Dead man walking.

Według raportu Amnesty International w 2017 roku kara śmierci była zakazana w 106 krajach. W 142 państwach nie jest praktykowana. Unia Europejska w 2002 roku bezwzględnie zniosła ten wymiar kary, także w stanie wojny. Większość państw o demokratycznym systemie władzy nie stosuje kary śmierci, wyjątkiem są Indie, Japonia i Korea Południowa. Większość stanów USA zezwala na jej stosowanie, są wśród nich takie, gdzie się ją orzeka, ale nie wykonuje.

Dawniej wykonanie kary śmierci było teatrem ku przestrodze i uciesze gawiedzi. Każdy mógł przyjść obejrzeć stosy, gilotyny lub rozczłonkowywane ciała.

Dziś w Stanach Zjednoczonych egzekucje odbywają się w więzieniach, za zamkniętymi drzwiami i tylko kilkoro ludzi może w nich uczestniczyć. Do 1999 roku najpopularniejszym narzędziem wykonania wyroku było krzesło elektryczne. To zmieniło się po brutalnej egzekucji jednego ze skazańców, który zalał się krwią po podaniu zbyt małej dawki woltów. Po tym wydarzeniu, którym długo żyła amerykańska opinia publiczna, zmieniono metodę wykonywania egzekucji na śmiertelny zastrzyk. Krzesło używane jest na świecie w pięciu miejscach: w czterech stanach USA i na Filipinach, gdzie zostało wprowadzone podczas amerykańskiej okupacji.

Kto jest skazywany na karę śmierci?

Ci najbardziej okrutni mordercy, którzy z premedytacją i świadomie (ewentualnie pod wpływem środków odurzających) pozbawili życia drugiego człowieka lub wielu ludzi, często w sposób bestialski. Kim są zatem kobiety, które wchodzą z nimi w związki, gdy odsiadują karę oczekując na ostateczny wyrok? Kim są te, które widzą w nich kandydatów na partnerów i mężów? Na to pytanie odpowiada Linda Polman w książce „Laleczki skazańców”.

Hester, od dwudziestu lat znudzona żona, o możliwości korespondowania z więźniami, dowiedziała się z telewizji.

Poczuła, że może być dla kogoś najważniejsza. Że dla małżonka nie jest, upewniła się, gdy swoje długie blond włosy ścięła na krótko i zafarbowała na czerwono, a on nawet nie zauważył. Forrest traktował ją jak królową, pisał codziennie, czekał na spotkanie. Gdy po półrocznej wymianie korespondencji, wreszcie mogła go odwiedzić, już wiedziała, że chce z nim być. Na następne spotkanie, po roku, przyjechała już jako rozwódka i przyjęła oświadczyny więźnia. Kiedy ten silny, młodszy o prawie dwadzieścia lat, przystojny mężczyzna komplementuje ją i zauważa kolor nowej szminki, Hester czuje się jak bogini.

Poślub skazanego na śmierć – radzi spotkanej kelnerce, trzykrotnie zamężnej z katującymi ją brutalami – Nie może cię uderzyć, nie chrapie do ucha. Naprawdę uważam, że są idealni. Nie mogą dotknąć niczego innego, tylko twojego serca. Mężczyzna w celi śmierci musi podbić kobietę listami i starać się podtrzymać oczarowanie.

To dla niego jedyny kontakt ze światem zewnętrznym, często też jedyna szansa na rozmowę pełnymi zdaniami.

Gunkje z walki o ocalenie skazańca, uczyniła sens życia, do tej pory raczej nudnawego.

„Swojego” więźnia, Hanka, nazywa tamagotchi, bo niczym to zwierzątko w breloczku, musi go nakarmić, napoić i zadbać o jego poziom szczęścia. Jeśli nie wyślesz im dość pieniędzy na zakup pasty do zębów, mydła do golenia i szamponu, to się zaniedbują. Jeśli nie wyślesz im dość pieniędzy na tabletki witamin i puszki tuńczyka, to umierają na szkorbut. Ma się kim opiekować, dla kogoś znowu jest ważna. I okazało się, że ta kobieta, która nigdy nie umiała żadnego postanowienia doprowadzić do końca, która była obiektem drwin i pobłażliwych komentarzy, zorganizowała komitet obrony i zebrała ponad sto tysięcy dolarów na uratowanie Hanka. Celu nie osiągnęła, ale na pewno nikt już nie mówił, że jest tylko starą, zrzędliwą babą.

Psychiatrzy uważają, że kobiety wchodzące w związki z przestępcami są słabe psychicznie, bezradne i nawiedzone.

Zjawisko jest na tyle popularne, że uznane zostało za chorobę i doczekało się nazwy: hybristofilia. Słownik psychiatryczny definiuje hybristofila jako osobę podniecająca się i zafascynowaną kryminalistami, którzy popełnili ciężkie przestępstwa. Są tacy, którzy widzą w tych kobietach potrzebę matkowania i znajdowanie sensu swojej egzystencji w opiece nad biednym mordercą. Inni uważają, że kobiety w ten sposób realizują swoje wielkie marzenie o wpłynięciu na zdemoralizowanego mężczyznę i ocaleniu go poprzez zmianę. Jest też teoria, że czują się przez to silniejsze, jakby przesiąkały brutalnością swoich zamkniętych partnerów. Często są to kobiety po przejściach, które w dotychczasowych związkach doświadczyły głównie przemocy i poniżenia. Teraz mogą kogoś kochać i pozostać bezpieczne.

Ta książka nie jest tylko spisem historii miłosnych, które pisane są przez kraty.

Są one raczej pretekstem do opisu więzień, amerykańskiego systemu, a także dokładnego raportu z wykonanych egzekucji i prowadzących do niej dni. Jak to jest ze słynnym ostatnim posiłkiem i kto ma prawo do zapisania swych ostatnich słów? Jaki jest stosunek społeczeństwa do więzień o zaostrzonym rygorze? Jak pracują adwokaci z urzędu? Autorka bierze na warsztat Teksas, bo to stan słynący z wyjątkowo surowych mieszkańców, ostrych zasad i wysokiego wskaźnika wykonywanych wyroków. Dla przykładu za kradzież krowy grozi kara ośmiu lat więzienia i nikogo to nie szokuje, bo krów się w Teksasie nie kradnie. To także stan, w którym trzy lata gubernatorem był późniejszy prezydent George W. Bush, który w trakcie swojej kariery na tym stanowisku podpisał pięćdziesiąt dziewięć nakazów egzekucji i nie uhonorował żadnego wniosku o odroczenie wyroku. Nawet tego od papieża.

Dyskusja o karze śmierci trwa nieustannie, podobnie jak walka o ograniczenie dostępu do broni.

Argumenty są od lat te same po obu stronach, kompromis nie wydaje się możliwy. Linda Polman w swojej książce nie ocenia i nie wydaje wyroków. Ale choć nie staje jasno po żadnej ze stron, nie dodaje komentarzy od siebie, to wydźwięk książki „jest na nie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *