Change font size Change site colors contrast
Felieton

Tofik zgłasza veto! Czyli czego nie powinno być w naszej rzeczywistości

13 listopada 2019 / Paulina Kondratowicz

Nie jesteś dziwny – jesteś oryginalny!

Pamiętacie ten tekst ze skeczu o Tofiku autorstwa znanego kabaretu? Kilkanaście lat temu był nawet śmieszny, uroczo-naiwnie zabawny, dzisiaj jednak wywołuje u mnie śmiech przez łzy.

W kontekście bieżących wydarzeń społecznych, narodowego ruchu zwalczania jednych przez drugich, mam wrażenie, że taki Tofik to ma dzisiaj przerąbane i lepiej by było dla niego po prostu nie wychodzić z jamy. Z drugiej strony – dlaczego miałby całe życie tkwić w mrokach jaskini, sam ze sobą, skazany na ostracyzm?

Współczesny Tofik albo nosi dumnie przypinkę z flagą LGBT, albo bierze udział w demonstracjach na rzecz praw kobiet, albo jawnie opowiada się za prawem do legalnej aborcji, czym naraża się na nienawiść, atak i agresję ze strony tych, którzy homoseksualistów obwiniają o całe zło tego świata, kobiety domagające się swoich praw i kar dla przemocowych partnerów palili na stosach lub wyśmiewali, a tych, którzy uważają, że abortowanie ciąży to oświecony kawałek suwerenności jednostki, rozstrzeliwali pod ścianą jak to miało miejsce kilkadziesiąt lat temu.

Mocne? Wcale nie. Taką mamy rzeczywistość.

 

Tęcza stanęła kołkiem w oku

Ja naprawdę nie rozumiem tej nagonki na ludzi, którzy wolą tworzyć szczęśliwe związki i sypiać z osobami tej samej płci. Nie rozumiem, dlaczego czyjeś wybory życiowe, czyjeś uczucia, wreszcie seks jest takim problemem dla reszty? Dlaczego obraża się chłopaka całującego czule swojego partnera? Dlaczego uważa się, że dwie kobiety, które wychowują dzieci za potencjalnie niebezpieczne pedofilki?

Przecież w naturze homoseksualizm się zdarza. Jest co prawda procentowo mniejszym zjawiskiem w stosunku do istot heteroseksualnych, ale jest!

Nie mam nic przeciwko wyrażaniu siebie, uważam, że każdy ma prawo sypiać i być z kim chce. Nie uważam też, że zdrowy człowiek (psychicznie) będzie gnębił dzieci ucząc ich masturbacji. Przecież masturbacja jest zdrowa, potrzebna, dobrze wpływa na ogólne życie seksualne, pozwala nauczyć się swojego ciała i niekoniecznie gej czy lesbijka mają w ogóle jej uczyć.

Odsetek nastoletnich ciąż, ba! Ciąż bardzo młodych dziewczyn, wciąż rośnie. Czy to czasem nie oznacza, że problem leży gdzie indziej? Ogromna część społeczeństwa piętnuje i obwinia za całe zło świata ludzi, którzy nie tworzą związków heteroseksualnych, a jednocześnie robi krzywdę własnym synom i córkom poprzez nabożne milczenie na temat seksu, prokreacji, zabezpieczenia przed ciążą, informacjami na temat chorób przenoszonych drogą płciową.

Nie rozmawia z dorastającym synem o tym, że seks z dziewczyną powinien być wyjątkowym przeżyciem, a nie tylko (wybaczcie) posuwaniem. Nie tłumaczy swojej nastoletniej córce, że wcale nie musi dawać “dowodu miłości”, jeśli tego nie chce.

W Polsce realnie nie istnieje porządna edukacja seksualna, stąd też fora internetowe roją się od pytań, potencjalnie głupich, czy płukanie pochwy po stosunku colą pomoże w uniknięciu ewentualnej ciąży.

Ale społeczeństwo woli organizować polowania i krucjaty na roześmianych, tolerancyjnych, NORMALNYCH ludzi, którzy chcą jedynie akceptacji, zrozumienia, dania im szansy na bycie kim chcą i z kim chcą. I wcale nie polują na dzieci, by je wykorzystać. Bo zdrowy psychicznie człowiek nie tknie słabszego. 

 

Aborcyjna paranoja

Jeszcze innym, i chyba bardziej działającym na wyobraźnię nietolerancyjnych, tematem jest prawo do legalnej aborcji.

Według WHO bezpieczne usuwanie ciąży do 12. tygodnia nie wpływa źle i nie jest niebezpieczne dla ciała kobiety. Lekarze i specjaliści opracowali zalecenia oraz listę ostrzeżeń dla kobiet chcących poddać się aborcji farmakologicznej. JEDNAK, nie oznacza to, że ktokolwiek namawia lub zmusza kogokolwiek do tego kroku.

Organizacje zajmujące się pomocą w tym aspekcie ściśle określają, że decyzja ta musi być podjęta świadomie, ze wsparciem bliskich osób, w poczuciu odpowiedzialności za siebie i swoje ciało. W przeciwnym wypadku, jeśli dokonujemy aborcji wbrew sobie, narażamy się na traumę psychiczną i niepotrzebny ból. W Polsce aborcja jest w zasadzie zakazana, a furtka w postaci prawnie ustanowionych wskazań do jej wykonania (np. gdy do ciąży doszło w rezultacie gwałtu) jest w zasadzie jedynie mrzonką. Dochodzi do patologii, kiedy kobiety decydują się kupować pigułki wczesnoporonne na czarnym rynku, płacą ogromne pieniądze za wykonanie zabiegu w podejrzanych warunkach. Mamy co prawda możliwość skorzystania z pomocy organizacji na rzecz legalnej aborcji, wyjazdu do klinik za granicę, ale powiedzmy sobie szczerze – nie każdą stać na takie wydatki.

Zablokowano nam również swobodny dostęp do pigułek 72h po, ponieważ potrzebna jest recepta, często niechętnie przepisywana przez lekarzy. Czy naprawdę ludzie obawiają się, że kobiety będą masowo abortować ciąże, karmić się pigułkami dzień po, a na koniec jeszcze może chwalić wszystkim na Facebooku? Naprawdę społeczeństwo uważa nas za tak głupie i nieodpowiedzialne? Szacuje się, że po pigułki 72h po zgłasza się statystycznie więcej kobiet w wieku 30-40 lat niż nastolatek. Prawda jest taka, że wiele kobiet w potrzebie, z przemyślaną decyzją, pozostaje bez pomocy lub podejmuje ryzykowne zachowania względem własnego ciała, ryzykując utratę zdrowia lub życia. I to jest smutne. I o to walczą czarne marsze, organizacje na rzecz praw kobiet, o to powinni walczyć wszyscy, którym leży na sercu dobro społeczeństwa, którego lwią częścią są kobiety. 

 

Hejt nasz powszedni

Jest takim niechcianym, a jednak powszechnie występującym zjawiskiem. Nauczyliśmy się, że jesteśmy bezkarni wobec oszczerstw, gróźb karalnych czy też jawnego dyskryminowania innych, ponieważ hejt głównie odbywa się w sieci. Wiele osób myśli, że zakładając fejk konto na portalach społecznościowych czy też podszywając się pod kogoś, może swobodnie wypowiadać się w niewybredny sposób na temat zjawisk, osób lub wydarzeń.

Hejt wrósł nam w skórę, oddychamy nim i niby potępiamy, a jednak kiedy wylewa się na ulicach, w tytułach gazet, kiedy co chwilę słyszymy o aktach agresji słownej wobec innych – wzruszamy ramionami. Tak jest.

Żyjemy obok siebie, nie dbając o relacje oraz ochronę tych, którzy nie są w stanie sami się bronić. Zresztą! Co to za kuriozum, by musieć bronić się przed szkalowaniem? Na wierzch wychodzą nasze kompleksy, lęki, nasze wielopokoleniowe zadry i przekonania, których nie zmieni ani ekożycie, ani podmuch XXI wieku wraz z powrotem do wartości iście pacyfistycznych.

Poddajemy się, bo „mądry nie odszczekuje” i „tylko idiota wdaje się w dyskusję z idiotą”. Problem polega jednak na tym, że wyrastamy na narcystyczne społeczeństwo, w którym 99% z nas uważa, że reszta to wariaci i idioci. Wystarczy spojrzeć, jak sprytnie wyłapany hejt i doprowadzony do końca proces sądowy o używanie go może skutecznie uciszyć tych, którzy czują się bezkarni.

Mnie najbardziej przeraża to, że hejtem zajmują się osoby, których nigdy bym nie podejrzewała o takie zachowania. A jednak – pewnie nadal jestem naiwna. I, żeby nie było, że piszę kolejny powód o tym jak to źle i niedobrze, bez refleksji na ten temat. Zamiast hejtu lepiej napisać jego odwrotność. Np. z tej kolorowej tęczy to najbardziej podoba mi się fioletowy, reszty kolorów jakoś nie trawię. Albo… w sumie strach się odzywać. Ważne, by nie być burakiem, a wszystko będzie dobrze! 

 

Jak się baby nie bije to wątroba jej… zostaje świętą!

Ostatni frazes, który toczy moje wnętrze niczym rak – kwestia problemu przemocy.

Oczywiście mogłabym napisać i książkę na ten temat, bo od wielu miesięcy problem ten dogłębnie studiuję, pomagam kobietom i staram się sama też rozwikłać zagadki związane z tym, dlaczego zjawisko to… urosło do rangi normalności w tym naszym kraju.

Niby tak się oburzamy na przejawy przemocy i dyskryminacji. Niby nie chcemy mieć w swoim otoczeniu agresywnych osób. To dlaczego mówi się i, o zgrozo pozwala, że to co w domu zostaje w domu i brudy pierze się w czterech ścianach. Szkoda, że też zmywa krew z tych ścian, barykaduje w pokoju podczas awantury, a w ostateczności zabiera dzieci i ucieka ciemną nocą przed kolejnymi ciosami.

Utarło się przekonanie, że skoro kobieta pozwala sobie na przemoc, to znaczy, że to lubi. Tak jak lubi się lody pistacjowe. Większej bzdury nie słyszałam. I walcząc ze stereotypem mam na myśli uświadamianie tych kobiet, które mają na koncie niejedną ucieczkę i niejedną rozmowę z dzielnicowym, że ten facet mający kilka twarzy nie zmieni się nigdy. Że musi walczyć o siebie, o swoją godność, że nie ma nic gorszego niż narażanie własnych dzieci na bycie w przyszłości DDD i DDA. Nie można traktować swojej buzi jako podręcznego worka treningowego. Frajer, który jej to robi, zasługuje na więzienie i sklepanie. Ale… no właśnie. Wracamy do Polski, gdzie ustawa antyprzemocowa została złagodzona, a o obowiązku opuszczenia mieszkania przez przemocowca wydaje się być nadal daleko przed nami. Dlatego nie zabierajmy fundacjom, organizacjom i programom profilaktycznym środków na pomoc. Bo czasami może przyjść ona za późno… 

Dlatego jeśli jesteś tym Tofkiem, który w jakimś aspekcie jest inny, a przez to wyjątkowy, bo widzi patologie i próbuje z nią walczyć, to przybijam Ci piątkę. Fajnie, że jesteś. Zostań, bo musimy jakoś ponaprawiać to, co wadliwe. Jak nie dla nas, to dla naszych córek, wnuczek, kuzynek czy sąsiadek.

Felieton

Jaka piękna katastrofa…

13 grudnia 2021 / Marta Osadkowska

Amerykański pisarz Roy Scranton nazywa obecne czasy epoką, w której „musimy nauczyć się umrzeć”.

Nie możemy ignorować możliwości unicestwienia całej ludzkości.

Czy upadek cywilizacji, która skazuje połowę swej cywilizacji na niedożywienie, naprawdę jest czymś, czego trzeba się obawiać? Czy ludzie zasługują na uratowanie? Kanadyjska dziennikarka Naomi Klein podkreśla, że zmiany klimatyczne wystawią naszą moralność na próbę, jakiej dotąd nie znano. 

Najbardziej wiarygodnymi dokumentami międzynarodowymi opisującymi zmiany klimatu są raporty Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (IPPC –  W 2007 roku IPPC oraz Al. Gore otrzymali Pokojową Nagrodę Nobla za upowszechnianie wiedzy na temat zmian klimatu wynikających z działań człowieka i za prace mające na celu przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu). Zgodnie z ich szacunkami, jeśli doprowadzimy do wzrostu temperatury globalnej o 4 stopnie Celsjusza, czeka nas świat podobny do apokaliptycznych wizji z filmu Mad Max: destrukcja 85% powierzchni lasów Amazonii, przekształcenie południowej Europy w tereny pustynne, a połowy powierzchni planety w tereny nienadające się do zamieszkania. W świecie cieplejszym o 4 stopnie połowa populacji Ziemi będzie doświadczać fali ekstremalnych upałów. Średnia temperatura powierzchni Ziemi w wyniku powodowanej przez nas zmiany klimatu wzrosła już o ponad 1°C powyżej wartości z epoki przedprzemysłowej. Jeśli szybko nie zredukujemy emisji gazów cieplarnianych to w latach 2030. wzrost temperatury może sięgnąć 1,5°C, do 2100 roku powyżej 4°C, a później nawet 2-3 razy tyle. Czeka nas gwałtowny, zupełnie niekontrolowany powrót do wspólnot pierwotnych. Z powodu wyczerpania się zasobów naturalnych Ziemi, braku energii i coraz gorszych warunków klimatycznych ludzki świat się posypie. Nie tylko zabraknie nam jedzenia, ale nawet możliwości godnego pochówku ofiar – ostrzega prof. Szymon Malinowski, fizyk atmosfery z UW.

Od lat to wszystko wiadomo. Naukowcy ostrzegają, Matka Natura regularnie nas poniewiera, a nic się nie zmienia. Konsumpcjonizm nie został zakwestionowany w żadnym kraju, a bez tego niemożliwa jest realna, systemowa zmiana klimatyczna. Nawet potężne instytucje, jak ONZ, są bezradne. Ignorowanie informacji dotyczących globalnych i wysoce abstrakcyjnych zagrożeń leży w naszej, ludzkiej naturze. Nie mamy wiedzy, jak temu przeciwdziałać, nie ma też możliwości wyboru lepszego rozwiązania, bo firmy i koncerny nam jej nie dają. Obywatele nie działają na rzecz wprowadzenia rozwiązań niskoemisyjnych także dlatego, że brakuje im konstruktywnych przykładów takiego działania. Ludzie obawiają się też ryzyka wynikającego z poświęcenia czasu lub finansów na projekty, które mogą nie przynieść im ani korzyści, ani uznania społecznego. Tradycyjna ekonomia nie bierze pod uwagę zapaści całego systemu gospodarczego, w obliczu, którego będziemy stali, kiedy zmiany klimatu przekroczą punkt przełomowy. Właściciele firm nic nie robią, bo się in to teraz nie opłaca. Ludzie nic nie robią, bo nie wiedzą jak i gdzie. Potrzeba zmian na ogromną skalę. Może powinni coś zrobić politycy? Elon Musk w filmie „Before the Flood” proponuje wprowadzenie podatku węglowego. Byłby to podatek nałożony na każdą działalność, która uwalnia CO2 do atmosfery. Podatki spowodują wzrost cen i spadek konsumpcji opodatkowanego towaru. Jednak politycy nie wprowadzą nowego podatku, bo to oznacza dla nich spadek poparcia. Musieliby zostać do tego zmuszeni przez wyborców. A wyborcy nie działają…i tak koło klimatycznego impasu się zamyka. 

W wielu miastach odbywają się strajki klimatyczne, ale to nadal za mało. Wygląda na to, że potrzebujemy kroków bardziej radykalnych, ostrzejszej retoryki, odważniejszych działań. To wiąże się z rozstrzygnięciem trudnych dylematów moralnych oraz wdrożeniem strategii działań, które mogą się okazać niewykonalne. Naukowcy, biorąc pod uwagę brak zmian w polityce klimatycznej, nie dają ludzkości wielu szans, raczej wróżą ogromne migracje i zażarte wojny o surowce. Homo sapiens wróci do walki o przetrwanie. Ale czy my, boscy ludzie, twórcy, kreatorzy, odnajdziemy się w takiej roli?

 

 

______________________________________________

Napisała Marta Osadkowska, prezes Fundacji Widzialne Dzieci 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo