Change font size Change site colors contrast
Styl życia

„My chcemy grać w zielone” – codzienne pomysły na obcowanie z naturą

19 czerwca 2018 / Magdalena Droń

„… i chcemy, by za domem rosło drzewo, i żeby ptak śpiewał.” Chyba każdy urodzony na przełomie lat 80 i 90 doskonale zna ten przebój Majki Jeżowskiej.

Chociaż w czasach naszego dzieciństwa śpiewany był wyłącznie jako wkręcająca się melodia na lekcjach muzyki, szkolnych apelach na cześć Ziemi czy w domowym zaciszu do magnetofonu, dziś tekst tego utworu odkrywam poniekąd na nowo. Bo chociaż...

„… i chcemy, by za domem rosło drzewo, i żeby ptak śpiewał.” Chyba każdy urodzony na przełomie lat 80 i 90 doskonale zna ten przebój Majki Jeżowskiej.

Chociaż w czasach naszego dzieciństwa śpiewany był wyłącznie jako wkręcająca się melodia na lekcjach muzyki, szkolnych apelach na cześć Ziemi czy w domowym zaciszu do magnetofonu, dziś tekst tego utworu odkrywam poniekąd na nowo. Bo chociaż zdawałam sobie o czym jest piosenka te kilkanaście lat temu, dzisiaj określiłabym ją bardziej mianem manifestu czy też odezwy do życia bliżej natury niż zwykłej dziecięcej przyśpiewki.

Dzieci potrzebują ziemi, lasu, gór i wody! Naukowcy podkreślają, że to właśnie życie blisko natury ma dobroczynny wpływ na samopoczucie każdego człowieka. Przebywanie na łonie natury to przecież okazja do większej aktywności fizycznej, relaksu, wyciszenia i regulacji emocjonalnej. Czemu więc nasze dzieci nie korzystają z tej dobroczynności codziennie? Albo nawet kilka razy dziennie? Bo żyjemy w dobie betonu i cyfryzacji wszystkiego, a jedyna natura z jaką mają do czynienia maluchy to kanapka ze zwiędniętą sałatą i programy przyrodnicze w telewizji.

Ja wiem, jak zwykle przesadzam i przejaskrawiam. Ale smutna prawda jest taka, że jako ludzie, szczególnie żyjący w miastach, mamy zbyt mały kontakt z naturą. A szkoda. Naukowcy udowadniają, że obserwowanie przyrody uwrażliwia, gdyż wymaga cierpliwości i skupienia, co nierzadko jest wyzwaniem dla współczesnych ludzi, a szczególnie dzieci. Dlatego my, jako rodzice, powinniśmy wspierać nasze pociechy w odkrywaniu najprostszych aktywności, takich jak spacer po lesie, zabawa w strumieniu, wyprawa w góry, palenie ogniska czy biwakowanie, ponieważ pozwala to dzieciom poczuć pierwotny związek z tym, co naturalne i żywe.

W czasie deszczu dzieci się nudzą…?

Współcześni rodzice często narzekają, że nie mają pomysłu na zabawy z dzieckiem, kiedy na dworze jest brzydka pogoda. Deszcz, śnieg czy nieco chłodniejsze temperatury skutecznie odstraszają nas i zatrzymują w domowych pieleszach. A szkoda, bo jak powiada skandynawskie przysłowie: „Nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania”. Może więc warto wziąć je sobie do serca i nie rezygnować z zabawy na dworze (czy też na polu) tylko dlatego, że warunki nie są idealne. Świadomość naturalnego rytmu zmieniających się pór roku, a także pór dnia i doświadczanie różnej pogody to dla dzieci niezwykle ważne i fascynujące przeżycie. Naszym obowiązkiem jest pokazywać dzieciom, jak otaczający nas świat zmienia się z dnia na dzień. Możemy nawet uwieczniać te eskapady na zdjęciach i fotografować te same miejsca w odstępach czasowych. Po latach będą świetną pamiątką. Warto, żeby takie spacery odbywały się każdego dnia i były wpisane w tygodniowy plan rodzinnych aktywności. Niezależnie od miejsca zamieszkania zawsze znajdziemy w okolicy chociaż kawałek zielonej przestrzeni (no chyba, że ktoś mieszka na pustynnej wyspie). Niezależnie więc czy będzie to osiedlowy skwer z trawnikiem, park, łąka, brzeg rzeki czy przydomowy ogródek – każda przestrzeń sprawdzi się do „zielonej zabawy” i przebywania na świeżym powietrzu. Co wtedy robić? Szukać czterolistnej koniczyny, spacerować, leżeć na trawie albo jeść podwieczorek. Ogranicza Cię jedynie własna wyobraźnia.

Rośnij fasolko

Chociaż nie każdy z nas może pozwolić sobie na przydomową grządkę pełną warzyw, hodowanie roślin, nawet tych niezdatnych do jedzenia, zbliża do natury. Niezależnie więc od tego czy masz balkon czy tylko kawałek parapetu, Twoje dziecko może zostać małym ogrodnikiem. Troska o rośliny i obserwacja efektu swojej pracy daje maluchom ogromną satysfakcję. A obserwowanie cyklu wegetacji, nauka o szkodnikach, naturalnych nawozach czy sposobach pielęgnacji to nauka, której nie zdobędą na lekcjach przyrody czy biologii (a na pewno nie w takim zakresie).

Kupa kamieni

Dzieci uwielbiają zbierać patyki, kamienie, liście czy piórka różnych ptaków. I chociaż nie zawsze podoba nam się składowanie takiego materiału geologicznego w domu, pozwalajmy maluchom na to. Takie znaleziska są nie tylko świetną pamiątką z podróży, ale także inspiracją do poszukiwania ich źródeł, rozmów o nich, o człowieku, o tym co daje nam natura i jak nasi przodkowie kiedyś z niej korzystali, czy kreatywnego wykorzystania tych przedmiotów w pracach plastycznych.

Zatrzymaj czas

Dzieci pozwalają nam patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. To właśnie one dostrzegają rzeczy, na które my na co dzień nie zwracamy uwagi. A świat jest naprawdę zachwycający! Wystarczy tylko na chwilę się zatrzymać i mu się przyjrzeć. Różnobarwna tęcza, kolorowe niebo przy zachodzącym słońcu, mgły unoszące się nad łąkami, burzowe chmury – to najpiękniejsze obrazy malowane przez naturę. W mieście też ich nie brakuje! Czy to nie fascynujące, że w szczelinach między płytkami chodnikowymi potrafi wyrosnąć roślinka? A brzoza na gołej skale czy starym dachu domu? Nie wspominając o miejskich balkonach obrośniętych kolorowym kwieciem i bluszczem… Znajdź na nie czas. Przystań na moment i zachwyć się nimi.

Odkrywaj to, co nieznane

Muszę się do czegoś przyznać – nigdy nie spałam pod namiotem. To dziwne i straszne zarazem, ale myśl o tym sprawia, że czuję w jakiejś cząsteczce niespełniona. Całe szczęście, jako osoba dorosła mogę to zmienić. I taki mam plan. Chcę jak najszybciej pokazać mojej córce, co znaczy spać pod gwiazdami. Czym jest zdobywanie szczytów z plecakiem i głową pełną marzeń. Czym jest zachwyt ogromem natury, jej godnością i potęgą. Jak mały może czuć się człowiek, jak bezradny wobec siły wodospadu czy morskiego sztormu. Jaką pokorą powinna się wykazać chociażby wobec zmieniających się warunków pogodowych w górach czy stromych szlakach, które zwodzą na manowce. Jak wiele może wyczytać z samej obserwacji nieba, zmieniających się faz księżyca czy z gwiazd. I chociaż sama nie mam jeszcze pełnej wiedzy w tym zakresie ufam, że wspólne odkrywanie przyrody i tego, co nieznane będzie cenną lekcją, także z pespektywy relacji rodzic-dziecko.

Parki Narodowe i Krajobrazowe

Odkrywanie przyrody może być też bardziej uschematyzowane i zgodne ze szkolną podstawą programową. Już bowiem w pierwszych klasach szkoły podstawowej w podręcznikach pojawia się lista parków narodowych i krajobrazowych z całej Polski. Czemu więc nie odwiedzić tych, które znajdują się blisko? Może być to świetna okazja do weekendowego wypoczynku albo poszerzenia wakacyjnych planów. W wielu miejscach można poruszać się rowerem, dla turystów przygotowane są specjalne ścieżki edukacyjne, a na trasie dostępne są również schroniska, w których nocleg będzie niezapomnianym przeżyciem dla każdego malucha.

Literatura przyrodnicza

Wbrew obiegowej opinii książki i atlasy przyrodnicze są doskonałym pomysłem na prezent dla dziecka. Maluchy uwielbiają nie tylko przeglądać piękne zdjęcia i rysunki, ale także zagłębiać się w meandry ciekawostek i informacji ze świata fauny i flory. Co więcej, wspólne czytanie książek i albumów to doskonały czas na pogłębiane relacji między dzieckiem a rodzicem, a także do fascynujących rozmów, które mogą być wstępem do kolejnej wycieczki. Na takich eskapadach dziecko może samo zacząć zbierać rodzime rośliny i samodzielnie przygotować zielnik na lekcje biologii. Opisywanie gatunków roślin rozwija wiedzę na temat ich dobroczynne właściwości. Literatura przyrodnicza rozbudza więc w dzieciach pasję do natury, która być może w przyszłości przerodzi się w fascynujący zawód związany z tą dziedziną.

Sprzątanie świata

W dużych miastach sprzątanie po swoim psie stało się już normą, co bardzo mnie cieszy. Martwi mnie jednak ilość śmieci znajdujących się na chodnikach czy zielonych skwerach. Zapewne związane jest to mocno z naszym wychowaniem i wartościami, które przekazali nam rodzice, więc uczmy nasze dzieci od małego, do czego służy kosz na świeci. Dobrze jest zaszczepiać w maluchach także chęć uczestniczenia w takich akcjach jak „Dzień dla Ziemi” czy „Sprzątanie Świata”. Chociaż na szeroką skalę dają one niewiele, są doskonałą okazją do rozmów o gospodarowaniu odpadami, o recyklingu, opakowaniach wielorazowych, o tym, że to od nas zależy, jak wyglądać będzie nasza planeta za kilkanaście i kilkadziesiąt lat.

Dzień sąsiada

Dzieci uczą się przez obserwację. Dlatego takie akcje jak „Dzień sąsiada” (coraz popularniejszy również w Polsce, np. w Poznaniu), podczas którego mieszkańcy okolicznych domów spotykają się i dobrowolnie aranżują wspólną przestrzeń, są świetną okazją do nauki odpowiedniej postawy wobec naszej planety. Wspólne sadzenie roślin, montowanie karmników czy budek lęgowych, a także zadbanie o wygląd osiedlowych alejek, skwerów, trawników i placów zabaw to czas na naukę i integrację społeczności, którą przecież najmłodsi obywatele również tworzą.

Kontakt z naturą ma na dzieci nie tylko korzystny wpływ ze względu na ich rozwój.

To właśnie dostrzeganie piękna przyrody, je unikalności sprawia, że maluchy stają się jej sprzymierzeńcami. Mamy jedyną i niepowtarzalną okazję do tego, by wychować pokolenie, dla którego troska o to, co je otacza, będzie rzeczą normalną, wynikającą z szacunku do świata, a nie z poczucia winy czy odpowiedzialności za straty już wyrządzone.

Ziemia jest jedynym domem jaki mamy.

Człowiek cały czas rujnuje jej zasoby naturalne, niszczy połacie dzikich terenów, na rzecz budowania nowych osiedli, zatruwa rzeki i zaśmieca oceany. Mimo takiej edukacji wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, jak szkodliwe jest kupowanie wody w plastikowych butelkach, stosowanie dezodorantów w sprayu czy pakowanie zakupów w coraz to nowe plastikowe reklamówki. To bardzo ważne, by nasze dzieci, młode pokolenie, na które mamy jeszcze wpływ, umiały być w kontakcie z Matką Ziemią, docenić korzyści płynące z natury, szukać wzajemnych zależności w przyrodzie i doświadczyć gościnności planety. Zróbmy to, póki jeszcze możemy. Kształtujmy w maluchach świadomą postawę i sami zmieniajmy swoje nastawienie. Bo nie jest jeszcze za późno na zmiany. Musimy jednak działać teraz i już, a nie od następnego tygodnia…

Styl życia

Jak sobie ustalisz budżet w związku, tak będziesz żyła.

1 lutego 2022 / Agnieszka Jabłońska

„Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.” Te z nas, które pamiętają dobre rady babci, ciotki lub własnej mamy, jeśli jest reprezentantką starszego pokolenia, na pewno dobrze znają to zdanie.

To taka mądrość przekazywana z ust do ust kolejnym pokoleniom kobiet, które wstępowały w związek małżeński. Cytowana co najmniej tak często jak: „Mąż jest głową, a kobieta szyją w rodzinie”.

Dzisiaj jest inaczej! – powiesz mi zaraz. No pewnie, że jest inaczej. Kobiety są wykształcone, świadome i niezależne. Kończą studia, rozwijają sobie pasje. Zakładają firmy, zajmują kierownicze stanowiska, odnoszą sukcesy. Dbają o siebie: fizycznie i psychicznie. W międzyczasie wstępują w związek – partnerski lub małżeński. I część z nich zachowuje tak upragniony work life balance, ma przy sobie świadomego partnera i jest najlepszą wersją siebie. Amen. U części z nas do głosu dochodzą jednak kody kulturowe lub jakieś tajemnicze obszary w mózgu, które sprawiają, że może nie czekamy na męża z pantoflami jak nasze babcie, ale zdecydowanie jesteśmy gotowe do poświęceń. Nasze barki mają wielopokoleniową zdolność do dźwigania ciężarów, a my do odczuwania szczęścia z bycia męczennicami. 

Ciąża – zmiana układu sił 

Kiedy układ sił w domu się zmienia? Tak, tak, dobrze myślisz, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Ciąża pociąga za sobą szereg wydarzeń, które nie mieszczą się w biznesowym kalendarzu, szpilki ustępują trampkom, a marynarka bluzie od dresu, biznesowy telefon natomiast zamienia się w telefon do przychodni pediatrycznej. Te zaś, które już wcześniej były męczennica, z uczuciem tryumfu mogą założyć na głowę upragnioną koronę. I teraz znowu się na mnie oburzasz: „Przecież ciąża to coś normalnego! Przecież para podjęła decyzję o dziecku wspólnie!” Zgadzam się z  Tobą, ale popatrz obiektywnie, osobą, której życie wywraca się realnie do góry nogami bez lukru i słodzenia, jest kobieta. 

To może jednak warto zainwestować w dobrą pościel?

Pościelić możesz sobie na różne sposoby. Część kobiet podejmuje się wychowania faceta, jakby dostawały pod swoje czułe skrzydła małego chłopca, który bez nich niczego nie osiągnąłby w życiu i zginąłby marnie pierwszego dnia po ich odejściu. Brawa dla tych pań, wyrazy współczucia dla panów. Żyją później z takim „wychowanym” egzemplarzem i mówią, że są szczęśliwe. Pozostaje w to wierzyć. Niektóre oddają się całkowicie w ręce swojego misia, bo skoro on coś mówi, to przecież wie, a jak coś robi, to przecież musi być dobrze. Uczcijmy minutą ciszy te dziewczynki, które szukają w związku ojca i przewodnika, ale jednocześnie nie dorosły na tyle, by być aż partnerkami.

Większość z nas chce jednak związku partnerskiego. Takiego, w którym mieszkanie jest sprzątane po połowie, gotuje osoba, która lepiej się w tym czuje lub ma więcej czasu. Większość z nas chce dostawać spontanicznie kwiaty i dawać równie spontanicznie czekoladę. Chcemy pracować i zarabiać, dzielić się obowiązkami domowymi i finansowymi, chcemy współtworzyć związek, być 1 do 1, fifty-fifty na równi z naszym partnerem. A później zachodzimy w ciążę… Znowu o tej ciąży! Jak by to była przyczyna wszystkich problemów! O co Ci chodzi? Dziecko to wspaniała zmiana!

Ciąża – wielka zmiana 

Dziecko to ogromna zmiana i jeszcze większa odpowiedzialność. To trudny czas dla związku, dla pary, czas, gdy kobiecie zmieniają się priorytety, gdy w jej psychice zachodzą olbrzymie zmiany. Czas, w którym zmienia się i kształtuje na nowo cała komórka społeczna: rodzina. A o co jest najwięcej kłótni, gdy wszyscy są zmęczeni, zestresowani i próbują dać z siebie 101%? Tak, najczęściej o obowiązki, a później niestety o pieniądze. Po narodzinach dziecka okazuje się, że związki, które funkcjonowały jak szwajcarski zegarek, potrzebują dobrego oliwienia lub po prostu przestawienia priorytetów. 

Chcesz ścielić? Olej to i pracuj nad budżetem! 

To może zamiast pościeli lepiej pracować nad budżetem? I to jest dobra myśl! Bo widzisz, jak sobie ustalisz budżet w związku – a najczęściej usiądziecie z partnerem i przegadacie, jak ma to wszystko wyglądać – tak będziesz żyła. Jeśli od początku kreujesz się na kobietę-herosa, mistrzynię nadgodzin i zwolenniczkę dwóch etatów, która pracy potrzebuje jak powietrza i jest totalnie samowystarczalna, ciężko będzie Ci zmienić pewne rzeczy, gdy przewartościujesz priorytety we własnej głowie. 

Budżet domowy – jak to u Ciebie wygląda? 

Ile par, tyle pomysłów na zarządzanie finansami. Na podstawie obserwacji, uważam, że wyróżnić można cztery główne metody prowadzenia domowego budżetu:

  1. Jedno wspólne konto, do którego wpada wszystko i każdy bierze tyle, ile potrzebuje
  2. Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont, 
  3. Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń, 

Każda z tych metod ma swoje plusy i minusy. Co jest wspólne? Jeśli ktoś prowadzi budżet na jeden z przedstawionych sposobów, bardzo ciężko jest mu zmienić styl myślenia. Tak było, jest i będzie, bo to działało, bo tak jest dobrze. Tyle że po zmianie sił w związku – kobieta na urlopie macierzyńskim, opiekuńczym i być może wychowawczym – stare metody dzielenia się kasą zwyczajnie mogą nie działać… 

Zobacz, jakie są najpopularniejsze metody prowadzenia domowego budżetu. Jak jest u Ciebie? 

 

  • Jedno wspólne konto, na które wpływają wypłaty i z którego każdy bierze tyle, ile potrzebuje

 

+ równy dostęp do pieniędzy w związku niezależnie od zarobków
+ pełna kontrola nad finansami sprawowana przez oboje partnerów
+ trudniej wpaść w długi
+ wszystkie wydatki są wspólne
+ łatwiejsze, wspólne gromadzenie oszczędności  

Minusy:
– trudno zrobić drugiej osobie prezent-niespodziankę
– trudno odłożyć własne pieniądze
– trudno ukryć przed partnerem dodatkowe przychody lub wydatki
– partner może kontrolować wydatki i rozliczać drugą osobę 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety oraz pełna pensja partnera wciąż wpływa na to konto. Oboje partnerzy mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych środków. Wpływają tam również wszystkie świadczenia i benefity na dziecko. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta korzysta ze zgromadzonych na koncie środków oraz wynagrodzenia partnera. 

Czy są inne zagrożenia?
Jeśli jedno z partnerów postanowi wypłacić wszystkie pieniądze z konta i odejść, drugie zostanie bez pieniędzy. Jeśli jedno z partnerów będzie miało długi, komornik zajmie wspólne konto i wszystkie znajdujące się na nim środki mimo braku ślubu lub przy rozdzielności majątkowej. 

 

  • Jedno wspólne konto, na które są przelewane środki z dwóch osobnych kont

 

+ wyraźny podział pieniędzy na wspólne i osobiste
+ większa niezależność w wydawaniu osobistych pieniędzy
+ możliwość robienia prezentów-niespodzianek sobie lub partnerowi
+wspólne podejmowanie decyzji o wydatkach domowych
+ wspólne oraz niezależne gromadzenie oszczędności 

Minusy:

– miesięczna opłata za trzy konta
– konieczność pamiętania o przelewie na wspólne konto
– trudności z podzieleniem wydatków osobistych i wspólnych
– nieporozumienia w ustalaniu kwoty, która jest przelewana na konto wspólne 

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Pomniejszona pensja kobiety wpływa na jej osobiste konto. Partnerzy muszą podjąć wspólną decyzję, jaką sumę kobieta przekazuje do budżetu domowego. Jeśli podział nie zostanie dokonany sprawiedliwie, mogą ucierpieć wydatki osobiste kobiety. Świadczenia i benefity na dziecko wpływają na konto partnerki lub partnera, dlatego konieczne jest ustalenie, ile kosztuje miesięczne utrzymanie dziecka i kto płaci za rzeczy dla niego. Na urlopie wychowawczym kobieta nie ma źródła dochodów, jest więc zależna od przelewu na wspólne konto, który wykona partner. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Jeśli jedno z partnerów zdecyduje się odejść ze wspólnymi pieniędzmi, strata będzie mniejsza niż w przypadku jednego wspólnego konta. Oczywiście przy założeniu, że każdy z partnerów oszczędzał również swoje pieniądze. Jeśli jeden z partnerów ma długi, komornik może zająć wspólne konto, a w przypadku wspólnoty małżeńskiej, współmałżonek będzie solidarnie odpowiadał za długi. 

 

  • Dwa osobne konta, z których są regulowane wydatki według wcześniejszych ustaleń 

 

Plusy:

+ pełna niezależność finansowa od partnerki lub partnera
+ możliwość ukrywania własnych przychodów i wydatków 

Minusy:
– przy braku dyscypliny bałagan w domowym budżecie
– kłótnie o pieniądze i procentowy udział w utrzymaniu domu

Co w przypadku narodzi dziecka? 

Na konto kobiety wpływa pomniejszone wynagrodzenie, z którego musi pokryć określone wcześniej z partnerem opłaty. Jeśli procentowy udział w domowym budżecie nie zostanie na nowo przedyskutowany, może okazać się, że kobiecie brakuje pieniędzy na bieżące wydatki takie jak: jedzenie, czy środki czystości. W przypadku urlopu wychowawczego kobieta nie dysponuje własnymi pieniędzmi i nie ma dostępu do pieniędzy partnera. Jest więc od niego całkowicie zależna finansowo. 

Jakie są inne zagrożenia? 

Każde z partnerów ma swoje pieniądze, więc zachowuje niezależność. Jeśli para jest w związku małżeńskim, jeden z małżonków może zaciągnąć zobowiązania finansowe, wpaść w długi bez wiedzy drugiej osoby. Warto pamiętać, że zgodnie z art. 30 Kodeksu cywilnego oboje małżonkowie są solidarnie odpowiedzialni za zobowiązania, które zaciągnęło jedno z nich. Dlatego przy dwóch całkowicie osobnych kontach warto pomyśleć o rozdzielności majątkowej. 

Budżet domowy,  która metoda najlepsza? 

Myślę, że dla wielu z nas odpowiedź jest jasna: wspólne konto. Chcemy mieć pewność, że tworzymy z partnerem rodzinę i działamy w tym projekcie wspólnie na wszystkich płaszczyznach również finansowej. Chcemy dzielić się pieniędzmi, które zarabiamy solidarnie, tak jak dzielimy się obowiązkami, a gdy okaże się, że w danym okresie w życiu potrzebujemy więcej wsparcia – ciąża, urlop macierzyński, opiekuńczy, czy wychowawczy – chcemy je otrzymać bez proszenia.

Będą wśród nas również takie kobiety, które nigdy nie zrezygnują z niezależności finansowej, które mogą się podzielić z partnerem swoimi pieniędzmi, ale na ściśle określonych warunkach. Kwestia wychowania lub życiowego doświadczenia. Lub po prostu jesteśmy lepiej wykształcone, bardziej przedsiębiorcze i zaradne i zarabiamy więcej niż nasz partner. Może miałyśmy w życiu więcej szczęścia, byłyśmy na pewnym etapie bardziej pracowite i bardziej skłonne do ponoszenia ryzyka, jesteśmy bogate z domu. W takiej sytuacji bardzo dobrą opcją jest pozostawienie konta osobistego i przelewanie ustalonej kwoty na konto wspólne, do którego oboje partnerzy mają dostęp. Dzięki temu zachowujemy niezależność, nie musimy dzielić się informacjami o naszych przychodach, pensji, premiach, dodatkowych źródłach dochodu i możemy dbać o finanse osobiste – budować poduszkę finansową, sprawiać sobie i partnerowi (jeśli mamy na to ochotę) małe lub większe przyjemności. 

Dla wielu z nas jednym słusznym wyjściem będzie osobne i całkowicie niezależne konto oraz podział, kto i za co płaci. Wolimy zrobić zakupy spożywcze i zapłacić w aptece, niż przelewać środki na wspólne konto. Najczęściej tak jest po prostu wygodniej. Moim zdaniem to opcja, która świetnie sprawdza się na początku związku, gdy para rozpoczyna wspólne prowadzenie gospodarstwa. W sytuacji, gdy partnerzy planują wspólnie dziecko, taki podział może okazać się dla kobiety trudny, a nawet niesprawiedliwy. To, jak będzie życie wyglądało w rzeczywistości, zależy od ustaleń i indywidualnego podejścia do kwestii finansowych obojga partnerów. 

Czy w takim razie kobieta-mama powinna mieć swoje pieniądze? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w kolejny artykule! 

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo