Kiedy na świecie ma pojawić się dziecko, myślisz kategoriami – zapewnić mu wszystko to, czego sama nie miałaś. Aby przychylić maleństwu nieba czytasz najróżniejsze poradnik i literaturę fachową, tylko po to, by stwierdzić, że i tak nie dasz rady spełnić wszystkich wymagań stawianych przez ekspertów. Zanim zaczniesz załamywać ręce, skup się na tym, co najważniejsze, a więc na otoczeniu malucha, bo to między innymi ono będzie stymulowało dziecko do prawidłowego rozwoju. Na co przede wszystkim zwracać uwagę podczas aranżacji dziecięcej przestrzeni? Sama niedawno zadawałam sobie to pytanie…
Kto ma rację?
Pokoje dziecięce zawsze kojarzyły mi się z kolorami, pstrokacizną i tonami zabawek. Chociaż sama nie miałam wiele, w mojej małej przestrzeni królowały postaci z bajek, różnobarwne tkaniny i kreatywność. Wszystkie wspomnienia poszły jednak w niepamięć, gdy kilka lat temu, w dziecięcych aranżacjach wnętrz zaczęły królować szarości, stonowane kolory i absolutny minimalizm, zakrawający czasem o szpitalną sterylność. Czy tak powinna wyglądać stymulująca przestrzeń współcześnie żyjącego dziecka? Aby odpowiedzieć na to pytanie, zagłębiłam się w prace takich badaczy, jak znana większości ekomam Maria Montessori, która o teorii przestrzeni pisała sporo, a także badania Janusza Korczaka, Marii Dunin-Wąsowicz, Susan Stephenson i Rudolfa Steinera. Oto do jakich wniosków udało mi się dojść.
Pokój Twojego dziecka to warsztat
Prawidłowo zagospodarowania przestrzeń dziecka jest jednym z ważniejszych czynników wpływających na jego prawidłowy rozwój – z tym zgadzają się wszyscy pedagodzy. Jedni mają bardziej, inni mniej radykalne podejście do sprawy. Najważniejszym założeniem postulowanym przez Marię Montessori jest taka aranżacja przestrzeni, by ilość ograniczeń była minimalna. Musi być bezpieczna i dostępna dla małego człowieka. Najbardziej kontrowersyjne stanowisko prezentuje wspomniany już Janusz Korczak, który podkreśla, jak wielką krzywdę wyrządzamy dzieciom zmuszając je do przebywania w wystylizowanych pokojach i „wylizanych” ogrodach:
Jeśli pokój dziecinny, wbrew naszym zakazom, tak często bywa warsztatem i składem rupieci, więc materiału do wykonywania zamierzonych robót, czy nie w tym kierunku należy zwrócić poszukiwania? Może do pokoju małego dziecka potrzeba nie linoleum, a fura zdrowego żółtego piasku, spora wiązka patyków i taczka kamieni? Może deska, tektura, funt gwoździ, piła, młotek, tokarnia byłaby milszym podarkiem niż „zabawa”, a nauczyciel rzemiosł pożyteczniejszy niż mistrz gimnastyki czy pianina. Ale trzeba by z dziecinnego pokoju przepędzić szpitalną ciszę, szpitalną czystość i obawę o zadrapanie palca.
Janusz Korczak „Prawo dziecka do szacunku”
Chociaż podejście to wydaje się być dość radykalne, zgadzam się z nim w zupełności. Oczywiście, nie można odczytywać go dosłownie jako wytycznych do stworzenia piaskowego raju dla dziecka (chociaż swoją drogą piasek między palcami u stóp dawałby może jakieś poczucie wiecznych wakacji). Musisz zwrócić uwagę na słowo najważniejsze, którym jest warsztat. Zabawa, twórcze działanie, ale i organizacja przestrzeni. Jak podkreśla Maria Dunin-Wąsowicz pokój dziecka powinien być pozbawiony zepsutych zabawek (w warsztatach nie ma przecież zepsutych narzędzi) i wszystko powinno mieć swoje miejsce. W dobrym warsztacie wszystko łatwo można znaleźć. Wbrew pozorom, dzieci również zwracają uwagę na logiczną segregację posiadanych przedmiotów, nawet jeśli jest ona dla nas czasem zupełnie niezrozumiała. Dziecko dość szybko nauczy się, że sprzątanie po „robocie” jest zwyczajnie praktyczne. W ten sposób uczy się odpowiedzialności za swoje rzeczy i utrzymywania porządku.
Ciasny, ale własny
Które dziecko prędzej czy później nie marzy o swoim własnym pokoju. To zupełnie naturalne, że każdy chce mieć swój kąt. Chociaż nie zawsze jest to możliwe, ze względu na ograniczony metraż czy inne przeciwności losu, nawet mały „kącik”, wydzielona przestrzeń (zabudowane łóżko, namiot czy inna skrytka) na własność, o której Twoja pociecha sama będzie mogła decydować i będzie w niej niepodzielnym władcą, jest istotna. Dlaczego to aż tak istotne? Podejmowanie pierwszych świadomych decyzji co do wyglądu tego miejsca uczy dziecko samodzielności. Jeśli pozwolisz na tą ważną lekcję swojemu maluchowi, pokażesz mu, że szanujesz jego odrębność jako małego człowieka. Zostawiając mu nienaruszalną przez Ciebie przestrzeń pozwalasz także na kontynuowanie zaawansowanych prac, jakimi jest np. wznoszenie budowli z klocków. Uczysz tym swoje dziecko cierpliwości, wytrwałości i dążenia do celu. Zabawa, która w ten sposób ewoluuje jest idealną pożywką dla kreatywności i wyobraźni, która w dzisiejszych szybkich i byle jakich czasach jest na wagę złota!
Skrojone na miarę
Kolejną ważną rzeczą, o której jako rodzic musisz pamiętać, jest to, że pokój dziecka nie jest urządzany raz na zawsze. To przestrzeń, która musi być dostosowywana do aktualnych możliwości i potrzeb dziecka. Meble powinny być więc uniwersalne i najlepiej „rosnące” z dzieckiem. Maluch zawsze musi mieć dostęp do tego, co znajduje się w jego pokoju. Chodzi więc nie tylko o łóżeczko, które według wyznaczników Montessori powinno znajdować się na podłodze (sam materac lub materac na niewysokim stelażu), by dziecko mogło na nie swobodnie wejść, ale także o wszelkie zabawki, pomoce plastyczne takie jak papier, kredki, farby i inne przedmioty znajdujące się w pomieszczeniu. Jeśli więc podobnie jak ja, jesteś mamą kilkunastomiesięcznego brzdąca, powinnaś zadbać o to, by zabawki ułożone były na tackach, w pudełkach i koszach w taki sposób, aby można było do nich bez problemów sięgnąć. Zapełniaj półki na wysokości rączek dziecka. Dla rocznego malca taki sposób „podania” będzie o tyle fascynujący, że sięgając po dany przedmiot, będzie odbierać również takie bodźce jak dźwięk podczas wysypywania wszystkich zabawek na podłogę. Nieco starszy maluch będzie mógł „aranżować” przestrzeń półki w swój własny sposób, według swojego schematu. Bez obaw – ja też wciąż nie odkryłam jakim wykładnikiem kieruje się moja córka rozrzucając wszystko po ziemi, ale może kiedyś do tego dojdę 😉
Czym skorupka za młodu nasiąknie
Książki zawsze stanowiły w moim domu świętość. Tego samego chcę nauczyć moje dziecko. I właśnie dlatego, podobnie jak Maria Dunin-Wąsowicz uważam, że powinny mieć wyjątkowe miejsce również w pokoju dziecinnym. Od małego uczę moją córkę, by miała do nich szacunek i odkładała je na miejsce. Mamy także specjalną półkę, na której poukładane są zbiory Niny. Te, z których w danej chwili korzysta najchętniej ułożone są frontem do niej, pozostałe – grzbietami. Chociaż nie „dorobiłyśmy się” jeszcze specjalnego miejsca do wspólnego czytania, co ważne jest w pedagogice waldorfskiej (czytamy dosłownie wszędzie), prędzej czy później może takie znajdziemy.
Kontakt z naturą
Pierwsza rzecz, która rzuca się w oczy, gdy wchodzisz do przedszkola waldorfskiego lub montessoriańskiego, to naturalne materiały. Chodzi nie tylko o drewniane meble i zabawki, ale także materiałowe lalki i różnobarwne tkaniny, wiklinowe kosze, rośliny oraz pudełka wypełnione muszlami, kasztanami, szyszkami, liśćmi i kamykami do zabawy. Rozwój zmysłów, w tym dotyku, jest niezwykle istotny w pedagogice waldorfskiej, dlatego w urządzaniu wnętrza dla dziecka powinnaś stawiać na materiały autentyczne, oddające właściwy ciężar, temperaturę i fakturę przedmiotów. Takie „zabawki” świetnie rozwijają wyobraźnię, zachęcają do kreatywności, a także ćwiczą umiejętności manualne. Pozwalaj więc dziecku na znoszenie do domu kasztanów czy kamieni ze spaceru – może wyrośnie z niego dzięki temu geniusz?
Co za dużo, to niezdrowo
Rotacja zabawek – to ona uratowała mnie od nadmiaru. W czasach, gdy dzieci obsypywane są prezentami jest jedyną receptą na niezwariowanie. Bombardujemy maluchy zbyt dużą ilością bodźców – nic więc dziwnego, że ciężko im się skupić na jednej czynności. Zamiast więc eksponować na półkach wszystko, co posiada Twoje dziecko, zaproponuj mu ograniczoną liczbę zabawek. Pozostałe schowaj. Kiedy zauważasz, że czymś się już nie bawi – odłóż do pudełka. Za jakiś czas przypomnij o czymś z wcześniejszego okresu. Kto wie, być może stara zabawka zostanie odkryta na nowo.
Magia koloru
Kolejną „zmorą” dziecięcych pokoi do niedawna były zbyt jaskrawe kolory. Chociaż pobudzały one wyobraźnię, przeładowywały przestrzeń i wywoływały wizualny chaos. Pedagodzy radzą, by w aranżacji wnętrza dziecięcego pokoju stawiać na kolory neutralne, co pozwoli na umiejętność skupienia uwagi i odbierania najważniejszych bodźców. Takie kolory jak biel, popiel, kolory ziemi czy lnu będą dobrą bazą do jaskrawych zabawek i przedmiotów znajdujących się w pokoju dziecka. Jeśli Twoja pociecha jest już starsza uszanuj jej niepowtarzalny charakter i weź pod uwagę upodobania kolorystyczne. Pamiętaj jednak, by np. zamiast cytrynowego odcienia farby, wybrać tę o tonacji musztardowej lub zgaszonej żółci, która będzie działała kojąco na zmysły.
Ruch to zdrowie
Nie każdy może pozwolić sobie na dodatkowy pokój do harców. Każdy jednak powinien bezwzględnie zachęcać swoje dziecko do ruchu i zabawy. Jeśli pozwala na to pogoda – bieganie, wspinanie, skakanie czy zabawa z piłką mogą z powodzeniem odbywać się na świeżym powietrzu. Co jednak jeśli aura nie sprzyja takim aktywnościom na zewnątrz? Wystarczy dobrze zaaranżowana przestrzeń w domu, a więc zwyczajne niezagracanie go. To kolejny dowód na to, że minimalizm we wnętrzach jest perfekcyjnym rozwiązaniem. A dla dzieci wyjątkowo aktywnych (czuję w kościach, że to o mojej córce za kilkanaście miesięcy) świetnym rozwiązaniem będą również drabinki, huśtawki, linki do podciągania czy równoważnie zamontowane w domu. Pozwolą na rozładowanie dodatkowej energii i spożytkowanie jej w wartościowy sposób. Pamiętaj jednak, że nawet najciekawsza domowa sala gimnastyczna nie zastąpi wspólnych wypadów na łono natury, gdzie przy okazji można nazbierać nowych materiałów do zabaw – kasztanów, patyków czy liści…