Change font size Change site colors contrast
mother-life balance

W pogoni za Mother-Life Balance. Pożegnanie.

5 października 2020 / The Mother Mag

Zaczyna się nowe.

A na pewno kończy stare. Dziś był dzień, kiedy pozbywaliśmy się starych rzeczy.

Po pierwsze pozbyliśmy się naszego starego samochodu. Tak, tego w którym wcześniej zastrajkowali immobilizer. Kilka dni po feralnej awarii samochód zepsuł się całkowicie. Miał 23 lata i dzielnie posłużył nam przez cała budowę. Ogarniał dostawy sprzętów, materiałów budowlanych, był nawet beczkowozem na początku budowy, zanim dorobiliśmy się wody z normalnego źródła.

Ostatniego dnia naszego pakowania tych drobnych rzeczy, co to zostały w starym mieszkaniu i które miały się zmieścić do plecaka, kiedy samochód zapakowany był po sam dach, nie wytrzymała nadwyrężona wcześniej rama. Nic nikomu się nie stało, ale samochodu nie dało się już uratować. I tak to właśnie dziś przyjechała do nas laweta (naturalnie zgubiła się na naszych wiejskich bezdrożach). Załadowała na siebie 2,5 tony bezużytecznego już samochodu i odjechała.

I to nie koniec dzisiejszych pożegnań.

Dziś także mój dzielny mąż w sposób ostateczny i nieodwołalny przekazał ,,nienasze” już stare mieszkanie jego ,,nienowemu” już właścicielowi. I być może nawet zakręciłaby mi się w oku łezka wzruszenia i nostalgii, gdyby nie to, że w poniedziałek, kiedy ostatecznie je czyściliśmy, spotkałam na klatce moich (na szczęście) byłych już sąsiadów.

Wyprowadziliśmy się z przeszło 100-letniej kamienicy, która widziała i słyszała wiele. Sąsiedzi bywali mniej lub bardziej dokuczliwi, ale generalnie mieszkało nam się tam dobrze. Myślę jednak, że pewnie zostalibyśmy dłużej, gdyby nie sąsiedzi. I nie wiem, kto był gorszy – śródmiejski element jak z opowieści Paczesia, czy wiecznie narzekający emeryci?

Z elementem nie można dyskutować (bo mimo że nie ruszają „swoich”, zawsze istnieje obawa o to, że uczynią dla mnie wyjątek od tej zasady), za to emeryci do powiedzenia maja wiele o wszystkich. A w tych naszych wkurzało mnie najbardziej to, że bardzo chcieli mieszkać w cywilizowanych, kulturalnych warunkach, ale gdy tylko chcieliśmy podjąć jakąś decyzje prowadzącą do zmian – stawali okoniem i trwali w swym uporze w najlepsze. W myśl zasady „pani, ta klatka schodowa była malowana 40 lat temu i pani zobaczy jak teraz wygląda! Tu taki element mieszka, że się nie opłaca!”.

Klatkę odmalowaliśmy sami w czynie społecznym 5 lat temu i do dziś nikt nie śmiał jej pobrudzić. Także o! Dziś wyjątkowo wypiję zdrowie mojej starej wspólnoty mieszkaniowej i jeszcze starszej kamienicy… może nowi lokatorzy w końcu zmienią więcej.!

mother-life balance

W pogoni za Mother-Life Balance. Czynnik stresujący.

14 października 2020 / The Mother Mag

Dziś dzień nauczyciela.

Nie chcę chyba pisać o tym, jak się czuję dokładnie dziś, bo z przykrością muszę przyznać, że zaczynam znów wpadać w korona-paranoję, a to jednoznacznie wskazuje, że mam za dużo czasu na głupoty.

Prawdopodobnie jestem już zwyczajną matką na macierzyńskim, której nie odcięto dostępu do internetu. Moja codzienna poranna dawka złych wiadomości powiększana jest systematycznie o bełkot płynący bezpośrednio z telewizora, gdyż… mam już w moim małym domku na wsi antenę! Powoli dochodzę do wniosku, że lepiej poprzestać na programach z bajkami.

Strasznie długo nie pisałam, gdyż w mojej wiejskiej idylli pojawił się dodatkowy czynnik stresujący. Teraz tak sobie myślę, że wykres mojego życia to taka sinusoida pomiędzy usterkami i awariami. Tak, tak. Znów mi się coś zepsuło i to coś nie byle jakiego!

Zaczęło się od awarii zmywarki, a skończyło na awarii wszystkich systemów domowych, zasilanych prądem. Żeby dodać pikanterii tej historii, wspomnę, że apogeum kataklizmu miało miejsce w weekend, kiedy akurat przyjechali do nas znajomi. Jak zwykle zaczynało się niewinnie, a finał wyglądał jak w kreskówce, kiedy bohater lokalizuje malutki przeciek, a kiedy miejsce przecieku zatyka palcem, pojawiają się dwa kolejne.

Właśnie tak wyglądaliśmy przed naszą tablicą z bezpiecznikami, wypróbowując kolejne kombinacje, a różnicówka (zabezpieczenie różnicowy-prądowe), wesoło wyskakiwała, kiedy tylko jej się podobało. Finalnie winnym okazał się źle zaizolowany kabel wyprowadzony do zewnętrznego oświetlenia.

Także ten, wszystko już działa i jakby ci moi goście jednak wrócili, to teraz już mogę ugotować im te jajka na śniadanie.

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo