ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Ciało

Kulki gejszy. Są Ci bardziej potrzebne niż myślisz!

27 sierpnia 2019 / Agnieszka Jabłońska

Mamo!

Przyszła, obecna, doświadczona i nowa w temacie! Mamo jednego dziecka, dwójki, kobieto wielodzietna, rodząca – dająca życie. Czy wiesz, co znajduje się na dnie Twojej miednicy? Czy ktoś rozmawiał z Tobą kiedyś otwarcie o mięśniach Kegla i o tym, jak istotną funkcję pełnią w organizmie?

Przekonaj się sama, jak zadbane i sprawne mięśnie dna miednicy – inaczej mięśnie Kegla – ułatwią rodzenie siłami natury, poprawią jakość Twojego życia seksualnego po naturalnym porodzie i oddalą widmo nietrzymania moczu.

Co powinnaś wiedzieć o mięśniach dna miednicy?

Miednica jest tworzona przez zespół kostno-stawowy i stanowi połączenie między kręgosłupem a nogami. Tak naprawdę masz, tak jak każda kobieta dwie miednice – mniejszą i większą! Są one połączone ze sobą za pomocą kresy granicznej. W miednicy znajduje się macica, więc w czasie ciąży silne kości pełnią funkcję naturalnej osłony. Swobodny wzrost płodu jest możliwy, ponieważ w trakcie ciąży dochodzi do rozejścia się kości miednicy. Dzieje się to za sprawą hormonów, które rozluźniają więzadła i stawy. Twoja miednica składa się również z mięśni. W okresie ciąży niezwykle istotną funkcję pełnią te połączone z macicą i zlokalizowane na dnie miednicy. Mięśnie dna miednicy utrzymują przez całą ciążę rosnącą macicę. Składają się one z dwóch rodzajów włókien wolno- i szybkokurczliwych. W czasie porodu rozluźniają się maksymalnie po to, by miednica mogła rozszerzyć się i otworzyć, a Ty – wydać na świat dziecko. Panowanie nad nimi pozwala – poprzez rozluźnienie – na łagodne wyjście główki dziecka. Silne mięśnie wpływają również na elastyczność krocza i chronią je przed popękaniem. Co najmniej 6 kilogramów – tyle waży płód, litr płynu owodniowego, macica i łożysko pod koniec ciąży. Wyobraź sobie teraz, jak olbrzymią pracę muszą wykonywać i jakie powinny być silne Twoje mięśnie dna miednicy!

Jak powinny działać Twoje mięśnie Kegla?

Z mięśni dna miednicy korzystasz nie tylko w okresie ciąży i porodu. Są one niezbędne w codziennym funkcjonowaniu – umożliwiają oddawanie moczu oraz defekację. Ich ważną funkcją jest zamykanie – to dzięki nim możesz utrzymać mocz i stolec. Silne mięśnie dna miednicy zapewniają stabilizację ciała i są Twoim sprzymierzeńcem w walce o piękną, wyprostowaną sylwetkę. Co więcej, jeśli masz mocne mięśnie, będziesz czerpała większą satysfakcję ze swojego życia seksualnego również po ciąży i naturalnym porodzie!

Sprawdź, czy masz sprawne mięśnie dna miednicy

Pewnie wydaje Ci się, że skoro nie masz problemu z nietrzymaniem moczu z Twoją miednicą i jej mięśniami wszystko jest w porządku. Jeśli rodziłaś siłami natury, to pewne jest, że poród osłabił Twoje mięśnie Kegla. Pierwszym objawem będzie właśnie nietrzymanie moczu. Mogą również wystąpić problemy w czasie współżycia. Pamiętaj jednak, że osłabione mięśnie miednicy mogą nie dawać żadnych objawów przez kilka lat! Dlaczego nikt wcześniej Ci o tym nie powiedział? Niewielu lekarzy wykonuje badanie sprawności mięśni dna miednicy po porodzie. Jak możesz sama sprawdzić, czy Twoje mięśnie są sprawne? Wykonaj prosty test w czasie oddawania moczu. Usiądź wygodnie na sedesie i spróbuj zatrzymać strumień moczu, mocno zaciśnij przy tym krocze. Jeśli Ci się uda, należy założyć, że z Twoimi mięśniami jest wszystko w porządku. Jeśli będziesz miała osłabione mięśnie, to mocz mimo wszystko będzie wypływał, a Ty nie będziesz umiała nad tym zapanować – pora udać się do lekarza!

Skąd wiadomo, że Twoje mięśnie Kegla są słabe?

Test z zatrzymaniem moczu możesz wykonać sama w warunkach domowych. Jednak fachową, pełną diagnozę może wystawić lekarz ginekolog w czasie badania, fizjoterapeuta lub specjalista fizjoterapeuta uroginekologiczny, do którego powinny zapisywać się wszystkie kobiety po porodzie. Pierwszym sygnałem, że z Twoimi mięśniami Kegla jest coś nie tak, będzie nietrzymanie moczu i nie chodzi tutaj wcale o to, że się raz porządnie posikasz. Niewielkie ilości moczu – kilka kropelek – mogą wylatywać w czasie intensywnego śmiechu, czy wysiłku fizycznego, a nawet kichania lub kaszlu! Zauważysz również, że ciągle odczuwasz parcie na mocz oraz ucisk w pochwie. Osłabione mięśnie dna miednicy mogą utrudnić utrzymanie stolca, a także powodować ból w dolnym odcinku kręgosłupa. Możesz również mieć uczucie, że zaraz coś Ci wypadnie z pochwy – w skrajnych przypadkach tak właśnie dzieje się z macicą – wypada! Problemy ze współżyciem takiej jak ból w czasie stosunku, czy dyskomfort, również mogą wskazywać na osłabienie mięśni Kegla. Czy Twoje mięśnie będą słabsze jedynie na skutek ciąży i porodu? Nie, negatywny wpływ na ich siłę mają: siedzący tryb życia oraz starzenie się – z wiekiem Twoje mięśnie zanikają, a zastępuje je tkanka łączna o zdecydowanie mniejszej kurczliwości.

Zadbaj skutecznie o swoje mięśnie dna miednicy

O mięśnie dna miednicy najlepiej zadbać przed porodem po to, by urodzić szybko i spokojnie siłami natury. Jakie działania możesz podjąć, by wzmocnić swoje mięśnie dna miednicy? Możesz wykonywać określone ćwiczenia fizjoterapeutyczne lub korzystać z tych zalecanych przez nauczycieli jogi i pilatesu. Chcesz szybko osiągnąć satysfakcjonujące efekty? Skorzystaj z bezpiecznych i wygodnych kulek gejszy.

Kulki gejszy – Twój intymny przyrząd do ćwiczeń

Nowoczesne kulki gejszy, inaczej kulki waginalne, takie jak Kehel Joy ON są wykonane z bezpiecznego silikonu. Materiał ten nie powoduje podrażnień, jest higieniczny – łatwy w czyszczeniu. Kulki będziesz używała po to, by wymusić pracę mięśni Kegla. Mięśnie dna miednicy będą zaciskać się i rozkurczać, by utrzymać gadżet w środku. Wkładasz je do pochwy po nawilżeniu żelem – lubrykantem na bazie wody.  Systematyczne używanie kulek wzmacnia mięśnie dna miednicy.

Jak efektywnie korzystać z kulek gejszy?

Kulki gejszy nosisz w pochwie codziennie przez kilka, a maksymalnie kilkanaście minut. To krótki, ale bardzo efektywny trening. Nowoczesne kulki gejszy Kehel Joy ON są sterowane aplikacją, którą obsłużysz wygodnie za pomocą swojego smartfona! Kulki wibrują po to, by wymusić efektywną pracę mięśni. Mają zamontowany silniczek, który na podstawie odczytu z sensora wybiera odpowiedni dla Ciebie program stymulacji mięśni. Do wyboru są cztery programy ćwiczeń– w przypadku połączenia z aplikacją – oraz dwa w trybie offline. Co daje Ci nowoczesna aplikacja? Możesz zapisywać i kontrolować swoje postępy, dzięki temu będziesz dokładnie wiedziała, kiedy zakończyć trening. Za pomocą smartfona możesz zdać się na odczyt sensora lub dowolnie regulować intensywność wibracji i w pełni korzystać z zalet automatycznych programów.

Dla kogo są kulki gejszy?

Pewnie zastanawiasz się, czy możesz używać kulek gejszy? To produkt dla każdej kobiety, która chce poprawić pracę swoich mięśni dna miednicy. Sprawdzi się zarówno w przypadku pań, które przechodzą menopauzę, jak i młodych kobiet, które dopiero planują zajście w pierwszą ciążę. Kulki gejszy mogą pomóc wrócić do formy również pacjentkom po operacjach ginekologicznych. Kto powinien zachować ostrożność w czasie stosowania kulek? Kobiety po porodzie przed pierwszym zastosowaniem kulek powinny zasięgnąć porady profesjonalnego fizjoterapeuty uroginekologicznego, który oceni, w jakim stanie są ich mięśnie dna miednicy. Dziewice powinny zastanowić się nad stosowaniem kulek gejszy, które mogą przerwać błonę. Nie zaleca się stosowania kulek gejszy w czasie miesiączki oraz gdy wstępuje stan zapalny pochwy.

Mięśnie dna miednicy – tego unikaj!

Poproś ginekologa, by na najbliższej wizycie kontrolnej, którą powinnaś odbywać raz w roku – zapisz się teraz! –  zbadał siłę Twoich mięśni dna miednicy. Czego powinnaś unikać, jeśli zależy Ci na zdrowych i silnych mięśniach Kegla? Zrezygnuj z popularnych ćwiczeń na trampolinach, chyba że ćwiczysz pod okiem doświadczonego instruktora, który wiele czasu i wysiłku włożył w to, żeby nauczyć Cię prawidłowego poruszania na trampolinie i pracy z ciałem.

Kulki gejszy możesz stosować, jeśli chcesz wzmocnić swoje mięśnie dna miednicy, poprawić jakość życia seksualnego po porodzie  i oddalić widmo nietrzymania moczu.

Ciało

Masaż twarzy i facetaping. Rozmowa z Anetą Hregorowicz-Gorlo

13 stycznia 2021 / Monika Pryśko

Poznajcie Anetę Hregorowicz-Gorlo, kobietę, która w swojej Akademii uczy, jak się masować, by mieć zdrowe i piękne ciało, a szczególnie witalną, łagodną i promienną twarz.

Przez lata zgłębiała tajniki masażu, by połączyć je z niekonwencjonalnymi metodami, jak stawianie baniek na twarz, czy wykorzystywanie taśm kinezjologicznych, które zazwyczaj stosuje się w kontuzjach i rehabilitacji ciała. 

 

Powiedz, gdzie uczyłaś się masażu? Wyobrażam sobie te godziny szkoleń! 

Od wielu lat interesuję się masażem, zgłębiam tajniki, czytam, oglądam, a ostatnimi laty doszły do tego wyjazdy, szczególnie na Wschód. Rosja, Ukraina, Łotwa słyną z kultury masowania. Kiedy skończyłam studia ponad 10 lat temu, nauczanie masażu opierało się na podstawowych informacjach. Moja ciekawość anatomii twarzy, naszego naturalnego  potencjału do samoodnowy, motywowała mnie do poszukiwań, dlatego stawiałam sobie nowe wyzwania w poszukiwaniu nowej dla mnie wiedzy i łączenia jej właśnie z dziedziną kosmetologii, naturoterapii, psychobiologii i ekologicznego stylu życia. Na mojej drodze stanęło wówczas wielu wspaniałych ludzi, od niezwykłych lekarzy, osteopatów, po masażystów i naturoterapeutów, którzy pokazali mi, że skóra i jej zewnętrzne piękno to wynik wewnętrznego zdrowia.

 

To brzmi wręcz mistycznie, choć przecież wiem, że nie jest to wiedza tajemna.  Zastanawiam się więc, dlaczego nie mówi się o tym głośniej i dlaczego masaż nie jest dla nas tak naturalny, jak być powinien. 

Byliśmy pochłonięci nową technologią, urządzeniami, odkrywaniem ekspresowych kuracji upiększających, zafascynowani szybkim działaniem niektórych technik. Gabinety kosmetyczne inwestowały w nowe sprzęty, które gwarantują piękną, młodą, jędrną skórę. Natomiast te manualne terapie zostały odstawione na bok, ale one były zawsze, nie są żadnym odkryciem.Teraz natomiast przeżywają renesans. 

 

Czy to znaczy, że zamiast botoksu kobiety powinny inwestować w częstsze wizyty w gabinetach masażu? 

Jako naturoterapeutka i kosmetolog holistycznie patrzący na nasze ciało, cenię sobie naturalne metody. Nigdy nie byłam przeciwna medycynie estetycznej, nawet sama próbowałam w swoim życiu wielu propozycji, jakie nam daje świat medycyny i kosmetologii estetycznej. Jednak to, co jest bardzo ważne, to zdrowy rozsądek i umiar. Zaufanie naszej naturze, zaufanie temu, co nas od środka zasila i wzmacnia. Twarz ostrzyknięta botoksem, przez wiele lat poddana ,,paraliżowi” zamienia się w maskę, a jej skóra, przez brak odpowiedniego krążenia, robi się wiotka i bardzo słaba.

W ostatnim czasie współpracuję z wieloma lekarzami, którzy dla uzyskania jak najlepszych rezultatów odmłodzenia czy regeneracji, otwarcie już mówią o dobroczynnym wpływie masażu jak i ,,rehabilitacji estetycznej” – przed kuracją, jak i po niej. Mowa o niwelowaniu obrzęków po ostrzyknięciu, rozmiękczeniu zrostów, jakie czasem powstają przy zabiegach medycyny estetycznej, tworząc blokady w przepływie płynów fizjologicznych.

 

Czy to był jeden z impulsów, by stworzyć autorską metodę masażu twarzy?

Stworzyłam pakiet autorskich technik, które w przypływie weny zapisałam, zmotywowana efektami, których byłam świadkiem. Zainspirowana spotkaniami z ludźmi z całego świata, zebrałam same perełki, które na swoich kursach i warsztatach przekazuję innym kobietom. 

Potrzebowałam skutecznego narzędzia, które pozwoli mi w całkowicie naturalny sposób, w pełni holistycznie zaopiekować się kobiecą urodą, a szczególnie zdrowiem, tak samo na poziomie fizycznym, jak i psychoemocjonalnym.

 

 

Pamiętam, gdy na warsztatach tłumaczyłaś mi, że twarz też powinna być w dobrej formie! Masaż ciała to coś, co znamy, natomiast masaż twarzy do niedawna brzmiał dla mnie nieco ekscentrycznie. 

Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, ale od kilku lat nurt holistyczny zaczyna się bardzo rozwijać. Kobiety częściej już czytają etykiety kosmetyków, interesują się tym, co nakładają na swoją skórę i wiedzą, że krem za 2000 zł nie jest w stanie zagwarantować piękna i długowiecznej młodości, ponieważ może być jedynie finezyjnym wykończeniem relaksacji, może być aromaterapią. Natomiast za kondycję twarzy odpowiada krew, układ mięśniowy, który jest rozprężony. Naczynia krwionośne, które niczym nurty rzeczne odżywiają tkanki od środka. To, co znajduje się pod skórą, jest odpowiedzialne za piękno, zdrowie i witalność.

 

Zwróciłaś też moją uwagę na mięsnie twarzy.  Zapomnieliśmy, że twarz to mięśnie, a mięśnie potrzebują konkretnego działanie, a nie miziania piórkiem. Od tych warsztatów minęło kilka miesięcy, a ja wciąż o tym pamiętam przy codziennej pielęgnacji, mimo że teoretycznie nie powinnam zbyt mocno masować twarzy, ponieważ mam cerę naczynkową. 

Gdy jeszcze studiowałam kosmetologię, głównym przeciwwskazaniem do masażu była właśnie cera naczynkowa czy wrażliwa. Zobacz, jakie to jest mylne i złudne. Jeśli przykładowo moja ręka byłaby w gipsie przez pół roku, to skóra po nim na pewno się wysuszyła, nie miała dobrego krążenia, była przez większość czasu unieruchomiona. Więc gdy tylko zdejmą mi gips, zaczynam rehabilitację, by krążenie wróciło do normy.  Takiej samej gimnastyki i ćwiczeń potrzebują nasze naczynia krwionośne, aby były zdrowe i szczelne.

 

No właśnie, traktujemy ciało dość ostro, gdy chcemy, by wróciło do dawnej sprawności. 

Jeśli mam kruchość naczyń krwionośnych, jeśli mam mało tkanki łącznej i moja skóra jest wiotka, to przecież nie mogę jej delikatnie głaskać, bo żadne krążenie się tam nie poprawi. 

Tak naprawdę nasze tkanki aż proszą o intensywny bodziec. Jeśli porównasz twarz do doliny, gdzie płynie rzeka, to gdy na rzece robi się tama, ja nie idę tam z miotłą i nie zmiatam na niej kurzu. Ja zakasuję rękawy i usuwam tę tamę. Tak samo jest z twarzą. Nie będę głaskać mięśni żwacza, który jest napięty i chłonie cały kortyzol, tylko skupię się na intensywnym masażu. 

 

Pamiętam, że masaż twarzy, który mi zrobiłaś, bardzo poprawił mi nastrój. Faktycznie nie chodzi tylko o to, by wyglądać ładniej, ale by pozbyć się też negatywnych emocji, które kumulujemy w mięśniach twarzy. Zauważyłaś wtedy, że powinnam więcej uwagi poświęcać mojej żuchwie, bo właśnie po tym fragmencie twarzy widać, że miałam ostatnio nerwowy czas. 

Jesteś osobą, która wydaje się być szczera ze sobą. To znaczy, że jeśli jest ci smutno, to się nie uśmiechasz. Twoja twarz wyraża emocje, więc jeśli jest dobrze, to na twarzy to widać, i odwrotnie. Wyobraź sobie, że są osoby, które z różnych powodów mają na twarzy maskę. Takie twarze są mało żywe, a jeśli dodamy do tego medycynę estetyczną i zablokujemy mięśnie botoksem, nie damy mięśniom popracować, to mamy problem. U takich osób występuje brak krążenia, niedotlenienie, a przecież blisko twarzy jest mózg. Ponad 60 mięśni naszej twarzy nie tylko odżywia naszą skórę, pompując krew do kapilarów, ale dodatkowo przecież doprowadza krew do naszego mózgu. Osoby, które są jak zamrożone, które mają bardzo dużo napięć, często też, co wynika z moich obserwacji, borykają się ze stanami depresyjnymi, zachwianiem równowagi psychoemocjonalnej, migrenami, zmęczeniem, przewlekłym stresem.

 

Gdy mówisz teraz o krążeniu, mięśniach, tkankach i przepływie limfy, wydaje mi się to bardzo trudne. Sama wiesz, że najtrudniej jest zacząć. 

Zacznij od początku. Nawet dzieci robią to intuicyjnie. Gdy są zmęczone i znudzone, masują okolicę oczu, pobudzają sobie zakończenia nerwowe, które są odpowiedzialne za orzeźwienie i otrzeźwienie umysłu. W kącikach oczu mamy punkt, który, kiedy tylko przytrzymasz go kilka sekund, aktualizuje twój mózg, bo poprawia krążenie i odświeża.

 

Znowu wychodzi na to, że to, co najprostsze, jest najbardziej skuteczne.

Masaż to dotyk, najstarsza terapia na świecie. Boli mnie głowa, chwytam się za czoło. Dwie dłonie oparte o skronie, opuszki palców na włosach i nieświadomie masujemy głowę. Nie musimy być super specjalistą, żeby zafundować sobie kilka minut masażu w domu. Oczywiście dobrze, jeśli wiemy, jak przepływa limfa, jak ułożone są mięśnie naszej twarzy, natomiast sam dotyk, samo głaskanie, samo ciepło dłoni i intencja już działają. 

 

Czytałam gdzieś, że twarz należy masować w określonym kierunku, bo inaczej rozciągniemy sobie skórę i spowodujemy szybsze powstawanie zmarszczek. 

Wystarczy, że będziesz świadoma tego, że limfa odpływa od środkowej części twarzy w stronę uszu i spływa po szyi do największych kanałów limfatycznych, jakimi są pachy. Wszystkie ruchy wykonuj zgodnie z tą linią. Zachęcam do masażu intuicyjnego, bo twarz woła o uwagę, a każda z nas ma napięcia w twarzy w innym miejscu. 

 

Dobrze, że o tym wspominasz. Naśladowanie bez zaangażowania i wyczucia własnych potrzeb wydaje się być bez sensu.

Dokładnie tak, bo skupiamy się nie na tym, co robimy, tylko na tym, co zaraz będziemy musiały zrobić. 

 

I wtedy rozwijamy rolkę taśmy kinezjologicznej i dzieją się cuda!

Taśmy to nie jest cud natury, to nie plastry nasączone płatkami złota. To taśmy, które zostały opatentowane przez japońskiego lekarza Dr Kenzo Kase. Odwzorowują linie papilarne i strukturę naszej skóry, co oznacza, że gdy nadamy im odpowiednie napięcie, bądź jego brak, a także z odpowiednią intensywnością nakleimy je na naszą skórę, zostaje ona w  kinezjologiczny sposób podniesiona. Taśma działa na tkankę unosząc jej strukturę, a jeśli pod skórą i powięzią zaczyna być więcej przestrzeni, to oznacza, że krew i limfa zaczynają swobodnie przepływać. A krew i limfa to eliksir urody. 

 

Czyli tak naprawdę chodzi o regenerację, odbudowę tkanek?

To tak jak ze skaleczeniem. Jeśli skaleczę swoją dłoń, to moje komórki, komórki Langerhansa, komórki odpornościowe, robią wszystko, żeby skupić się na regeneracji i procesie naprawczym tej zmiany. Z taśmą jest podobnie. Jeśli poprzez masaż stymuluję sobie tkankę i na to nałożę taśmę, to wzmacniam efekt regeneracji i rewitalizacji danego obszaru.

 

Nie trzeba chyba być specjalistą, by używać tych plastrów? Są dostępne choćby online, na Allegro ich cena zaczyna się od 11 zł. Czy wystarczy je pociąć na paseczki i sobie je intuicyjnie nakleić?

Jeśli chcemy osiągnąć zdecydowanie bardziej spektakularne rezultaty, wymodelować naszą twarz, rozprężyć odpowiednie partie mięśniowe (a pamiętajmy, że deformacje robią się poprzez napięcia mięśniowe, czy zablokowanie limfy w podbródku), to tutaj fajnie byłoby znać biomechanizmy i kierować się rzeczywiście wskazówkami, które pomogą tę deformację rozłożyć na czynniki pierwsze, czyli np. odprowadzić limfę czy wzmocnić mięśnie. 

 

Na swoim profilu na Instagramie często publikujesz swoje zdjęcia z naklejonym na czoło serduszkiem. Sama czasem sobie podobne naklejam. 

To bardzo prosta aplikacja, którą nakłada się w okolicy tzw. trzeciego oka. Ten kawałek taśmy naklejony na czole pomaga w czasie migreny, ma działanie odprężające, wygładza zmarszczki. W czasie snu relaksuje napięty mięsień marszczący brwi. Uspokaja i harmonizuje. 

 

Zastanawia mnie, czy masażem twarzy jesteśmy w stanie walczyć z niedoskonałościami skóry. Mam na myśli nie tyle zmarszczki, co na przykład trądzik czy zmiany chorobowe. Czy taśmy pomogą w przywróceniu twarzy dobrej kondycji?

Wróćmy do przykładu tamy. Nagle do rzeki trafia parę kontenerów ze śmieciami. Te śmieci to toksyny, złogi, neurotoksyny, stres. Toksyny z pożywienia i powietrza, ale też z naszych myśli. Te nurty rzeczne, czyli kanały krwionośne, energetyczne czy limfatyczne, są zatkane. Jeśli one są zatkane, to nasze tkanki zachowują się jak bagno, którego nikt dawno nie oczyszczał. Nasza twarz zaczyna puchnąć, woda zbiera się w tkankach i nie ma możliwości odpływu. I wtedy nasza skóra informuje nas, że coś jest nie tak. Zaczynają na twarzy pojawiać się wypryski, stany zapalne, przebarwienia. 

 

Faktycznie, gdy tak to opisujesz, już sama widzę, że nawet najlepszy krem tutaj nie bardzo pomoże, że to za mało. 

Nie jestem przeciwna kremom i zabiegom, tylko trzeba wziąć pod uwagę, że pierwszym krokiem powinno być odblokowanie i praca z przyczyną, czyli z zastojem. Sama uwielbiam naturalne produkty, aromaterapię, choć zawsze na pierwszym miejscu jest masaż! Reszta to tylko przyjemny dodatek.

 

Aż boję się zadać to pytanie. Systematyka i w tym przypadku jest ważna?

Pewnie, że tak. Pomyśl sobie, że raz na pół roku idziesz na spacer. Albo zadaj pytanie dietetykowi, jak długo będziesz zdrowa po zjedzeniu marchewki. Byłam dziś pół godziny na rowerze, czy to znaczy, że przez najbliższe miesiące mogę leżeć na kanapie? Tutaj systematyka jest jak picie wody. Nie wypijesz na raz 20 litrów wody i nie powiesz – dobra, mam luz na cały miesiąc.

 

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić! Rozmawiasz z największym leniem na świecie. 

I dlatego też stworzyłam autorski program automasażu. Kurs FACEMODELING SELF TAPE, który uczy pozytywnej dyscypliny w działaniu, dobrej rutyny i pielęgnacji twarzy, która już po kilku dniach, tygodniach odwdzięcza się łagodnym wygladem, młodością i promiennością.

Profesjonalne masaże to coś wspaniałego, ale korzystasz z nich raz na jakiś czas. Są bardzo cenne i zachęcam, by dać sobie co jakiś czas tę ogromną przyjemność. Nawet na mojej stronie rekomenduję miejsca, które warto odwiedzić już w całej Polsce.

Pamiętajmy jednak, że to codzienna, pozytywna rutyna, zdrowe pożywienie, oddech i harmonia są kluczem do zdrowia i urody naszej twarzy i całego ciała.

 

Chciałabym też zaznaczyć, a co poczułam po masażu w Twoim gabinecie, że nawet jeśli trzeba zachować systematyczność, to i tak efekt widać od razu. 

Tak, to prawda. Jeśli techniki są dopasowane do potrzeb i ja wyczuję, co mi służy, gdzie jest potrzeba masażu, to tkanki są na tyle wdzięczne, że to widać. Przypomina to o pierwotnym modelu samouzdrawiania. Widać to u osoby, która ma 20 lat, ale najbardziej widać u osób, które tego masażu naprawdę potrzebują. U osób starszych, zmęczonych, schorowanych, albo po prostu zaniedbanych, zapomnianych.

 

Jeśli twarz po 20 latach bez uwagi dostanie taki masaż, to zdecydowanie poinformuje nas swoim radosnym, łagodnym i wypoczętym wyglądem.

Dbajmy o siebie dziewczyny! 

Zdrowie i piękno jest w naszych rękach każdego dnia!

 

_

Na zdjęciu: Emilia Pryśko

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo