ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Moda

Czy szafa jest do połowy pełna, czy do połowy pusta?

8 października 2018 / Agnieszka Jabłońska

Minimalizm zyskał rzeszę zwolenników.

Na świecie pod przewodnictwem Leo Babuty, Domique Loreau i Marie Kondo, a w Polsce za sprawą blogerek  i autorek książek Anny Mularczyk-Mejer, Joanny Glogazy czy Katarzyny Kędzierskiej.  Trend, który zyskał ogromną popularność wśród przesyconych nadmiarem, zrobił wiele dobrego. Wielu ludziom pozwolił na złapanie oddechu, wyrwanie się z jarzma społecznych oczekiwań. Capsul wardrobe, czyli „mam co na siebie włożyć” Nas,...

Minimalizm zyskał rzeszę zwolenników. Na świecie pod przewodnictwem Leo Babuty, Domique Loreau i Marie Kondo, a w Polsce za sprawą blogerek  i autorek książek Anny Mularczyk-Mejer, Joanny Glogazy czy Katarzyny Kędzierskiej.  Trend, który zyskał ogromną popularność wśród przesyconych nadmiarem, zrobił wiele dobrego. Wielu ludziom pozwolił na złapanie oddechu, wyrwanie się z jarzma społecznych oczekiwań.

Capsul wardrobe, czyli „mam co na siebie włożyć”

Nas, kobiety, minimalizm kusi idealną garderobą kapsułkową i doskonałym wyglądem o każdej porze dnia i nocy. O co chodzi? O to, że nosisz tylko te ubrania, które lubisz, które pomagają wyrazić twoją osobowość, w których doskonale wyglądasz. Na żadne inne nie ma miejsca w twojej szafie. Aha, ciuchy powinny do siebie pasować krojem i kolorem.

Wielkie czystki, czyli „siostro, worek na ubrania poproszę”  

Z obłędem w oczach i pianą na ustach wywalasz z szafy pół tony tanich szmat, które mechacą się i rozciągają po pierwszym założeniu (dlaczego wcześniej tego nie widziałaś?), do tego jakieś ćwierć tony ubrań z metkami, których nigdy nie założyłaś. Rozkładasz je po całym mieszkaniu, spędzasz pół niedzieli na robieniu zdjęć w dziennym świetle, ale i tak wszystko wychodzi szare i  bure, bo pada. Próbujesz je sprzedać i trafia Cię cholera, bo jedynym, na czym możesz zarobić jakiekolwiek pieniądze, są buty. Sweterki i bluzeczki po odejściu od kasy w sieciówce, tracą ¾ wartości.

W końcu pakujesz wszystko do worków i wrzucasz do pojemników na osiedlu albo zostawiasz w jakiejś fundacji. Następnie odpalasz Pinteresta i szukasz inspiracji na swoją nową, minimalistyczną garderobę. Po swoją idealną kapsułkę i świetny, codzienny look zaglądasz do wirtualnych sklepów, robisz listę (jesteś taka rozsądna) i spada ci szczęka. Uderza o klawiaturę z głuchym chrupnięciem, auć! Ubrań wysokiej jakości nie ma w  sklepach, a jeśli są, to jedna sztuka kosztuje tyle, ile do tej pory wydawałaś na wszystkie ubrania na jeden sezon. I co teraz?

Teraz podzielę się z tobą moimi obserwacjami na temat minimalizmu i ubrań bądź spokojna, przejdziemy przez to razem, a obita szczęka zagoi się do wesela.

Do oczyszczania szafy podchodziłam kilka razy, zawsze czegoś się pozbywałam. Pierwsze porządki były największe, zbiegły się z chudnięciem, więc sporo rzeczy przestało na mnie pasować. Teraz robię przegląd  po zakończeniu sezonu i przed rozpoczęciem nowego, to już nawyk. Dlaczego dwa razy? Bo mogę być emocjonalnie związana z ubraniem, które nosiłam przez kilka miesięcy (milusi sweterek, w którym jadłam pyszne lody na urlopie albo spodnie, które dostałam od Mamy) i nie usunąć z szafy po sezonie wszystkich ubrań, które są zniszczone i nie pasują już do mnie.

Twoja minimalistyczna szafa krok po kroku, czy mój pomysł na wielkie porządki

Okey, jesteś zdecydowana, chcesz to zrobić, chcesz mieć więcej miejsca w szafie i ustawić dodatkową drzemkę w telefonie.   

Żebyś mnie dobrze zrozumiała, możesz mieć na sezon 33 ubrania, 333 sztuki, a nawet 3333, jeśli tego wymaga twoja praca, to cię uszczęśliwia i sprawia, że czujesz się dobrze. Zauważyłam jednak, że mniejsza ilość ubrań, to lepsze samopoczucie. Ja czuję się świetnie, wiedząc, że w szafie mam ulubione ubrania, które świetnie do siebie pasują. Otwieram drzwi, wyciągam dwie, trzy sztuki  ubieram się. Czas operacyjny? 5 minut, bo tracę równowagę, wkładając nogę w nogawkę spodni. Trochę lepiej niż codzienne miotanie się przed szafą po kilkanaście minut, prawda? Aha, ja się rano nie prasuję, robię to raz w tygodniu, zazdro?

No to do dzieła!

  • Ograniczanie zawartości szafy zacznij od wyznaczenia czasu, kiedy to zrobisz, najlepiej abyś była sama w domu lub nikt absolutnie ci nie przeszkadzał (wychodzi na to samo); wygnaj rodzinę na spacer, a najlepiej do kina na bardzo długi film,
  • ubierz się wygodnie (będziesz mierzyć) i odłóż daleko telefon, wyłącz wifi, niech nikt ci nie przeszkadza,
  • wyjmij wszystkie ubrania (i wieszaki) i bieliznę z szafy, szafki, komody, bieliźniarki, szafy dziecka, oczyść ze swoich rzeczy półki dla męża, szafę w przedpokoju (buty później),
  • połóż wszystkie rzeczy na łóżku lub kanapie, pamiętaj, że meble mają swoją wytrzymałość,

Pełna mobilizacja, bo jak nie ty, to kto?!

  • Będziesz brała do ręki po jednej rzeczy i po dokładnym obejrzeniu odkładała ją na jedną z trzech kupek: „ukochane, świetne, zostaje”,  „zniszczone, beznadziejne, wypada”, „nie wiem”,
  • nie spiesz się, to twój czas,
  • tak, kupka „nie wiem”, będzie rosła, rosła, rosła,
  • przejrzałaś już wszystko? Bardzo ładnie Ci poszło. Teraz rzeczy z kupki „ukochane” powieś na wieszakach i odwieś do szafy,
  • spakuj do worka lub worków „zniszczone”
  • uf, jest naprawdę dobrze  ODPOCZNIJ, napij się zielonej herbaty, świetnie działa na metabolizm

Ostatnia prosta, dasz radę dziewczyno

Rzeczy z kupki „nie wiem” są trudne, ale ten etap jest niezbędny. Nie pozbywaj się wszystkiego od razu, bo następnego dnia będziesz rwała włosy z głowy i leciała w laczkach i z rozmazanym od płaczu tuszem po wszystkie worki.  Większość z rzeczy „nie wiem” to ubrania, które kupiłaś, bo chciałaś się poczuć w określony sposób, bo było ci smutno i szukałaś pocieszenia oraz dlatego, że kupowałaś wizję siebie. Wiem, o czym mówię, bo sama robiłam to wielokrotnie. Wybierałam sukienkę, która leżała dobrze, ale nie była kompletnie w moim stylu. Wydawało mi się, że jestem w niej lepszą wersją siebie. Teraz nie potrzebuję już konkretnego ubrania, żeby czuć się dobrze.

Działaj, tu i teraz

Co możesz zrobić? Przymierzyć każdą rzecz, której nie jesteś pewna i ocenić, jak w niej wyglądasz. Sprawdź, czy pasuje do pozostałych ubrań w twojej szafie. Wybierz kilka sztuk, które chciałabyś jeszcze kiedyś założyć. Przeznacz część drążka w szafie na ubrania na próbę i sprawdź, czy przydadzą się w ciągu 3 miesięcy od przeprowadzenia czystek. Jeśli nie, to znaczy, że czas się z nimi rozstać. Możesz także włożyć niechciane rzeczy do worka, włożyć go na dno szafy. Jeśli przez cały sezon nie zajrzysz do środka, to znaczy, że należy odnieść worek do pojemnika na odzież używaną.

Uwielbiam szafę kapsułkową i wciąż do niej dążę

Szafa kapsułkowa to świetne rozwiązanie, które bardzo dobrze się sprawdza. Próbuję stworzyć swoją od ponad dwóch lat, więc wiem, o czym mówię. Nie martw się, ulubione ubrania wcale Ci się nie znudzą i tak nosisz je przez 80% czasu. Będziesz za to miała poczucie, że codziennie jesteś najlepszą wersją siebie, a twoja szafa zawsze już będzie do połowy pełna (to wyzwala kreatywność i uczy mądrego kupowania) i do połowy pusta (czujesz się dzięki temu lekko i wspaniale). No, przynajmniej do następnych wyprzedaży, co?

Styl życia

Jak sobie ustalisz budżet w związku, tak będziesz żyła.

2 kwietnia 2021 / Agnieszka Jabłońska

„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.” Te z nas, które pamiętają dobre rady babci, ciotki lub własnej mamy, jeśli jest reprezentantką starszego pokolenia, na pewno dobrze znają to zdanie.

To taka mądrość przekazywana z ust do ust kolejnym pokoleniom kobiet, które wstępowały w związek małżeński. Cytowana co najmniej tak często jak: „Mąż jest głową, a kobieta szyją w rodzinie”.

Dzisiaj jest inaczej! – powiesz mi zaraz. No pewnie, że jest inaczej. Kobiety są wykształcone, świadome i niezależne. Kończą studia, rozwijają sobie pasje. Zakładają firmy, zajmują kierownicze stanowiska, odnoszą sukcesy. Dbają o siebie: fizycznie i psychicznie. W międzyczasie wstępują w związek – partnerski lub małżeński. I część z nich zachowuje tak upragniony work life balance, ma przy sobie świadomego partnera i jest najlepszą wersją siebie. Amen. U części z nas do głosu dochodzą jednak kody kulturowe lub jakieś tajemnicze obszary w mózgu, które sprawiają, że może nie czekamy na męża z pantoflami jak nasze babcie, ale zdecydowanie jesteśmy gotowe do poświęceń. Nasze barki mają wielopokoleniową zdolność do dźwigania ciężarów, a my do odczuwania szczęścia z bycia męczennicami. 

Ciąża – zmiana układu sił 

Kiedy układ sił w domu się zmienia? Tak, tak, dobrze myślisz, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Ciąża pociąga za sobą szereg wydarzeń, które nie mieszczą się w biznesowym kalendarzu, szpilki ustępują trampkom, a marynarka bluzie od dresu, biznesowy telefon natomiast zamienia się w telefon do przychodni pediatrycznej. Te zaś, które już wcześniej były męczennica, z uczuciem tryumfu mogą założyć na głowę upragnioną koronę. I teraz znowu się na mnie oburzasz: „Przecież ciąża to coś normalnego! Przecież para podjęła decyzję o dziecku wspólnie!” Zgadzam się z  Tobą, ale popatrz obiektywnie, osobą, której życie wywraca się realnie do góry nogami bez lukru i słodzenia, jest kobieta. 

To może jednak warto zainwestować w dobrą pościel?

Pościelić możesz sobie na różne sposoby. Część kobiet podejmuje się wychowania faceta, jakby dostawały pod swoje czułe skrzydła małego chłopca, który bez nich niczego nie osiągnąłby w życiu i zginąłby marnie pierwszego dnia po ich odejściu. Brawa dla tych pań, wyrazy współczucia dla panów. Żyją później z takim „wychowanym” egzemplarzem i mówią, że są szczęśliwe. Pozostaje w to wierzyć. Niektóre oddają się całkowicie w ręce swojego misia, bo skoro on coś mówi, to przecież wie, a jak coś robi, to przecież musi być dobrze. Uczcijmy minutą ciszy te dziewczynki, które szukają w związku ojca i przewodnika, ale jednocześnie nie dorosły na tyle, by być aż partnerkami.

Większość z nas chce jednak związku partnerskiego. Takiego, w którym mieszkanie jest sprzątane po połowie, gotuje osoba, która lepiej się w tym czuje lub ma więcej czasu. Większość z nas chce dostawać spontanicznie kwiaty i dawać równie spontanicznie czekoladę. Chcemy pracować i zarabiać, dzielić się obowiązkami domowymi i finansowymi, chcemy współtworzyć związek, być 1 do 1, fifty-fifty na równi z naszym partnerem. A później zachodzimy w ciążę… Znowu o tej ciąży! Jak by to była przyczyna wszystkich problemów! O co Ci chodzi? Dziecko to wspaniała zmiana!

Ciąża – wielka zmiana 

Dziecko to ogromna zmiana i jeszcze większa odpowiedzialność. To trudny czas dla związku, dla pary, czas, gdy kobiecie zmieniają się priorytety, gdy w jej psychice zachodzą olbrzymie zmiany. Czas, w którym zmienia się i kształtuje na nowo cała komórka społeczna: rodzina. A o co jest najwięcej kłótni, gdy wszyscy są zmęczeni, zestresowani i próbują dać z siebie 101%? Tak, najczęściej o obowiązki, a później niestety o pieniądze. Po narodzinach dziecka okazuje się, że związki, które funkcjonowały jak szwajcarski zegarek, potrzebują dobrego oliwienia lub po prostu przestawienia priorytetów. 

Chcesz ścielić? Olej to i pracuj nad budżetem! 

To może zamiast pościeli lepiej pracować nad budżetem? I to jest dobra myśl! Bo widzisz, jak sobie ustalisz budżet w związku – a najczęściej usiądziecie z partnerem i przegadacie, jak ma to wszystko wyglądać – tak będziesz żyła. Jeśli od początku kreujesz się na kobietę-herosa, mistrzynię nadgodzin i zwolenniczkę dwóch etatów, która pracy potrzebuje jak powietrza i jest totalnie samowystarczalna, ciężko będzie Ci zmienić pewne rzeczy, gdy przewartościujesz priorytety we własnej głowie. 

Budżet domowy – jak to u Ciebie wygląda? 

Ile par, tyle pomysłów na zarządzanie finansami. Na podstawie obserwacji, uważam, że wyróżnić można cztery główne metody prowadzenia domowego budżetu:

  1. Jedno wspólne konto, do którego wpada wszystko i każdy bierze tyle, ile potrzebuje
  2. Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont, 
  3. Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń, 

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy. Co jest wspólne? Jeśli ktoś prowadzi budżet na jeden z przedstawionych sposobów, bardzo ciężko jest mu zmienić styl myślenia. Tak było, jest i będzie, bo to działało, bo tak jest dobrze. Tyle że po zmianie sił w związku – kobieta na urlopie macierzyńskim, opiekuńczym i być może wychowawczym – stare metody dzielenia się kasą zwyczajnie mogą nie działać… 

Zobacz, jakie są najpopularniejsze metody prowadzenia domowego budżetu. Jak jest u Ciebie? 

 

  • Jedno wspólne konto, na które wpływają wypłaty i z którego każdy bierze tyle, ile potrzebuje

 

+ równy dostęp do pieniędzy w związku niezależnie od zarobków
+ pełna kontrola nad finansami sprawowana przez oboje partnerów
+ trudniej wpaść w długi
+ wszystkie wydatki są wspólne
+ łatwiejsze, wspólne gromadzenie oszczędności  

Minusy:
– trudno zrobić drugiej osobie prezent-niespodziankę
– trudno odłożyć własne pieniądze
– trudno ukryć przed partnerem dodatkowe przychody lub wydatki
– partner może kontrolować wydatki i rozliczać drugą osobę 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety oraz pełna pensja partnera wciąż wpływa na to konto. Oboje partnerzy mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych środków. Wpływają tam również wszystkie świadczenia i benefity na dziecko. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta korzysta ze zgromadzonych na koncie środków oraz wynagrodzenia partnera. 

Czy są inne zagrożenia?
Jeśli jedno z partnerów postanowi wypłacić wszystkie pieniądze z konta i odejść, drugie zostanie bez pieniędzy. Jeśli jedno z partnerów będzie miało długi, komornik zajmie wspólne konto i wszystkie znajdujące się na nim środki mimo braku ślubu lub przy rozdzielności majątkowej. 

 

  • Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont

 

+ wyraźny podział pieniędzy na wspólne i osobiste
+ większa niezależność w wydawaniu osobistych pieniędzy
+ możliwość robienia prezentów-niespodzianek sobie lub partnerowi
+wspólne podejmowanie decyzji o wydatkach domowych
+ wspólne oraz niezależne gromadzenie oszczędności 

Minusy:

– miesięczna opłata za trzy konta
– konieczność pamiętania o przelewie na wspólne konto
– trudności z podzieleniem wydatków osobistych i wspólnych
– nieporozumienia w ustalaniu kwoty, która jest przelewana na konto wspólne 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety wpływa na jej osobiste konto. Partnerzy muszą podjąć wspólną decyzję, jaką sumę kobieta przekazuje do budżetu domowego. Jeśli podział nie zostanie dokonany sprawiedliwie, mogą ucierpieć wydatki osobiste kobiety. Świadczenia i benefity na dziecko wpływają na konto partnerki lub partnera, dlatego konieczne jest ustalenie, ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka i kto płaci za rzeczy dla niego. Na urlopie wychowawczym kobieta nie ma źródła dochodów, jest więc zależna od przelewu na wspólne konto, który wykona partner. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Jeśli jedno z partnerów zdecyduje się odejść ze wspólnymi pieniędzmi, strata będzie mniejsza niż w przypadku jednego wspólnego konta. Oczywiście przy założeniu, że każdy z partnerów oszczędzał również swoje pieniądze. Jeśli jeden z partnerów ma długi, komornik może zająć wspólne konto, a w przypadku wspólnoty małżeńskiej, współmałżonek będzie solidarnie odpowiadał za długi. 

 

  • Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń 

 

Plusy:

+ pełna niezależność finansowa od partnerki lub partnera
+ możliwość ukrywania własnych przychodów i wydatków 

Minusy:
– przy braku dyscypliny bałagan w domowym budżecie
– kłótnie o pieniądze i procentowy udział w utrzymaniu domu

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Na konto kobiety wpływa pomniejszone wynagrodzenie, z którego musi pokryć określone wcześniej z partnerem opłaty. Jeśli procentowy udział w domowym budżecie nie zostanie na nowo przedyskutowany, może okazać się, że kobiecie brakuje pieniędzy na bieżące wydatki takie jak: jedzenie, czy środki czystości. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta nie dysponuje własnymi pieniędzmi i nie ma dostępu do pieniędzy partnera. Jest więc od niego całkowicie zależna finansowo. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Każde z partnerów ma swoje pieniądze, więc zachowuje niezależność. Jeśli para jest w związku małżeńskim, jeden z małżonków może zaciągnąć zobowiązania finansowe, wpaść w długi bez wiedzy drugiej osoby. Warto pamiętać, że zgodnie z art. 30 Kodeksu cywilnego oboje małżonkowie są solidarnie odpowiedzialni za zobowiązania, które zaciągnęło jedno z nich. Dlatego przy dwóch całkowicie osobnych kontach warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. 

Budżet domowy,  która metoda najlepsza? 

Myślę, że dla wielu z nas odpowiedź jest jasna: wspólne konto. Chcemy mieć pewność, że tworzymy z partnerem rodzinę i działamy w tym projekcie wspólnie na wszystkich płaszczyznach również finansowej. Chcemy dzielić się pieniędzmi, które zarabiamy solidarnie, tak jak dzielimy się obowiązkami, a gdy okaże się, że w danym okresie w życiu potrzebujemy więcej wsparcia – ciąża, urlop macierzyński, opiekuńczy, czy wychowawczy – chcemy je otrzymać bez proszenia.

Będą wśród nas również takie kobiety, które nigdy nie zrezygnują z niezależności finansowej, które mogą się podzielić z partnerem swoimi pieniędzmi, ale na ściśle określonych warunkach. Kwestia wychowania lub życiowego doświadczenia. Lub po prostu jesteśmy lepiej wykształcone, bardziej przedsiębiorcze i zaradne i zarabiamy więcej niż nasz partner. Może miałyśmy w życiu więcej szczęścia, byłyśmy na pewnym etapie bardziej pracowite i bardziej skłonne do ponoszenia ryzyka, jesteśmy bogate z domu. W takiej sytuacji bardzo dobrą opcją jest pozostawienie konta osobistego i przelewanie ustalonej kwoty na konto wspólne, do którego oboje partnerzy mają dostęp. Dzięki temu zachowujemy niezależność, nie musimy dzielić się informacjami o naszych przychodach, pensji, premiach, dodatkowych źródłach dochodu i możemy dbać o finanse osobiste – budować poduszkę finansową, sprawiać sobie i partnerowi (jeśli mamy na to ochotę) małe lub większe przyjemności. 

Dla wielu z nas jednym słusznym wyjściem będzie osobne i całkowicie niezależne konto oraz podział, kto i za co płaci. Wolimy zrobić zakupy spożywcze i zapłacić w aptece, niż przelewać środki na wspólne konto. Najczęściej tak jest po prostu wygodniej. Moim zdaniem to opcja, która świetnie sprawdza się na początku związku, gdy para rozpoczyna wspólne prowadzenie gospodarstwa. W sytuacji, gdy partnerzy planują wspólnie dziecko, taki podział może okazać się dla kobiety trudny, a nawet niesprawiedliwy. To, jak będzie życie wyglądało w rzeczywistości, zależy od ustaleń i indywidualnego podejścia do kwestii finansowych obojga partnerów. 

Czy w takim razie kobieta-mama powinna mieć swoje pieniądze? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejny artykule! 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo