Change font size Change site colors contrast
mother-life balance

#motherlifebalance według Agaty Bałdygi, czyli 10 pytań do Doradcy Stylu

8 września 2020 / Monika Pryśko

Pewnie też czasem zastanawiasz się, jak inne kobiety ogarniają swoje życie.

Jak to robią, że udaje im się połączyć macierzyństwo i karierę. Jak one to robią?

Agata Bałdyga to osobista stylistka i doradca stylu. Dziewczyna, która odpowiada za stylizacje na sesjach zdjęciowych, także dla The Mother MAG. Organizuje pokazy mody, współtworzy audycję modową Trzymaj Fason w Radiu UWM FM, prowadzi modowe szkolenia oraz warsztaty. Jest branżowym mentorem dla początkujących modowych zajawkowiczów.

A na co dzień to mama dwóch synów.

Zawsze z radością obserwowałam jak Agata się rozwija (a znamy się jeszcze z liceum!), jak wszystko umie tak ułożyć, by zbyt często z siebie nie rezygnować. Jak z roku na rok coraz bardziej się rozkręca… Pomyślałam, że musicie ją poznać!

 

Zadałam Agacie 10 pytań.
Zapraszam serdecznie do lektury, a przede wszystkim do poznania Agaty!

 

Czym jest dla Ciebie mother-life balance?

Równowagą, która pomaga mi zachować spokój na co dzień. To taka równowaga, która zmniejsza poczucie winy, daje więcej luzu i pozwala na znalezienie wolnej przestrzeni, w zależności od potrzeby, czasami od dzieci, czasami od życia.

 

 

Ostatnio głośno było o marce odzieżowej, która w swojej komunikacji podkreślała, że nowe ciuchy to dobra terapia, gdy mamy w życiu nieszczególny czas. A Ty co o tym sądzisz? Czy moda to terapia?

Nie lubię kupować kompulsywnie. Nie uważam, że nowy ciuch to dobry sposób na radzenie sobie ze stresem, a raczej chwilowe zapomnienie. W moim przekonaniu moda może być terapią dopiero wtedy, gdy podchodzimy do niej świadomie. Kiedy jest przedłużeniem naszych życiowych wartości, kiedy pasuje do nas, a nie, kiedy my staramy się dostroić do nowych trendów, których kompletnie nie czujemy. Moda może być terapią, jeżeli zdecydujemy się na świadomą zmianę wizerunku, wtedy odbicie w lustrze, które się nam podoba, może być początkiem pięknej zmiany wewnętrznej i pokochania własnego Ja, poprzez akceptację własnego oblicza.

 

Czym jest dla Ciebie sukces?

Poczuciem spełnienia, spokojem i możliwością mówienia, że ,,nic nie muszę”.

 

 

Kiedy czujesz, że jesteś niepokonana?

Kiedy wierzę w siebie i w moc swoich działań. Kiedy czuję dobre wibracje i nie daję się wyprowadzić z równowagi, a moją bronią jest uśmiech i komplementy, którymi obdarzam innych.

 

Co robisz, by postawić się na nogi, gdy dopada Cię zwątpienie, gdy nie wszystko idzie według planu?

Doceniam to, co mam. Patrzę w lustro i mówię sobie, że jestem fajną babką, wiesz… mimo wszystko 🙂

 

 

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Z mojej rodziny. Z każdego dnia. Z każdego kocham, które słyszę co rano od moich dzieci i partnera. Z relacji zawodowych. Z tego, że w końcu przestałam się na wszystko godzić i kreuję rzeczywistość, w której czuję się naprawdę dobrze, bez poczucia niesprawiedliwości czy jakichkolwiek nadużyć. Z tego, że umiem być szczęśliwa. I że walczę o moje projekty zawodowe, tak, bym finalnie była z nich zadowolona.

 

Czy Twój styl jest odzwierciedleniem Twojego stylu życia?

Zdecydowanie tak. Wierzę w spokój, harmonię, równowagę i zdrową powolność, co przekładam na modę i mój styl. Dlatego moja kapsułowa szafa to odzwierciedlenie ponadczasowości, mody vintage i małej ilości ubrań dobrej jakości, które są ze mną bardzo długo. Mój styl to klasyka w sportowym wydaniu, która jest przedłużeniem wewnętrznego buntu do wyrzucania pieniędzy na sztucznie wykreowane trendy i pięknie skrojony marketing. To odpowiedź na slow i less waste, ale w świecie mody i wiara, że można mieć swój styl, odrzucając konieczność bycia trendy.

 

 

2020 rok okazał się bardzo wymagający. Jak udało Ci się zachować mother-life balance?

Dzięki głębokiemu oddychaniu przeżyłam. 🙂

 

Co zainspirowało Cię do tego, by faktycznie robić w życiu to, co chcesz? Co dało Ci siłę, by nie bać się pracować i żyć po swojemu?

Od zawsze wspierał mnie mój mąż, który na początku mojej drogi zawodowej wierzył we mnie bardziej, niż ja sama. To mnie zachęciło, by spróbować. I się zaczęło i trwa. Teraz już wiem, że potrafię i mam pewność, że nic innego nie sprawiłoby mi takiej satysfakcji, samorealizacji i radości, jak praca stylistki. A sama inspiracja – pojawiła się już w dzieciństwie. Były to magazyny modowe, które przynosiła do domu moja mama, a ja, jako mała dziewczynka, wycinałam z gazet ubrania, które mi się podobały i wklejałam je do zeszytów. Tak układałam swoje pierwsze ubraniowe stylizacje.

 

Co było lub jest najtrudniejsze w życiu na swoich warunkach?

Przekonywanie samej siebie, że mimo wszystko ma to sens.

 

 

_________

Agata ma na sobie bluzy #motherlifebalance, które znajdziesz w naszym sklepie.

Którą wybierasz? Z białym napisem, czy może różowym?

mother-life balance

W pogoni za Mother-Life Balance. Światełko w tunelu

14 września 2020 / The Mother Mag

I ujrzałam światełko w tunelu… A nawet kilka.

Pierwsze, bardzo doraźne, to… chrupki kukurydziane!

Pamiętam, jak dawno temu wiedziałam Wszystko O Wychowaniu Dzieci, bo sama nie miałam ani jednego. Wtedy, jako że nie byłam jeszcze nawet w ciąży, byłam istną Krynicą mądrości, która wiedziała, co jest dla dzieci dobre i zdrowe. Na tej liście zdecydowanie nie było chrupek kukurydzianych. Obecnie tak przeze mnie cenionych, jako chwilowy uciszasz niemowlęcia. Nobla dla wynalazcy chrupek!

Drugim światełkiem w tunelu był pomysł, który nieoczekiwanie mnie nawiedził. Pomysł odkrywczy jak niemalże Ameryka. Obijał się cicho w mojej schorowanej głowie jednym słowem…

Laryngolog!

Kochany pamiętniczku, teraz jest to oczywiste, ale mam nadzieję, że już niedługo będzie co najmniej dziwne. Otóż mamy rok 2020, a to rok z wirusem i nie można tak sobie pójść do lekarza. Pierwszy antybiotyk otrzymałam jako owoc teleporady, po godzinie wiszenia na słuchawce celem skontaktowania się z nocną i świąteczną pomocą medyczną. Ja naprawdę cenię sobie wiedzę fachową lekarzy i bardzo szanuję lata, które spędzili, aby się wyedukować. Rozumiem, że boją się o własne życie i nie chcą się zarazić wirusem. Wszystko ok. Okazuje się jednak, że za pieniądze boją się jakby mniej! I to był właśnie mój pomysł! Postanowiłam udać się prywatnie do laryngologa, zapłacić mu żywymi złotówkami, a nie uśmiechami bąbelka i uzyskać fachową poradę.

To była moja pierwsza prawdziwa wizyta u lekarza od marca. Czułam się jak przed pierwszą randką i nawet umyłam włosy (dzień wcześniej i dobrze wysuszyłam, Mamo). Przy wejściu do przychodni śluza niemalże jak w filmie epidemia, stanowisko z bimbrem w sprayu do dezynfekcji, długopis (wspólny o zgrozo!) i ankiety. Nie wiedziałam, czy tym bimbrem polać się przed czy po użyciu długopisu, własnego nie miałam.

W ankiecie zgodnie z prawdą wpisałam, że miałam wysoką gorączkę i trochę bałam się, że przyjdą panowie w kombinezonach i zamkną mnie oraz całą przychodnię na kwarantannę. Na szczęście przy okienku chyba nawet nikt nie przyjrzał się temu mojemu „tak” zakreślonemu na ankiecie. Wskazano mi gabinet.

Pandemia pandemią, a w przychodniach nic się nie zmienia, więc oczywiście pan, który był w harmonogramie po mnie, przyszedł wcześniej i do gabinetu władował się przede mną. Widać jest urodzonym zwycięzcą.

I teraz trzecie światełko. Pan laryngolog powiedział, że będę żyć! Niestety ponieważ karmię piersią, muszę jeszcze kolejny tydzień brać antybiotyk i takie tyci światełeczko, które wskazuje, że moje poczucie humoru wraca do zdrowia – doktor był całkiem niczego sobie i mimo że wyraźnie zaznaczyłam, że jestem poważną matką trójki dzieci, doktor nalegał, abym zapisała sobie jego numer telefonu.

LOL 😉 😉  dobra, ten numer to po to, żebym mogła dać znać, jak jednak nie pomoże.

 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo