Change font size Change site colors contrast
mother-life balance

W pogoni za Mother-Life Balance. Tonę pod stertami rzeczy…

5 października 2020 / The Mother Mag

Ostatnie dni mijają mi trochę jak we śnie.

Nie jestem tylko pewna, czy to miły sen, czy raczej koszmar. :) 

W ubiegłą sobotę zarządziliśmy sobie przeprowadzkę. Trochę dlatego, że już i tak bardziej mieszkaliśmy w nowym domu, a trochę dlatego, że nasze stare mieszkanie wynajmowaliśmy od jego nowego właściciela do końca września.

Przeprowadzka, jak większość wydarzeń w naszym życiu, zdecydowanie NIE BYŁA zaplanowana w najmniejszym szczególe. Poszliśmy raczej na żywioł, bo firmę przeprowadzkową udało się zaklepać dopiero wieczorem w dniu poprzedzającym całą akcję. To ja umawiałam samochód i tragarzy. Byłam przekonana, że podjedzie prawdziwa, obszerna ciężarówka, a tymczasem podjechał zwyczajny blaszak- Iveco. Trudno spakować dorobek życia do Iveco. 🙂

Na szczęście w przeprowadzce pomagał też mój szwagier i dużo szpargałów udało się upchnąć do naszych samochodów. Iveco było trochę jak torebka Hermiony i zmieściło się w nim zaskakująco dużo rzeczy. Byłam przekonana, ze przewieźliśmy praktycznie wszystko, aż do dziś, kiedy okazało się, ze przypadkiem w starym mieszkaniu zostawiliśmy wszystkie ubrania męża. Nie wiem jak to się mogło stać! Przy czym całe szczęście, że to jego, a nie moje.

Tak czy inaczej, od soboty tonę pod stertami rzeczy, które jeszcze nie odnalazły swojego nowego miejsca, za to ja zdecydowanie tak. Otóż pierwszy raz od nie pamiętam kiedy, umyłam i uczesałam włosy tego samego dnia, a dodatkowo nawet umalowałam rzęsy! Czyli widać, że życie na poligonie doświadczalnym, zwanym budową, dobiega powoli końca.

mother-life balance

W pogoni za Mother-Life Balance. COVID w natarciu.

20 października 2020 / Magda Żarnowska

Teraz tak: COVID jest w natarciu.

Już nie mogę powiedzieć, zgodnie z maksymą covido-sceptyków, że nie znam nikogo chorego. Niestety już znam. I niestety jest to coraz więcej osób.

Boję się powiedzieć głośno, że mój wiejski bastion na razie dzielnie opiera się pandemicznej zawierusze. Na wszelki wypadek od jutra dzieciaki nie będą już chodzić do przedszkola. To tak tytułem kronikarskiego wstępu.

Być może warto jeszcze zaznaczyć, że minionej doby w kraju potwierdzono ponad 9 tysięcy przypadków, a zmarło ponad 100 osób. Czy kiedyś ta relacja będzie miała jakieś znaczenie?

Tymczasem w miniony weekend skończyłam 35 lat i gdyby nie mroczna atmosfera czasów zarazy, całą sobą krzyczałabym, jak bardzo szczęśliwa jestem! Jestem mega szczęśliwa i w zasadzie jedyne, czego można mi życzyć to zdrowia dla mnie i mojej rodziny. Z resztą sobie poradzę. 🙂

Już dawno wyrosłam z hucznych imprez (prawdopodobnie ze względu na posiadanie małych dzieci), dlatego i tym razem hucznie nie było. I mimo iż nie było jak w Kac Vegas, to jednak źle pogryziony śledź sprawił, że skończyłam w czułych objęciach toalety. Taki widać mój imprezowy los. Biorę to ma klatę.

I jeszcze jedna refleksja związana z przemijaniem. Dlaczego dopiero po dziewięciu latach małżeństwa i przy trzecim dziecku zauważyłam, że mój mąż zarządza taktyczny odwrót w momencie, gdy w pieluszce pojawia się dwójka? Robi to doskonale. Znika jak kamfora. Ale dlaczego dopiero teraz? Może jestem teraz bardziej przenikliwa, odkąd już bliżej mi do 40-tki??

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo