Change font size Change site colors contrast
Moda

Sztuczność nie jest modna w tym sezonie. Rozmowa z Mój Kraj Taki Piękny

27 listopada 2020 / The Mother Mag

Ola Wołejsza i Karolina Sielska-Głuchowska, twórczynie marki Mój Kraj Taki Piękny napisały na swojej stronie internetowej, że mówią NIE sztuczności.

I z tą myślą chcemy Was zaprosić do przeczytaniu tego wywiadu. Naturalność to coś, do czego dążymy, to składowa #motherlifebalance. Sztuczność to coś, co uwiera, to ciało obce - zarówno w życiu, jak i w szafie.

Mój Kraj Taki Piękny to naturalność. Niech Wam towarzyszy na co dzień!  

 

Czego o biznesie nauczyły Was ostatnie miesiące? 

To był dla nas bardzo intensywny i pracowity czas, nie tylko ze względu na bieżącą kwestię, ale też reagowanie na zmiany i dopasowywanie się do nich. Nie obyło się bez komplikacji, część planów musiałyśmy porzucić, ale też spotkało nas w tym czasie mnóstwo dobra i wsparcia. Czego się nauczyłyśmy? Że niczego nie można brać za pewnik, że trzeba być elastycznym, ale też, że trzeba robić swoje. 

 

Czy jest jeszcze coś, czego się boicie?

Oczywiście, że się boimy – mamy rodziny, widzimy, co dzieje się na ulicach, czytamy wiadomości. Społeczeństwo nam się coraz bardziej polaryzuje, ludzie są rozczarowani, mają poczucie rozgoryczenia, bycia oszukanym. Boimy się więc nie tylko o naszych bliskich, że mogą zachorować, ale też boimy się, gdzie ta sytuacja nas wszystkich zaprowadzi i na koniec jeszcze bardziej podzieli.

 

Gdybyście miały swój biznes określić jednym zdaniem, to…?

Chaos, który staramy się okiełznać – z naciskiem na to, że z każdym dniem, idzie nam coraz lepiej.

 

Jakie uczucia Wam towarzyszą teraz, gdy pokazujecie Klientkom nową kolekcję, a jakie emocje były kiedyś, na samym początku, gdy pokazywałyście światu premierowe projekty?

 

Emocje od pierwszego projektu pozostają takie same, z taką różnicą, że teraz przed premierą czujemy jeszcze większą tremę, bo po prostu zależy nam, by sprostać oczekiwaniom naszych odbiorców, a wiemy też, że od początku postawiłyśmy sobie wysoko poprzeczkę. Zwłaszcza, że w każdą rzecz wkładamy mnóstwo serca i każdą rzecz same testujemy. 

 

Czyli najwięcej stresu jest zawsze przed premierą?

Przed premierą zawsze jest mnóstwo stresu, czy na pewno krój ok, czy może jednak można było zrobić coś inaczej, albo nawet, czy nazwa się spodoba. Potem pozostaje czekanie na pierwsze komentarze, ale też zamówienia i finalnie widok naszych Klientek w nowym projekcie – a tego widoku nigdy nam nie będzie dość! To chyba jedna z największych przyjemności w prowadzeniu własnej marki – oglądać wspaniałe i uśmiechnięte kobiety w naszych rzeczach, tym bardziej, że świetnie w nich wyglądają.

 

To dla Was zaskoczenie?

Wcale nie tak rzadko zdarza nam się powiedzieć w duchu – „kurczę, ale fajnie ograła tę płaszczobluzę – sama muszę tak spróbować”. Bo Klientki mamy naprawdę najlepsze i często zaskakują nas, jak jeszcze można wystylizować nasze rzeczy, a pomysłów zdecydowanie im nie brakuje, co jest bardzo inspirujące i motywujące.

 

 

Jak to jest prowadzić kobiecy biznes i to jeszcze z sukcesem?

To ogromna satysfakcja, mnóstwo powodów do dumy czy uśmiechu, ale też spora odpowiedzialność. Zwłaszcza w kontekście naszej społeczności, która ogromnie nas motywuje i uskrzydla, by działać i wciąż się rozwijać, a to w gorszych momentach bardzo pomaga. Nie można jednak po jednym powodzeniu spocząć na laurach, bo na sukces pracuje się bez przerwy.

My zdecydowanie nie powiedziałyśmy jeszcze ostatniego słowa, ba, mamy nawet wrażenie, że dopiero się rozkręcamy.

 

Gdyby Wasza doba miała nie 24 a 42 godziny, na co byście przeznaczyły ten czas. W ogóle byłby Wam on potrzebny? 

Oj, zdecydowanie tak. Czas jest zawsze u nas mile widziany (śmiech). Szczerze, może właśnie te dodatkowe godziny byśmy w pełni poświęciły naszym bliskim i poszukały tak zwanego balansu czy równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, bo tego rzeczywiście wciąż się uczymy i z tego co wiemy od naszych bliskich, jeszcze sporo przed nami w tym temacie. 

 

Praca na własnych zasadach to zawsze kilka kroków do przodu, a potem dwa do tyłu. Co poświęciłyście, by prowadzić MKTP?

Jeśli mamy być szczere, nie patrzymy na to przez pryzmat poświęceń, na taką drogę się zdecydowałyśmy i chciałyśmy nią pójść. Mamy nadzieję, że jeszcze sporo na niej przed nami, bo kochamy to, co robimy i daje nam to mnóstwo energii do działania. 

 

Czym jest dla Was sukces? Liczycie pieniądze, czy może dni urlopu które, jako szefowe, możecie sobie wziąć? 

Pieniądze to na pewno jedna z miar sukcesu, bo dają poczucie niezależności czy stabilności, ale też otwierają kolejne drzwi do rozwoju. Na pewno nie są jednak jedyną. Dni urlopowe w przypadku własnego biznesu to często oksymoron, bo nie ma co się oszukiwać, zdarzają się sytuacje, że jest niedziela czy jesteśmy na wyjeździe, a wpada nam coś pilnego, ale z drugiej strony, mamy to szczęście, że w dzisiejszych czasach możemy wykonywać znaczną część pracy z dowolnego miejsca. 

Dla nas największą miarą sukcesu jest satysfakcja – czy to z powodu idealnie układającej się bluzy, czy to na widok zadowolonych Klientek. Właśnie społeczność, jaką zgromadziłyśmy wokół naszej marki, dodaje nam skrzydeł i najbardziej nas motywuje. To jak Dziewczyny piszą, czy to w komentarzach, czy w wiadomościach prywatnych, daje nam chyba najwięcej szczęścia i takie poczucie na koniec dnia, że kurczę, chyba robimy dobrą robotę!

 

Czego jeszcze nie umiecie, a wiecie, że ta wiedza przydałaby Wam się w prowadzeniu MKTP?

Mnóstwa rzeczy, długo by wymieniać! Żadna z nas nie ma wykształcenia związanego z projektowaniem czy modą, wiele więc rzeczy na początku robiłyśmy intuicyjnie, doczytywałyśmy czy po prostu wierzyłyśmy na słowo, ale wiele też się nauczyłyśmy, pracując na „żywym organizmie”. Na naukę nigdy nie jest za późno, my cały czas się dokształcamy, głównie we własnym zakresie. Zwłaszcza, że własna marka to nie tylko ubrania, ale też cała machina – mamy tu na myśli marketing czy tak ważny w dzisiejszych czasach e-commerce.

 

Z kogo brałyście przykład, gdy wymyślałyście swoją markę? Inspirowałyście się istniejącymi biznesami, czy postawiłyście na swój pomysł? 

Oczywiście przyglądałyśmy i nadal przyglądamy się temu, co dzieje się na polskim rynku. Mamy też swoje ulubione marki i projektantów. Od początku jednak pomysł na założenie własnej marki wziął się z tego, że obie miałyśmy problem ze znalezieniem ubrań, które same chciałybyśmy nosić, a do tego od zawsze interesowałyśmy się modą.

 

I jak to się zaczęło? 🙂

Miałyśmy zacząć od topów i T-shirtów z grafikami nawiązującymi do polskiej popkultury – stąd właśnie nazwa naszej marki. Wertowałyśmy albumy o polskim designie, przeglądałyśmy książki o PRL-u, a wieczory spędzałyśmy na wspólnym oglądaniu polskich filmów – wjechał nawet taki klasyk jak „Psy”. Wystarczy jednak zajrzeć na naszą stronę, by zobaczyć, że potoczyło się troszkę inaczej i skończyłyśmy na bluzie z kapturem, którą nazwałyśmy Peleryną do zadań specjalnych. Od początku chciałyśmy też być utożsamiane z tworzeniem lokalnie, jest to dla nas szalenie ważne, dlatego zależało nam, by wybrzmiało to także w nazwie marki.

 

Lokalnie, ale czy też sezonowo?

Postawiłyśmy na dość nietypowy koncept, opierając naszą markę na ponadczasowych, uniwersalnych krojach, które nie uznają sezonowości i wyróżnia je wysoka jakość. Dlatego na stronie MKTP można znaleźć nasze bestsellery w dosłownie wszystkich kolorach tęczy. 

W kolekcjach dążymy więc do tego, by nasze ubrania nie tylko sprostały codziennym wyzwaniom, ale też podkręcały tę codzienność i sprawiały, że czujemy się świetnie nie tylko od święta, ale właśnie na co dzień. Same dobrze wiemy, że współczesne kobiety od rana są w ciągłym biegu, a do pogodzenie mają wiele ról – są najlepszymi mamami dla swoich dzieci, odnoszącymi sukcesy w pracy bizneswoman i wspaniałymi przyjaciółkami, które czasem lubią też pomyśleć o sobie i wyrwać się na drinka lub dwa. Chcemy, by nasze kolekcje im w tym pomagały, a dodatkowo podkreślały ich naturalne piękno i kobiecość. Nie przebieramy, ubrania z metką MKTP mają pozwalać czuć się swobodnie i jak najlepiej w swojej skórze, a co najważniejsze nosić je można od rana do wieczora.

 

 

Jakie są trzy sprawy, które każdy powinien rozpisać lub się dowiedzieć, zanim założy własny biznes?

Niezależnie od branży, nie ma jasnej formuły czy przepisu na własny biznes. To, co jest jednak niezmienne, to świadomość, że własny biznes to masa ciężkiej pracy, często do późnych godzin. I na to na pewno trzeba być przygotowanym, zaczynając rozkręcać własną markę. Zwłaszcza w kontekście branży modowej panuje takie dość nieuczciwe przekonanie, że to tylko imprezy czy spotkania na kawę. Rzeczywistość prezentuje się zgoła inaczej. Zdecydowanie nasz standardowy dzień nie wygląda tak, jak mogliby to sobie niektórzy wyobrażać, że wstajemy o 11:00, przeglądamy inspiracje, a w ciągu dnia wychodzimy na lunche czy sesje zdjęciowe.

Wracając do pytania – jedno to pomysł na biznes, dwa to właśnie ciężka praca, a w sukcesie poza motywacją i determinacją w zdobywaniu kolejnych celów, na pewno czasem może pomóc szczęście czy zbieg okoliczności.

 

Jesteście na bieżąco z modowymi trendami na świecie?

Warto śledzić trendy – i nie mówimy tu tylko o tych modowych, ale generalnie mieć otwarte oczy i uszy na to, co dzieje się na zewnątrz. Obserwować, reagować na zmiany, by móc sprostać oczekiwaniom odbiorców i być na nie gotowym. Inną kwestią jest rozwój – nie tylko pod kątem tworzenia, ale też nas samych, świat przyspieszył, więc znajomość nowych technologii to konieczność. Podobnie jest z innymi dziedzinami, mając własny biznes nie tylko wystarczy zatrudnić odpowiednie osoby, co wcale nie jest takie proste, ale też samemu warto orientować się w różnych tematach, choć w podstawowym zakresie.

 

Na której pomyłce nauczyłyście się najwięcej?

Pomyłki są, były z nami i zapewne będą nam się zdarzać – nikt z nas, a już na pewno nie my, nie jest nieomylny. Trudno tu jednoznacznie określić, która pomyłka była dla nas najcenniejsza. Mamy jednak wrażenie, że największą lekcję, jaką wyciągnęłyśmy na przestrzeni już ponad 5 lat prowadzenia marki, to jak sobie z nimi radzić. Uczyć się na nich – oczywiście, by nie popełniać tych samych błędów, ale też nie pozwalać, by te pomyłki nas w jakiś sposób sparaliżowały czy hamowały działania. A gdy już się je popełni, najważniejsze by skupić się na jak najszybszym rozwiązaniu problemu czy błędu, zamiast traceniu energii na rozpamiętywanie. Mieć dystans do nich, bo nawet pomyłka może nam pokazać coś w zupełnie innym świetle, doprowadzić nas do nowego, ba, nawet lepszego rozwiązania. My tak naprawdę cały czas się tego uczymy, zwłaszcza, że obie jesteśmy bardzo emocjonalne.

Rozmowy

100 pytań do Joanny Okuniewskiej

8 lutego 2021 / Monika Pryśko

Załóżmy, że Joanna Okuniewska na swoim Instastories wrzuca opcję „Zadaj mi pytanie”.

Uprościłam nieco ten proces. Po prostu zadałam Asi kilka pytań w Twoim imieniu. Przed Tobą 100 pytań do Okuniewskiej oraz 100 odpowiedzi.

 

1. Matriarchat, patriarchat, związek partnerski – jaki przykład wyniosłaś z domu?

Totalnie związek partnerski- każde z moich rodziców zajmowało się tym, w czym czuło się najlepiej, swobodnie wymieniali się obowiązkami i opieką nade mną i siostrą. Jednocześnie mój tata bardzo wspierał mamę w nauce angielskiego i był bardzo wyrozumiały, gdy mama wyjeżdżała za granicę by go szlifować- często rezygnował ze swoich planów i robił wtedy 100% domowych i ojcowskich obowiązków. Super było to obserwować. 

 

 

2. Przyjaźń damsko-męska: istnieje, czy nie?

Oczywiście, że istnieje! Ale nie jest dla każdego.

 

 

3. Co robi Okuniewska, gdy nie mówi do słuchaczy?

Lepiej czego NA PEWNO nie robię: nie jestem na siłowni, na spacerze, oraz nie prasuję i nie robię prania.

 

 

4. Gdybyś mogła młodszej sobie dać kilka rad, to co byś powiedziała?

Nie trzymaj ciężkich uczuć na swoich barkach- znajdź psychologa, który pozwoli Ci je powoli zdejmować i unicestwiać. Jeśli kontakt z kimś sprawia, że ściska Cię żołądek, odpuść tę znajomość. Oszczędzaj 10% każdej kwoty jaka wpływa na Twoje konto. 

 

 

5. Najgorsze spotkanie, jakie musiałaś odbyć w swoim życiu to?

Bardzo smutne zerwanie.

 

 

6. Gdybyś mogła przeprowadzić wywiad z jednym jedynym człowiekiem, kogo byś wybrała i dlaczego?

Chciałabym porozmawiać z Davidem Bowie i dowiedzieć się, gdzie zamieszkał PO TYM JAK UPOZOROWAŁ SWOJĄ ŚMIERĆ, ŻEBY MIEĆ ŚWIĘTY SPOKÓJ NA STAROŚĆ <3 

 

 

7. Polka – emigrantka to słodkie, słone, czy gorzkie?

Emigracja to kapryśne danie – nie ma na nie sprawdzonego przepisu. Myślę, że to wszystkie trzy smaki w harmonii, jeśli się emigrację oswoi, przetrawi i finalnie polubi. 

 

 

8. Co byś zrobiła, gdybyś wygrała 1 milion złotych?

Kupiłabym domek letniskowy godzinę drogi od Reykjaviku!

 

 

9. Za co siebie lubisz najbardziej?

Za lojalność.

 

 

10. 5 najważniejszych cech, jakie powinna mieć Twoim zdaniem kobieta w 2020 roku?

Powinna być elastyczna i umieć dopasowywać się do zmieniających się warunków życia (nie umiem tego). Powinna myśleć o sobie jako o swojej najlepszej inwestycji (tego też nie umiem). Powinna umieć prosić o pomoc i potrafić ją przyjmować (hmm…na razie umiem przyjmować). I powinna być asertywna (tego też nie umiem). Więc chyba w takim razie… powinna być po prostu wyrozumiała, że wszystko można, ale nie wszystko na raz.

 

 

11. Jak Okuniewska radzi sobie z bardzo osobistymi historiami, którymi dzielą się z nią słuchaczki?

Mam kilka historii, które musiałam przegadać na swojej terapii, bo bardzo zapadły mi w pamięć. Staram się jednak zachowywać emocjonalny dystans, a każdą historię traktować delikatnie i z szacunkiem.

 

 

12. Mężczyźni w Twoim życiu – który z nich miał największy wpływ na to, jaką kobietą jesteś dzisiaj?

Mój narzeczony, bo oduczył mnie błahych kłamstewek, pokazał mi, czym jest cierpliwość i wsparcie i polubił mnie taką, jaka jestem.

 

 

13. Czego boi się Joanna Okuniewska?

Poważnej choroby w rodzinie. Tylko tego.

 

 

14. Twoje dwa niezawodne sposoby na relaks, to…

Jedzenie leniwego śniadania w łóżku i po prostu przebywanie w ciszy.

 

 

15. Bliżej natury, to bliżej siebie? Co sądzisz?

Tak! 

 

 

16. Jakie hasło znalazłoby się na koszulce Twoich marzeń?

Widziałam taką w jakimś charity shopie i był to napis ,,I love only dolphins and Lizzie McGuire” i obok tego napisu były takie chamskie naprasowanki z delfinami i Hilary Duff <3 

 

 

17. Gdybyś miała dzisiaj namalować swoje życie jednym kolorem, jaki odcień byś wybrała?

Jasnozielony jak letni islandzki mech, czyli kolor ciszy, ciepła i spokoju.

 

 

18. Jak radzisz sobie z hejtem?

Nie czytam hejtu, a jeśli na niego trafiam, to najpierw mam tętno jak na kartkówce z fizyki, a potem zdaję sobie sprawę z tego, że powinno mnie interesować tylko zdanie moich przyjaciół i bliskich, a nie ludzi, którzy nigdy mnie nie poznali. 

 

 

19. Uważasz, że osiągnęłaś sukces?

W swojej dziwnej definicji sukcesu, tak. Dla mnie sukces to możliwość trzymania w równowadze finansów, dobrobytu psychicznego i dobrych relacji z bliskimi. I to mi się od jakiegoś czasu udaje. 

 

 

20. Jaki był najmilszy komplement, jaki usłyszałaś w życiu?

Gdy usłyszałam od mojej mamy, mówiącej to z pewnością w głosie, że się o mnie nie martwi, bo wie, że dam sobie radę. 

 

 

21. Jak wysokie są poprzeczki, które sobie stawiasz?

Na szczęście bardzo niskie, bo nienawidzę rozczarowań 😀

 

 

22. Co według Ciebie oznacza #girlpower?

Pewność tego, że możemy zrobić to, o czym marzymy. 

 

 

23. Pracujesz jeszcze w restauracji?

Na szczęście mogłam zrobić sobie od tego przerwę i obecnie skupiam się na podcaście. 

 

 

24. Kiedy odkryłaś, że podcast to Twój środek wyrazu?

Po opublikowaniu pierwszego odcinka. Oblała mnie fala satysfakcji, mimo że wysłuchało go jakieś 30 osób, ale po prostu bardzo podobało mi się to, jak to wyszło. 

 

 

25. Jaki jest Twój talent?

Orientacja w terenie! 

 

 

26. Gdzie sięgają Twoje marzenia?

Chciałabym mieć kiedyś rodzinny, ciepły dom otoczony przyrodą. Z małym ogródkiem. I z psem. 

 

 

27. Jak oswoiłaś się z popularnością?

Nie oswoiłam się. Na szczęście mieszkam w Reykjaviku, gdzie bardzo mało osób mnie słucha. 🙂 Popularność jest dziwna i była skutkiem ubocznym tego, że zaczęłam nagrywać. Nie spodziewałam się jej. Ale kiedy zaczęła mnie przerastać, postanowiłam zablokować możliwość komentowania moich zdjęć na instagramie i przestałam czytać wiadomości prywatne. Zanim to zrobiłam, zbyt duża liczba komunikatów w głowie wprowadzała mnie w nerwowość i lęk. 

 

 

28. Twój przepis na idealny związek – banał, czy może da się coś takiego stworzyć?

Akceptacja tej drugiej osoby takiej, jaka jest. Przymykanie oka na denerwujące cechy. Udanie się na wspólną terapię, by nauczyć się czegoś o swoich językach miłości i o sposobach na rozwiązywanie napięć i kłótni. 

 

 

29. Umiesz stawiać granice?

Umiem je stawiać, ale z trudnością reaguję, gdy ktoś je przekracza… muszę się tego nauczyć. 

 

 

30. Na co ostatnio wydałaś najwięcej pieniędzy?

Na zakupy jedzeniowe. Na Islandii jedzenie jest cholernie drogie. 

 

 

31. Jaka jest główna wartość, którą chciałabyś przekazać swoim słuchaczom?

Tolerancja wobec tego, że każdy z nas dźwiga własną historię, której nie znamy.

 

 

32. Kiedy poczułaś się naprawdę dorosła?

Kiedy zaczęłam płacić podatki.

 

 

33. Twój obecny styl życia to zaplanowana akcja czy czysty przypadek?

Wielogodzinna ciężka praca, po której nadszedł deser. 

 

 

34. Czym według Ciebie jest luksus?

Świadomością, że stać mnie na opiekę lekarską, jedzenie i czynsz. 

 

 

35. Kiedy jest Ci najwygodniej?

Kiedy jest mi ciepło pod kołdrą, obok jest mój narzeczony i mogę zimnymi stopami dotykać jego ciepłych, owłosionych łydek. SUPER! 

 

 

36. Co Cię najbardziej nakręca do działania?

Ładna pogoda.

 

 

37. Co sprawiłoby Ci dziś najwięcej przyjemności?

Możliwość spędzenia dnia na świeżym powietrzu z moim siostrzeńcem, albo jednego dnia na hamaku w Indiach. 

 

 

38. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?

Do parku narodowego w USA, zobaczyć sekwoje! 

 

 

39. Opinia której osoby jest dla Ciebie najważniejsza?

Mojego psychiatry 🙂

 

 

40. Czujesz, że musisz coś jeszcze komuś udowodnić?

Na szczęście, w wieku 27 lat, nie.

 

 

41. Jak radzisz sobie ze stresem?

Każdy stres muszę przegadać z bliskimi. Im więcej o nim mówię, a oni mnie ugłaskują, tym łagodniej znoszę stresujące sytuacje. Nie pomaga mi joga, ani medytacja. Tylko mówienie o emocjach, nazywanie ich, oraz racjonalizacja na mnie działają 🙂

 

 

42. Zastanawiasz się czasami, po co Ci to wszystko?

Tak! I rezygnuję z rzeczy, które przestają mi służyć.

 

 

43. Lubisz samotność?

Bardzo. Ale taką kontrolowaną, nie na zbyt długo. Lubię mieć kogoś ,,pod telefonem” 🙂

 

 

44. Na co wydajesz najwięcej pieniędzy?

Na czynsz i jedzenie.

 

 

45. W jakim momencie życia jesteś teraz?

W momencie ogromnych zmian. 

 

 

46. Ufasz swojej intuicji?

Tak, ale mimo wszystko zawsze szukam uzasadnienia.

 

 

47. Czy zgadasz się, że obecnie wciąż jest za mało kobiet w polityce, w mediach, w finansach? 

Chciałabym, aby kobiety, które marzą o takich stanowiskach, miały równe prawa, by na nich zasiadać. 

 

 

48. Co Cię najbardziej zaskoczyło w byciu popularną autorką podcastu?

Ile wspólnych cech mam z innymi ludźmi!

 

 

49. Lubisz pracować w zespole? Czy jesteś jednak solistką?

Jestem samotnikiem, nie lubię pracować w zespole. 

 

 

50. Kto jest Twoim doradcą w sprawach biznesowych?

Nie mam na razie żadnych zobowiązań finansowych, więc na razie ja sama. 

 

 

51. Uważasz, że jesteś silną kobietą?

Niestety nie. Ale ciągle się uczę 🙂

 

 

52. Gdybyś mogła zamienić się na życie z jedną postacią literacką lub filmową, kogo byś wybrała?

POCAHONTAS.

 

 

53. Z czego jesteś najbardziej dumna?

Z tego, że potrafię pielęgnować długotrwałe relacje z ludźmi.

 

 

54. Mądra kobieta według Okuniewskiej, to?

Janina Ochojska i moja mama. 

 

 

55. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, czy to dobre dla „idiotki”?

Wierzę! I każdemu takiej życzę! 

 

 

56. Kim chcesz zostać, jak już będziesz duża? 🙂

Osobą przepełnioną spokojem, która docenia to, co ma. 

 

 

57. Zgadzasz się z tezą, że szczęście to kwestia wyboru? 

Nie. Brr. 

 

 

58. Jakiej muzyki słuchasz?

Lubię praktycznie każdą muzykę DO 2012 roku. Plus pojedyncze współczesne odkrycia: Cigarettes After Sex, Marona Williamsa, czy Sharon van Etten. 

 

 

59. Czego Ci w życiu brakuje?

PSA.

 

 

60. Jak bliscy reagują na Twoją pracę?

Tak często zmieniam źródła zarobku, że moi przyjaciele wiecznie reagują zaskoczeniem. 

 

 

61. Umiesz cieszyć się z tego, co masz?

Absolutnie tak.

 

 

62. Wierzysz w horoskopy?

Absolutnie nie.

 

 

63. Uważasz, że uroda pomaga w życiu?

Niestety, wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią jasno, że tak. Czytałam ,,Obsesję piękna” i badania, które były tam przytaczane. Nie napawały optymizmem. 

 

 

64. Co daje Ci poczucie bezpieczeństwa? 

Luksus przebywania w domu, obecność Amadeusza, regularna terapia. 

 

 

65. Tęsknisz chwilami  za czasami, gdy nikt nie wiedział, kim jest Okuniewska? 

Nie, bo wtedy nie miałam podcastu, którego robienie daje mi ogromną frajdę!

 

 

66. Kiedy czujesz się tak naprawdę sobą?

W otoczeniu przyjaciół, w wygodnym ubraniu, w dzień wolny, jedząc coś pysznego. 

 

 

67. Jaki jest Twój dress code?

Bardzo lubię oversize’owe ubrania dobrej jakości, zestawione z eleganckimi dodatkami. Zawsze mi się wydaje, że wyglądam wytwornie, jak mieszkanka jakiejś europejskiej stolicy, a potem widzę swoje zdjęcia i wyglądam zdumiewająco niechlujnie. Mam poczucie, że wszyscy wyglądają zawsze ładniej ode mnie 😀

 

 

68. Często robisz rzeczy, tylko dlatego, że tak wypada?

Niestety tak, jestem mistrzynią kurtuazji. Ale potem mi głupio.

 

 

69. Który serial chciałabyś obejrzeć od początku do końca jeszcze raz?

BREAKING BAD. Ale za każdym razem jak zaczynam, to coś mi przerywa. Teraz jest to brak polskich napisów na islandzkim Netflixie, a jest tam za dużo slangu, żeby oglądać z przyjemnością i ze zrozumieniem jednocześnie.

 

 

70. Gdzie znajduje się Twoja granica prywatności?

Tam, gdzie sama ją wyznaczam. Na przykład tam, gdzie chodzi o uczucia mojej rodziny. 

 

 

71. Co jest pożywieniem dla Twojej duszy?

Psy, uczucie wdzięczności, uczucie ulgi po trudnym czasie i możliwość wyspania się.

 

 

72. Co robisz, kiedy się nudzisz?

Niestety, mogłabym się uczyć islandzkiego, albo malowania akwarelami, a skaczę między instagramem, fejsbukiem i messengerem. 

 

 

73. Piszą do Ciebie słuchacze z prośbą o radę? 

Tak, ale nigdy nie daję rad. 

 

 

74. Co Cię najskuteczniej motywuje do pracy?

Świadomość tego, że daje ona EFEKT. Nie znoszę pracy, której efektów nie widać. Dlatego musiałam zrezygnować z pracy w marketingu, a przerzucić się na coś, co jest mierzalne. Jestem w stanie określić, ile dań w kuchni wydałam, tak samo jak odcinek- czy jest fajny i czy dostarczy komuś rozrywki.

 

 

75. Lubisz mieć pieniądze?

Kocham bezpieczeństwo, jakie dają. 

 

 

76. Co Cię ostatnio najbardziej rozbawiło?

Mem o tym, jak koty dyskutują między sobą, gdzie jest jeden z nich i czemu z nimi nie marcuje, a nie było go, bo LUTOWAŁ!!!! I było tam zdjęcie kota lutującego jakiś metal. ŚMIESZNE!

 

 

77. Jesteś fanką teorii spiskowych?

Nie, ale mam guilty pleasure dodawania się do grup fanów teorii spiskowych i czytania tego, w co wierzą ludzie. Szczególnie lubię płaskoziemców. 

 

 

78. Masz kompleksy?

Nie. To tylko problem, a ja pozbywam się problemów.

 

 

79. Jak reagujesz, gdy ktoś mówi, że jesteś piękna?

Uprzejmie dziękuję, ale jakoś puszczam to jednym uchem, a drugim wypuszczam i nigdy nie daje to żadnej głębszej reakcji w moim mózgu. W sumie ciekawe, dlaczego tak jest.

 

 

80. Kto jest Twoim największym fanem?

Nie wiem :O 

 

 

81. Masz czasem czarne myśli?

Zdecydowanie zbyt często. Staram się sobie wtedy przypominać, żeby nie rozwiązywać problemów, przed jakimi nie stoję. 

 

 

82. Co Ci imponuje?

Samodzielność, ciężka praca i wytrwałe dążenie do celu. Nie mam żadnej z tych cech. 

 

 

83. Czego nie jesteś w stanie się oduczyć?

Nie chowam rzeczy do lodówki, po tym jak coś gotuję. Strasznie tym denerwuję wszystkich domowników. 

 

 

84. Dużo wydarzyło się przez ostatni rok?

Bardzo dużo, ale były to na szczęście same pozytywne rzeczy. 

 

 

85. Ufasz ludziom?

(Od razu zaśpiewała mi się w głowie Paktofonika NIE UFAM NIKOMU, KOCHAM TYLKO TYCH CO NA TO ZASŁUŻYLI <3) Wobec obcych stosuję zasadę ograniczonego zaufania. 

 

 

86. Łatwo przychodzi Ci mówić o tym, co czujesz?

Tak. Ale długo mi zajęło nauczenie się emocji, tego co oznaczają i że pełnią funkcję regulacyjną. Dopiero, gdy zobaczyłam, jaką ulgę daje mi mówienie o uczuciach, zrozumiałam, że warto to robić. 

 

 

87. Czy jesteś osobą, która pierwsza wyciąga rękę na zgodę? 

Tak. Plus zawsze szkoda mi czasu na kłótnie i nie jestem pamiętliwa. 

 

 

88. Jakie jest Twoje popisowe danie?

Kluski śląskie, pierogi ruskie i zupa ogórkowa.

 

 

89. Od czego zaczynasz swój dzień?

Chciałabym go zaczynać jak wszystkie dbające o siebie dziewczyny, czyli szklanką wody z cytryną, poranną jogą i jakąś fancy kaszą jaglaną. Ale zaczynam go skrollowaniem wiadomości ze świata i sprawdzeniem swoich social mediów. 

 

 

90. Czy jest jakaś książka, która odmieniła Twoje życie? 

“Czując” Katarzyny Jucewicz. Dużo uświadomił mi “Głód” Martina Caparrosa, mimo że jestem dopiero za połową. 

 

 

91. Jak radzisz sobie z tęsknotą?

Dając znać o tym, że o kimś myślę. Dzwoniąc. 

 

 

92. Kogo dzisiaj widzisz, jak patrzysz w lustro?

Wyspaną, zadowoloną dziewczynę.

 

 

93. Umiesz powiedzieć, czego chcesz?

Nie zawsze. Czasem okazuje się, że mi się wydaje, że czegoś chcę, a rzeczywistość okazuje się zgoła odmienna. Ale jeśli jestem pewna, to mówię wprost.

 

 

94. Co robisz, gdy czujesz, że nie masz już za grosz sił?

Odłączam się od Internetu, daję znać bliskim, że dzieje się ze mną coś niedobrego i kontaktuję się ze swoim terapeutą i psychiatrą. 

 

 

95. Gdzie jest teraz Twój dom?

Na najbardziej wysuniętym na zachód cypelku Reykjaviku. Teoretycznie jest to osobne mini-miasto, otoczone z 3 stron oceanem, z własnym jeziorkiem, wyspą i latarnią morską. 

 

 

96. Czy psychoterapia to coś, co można komuś polecić?

Nie każdy jest gotów na psychoterapię, nie zawsze jest też na nią najlepszy czas. Nie powinno się z pewnością polecać komuś swojego terapeuty z gwarancją, że jest cudotwórcą. 

 

 

97. Czyje plakaty wieszałaś na ścianie w swoim pokoju jako nastolatka?

Crystal Castles, Arctic Monkeys i The White Stripes. 

 

 

98. Co Cię ostatnio poruszyło?

Ludzie, którzy mobilizują się w tych trudnych czasach – szyjąc maseczki, gotując innym obiady, robiąc zakupy sąsiadom. 

 

 

99. Dajesz sobie prawo do błędów?

Tak. Ale zdarza mi się wahać i wstrzymywać z jakąś decyzją, bojąc się porażki.

 

 

100. Do kogo dzwonisz, gdy jest Ci źle? 

Do mojej przyjaciółki Anetki.

 

_

 

MAteriał został opublikowany w #7 numerze The Mother MAG.

 

_

 

Ilustracja: Emilia Pryśko

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo