ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Felieton

Więź ojca i córki – dlaczego warto ją pielęgnować od najmłodszych lat

3 kwietnia 2018 / Magdalena Droń

Żyjemy w czasach, w których samotne wychowywanie dziecka przez matkę nikogo już nie dziwi.

Domeną naszej cywilizacji jest niechęć do formalizowania związków, skutkiem czego dzieci dorastające w wolnych związkach wychowywane są przez wielu „wujków”.  „Normalnym” stało się też, że ojciec wyjeżdża do pracy za granicę i widuje swoje dzieci raz na dwa tygodnie. Nawet jeśli tata jest przy dzieciach, nie wie w jaki...

Żyjemy w czasach, w których samotne wychowywanie dziecka przez matkę nikogo już nie dziwi. Domeną naszej cywilizacji jest niechęć do formalizowania związków, skutkiem czego dzieci dorastające w wolnych związkach wychowywane są przez wielu „wujków”.  „Normalnym” stało się też, że ojciec wyjeżdża do pracy za granicę i widuje swoje dzieci raz na dwa tygodnie. Nawet jeśli tata jest przy dzieciach, nie wie w jaki sposób zbudować z nimi właściwą relację, nie radzi sobie ze swoją rolą. Brakuje mu pozytywnych wzorców ojca, przez co jego rola ogranicza się do finansowego zabezpieczenia rodziny.

W całym tym cywilizacyjnym pędzie, który zmierza w dość dziwnym kierunku, zapominamy o najważniejszym – o dzieciach, które już od samego początku chłoną niczym gąbka i tworzą sobie bazę późniejszych zachowań, decyzji i relacji z innymi ludźmi. Jak zatem zadbać o to, by wychować je na świadomych i szczęśliwych ludzi? I jaką rolę odgrywa w tym wszystkim ojciec?

Ojciec zawsze będzie pierwszym i najważniejszym mężczyzną życia swojej córki. Niezależnie od tego, w jakim stopniu w nim uczestniczy, to właśnie jego relacja z pociechą będzie miała wpływ na późniejsze wybory młodej kobiety. Choć wydawać się to może dziwne, to tata uczy swoją córę kobiecości, tłumaczy jej, czym jest miłość i jak nawiązywać zdrowe relacje z innymi ludźmi. To od ojca zależy, czy córka stanie się pewną siebie, świadomą kobietą, czy też będzie w siebie wątpić i mieć problemy w związkach z mężczyznami w dorosłym życiu.

Trudne początki

Więź między matką a córką już od początku jest oczywista i niepodważalna. Biologicznie współistniejemy przez dziewięć miesięcy, a poza tym – łączy nas tak zwana „solidarność jajników”. Na starcie mamy więc znacznie łatwiej niż ojcowie dziewczynek. I wcale nie chodzi tylko o tożsamość płci, ale o to, że mężczyznom znacznie trudniej ośmielić się do czułych słów czy nowych gestów względem małej istoty. Dla wielu z nich są one po prostu niemęskie, choć całe szczęście w tej materii z biegiem lat wiele się zmienia. Z czasem większość panów przestaje się peszyć. Zachęceni małym rozwijającym się na ich oczach kwiatuszkiem, uroczą królewną, która wita ich każdego ranka z uśmiechem na ustach, stają się ich najwierniejszymi poddanymi, tracąc doszczętnie głowę na punkcie swoich córek. Nie zawsze jednak jest tak bajkowo…

Pierwsze wspólne kroki

Badacze zgodnie przyznają, że to właśnie między 2 a 4 rokiem życia dziewczynka zaczyna nawiązywać silną więź z ojcem. W tym momencie kształtują się w niej odpowiedzi na istotne życiowe pytania. Jeśli ojciec pozwoli jej na samodzielność, na popełnianie błędów i własne odkrywanie otaczającego ją świata, będąc przy tym zawsze obok, zmniejszy niepewność dziewczynki i zwiększy jej zaufanie do siebie oraz nabywanych umiejętności. To właśnie takie bezpośrednie zaangażowanie ojca i udzielanie autentycznego wsparcia pomagają w budowaniu właściwych życiowych postaw, które w dalszym życiu będą już tylko ewoluować.

Tata inny niż mama

Gdyby ktoś popatrzył na moje dzieciństwo z boku, powiedziałby, że wychowałam się w rozbitej rodzinie. Nigdy nie patrzyłam na to z tej perspektywy. Chociaż jestem córką marynarza, zawsze czułam obecność mojego taty. Nawet jeśli nie było go w domu bardzo, bardzo długo. Nie odczuwałam jego braku, chociaż moje dzieciństwo nie przypadało na okres wideorozmów czy skajpowania. A i wiadomo jak w latach 90-ych było z telefonią komórkową w Polsce. Mniejsza o to. Co miało na to wpływ? Niebagatelną rolę odegrało zaangażowanie mojej mamy, opieka babci czy cioć, ale chyba najważniejsze było to, że kiedy już tata pojawiał się w domu na te kilka dni w miesiącu, był w pełni obecny. Zawsze wtedy, gdy go potrzebowałam. I chociaż na swój męski sposób wyrażał uczucia i nie uzewnętrzniał się tak spontanicznie i bezpośrednio jak robią to kobiety, jego uwaga i reakcja na każdy mój gest wywarła ogromny wpływ na kształtowanie mojej osobowości i kobiecości.

Tak wiele się dzisiaj mówi o docenianiu swoich dzieci.

O tym, by zaszczepiać w nich od początku poczucie własnej wartości. I chociaż tata te dwadzieścia parę lat temu nie czytał rodzicielskich poradników i portali, poprzez swoje zachowanie, właśnie to robił. Tata zawsze mnie doceniał i kochał taką, jaka jestem. Nie tylko pod względem intelektualnym i duchowym, ale również wizualnym. Prawił komplementy, chwalił i zauważał nawet najmniejszą zmianę w wyglądzie. Nic więc dziwnego, że zaszczepił we mnie zdrowe poczucie własnej wartości i dodał pewności siebie. Bo właśnie docenianie kobiecości swojej córki od najmłodszych lat wpływa na samoakceptację dziewczynki w późniejszym wieku.

To dzięki tacie, którego względy podświadomie próbowałam pozyskać od najmłodszych lat, nauczyłam się budowania właściwych relacji z otaczającymi mnie ludźmi. To tata, który chętnie mnie tulił, był czuły i wrażliwy na moje potrzeby sprawił, że nauczyłam się, czego mogę oczekiwać względem innych mężczyzn i jak powinna wyglądać zdrowa relacja. Tata, tworzący długoletni związek małżeński z moją mamą, nauczył mnie też, jaki szacunek należy się kobiecie. Bo to właśnie z obserwacji relacji pomiędzy ojcem i matką dziewczynka tworzy wizję związku kobiety i mężczyzny. Dlatego dobry ojciec to taki, który poprzez swoją relację pokazuje, jak należy traktować kobietę, nawet jeśli nie jest już jej mężem. Po rozwodzie też przecież można darzyć szacunkiem swoją byłą partnerkę, a tak niewielu ojców to robi.

Tato nauczył mnie, czym jest ambicja i dążenie do spełnienia swoich marzeń.

Chociaż nie ma wyższego wykształcenia, zawsze zachęcał mnie i dopingował w nauce, przed szkolnymi olimpiadami i na konkursach recytatorskich. On również pomagał wyznaczać sobie dalsze życiowe cele. Otwierał, na tyle, na ile mógł, przede mną nowe możliwości i wierzył we mnie, nawet wtedy, kiedy inni dawno by zwątpili.

Za to wszystko jestem mu niewymownie wdzięczna.

Zachwiane podstawy

Zastanawiałaś się kiedykolwiek, skąd wzięła się Twoja niska samoocena, niepewność w relacjach z innymi, szczególnie mężczyznami, a może nawet brak poczucia własnej wartości? Naukowcy zgodnie uznają, że z dużym prawdopodobieństwem związane jest to z brakiem ojca lub jego zaangażowania w Twoim życiu. Dróg interpretacji jest wiele. Być może idealizujesz swojego ojca na tyle, że każdy potencjalny partner nie spełnia kryteriów i nie potrafi sprostać Twoim wymaganiom? A może szybko rozpoczęłaś współżycie seksualne i często wchodzisz w nowe związki, bo podświadomie szukasz tej namiastki miłości ojca, której nigdy nie zaznałaś? Zły ojciec mógł sprawić również, że nie jesteś w stanie zaufać żadnemu mężczyźnie i we wszystkich kontaktach jesteś zdystansowana i zamknięta. Możliwości jest wiele, jednak to właśnie problemy w relacjach rodzinnych bardzo często odbijają się w naszym późniejszym życiu. Spójrzmy na przykłady.

Czas wielkiej próby

Współczesne kobiety są pewne siebie, dobrze wykształcone i coraz lepiej zarabiają. Zatracają cechy do tej pory kojarzone z kobiecością i to one dominują w związkach. Nic więc dziwnego, że ojciec XXI wieku tylko w córce znaleźć może osobę delikatną i kruchą, niczym „prawdziwa kobieta”. Tatusiowe są więc często na każde skinienie księżniczek, kochają je bezwarunkowo i spełniają wszystkie zachcianki, co w późniejszym wieku negatywnie odbija się na życiu młodej kobiety. Nie musisz długo zastanawiać się nad znajomą, która związała się z facetem podobnym do swojego nadskakującego ojca, a mimo to jest nieszczęśliwa, prawda? Psychologowie są zgodni, że to właśnie „nadmierna miłość” ojca buduje w świadomości dziewczynki obraz mężczyzny słabego, uległego i pokornego, który nigdy nie będzie w stanie zadowolić takiej kobiety. Tak naprawdę szuka kogoś zupełnie innego, silnego, ale minie trochę czasu, zanim zda sobie z tego sprawę…

Czasem ogromnej próby dla ojców jest okres dojrzewania. Dla ojca małej księżniczki zawsze będzie to wstrząs i bolesne przeżycie. Inaczej zaś zareaguje ojciec oschły i niedostępny, który nie tylko może nie zaakceptować rozwijającej się kobiecości, ale także potraktować zachowanie córki jak zdradę. Typ ojca zamkniętego, nieokazującego uczuć wychowuje dziecko, które rozpaczliwie tęskni za bliskością. Nic więc dziwnego, że w późniejszym wieku wikła się w przypadkowe związki z facetami, którzy okażą jej jakiekolwiek, choćby najmniejsze zainteresowanie. Takie kobiety statystycznie częściej wiążą się ze starszymi mężczyznami i w młodszym wieku zostają matkami.

Model mieszany, czyli odkrywaj ojcostwo po swojemu

Dziś mam możliwość obserwowania na nowo budującej się relacji ojciec-córka między moimi najbliższymi. Patrzę na lubego i naszą córkę z ogromną radością w sercu. Przede wszystkim dlatego, że pomimo początkowych obaw (nie mówił do brzuszka, nie wykazywał nadmiernego entuzjazmu podczas ciąży, itp.), dziś szaleje na punkcie swojej królewny. I choć też nie czytał poradników dla tatusiów, a wzorce wyniesione z domu dalekie są od ideału, stara się jak może nieba jej przychylić. Ba! W wielu kwestiach jest znacznie lepszy niż ja – bardziej opanowany i cierpliwy. To tata jest u nas w domu od czytania książeczki przed snem, tata kąpie, tata tańczy najlepiej. Chociaż nasza córka ma niespełna dwa lata, wiem, że jest z nim niesamowicie szczęśliwa. A chyba o to na koniec dnia chodzi – by budować w dziecku każdego dnia prawdziwą radość. Niekoniecznie popartą książkową wiedzą o wychowywaniu dzieci, a wewnętrzną intuicją, którą Kamil niezaprzeczalnie ma.

Apel do tatusiów!

Ojcowie, zachęcajcie swoje córeczki od najmłodszych lat do podążania za dziecięcą ciekawością, testowania tego, co nieznane i odważnego podejmowania decyzji. Pozwalajcie im czasem popełniać błędy. Nigdy nie odmawiajcie, jeśli poproszą Was o pomoc lub radę. Zawsze patrzcie im głęboko w oczy. Wykazujcie się cierpliwością, gdy uczycie je nowych rzeczy. Znajdźcie coś, co możecie robić tylko we dwoje. Tańczcie razem! Śmiejcie się. I płaczcie, kiedy zajdzie taka potrzeba. Nigdy nie jest za późno, na budowanie wspólnej więzi. Wasze córki tylko na to czekają…

Styl życia

Jak sobie ustalisz budżet w związku, tak będziesz żyła.

2 kwietnia 2021 / Agnieszka Jabłońska

„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.” Te z nas, które pamiętają dobre rady babci, ciotki lub własnej mamy, jeśli jest reprezentantką starszego pokolenia, na pewno dobrze znają to zdanie.

To taka mądrość przekazywana z ust do ust kolejnym pokoleniom kobiet, które wstępowały w związek małżeński. Cytowana co najmniej tak często jak: „Mąż jest głową, a kobieta szyją w rodzinie”.

Dzisiaj jest inaczej! – powiesz mi zaraz. No pewnie, że jest inaczej. Kobiety są wykształcone, świadome i niezależne. Kończą studia, rozwijają sobie pasje. Zakładają firmy, zajmują kierownicze stanowiska, odnoszą sukcesy. Dbają o siebie: fizycznie i psychicznie. W międzyczasie wstępują w związek – partnerski lub małżeński. I część z nich zachowuje tak upragniony work life balance, ma przy sobie świadomego partnera i jest najlepszą wersją siebie. Amen. U części z nas do głosu dochodzą jednak kody kulturowe lub jakieś tajemnicze obszary w mózgu, które sprawiają, że może nie czekamy na męża z pantoflami jak nasze babcie, ale zdecydowanie jesteśmy gotowe do poświęceń. Nasze barki mają wielopokoleniową zdolność do dźwigania ciężarów, a my do odczuwania szczęścia z bycia męczennicami. 

Ciąża – zmiana układu sił 

Kiedy układ sił w domu się zmienia? Tak, tak, dobrze myślisz, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Ciąża pociąga za sobą szereg wydarzeń, które nie mieszczą się w biznesowym kalendarzu, szpilki ustępują trampkom, a marynarka bluzie od dresu, biznesowy telefon natomiast zamienia się w telefon do przychodni pediatrycznej. Te zaś, które już wcześniej były męczennica, z uczuciem tryumfu mogą założyć na głowę upragnioną koronę. I teraz znowu się na mnie oburzasz: „Przecież ciąża to coś normalnego! Przecież para podjęła decyzję o dziecku wspólnie!” Zgadzam się z  Tobą, ale popatrz obiektywnie, osobą, której życie wywraca się realnie do góry nogami bez lukru i słodzenia, jest kobieta. 

To może jednak warto zainwestować w dobrą pościel?

Pościelić możesz sobie na różne sposoby. Część kobiet podejmuje się wychowania faceta, jakby dostawały pod swoje czułe skrzydła małego chłopca, który bez nich niczego nie osiągnąłby w życiu i zginąłby marnie pierwszego dnia po ich odejściu. Brawa dla tych pań, wyrazy współczucia dla panów. Żyją później z takim „wychowanym” egzemplarzem i mówią, że są szczęśliwe. Pozostaje w to wierzyć. Niektóre oddają się całkowicie w ręce swojego misia, bo skoro on coś mówi, to przecież wie, a jak coś robi, to przecież musi być dobrze. Uczcijmy minutą ciszy te dziewczynki, które szukają w związku ojca i przewodnika, ale jednocześnie nie dorosły na tyle, by być aż partnerkami.

Większość z nas chce jednak związku partnerskiego. Takiego, w którym mieszkanie jest sprzątane po połowie, gotuje osoba, która lepiej się w tym czuje lub ma więcej czasu. Większość z nas chce dostawać spontanicznie kwiaty i dawać równie spontanicznie czekoladę. Chcemy pracować i zarabiać, dzielić się obowiązkami domowymi i finansowymi, chcemy współtworzyć związek, być 1 do 1, fifty-fifty na równi z naszym partnerem. A później zachodzimy w ciążę… Znowu o tej ciąży! Jak by to była przyczyna wszystkich problemów! O co Ci chodzi? Dziecko to wspaniała zmiana!

Ciąża – wielka zmiana 

Dziecko to ogromna zmiana i jeszcze większa odpowiedzialność. To trudny czas dla związku, dla pary, czas, gdy kobiecie zmieniają się priorytety, gdy w jej psychice zachodzą olbrzymie zmiany. Czas, w którym zmienia się i kształtuje na nowo cała komórka społeczna: rodzina. A o co jest najwięcej kłótni, gdy wszyscy są zmęczeni, zestresowani i próbują dać z siebie 101%? Tak, najczęściej o obowiązki, a później niestety o pieniądze. Po narodzinach dziecka okazuje się, że związki, które funkcjonowały jak szwajcarski zegarek, potrzebują dobrego oliwienia lub po prostu przestawienia priorytetów. 

Chcesz ścielić? Olej to i pracuj nad budżetem! 

To może zamiast pościeli lepiej pracować nad budżetem? I to jest dobra myśl! Bo widzisz, jak sobie ustalisz budżet w związku – a najczęściej usiądziecie z partnerem i przegadacie, jak ma to wszystko wyglądać – tak będziesz żyła. Jeśli od początku kreujesz się na kobietę-herosa, mistrzynię nadgodzin i zwolenniczkę dwóch etatów, która pracy potrzebuje jak powietrza i jest totalnie samowystarczalna, ciężko będzie Ci zmienić pewne rzeczy, gdy przewartościujesz priorytety we własnej głowie. 

Budżet domowy – jak to u Ciebie wygląda? 

Ile par, tyle pomysłów na zarządzanie finansami. Na podstawie obserwacji, uważam, że wyróżnić można cztery główne metody prowadzenia domowego budżetu:

  1. Jedno wspólne konto, do którego wpada wszystko i każdy bierze tyle, ile potrzebuje
  2. Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont, 
  3. Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń, 

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy. Co jest wspólne? Jeśli ktoś prowadzi budżet na jeden z przedstawionych sposobów, bardzo ciężko jest mu zmienić styl myślenia. Tak było, jest i będzie, bo to działało, bo tak jest dobrze. Tyle że po zmianie sił w związku – kobieta na urlopie macierzyńskim, opiekuńczym i być może wychowawczym – stare metody dzielenia się kasą zwyczajnie mogą nie działać… 

Zobacz, jakie są najpopularniejsze metody prowadzenia domowego budżetu. Jak jest u Ciebie? 

 

  • Jedno wspólne konto, na które wpływają wypłaty i z którego każdy bierze tyle, ile potrzebuje

 

+ równy dostęp do pieniędzy w związku niezależnie od zarobków
+ pełna kontrola nad finansami sprawowana przez oboje partnerów
+ trudniej wpaść w długi
+ wszystkie wydatki są wspólne
+ łatwiejsze, wspólne gromadzenie oszczędności  

Minusy:
– trudno zrobić drugiej osobie prezent-niespodziankę
– trudno odłożyć własne pieniądze
– trudno ukryć przed partnerem dodatkowe przychody lub wydatki
– partner może kontrolować wydatki i rozliczać drugą osobę 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety oraz pełna pensja partnera wciąż wpływa na to konto. Oboje partnerzy mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych środków. Wpływają tam również wszystkie świadczenia i benefity na dziecko. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta korzysta ze zgromadzonych na koncie środków oraz wynagrodzenia partnera. 

Czy są inne zagrożenia?
Jeśli jedno z partnerów postanowi wypłacić wszystkie pieniądze z konta i odejść, drugie zostanie bez pieniędzy. Jeśli jedno z partnerów będzie miało długi, komornik zajmie wspólne konto i wszystkie znajdujące się na nim środki mimo braku ślubu lub przy rozdzielności majątkowej. 

 

  • Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont

 

+ wyraźny podział pieniędzy na wspólne i osobiste
+ większa niezależność w wydawaniu osobistych pieniędzy
+ możliwość robienia prezentów-niespodzianek sobie lub partnerowi
+wspólne podejmowanie decyzji o wydatkach domowych
+ wspólne oraz niezależne gromadzenie oszczędności 

Minusy:

– miesięczna opłata za trzy konta
– konieczność pamiętania o przelewie na wspólne konto
– trudności z podzieleniem wydatków osobistych i wspólnych
– nieporozumienia w ustalaniu kwoty, która jest przelewana na konto wspólne 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety wpływa na jej osobiste konto. Partnerzy muszą podjąć wspólną decyzję, jaką sumę kobieta przekazuje do budżetu domowego. Jeśli podział nie zostanie dokonany sprawiedliwie, mogą ucierpieć wydatki osobiste kobiety. Świadczenia i benefity na dziecko wpływają na konto partnerki lub partnera, dlatego konieczne jest ustalenie, ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka i kto płaci za rzeczy dla niego. Na urlopie wychowawczym kobieta nie ma źródła dochodów, jest więc zależna od przelewu na wspólne konto, który wykona partner. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Jeśli jedno z partnerów zdecyduje się odejść ze wspólnymi pieniędzmi, strata będzie mniejsza niż w przypadku jednego wspólnego konta. Oczywiście przy założeniu, że każdy z partnerów oszczędzał również swoje pieniądze. Jeśli jeden z partnerów ma długi, komornik może zająć wspólne konto, a w przypadku wspólnoty małżeńskiej, współmałżonek będzie solidarnie odpowiadał za długi. 

 

  • Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń 

 

Plusy:

+ pełna niezależność finansowa od partnerki lub partnera
+ możliwość ukrywania własnych przychodów i wydatków 

Minusy:
– przy braku dyscypliny bałagan w domowym budżecie
– kłótnie o pieniądze i procentowy udział w utrzymaniu domu

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Na konto kobiety wpływa pomniejszone wynagrodzenie, z którego musi pokryć określone wcześniej z partnerem opłaty. Jeśli procentowy udział w domowym budżecie nie zostanie na nowo przedyskutowany, może okazać się, że kobiecie brakuje pieniędzy na bieżące wydatki takie jak: jedzenie, czy środki czystości. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta nie dysponuje własnymi pieniędzmi i nie ma dostępu do pieniędzy partnera. Jest więc od niego całkowicie zależna finansowo. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Każde z partnerów ma swoje pieniądze, więc zachowuje niezależność. Jeśli para jest w związku małżeńskim, jeden z małżonków może zaciągnąć zobowiązania finansowe, wpaść w długi bez wiedzy drugiej osoby. Warto pamiętać, że zgodnie z art. 30 Kodeksu cywilnego oboje małżonkowie są solidarnie odpowiedzialni za zobowiązania, które zaciągnęło jedno z nich. Dlatego przy dwóch całkowicie osobnych kontach warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. 

Budżet domowy,  która metoda najlepsza? 

Myślę, że dla wielu z nas odpowiedź jest jasna: wspólne konto. Chcemy mieć pewność, że tworzymy z partnerem rodzinę i działamy w tym projekcie wspólnie na wszystkich płaszczyznach również finansowej. Chcemy dzielić się pieniędzmi, które zarabiamy solidarnie, tak jak dzielimy się obowiązkami, a gdy okaże się, że w danym okresie w życiu potrzebujemy więcej wsparcia – ciąża, urlop macierzyński, opiekuńczy, czy wychowawczy – chcemy je otrzymać bez proszenia.

Będą wśród nas również takie kobiety, które nigdy nie zrezygnują z niezależności finansowej, które mogą się podzielić z partnerem swoimi pieniędzmi, ale na ściśle określonych warunkach. Kwestia wychowania lub życiowego doświadczenia. Lub po prostu jesteśmy lepiej wykształcone, bardziej przedsiębiorcze i zaradne i zarabiamy więcej niż nasz partner. Może miałyśmy w życiu więcej szczęścia, byłyśmy na pewnym etapie bardziej pracowite i bardziej skłonne do ponoszenia ryzyka, jesteśmy bogate z domu. W takiej sytuacji bardzo dobrą opcją jest pozostawienie konta osobistego i przelewanie ustalonej kwoty na konto wspólne, do którego oboje partnerzy mają dostęp. Dzięki temu zachowujemy niezależność, nie musimy dzielić się informacjami o naszych przychodach, pensji, premiach, dodatkowych źródłach dochodu i możemy dbać o finanse osobiste – budować poduszkę finansową, sprawiać sobie i partnerowi (jeśli mamy na to ochotę) małe lub większe przyjemności. 

Dla wielu z nas jednym słusznym wyjściem będzie osobne i całkowicie niezależne konto oraz podział, kto i za co płaci. Wolimy zrobić zakupy spożywcze i zapłacić w aptece, niż przelewać środki na wspólne konto. Najczęściej tak jest po prostu wygodniej. Moim zdaniem to opcja, która świetnie sprawdza się na początku związku, gdy para rozpoczyna wspólne prowadzenie gospodarstwa. W sytuacji, gdy partnerzy planują wspólnie dziecko, taki podział może okazać się dla kobiety trudny, a nawet niesprawiedliwy. To, jak będzie życie wyglądało w rzeczywistości, zależy od ustaleń i indywidualnego podejścia do kwestii finansowych obojga partnerów. 

Czy w takim razie kobieta-mama powinna mieć swoje pieniądze? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejny artykule! 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo