzialności, jaką ponosi klinika. 

 

S – stymulacja hormonalna

Stymulacja hormonalna wiąże się z koniecznością wykonywania zastrzyków w powłoki brzuszne. Zastrzyki są po to, aby wytłumić funkcje przysadki, a następnie wyprodukować w jajnikach jak największą liczbę komórek jajowych. W ten sposób można też uchronić rosnące pęcherzyki jajnikowe przed przedwczesnym pęknięciem. Im więcej będzie tych pęcherzyków, tym większa szansa na to, że w procesie zapłodnienia powstanie więcej niż jeden zarodek.

Stosowanie leków hormonalnych odbywa się pod opieką lekarza i niczym nie grozi. W wielu krajach Europy kasy chorych refundują in vitro od wielu lat, nie robiłyby tego, gdyby którykolwiek jego etap nie był bezpieczny.

Codziennie robienie sobie zastrzyków na pewno nie jest przyjemne. Może się zdarzyć miejscowe podrażnienie i zaczerwienienie. Mogą zdarzyć się bóle jajników. Czasem pojawiają się uderzenia gorąca, jak przy menopauzie, ale trwa to tylko dwa tygodnie. Te objawy nie występują u wszystkich, znaczna część pacjentek czuje się bardzo dobrze.

 

S – samotność

Baracka dużo nie było, zostałam sama z tą odpowiedzialnością. Przygniotło mnie jarzmo kobiecego losu. To ja musiałam codziennie jeździć na USG, oddawać krew, odwoływać ważne spotkania z powodu badania szyjki macicy. Barack był opiekuńczy, przeczytał o in vitro wszystko, co znalazł, ale do jego zadań należało jedynie, by pokazać się w gabinecie lekarskim i oddać trochę spermy. Gdyby zechciał, mógł potem pójść do baru na martini. Nie był to równościowy podział obowiązków, choć nie mogłam go za to winić. Jednak kobiecie dogłębnie przekonanej o ważnym znaczeniu równości płci taka sytuacja może trochę namieszać w głowie

Kobiety decydujące się na in vitro często obawiają się, że w jej trakcie pozostaną osamotnione, nie będą wiedziały, co robić, kiedy pojawią się wątpliwości czy niepokoje. W klinikach często pracują konsultanci, którzy odbierają telefony od pacjentów przez całą dobę. Często sam lekarz podaje swój prywatny numer, żeby można było skonsultować niepokojące objawy lub dowiedzieć się, co zrobić w przypadku pomyłki w dawkowaniu leku. Wsparcie znaleźć można też na stronie stowarzyszenia http://www.nasz-bocian.pl, o którym pisałam wcześniej.

 

S strach

W najlepszych klinikach szanse na powodzenie in vitro wynoszą statystycznie około 40 procent. Zatem strach, czy się uda, trudno nazwać bezzasadnym. Jeśli do niego dołożą się problemy finansowe, to obawy mogą być dużo większe. Lęk jest związany po pierwsze z tym, że dwie kreski mogą nigdy nie pojawić się na teście ciążowym, a po drugie, że leczenie może pozbawić parę ostatniej złotówki.

Istotne w podejściu do in vitro jest to, aby para zebrała jak najwięcej wiarygodnych informacji. Trzeba wiedzieć, jak to wszystko będzie wyglądało. To potrzebne, żeby stworzyć sobie w głowie pewną mapę. Kiedy człowiek porusza się po omacku, pojawiają się lek i niepewność. 

In vitro wiąże się też z silnym strachem towarzyszącym okresowi oczekiwania, który trwa od momentu, gdy zarodek znajdzie się w ciele kobiety, do chwili, gdy wiadomo, jakie są szanse na ciążę. Perspektywa czekania 14 dni na wiadomość, wydaje się latami świetlnymi. Kobiety żyją w niepokoju i całymi dniami odbierają płynące z ciała sygnały alarmujące o potencjalnym zagrożeniu. To duży ciężar do udźwignięcia. Przez ponad 15 lat nie znalazłam dobrego sposobu na ten stan permanentnego napięcia. Może tylko jeden, który zresztą wcale nie jest idealny, bo jest tylko namiastką, czymś, co może przynieść odrobinę ulgi – mówi Bogda Pawelec, psycholog psychoterapeutka, specjalizująca się w pomocy psychologicznej w niepłodności – Można przygotować się do zabiegu psychicznie, dowiedzieć się jak najwięcej o procedurze i jej skuteczności. I zrobić plan awaryjny, na wypadek, gdyby próba in vitro się nie udała. 

Wiele kobiet zamartwia się faktem, że zrobią coś źle, że jakoś uniemożliwią zagnieżdżenie zarodka. Ale nic takiego się nie stanie, biologia kieruje się swoimi prawami.

A jeśli się nie uda, dobrze jest pamiętać, że jedyna odpowiedź na pytanie: „Dlaczego ja?” brzmi: „A dlaczego nie?”. Nie mamy wpływu na powodzenie procedury in vitro, brak sukcesu nie jest karą za zamierzchłe grzechy ani zemstą karmy. Dobrze mieć plan awaryjny na wypadek nieudanej próby in vitro, bo to daje poczucie kontroli.

 

T – transfer zarodków

Kobieta po transferze niespecjalnie czuje, że coś się z nią dzieje szczególnego. Oczywiście leki hormonalne, mogą powodować huśtawki nastrojów, obrzmienie piersi, ale tak naprawdę najważniejsze rzeczy zachodzą w jej macicy.

Zarodek się zagnieżdża, czyli implantuje w błonie śluzowej macicy około 7. dnia, czyli jeśli podajemy zarodek 2-3 dniowy to będzie za około 4 dni, a jeśli podajemy blastocystę, to za dwa dni – mówi dr n. med. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa i ginekologii z Przychodni Lekarskiej nOvum. – Jest taki moment, w którym może wystąpić delikatne plamienie po transferze i ważne, żeby to podkreślić, żeby pacjentki się od razu tym nie przerażały.

W Europie, zwłaszcza u młodych pacjentek, podawany jest jeden zarodek, aby nie narażać ich na ciążę mnogą. 

Czasami zarodek transferuje się do macicy już w trzeciej dobie, inne muszą poczekać. To zależy przede wszystkim od liczby i jakości powstałych zarodków. Musi być ich przynajmniej kilka. Trochę zależy to od pacjentki i jakości jej komórek jajowych, trochę od jakości plemników partnera, a trochę od warunków panujących w laboratorium.

Jak wygląda transfer? W gabinetach transferowych są często ekrany, na których widać obraz spod mikroskopu. Jeśli kobieta chce, mąż może zostać przy transferze. To są kwestie, o które warto zapytać przed podpisaniem umowy: czy klinika oferuje taką możliwość. Pacjentce zakłada się w pozycji ginekologicznej wziernik, embriolog nabiera jeden lub dwa zarodki do specjalnego cewnika i wprowadza go przez szyjkę do jamy macicy. Tutaj zarodek jest w stanie przetrwać te kilkadziesiąt godzin do pełnego zapłodnienia, nie ma stresu, że wypadnie. Kobieta może wtedy normalnie funkcjonować. Jedyne, czego należy unikać, to czynności, w których mięsnie brzucha napinają się mocno, co powoduje nadmierną aktywność skurczową macicy.

Kobieta po transferze wraca do domu i zaczyna się trudny okres – czekanie. Jeśli w ciągu 14 dni kobieta dostanie miesiączkę, to znaczy, że się nie udało. Brak okresu to pierwszy sygnał, że jest dobrze. Wtedy przychodzi czas na test ciążowy.

 

W wiek

Na in vitro można decydować się w późnym wieku, ale im bliżej czterdziestki, tym szanse są mniejsze. Po 42.roku życia szansa wynosi mniej niż pięć procent. Zbyt długie staranie się o dziecko albo zbyt długie zwlekanie z decyzją o in vitro, kiedy są do niego wskazania, może się skończyć zaprzepaszczeniem szansy na własne, biologiczne dziecko. Sytuacja kobiet po 40 roku życia borykających się z problemem niepłodności wymaga szczególnego podejścia. Szanse na ciążę w tym wieku są ograniczone, a diagnostyka przyczyn trudności i sposób leczenia ustalane są zazwyczaj bardzo indywidualnie.

 

 

Przeczytaj także:

https://www.chcemybycrodzicami.pl/skad-wziac-pieniadze-na-vitro/

https://www.chcemybycrodzicami.pl/po-transferze-co-wolno-czego-nie/?gclid=CjwKCAiA98TxBRBtEiwAVRLqu8L81D9t5Ta5XSaytZ077kP9OZ4nfTuZMhGaMuZFCT97e13eJBBF8RoCqWIQAvD_BwE

https://oko.press/21-tys-dzieci-kopacz-i-tuska-z-in-vitro/

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1798364,1,refundacja-in-vitro-dostepna-tylko-w-ramach-programow-miejskich.read

 

Ciąża

Depresja w ciąży – porozmawiajmy o tym!

19 września 2021 / The Mother Mag

Coraz więcej mówi się o depresji poporodowej oraz obniżonym samopoczuciu występującym tuż po porodzie, czyli „baby blues”.

Większość ciężarnych i ich partnerów spotkała się z tymi pojęciami podczas rozmów z położną lub spotkań w szkole rodzenia. Wzrost świadomości sprawia, że młode matki mogą liczyć na większe zrozumienie ze strony bliskich. Na wielu blogach parentingowych poruszane są tematy braku radości z macierzyństwa. Kobiety jawnie deklarują: „Kocham moje dziecko z całego serca, ale była to miłość, której musiałam się nauczyć”. Węzły społeczne nieco się rozluźniają w tej kwestii, by – jak pokazuje życie – mocniej zacisnąć w innej. 

Test Becka – czy to wystarczająco? 

Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku kobiet w ciąży. Z jednej strony podejmowane są jakieś działania – od 1 stycznia 2019 roku od ciężarnych wymaga się trzykrotnego wykonania testu Becka, służącego do samodzielnego rozpoznania u siebie depresji. Test Becka to 21 pytań o różnej tematyce. Niektóre z nich dotyczą jakości snu, poziomu zmęczenia, apetytu, popędu seksualnego, czy intensywności, z jaką ciężarna martwi się o swoje zdrowie – na te trudno odpowiedzieć pozytywnie, prawda? Teoretycznie więc zachęca się kobiety do szczerości, do wnikliwemu przyglądania się sobie w myśl hasła „To Ty jesteś najważniejsza”. Czy tak jest w rzeczywistości? Ciężarna może spróbować ocenić, czy emocje, których doświadcza, są naturalne dla pewnego etapu ciąży, czy ich nagromadzenie nie jest zbyt duże. Co jednak dalej zrobić z tą wiedzą? Skąd ciężarna ma wiedzieć, że jednak za dużo płacze i za często czuje się smutna? Skąd ma wiedzieć, że nie musi czuć wyrzutów sumienia, jeśli mimo upływających tygodni wciąż nie czuje ciążowej euforii? 

Brakuje konkretnej, rzetelnej informacji, co ma zrobić kobieta w ciąży, jeśli czuje, że jej samopoczucie gwałtownie się pogarsza. Czy ciężar wyjaśnień powinien wziąć na siebie lekarz prowadzący ciążę? A może położna? Czy pierwszymi osobami, które zauważą, że coś nie jest tak, nie powinni być najbliżsi? Czy cegiełki do złego stanu emocjonalnego przyszłej matki nie przykłada całe społeczeństwo? Ze swoimi wysokimi – ba, często nierealnymi oczekiwaniami? A może to same ciężarne ulegają złudnej wizji ciąży i macierzyństwa wykreowanej przez pop kulturę? 

Emocje w ciąży – trudne sytuacje i powody do zmartwień 

Zdecydowana większość kobiet, która zachodzi w ciążę, jednocześnie mości się wygodnie na emocjonalnej huśtawce. Nikogo nie dziwi, że ciężarna płacze i śmieje się na przemian, że ma wybuchy złości lub szybciej się irytuje. Otoczenie podchodzi do tych stanów emocjonalnych z dużym zrozumieniem, często okazując kobiecie niezbędne wsparcie. Zasadniczym pytaniem powinno być jednak nie to, co dzieje się na zewnątrz, ale to, co dzieje się w głowie przyszłej mamy. Można się wkurzyć na partnera, płakać na reklamie pieluszek, czy kaszek dla niemowląt, albo poczuć przypływ czułości na widok małych bucików. Można również tupnąć nogą na teściową, ostrzej odpowiedzieć przyjaciółce, albo zamknąć się w pokoju, leżeć na łóżku i jeść ciastka. To wszystko jeszcze nie oznacza, że ciężarna cierpi na depresję. Po prostu ciąża to nie tylko miłe momenty. 

Ciąża to nie tylko miłe momenty

„Stan błogosławiony” – tak zwykliśmy nazywać ciążę. Oczywiście możliwość wydania na świat człowieka jest wspaniała, nie oznacza to jednak, że dla każdej kobiety ciąża będzie błogosławieństwem. Dolegliwości ciążowe, zmieniająca się sylwetka, rozterki związane z pracą, lęk o zdrowie dziecka – przyszła mama często ma wiele powodów do zmartwień i wiele trudnych chwil za sobą i przed sobą. Tymczasem społeczeństwo oczekuje od niej radosnego pląsania, miłego podśpiewywania i wybierania z zaangażowaniem ubranek i akcesoriów dla maluszka. Często to właśnie bliskie osoby – najczęściej kobiety –  najostrzej oceniają i krytykują ciężarną. Zdaniem babci przyszła mama jest rozkapryszona, że nie chce robić wszystkiego w domu, przecież za jej czasów nie było pralki, nie było zmywarki, a kobieta musiała sprostać wszystkim obowiązkom! Mama wtrąca coś o ganianiu biednego męża po sklepach, gdy cały dzień siedzi się na L4 z rozrzewnieniem niemal wspominając godziny, które stała w kolejkach z dumnie wypiętym brzuchem. Ciotka straszy zatrzymaniem laktacji, bo na to cierpią wszystkie kobiety w rodzinie, a teściowa, która taktownie milczy, rzuca jedynie nieprzychylne spojrzenia na ciężarną sięgającą po kolejny kawałek ciasta z owocami. Nic więc dziwnego, że przyszła matka niemal od samego początku doświadcza różnych emocji. I chociaż wiedza o tym, że nie powinna się denerwować, sprawia, że patrzy na świat z większym dystansem, a wolne od pracy pomaga poukładać nową, spokojniejszą rzeczywistość, jej codzienność nie jest również wolna od trudnych i przykrych emocji. 

# Wyrzuty sumienia

Wiele kobiet w ciąży ma wyrzuty sumienia, że zamiast pracować, odpoczywają, że za wcześnie poszły na zwolnienie, że nie dość robią w domu, że za kilka miesięcy ich wpływy do domowego budżetu będą mniejsze. Niektóre czują, że nie powinny prosić o pomoc, że tym sposobem obciążają kogoś swoją obecnością. Wyrzuty sumienia atakują najmocniej, gdy kobieta ma już dziecko lub dzieci, a ze względu na swój stan zdrowia w kolejnej ciąży musi leżeć lub iść do szpitala. 

# Lęk

Nawet zdrowej ciąży towarzyszy lekki niepokój. Gdy dochodzi do jakichkolwiek komplikacji, głowa ciężarnej wypełnia się czarnymi scenariuszami, a ona wręcz sztywnieje ze strachu. Lęk wdziera się do jej umysłu i rozsiada w nim wygodnie – ciężko normalnie funkcjonować w jego obecności. W zależności od sytuacji zawodowej i materialnej kobiety w ciąży i jej rodziny do zmartwień może dołączyć jeszcze obawa o przyszłość. Utrzymanie dziecka kosztuje i chociaż można podjąć wiele kroków, które obniżą te koszty do minimum, wciąż nie uda się ograniczyć wydatków do 0. 

# Świadomość nieodwracalności

W ciąży część kobiet zaczyna uświadamiać sobie, że decyzja o posiadaniu dziecka, nawet jeśli podjęta świadomie i z wielkim zaangażowaniem, jest nieodwracalna. Gdy minie wyznaczony czas, na świecie pojawi się dziecko, a nowa jednostka – matka –  przynajmniej na chwilę, straci swoją autonomię. U wielu samodzielnych i świadomych kobiet moment, w którym to sobie uświadomią, może wywołać skrajne emocje. 

# Obniżenie samooceny

Żyjemy w kulcie ciała. Można na własny użytek próbować odejść od tej narracji i są osoby, którym się do udaje. Wciąż jednak jest ich niewiele. Społeczeństwo ma swoje oczekiwania wobec ciężarnych, określając ścisłe ramy, ile można przytyć w ciąży, jak należy wyglądać w każdym trymestrze i w jak szybkim tempie należy wrócić do formy po porodzie. Większość kobiet zdaje sobie sprawę, że przez całą ciążę pracują na wygląd po rozwiązaniu. Nie zmienia to faktu, że rosnący apetyt, zmiany hormonalne, mniejsza aktywność – wskazówka wagi może pokazać wartość, która wywoła wielkie zdziwienie. W efekcie może dojść do obniżenia samooceny. Współczesne ciężarne stoją w rozkroku pomiędzy naturalnym ciążowym głodem i zachciankami, a skalą, w której koniecznie muszą się zmieścić. Z jednej strony widzą i czują, że ich ciało się zmienia, z drugiej, społeczeństwo dba, by nie rozsiadały się w tym stanie, by nie czuły się zbyt pewnie. Za chwilę, już za moment będzie trzeba przecież zrobić bikini body i ruszyć z dzieckiem na nadmorskie wakacje. Szczęściary to te, które rodzą zimą – mają o kilka miesięcy więcej, by „zrobić ze sobą porządek”.  

Życie ciężarnej to nie zawsze sielanka 

Wiele osób uważa, że ciąża to dla kobiety odpoczynek: nie wolno jej denerwować, od chwili, gdy potwierdziła swój stan u ginekologa, siedzi w domu, o nic nie musi się martwić. Szkoda, że rzeczywistość wielu przyszłych mam nie jest ani trochę zbliżona do tej wizji. 

# Przytłaczające przepisy 

Warto wziąć pod uwagę, że są kobiety, które wcale nie chciały być w ciąży lub dowiadują się już na badaniach prenatalnych, że urodzą chore dziecko. Obecnie w Polsce zgodnie z literą prawa nie ma dla takich kobiet żadnej możliwości. Wyjściem z sytuacji pozostaje jednie poród. Trzeba więc czekać. W tym momencie stres, napięcie i lęk o przyszłość mogą zdominować rzeczywistość ciężarnej. 

# Problemy zawodowe

Nie każdy pracodawca ze spokojem i szacunkiem przyjmuje wiadomość o ciąży. Ciężarnej kobiety nie można zwolnić, ale dla większości przyszłych mam kluczowe jest nie 9 miesięcy i urlop, który następuje po nich, a dalsza perspektywa. Świadomość, że nie będą miały źródła zatrudnienia po tym okresie, może spędzać sen z powiek. Szczególnie że szukanie pracy tuż po porodzie będzie wyzwaniem, a znalezienie miejsca w państwowym żłobku graniczy z cudem. 

# Problemy rodzinne

Wielu krewnych z przyjemnością angażuje ciężarne – skoro i tak siedzą na zwolnieniu – w załatwianie swoich spraw, nie troszcząc się o ich zdrowie i samopoczucie. „Ale dlaczego nie możesz pojechać do urzędu? Przecież masz cały dzień wolny.” „Mogłabyś zajrzeć do nas do mieszkania i sprawdzić, czy zamknęłam okna?” „Proszę, wejdź do mnie i zdejmij pranie z balkonu, zbiera się na burze, a zanim wrócę z działki, rzeczy będą mokre.” „A jaki to dla Ciebie problem odebrać mi tę receptę? Wieczorem wpadnę do Ciebie po lekarstwa.”

W okresie ciąży i tuż po porodzie mogą również nasilić się problemy w związku. Jeśli kobieta musi leżeć lub iść do szpitala, zmianie ulega podział obowiązków w domu. Dla wielu par jest to naturalne, wciąż są jednak związki, w których taka sytuacja może doprowadzić do kryzysu. 

Czemu ona się nie uśmiecha? 

Jak widać, w życiu ciężarnej nie brakuje emocji i chwil, które mogą wpływać na pogorszenie jej samopoczucia. To, co dzieje się w głowie przyszłej mamy oraz to, jak jest traktowana przez otoczenie, ma kolosalny wpływ na to, jak będzie siebie postrzegała. Czy poczuje moc płynącą z odmiennego stanu, czy wręcz przeciwnie, rzeczywistość mocno ją przytłoczy. Często okazuje się, że presja społeczna jest obezwładniająca, a oczekiwania, jakie ma kultura masowa wobec przyszłych mam, naprawdę przytłaczające. Jakby nie dość było, że kobieta przewraca swoje życie do góry nogami, często robi przerwę w karierze i – chcąc lub nie chcąc – zmienia swoje priorytety. 

Czy to depresja ciążowa? 

Kluczowy jest moment rozpoznania depresji. Wprawdzie wiele przyszłych mam boi się, że branie leków może zaszkodzić ich dziecku. Z drugiej jednak strony udokumentowane są liczne następstwa – groźne zarówno dla matki, jak i dziecka – związane z nieleczoną depresją. O depresji można mówić, gdy u ciężarnej dochodzi o spadku łaknienia, problemów ze snem, przekonanie, że sobie nie poradzi oraz inne trudne emocje, które utrzymują się dłużej niż 2 tygodnie. W skrajnych przypadkach kobieta może mieć myśli samobójcze. Warto przy tym wszystkim pamiętać, że na zdrowie przyszłej mamy i jej psychikę mogą mieć wpływ zmiany fizjologiczne i endokrynologiczne, które zachodzą w jej organizmie. Dobry specjalista pomimo rozpoznania depresji powinien szukać również jej przyczyny. 

A może to tylko smutek?

Trudniejsze emocje w ciąży nie zawsze muszą oznaczać depresje. Często jednak rozmowa z doświadczonym terapeutą może pomóc ciężarnej uporać się ze stresem, gniewem, wyciszyć i lepiej przygotować do nowej roli. Jeśli przyszła mama ma lęki, jest przemęczona, obciążona, pomocna może okazać się także terapia dla par. Ważne, by parter był empatyczny i zaangażowany, gotowy przejąć obowiązki i zdjąć z barków ciężarnej brzemię odpowiedzialności za wszystko. 

Gdy mowa o depresji w ciąży, najważniejsze jest nielekceważenie sygnałów, które wysyła organizm ciężarnej. Zarówno przyszła mama, jak i jej otoczenie powinno wykazywać w okresie 9 miesięcy, a także w połogu, bardzo wiele empatii. Nie każda histeria w ciąży jest spowodowana hormonami, nie każdy smutek jest naturalny. Lęki będą nieodłącznym elementem macierzyństwa można jednak sięgnąć po skuteczne narzędzia mindfulness, które pomogą opanować stres. Czasami może się jednak okazać, że stan psychiczny ciężarnej zaczyna się pogarszać. W takiej sytuacji spokojna rozmowa, wsparcie partnera oraz realna pomoc w znalezieniu dobrego specjalisty, to najlepsze, co można zrobić. 

Jeśli jesteś w ciąży i czujesz, że dopadło Cię przygnębienie, straciłaś energię do działania, a z wesołej i skorej do rozmów osoby, zamieniłaś się w wiecznie smutnego milczka lub – wręcz przeciwnie – wojujesz z całym światem, a każda próba nawiązania kontaktu z innymi doprowadza Cię do furii, pomyśl nad skorzystaniem z dodatkowego wsparcia. Rozmowa z psychologiem pomoże Ci poukładać emocje, a także wyposaży Cię w niezbędne narzędzia do radzenia sobie z nimi w przyszłości. Na konsultacji specjalista oceni, czy potrzebna jest Ci dodatkowa pomoc, czy wystarczą regularne spotkania. Nie wahaj się skorzystać z dodatkowego wsparcia! Inwestycja w Twoje zdrowie psychiczne – pamiętaj, że dziecko czuje wszystkie Twoje emocje – szybko się zwróci. 

 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo