Change font size Change site colors contrast
Uncategorized

Blessingway, or Babyshower reversed

21 listopada 2017 / Emilia Musiatowicz

The tradition of Babyshower is well established in all over the world.

It is an event organized before the arrival of a newborn. As the name suggests, it focuses on the child - gifts are for the baby, gadgets are also for children, even a cake, fortunately or unfortunately for the future mother, often is diaper-like and inedible. This is usually one of...

The tradition of Babyshower is well established in all over the world. It is an event organized before the arrival of a newborn. As the name suggests, it focuses on the child – gifts are for the baby, gadgets are also for children, even a cake, fortunately or unfortunately for the future mother, often is diaper-like and inedible. This is usually one of the last opportunities before giving birth to meet friends to exchange gossip and spend these carefree moments together.

When I mention my Babyshower I get emotional – there were balloons, lanterns, cocktails, delicious dishes, alcohol-free and alcoholic wines, there was an edible cake and there were gifts and photos. There was me and my tremendous belly, there were women and girls who I love, who are important in my life and for whom I am important as well. It was an exceptional event.

Was there anything missing? Absolutely not! But when my friend’s Babyshower was drawing near, I felt that it would be worth doing something just for her. First of all, I thought about a gift – so that in this toy-baby- linen madness there was a little something for her as a woman, not just a future mother. But is that enough? After all, you should have absolutely everything you desire at the threshold of a birth. I know that this is an inappropriate comparison, but it should be compared with something like a „last meal”; before the execution. I have come to the conclusion that it is unfair – the baby has a babyshower even before the birth, while dad has permission to attend a post-birth party with his friends (in Polish – also called Babyshower). And mum? It turns out that there is an American (of course) tradition, which puts mum at the centre of attention – Blessingway, also called Mother’s Blessing. This ritual comes from the North American tribe of Navajo, which used to consist in performing complicated prayers over a woman expecting a child. Nowadays, the purpose of such a ceremony is to prepare us for this new role on the spiritual level.

How do we do this?

Separate date

If we are to focus on the mother, let’s not join the event with babyshower if it is planned. Let’s have a separate meeting, maybe even a surprise. Let it be a special day!

Preparing your home

Let’s create the mood – light the candles, buy fresh flowers, let’s take care of the musical setting. A good atmosphere is the foundation of well-being.

Preparing the mum

On that day, the mother-to- be should feel special. For this purpose we can prepare a homemade spa just for her, organize make-up or manicure, pay for a massage or her favourite beauty treatment. If it’s not too risky, you can make an appointment with a hairdresser. Another alternative is simply doing your hair together and offering our heroine a flower wreath.

Food for thought

Let’s sit down, talk and recall. Just like that. Unity Ribbon (hmm?) However silly it may sound, it is supposed to be a symbol. Let’s have a ribbon prepared, which each of the girls will put on their hands and take off only after the mother has begun giving birth. In this symbolic way, we will show her that we are joining her in anticipation. Memorabilia Of course, let’s give the future mother a gift – a new lipstick, a mascara, a blouse (not the one for breastfeeding), a handbag (not just a stroller bag) – so that she doesn’t forget about her femininity. But at the same time let’s prepare some souvenirs – wishes to be read after childbirth, fridge magnets, which each girl will decorate. Let there be a small souvenir left after this day.

Food and drink (obviously!)

Everybody knows that a pregnant woman can’t be denied food unless you want to be devoured by mice – let’s make sure she has a feast for the palate. These are just a few suggestions – of course, the plan of the event depends on what the future mother’s preferences are. We can organize belly painting, Pregnancy-Belly Casting (only where to hold such a piece of art afterwards?), dancing, singing, praying, watching a movie together (make sure these aren’t videos from labour on YouTube!) – everything that will make the future mother feel your warmth and support is allowed.

Let us celebrate the fact that her body has become someone’s home and the whole world for many months. And at the same time let us give her the feeling that she is a woman, our colleague, friend, sister and that we are with her now and will be later. That really means a lot.

 


Photo / Designed by Freepik

Rozmowy

‚6 pytań do’, czyli mini wywiad z Karoliną Pawlak

30 stycznia 2018 / Monika Pryśko

Karolina Pawlak na co dzień pracuje jako trener personalny.

Ale ważniejsze jest to, że jest aktywną mamą dwóch małych chłopców, piękną kobietą, interesującą rozmówczynią - w pakiecie. Kompletny kobiecy pakiet - w dodatku święcie przekonany, że chcieć to móc! Jaki masz pomysł na swoje macierzyństwo? Szczerze, nie mam. :) Tym bardziej, że nie planowałam tego macierzyństwa, cały czas się uczę i doświadczam, jak...

Karolina Pawlak na co dzień pracuje jako trener personalny. Ale ważniejsze jest to, że jest aktywną mamą dwóch małych chłopców, piękną kobietą, interesującą rozmówczynią – w pakiecie. Kompletny kobiecy pakiet – w dodatku święcie przekonany, że chcieć to móc!

Jaki masz pomysł na swoje macierzyństwo?

Szczerze, nie mam. 🙂 Tym bardziej, że nie planowałam tego macierzyństwa, cały czas się uczę i doświadczam, jak to jest być mamą. Nawet, gdy mam jakiś pomysł czy plan, to zaraz życie to weryfikuje. Zresztą, dzieci tak szybko rosną, jak już coś ustalę i zaplanuję wobec np. Tymka, to zaraz się okazuje, że plan już się przedawnił, bo syn już jest na innym etapie rozwoju.

Twoje dziecko pyta – mamo, co robisz w życiu? – co odpowiadasz.

Po prostu żyję. 🙂 Żyję z dnia na dzień, każdego dnia staram się, żeby miał co zjeść, żeby miał w co się ubrać, żeby miał czysto w domu i przede wszystkim miał ten dom. 😉 Staram się nie zwariować w tym świecie oraz pogodzić swoją pracę, obowiązki domowe oraz bycie mamą.

Jaki jest Twój ulubiony kobiecy rytuał?

Staram się raz w miesiącu pójść do kosmetyczki na manicure/pedicure – te chwile celebruję na 100%. Jednak takim moim codziennym rytuałem są poranne zabiegi na twarz. Lubię, gdy jeszcze cały dom śpi, jest cisza i spokój. Lubię z samego rana przed wyjściem do pracy zadbać o moją twarz, na spokojnie zrobić peeling, użyć toniku, wklepać krem pod oczy…

Jeszcze jednym takim moim rytuałem, choć nie jest on typowo kobiecy, jest oglądanie seriali i czytanie książek w ulubionym szlafroku, z pyszną kolacją, w ciszy i spokoju, gdy moje dzieci już śpią. Bywa że to jedyny posiłek w ciągu dnia jedzony bez pośpiechu!

 

Które trzy rzeczy czy sytuacje dały Ci ostatnio najwięcej satysfakcji?

Dużą satysfakcję dają mi ostatnio moje dzieci. Cieszę się, gdy widzę, że moje nauki nie idą na marne, gdy mój syn w sklepie czy na ulicy mówi: dzień dobry, dziękuję, proszę, nie ma za co. Albo gdy wyciągam odkurzacz, a on chwyta za niego i mówi, że mi pomoże. 🙂

Nie ukrywam, że satysfakcję mam z osiągnięć swoich podopiecznych. Ostatnio jedna z nich zrzuciła 7kg w 2 miesiące – oczywiście to jej zasługa, ale trochę też maczałam w tym palce.

Mam też satysfakcję, kiedy mój partner mnie doceni, zauważy, ile robię na co dzień i po prostu powie DZIĘKUJĘ.

Spontanicznie czy z kalkulatorem? Jak według Ciebie warto podchodzić do życia?

Z kalkulatorem i notesem pod pachą – kto mnie zna, to wie. Bo jak inaczej? Uważam, że im więcej dzieci w domu i obowiązków, to kobieta jest jeszcze bardziej zorganizowana i znajdzie czas na wszystko! Tak też jest ze mną. Kiedy był sam Tymek, oczywiscie wszystko bylo rozplanowane, by pogodzić pracę, dom, dziecko, treningi, czas dla siebie, ale gdy pojawił się Leon, moja organizacja wskoczyła na poziom high. Nagle w jedną dobę potrafię zrobić tyle, co kiedyś w trzy.

Czym jest według Ciebie hasło Mother- Life Balance?

Im więcej od siebie wymagam i się nakręcam, tym jest gorzej. Czasami warto wyluzować i się nie spinać, zobaczyć, co los przyniesie. Uczę się tego od mojego partnera, dzięki niemu udaje mi się nie zwariować. Ale jak już naprawdę mam wszystkiego dość, a nie daj Boże coś w ciągu dnia się „sypie” i nie jest po mojej myśli, to po prostu olewam sprawę i czekam, aż sytuacja sama się rozwiąże.

Gdybyś mnie zapytała o to zaraz po narodzinach Tymka, to bym Cię wyśmiała. Pomijając depresję poporodową, przez jakieś 3-4 miesiące było tylko i wyłącznie Mother-Life, bez Balance. Byłam totalnie oddana macierzyństwu. Ja nawet nie widywałam się z koleżankami! Całymi dniami tylko ja i dziecko, nie były istotne moje potrzeby, liczył się tylko Tymon. W koncu nadszedl ten moment, gdy się ocknęłam, zwróciłam uwagę, że cały czas mówię do siebie w osobie trzeciej – mama zrobi, mama pójdzie. Nie było żadnego JA. Zaczęła mi też doskwierać samotność, brak kontaktu z dorosłymi ludźmi, z którymi można porozmawiać pełnymi zdaniami. Wtedy postanowiłam wrócić do pracy. Zaczęłam od 2 dni w tygodniu. Mój partner mnie wspierał, wymienialiśmy się opieką, on wracał z pracy, to ja do niej szłam. Znalazłam też fajną nianię, która dorywczo nam pomagała, a ja mogłam wyjść z partnerem do kina czy na kolację. Pamiętam do dziś moje pierwsze wyjście „na miasto”, byłam podekscytowana, że jest godzina 21:00, a ja nie jestem w domu tylko wśród ludzi i to dorosłymi. I że mogę iść swobodnie ulicą i złapać oddech…

 

Pamiętam, że gdy prowadziłam zajęcia, na pięciominutowych przerwach szłam do łazienki, laktatorem ściągałam mleko i szłam dalej prowadzić zajęcia. Albo jechałam na szkolenie z podróżną lodówką, do której chowałam ściągnięte mleko. Także chyba to macierzyństwo da się pogodzić z byciem sobą.

Teraz po 5 latach macierzyństwa wiem, że to my same narzucamy sobie Mother-Life bez Balance. Wymagamy od siebie za dużo, boimy się krytyki, mamy wyrzuty sumienia, jak zostawimy dziecko na 2 godziny z mężem, nianią czy babcią.

Ja zdecydowanie wybrałam Mother-Life Balance, bo inaczej nie wytrzymałabym psychicznie. Mam takie szczęście, że kocham swoją pracę, że moja praca jest moją pasją. Mam też o tyle fajnie, że sama zarządzam swoimi godzinami pracy, dlatego w moim kalendarzu jest czas na pracę, na kosmetyczkę, na wino z koleżanką czy randkę z mężem. Trzeba po prostu pamiętać, że oprócz tego, że jesteśmy mamami, jesteśmy również kobietami! Że potrzebujemy czasu dla siebie! Nie bójmy się prosić o pomoc mamę, teściową czy rodzeństwo…jeśli czujesz, że potrzebujesz chociażby iść się zdrzemnąć albo wyjść na siłownię czy spotkać się z koleżanką, to nie tłumacz sobie, że nie dasz rady, bo masz dziecko/dzieci, tylko po prostu to zrealizuj!

Myślę, że jest wiele sposobów, aby pogodzić pracę, macierzyństwo i czas dla siebie. Ja jeszcze do niedawna zarabiałam tyle, żeby akurat zapłacić niani, ale czułam się wspaniale, bo wychodziłam do ludzi i robiłam to, co uwielbiam!

Zawsze lubiłam hasło GIRL POWER, nie od parady mój pierwszy tatuaż, czyli Bójka z Atomówek. 😉 Zmodyfikujmy je na MOTHER POWER! Uważam, że nie ma nikogo tak silnego i zaradnego jak kobieta, która jest mamą!

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo