Change font size Change site colors contrast
Moda

Nowa kolekcja Milky Hill

24 sierpnia 2017 / Anna Wójcik

,,Lubimy niespiesznie cieszyć się chwilą i być z dala od zgiełku wielkiego miasta.’’ - świetnie się składa, bo my też!

Zobaczcie, nowa kolekcja Milky Hill to powrót do wakacji za miastem, inspiracja naturą i jednocześnie ucieczka od miejskiego betonu, szumu i tłoku. Coraz częściej tęsknimy do naszego własnego dzieciństwa, jednocześnie zastanawiając się, jak te wspomnienia zapewnić też naszym dzieciom. Poobijane kolana, całe dnie...

,,Lubimy niespiesznie cieszyć się chwilą i być z dala od zgiełku wielkiego miasta.’’ – świetnie się składa, bo my też! Zobaczcie, nowa kolekcja Milky Hill to powrót do wakacji za miastem, inspiracja naturą i jednocześnie ucieczka od miejskiego betonu, szumu i tłoku.

Coraz częściej tęsknimy do naszego własnego dzieciństwa, jednocześnie zastanawiając się, jak te wspomnienia zapewnić też naszym dzieciom. Poobijane kolana, całe dnie na podwórku, trzepak, chleb z masłem, kompot truskawkowy i brak tchu od ciągłego biegania.

A może zacząć od ubrań? A dokładniej od wysokogatunkowej bawełny, która została dodatkowo poddana praniu zmiękczającemu. Po to, by komfort był jeszcze bardziej odczuwalny, a tkanina delikatniejsza dla dziecięcej skóry. Tym samym t-shirty, koszulki z długim rękawem, sukienki, spódnice, spodnie (a raczej wygodne dresy) i bluzy z kapturem wydają się doskonałym wyborem nie tylko na rodzinny weekend za miastem, ale i do szkoły czy przedszkola. ,,Pragniemy, by nasze kolekcje zachęcały dzieci do eksplorowania otaczającego świata’’ – jeśli ubrania są rzeczywiście tak wygodne, na jakie wyglądają, na pewno tak się stanie!

 

 

Printy Milky Hill są delikatne, nienachalne, niby narysowane cienkopisem. To sprawia, że choć motywy są inne, ubrania można spokojnie ze sobą miksować i nadal wygląda to bardzo stylowo. Jeże, rośliny, góry i doliny – w tym mogą biegać Wasze dzieci zbierając szyszki, suche liście i kasztany.  Wielki plus za pastelowe kolory i za jeden mocniejszy akcent, czyli soczystą zieleń.

Nowa kolekcja tej polskiej marki pozwala oswoić się z jesienią. Nie bez powodu mali modele mają kolorowe kalosze i wełniane czapki. Pogoda tego lata nie dopisała, mamy jednak nadzieję, że jesień będzie łagodna i prawdziwie złota. Tak, by można było biegać po liściach, chodzić po kałużach i jak najdłużej korzystać z domków za miastem.

Sesja promująca kolekcję Milky Hill jest bardzo kameralna, domowa. Naturalne, nie przestylizowane zdjęcia urzekły nas od razu. Wielki plus na kaktusy, których nigdy za wiele!

Ubrania Milky Hill produkowane są w Polsce, a pomysłodawcy kolekcji włożyli w nią wiele energii i pasji. To widać!  

 

 

Moda

Jak nie dać się wyprzedażom

8 stycznia 2018 / Alina Katarzyna Awiżeń

Styczeń to w komercyjnym świecie mody wielkie zamknięcie sezonu zimowego i długo wyczekiwany przez wielbicieli shoppingu okres wyprzedaży.

Mniej i bardziej znane marki szykują na ten czas promocje i oferty cenowe kusząc z czasem coraz większymi zniżkami. Na największy szał liczyć można w sieciówkach posiadających, dzięki masowej produkcji, spory margines marży, dzięki czemu oferują zniżki nawet do 70%. Przy takich ofertach łatwo stracić...

Styczeń to w komercyjnym świecie mody wielkie zamknięcie sezonu zimowego i długo wyczekiwany przez wielbicieli shoppingu okres wyprzedaży. Mniej i bardziej znane marki szykują na ten czas promocje i oferty cenowe kusząc z czasem coraz większymi zniżkami. Na największy szał liczyć można w sieciówkach posiadających, dzięki masowej produkcji, spory margines marży, dzięki czemu oferują zniżki nawet do 70%.

Przy takich ofertach łatwo stracić głowę i zapomnieć o rozsądku. Niezdecydowanie często ustępuje poczuciu, że możemy załapać się na super okazję i kupić coś za grosze. W końcu to tylko 30 czy 20 złotych. Nawet, jak poleży w szafie, to nie szkoda. Ale czy na pewno? Czy faktycznie stać nas na to, żeby nasze kilkadziesiąt złotych leżało nieużywane w czeluściach garderoby? Czy to faktycznie okazja i oszczędność?

Rok rocznie wpadając w wyprzedażowy szał łapałam się na tym, że rzeczy kupione pod wpływem magii niskiej ceny, bez przemyślenia i planu, były tymi, które przy okazji porządków w szafie wędrowały do worka „do oddania” jako całkiem nowe, raz czy dwa założone, a czasem nawet z metką. Raz pokusiłam się o eksperyment i zliczyłam, ile wydałam na te jednorazowe przyjemności. Kwota około 300-400 zł uświadomiła mi, że za tę cenę mogłabym mieć moje wymarzone szpilki lub dobrej jakości torebkę, z której  korzystałabym znacznie częściej.  Ponieważ jednak zdarzało mi się faktycznie złapać w szale wyprzedaży ciekawe rarytasy służące mi później latami, postanowiłam nie rezygnować z nich do końca, lecz wyznaczyć taktykę pozwalającą uniknąć błędów zakupowych nie tylko w tym szalonym okresie.

Podobnie jak w przypadku jakichkolwiek innych czynności, również przy zakupach odzieżowych warto przyjąć zasadę planowania.

Prostym narzędziem jest przygotowanie listy zakupów, z której często korzystamy wybierając się do supermarketu na cotygodniowe (lub częstsze) uzupełnienie zasobów lodówki. Pozwala to uniknąć zakupu produktów, których nie potrzebujemy, a tym samym zaoszczędzić pieniądze. Tak samo warto postąpić w przypadku ubrań. Wiedząc, że brakuje nam t-shirtów, eleganckich spodni, płaszcza czy sukienki na wielkie wyjście, jesteśmy w stanie ograniczyć czas na rekonesans do określonej grupy asortymentu, a także odciąć się od atakujących z każdej strony pokus w postaci super świecącej cekinowej kurteczki, której nie będziemy mieć odwagi nigdy założyć.

Kolejną istotną zasadą, gdy już wybierzemy cudowne i zachwycające ciuszki, a nawet udamy się z nimi do przymierzalni, jest odpowiedzenie sobie na trzy bardzo ważne pytania:

  1. Czy mam to z czym nosić? Czy w mojej szafie znajdują się ubrania i dodatki, które będą do tego pasowały? Jeśli nie, oznacza to, że dana rzecz nie pasuje do naszego stylu i wymaga dalszych inwestycji, więc istnieje ryzyko, że nigdy jej nie założymy lub konieczne będzie wydanie kolejnych niebotycznych sum na dodatkowe akcesoria, co znacznie może nadszarpnąć nasz budżet.
  2. Czy nie mam już czegoś podobnego w swojej szafie? To pułapka, w którą najłatwiej wpaść. Skoro mam już coś takiego, na pewno pasuje do wszystkiego i jest w moim stylu. Ale kiedy nosić kolejny szary/czarny sweterek z dekoltem w serek? Skoro już trafiłaś na wyprzedaże, zakładam, że nie masz obranej taktyki Marka Zuckerberga, którego codziennym uniformem są dżinsy, bluza i szary t-shirt. Oznacza to, że któryś ze sweterków nie załapie się na wyjście poza szafę, bo po prostu o nim zapomnisz. Oszczędź sobie czasu i kasy i ostatecznie kup go sobie chociażby w innym kolorze.
  3. Na jaką okazję będę to nosić? Najlepiej jeśli uda nam się znaleźć chociaż dwie lub jedną, ale często powtarzającą się. Bo niestety, ale bluzka na dyskotekę techno, w przypadku gdy ulubione nasze wyjścia w ostatnim czasie to koncerty w sali kameralnej i teatr, nie będzie najlepszym wyborem. Podobnie rzecz ma się z sukienką na wesele, gdy nie mamy żadnego w planie. Nie kupujmy na wszelki wypadek. To rzadko się sprawdza. Gdy przychodzi dana okoliczność, okazuje się, że mamy już inny pomysł i tak czy inaczej wędrujemy do sklepu po nowy ciuch.

Ostatnia ważna zasada, którą sama stosuję najczęściej w przypadku wyprzedaży.

Wymaga wcześniejszego przygotowania i bywa ryzykowna, sprawdza się jednak w stu procentach. Ponieważ łatwo poddaję się ubraniowym pokusom, przyjęłam taktykę obowiązującą w przypadku rzeczy, które fajnie byłoby mieć, ale nie są pierwszej potrzeby. Wiąże się to też z tym, że nie umiem poruszać się w sklepowej rzeczywistości przypominającej lumpeksy, gdzie ekspozycja ucieka na plan dalszy i wszystko wrzucone jest w jedną przestrzeń opatrzoną czerwonymi banerami z napisem SALE. Mianowicie wyszukuję wcześniej interesujące mnie egzemplarze, jeszcze przed okresem wyprzedaży, a gdy zacznie się szał, sprawdzam tylko, czy załapały się na obniżkę. Taki przemyślany z wyprzedzeniem zakup pozwala mi oszczędzić sporo czasu, jednak trzeba być przygotowanym na to, że danego produktu już nie będzie, bądź nie będzie objęty promocją. Tak czy inaczej ryzyko kupienia kolejnej nieprzydatnej rzeczy maleje w tym wypadku niemal do zera.

 


Designed by Freepik

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo