ZA DARMO
Change font size Change site colors contrast
Moda

Sztuczność nie jest modna w tym sezonie. Rozmowa z Mój Kraj Taki Piękny

27 listopada 2020 / The Mother Mag

Ola Wołejsza i Karolina Sielska-Głuchowska, twórczynie marki Mój Kraj Taki Piękny napisały na swojej stronie internetowej, że mówią NIE sztuczności.

I z tą myślą chcemy Was zaprosić do przeczytaniu tego wywiadu. Naturalność to coś, do czego dążymy, to składowa #motherlifebalance. Sztuczność to coś, co uwiera, to ciało obce - zarówno w życiu, jak i w szafie.

Mój Kraj Taki Piękny to naturalność. Niech Wam towarzyszy na co dzień!  

 

Czego o biznesie nauczyły Was ostatnie miesiące? 

To był dla nas bardzo intensywny i pracowity czas, nie tylko ze względu na bieżącą kwestię, ale też reagowanie na zmiany i dopasowywanie się do nich. Nie obyło się bez komplikacji, część planów musiałyśmy porzucić, ale też spotkało nas w tym czasie mnóstwo dobra i wsparcia. Czego się nauczyłyśmy? Że niczego nie można brać za pewnik, że trzeba być elastycznym, ale też, że trzeba robić swoje. 

 

Czy jest jeszcze coś, czego się boicie?

Oczywiście, że się boimy – mamy rodziny, widzimy, co dzieje się na ulicach, czytamy wiadomości. Społeczeństwo nam się coraz bardziej polaryzuje, ludzie są rozczarowani, mają poczucie rozgoryczenia, bycia oszukanym. Boimy się więc nie tylko o naszych bliskich, że mogą zachorować, ale też boimy się, gdzie ta sytuacja nas wszystkich zaprowadzi i na koniec jeszcze bardziej podzieli.

 

Gdybyście miały swój biznes określić jednym zdaniem, to…?

Chaos, który staramy się okiełznać – z naciskiem na to, że z każdym dniem, idzie nam coraz lepiej.

 

Jakie uczucia Wam towarzyszą teraz, gdy pokazujecie Klientkom nową kolekcję, a jakie emocje były kiedyś, na samym początku, gdy pokazywałyście światu premierowe projekty?

 

Emocje od pierwszego projektu pozostają takie same, z taką różnicą, że teraz przed premierą czujemy jeszcze większą tremę, bo po prostu zależy nam, by sprostać oczekiwaniom naszych odbiorców, a wiemy też, że od początku postawiłyśmy sobie wysoko poprzeczkę. Zwłaszcza, że w każdą rzecz wkładamy mnóstwo serca i każdą rzecz same testujemy. 

 

Czyli najwięcej stresu jest zawsze przed premierą?

Przed premierą zawsze jest mnóstwo stresu, czy na pewno krój ok, czy może jednak można było zrobić coś inaczej, albo nawet, czy nazwa się spodoba. Potem pozostaje czekanie na pierwsze komentarze, ale też zamówienia i finalnie widok naszych Klientek w nowym projekcie – a tego widoku nigdy nam nie będzie dość! To chyba jedna z największych przyjemności w prowadzeniu własnej marki – oglądać wspaniałe i uśmiechnięte kobiety w naszych rzeczach, tym bardziej, że świetnie w nich wyglądają.

 

To dla Was zaskoczenie?

Wcale nie tak rzadko zdarza nam się powiedzieć w duchu – „kurczę, ale fajnie ograła tę płaszczobluzę – sama muszę tak spróbować”. Bo Klientki mamy naprawdę najlepsze i często zaskakują nas, jak jeszcze można wystylizować nasze rzeczy, a pomysłów zdecydowanie im nie brakuje, co jest bardzo inspirujące i motywujące.

 

 

Jak to jest prowadzić kobiecy biznes i to jeszcze z sukcesem?

To ogromna satysfakcja, mnóstwo powodów do dumy czy uśmiechu, ale też spora odpowiedzialność. Zwłaszcza w kontekście naszej społeczności, która ogromnie nas motywuje i uskrzydla, by działać i wciąż się rozwijać, a to w gorszych momentach bardzo pomaga. Nie można jednak po jednym powodzeniu spocząć na laurach, bo na sukces pracuje się bez przerwy.

My zdecydowanie nie powiedziałyśmy jeszcze ostatniego słowa, ba, mamy nawet wrażenie, że dopiero się rozkręcamy.

 

Gdyby Wasza doba miała nie 24 a 42 godziny, na co byście przeznaczyły ten czas. W ogóle byłby Wam on potrzebny? 

Oj, zdecydowanie tak. Czas jest zawsze u nas mile widziany (śmiech). Szczerze, może właśnie te dodatkowe godziny byśmy w pełni poświęciły naszym bliskim i poszukały tak zwanego balansu czy równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, bo tego rzeczywiście wciąż się uczymy i z tego co wiemy od naszych bliskich, jeszcze sporo przed nami w tym temacie. 

 

Praca na własnych zasadach to zawsze kilka kroków do przodu, a potem dwa do tyłu. Co poświęciłyście, by prowadzić MKTP?

Jeśli mamy być szczere, nie patrzymy na to przez pryzmat poświęceń, na taką drogę się zdecydowałyśmy i chciałyśmy nią pójść. Mamy nadzieję, że jeszcze sporo na niej przed nami, bo kochamy to, co robimy i daje nam to mnóstwo energii do działania. 

 

Czym jest dla Was sukces? Liczycie pieniądze, czy może dni urlopu które, jako szefowe, możecie sobie wziąć? 

Pieniądze to na pewno jedna z miar sukcesu, bo dają poczucie niezależności czy stabilności, ale też otwierają kolejne drzwi do rozwoju. Na pewno nie są jednak jedyną. Dni urlopowe w przypadku własnego biznesu to często oksymoron, bo nie ma co się oszukiwać, zdarzają się sytuacje, że jest niedziela czy jesteśmy na wyjeździe, a wpada nam coś pilnego, ale z drugiej strony, mamy to szczęście, że w dzisiejszych czasach możemy wykonywać znaczną część pracy z dowolnego miejsca. 

Dla nas największą miarą sukcesu jest satysfakcja – czy to z powodu idealnie układającej się bluzy, czy to na widok zadowolonych Klientek. Właśnie społeczność, jaką zgromadziłyśmy wokół naszej marki, dodaje nam skrzydeł i najbardziej nas motywuje. To jak Dziewczyny piszą, czy to w komentarzach, czy w wiadomościach prywatnych, daje nam chyba najwięcej szczęścia i takie poczucie na koniec dnia, że kurczę, chyba robimy dobrą robotę!

 

Czego jeszcze nie umiecie, a wiecie, że ta wiedza przydałaby Wam się w prowadzeniu MKTP?

Mnóstwa rzeczy, długo by wymieniać! Żadna z nas nie ma wykształcenia związanego z projektowaniem czy modą, wiele więc rzeczy na początku robiłyśmy intuicyjnie, doczytywałyśmy czy po prostu wierzyłyśmy na słowo, ale wiele też się nauczyłyśmy, pracując na „żywym organizmie”. Na naukę nigdy nie jest za późno, my cały czas się dokształcamy, głównie we własnym zakresie. Zwłaszcza, że własna marka to nie tylko ubrania, ale też cała machina – mamy tu na myśli marketing czy tak ważny w dzisiejszych czasach e-commerce.

 

Z kogo brałyście przykład, gdy wymyślałyście swoją markę? Inspirowałyście się istniejącymi biznesami, czy postawiłyście na swój pomysł? 

Oczywiście przyglądałyśmy i nadal przyglądamy się temu, co dzieje się na polskim rynku. Mamy też swoje ulubione marki i projektantów. Od początku jednak pomysł na założenie własnej marki wziął się z tego, że obie miałyśmy problem ze znalezieniem ubrań, które same chciałybyśmy nosić, a do tego od zawsze interesowałyśmy się modą.

 

I jak to się zaczęło? 🙂

Miałyśmy zacząć od topów i T-shirtów z grafikami nawiązującymi do polskiej popkultury – stąd właśnie nazwa naszej marki. Wertowałyśmy albumy o polskim designie, przeglądałyśmy książki o PRL-u, a wieczory spędzałyśmy na wspólnym oglądaniu polskich filmów – wjechał nawet taki klasyk jak „Psy”. Wystarczy jednak zajrzeć na naszą stronę, by zobaczyć, że potoczyło się troszkę inaczej i skończyłyśmy na bluzie z kapturem, którą nazwałyśmy Peleryną do zadań specjalnych. Od początku chciałyśmy też być utożsamiane z tworzeniem lokalnie, jest to dla nas szalenie ważne, dlatego zależało nam, by wybrzmiało to także w nazwie marki.

 

Lokalnie, ale czy też sezonowo?

Postawiłyśmy na dość nietypowy koncept, opierając naszą markę na ponadczasowych, uniwersalnych krojach, które nie uznają sezonowości i wyróżnia je wysoka jakość. Dlatego na stronie MKTP można znaleźć nasze bestsellery w dosłownie wszystkich kolorach tęczy. 

W kolekcjach dążymy więc do tego, by nasze ubrania nie tylko sprostały codziennym wyzwaniom, ale też podkręcały tę codzienność i sprawiały, że czujemy się świetnie nie tylko od święta, ale właśnie na co dzień. Same dobrze wiemy, że współczesne kobiety od rana są w ciągłym biegu, a do pogodzenie mają wiele ról – są najlepszymi mamami dla swoich dzieci, odnoszącymi sukcesy w pracy bizneswoman i wspaniałymi przyjaciółkami, które czasem lubią też pomyśleć o sobie i wyrwać się na drinka lub dwa. Chcemy, by nasze kolekcje im w tym pomagały, a dodatkowo podkreślały ich naturalne piękno i kobiecość. Nie przebieramy, ubrania z metką MKTP mają pozwalać czuć się swobodnie i jak najlepiej w swojej skórze, a co najważniejsze nosić je można od rana do wieczora.

 

 

Jakie są trzy sprawy, które każdy powinien rozpisać lub się dowiedzieć, zanim założy własny biznes?

Niezależnie od branży, nie ma jasnej formuły czy przepisu na własny biznes. To, co jest jednak niezmienne, to świadomość, że własny biznes to masa ciężkiej pracy, często do późnych godzin. I na to na pewno trzeba być przygotowanym, zaczynając rozkręcać własną markę. Zwłaszcza w kontekście branży modowej panuje takie dość nieuczciwe przekonanie, że to tylko imprezy czy spotkania na kawę. Rzeczywistość prezentuje się zgoła inaczej. Zdecydowanie nasz standardowy dzień nie wygląda tak, jak mogliby to sobie niektórzy wyobrażać, że wstajemy o 11:00, przeglądamy inspiracje, a w ciągu dnia wychodzimy na lunche czy sesje zdjęciowe.

Wracając do pytania – jedno to pomysł na biznes, dwa to właśnie ciężka praca, a w sukcesie poza motywacją i determinacją w zdobywaniu kolejnych celów, na pewno czasem może pomóc szczęście czy zbieg okoliczności.

 

Jesteście na bieżąco z modowymi trendami na świecie?

Warto śledzić trendy – i nie mówimy tu tylko o tych modowych, ale generalnie mieć otwarte oczy i uszy na to, co dzieje się na zewnątrz. Obserwować, reagować na zmiany, by móc sprostać oczekiwaniom odbiorców i być na nie gotowym. Inną kwestią jest rozwój – nie tylko pod kątem tworzenia, ale też nas samych, świat przyspieszył, więc znajomość nowych technologii to konieczność. Podobnie jest z innymi dziedzinami, mając własny biznes nie tylko wystarczy zatrudnić odpowiednie osoby, co wcale nie jest takie proste, ale też samemu warto orientować się w różnych tematach, choć w podstawowym zakresie.

 

Na której pomyłce nauczyłyście się najwięcej?

Pomyłki są, były z nami i zapewne będą nam się zdarzać – nikt z nas, a już na pewno nie my, nie jest nieomylny. Trudno tu jednoznacznie określić, która pomyłka była dla nas najcenniejsza. Mamy jednak wrażenie, że największą lekcję, jaką wyciągnęłyśmy na przestrzeni już ponad 5 lat prowadzenia marki, to jak sobie z nimi radzić. Uczyć się na nich – oczywiście, by nie popełniać tych samych błędów, ale też nie pozwalać, by te pomyłki nas w jakiś sposób sparaliżowały czy hamowały działania. A gdy już się je popełni, najważniejsze by skupić się na jak najszybszym rozwiązaniu problemu czy błędu, zamiast traceniu energii na rozpamiętywanie. Mieć dystans do nich, bo nawet pomyłka może nam pokazać coś w zupełnie innym świetle, doprowadzić nas do nowego, ba, nawet lepszego rozwiązania. My tak naprawdę cały czas się tego uczymy, zwłaszcza, że obie jesteśmy bardzo emocjonalne.

Moda

Jesteś tym, co nosisz – czyli czy kiedyś usłyszysz „Mamo, to moje ulubione ubranie!”?

26 marca 2021 / The Mother Mag

Odpowiadając na pytanie – pewnie to usłyszysz albo usłyszałaś od nastoletniego dziecka, które jasno daje do zrozumienia, w jakich trendach modowych czuje się najlepiej.

Nie zawsze jest to radosna nowina, która zwiastuje uśmiech na twarzy, bowiem dzieci mają swój gust, niezależnie od wieku. I ten gust nie zawsze napawa nas dumą i radością. Nie popadajmy jednak w gradowe nastroje.

W dzisiejszych czasach nasze dzieci są „bardziej, lepiej i mocniej” niż my w ich wieku (generalizuję, chociaż zdaję sobie sprawę, że ta teza nie musi dotyczyć każdej z nas). Od najmłodszych lat nasi synowie i córki wykazują spory indywidualizm w każdej materii swojego młodziutkiego życia. Począwszy od zabawek, po ulubione bajki, na kreacjach skończywszy. My, rodzice, musimy po prostu zaakceptować pewne skoki rozwojowe w materii rzeczy ulubionych. Również to, że różowe cekiny świetnie pasują do brązowych pasków.

Na modzie się nie znam, ale wiem, że to co wygodne, dobrze skrojone, wykonane z jakościowego materiału, może stać się ulubioną rzeczą, którą chętnie nosimy. Zwłaszcza teraz, kiedy doświadczamy kolejnego lockdownu, nasza codzienność w wielu przypadkach obraca się w świecie home office i home-home, stawiamy na wygodę. Nie inaczej jest z dziećmi.

Inspiracja zabawą

Nasze dzieci są mądre. One od najmłodszych lat wyczuwają, co jest w porządku, a co nie w kwestii ubrań. Zwróćcie uwagę, że niemowlakom zakłada się miękkie pajacyki i śpiochy – dla wygody. Starszym dzieciom – dresy, bluzy, leginsy – też dla wygody. Wiek nastoletni to oczywisty czas eksperymentów, więc do sportowych skarpetek jak najbardziej pasują buty na platformach – bo są wygodne! Ile razy słyszałaś od swojej pociechy, że tego swetra nie ubierze, bo „gryzie w szyję”, a tamta sukienka „jest dobra dla przedszkolaków” (np. z ust 4-latki)? No właśnie. A chciałabyś tego nie usłyszeć i ze wzruszeniem oglądać swoje dziecko szczęśliwie hasające po trawie w TYCH NAJLEPSZYCH UBRANIACH? No to posłuchaj.

 

Dzieci jako wulkany energii, testują wszystko i wszystkich dookoła. Nie umknie ich uwadze żadna drobnostka. Poobserwuj swoje dziecko, kiedy się bawi. Część maluchów jest statyczna, niemalże nie rusza się z miejsca, ale lwia część młodych odkrywców jest w ciągłym ruchu. I ten ruch powinien być dla Ciebie inspiracją. Nikt nie lubi sztywnych, wykrochmalonych ubrań, tylko takie, które nie krępują ruchów. U dzieci jest to rzecz najważniejsza. Nie pakuj dziecka w mundurek, kiedy zamierza ono odkrywać piękno świata dookoła siebie. Najważniejsze jest poczucie komfortu, tak, aby zabawa nie zmieniła się w mały koszmar. Dobrym pomysłem jest czerpanie inspiracji z tego, jak do tego tematu podeszła marka Volcano. Przekuli oni ideę #Allconditionscomfort w hasło #Keephavingfun. Dotyczy ona mody skierowanej do chłopców (w sezonie wiosna/lato 2021) i dziewczęcej (sezon jesień/zima 2021). Kolekcje nastawione są na zabawę i skojarzenia z komfortem. A skoro już Twój szkrab uwielbia buszować, najlepsza dla niego będzie koszulka z dziecięcym nadrukiem, w chłodne dni natomiast bluza na zamek lub zakładana przez głowę. Niech na nogach zagoszczą wygodne joggery, spodnie dresowe albo szorty. Wszystko to wykonane z przewiewnych, delikatnych tkanin, które w cieplejsze dni sprawdzają się najlepiej. A jeśli myślisz eco, to wybierz takie ubrania, które uszyte są z bawełny organicznej. Zwróć uwagę na to, że ubrania Volcano z kolekcji dziecięcych stawiają na wygodę i przykuwające wzrok kolory. Niech Twój mały facet poczuje się najwygodniej na świecie, kiedy będzie walczył ze smokiem albo właśnie odkrywał starożytne skarby w ogrodzie.

A może chciałabyś zaszczepić w dziecku modę na ekologię? Nic prostszego. Nie od dzisiaj wiadomo, że produkcja ubrań pochłania ogromne zasoby wody. Kupując wytrzymałe ubrania, np. sygnowane marką Volcano, dbasz o środowisko, ale też wpajasz swoją postawę młodemu pokoleniu. W dniu, kiedy Twój mały bohater wyrośnie z ubrań, Ty nie poczujesz się nieswojo musząc je wyrzucić. Wysokojakościowe produkty mają to do siebie, że mogą spokojnie przejść w drugi obieg, zachowując kolory i fason. Niech zrównoważona moda zagości nie tylko w Twojej szafie, ale też w garderobie Twojego małego rozrabiaki.

 

Bądź wzorem

Nikt bardziej niż dzieci, nie jest lepszym obserwatorem otaczającego nas świata. Poza tym, że najmłodsi chętnie odkrywają swoje środowisko, to naturalnie wzorują się na rodzicach. To oni są pierwszym, prawdziwym przykładem dla małych odkrywców. Czerpią z naszego zachowania, sposobu wypowiadania się, inspirują się tym, co robimy. Małe dzieci często z podziwem spoglądają na naszą pracę i tym, czym zajmujemy się w ramach swoich pasji. Z dumą opowiadają na podwórku o tym, co robi tata albo że mama piecze najlepsze ciasta na świecie. Skoro jesteśmy wzorem, to nic dziwnego, że nasze dzieci bardzo często chcą też wyglądać jak my. Dlatego dziewczynki tak chętnie przebierają się w mamine sukienki, a chłopcy chętnie towarzyszą tatom w męskich zajęciach.

Dzieci niekiedy też podświadomie naśladują styl ubierania się swoich rodziców. Albo chcą wręcz wyglądać tak jak oni. Mając to na uwadze, zrób swojemu maluchowi niespodziankę i wybierz takie ubrania, które nawiązują do Twojego stylu. Bawcie się modą, a przy okazji spędzaj czas ze swoim dzieckiem, pokazując mu piękno świata. Niech czuje się dumne. A Ty wiedz, że jesteś dla tego małego człowieka pierwszym wzorem do naśladowania.

Poznaj pasję

Nie ma chyba nic bardziej żenującego dla świadomego swojego wyglądu dziecka wbijanie w znienawidzone sukienki, spodnie czy koszulki. Jeśli dobrze sobie przypomnisz, na pewno znajdziesz w swoich wspomnieniach takie momenty, w których przyszło Ci występować na imieninach cioci w najmniej ulubionym zestawie modowym. Oczywiście, cała rodzina mogła być zachwycona, a Ty marzyłaś, kiedy wreszcie będziesz mogła założyć swoje ulubione ubranie. Pamiętaj, że to samo dotyczy Twojego dziecka. Tak samo jak przez „dziecięce traumy” można nabawić się niechęci do zupy owocowej, tak też do określonych elementów ubioru.
Na szczęście, żyjemy w czasach względnego dobrobytu i różnorodności i nie jesteśmy zwykle zmuszeni kupować tego rodzaju ubrań, co wszyscy. Pamiętne czasy PRL minęły. Obecnie moda dziecięca oferuje bardzo szeroki asortyment i wybór. Za całym tą różnorodnością stoi cała machina produkcyjno-marketingowa. Istnieją takie marki, które całe swoje linie odzieżowe (jak chociażby Qπш) opierają na inspiracji jednym tematem przewodnim. Podobnie jak w przypadku ubrań dla dorosłych, tak i dla dzieci tworzy się tego typu kampanie. I zazwyczaj dotyczą one wybranych zagadnień, które mogą spodobać się dzieciom.

 

 

Na przykład, Robert Kupisz, twórca mody dziecięcej, zainspirował się japońskim pop art’em i alfabetem. Na swoich projektach umieścił fantazyjne wzornictwo rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni w stylistyce odpowiadającej dzieciom. Efektem jego pracy było stworzenie linii pełnej radosnych, nasyconych kolorów w towarzystwie miękkich, przyjaznych w dotyku tkanin. Jeśli Twoje dziecko ma przysłowiowego „fisia” na punkcie Japonii, takie wzornictwo na pewno mu się spodoba.

 

Mierz wysoko

Na rozwój dziecka wpływają nie tylko podarowanie mu przestrzeni do odkrywania nowych rzeczy, ale też wspieranie go w jego marzeniach. Są takie momenty, kiedy ze zdumieniem słyszymy, czym chciało by się nasze dziecko zajmować w dorosłym życiu. Jeśli wiara i dziecięce marzenia napędzają naszego małego bohatera do działania, to warto go zawsze wspierać. Wówczas dotarcie do samych gwiazd wydaje się być pestką!

Uwielbiam hasło „Live big. Dream Big”. Myślę, że powinno ono stać się nierozerwalną częścią wychowania małego człowieka. Marzenia są po to, aby je spełniać. Nawet najbardziej szalone pomysły mają szansę się ziścić. A często z tych marzeń powstają prawdziwe pasje, które potem, już w dorosłym życiu, pozwalają czerpać jak najwięcej z codzienności.

Marka Kids on the Moon kieruje się pięknym przesłaniem – wszyscy żyjemy pod wspólnym niebem. Więc jeśli Twoje dziecko marzy o podróżach w przestrzeni kosmicznej, albo z zaciekawieniem ogląda rozgwieżdżone niebo, aż trudno sobie odmówić wspierania go w jego zainteresowaniach. Domyślam się, że mając w domu małego odkrywcę, jego pokój przypomina o jego pasji na każdym kroku. W swojej kolekcji ubrań, Kids on the Moon, nawiązuje do nocnego nieba i tajemnic kosmosu. Dla dziecka, które pasjonuje się odległą przestrzenią, dodatki w stylu jego zainteresowań, dopełnią i upewnią małego człowieka o tym, że może kiedyś jego marzenia się spełnią. Przecież każdy mały indywidualista z radością chce pokazać całemu światu, co mu w głowie siedzi i o czym codziennie myśli i marzy.

Odkrywaj to, co nieodkryte

Wydaje mi się, że nie ma na świecie człowieka, który by nie tęsknił za latem. Z wielką nostalgią myślimy o ciepłych dniach, słonecznych plażach. Dorosły człowiek ma to do siebie, że zanim wybierze się gdziekolwiek na odpoczynek letni, musi go sobie dobrze zaplanować. Natomiast dzieci nie są wielkimi fanami rysowania strategii i planów. I dobrze, że czasami przypominają nam, dorosłym, o spontaniczności.

Jeśli, mimo niepewnej przyszłości, pragniesz spędzić letnie wakacje z dala od domu, pamiętaj o tym, że brak planu to też plan. Dzieci uczą nas wolności i przypominają, że nie wszystko musi mieć sens. Dlatego zaczerpnij inspiracji z dziecięcych zabaw. Jeśli wybieracie się ba ryby, zadbajcie o komfortowy i odpowiedni ubiór. Jeśli spacer po lesie – niech będzie wygodnie. Na takie okazje zawsze najlepsze są bluzy, spodnie albo t-shirty w wybranych kolorach (np. marki Paradiso Minikid).

Twoje dziecko nie dba o to, czy się pobrudzi w trakcie eskapad. Ty też na chwilę przestań się tym przejmować. To, co jest istotne, to przeżycie przygody. Odkryjcie razem przyrodę i jej tajemnice. A może zaprojektowane z inspiracji naturą bluzy, sukienki, t-shirty Minikid, pozwolą utrwalić wasze eskapady na dłużej?
Ubrania to nie tylko sam wizerunek. Dla kształtujących się małych odkrywców, ale też i starszych dzieci, niezwykle ważne jest poczucie swobody i wyrażenia swojego „ja”. Dzięki zabawie z modą, ale też pozwolenie na pewną swobodę, uczymy swoje pociechy indywidualizmu i zaznaczania swojej obecności w świecie. Nam dorosłym też jest zdecydowanie łatwiej, jeśli wiemy, że nasze dziecko czuje się szczęśliwe i swobodnie podczas rutynowych oględzin otaczającego go świata. Dlatego mam nadzieję, że delikatnie podszkalając się z trendów, trafisz idealnie w gust swojego kilkulatka, a jeśli masz trochę starsze dziecko usłyszysz: „Mamo, to moje ulubione ubranie!”.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo