Change font size Change site colors contrast
Felieton

O emancypacji pewnej Harley Quinn, o której nie musi dowiedzieć się Twoja córka

2 kwietnia 2020 / Agnieszka Jabłońska

Wybraliśmy się z mężem do kina na jeden z tych modnych filmów na bazie komiksów o Harley Quinn.

Lubię tę postać, moim zdaniem jest zabawna i świetnie łączy w sobie inteligentną i oczytaną psychiatrę z niebezpieczną psychopatką zdolną do najgorszych zbrodni. Opinie na temat filmu są podzielone, ale nie należą do najlepszych. 

Jest niedzielne przedpołudnie, siadamy w dużej kinowej sali. Nie ma wielu ludzi, co mnie wcale nie dziwi, bo film o  Harley Quinn grają już od jakiegoś czasu i spokojnie można powiedzieć, że załapaliśmy się na niego rzutem na taśmę. Obok nas siada rodzina ojciec z mamą, a pośrodku dziewczynka, która nie mogła mieć więcej niż 11 lat. 

Kojarzysz Harley Quinn?

Kojarzysz Harley Quinn? To jak się maluje, jak się ubiera i jaką nosi fryzurę? Widziałaś kiedyś, jak pije na umór, jak się przystawia do facetów i bije każdego, kogo popadnie? To jest film na bazie komiksów – możesz to sprawdzić. Margot Robbie dała tej postaci bardzo wiele – w moim odczuciu dzięki niej ta wariatka zyskała trzeci wymiar. Nie jest to postać pozytywna, żadna z niej superbohaterka, a już na pewno nie jest wzorcem dla dziewczynki. 

Kina dopasowują wyświetlane trailery filmów do tego, na jaki film się wybrałaś. Idziesz obejrzeć horror, czekają na Ciebie zwiastuny filmów z dreszczykiem, wybrałaś polski film spodziewaj się, że dowiesz się, co słychać w naszej rodzimej kinematografii. W to niedzielne przedpołudnie nawet trailery były zbyt brutalne, jak dla dziecka w połowie podstawówki. 

Na początku miałam jeszcze nadzieję, że może rodzice dojdą do wniosku, że pomylili seanse i po prostu wyjdą w trakcie. Myślałam, że może uznają, że jednak początkowe sceny wskazują, że nie jest to odpowiedni film dla ich córki, ale oni siedzieli dalej wpatrzeni w ekran. Podobnie jak mała dziewczynka pomiędzy nimi. 

Jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz o to mocno walczyć

„Ptaki nocy (i fantastyczna emancypacja pewnej Harley Quinn)” nie ma morału – dziewczynka, która kradnie, zyskuje super koleżanki i staje się prawą ręką Harley. Film pokazuje jedynie to, że jeśli chcesz coś osiągnąć, musisz o to mocno walczyć i przygotować się, że wszyscy faceci będą Ci rzucać kłody pod nogi. Musisz wziąć pod uwagę, że Twój ukochany nie doceni Cię i zostawi, a wtedy życie zmusi Cię, byś stanęła na własne nogi. To w sumie tyle. Nic więcej, nic głębiej. Aha, na koniec okradnij swoje przyjaciółki, bo one i tak sobie poradzą. Wątek śmierci rodziców – jest, brutalna zbrodnia – jest, skalpowanie twarzy i rzucenie skóry na podłogę – jest, łamanie nóg i kości – jest, bicie – również kobiet mocno po twarzy – jest, kradzież jedzenia z supermarketu – jest, złodziejka, która ma super fajne umiejętności – jest. 

Jakie wartości widzisz w tym filmie dla dziewczynki, która dopiero staje się nastolatką? Pewnie, filmy, które oglądamy, mogą być dla nas również rozrywką i nie zawsze musimy się z nich czegoś uczyć. Wydaje mi się jednak, że rozrywką dla dziewczynki w wieku 10-11 lat powinny być bajki, przyjemne filmy o przyjaźni (może ten z Harrisonem Fordem i psem?). Oferta kinowa jest obecnie szeroka – każdy znajdzie seans odpowiedni dla siebie. 

Seans się skończył, w jasnym świetle napisów końcowych przyglądałam się rodzicom. Ojciec porządnie uczesany, w eleganckich butach, płaszczu, okularach w cienkich oprawkach. Mama z burzą blond włosów, w płaszczu i botkach. Byli zadowoleni i zrelaksowani. Dziewczynka chętnie podążała z nimi do wyjścia. Szukałam jakiejkolwiek skazy, jakiegokolwiek znaku ostrzegawczego, który pokazałby, że z tymi rodzicami jest coś nie tak. I wiesz co? Niczego takiego nie znalazłam, ot, normalna rodzina w kinie, w niedzielę – oh, jak przyjemnie. 

Nie wiem, ile rozmów należałoby odbyć z dzieckiem, aby odkręcić w jej głowie to, co zobaczyła. To, co oglądała przez ostatnie dwie godziny. 

Oglądałam film, ale przez cały czas zastanawiałam się, czy czasy tak mocno się zmieniły? Czy poziom brutalności, która obecnie otacza nasze dzieci, musi rosnąć w tak zastraszającym tempie? Przecież ich psychika nie różni się niczym od psychiki ich dziadków, jest tylko mocno nadwyrężona i obciążona przez zbyt wiele bodźców. Przemoc i seks stały się czymś powszechnym i normalnym. 

Brakuje nam solidnej edukacji

Widzę ogromną lukę, brakuje nam solidnej edukacji. Nauczycieli, którzy oglądaliby te same filmy, co ich podopieczni. Rodziców, którzy chcieliby rozmawiać z nauczycielami o tym, na co warto zabrać dziecko do kina. Kin, które odmówią sprzedaży biletów na seans zbyt odważny i brutalny, jak na psychikę małego widza i rządu, który będzie spinał to wszystko klamrą rzetelnych i mądrych przepisów. Zbioru zasad, których nadrzędnym celem będzie mądra i dojrzała ochrona najmłodszych. Tymczasem w Polsce… 

Ministerstwo skutecznie próbuje zabronić edukacji seksualnej w szkole po to, żeby dzieci nie zeszły na złą drogę. Po to, żeby nie pytały o sprawy, o których usłyszą w filmach lub przeczytają w Internecie. Szkoły wprowadzają rygorystyczne regulaminy, zabraniają  malowania paznokci, włosów, używania podkładów. Historie o nauczycielkach, które wycierają uczennicom twarze wilgotnymi chusteczkami, powodując w ten sposób pogorszenie problemów z cerą i depcząc poczucie wartości nastolatków, nie należą do rzadkości. W Internecie wrze od głosów kobiet, które, jako młode dziewczyny były zupełnie inne, mantrą staje się zdanie „Bo ja w ich wieku…”. 

A rodzice zabrali w niedzielne przedpołudnie młodą dziewczynkę do kina na film o Harley Quinn, która postanowiła się wyemancypować. Dziewczyna ma makijaż, ufarbowane włosy, skąpe ubrania i robi, co chce, ma fantazję, jest bandziorką. Kto będzie fajny w oczach ich córki? Pan Kleks z Akademii, wiecznie nieobecni rodzice małego Mikołajka, biedny Kopciuszek, czy Bella, o których dowie się w szkole? 

Moim zdaniem Harley Quinn jest o wiele fajniejsza. A Ty, jak sądzisz?    

Felieton

Dlaczego powinnaś polubić pieniądze?

20 sierpnia 2018 / Agnieszka Jabłońska

Lubisz pieniądze, pełen portfel, znajomy ciężar plastikowej karty, widok salda na koncie?

A może wręcz przeciwnie, na ekran z odpaloną stroną banku patrzysz z wypiekami na policzkach, a na hasło „poduszka finansowa” reagujesz nerwowym chichotem i z ulgą przekazałaś zarządzanie domowym budżetem mężowi? „Bo to, co nas podnieca, to się nazywa kasa, a kiedy w kasie forsa, to sukces pierwsza klasa”. Pamiętasz ten...

Lubisz pieniądze, pełen portfel, znajomy ciężar plastikowej karty, widok salda na koncie? A może wręcz przeciwnie, na ekran z odpaloną stroną banku patrzysz z wypiekami na policzkach, a na hasło „poduszka finansowa” reagujesz nerwowym chichotem i z ulgą przekazałaś zarządzanie domowym budżetem mężowi?

Bo to, co nas podnieca, to się nazywa kasa, a kiedy w kasie forsa, to sukces pierwsza klasa”. Pamiętasz ten przebój Maryli z lat 90.? Co o nim myślisz? Znam kobiety, które z przekonaniem mówią „brzydzę się pieniędzmi” i to ich partner reguluje rachunki, zarządza wspólnym kontem. Zawsze mnie to zastanawiało, co jest złego w zwitku banknotów, czy fajnej liczbie zer na rachunku bankowym? Ja lubię pieniądze. Tak, jestem kobietą i lubię pieniądze, monety i banknoty, kasę i hajs, nie pogardzę też mamoną. Wiesz, co kręci mnie najbardziej? Moje własne pieniądze. Zdziwiona?

Każda z nas ma inne marzenia.

Śnimy o zabezpieczeniu przyszłości dzieci, o domku z ogródkiem, wygodnym mieszkaniu, o nowych markowych jeansach albo zestawie kosmetyków. A może ty marzysz, żeby pójść do marketu bez listy i pierwszy raz od dłuższego czasu załadować koszyk do pełna artykułami, na które masz ochotę albo kupić sobie piękną bluzkę z najnowszej kolekcji, którą widziałaś na wystawie sklepowej?

Niezależnie do tego, co widzimy pod powiekami przed zaśnięciem, by nasze pragnienia mogły się spełnić, potrzebujemy do tego pieniędzy. Potrzebujesz pieniędzy, jeśli chcesz, żeby sprawy w życiu układały się po twojej myśli, a powinnaś mieć pieniądze, jeśli nie wszystko pójdzie z planem. Potrzebujesz plastikowej karty debetowej, żeby ubrać się w piękną sukienkę na pierwszą randkę z przystojniakiem, którego poderwałaś w aptece. Powinnaś mieć wolną kasę, żeby on nie musiał płacić za ciebie na każdym spotkaniu, jeśli tego nie lubisz (jeśli lubisz, no to baw się, mała!). A jak się już zakochasz i zagrają dzwony, zaszeleści biała suknia, a na twoim palcu znajdzie się wymarzona obrączka z białego złota z brylantami, potrzebujesz pieniędzy, żeby w każdej chwili móc spakować się i wyjść.

Ej, nie zamierzam psuć twojego love story z dwójką ślicznych dzieci, willą na przedmieściach i karnetem do centrum SPA. Widzisz, chodzi mi o to, że jesteś jedyną osobą, na której możesz polegać w 100%. Jesteś jedynym człowiekiem, który wyciągnie do Ciebie rękę, jeśli okaże się, że dzieje się to, co nigdy nie miało się wydarzyć i trzeba szybko wdrażać plan B. Gdy wszystko zaczyna się walić, dobrze mieć zabezpieczenie na koncie.

W Polsce mówimy o „pieniądzach na czarną godzinę”, Brytyjczycy zbierają gotówkę na „deszczowy dzień”, a Niemcom „pieniądze nie śmierdzą”.

Lubię mieć kasę. Świadomość, że leży sobie na rachunku oszczędnościowym sprawia, że spokojniej zasypiam. Wiem, że jeśli zacznie się coś walić, mam bezpieczną poduszkę, na której miękko położę głowę i zacisnę zęby – wytrzymam. Wiem, że jeśli zacznę o czymś marzyć, będę mogła to marzenie spełnić niemal od razu. Chyba że wymyślę sobie bardzo egzotyczne wakacje (wiesz, dwa tygodnie w Japonii czy zwiedzanie Dubaju) albo coś naprawdę drogiego (małe zgrabne Ferrari, oryginalną lampę od Tiffany’ego ), na co mnie w danej chwili nie stać. Ale hej, przecież można oszczędzać, nie?

Chciałabym, żebyś pomyślała teraz o swoich pieniądzach.

Nie tych na wspólnym koncie, do którego macie dostęp ty i twój partner. Nie tych, które są zbierane dla dziecka, żeby wręczyć je w dniu 18 urodzin. Zastanów się, ile masz swoich pieniędzy. Czy każdego miesiąca odkładasz niewielką kwotę z wynagrodzenia i w ten sposób budujesz swoją poduszkę finansową?

Oszczędzanie jest sexy moja kochana i to bardziej niż pomalowane na czerwono paznokcie. To najlepsza droga, żebyś poczuła się cool i mocno stanęła na własnych nogach. Jesteś panią świata z wypchanym portfelem. Rób to, na co masz ochotę. Możesz zabrać dziecko do kina, kupić świetne perfumy siostrze, czy zamówić ekskluzywne jedzenie z dostawą do domu i spędzić romantyczny wieczór z mężem. A wiesz, co jest w tym najlepsze? Poczucie, że sama na to zarobiłaś, że oszczędziłaś tę kasę i możesz ją przepieprzyć w całości na zdrapki, jeśli masz ochotę (pamiętaj, że hazard jest szkodliwy i może prowadzić do uzależniania), albo wykupić pół cukierni i siedzieć w domu samotnie obżerając się doskonałym ciastem (no dobra, zaproś koleżanki na wieczór z ciastem i Margaritą, niech się dzieje!).  

Z tego, na co wydajesz swoje pieniądze, nie musisz się tłumaczyć.

Nie musisz argumentować mężowi, że potrzebujecie trzecią parę spodni dla synka w tym miesiącu, a przydałoby się jeszcze wyskrobać kilka złotych na twojego fryzjera. Idziesz do salonu, bierzesz full wypas z masażem głowy i maseczką z glinki i przez dwie godziny o nic nie musisz się martwić. (Po wyjściu też nie, chyba że fryzjer nawalił – tak tylko mówię…)

Posiadanie pieniędzy to świetny sposób na budowanie poczucia własnej wartości. Nie musisz przecież  od razu wydawać całej kasy, możesz skrupulatnie oszczędzać niewielkie sumy i za jakiś czasu kupić sobie lub do domu coś, o czym naprawdę marzyłaś. Albo zbierać środki na emeryturę, nawet jeśli twoja wymarzona starość oznacza samodzielny pokój w domu spokojnej starości. Chodzi o to, że gdy oszczędzasz kasę, to jesteś pro. Po prostu fajna babka z ciebie, wiesz?

Dlatego ja uwielbiam mieć swoje pieniądze, kasę pełną forsy.

To mnie nie obrzydza, to mnie zachęca do działania, oszczędzania, a gdy mam gorszy dzień wystarczy, że wejdę na konto… (no dobra, czasami nie wystarczy, ale wtedy szczęście dają zakupy). Widzisz, nie możesz bać się pieniędzy, mamona będzie zawsze obecna w twoim życiu. Naucz się prawidłowo zarządzać swoimi finansami, oszczędzać pieniądze i ciesz się z bezpieczeństwa i wolności, jaką daje własne, niezależnie od nikogo konto.  

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo