Change font size Change site colors contrast
Moda

Tata i syn. Więź, którą możesz jedynie podpatrywać…

15 marca 2021 / The Mother Mag

Kiedyś tata nie był tak obecny w życiu swoich synów.

Był, ale trochę z boku. Wychowywał, ale tak naprawdę łapał kontakt z dzieckiem po kilku latach. Był tym surowym. Był tym, który ukarze, albo i nie. Był tym, którym straszono, że jak wróci z pracy, to… A dziś? Dziś ojciec to tata, tatulek. Pierwsza pomoc w nagłej sprawie. Ukochany obrońca przed złym policjantem, czyli mamą, powiernik słodyczowych sekretów.

Relacja ojca z synem to specjalna więź. Mama może tego nie zrozumieć, ale za każdym razem obserwuje ze wzruszeniem i czułością. Właśnie dlatego, że to jest nieznany kobietom świat, jest dla nich tak fascynujący! I dlatego chcemy obserwować tę relację częściej!

Dziś mamy tę możliwość, dzięki współpracy z marką Volcano, która przedstawia premierową kolekcję chłopięcą. Już dziś zapamiętajcie ten hasztag #Keephavingfun! 

 

To, co nas zachwyca, to prawda. Nie da się ukryć miłości w gestach, spojrzeniu. Tata to ten, który pozwala na więcej. Tata to ten, który nie boi się odrapanych kolan i wysokości. Tata to ten, który przybija żółwika i zagrzewa do walki. Tata to ten, który rozumie męski świat i jest wzorem dla swojego syna. 

 

Modele: Michał Wit Kowalski i Wit Kowalski.
Zdjęcia i video: Emilia Pryśko

 

Czy to prawda, że tata pozwala na więcej? 

 

Podobno tak jest. Nawet mamy potwierdzają, że tata bywa częściej kumplem własnych dzieci, niż one. Może dlatego, że kobiety to stworzenia z natury wielozadaniowe, wybiegające wyobraźnią w przyszłość, dopinające świat na ostatni guzik. A tata, gdy się bawi, to się bawi. A jak już się bawi, to na całego!

To pierwsze pytanie, które zadałyśmy redakcyjnym tatusiom. Poznajcie Pawła, Bartka i Michała, ojców nie tylko synów, ale dziś rozmawiamy o relacji tata-syn. Michał, tata Wita i Kosmy, jest bohaterem sesji z marką Volcano. Zatem… czy tata pozwala na więcej? 

 

Paweł: Tak, zdecydowanie tata pozwala na więcej. Jestem tatą czwórki dzieci, więc kompromisy i umiejętność odpuszczania są wpisane w realia życia codziennego. Najbardziej widać to w weekendy, kiedy jestem w domu i uczestniczę w organizacji dnia. Na pytanie: ,,Tatusiu mogę zjeść ciastko przed obiadem?”, odpowiadam: Pewnie!  

Bartek: No, myślę, że tak. Chociaż to wszystko zależy od układu, równowagi między rodzicami. Jeżeli mama jest bardziej surowa i konkretna, to ojciec jest tym, który pozwala na więcej, ale jeśli mama jest delikatna, to wtedy bywa, że ojciec jest tym, który przestrzega zasad. Wydaje mi się, że faceci bywają trochę… leniwi i dla własnego komfortu pozwalają dzieciom na więcej. Wybaczcie, panowie! 🙂

Michał:  To kwestia, na co i kiedy. Na pewno pozwalam mojemu synowi się rozwijać – jeśli chce spróbować jazdy na motocrossie, niech spróbuje, jeśli chce robić tricki na rowerze, niech działa – super. Zawsze powtarzam mu, że trzeba spróbować, nie poddawać się. Oczywiście wyznaję zasadę, że pewne granice muszą być postawione, ale też nie można wariować… Sam za dzieciaka wcinałem pudełka lodów, więc jak mój syn pyta mnie latem, czy może dziesiątego loda, mówię raczej: ok, ale po obiedzie.

 

Michał i Wit wybrali pasujące bluzy i granatowe spodnie marki Volcano. Michał: bluza / jeansy. Wit: bluza / spodnie dresowe.

__________________________________________________________________

 

W czym tata jest niezastąpiony?

 

Na to pytanie powinny odpowiedzieć dzieci, ale jesteśmy ciekawe, co o tym sądzą tatusiowie. Bo według nas, mam, tata jest niezastąpiony tak po prostu, na co dzień. 

 

Bartek:  Tata jest niezastąpiony w zabawach ruchowych, w organizowaniu przygód, łobuzerskiej zabawie, ,,brudnej” zabawie w błocie.  

Michał: Chyba w byciu nim! Ale tak serio, jak to powtarza mój syn, tata jest najlepszy w wymyślaniu zabaw. Już nie pamiętam, ile razy ratowałem świat, będąc Strażakiem Samem lub chowałem Skarby Piratów. W czym jeszcze: w technicznych sprawach, wycieczkach rowerowych, wspólnym graniu na konsoli i nocnym drapaniu po plecach. Ale chyba to bardziej pytanie do mojego syna niż do mnie.

Paweł: Tata jest niezastąpiony we wszystkich naprawach domowych. Zawsze, kiedy coś się popsuje, mój synek powtarza ,,tatuś naprawi”. Czasami nawet zdarza się, że otrzymuję od moich dzieci listę rzeczy, które należy naprawić w domu, np. tutaj gniazdko odpadło, tutaj trzeba kierownicę w rowerze wyprostować, skleić jakiś samochód. 

 

Jak wygląda relacja tata-syn w dobie pandemii?

 

Rok temu zaczęła się pandemia. Obostrzenia miały być tylko na parę tygodni, mija rok i nadal nie czujemy się bezpiecznie. Ten miniony rok był wyzwaniem dla każdej rodziny, nie tylko dlatego, że nauka odbywa się przez internet, albo że wiele osób straciło pracę. Pandemia sprawiła, że musieliśmy nauczyć się być ze sobą częściej, na co dzień, bez przerwy. Musieliśmy się nauczyć przebywać ze sobą często na niewielkim metrażu mieszkania, bez opcji na wycieczki, urlopy, wypady. 

Jak tatusiowie widzą swoją relację z synami przez pryzmat pandemii?

 

Michał: Staram się, by zbytnio tego nie odczuwał i nie bał się o jutro. Z każdej strony jesteśmy atakowani „strachem”, więc rolą rodziców jest zapewnić dzieciom normalne dzieciństwo. Wirus nie zniknie za sprawą magicznej różdżki, więc musimy zacząć uczyć się z nim żyć. Bez popadania ze skrajności w skrajność.

Paweł: Uważam, że w obecnej sytuacji każdy z ojców stoi przed bardzo ważnym zadaniem. Z jednej strony nie możemy wyjść np. do kina, na basen, ale z drugiej strony jest to idealny czas, aby zrealizować seans filmowy w domu, lub pójść na rowerowy spacer. Jest to czas, w którym synowie mogą się od nas wiele nauczyć, a chłoną to, co im przekazujemy, jak gąbka, ponieważ jesteśmy jedynymi dorosłymi w ich otoczeniu. To bardzo odpowiedzialne zadanie i należy podejść do tego poważnie. 

Bartek: Ernest ma dopiero 2,5 roku i nic nie rozumie z pandemii, więc trudno mi tu rozgraniczyć relację w kontekście braku pandemii i w pandemii. Nasza relacja opiera się na byciu razem, wspólnej zabawie. Widzę u nas w domu podział – Enio, jeśli chce się przytulić, odpocząć czy pożalić – idzie do mamy. Do mnie przychodzi, gdy chce pobiegać, pobawić się samochodami, gdy potrzebuje ruchu, dynamicznej zabawy. 

Michał: Oczywiście sama pandemia odebrała nam fajne spędzanie czasu. Wcześniej co tydzień chodziliśmy na basen czy na lodowisko. W obecnej sytuacji pływalni nie udało nam się odwiedzić w ogóle, a łyżwy założyliśmy tylko raz. Na szczęście górki saneczkowe były otwarte. Cieszymy się, że już idzie wiosna. To zawsze motywuje do aktywności outdoorowych. Rower już gotowy. A jak będzie lato, to i deska windsurfingowa, z dziecięcym żaglem, czeka.

 

Tata i syn świetnie bawią się w identycznych bluzach z kapturem. Wit pożyczył koszulkę od taty, żeby było jeszcze bardziej stylowo. Michał: T-shirt / bluza / spodnie dresowe. Wit: bluza / spodnie dresowe.

__________________________________________________________________

 

Co jest największym wyzwaniem Twojego tacierzyństwa?

 

Będąc mamami, na pamięć znamy listę codziennych wyzwań. Czujemy to w każdej komórce ciała, szczególnie gdy wciąż nie udaje nam się znaleźć naszego mother-life balance. I trochę zapominamy, że ci nasi partnerzy, ojcowie naszych dzieci, choć często ukrywają swoje emocje, na pewno dzień w dzień stają przed wyzwaniem – jak być dobrym, fajnym tatą?

Jakie są największe wyzwania w byciu tatą? 

 

Paweł: Pokazanie, że świat stoi przed nimi otworem. Że czegokolwiek się podejmą, to są w stanie to osiągnąć. Że życie zaczyna się tu i teraz, a rodzic może być kompasem, który zawsze pomoże w wyborze właściwej drogi. 

Michał: To jest zupełnie inny, nowy etap życia. Test moich mocnych i słabych stron. Zatem chyba największym wyzwaniem bycia rodzicem jest samopoznanie.

Bartek: Zdecydowanie znalezienie wolnego czasu na beztroską zabawę, wyjazdy, sport. Dużo pracuję i często brakuje mi nie tylko czasu, ale i cierpliwości, żeby wejść w świat dzieci w domu. Czasem zmęczenie wygrywa i zamiast długiego spaceru jest bajka. 

 

Michał i Wit wybrali identyczne T-shirty i bluzy z kapturem oraz wygodne, dresowe spodnie. Michał: T-shirt / bluza / spodnie dresowe. Wit: T-shirt / bluza / dresowe spodenki.

__________________________________________________________________

Bycie tatą oczekiwania vs rzeczywistość – jakie był oczekiwania, a jak jest na co dzień? 

 

To jest jednocześnie i banalne, i trudne pytanie. Banalne, bo każdy rodzic miał pewne oczekiwania na temat rodzicielstwa i – jesteśmy tego pewne! – trochę się przeliczył. Ciekawe, jakie oczekiwania mieli tatusiowe, czy w ogóle jakieś mieli? 

 

Bartek: Szczerze powiem, chyba nie miałem oczekiwań, trudno mi sobie to przypomnieć. Mogę jednak powiedzieć, że nie spodziewałem się, że posiadanie dzieci jest tak pochłaniające, pracochłonne, czasochłonne, wymagające też finansowo. Na pewno myślałem, że będę bardziej aktywnie spędzał czas z dzieciakami, że będę organizował im różne zajęcia, a rzeczywistość pokazuje, że często nie mam na to czasu, że wchodzi plan minimum. 

Paweł: Oczekiwania przeszły w rzeczywistość. Wiedziałem, że będę starał się poświęcać dużą część czasu na zabawach, wspólnych wycieczkach. Póki co udaje się to konsekwentnie realizować. Jedynym aspektem, którego się nie spodziewałem, a w rzeczywistości on występuje, to zaskakujące pytania wszelakiej tematyki, na które ja jako dorosły człowiek nie potrafię znaleźć prostej odpowiedzi.

Michał: Nauczyłem się już nie mieć oczekiwań. One tworzą problemy i rozczarowania w wielu kwestiach. Chyba lepiej tworzyć przestrzeń wokół siebie, by była ona satysfakcjonująca. Banalnym przykładem jest poranne wstawanie i wyjście do szkoły. Kiedyś denerwowałem się, że zawsze się spóźniamy. Był problem z szybkim ubieraniem się. Tworzyła się atmosfera nerwówki. Dziś po prostu wiem, że mój syn potrzebuje więcej czasu. By problem znikł, wystarczyło zacząć budzić go o pół godziny wcześniej.

 

Bycie tatą jest trudne, ale nie mamy o tym pojęcia, w końcu jesteśmy mamami. Ale dobrze jest czasem spojrzeć na nasze dzieci z męskiej perspektywy. Dobrze jest czasem zajrzeć w ten męski świat, w którym tata i syn mają swój świat, swoje tajemnice, swój tajny kod. 

I mają też podobny styl! Chłopcy, gdy dorosną, chcą być jak tata. Dziś nie muszą wcale na to czekać, bo marka Volcano zaprojektowała kolekcję dedykowaną chłopcom, by wesprzeć ich w rozwoju i dać poczucie komfortu. 

Już teraz obejrzyj klasyczne T-shirty z dziecięcymi nadrukami, komfortowe bluzy na zamek, jak i zakładane przez głowę, wygodne joggery chłopięce oraz spodnie dresowe, a także szorty idealne np. na w-f.

#Keephavingfun to kolekcja, która nie krępuje ruchów. Ponadto stworzona z przewiewnych, naturalnych materiałów, jest idealnych kompanem do zabawy dla aktywnych młodych mężczyzn! 

 

Michał z Witkiem wybrali wygodne zestawy w podobnej tonacji. Michał: bluza / jeansy. Wit: longsleeve, spodnie dresowe.

Ciało

Chcę żyć i będę żyć, bo mam cel. O życiu z rakiem piersi z twórczyniami kampanii ,,Jestem tu… Och życie !”

17 października 2021 / Monika Pryśko

Magdalena Kucińska 10 lat temu, w wieku 25 lat, zachorowała na raka piersi.

Jej babcia przegrała walkę z rakiem, mama wygrała dwukrotnie, jest obustronną amazonką. Wiedziała, że jest obciążona genetycznie i istnieje duże prawdopodobieństwo, że i ona zachoruje na raka piersi. Badanie było umówione na listopad 2011 roku, we wrześniu dowiedziała się, że ma raka. Nie zdążyła się zbadać.

Minęło 10 lat,  a ona motywuje inne kobiety z podobnymi doświadczeniami, by stawiały przed sobą cele, bo cele motywują do działania. Jej kampania na rzecz kobiet walczących z rakiem piersi ,,Jestem tu… Och życie !” dodała życiowych mocy kolejnej grupie wojowniczek. 

 

Dziś rozmawiam i z Magdą, i z jej przyjaciółką, fotografką Agatą Jakimowicz, która wspiera Magdę w realizacji kampanii, a także portretuje kobiety walczące z rakiem piersi. 

 

 

Magdalena: Żyję z rakiem, pomimo raka, pomimo wszystko. Każdego dnia jestem i podejmuję walkę. 

Agata: Dwa lata temu Magda postanowiła, że zrobi autorski projekt dla amazonek „Wznieść się na szczyt”. Mogłam jej towarzyszyć nie tylko jako przyjaciółka, ale też jako fotograf. I tak powstała kampania na rzecz kobiet walczących z rakiem piersi ,,Jestem tu… Och życie !”

Monika: Czujecie, że mimo tak wielu akcji dotyczących świadomości raka piersi, nadal jest luka, którą warto zapełnić?

Agata: Dzięki Magdzie zaczęłam zauważać kobiety na ulicy, które zmagają się z rakiem. Wcześniej ich nie widziałam. Ciężko człowiekowi tak na co dzień, niemającemu doświadczeń z nowotworem, domyślić się nawet, z czym te kobiety się zmagają, co przeżywają. 

Magdalena: Podczas października, Miesiąca Świadomości Raka Piersi bardzo dużo mówi się o profilaktyce, o tym, by się badać, ale na dobrą sprawę każdy wie, że musi się badać. To oczywiste. Mój projekt „Wznieść się na szczyt”  miał przypomnieć kobietom o ich pewności siebie. Wszystko po to, by poczuły się piękne nie tylko wewnętrznie, ale też fizycznie.  Gdy spojrzysz na zdjęcia zrobione podczas sesji, zobaczysz na twarzach tych kobiet także  udrękę, zmęczenie, smutek. Wszystko po to, by zaznaczyć, że wcale nie jest tak, że sama wygrana z rakiem to koniec problemów. Wcale tak nie jest. Życie z rakiem to szereg trudnych chwil, gorszych dni, złego samopoczucia, zwątpienia, ale mimo wszystko pojawia się w głowie zdanie: chcę żyć. 

 

 

Monika: Akcja i inicjatywy dotyczące raka piersi skupiają się w większości na zdrowiu fizycznym, na raku, na chorobie. 

Magdalena: Nasza kampania miała pokazać, że jesteśmy. Miała wydobyć potrzeby, które nie są zaopiekowane. Chciałam dać kobietom dobrą, zdrową energię. Pokazać kobiety, które wygrały, które są zwyciężczyniami. 

Monika: Które potrzeby kobiet walczących z nowotworem piersi są niezaspokojone?

Magdalena: Z jednej strony to niedostępność leków, brak refundacji, długie kolejki, konieczność korzystania z prywatnej służby zdrowia. Z drugiej strony bardzo mało jest  szpitali w Polsce, które podchodzą holistyczne do osób chorych na nowotwór. Z opieką psychologa spotkałam się dopiero w szpitalu im. Świętej Rodziny w Warszawie, gdzie przed operacją rekonstrukcji piersi przyszła do mnie pani psycholog i ze mną porozmawiała.

Monika: Zapomina się o tym, jak ważna jest kondycja psychiczna w walce z chorobą?

Magdalena: Przecież każda chora kobieta wie, że ma się badać, ma monitorować swoje zdrowie. To jest naturalne. A co z samopoczuciem, wolą walki, motywacją? 

Monika: Zdrowie psychiczne bardzo wpływa na zdrowie psychiczne. 

 

 

Agata: Większość akcji mówi o tym, by się badać, by dbać o zdrowie. A przecież równie istotne w procesie zdrowienia jest pozytywne nastawienie. Nasze myśli, samopoczucie to połowa sukcesu w każdej chorobie, a jednak rak piersi to mocny przeciwnik i ważne jest, by tym bardziej wspierać kobiety w tym trudnym czasie. 

Magdalena: Wsparcie jest bardzo, bardzo ważne. Uczestniczki mojej akcji tworzą jedność. Stworzyłyśmy grupę na Facebooku, codziennie ze sobą rozmawiamy, piszemy sobie afirmacje, dzielimy się odczuciami. 

Monika: A kto ciebie wspierał w walce z chorobą? 

Magdalena: Zachorowałam, gdy miałam 25 lat, bardzo młodo. Ja miałam raka, a w tym samym czasie moja mama miała depresję, bo nie mogla sobie poradzić z trudnościami własnego życia. Gdyby nie moi przyjaciele, którzy jeździli ze mną na chemioterapię i trzymali mnie za rękę, byłabym sama. Agata na przykład jeździła ze mną pociągiem 600 km do Szczecina. Mnie narzeczony zostawił w chorobie. Rzadko się o tym mówi, ale kobiety często są porzucane przez mężów czy partnerów, zaraz po tym, jak otrzymują diagnozę. 

Monika: Skąd brać siłę?

Magdalena: Nie mamy wyjścia, musimy ją mieć. Przeczytam Ci teraz naszą sentencję: „Kochamy życie, jednak czasami byłyśmy gorzko nieszczęśliwe, udręczone smutkiem, bez sił, ale mimo to jesteśmy tego całkowicie pewne, że wielką sprawą jest po prostu żyć”. To życie daje nam siłę. 

Agata: Nie chodzi o życie z fajerwerkami, tylko o proste, normalne, zwykle życie.

Monika: Dziewczyny, które walczą z rakiem, trochę się też ukrywają. Rozumiem, że to odruch obronny, ale nie da się ukryć, że wszyscy potrzebujemy bliskości, obecności. 

 

 

Agata: Zwykle bycie obok jest ważne. Niektórzy myślą: „ona jest taka chora, co ja jej będę głowę zawracać, niech się kuruje”, a osoba chora, po chemiach, zmartwiona, zmęczona, wymiotująca, siedzi sama. Samotność nie pomaga, wręcz przeciwnie. 

Monika: Po prostu chyba nie wiemy, jak się zachować, nie chcemy nikogo urazić. 

Magdalena: Sam fakt, że ktoś jest blisko, że jest obecny, potrzyma za rękę, odpowie na SMS, dodaje odwagi. Ta świadomość daje poczucie bezpieczeństwa, a myśl, że jest się tak blisko śmierci, budzi lęk. 

Monika: Sama najlepiej wiesz, jak powinny czuć się osoby walczące z rakiem. 

Magdalena: Dlatego kobiety biorące udział w projekcie „Wznieść się na szczyt” czuły się przez nas zaopiekowanie, ktoś o nie zadbał. Dzięki temu poczuły się piękne. A był tam kobiety na różnych etapach leczenia, w trakcie, po chemioterapii, z przerzutami. 

Monika: Czy wszystkie bohaterki mówią o swoich potrzebach jednym głosem?

 

 

Magdalena: Każda z nich ma ogromny apetyt na życie, każda przewartościowała swoje życie, każda bardziej żyje chwilą. 

Agata: Amazonki są bardzo aktywne. Spotykają się, wyjeżdżają na rehabilitację, wspierają się wzajemnie. 

Monika: Czy wszystkie kobiety biorące udział w akcji mają w sobie akceptację swojej choroby? Wierzę, że akceptacja daje wolność do tego, by działać, bo jak nie ma akceptacji, to jesteśmy w różnych obszarach życia zamrożeni. Dopiero akceptacja pozwala zrobić krok dalej.

Agata: Choroba zmieniła całe ich ciało. Począwszy od wnętrza, którego nie widać, po sam wygląd, czyli włosy, rzęsy, skórę, piersi. Kobiety tracą atrybuty kobiecość i to zawsze ma swoje odbicie.

Magdalena: Kobiety często się też wstydzą. Też miałam taki  moment, że wstydziłam się wyjść z domu w chustce na głowie, bo ludzie patrzyli na mnie ze współczuciem, 

Monika: Jak jest z tym poczuciem kobiecości? Kobiety na Waszych zdjęciach niezaprzeczalnie piękne, emanują energią.

Magdalena: One po prostu zaakceptowały swoją chorobę i swoje ciało w trakcie lub po chorobie. Ja bez piersi żyłam 10 lat. 

Agata: Pierwsze zdjęcia robiłam, gdy bohaterki były pięknie ubrane. Później poprosiłam o pokazanie symboli walki z rakiem, czyli blizn. Gdy prosiły o dodatkowe zdjęcia swoich ciał, czułam, że są z siebie dumne. Na zdjęciach widać ich dumę. 

Monika: Jedną z bolączek kobiet walczących z rakiem jest fizyczna utrata atrybutów kobiecości, obniżka poczucia własnej wartości, a tutaj się okazuje, że wystarczy dać przestrzeń, by uczestniczki mogły swoja kobiecość zamanifestować w nowy sposób. I to zostaje na dłużej, daje silę. 

Magda: W chorobie nowotorowej ważne jest mieć cel, marzenia. Jak jest cel, to jest motywacja, by to osiągnąć, by to gonić. Dlatego projekt zakładał różnego rodzaju warsztaty, by tę motywację i wiarę wzmocnić. Zorganizowałam warsztaty psychologiczne i motywacyjne, o tym, jak zarządzać emocjami. Tworzyłyśmy mapy marzeń oraz plotłyśmy wianki, które są bardzo kobiecym symbolem. Dziewczyny miały kurs chodzenia na szpilkach, by na koniec imprezy,  w pięknych strojach i makijażach, przejść po czerwonym dywanie i wziąć udział w pokazie mody. 

 

 

Agata: Specjalnie zrobiłyśmy tę sesję na sam koniec dwudniowego projektu „Wznieść się na szczyt”, by zobaczyć tę energię, wydobytą podczas warsztatów, by podkreślić piękno. A poczucie piękna wiąże się z poczuciem akceptacji. 

Magdalena: Kiedy tracisz włosy i patrzysz na siebie łysą. Kiedy budzisz się po operacji i nie masz piersi, czujesz się niepełna, zabrano Ci kobiecość. 

Monika: Ale kobiecość to nie tylko piersi i włosy…

Magdalena: Kobieta musi się czuć dobrze sama ze sobą. Akceptacja to proces, nie można udawać, że taka zmiana, jak utrata włosów czy piersi, to nic. 

Monika: W którym momencie akceptacja do Ciebie wróciła?

Magdalena: Musiał minąć czas. Czas robi robotę. Najpierw przyzwyczaiłam się do tego, jak wyglądam, a później te zmiany zaakceptowałam. Myślałam, że zostanę bezdzietną starą panną, a dziś jestem mamą dwójki dzieci. 

 

Zdjęcia: Agata Jakimowicz

This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo