Change font size Change site colors contrast
Felieton

Prowadzenie budżetu we dwoje – jak namówić partnera?

12 grudnia 2019 / Agnieszka Jabłońska

Chcesz spróbować prowadzić budżet?

Jeśli nie żyjesz sama, to pamiętaj, że prowadzenie budżetu to sprawa dla dwóch osób.

 Zarządzanie finansami wymaga zaangażowania obu stron, jeśli strumień wydatków ma zacząć płynąć we właściwym kierunku.  Czujesz się jednak bezradna, bo nie wiesz, jak namówić partnera na wspólne prowadzanie budżetu? Kiedyś próbowałaś rozmawiać na ten temat, ale on szybko Ci przerwał? Zastanówmy się, dlatego Twój partner nie chce prowadzić budżetu i co zrobić, by to zmienić! 

Dlaczego Twój partner nie chce prowadzić budżetu? 

Podam Ci teraz kilka argumentów, które często przytaczają kobiety. Twój chłopak, narzeczony, partner lub mąż – facet, z którym żyjesz, może nie chcieć prowadzić budżetu z różnych powodów. 

Jest duża szansa, że w jego domu rodzinnym nie był prowadzony budżet – może rodzice nie musieli martwić się o pieniądze lub zwyczajnie nie widzieli takiej potrzeby, by notować swoje przychody i planować wydatki. Pamiętaj, że w wielu domach żyje się z dnia na dzień, bez specjalnego planu. Ludzie często zamiast prowadzenia budżetu wybierają kredyt odnawialny w rachunku, a zamiast zarządzania własnymi finansami – pożyczanie. 

Często jest tak, że rodzice nie uczą dzieci oszczędzania i gospodarowania środkami. Aż 49% Polaków nie włącza dzieci w rozmowy na temat pieniędzy! Jedynie co piąty rodzic angażuje pociechę w planowanie wydatków, a mniej niż 20% rodziców zachęca do odkładania pieniędzy. Możemy założyć, że dzieci uczą się poprzez umiejętne gospodarowanie kieszonkowym. Niestety, własne pieniądze dostaje jedynie co trzecie dziecko w Polsce! Jest bardzo prawdopodobne, że Twój partner – może Ty również – nigdy nie dostawaliście od rodziców stałej tygodniowej lub miesięcznej kwoty pieniędzy do swojej dyspozycji. 

Twój facet wybiera wygodę – dobrze zarabia i stać go na zaspokojenie Waszych i jego potrzeb. Dlatego nie widzi potrzeby, by tracić czas i skrupulatnie zapisywać każdą wydaną złotówkę! Lubi sprawiać Ci drogie prezenty, a zostawienie kilku stów na zakupach nie stanowi dla niego problemu. Osobom, które są przyzwyczajone do folgowania sobie w temacie finansów, oszczędzanie może kojarzyć się z biedą.  

Możliwe, że w przypadku Twojego faceta powody, dla których nie jest mu po drodze z budżetem, będą zupełnie inne. Mamy jednak wspólny mianownik, a jest nim lęk przed zmianą i negatywne uczucia związane z koniecznością rozliczania się przed drugą osobą z własnych wydatków. Dlatego tak ważne, byście jak najwcześniej zaczęli rozmawiać o kasie. 

Rozmowa o pieniądzach w związku 

Rozmowę o budżecie warto zacząć od omówienia dokładnie finansów. Zastanówcie się, jakie macie potrzeby i oczekiwania. Może dla Twojego faceta priorytetem jest wyposażenie Waszego domu w świetną elektronikę, dlatego wydaje pieniądze na coraz to nowe gadżety, które Twoim zdaniem są do niczego niepotrzebne. Może Ty chcesz odłożyć trochę pieniędzy, zanim pojawi się dziecko, by mieć luźną kasę na nadchodzące wydatki? Każde z Was ma swoje priorytety finansowe i oczekiwania oraz wymarzony poziom życia. Dla Ciebie luksusem będzie naturalne bio masło, a dla niego wysokiej jakości wołowina. Nie wyobrażasz sobie zrezygnować z ulubionego zapachu, którego flakon kosztuje 200 złotych? To świetnie, bo Twój facet nie zamieni samochodu na rower. Szacunek i rozmowa – zastanówcie się wspólnie, co jest dla Was ważne, z jakich wydatków możecie zrezygnować, a jakie chcecie wciąż ponosić, bo są dla Was synonimem komfortowego życia. Im szybciej poznacie swoje priorytety i oczekiwania finansowe, tym szybciej będziecie mogli podzielić sumę pieniędzy, którą macie co miesiąc do dyspozycji. Zróbcie to razem, bo w przypadku pieniędzy bardzo dobrze widać, że związek to sztuka kompromisu. Często jednak nie jest tak wesoło, a finanse w domach wyglądają różnie. 

Gdy poświęca się tylko jedna ze stron 

To trudna sytuacja – próbujesz oszczędzać, tworzysz jadłospisy, polujesz na promocje, wyprzedajesz stare ubrania, gospodarujesz pieniędzmi, a Twój partner lekką ręką przepuszcza kilka stów na spotkaniu z kumplami. Oh, jak to może wkurzyć! Co zrobić w sytuacji, gdy facet nie tylko nie chce zaangażować się w prowadzenie budżetu, ale sabotuje Twoje wysiłki? Trzeba przywrócić balans! Kochana, musicie pogadać. Jeśli podjęłaś się zarządzania finansami – ja wiem, że z braku laku, bo kto niby miałby to zrobić? – przedstaw swojej drugiej połówce, ile wydajecie kasy na poszczególne rzeczy. Jeśli macie wspólne konto ustal, że teraz na początku miesiąca przelewami opłacasz wszystkie rachunki, a niezbędną do życia kwotę wypłacisz gotówką. Suma, która zostanie na koncie, jest do dyspozycji Twojego faceta i Twojej na Wasze wydatki. Ustalcie, jaką kwotę każde z Was ma w miesiącu do dyspozycji na własne przyjemności – nie pomijaj siebie! Masz takie samo prawo mieć swoją kasę na własne wydatki jak Twój partner! Gdy w związku poświęca się jedna ze stron, robią się kłopoty. 

Prowadzenie budżetu, gdy brakuje pieniędzy 

Czy da się przekonać partnera do prowadzenia budżetu domowego? Czy to w ogóle ma sens? Na pewno jest to o wiele łatwiejsze w domach, w których z miesiąca na miesiąc brakuje pieniędzy. Dlaczego? Stres z tym związany powoduje, że najczęściej obie strony szukają przyczyny tego zjawiska. Czasami chcą wytknąć drugiej osobie rozrzutność. W takiej sytuacji regularne notowanie wydatków to szansa na sprawdzenie, na co wydawane jest najwięcej pieniędzy i znalezienie winnego. To nie są dobre pobudki – trzeba to przyznać, ale w tym wypadku „whatever works”, czyli cokolwiek, co doprowadzi nas o krok bliżej do prowadzenia budżetu. Co, jeśli nie narzekacie na brak kasy, a Ty mimo wszystko chcesz trzymać rękę na pulsie i mieć kontrolę nad wydatkami? 

Jak budżety prowadzą osoby zamożne? 

Kluczem do bycia zamożnym jest mądre gospodarowanie własnym finansami. Możesz zarabiać przyzwoite pieniądze, dostać pokaźny spadek lub wygrać na loterii, jeśli jednak nie umiesz zarządzać kasą, przepuścisz wszystko. Żyjemy w świecie rozbuchanego konsumpcjonizmu. Namawiają nas do wymiany szafy kilkanaście razy do roku, do kupowania nowego sprzętu co 24 miesiące i do regularnej wymiany samochodu. Wszystko, czym się otaczamy, ma być spod igły, ładne i nowoczesne. Ma pasować do naszych mieszkań jak z żurnala i do życia jak z serialu. Osoby naprawdę zamożne wiedzą, że potrzebują pokaźnej poduszki finansowej, która pozwoli im przetrwać i regularnie oszczędzają pieniądze. Znasz zasadę, by 10% wynagrodzenia, które wypływa na Twoje konto, przelać sobie? Tak, zapłać najpierw sobie – wyślij kasę na rachunek oszczędnościowy, a później rozlicz pozostałe płatności i wydawaj pieniądze na potrzeby i zachcianki. Sytuacja nieco się komplikuje, gdy jedno z Was dobrze zarabia, a drugie jest chwilowo pozbawione dochodów. 

Gdy facet nie chce dać Ci pieniędzy 

Znam te historie, są podobne. Jesteś w domu z dzieckiem lub dziećmi, nie pracujesz. Mąż wydziela Ci łaskawie kwotę, która jego zdaniem ma pokryć Wasze potrzeby. Sam żyje wygodnie, kupuje sobie obiady w pracy, chodzi na siłownię i dba o swoją prezencję. Ty masz problem, żeby wygospodarować środki na krem dla siebie, czy nowy ciuch. Gdy prosisz o dodatkowe pieniądze lub zwiększenie kwoty na życie, słyszysz przykre komentarze? Doświadczasz przemocy ekonomicznej! Prowadzenie budżetu od początku związku pomoże Ci zorientować się, czy facet jest rozsądny i gospodarny. Czy w razie trudności szybko stanie na nogi, czy będzie w stanie zaopiekować się Tobą, jeśli przez jakiś czas nie będziesz pracować. Czy, jeśli masz ochotę robić karierę zawodową, zostanie w domu z dzieckiem? Wspólne planowanie wszystkich wydatków i świadomość, ile, co kosztuje, powstrzyma Was przed nieprzemyślanymi zakupami, a jednocześnie uświadomi, ile potrzebujcie miesięcznie kasy, by powiększyć rodzinę, kupić nowe auto, czy zaadoptować czworonoga ze schroniska. Rozmawiając o pieniądzach spokojnie, bez emocji, poznacie siebie jeszcze lepiej i będziecie mogli szybciej dojść do kompromisu. 

Jak przekonać partnera do prowadzenia budżetu? 

Moja rada: jak najszybciej. Rozmowę o kasie zacznij na etapie randkowania. Dowiedz się, co jest dla niego ważne, co sądzi o oszczędzaniu, jakie ma podejście do pieniędzy. Zrób to, zanim wpadniesz po uszy! Wtedy ciężko Ci będzie dostrzec, że związałaś się z gościem, który lubi wydawać, ale niekoniecznie zarabiać pieniądze albo ma ksywę „kredycik” (nadali mu byli już znajomi, od których regularnie pożyczał kasę). Jak się zakochasz, to jego brak gospodarności będzie dla Ciebie uroczy. Awantura, którą Ci zrobi po tym, jak poprosisz go o paragon ze sklepu, będzie Twoją winą – czepiasz się i za bardzo naciskasz. Pamiętaj, odpowiedzialny i dojrzały facet stoi mocno na ziemi – wie, ile co kosztuje, planuje swoje wydatki i ma oszczędności. Dojrzały związek to taki, w którym partnerzy traktują się z szacunkiem i wspólnie podejmują różne decyzje finansowe. Odpowiedzialnego faceta nie będziesz musiała przekonywać do prowadzenia budżetu. 

Co zrobić, jeśli Twój partner jest ideałem w każdej dziedzinie, ale z gospodarowaniem kasą mu nie po drodze? Porozmawiaj z nim o plusach budżetowania, regularnego oszczędzania i  pokaż, na co chcesz odkładać pieniądze – to powinno wystarczyć! (W najgorszym wypadku ster finansów będzie w Twoich dłoniach, co wcale nie jest złą opcją). Zarządzanie budżetem wymaga pracy, ale jeśli razem się w to zaangażujecie, na pewno szybko dojdziecie do kompromisu i opracujecie własną najbardziej efektywny sposób gospodarowania finansami. 

Felieton

O emancypacji pewnej Harley Quinn, o której nie musi dowiedzieć się Twoja córka

2 kwietnia 2020 / Agnieszka Jabłońska

Wybraliśmy się z mężem do kina na jeden z tych modnych filmów na bazie komiksów o Harley Quinn.

Lubię tę postać, moim zdaniem jest zabawna i świetnie łączy w sobie inteligentną i oczytaną psychiatrę z niebezpieczną psychopatką zdolną do najgorszych zbrodni. Opinie na temat filmu są podzielone, ale nie należą do najlepszych. 

Jest niedzielne przedpołudnie, siadamy w dużej kinowej sali. Nie ma wielu ludzi, co mnie wcale nie dziwi, bo film o  Harley Quinn grają już od jakiegoś czasu i spokojnie można powiedzieć, że załapaliśmy się na niego rzutem na taśmę. Obok nas siada rodzina ojciec z mamą, a pośrodku dziewczynka, która nie mogła mieć więcej niż 11 lat. 

Kojarzysz Harley Quinn?

Kojarzysz Harley Quinn? To jak się maluje, jak się ubiera i jaką nosi fryzurę? Widziałaś kiedyś, jak pije na umór, jak się przystawia do facetów i bije każdego, kogo popadnie? To jest film na bazie komiksów – możesz to sprawdzić. Margot Robbie dała tej postaci bardzo wiele – w moim odczuciu dzięki niej ta wariatka zyskała trzeci wymiar. Nie jest to postać pozytywna, żadna z niej superbohaterka, a już na pewno nie jest wzorcem dla dziewczynki. 

Kina dopasowują wyświetlane trailery filmów do tego, na jaki film się wybrałaś. Idziesz obejrzeć horror, czekają na Ciebie zwiastuny filmów z dreszczykiem, wybrałaś polski film spodziewaj się, że dowiesz się, co słychać w naszej rodzimej kinematografii. W to niedzielne przedpołudnie nawet trailery były zbyt brutalne, jak dla dziecka w połowie podstawówki. 

Na początku miałam jeszcze nadzieję, że może rodzice dojdą do wniosku, że pomylili seanse i po prostu wyjdą w trakcie. Myślałam, że może uznają, że jednak początkowe sceny wskazują, że nie jest to odpowiedni film dla ich córki, ale oni siedzieli dalej wpatrzeni w ekran. Podobnie jak mała dziewczynka pomiędzy nimi. 

Jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz o to mocno walczyć

„Ptaki nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)” nie ma morału – dziewczynka, która kradnie, zyskuje super koleżanki i staje się prawą ręką Harley. Film pokazuje jedynie to, że jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz o to mocno walczyć i przygotować się, że wszyscy faceci będą Ci rzucać kłody pod nogi. Musisz wziąć pod uwagę, że Twój ukochany nie doceni Cię i zostawi, a wtedy życie zmusi Cię, byś stanęła na własne nogi. To w sumie tyle. Nic więcej, nic głębiej. Aha, na koniec okradnij swoje przyjaciółki, bo one i tak sobie poradzą. Wątek śmierci rodziców – jest, brutalna zbrodnia – jest, skalpowanie twarzy i rzucenie skóry na podłogę – jest, łamanie nóg i kości – jest, bicie – również kobiet mocno po twarzy – jest, kradzież jedzenia z supermarketu – jest, złodziejka, która ma super fajne umiejętności – jest. 

Jakie wartości widzisz w tym filmie dla dziewczynki, która dopiero staje się nastolatką? Pewnie, filmy, które oglądamy, mogą być dla nas również rozrywką i nie zawsze musimy się z nich czegoś uczyć. Wydaje mi się jednak, że rozrywką dla dziewczynki w wieku 10-11 lat powinny być bajki, przyjemne filmy o przyjaźni (może ten z Harrisonem Fordem i psem?). Oferta kinowa jest obecnie szeroka – każdy znajdzie seans odpowiedni dla siebie. 

Seans się skończył, w jasnym świetle napisów końcowych przyglądałam się rodzicom. Ojciec porządnie uczesany, w eleganckich butach, płaszczu, okularach w cienkich oprawkach. Mama z burzą blond włosów, w płaszczu i botkach. Byli zadowoleni i zrelaksowani. Dziewczynka chętnie podążała z nimi do wyjścia. Szukałam jakiejkolwiek skazy, jakiegokolwiek znaku ostrzegawczego, który pokazałby, że z tymi rodzicami jest coś nie tak. I wiesz co? Niczego takiego nie znalazłam, ot, normalna rodzina w kinie, w niedzielę – oh, jak przyjemnie. 

Nie wiem, ile rozmów należałoby odbyć z dzieckiem, aby odkręcić w jej głowie to, co zobaczyła. To, co oglądała przez ostatnie dwie godziny. 

Oglądałam film, ale przez cały czas zastanawiałam się, czy czasy tak mocno się zmieniły? Czy poziom brutalności, która obecnie otacza nasze dzieci, musi rosnąć w tak zastraszającym tempie? Przecież ich psychika nie różni się niczym od psychiki ich dziadków, jest tylko mocno nadwyrężona i obciążona przez zbyt wiele bodźców. Przemoc i seks stały się czymś powszechnym i normalnym. 

Brakuje nam solidnej edukacji

Widzę ogromną lukę, brakuje nam solidnej edukacji. Nauczycieli, którzy oglądaliby te same filmy, co ich podopieczni. Rodziców, którzy chcieliby rozmawiać z nauczycielami o tym, na co warto zabrać dziecko do kina. Kin, które odmówią sprzedaży biletów na seans zbyt odważny i brutalny, jak na psychikę małego widza i rządu, który będzie spinał to wszystko klamrą rzetelnych i mądrych przepisów. Zbioru zasad, których nadrzędnym celem będzie mądra i dojrzała ochrona najmłodszych. Tymczasem w Polsce… 

Ministerstwo skutecznie próbuje zabronić edukacji seksualnej w szkole po to, żeby dzieci nie zeszły na złą drogę. Po to, żeby nie pytały o sprawy, o których usłyszą w filmach lub przeczytają w Internecie. Szkoły wprowadzają rygorystyczne regulaminy, zabraniają  malowania paznokci, włosów, używania podkładów. Historie o nauczycielkach, które wycierają uczennicom twarze wilgotnymi chusteczkami, powodując w ten sposób pogorszenie problemów z cerą i depcząc poczucie wartości nastolatków, nie należą do rzadkości. W Internecie wrze od głosów kobiet, które, jako młode dziewczyny były zupełnie inne, mantrą staje się zdanie „Bo ja w ich wieku…”. 

A rodzice zabrali w niedzielne przedpołudnie młodą dziewczynkę do kina na film o Harley Quinn, która postanowiła się wyemancypować. Dziewczyna ma makijaż, ufarbowane włosy, skąpe ubrania i robi, co chce, ma fantazję, jest bandziorką. Kto będzie fajny w oczach ich córki? Pan Kleks z Akademii, wiecznie nieobecni rodzice małego Mikołajka, biedny Kopciuszek, czy Bella, o których dowie się w szkole? 

Moim zdaniem Harley Quinn jest o wiele fajniejsza. A Ty, jak sądzisz?    

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo