Change font size Change site colors contrast
mother-life balance

W pogoni za Mother-Life Balance. Czynnik stresujący.

14 października 2020 / The Mother Mag

Dziś dzień nauczyciela.

Nie chcę chyba pisać o tym, jak się czuję dokładnie dziś, bo z przykrością muszę przyznać, że zaczynam znów wpadać w korona-paranoję, a to jednoznacznie wskazuje, że mam za dużo czasu na głupoty.

Prawdopodobnie jestem już zwyczajną matką na macierzyńskim, której nie odcięto dostępu do internetu. Moja codzienna poranna dawka złych wiadomości powiększana jest systematycznie o bełkot płynący bezpośrednio z telewizora, gdyż… mam już w moim małym domku na wsi antenę! Powoli dochodzę do wniosku, że lepiej poprzestać na programach z bajkami.

Strasznie długo nie pisałam, gdyż w mojej wiejskiej idylli pojawił się dodatkowy czynnik stresujący. Teraz tak sobie myślę, że wykres mojego życia to taka sinusoida pomiędzy usterkami i awariami. Tak, tak. Znów mi się coś zepsuło i to coś nie byle jakiego!

Zaczęło się od awarii zmywarki, a skończyło na awarii wszystkich systemów domowych, zasilanych prądem. Żeby dodać pikanterii tej historii, wspomnę, że apogeum kataklizmu miało miejsce w weekend, kiedy akurat przyjechali do nas znajomi. Jak zwykle zaczynało się niewinnie, a finał wyglądał jak w kreskówce, kiedy bohater lokalizuje malutki przeciek, a kiedy miejsce przecieku zatyka palcem, pojawiają się dwa kolejne.

Właśnie tak wyglądaliśmy przed naszą tablicą z bezpiecznikami, wypróbowując kolejne kombinacje, a różnicówka (zabezpieczenie różnicowy-prądowe), wesoło wyskakiwała, kiedy tylko jej się podobało. Finalnie winnym okazał się źle zaizolowany kabel wyprowadzony do zewnętrznego oświetlenia.

Także ten, wszystko już działa i jakby ci moi goście jednak wrócili, to teraz już mogę ugotować im te jajka na śniadanie.

mother-life balance

W pogoni za Mother-Life Balance. COVID w natarciu.

20 października 2020 / Magda Żarnowska

Teraz tak: COVID jest w natarciu.

Już nie mogę powiedzieć, zgodnie z maksymą covido-sceptyków, że nie znam nikogo chorego. Niestety już znam. I niestety jest to coraz więcej osób.

Boję się powiedzieć głośno, że mój wiejski bastion na razie dzielnie opiera się pandemicznej zawierusze. Na wszelki wypadek od jutra dzieciaki nie będą już chodzić do przedszkola. To tak tytułem kronikarskiego wstępu.

Być może warto jeszcze zaznaczyć, że minionej doby w kraju potwierdzono ponad 9 tysięcy przypadków, a zmarło ponad 100 osób. Czy kiedyś ta relacja będzie miała jakieś znaczenie?

Tymczasem w miniony weekend skończyłam 35 lat i gdyby nie mroczna atmosfera czasów zarazy, całą sobą krzyczałabym, jak bardzo szczęśliwa jestem! Jestem mega szczęśliwa i w zasadzie jedyne, czego można mi życzyć to zdrowia dla mnie i mojej rodziny. Z resztą sobie poradzę. 🙂

Już dawno wyrosłam z hucznych imprez (prawdopodobnie ze względu na posiadanie małych dzieci), dlatego i tym razem hucznie nie było. I mimo iż nie było jak w Kac Vegas, to jednak źle pogryziony śledź sprawił, że skończyłam w czułych objęciach toalety. Taki widać mój imprezowy los. Biorę to ma klatę.

I jeszcze jedna refleksja związana z przemijaniem. Dlaczego dopiero po dziewięciu latach małżeństwa i przy trzecim dziecku zauważyłam, że mój mąż zarządza taktyczny odwrót w momencie, gdy w pieluszce pojawia się dwójka? Robi to doskonale. Znika jak kamfora. Ale dlaczego dopiero teraz? Może jestem teraz bardziej przenikliwa, odkąd już bliżej mi do 40-tki??

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo