Change font size Change site colors contrast
Felieton

Wychowanie w trzeźwości? WTF?

8 listopada 2017 / Magda Żarnowska

Siedzę sobie w pracy i w poszukiwaniu zapału usilnie wpatruję się w okno.

Po głowie zaś kołaczą się echa informacji o nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. W projekcie zmian, przygotowanym przez Ministerstwo Zdrowia, przewidziano całkowity zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych, z wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych oraz ograniczenia w reklamowaniu piwa, a także w sprzedaży alkoholu z przeznaczeniem do spożycia w...

Siedzę sobie w pracy i w poszukiwaniu zapału usilnie wpatruję się w okno. Po głowie zaś kołaczą się echa informacji o nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości. W projekcie zmian, przygotowanym przez Ministerstwo Zdrowia, przewidziano całkowity zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych, z wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych oraz ograniczenia w reklamowaniu piwa, a także w sprzedaży alkoholu z przeznaczeniem do spożycia w domu. Tyle teorii, a co na to praktyka?

Moje jeszcze bardzo młode i hipisowskie serce krwawi na tę myśl. Kto jak kto, ale ja doskonale pamiętam czasy studenckie i liczne piwka wypite pod chmurką w kampusie akademickim. Nikt z moich rejonów nie wyprze się uczestnictwa w choć jednej Kortowiadzie, a mając takie doświadczenia z czułością wspomina przede wszystkim swobodę obyczajów, która tam panowała, a która jednak nie stanowiła podstawy do naruszania prawa lub cudzej nietykalności cielesnej. Nietrudno też przypomnieć sobie, dlaczego piwko wypite na dziko było lepsze od piwka wypitego w knajpie. Jak wszyscy doskonale wiemy, jeśli nie wiadomo, o co chodzi – chodzi o pieniądze, czyli po prostu tak jest taniej. Jeśli już doszukiwać się innych przyczyn wyboru piwka na dziko, można bez wątpliwości przywołać bardziej urokliwe okoliczności przyrody, sytuacje kiedy spontanicznie w parku bardziej ma się ochotę na coś z dodatkiem chmielu niż wypicie zdrowej skądinąd wody (jak zwierzęta?). Wszyscy tęsknimy za życiem bliżej natury, a nasze polskie Hygge nie obejdzie się najwidoczniej bez napojów wyskokowych.

A potem przed oknem przechodzi przedstawiciel lokalnego folkloru.

Mam niewątpliwą przyjemność pracowania w centrum całkiem sporego miasta, a centra jak wiemy, wyjątkowo potrafią przyciągać mniejszych lub większych pijaczków oraz bezdomnych. Prawdopodobnie jak światło ćmy, ich wabią lokalne ośrodki kultury, teatry, kina, opery. Patrzę na tego człowieka, którego wnętrze być może jest głębokie jak Rów Mariański (natomiast zewnętrze nie skłania do poznawania bliżej), który zataczając się, gromko pokrzykuje do swego towarzysza, przemieszczającego się drugą stroną ulicy. Pierwsza refleksja, jaka przychodzi mi do głowy, to to, że oni zazwyczaj mają wyjątkowo donośne głosy! Może to jakiś niezbadany efekt uboczny nadużywania tanich nalewek i borygo.

Druga refleksja jest poważniejsza. Dociera do mnie i do mojego matczynego serducha powoli – gdyby tak zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych przyczynił się choć trochę do ograniczenia takich widoków…?

Nie wiem, czy tak jest wszędzie, ale tutaj pijaczki wystają niemalże na każdym rogu. Siadając na ławce w parku staram się nie myśleć, kto na niej przed chwilą spał, baczną uwagę zwracam jednak na to, czy pod spodem nikt nie pozostawił żadnych płynów ustrojowych lub innych wydzielin. Najgorsze jest lato, kiedy panowie sobie bezczelnie piwkują, a wypite browarki w trybie natychmiastowych uderzają im do głowy. Wówczas przemarsz do domu, nawet z wózkiem, to niekończące się pasmo zaczepek. Wiem, wiem, zawsze mogę starać się wmówić sobie, że po prostu fajna ze mnie laska i z takiej atencji należy się jedynie cieszyć… Nic z tych rzeczy – idąc z wózkiem, z małym dzieckiem przy wózku, non stop drżę o ich bezpieczeństwo. O to, czy nikt ich nie zaczepi, czy dzieciaki przypadkiem nie nadepną komuś na odcisk – istna katorga. Czy nie wdadzą się w niepotrzebną rozmowę z zaczepiającymi.

I co odpowiedzieć, kiedy młody pyta: a co tak śmierdzi? I tak dzień w dzień.

Niestety, mimo wrodzonego optymizmu i tematu muzycznego Monty Pythona „Always look on the bright side of life” dudniącego stale w mych uszach, muszę przyznać, że jestem w tej kwestii mocno sceptyczna. Wszakże spożywanie alkoholu w miejscach publicznych już dziś jest zakazane, a jednak wytrawni konsumenci, koneserzy napojów wysokoprocentowych, zawsze znajdą sposób, żeby ominąć literę prawa. Co więcej, mam przeczucie, graniczące z pewnością, że policja nadal będzie w tej sprawie bezsilna. W końcu z konsumentami znają się nie od dziś, a więzienia już teraz są przepełnione. Zresztą, jaki jest sens nakładania entego mandatu na Wieśka czy Zbyszka, którzy poprzednich czterdziestu także nie zapłacili… Do prac społecznych też pewnie się nie nadają. Przecież siły nie te. Wątłe to takie, że byle podmuch wiatru przewróci, no chyba, że stabilnie wesprą się na grabiach, którymi to mieli grabić liście i ustabilizują poziom alkoholu we krwi, a wtedy przecież wiadomo, że trzeba odpocząć. Myślę, że na nich ograniczenia w wyświetlaniu reklam czy sprzedaży czegoś „na wynos” w miejscowych monopolach, nie zrobią po prostu wrażenia. Oni przygotują się lepiej i będą pijani już wcześniej.  

Boję się, że najbardziej oberwie się hipsterskim zwolennikom napojów niskoprocentowych, którzy przy Lechu Light lubią rozprawiać w miejskiej przestrzeni o premierach filmów w kinach studyjnych. Takim to zawsze wiatr w oczy. No i może jeszcze urban legend o tym, jak policja wezwana do sąsiadów założyła niebieską kartę rodzinie, w której po położeniu dzieci, rodzice uraczyli się lampką wina, będą krążyć trochę częściej… Życie.  

 

 

Zdjęcie główne: Designed by Freepik

Felieton

Każda z nas ma w sobie dwa wilki

30 października 2022 / Agnieszka Jabłońska

Dzisiaj, kiedy emocje wrą i czujemy ogrom gniewu.

Dzisiaj, kiedy jesteśmy jednością na polu walki. Dzisiaj, kiedy w Polsce dzieje się rewolucja, chcę Ci przypomnieć legendę Czirokezów.

„Stary człowiek uczył swojego wnuka o życiu. Powiedział do chłopca:

– W moim wnętrzu toczy się walka. To jest straszna walka, toczona pomiędzy dwoma wilkami.

Starzec zrobił pauzę, by zaczerpnąć tchu, lecz po chwili kontynuował z poważną miną:

– Jeden z wilków jest zły. On jest gniewem, zazdrością, smutkiem, żalem, chciwością, pychą, użalaniem się nad sobą, poczuciem winy i niższości, kłamstwem, fałszywą dumą, pragnieniem dominacji i ego.

– Drugi wilk jest dobry – starzec rozpromienił się. – On jest radością, pokojem, miłością, nadzieją, pokorą, uprzejmością, dobrocią, hojnością, prawdą, współczuciem i wiarą.

– Taka sama walka toczy się w tobie – podsumował starzec – i wewnątrz każdego innego człowieka.

Wnuk zastanowił się przez chwilę, a potem zapytał dziadka:

– Który wilk wygra?

– Ten, którego nakarmisz – padła odpowiedź.”

 

Dzisiaj do głosu dochodzi nasz zły wilk. Dzisiaj karmimy go gniewem, który daje nam energię do działania. Chcemy, aby urósł i aby szedł z nami ramię w ramię w czasie protestów. Aby użyczył nam swojej mocy do zebrania się w tłumie, do krzyczenia jednym głosem. Dzisiaj sięgamy do naszej mocy, która drzemie w każdej z nas. 

Jesteśmy obecne w Internecie, na forach, na protestach. Rozmawiamy z naszymi bliskimi, wyjaśniamy dzieciom i krewnym motywy naszego postępowania. Dostajemy wsparcie od naszych matek i babć, a nawet dziadków, którzy do tej deklarowali solidarność z kimś innym. 

Dzisiaj mocno stąpamy po ziemi, chcemy, aby echo naszych kroków rozbrzmiewało w całej Polsce. Dzisiaj używamy ciężkich słów, używamy ich jako naszych mieczy, jako broni i jako tarczy. 

 

Nasze wilki są gotowe stanąć do walki. Niektóre z nas już zaczęły, padł pierwszy kamień i z piersi wydarł się krzyk. Ręce zacisnęły się na czyichś ramionach. Wilk zawył. 

 

Dzisiaj jeszcze nie myślimy o jutrze, bo trwamy w walce, która nas porwała, czujemy jedność z tłumem i współodczuwamy z jednostką. Każde słowo jest jak dolanie oliwy do ognia – czasami po kropelce, a czasami całym strumieniem. W powietrzu unosi się strach pomieszany z ekscytacją. Wilki warczą, to nasza walka. 

***

Jutro. Jutro chcemy obudzić się w świeckim państwie. Jutro chcemy czuć się bezpieczne i wolne. Chcemy decydować o sobie i być równouprawnioną częścią społeczeństwa. Chcemy, aby jutro koszmar się skończył. Juto chcemy ubrać się w to, na co mamy ochotę i iść tam, gdzie nam się podoba, bo czeka nas zupełnie nowy dzień. I słońce będzie świecić na niebie, a ciepłe promienie będą ogrzewać nasze twarze. Jutro będziemy wiedziały, że wczoraj stałyśmy się częścią czegoś ważnego, że dzięki naszej energii dokonała się zmiana. Jutro również będziemy pamiętały, że mamy moc, po którą możemy w każdej chwili sięgnąć i o tym, że możemy krzyczeć jednym głosem. 

***

Tylko widzisz, jeśli dzisiaj poleje się krew, jeśli dzisiaj usłyszysz o jeden krzyk za dużo, jeśli dzisiaj otworzysz swoje serce na nienawiść, weźmiesz do ręki kamień, Twój zły wilk stanie się silny. Dzisiaj myślisz, że potrzebujesz tej siły, żeby walczyć. Dzisiaj wymagasz od siebie bycia wojowniczką, energia walki jest dobra, mobilizująca. Jeśli jednak zaczniesz karmić złego wilka nienawiścią, zaczniesz patrzeć na ciemny świat i zaciśniętymi zębami mówić „oni”, jutro może wciąż pozostać za mgłą. 

Wilk, którego dzisiaj karmisz, jutro nie zaśnie. Będzie miotał się w Twoim wnętrzu i powoli odbierał Ci radość, będzie Cię trawił niczym ogień. Być może wypali do cna to, co miałaś w sobie wcześniej i narodzisz się na nowo. Być może tego właśnie potrzebujesz, bo ogień będzie miał moc, która uleczy Twoje rany i która sprawi, że zmniejszy się Twoje cierpienie. Być może wcale się tego nie spodziewasz i patrząc w lustro jutro, będziesz zdziwiona. 

***

 

Pamiętaj, że masz w sobie dwa wilki. Ten dobry tam jest. Pamiętaj, jaka gwiazda świeci dzisiaj nad nami wszystkimi. Robimy to, co musimy, bo kochamy siebie i naszych bliskich. Kochamy ogromną miłością dzieci, które są już z nami i te, które być może się pojawią. Pamiętaj, proszę, że najważniejsza jest w tym wszystkim miłość. Gdy zatracisz się w walce, pamiętaj, że naprzeciwko Ciebie stoją ludzie. Ludzie, którym najprawdopodobniej tej miłości zabrakło, których życie być może nie było nigdy takie, o jakim marzyli. Nie wymagaj jednak od siebie zrozumienia i empatii dla kogoś, kto Cię krzywdzi. Pamiętaj jednak, że narracja nienawiści,  jest ostrym mieczem, który ma dwa końce. Trafia w osobę, w którą jest skierowana, ale jednocześnie zostawia w Twoim sercu ślad. Taki zatruty kolec będzie karmił złego wilka. 

 

***

Dzisiaj przytul swojego chłopaka, narzeczonego męża i swoje dzieci. Zadzwoń do swoich bliskich, którzy się o Ciebie martwią. Pamiętaj, nie jesteś sama w tej walce, żadna z nas nie jest. Zgromadź niezbędną energię i działaj – protestuj, angażuj się. Wieczorem… wieczorem jednak nakarm dobrego wilka. Współczuj, odczuwaj, odpocznij. Walka kiedyś się skończy, a na podwalinach tego, co zostanie, zbudujemy nowy, piękny świat. Świat pełen miłości, bo przecież o to właśnie walczymy dzisiaj, prawda? 

 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo