Change font size Change site colors contrast
Felieton

Niezawodne sposoby na grudzień 

6 grudnia 2019 / Agnieszka Jabłońska

Listopad to trudny miesiąc, bo zimno, bo ciemno i czasami mokro.

O ile wrzesień przynosi podmuchy lata, a październik jest takim pomostem między babim latem a nadchodzącą złotą jesienią, o tyle listopad pozostawia nad obdarte ze wszystkich złudzeń. Koniec złotych liści, koniec ciepłych promieni słońca. W tym roku pogoda była łaskawa, a i tak wszystkie wyglądamy… jak po listopadzie. A grudzień? Dłonie i łokcie szorstkie, włosy lekko już matowe, każda z nas ma za sobą kilka infekcji – swoich, dzieci, partnera.

Rano powieki ciężkie, idealnie dopasowane do oczu, sen głęboki, ale męczący albo lekki, gdy budzi byle szmer. Wieczorem jesteśmy zmęczone, ale sztucznie pobudzone kofeiną robimy to, co do nas należy: rysujemy, wycinamy, gotujemy, prasujemy, sprzątamy. W listopadzie zużywamy się o wiele szybciej, nie sądzisz?

Czekamy na biały grudzień? 

A później przychodzi grudzień. I nie mówi mi, że nie – tak samo jak ja, co roku czekasz na białe święta. Cóż, myślę, że globalne ocieplenie skutecznie pozbawi nas tego luksusu i wkrótce trzy tygodnie grudnia będą tak samo trudne do zniesienia jak zadziwiająco ciepły listopad. 

Atmosfera świąt – christmas’s in the air 

Lubię świąteczną atmosferę i amerykańską muzykę świąteczną. Lubię kolory, które są zarezerwowane tylko dla grudnia: nasycone bordo, świerkową zieleń, ciężkie złoto i migotliwe srebro. Lubię ciekawe połączenia barw – granat i róż na choince, czemu nie? Relaksują mnie świąteczne zapachy – cynamon, kardamon, anyż, przyprawa  do piernika, pomarańcze z goździkami, prażone jabłko. Wszystko, co otula i rozgrzewa: ciepły koc, wełniane skarpetki, milusi golf. Grudzień to dobry czas, żeby pójść do kina na dobry świąteczny film albo odpalić domowy sprzęt i po raz kolejny zanurzyć się w starych filmach takich jak „Holiday Inn” („Gospoda Świąteczna” z 1942 roku)  albo „Miracle on 34th Street” („Cud na 34. ulicy” z 1947). Lubię patrzeć w oczy Jude’a Law i po raz kolejny śmiać się z Kevina. 

Profesjonalny kat domowy 

Zaręczam kochana, że nikt nie chce dzielić się opłatkiem z kobietą, która ma obłęd w oczach i toczy pianę z kącików ust. Jeśli na trzy tygodnie zamienisz się w kata, pobawisz w domowego stróża i nadzorcę, wprowadzisz iście wojskowy dryl i dyscyplinę to… na pewno będą najlepiej zorganizowane Święta na całym osiedlu, ale… Czy tego właśnie pragniesz moja droga? Dzieci przemykających chyłkiem, męża, który coraz częściej wzrusza ramionami, zamiast z radością pomagać? Codziennej gonitwy po sklepach, godzin spędzonych w Internecie w poszukiwaniu idealnego wieńca, kompletu najpiękniejszych widelczyków do ciasta i lampek choinkowych zewnętrznych, które przyćmią sąsiadów? 

Rozpieśćmy się trochę, co Ty na to? Grudzień po to jest. 

Chociaż jesteśmy już dawno dorosłe, zasługujemy, żeby sobie posypać ten grudzień brokatem, żeby go polukrować i osłodzić. Bądźmy dla siebie dobre w grudniu. To tylko kilkanaście dni, które mogą nas przygotować do pięknych Świąt, do czasu, który spędzimy z rodziną. Oto moje sposoby na udany grudzień, bo odkąd traktuję ten miesiąc świątecznego szaleństwa z przymrużeniem oka, to naprawdę kocham go całym sercem. 

Niezawodne sposoby na grudzień 

  • Gorące kakao. 

Mój ulubiony napój, gdy mam ochotę na coś słodkiego w grudniu. Podam Ci przepis, który wydaje się nieco pracochłonny, ale wcale taki nie jest. Wlej do garnuszka około 1/3 szklanki wody, nasyp 1,5 łyżki naturalnego kakao, podgrzewaj. Mieszaj trzepaczką i doprowadź do zagotowania, zmniejsz ogień i zadbaj, by Twoja kakaowa pasta pogotowała się jeszcze około 5 minut. Dodaj cynamon – możesz laskę, gałkę muszkatołową, szczyptę kardamonu roztrzep trzepaczką.  Jeśli lubisz wyjątkowy aromat anyżu, wrzuć jedną gwiazdkę. Dodaj mleka lub ulubionego napoju roślinnego (polecam ryżowy – naturalnie słodki) i mieszaj całość, aż napój nie będzie cieplutki. Możesz dosłodzić do smaku. 

  • Złote mleko.

To mój ulubiony jesienny napój, który piję codziennie wieczorem. Do garnuszka wlewam napój roślinny (polecam migdałowy jest mało słodki i najbardziej przypomina mleko od krowy), dodaję czubatą łyżeczkę masła klarowanego, łyżeczkę kurkumy i pół łyżeczki cynamonu. Nie dodaję pieprzu, ponieważ wieczorem pobudza, a ja szukam wyciszenia. Nie martw się – według Ajurwedy złote mleko bez pieprzu wcale nie traci swoich właściwości. Nie dosładzam również mojego złotego mleka, ale jeśli wolisz słodkie napoje – śmiało, odrobina słodzidła będzie w sam raz. 

  • Nacieranie ciała i skóry głowy ciepłym olejem sezamowym.

To nowość w moim domowym SPA, powiem Ci więcej, to w ogóle początek mojego domowego SPA. Piątek wieczorem – łazienka, ja i ciepły olej sezamowy od stóp do głów. Jest bajecznie, chyba że nie trawisz zapachu sezamu, ja uwielbiam. Moja sucha skóra ma wtedy luksusowe wakacje i pije olej jak szalona. Uwaga, polecam umyć później wannę, o ile nie chcesz mieć partnera na sumieniu… 

  • Świąteczne piosenki przez cały grudzień. 

Kolędy lubię sobie dawkować jak dobrą gorzką czekoladę, ale amerykańskie piosenki świąteczne wprowadzają mnie w naprawdę dobry nastrój. U mnie lecą przez cały grudzień od pierwszego, gdy nie mogę się doczekać, aż mieszkanie wypełni się wspaniałą melodią, aż do 31 do późnego popołudnia, gdy mam ich naprawdę dość. Odrobina przesytu na święta przyda się każdej z nas, prawda? Uwaga, jeśli masz za sobą trudny emocjonalnie czas, odpuść sobie „Have Yourself A Merry Little Christmas” – ja co roku mam ściśnięte gardło za każdym razem, gdy jej słucham. 

  • Kalendarz adwentowy z czymś miłym w środku. 

Zaczęliśmy z moim Mężem, zanim to było modne – nasz własny kalendarz adwentowy. Najpierw były papierowe torebeczki na sznurku ozdobione naklejkami, przypięte małymi klamerkami, które malowałam na intensywne bordo. Dzisiaj mamy piękne skarpetki, a w każdej coś słodkiego. Zawsze dzielimy 24 na pół i mamy 12 okazji, by zaskoczyć drugą osobę i wspólnie zjeść coś słodkiego. Co znajdzie się w skarpecie, zależy od Twojej inwencji, mogą być kupony na drobne przysługi lub większe pieszczoty albo małe prezenciki, jeśli wolicie trwałe drobiazgi zamiast słodyczy. 

  • Kupowanie prezentów: wcześniej. 

Znowu wracamy do kasy, nic nie poradzę to mój ulubiony temat. Odkładam kasę na prezenty świąteczne przez cały rok. To daje mi wolność wyboru i sprawia, że grudzień nie jest dla mnie miesiącem zaciskania pasa i szukania okazji. Wcześniej pytam albo wymyślam, co kupię bliskim osobom, szukam niespiesznie od października. Zakupy staram się zorganizować w listopadzie, żeby wszystko mieć pod ręką. Czasami czekam na wyprzedaże – jeśli mogę kupić prezent lepszej jakości za mniejsze pieniądze, to wchodzę w to. Wybieranie prezentów mnie nie męczy i nie irytuje. Nie budzę się w środku nocy w ataku paniki, że o kimś zapomniałam, nie obgryzam paznokci i nie biegam po centrum handlowym w Wigilię. Polecam – relaks i niespieszność. Pierwszy tydzień grudnia to doskonały czas, żeby wybrać i kupić prezenty. 

  • Gotowanie: z umiarem. 

Adwent to nie post, ale zadbaj przed świętami o swoją dietę. Jedz dużo gotowanego jedzenia, przyrządzaj posiłki w domu. Zastąp zimną kanapkę ciepłą zupą i colę dobrą herbatą. Zadbaj o swoje trawienie, a niestraszne Ci będą świąteczne smakołyki. Na Święta gotuj z umiarem. W TMM jesteśmy less waste i robimy w tym kierunku coraz więcej – gotujemy z resztek, zużywamy wszystkie produktu do końca, szacujemy i obliczamy, ile jedzenia zjemy. Jeśli coś nam zostanie, oddamy to świeże i smaczne do Jadłodzielni – podziel się posiłkiem. Nie wyrzucaj, nie marnuj – dla wielu ludzi Twoje pierogi lub bigos będą najsmaczniejszym świątecznym podarunkiem, pamiętaj. 

  • W grudniu: bądź. 

Z tym chciałabym Cię zostawić, z tą jedną myślą: bądź w grudniu ze sobą i z tymi, których kochasz. Przeżywaj święta, ciesz się wspólnym czasem lub świętym spokojem – jeśli tego właśnie potrzebujesz. Zaszyj się w górskiej chatce, jedź do schroniska, spaceruj nad morzem, odpoczywaj w kuchni. Zaangażuj męża do mieszania bigosu i wspólnie ubierzcie choinkę. Zrób sobie drzewko less waste i obwieś je plasterkami pomarańczy i szyszkami z pobliskiego lasu. Ubierz niemowlaka w słodki świąteczny strój i zorganizujcie rodzinną sesję zdjęciową – będzie pięknie. Rób z dziećmi łańcuchy, pojedź odwiedzić babcię w domu spokojnej starości. Pomaluj bombki z wnukami, zrób roladę makową z synową. Daj się czasami wyręczyć, usiądź spokojnie i napij się świątecznej kawy albo wina i zjedz kawałek ciasta – od tego świat się nie zawali, a Ty poczujesz się lepiej: bądź moja kochana! 

 

Felieton

Wrażliwość mój najlepszy przyjaciel

20 października 2020 / Magdalena Juchniewicz

Odkąd pamiętam, słyszałam, że jestem przewrażliwiona.

Że za bardzo się przejmuję. Że nie ma sensu tak długo rozpaczać. Po takich sytuacjach spychałam do odwiecznego ,,nigdy'' moje emocje, nadzieje i smutki. I przybierałam kolejny idealny uśmiech pt. „wszystko jest ok”. Dam sobie radę. A wcale tak nie było. Czułam to wtedy, dzisiaj to już wiem jeszcze bardziej.

Mówienie o swojej wysokiej wrażliwości nie jest łatwe. Szczególnie w świecie, który nie znosi upadków. Słabości. Wrażliwość nie jest w cenie. A co gdybym Ci powiedziała, że mimo wszystko warto zawalczyć o siebie.

I w końcu czuć po swojemu, myśleć tak jak chcesz i żyć tak jak lubisz.

Wrażliwce to piękni, wartościowi ludzie, którzy według mnie mają jeden jedyny obowiązek wobec siebie. Nauczyć się siebie. Wyedukować w temacie wysokiej wrażliwości. Zadbać o swoje potrzeby emocjonalne i fizyczne. Samemu. Wzmocnić swoją asertywność i poczucie własnej wartości. Bo wrażliwość to Twój najlepszy przyjaciel, tylko jeszcze o tym może nie wiesz.

O wysoką wrażliwość należy zadbać małymi krokami poprzez odpowiednią dietę. Zbilansowana dieta, właściwe odżywianie bogate w witaminy, mikro i makroelementy jest niezwykle ważne w codziennym funkcjonowaniu naszego organizmu.

Bardzo ważnym czynnikiem są również relacje międzyludzkie. Dbaj o nie. Na co dzień po pełnym wrażeń i bodźców dniu Wrażliwiec lubi i ceni sobie odpoczynek w samotności. Ale dobre, wzmacniające relacje powodują, że wzmacniamy siebie i nie czujemy się samotni.

Kolejnym bardzo ważnym nawykiem jest prowadzenie dziennika. Ja to nazywam codziennym „wypisywaniem siebie”. Możesz to robić rano albo wieczorem. Ty decydujesz. Chodzi o to, że prowadzenie takich zapisków ma na celu wyrzucenie z siebie wszystkiego co nas trapi, męczy, cieszy. Tego co nam się danego dnia przytrafiło. Spróbuj na początek przez minimum dwadzieścia jeden dni. A potem zobacz, jakie są tego efekty i jak Ci się lżej żyje.

Warto również ograniczyć kontakt w ciągu dnia lub wieczorami z różnymi urządzeniami, np. telefon, laptop, telewizor zdecydowanie warto zamienić na książkę lub ulubiony magazyn.

Moim codziennym rytuałem, który praktykuję już od jakiegoś czasu, jest uważność na moje emocje. Tobie również to gorąco polecam. Znajdź codziennie nawet dziesięć minut w spokoju dla siebie, aby usiąść z kubkiem ulubionej kawy lub herbaty, albo pomedytuj. A być może wybierzesz spacer ze sobą. Cokolwiek to będzie, ma sprawić Tobie przyjemność i wyciszyć Twoje emocje. Ma spowodować, że wracasz w tych momentach do siebie.

Ważnym elementem w codziennym życiu każdego Wrażliwca jest również rozsądne planowanie. Planowanie swoich krótkofalowych i długofalowych celów. Pamiętaj tylko proszę, aby to były cele realne, planowane z pokorą, w zgodzie ze sobą i swoimi możliwościami. Wówczas nie narazisz się na szybkie wypalenie, przebodźcowanie i spadek energii.

I na koniec rzeczą niezwykle ważną w podróży do siebie, odkrywaniu swojej wrażliwości jest korzystanie z pomocy specjalistów, terapii, książek, kursów. Warto dbać również o tą sferę, ponieważ im więcej wiemy na temat wysokiej wrażliwości, tym łatwiej nam się żyje i tworzy nasz piękny świat.

Odwagi w byciu sobą🙏💗
Ściskam,
Magdalena Juchniewcz, Lifecoach Wrażliwców😌

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo