Change font size Change site colors contrast
Felieton

Nie bądź doskonała! Bądź odważna i szczęśliwa.

13 lutego 2020 / Marta Osadkowska

Reshma Saujani, wychowywana na grzeczną, skromną, posłuszną dziewczynkę, od zawsze czuła się źle w tej roli.

Miała być doskonała, dobrze się uczyć i odnosić sukcesy.

Jak na dobrą córkę przystało, podążała tą drogą przez trzydzieści lat, aż coś w niej pękło. Rzuciła pracę w korporacji i wkroczyła na ścieżkę politycznej kariery, o której zawsze marzyła. Wystartowała w wyborach do Kongresu i… przegrała miażdżącą ilością głosów. Kiedy już otrzepała się po porażce, uświadomiła sobie, że wyścig o fotel kongresmenki był pierwszą odważną decyzją, jaką podjęła w życiu. To nią wstrząsnęło.

Co ludzie powiedzą?

My, kobiety, jesteśmy wychowywane do podejmowania działań, w których nam się powiedzie. Bo jeśli nie, świadczy to o nas źle, jesteśmy słabe, nie dość dobre. Wiele kobiet przywykło robić to, w czym są świetne. Rzadko decydują się na krok, który mógłby je wyrzucić poza strefę komfortu i bezpieczeństwa. – pisze Saujani – Nie jestem jedyna, która podejmowała w dorosłym życiu wyłącznie te wyzwania, co do których miała pewność, że odniesie sukces. Ta obserwacja nią wstrząsnęła. Zaczęła rozmawiać z kobietami i okazało się, że przerażająco wiele z nich robi coś, czego wcale nie lubi, bo są w tym dobre. Tego, o czym marzą, się nie podejmują, bo co będzie, jak się nie uda? Albo jak się okaże, że są w tym do niczego? Jak to będzie o nich świadczyć? Co ludzie powiedzą?

Mamy siedzieć cicho

Istnieje powód, dla którego my – kobiety – działamy i odczuwamy właśnie w taki sposób, bo tak zostałyśmy wychowane. Od najmłodszych lat uczy się dziewczynki, aby bawiły się grzecznie i bez ryzyka, miały wyłącznie dobre oceny, gdyż to sprawi przyjemność rodzicom i nauczycielom. Mamy siedzieć cicho, być posłuszne, śliczne i miłe, żeby wszyscy nas lubili. Nauczyciele i rodzice w najlepszej wierze kierują nas ku dziedzinom, w których celujemy, abyśmy mogły błyszczeć, i starają się trzymać nas z daleka od tych, do których nie mamy wrodzonych predyspozycji, by zaoszczędzić nam przykrości. Owijają nas w folię bąbelkową z miłością i troską, nie zdając sobie sprawy, jak bardzo nam to przeszkadza w późniejszym życiu podejmować ryzyko i sięgać po marzenia.

Chłopców wychowuje się inaczej 

Chłopcy otrzymują wręcz odwrotny przekaz. Uczy się ich odkrywania świata, ryzykownych zabaw i wspinania się jak najwyżej – choćby mieli przy tym spaść. Zachęca się, by próbowali nowych rzeczy, a po kontuzji natychmiast wstawali i wracali do gry. Od dziecka oswaja się ich z przygodą.

Chłopcy dorastają i nie boją się porażki. Podejmują ryzyko, zapraszają dziewczyny na randki, negocjują wysokość wypłaty czy warunki pracy. Chłopców uczy się odwagi, a dziewczynki – perfekcji. Problemem jest to, jak wychowywane w ten sposób dziewczynki radzą sobie z niekomfortowym komunikatem zwrotnym. Kiedy mówi im się, że popełniły błąd, słyszą jedynie potępienie. Prosto od „zrobiłam to źle” przechodzą do „jestem do niczego” i „poddaję się”. 

Badania pokazują, że mężczyźni starają się o pracę już wówczas, gdy spełniają 60% wymagań kwalifikacyjnych, kobiety robią to dopiero przy 100%. Zanim w ogóle spróbujemy, już musimy czuć się perfekcyjne.

Nie jesteś głupia! 

Psycholog z Uniwersytetu Stanford, Carol Dweck, prowadzi badania nad odmiennymi sposobami myślenia o uzdolnieniach i inteligencji.  Wykazały one, że rodzice i nauczyciele w przypadku chłopców częściej chwalą proces dochodzenia do celu. Nagradzany jest wysiłek, próbowanie różnych strategii, upór i chęć poprawy – bardziej niż sam rezultat. Dziewczynki rzadko się z tym spotykają. W efekcie wykształca się w nich przekonanie, że jeśli nie potrafią zrobić czegoś od razu, to są po prostu głupie. Jaki ma to wpływ na nasze dorosłe życie, najlepiej widać po tym, że każde najmniejsze niepowodzenie bierzemy za objaw wrodzonych ograniczeń. Zapomnisz o czymś, co potrzebne dziecku do szkoły – jesteś okropną matką. Dostaniesz mandat za brak światła z tyłu, którym miałaś dawno się zająć – co za idiotka z ciebie! Porażkę widzimy jako całkowite przekreślenie naszej wartości. To nie popełniane błędy nas ranią, lecz znaczenie, jakie im nadajemy. Nie chodzi o to, że trochę się pogubiłam na spotkaniu, chodzi o to, że inni pomyślą, że jestem głupia. 

Liczy się skromność 

Dziewczęta wychowuje się od dziecka, żeby trzymały złość na wodzy w obliczu zniewagi, podczas, gdy chłopcy mają walczyć o swoje i brać odwet. Dziewczęta (i kobiety) zrobią prawie wszystko, by uniknąć zamieszania. Wolą raczej umniejszyć swoją siłę i przełknąć negatywne uczucia, niż narazić się na koszmar konfrontacji albo miano zarozumiałej.

Skromność – kolejna cnota nagradzana u dziewcząt – to następna rzecz, która zamyka nam usta. Małe i duże dziewczynki umniejszają swoje zasługi i ogólnie trzymają się w cieniu, wystrzegają się nagłaśniania swoich sukcesów zawodowych, choć nasi koledzy trąbią o swoich bez skrępowania. Ile okazji do zrobienia kariery zmarnowałyśmy, ponieważ obawiałyśmy się odrzucenia albo porażki?

Kiedy pozbierałam się po miażdżącej porażce w wyborach, zapytałam siebie: i co dalej? Szukając odpowiedzi, przypomniałam sobie, że w szkołach, które podczas kampanii odwiedziłam, robotyki i programowania uczyli się sami chłopcy. Gdzie są dziewczynki? Powoli stawało się dla mnie jasne, że trzeba podjąć kroki, by zasypać lukę płci na polu technologii, najlepiej aktywizując dziewczynki w młodszym wieku – wspomina Reshma.

Girls Who Code

W 2012 roku Reshma założyła organizację Girls Who Code, która obecnie skupia 90 tys. dziewcząt w 50 stanach.

GWC organizuje dla dziewczynek kursy programowania, robotyki i tworzenia stron internetowych oraz wydaje książki. Kiedy GWC ruszyło, okazało się jednak, że jej rolą jest coś więcej niż zainteresowanie dyscyplinami matematyczno-technicznymi dziewcząt między 13. a 17. rokiem życia i przygotowanie dziewcząt do przyszłego zawodu. Podczas zajęć programowania dziewczynki uczą się odwagi. – Programowanie to niekończący się ciąg prób i błędów. Czasem zwykły średnik decyduje o sukcesie albo porażce. Kod się rozpada i nieraz trzeba wielu prób, nim nadejdzie magiczny moment, w którym to, co usiłujesz stworzyć, zaczyna żyć. Żeby się tym zajmować, potrzebne są wytrwałość i odporność na niedoskonałość – mówi Reshma.

Nasza kultura uformowała całe pokolenia idealnych dziewczynek, które w dorosłym życiu nie mają odwagi zaryzykować. Boją się mówić, co myślą, dokonywać śmiałych wyborów, upominać się o to, by ich osiągnięcia były doceniane i wreszcie – żyć tak, jak chcą, bez nieustannego poszukiwania aprobaty u innych. Od niemowlęctwa setki mikroprzekazów dziennie każe dziewczynkom być miłymi, grzecznymi i bez zarzutu. Problem polega na tym, że kiedy tak bardzo się starasz, by wszyscy cię lubili, po jakimś czasie stwierdzasz, że ty wcale sama siebie nie lubisz. 

Bądź mężczyzną, zjedz sałatkę! 

Opowiem Wam na coś koniec. Byłam kiedyś z mężem i dziećmi w knajpie. Przy stoliku obok usłyszeliśmy, jak ojciec mówi do syna: bądź mężczyzną, zjedz sałatkę! Bardzo nas to rozbawiło i od tej pory używaliśmy tego zwrotu przy różnych okazjach. Ostatnio byłam z córką u okulisty, wizyta wiązała się z kropleniem oczu, czego młoda szczerze nienawidzi. Kiedy przyszło co do czego, mówię do niej: Musisz być silna! Bądź mężczyzną! A moja dziewięciolatka, która najwyraźniej zapomniała o historii z sałatką, popatrzyła na mnie, jak na istotę z innej planet i mówi: silne to są kobiety! Będę silna jak kobieta!

Takie nam rośnie pokolenie. Uczmy się od nich.

***

Tekst powstał na podstawie książki „Odwagi! Nie musisz być doskonała” Reshma Saujani, z której czerpię fragmenty pełnymi garściami. I którą z całego serca polecam.

Felieton

Silne kobiety to bogate społeczeństwa i lepszy świat.

2 września 2021 / The Mother Mag

Celem walki o prawa kobiet nie jest wywyższenie kobiet i upokorzenie mężczyzn.

Jest nim wyrwanie obu płci z walki o dominację i doprowadzenie ich do stanu równowagi i partnerstwa.

Zmiana następuje wtedy, gdy mężczyźni dostrzegają korzyści płynące z równouprawnienia kobiet – i nie chodzi tu tylko o rzeczy, których może dokonać jedynie kobieta, lecz o jakość relacji pojawiających się w równorzędnym partnerstwie: poczucia więzi, przynależności, wspólnoty, solidarności jedności zrodzonej z obietnicy wzajemnej pomocy.

Partnerzy zaczynają zmagać się z rzeczywistością razem, a nie każde na własną rękę. W tych, których wykluczamy, drzemie ogromna siła. Gdy kultura dominacji zostanie przełamana, uruchamia się potencjał ukryty we wszystkich. Właśnie to jest siła, która może zmienić relację hierarchiczną w równorzędną, a jej źródłem są kobiety, które dochodzą swoich praw. 

Zrozumienie zależności między wzmocnieniem roli kobiety oraz bogactwem i zdrowiem społeczności jest kluczowe dla rozwoju ludzkości. Jeśli chcesz poprawić sytuację ludzkości, musisz wzmocnić pozycję kobiet. To najpełniejsza, największa i najskuteczniejsza inwestycja w ludzką społeczność, jakiej można dokonać. Kiedy my, kobiety, możemy wykorzystać nasze talenty i energię, zaczynamy mówić własnym głosem, walczyć o swoje wartości, a to czyni lepszym życie wszystkich naszych bliskich.

W miarę jak kobiety zdobywają należne im prawa, rodziny prosperują coraz lepiej, a wraz z nimi całe społeczeństwa. To powiązanie opiera się na prostej prawdzie: przywrócenie praw należnych grupie, która dotąd była wykluczona, sprawia, że wszyscy na tym korzystają. A działanie w skali globalnej, mające na celu przywrócenie praw należnych kobietom i dziewczynom – stanowiącym połowę ludzkości – sprzyja wszystkim członkom wszystkich społeczności. Równość płci przynosi korzyść wszystkim. Wyższy poziom edukacji, zatrudnienia i wzrostu gospodarczego przekłada się na mniejszą liczbę nastoletnich matek, ograniczenie przemocy domowej i przestępczości. Przywrócenie praw należnych kobietom i podniesienie ich statusu społecznego zapewnia więcej oznak zdrowego społeczeństwa. Prawa kobiet oraz zdrowie i zamożność społeczeństwa są ze sobą sprzężone. Kraje zdominowane przez mężczyzn ponoszą szkody nie tylko dlatego, że nie wykorzystują talentów swoich kobiet, ale i dlatego, że rządzący nimi mężczyźni czują potrzebę wykluczania. Dopóki tacy przywódcy nie ustąpią miejsca innym lub nie zmienią poglądów, państwa te nie będą należycie się rozwijać.

Jest wiele obszarów, w których istnieją bariery blokujące rozwój kobiet: zdrowie matek i noworodków, planowanie rodziny, edukacja kobiet i dziewcząt, praca bez wynagrodzenia, małżeństwa dzieci, kobiety w rolnictwie, kobiety w miejscu pracy. Po ich zniesieniu pojawiają się nowe szanse i możliwości, dzięki którym kobiety nie tylko mogą wydobyć się z biedy, ale i zrównać z mężczyznami w każdej kulturze i na dowolnym szczeblu hierarchii społecznej. Żadna inna pojedyncza zmiana nie może w większym stopniu poprawić sytuacji na świecie.

Gdy kobiety będą mogły decydować czy i kiedy chcą mieć dzieci; gdy będą mogły decydować czy i kiedy chcą mieć dzieci; gdy będą mogły decydować, czy kiedy i kogo poślubić; gdy będą miały dostęp do opieki zdrowotnej; gdy będą pracowały za darmo tylko wtedy, kiedy to konieczne; gdy będą mogły zdobywać takie wykształcenie, jakiego pragną; gdy będą samodzielnie podejmowały decyzje finansowe; gdy będą traktowane z szacunkiem w miejscu pracy; gdy będą miały takie same prawa jak mężczyźni; gdy będą rozwijać się z pomocą innych kobiet oraz mężczyzn, którzy uczą nas, jak przewodzić innym i pomagają nam zdobyć wysokie stanowiska – wtedy kobiety zaczną rozkwitać… a wraz z nimi nasze rodziny i społeczności.

W bardzo ubogich społeczeństwach kobiety są spychane na margines. Są outsiderami. To nie przypadek. Gdy jakakolwiek społeczność spycha pewną grupę na margines, szczególnie kobiety, dochodzi do kryzysu, który można odwrócić tylko przez przywrócenie im właściwego miejsca. To najważniejsze lekarstwo na biedę i niemal wszystkie choroby społeczne – włączenie wykluczonych, wyjście na marginesy społeczeństwa i sprowadzenie wszystkich z powrotem.

Każdy z nas może stać się outsiderem. Zależy to od ludzi, którzy mają możliwość wykluczania. Często podstawą wykluczania jest przynależność rasowa. Zależnie od lęków i uprzedzeń obecnych w danej kulturze outsiderami mogą być Żydzi, muzułmanie lub chrześcijanie. Biedni zawsze należą do wykluczonych. Często są nimi również chorzy. Mogą tak być traktowane również osoby z niepełnosprawnościami, podobnie jak członkowie społeczności LGBTQ+. Prawie zawsze outsiderami się imigranci. I niemal w każdym społeczeństwie to kobiety mogą czuć się jak outsiderzy, nawet we własnym domu.

Przezwyciężenie potrzeby tworzenia outsiderów to jedno z największych wyzwań, które stoją przed nami jako ludźmi. To klucz do położenia kresu głębokim podziałom i nierównościom. Stygmatyzujemy i zsyłamy na margines ludzi budzących w nas uczucia, którym chcemy uniknąć. Dlatego właśnie na marginesach społeczeństw jest tylu ludzi starych, słabych, chorych i biednych. Zwykle odsuwamy od siebie ludzi mających takie cechy, które boimy się znaleźć u samych siebie – i czasami bezpodstawnie przypisujemy określonym grupom cechy, do których się nie przyznajemy, później zaś odrzucamy te grupy, chcąc w ten sposób zaprzeczyć obecności niechcianych cech u nas samych.

Ratowanie życia zaczyna się od równego traktowania wszystkich.

Nasze społeczeństwa będą zdrowsze, jeśli nie będziemy wypychać nikogo na margines. Powinniśmy do tego dążyć. Musimy nadal pracować nad ograniczaniem biedy i chorób. Musimy pomóc outsiderom opierać się sile ludzi, którzy chcą ich wypchnąć poza społeczeństwo. Ale musimy też pracować nad sobą: zobaczyć, w jaki sposób wykluczamy. Musimy otworzyć szeroko ramiona i serca dla ludzi, których zepchnęliśmy na margines. Nie wystarczy pomóc outsiderom wrócić na należne im miejsce – prawdziwe zwycięstwo przyjdzie wtedy, gdy nikogo już nie będziemy odpychać. 

Problemem, z którym mierzą się kobiety na całym świecie, jest wykonywanie nieodpłatnej pracy, która nie jest uznawana za pracę rzeczywistą. Ekonomiści nie długo nie widzieli nic złego w „kobiecej robocie” i oceniając wydajność rodzinnych gospodarstw rolnych, brali pod uwagę tylko godziny poświęcone uprawie roli, nie dostrzegali natomiast pracy kobiet, które gotowały, sprzątały, dbały o dzieci i wykonywały inne prace domowe, aby mężczyźni mogli spokojnie pracować. To niedopatrzenie ze strony ekonomistów nabrało jeszcze bardziej absurdalnego wymiaru, gdy coraz więcej kobiet podejmowało płatną pracę. Kobieta pracowała na cały etat, potem zaś wracała do domu, by pomagać dzieciom przy odrabianiu lekcji, odkurzać mieszkanie, prać, gotować – tym samym wykonywała kilka godzin pracy, której nikt nie zauważał i nie sumował. W 1985 roku ONZ uchwaliła rezolucję, która nakazywała krajom członkowskim zacząć liczyć nieodpłatną pracę do roku 1995. W 1991 roku członkini Kongresu Stanów Zjednoczonych przedstawiła projekt ustawy, zgodnie z którą Biuro Statystyki Pracy musiałoby uwzględniać prace domowe, opiekę nad dziećmi i inne rodzaje nieodpłatnej pracy w badaniach dotyczących czasu pracy. Projekt wielokrotnie odrzucano. Mężczyźni nie zrezygnują łatwo z systemu, w którym połowa populacji świata pracuje praktycznie za darmo.

Niestety, statystyki pokazują, że mężczyźni wykorzystują bez skrupułów swoją nadaną przez wiele kultur przewagę nad kobietami. Gdy dodamy brutalne akty męskiej agresji wobec kobiet, wyniki mogą zwalić z nóg: według danych Światowej Organizacji Zdrowia co trzecia kobieta na świecie była bita, nakłaniana do seksu lub wykorzystywana. Jedno z najczęściej naruszanych na świecie praw człowieka wiąże się z przemocą ze względu na płeć. I nie jest to specyfika krajów rozwijających się, gdzie kobiety często są zupełnie pozbawione praw, a dziewczynki wydawane za mąż przez rodziców. Rozwinięty i rzekomo cywilizowany Zachód wypada w badaniach nad przemocą wobec kobiet gorzej niż źle. Przemoc domowa, napastowanie w miejscu pracy, zastraszanie, gwałty – to wszystko dzieje się tuż obok nas. 

Pierwszym i najważniejszym krokiem do zmiany jest dialog. Zawsze.

Zmiana nie przychodzi z zewnątrz, lecz od wewnątrz –  właśnie przez rozmowy. Dyskusje przyspieszają zmiany, gdy ludzie, którzy ze sobą rozmawiają, stają się lepsi. Przyznawanie praw kobietom, ludziom o innym kolorze skóry, członkom społeczności LGBTQ+ oraz innym grupom, które przez lata dyskryminowano, jest świadectwem ludzkiego postępu. A punktem wyjścia na drodze do postępu i rozwoju człowieczeństwa jest empatia. Kiedy ludzie uczą się widzieć samych siebie w życiu innych, czuć ich cierpienie i łagodzić ich ból, życie w społeczności staje się łatwiejsze i lepsze. Zaskakująco łatwo znaleźć uprzedzenie, jeśli tylko chcemy go poszukać. Kto został pominięty, skrzywdzony czy pozbawiony możliwości decydowania o sobie, gdy wprowadzano daną praktykę kulturową? Kto nie miał nic do powiedzenia? Kogo nie pytano o zdanie? Komu oddano najmniej władzy, a zadano najwięcej bólu? Tradycja bez dyskusji zabija postęp moralny. Jeśli przejmujesz tradycję i postanawiasz o niej nie rozmawiać – a tylko się jej trzymać – pozwalasz, by ludzie z przeszłości mówili ci, co masz robić.

Tekst powstał na podstawie książki „Moment zwrotny” Melindy Gates.

This error message is only visible to WordPress admins

Error: API requests are being delayed for this account. New posts will not be retrieved.

Log in as an administrator and view the Instagram Feed settings page for more details.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo