Change font size Change site colors contrast
Felieton

Hejt nasz powszedni

13 lipca 2019 / Magdalena Droń

25% młodych użytkowniczek Internetu w Polsce, w wieku 18-34 lata, przynajmniej raz doświadczyła cyberprzemocy, a aż 78% internautek czuje bezsilność i osamotnienie w obliczu tego zjawiska.

20% młodych ludzi w wieku 12-24 lata przyznaje się, że hejtowało w Internecie, a blisko połowa sama doświadczyła hejtu. 74% badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że nadmierny hejt może doprowadzić nawet do samobójstwa. 57% badanych orzekło jednoznacznie,...

25% młodych użytkowniczek Internetu w Polsce, w wieku 18-34 lata, przynajmniej raz doświadczyła cyberprzemocy, a aż 78% internautek czuje bezsilność i osamotnienie w obliczu tego zjawiska. 20% młodych ludzi w wieku 12-24 lata przyznaje się, że hejtowało w Internecie, a blisko połowa sama doświadczyła hejtu. 74% badanych zgadza się ze stwierdzeniem, że nadmierny hejt może doprowadzić nawet do samobójstwa. 57% badanych orzekło jednoznacznie, że osoby szerzące mowę nienawiści w internecie powinny ponosić konsekwencje prawne. Choć to „jedynie puste dane statystyczne”, za każdą z nich stoi człowiek…

Czym jest mowa nienawiści

Mowa nienawiści (ang. hate speech) jest zjawiskiem, które polega na takim używaniu języka, które ma na celu rozbudzenie, rozpowszechnienie czy usprawiedliwienie nienawiści i dyskryminacji. To również przejaw przemocy werbalnej wobec konkretnych osób, grup osób czy przedstawicieli mniejszości. Akceptacja mowy nienawiści w wymiarze społecznym utrwala stereotypy, uprzedzenia i powoduje mniejszą akceptację przedstawicieli grup „hejtowanych”. Hejt przyjmuje różne formy, dlatego tak trudno jednoznacznie określić czym dokładnie jest. Dosyć często jednak mowę nienawiści rozumie się zgodnie z definicją Rady Europy: Mowa nienawiści to wypowiedzi, które szerzą, propagują i usprawiedliwiają nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm oraz inne formy nietolerancji, podważające bezpieczeństwo demokratyczne, spoistość kulturową i pluralizm.

Skąd się wziął hejt

Skąd w ludziach bierze się tyle jadu i chęci skrzywdzenia słowem bliźniego? Jak podają badacze, to wypadkowa różnych zjawisk i procesów, które wynikają z konkretnego kontekstu historycznego i społecznego. Na powstawanie mowy nienawiści mają wpływ chociażby stereotypy czy uprzedzenia, jak również kulturowe oraz historyczne uwarunkowania danego regionu. Ten typ dyskursu (publicznego) żywi się negatywnymi przekonaniami czy uczuciami, które z różnych powodów skierowane są w przedstawicieli grup i kategorii społecznych, które pełnią rolę swoistych „kozłów ofiarnych” w społeczeństwie. Badania z zakresu psychologii społecznej wykazują, że sedno problemu tkwi w stereotypach i uprzedzeniach.

Stereotyp to uproszczony, schematyczny i jednowymiarowy obraz jakiegoś zjawiska w ludzkiej głowie.

Kształtuje się na podstawie informacji, które świadomie i nieświadomie zbieramy dzięki zasłyszanym opiniom, przekazom medialnym, własnej wyobraźni, książkom, filmom czy po prostu plotkom. Nawet jeżeli odnosimy się do tych informacji krytycznie, zapadają nam w pamięć. Stereotyp określa również zakodowane w ludzkim umyśle schematy poznawcze, używane przez nas w sposób nieświadomy. Istnieje przekonanie, że stereotypów nie można się całkowicie pozbyć, gdyż wiedza, która z nich płynie, porządkuje i upraszcza nam świat oraz pozwala w nim na co dzień funkcjonować. Uprzedzenie to odrębny rodzaj stereotypu: negatywna opinia, nieuzasadniona obawa czy niechęć. O ile stereotyp może zawierać także pozytywne opinie (np. przekonanie, że jakiś naród jest pracowity), o tyle uprzedzenie obejmuje jedynie cechy negatywne (np. opinia, że wszyscy Polacy to złodzieje).

Stereotypy i uprzedzenia powstają wtedy, gdy nasze informacje na temat jakiegoś zjawiska czy grupy ludzi są bardzo skąpe lub żadne.

Sami scharakteryzujemy wtedy dane zjawisko lub grupę, bazując na własnych wyobrażeniach. Rezultat tego procesu może znacząco odbiegać od rzeczywistości. Stereotypy i uprzedzenia zasilają powstawanie i rozprzestrzenianie się hejtu szczególnie, gdy mówimy o strachu przed „innym” oraz innością kulturową, poczuciu zagrożenia i chęci walki o pozycję społeczną. Pojawiają się również w kontekście braku wiedzy o ludziach i grupach sklasyfikowanych jako „obcy”, „inni”. Częstą przyczyną jest również rywalizacja o zasoby (realne oraz symboliczne), a także frustracja/agresja zasilana poczuciem krzywdy.

Hejt odmieniany przez wszystkie przypadki

Mowa nienawiści jest już tak powszechnym zjawiskiem, że podobnie jak błędy językowe, staje się coraz bardziej akceptowana. Ze względu na jej społeczną szkodliwość oraz niebezpieczeństwa związane z eskalacją tego zjawiska ważne jest bieżące diagnozowanie. Do tej pory opracowano i opublikowano wiele wyników badań, które pomagają coraz lepiej zrozumieć oblicza mowy nienawiści. Rzeczywistość jest jednak na tyle dynamiczna, że takie grupy jak np. osoby z niepełnosprawnościami, kobiety, osoby o niskim statusie ekonomicznym, które w dużej mierze nie zostały jeszcze objęte badaniami ekspertów, również dotykane są hejtem. Z tego powodu trudno o kompleksowy obraz mowy nienawiści.

W przypadku diagnozy mowy nienawiści w Polsce w ostatnich latach powstało sporo badań i raportów, które stosując różne perspektywy, mierzą się z tym zagadnieniem. 

Wnioski są podobne – wskaźniki pokazują, że hejt w Polsce (zarówno on-line, jak i off-line) staje się codziennością. Towarzyszy mu poczucie bezsilności po stronie tych, którzy chcieliby reagować, ale nie wiedzą, jak to robić. Poczucie bezsilności często nasila pasywne postawy, co z kolei umacnia wrażenie, że mowa nienawiści przybiera na sile i „atakuje” w sposób coraz bardziej bezpośredni. Formy i treści podszyte mową nienawiści stale ewaluują, dlatego skuteczne i racjonalne reagowanie na hejt powinno zaczynać się od poznania i zrozumienia perspektywy dyskryminowanych mniejszości.

Jedno z najważniejszych i najbardziej kompleksowych badań mowy nienawiści w Polsce (Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW na zlecenie Fundacji im S. Batorego w ramach programu Obywatele dla Demokracji w 2014 roku) opiera się na założeniu, że za mowę nienawiści powinno być uznane to, co członkowie grup będących jej obiektami uważają za mowę nienawiści.

Okazało się, że członkowie mniejszości (Ukraińcy, Romowie, polscy Żydzi i osoby homoseksualne) byli w równym stopniu oburzeni każdym z przedstawianych przykładów mowy nienawiści, niezależnie czy były skierowane w ich stronę, czy były nienawistnymi wypowiedziami polskich polityków i celebrytów oraz słowami piosenek zaczerpniętymi z mass mediów – wszystkie je uznawali za równie obraźliwe i byli zwolennikami ich zakazania w przestrzeni publicznej.

Co ciekawe, te same nienawistne wypowiedzi, przedstawicielom większości dorosłych Polaków i uczniom szkół średnich często nie wydawały się w ogóle obraźliwe. Badania pokazały również, że w Polsce niektóre grupy mniejszościowe są znacznie bardziej chronione normami politycznej poprawności (nie wypada obrażać Ukraińców i osób czarnoskórych) niż inne (społecznie dozwolone jest obrażanie Romów i osób homoseksualnych). Uczestnicy deklarowali bardzo częsty kontakt z mową nienawiści. W 2014 roku 66 % Polaków twierdziło, że styka się w Internecie z antyromską mową nienawiści, 70% – z rasistowskimi wypowiedziami o osobach czarnoskórych, a 77% z homofobiczną mową nienawiści. Jeśli zaś chodzi p bezpośrednie otoczenie – 43% dorosłych Polaków słyszy wypowiedzi homofobiczne, a 49% dorosłych słyszy z ust znajomych wypowiedzi obrażające Romów. Pełna publikacja dostępna tutaj.

Co na to polskie prawo

Komitet Psychologiczny Polskiej Akademii Nauk zwracająca uwagę, że (…) Epidemia mowy nienawiści stanowi poważne zagrożenie dla wychowania kolejnych pokoleń, które dorastają w atmosferze przyzwolenia na przemoc werbalną. Jak łatwo można wywnioskować, stoimy przed ogromnym wyzwaniem o znaczeniu pokoleniowym. Nie możemy zatem przechodzić obok tego zjawiska obojętnie – zwłaszcza, że polskie prawo dostarcza instrumentów do walki z obraźliwymi treściami umieszczanymi w internecie. Chociaż nie stworzono osobnej regulacji dotyczącej mowy nienawiści i zbrodni nienawiści, to oba te zjawiska są uznawane za niezgodne z istniejącym polskim prawem. Dla przykładu znieważanie, pomawianie, grożenie czy nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość jest zabronione i podlega karze na podstawie kodeksu karnego (art. 212, 216, 256, 257).

Co Ty możesz zrobić?

Jak podaje Agencja Badań Rynku i Opinii SW Research, polski hejter to mężczyzna (panowie stanowią 53% hejterów) w wieku od 16 do 24 lat (aż 73% hejtujących), który ma wykształcenie średnie ogólnokształcące (35%). Co piąty ma wykształcenie wyższe. Publikuje on negatywne posty kilka razy w tygodniu. Profil ten powstał na podstawie wywiadów z grupą ponad 6,5 tys. internautów, ale dobrze wiemy, że hejterem może być każdy. Jeśli więc widzisz hejt – reaguj! Zostaw pozytywny komentarz, wesprzyj osobę atakowaną i przerwij falę nienawiści. Zgłaszaj hejt i mowę nienawiści online administratorowi portalu/strony. Jeśli granice prawa zostały przekroczone, bo na przykład hejter grozi Tobie lub komuś śmiercią czy przemocą, zawiadamiaj policję.

Jeśli uważasz, że prawa człowieka powinny być tak samo chronione w ,,wirtualu’’, jak i ,,realu’’, zrób coś z tym. Przyłącz się do akcji #hejtstop i daj dobry przykład.

PS Nie byłabym sobą, gdybym nie podesłała kilka mniej lub bardziej znanych case’ów kampanii, walczących ze zjawiskiem hejtu:

„Artyści przeciw nienawiści” – koncert jednoczący blisko 70 nazwisk polskiej sceny muzycznej

Rimmel zwalcza beauty hejt – kampania #iwillnotbedeleted

Bianco footwear – hate is so 2018

HejtStop – Zablokuj hejta w sieci

#NIEnawiść – Amnesty International

 

Felieton

Co udało mi się spełnić z dziecięcych marzeń? Konkurs na Dzień Dziecka

22 maja 2020 / Paulina Kondratowicz

Niedługo Dzień Dziecka, w moim domu obchodzone zawsze, niezależnie od tego, ile mam lat.

Co roku z tej okazji moja Mama kupuje mi czekoladę, a jeśli jestem w domu, to spędzamy czas razem. Mówi, że to nieważne, że jestem już dorosłą kobietą, dla niej zawsze będę małą dziewczynką, której zaplatała włosy i uczyła poprawnie pisać, liczyć i dbać o to, aby być dobrym człowiekiem.

Dzień Dziecka to też taki specjalny moment, kiedy zatrzymuję się na chwilę, spoglądam wstecz i próbuję złapać za ogon wszystkie te chwile, kiedy moją głowę wypełniały kolorowe marzenia o dorosłości. 

Jak to zwykle bywa, w dzieciństwie wyobrażamy sobie, że pod łóżkiem mieszkają potwory, ktoś, kto ma trzydziestkę na karku powinien w zasadzie już żegnać się z życiem, krzaki w parku to idealne miejsce na bazę, a najlepszym jedzeniem na świecie są frytki z keczupem. Wyobrażamy sobie kim będziemy, gdy dorośniemy, a wtedy to już żadne zakazy nie będą nas obowiązywały. Mamy plan, jak będzie wyglądał nasz wymarzony dom, czy w naszym łóżku zamieszka owczarek alpejski, a ten śmieszny, gorzki napój z pianką (piwo) zacznie nam smakować. Obiecamy sobie, że nigdy nie będziemy palić papierosów, obetniemy te długie warkocze, które codziennie rano starannie są zaplatane przy kubku z mlekiem. Albo że wyjedziemy na bezludną wyspę łapać kolorowe motyle. 

Ze swoich dziecięcych marzeń wyraźnie pamiętam osobliwe etapy planów zawodowych. Na początku byłam zafascynowana pracą stomatologa (chociaż chodziłam leczyć zęby i  borowanie ich okropnie bolało). Potem postanowiłam, że zostanę panią z telewizji, która zapowiada wieczorny program i będę mówić, że prezydent Jelcyn podpisał porozumienie w sprawie zniesienia embarga na ziemniaki z Polski. Kiedy miałam może z 7 lat uwierzyłam, że praca w radio to moje przeznaczenie i codziennie wieczorem prowadziłam program z piosenkami Natalki Kukulskiej, z programu ,,Ciuchcia’’ lub opowiadałam jakieś zupełnie odjechane historie grupce moich słuchaczy – pluszowych zabawek. Żadne z tych marzeń się nie spełniło. Nie zostałam dentystą, panią Krystyną Loską lub tajemniczym głosem w radioodbiorniku. 

Dzisiaj najmłodsze pokolenie w mojej rodzinie ma mniej więcej tyle lat, ile ja miałam, gdy uznałam, że wszystko to co dobre, jeszcze przede mną. Moja mama do dzisiaj powtarza mi, mimo że skończyłam studia prawie 10 lat temu, zawsze mogę być kimś, kim sobie wymarzę. Postanowiłam więc dzisiaj spojrzeć wstecz i zastanowić się, co pozostało po tych pstrokatych, odważnych marzeniach i czy mam do powiedzenia coś dzieciom z mojej rodziny, które właśnie zaczynają tworzyć swoje doskonałe plany na przyszłość?

Są talenty, które czekają na odkrycie 

Dzieciństwo to taki magiczny czas, kiedy dorośli ze zdumieniem odkrywają, że ich dzieci mają jakieś wyjątkowe predyspozycje, a sami zainteresowani uważają, że przecież każdy coś takiego ma! Dla młodego człowieka fakt, że ma na przykład doskonały słuch, jest rzeczą tak naturalną jak umiejętność samodzielnego zjedzenia śniadania. To coś, z czym budzi się i zasypia, traktując swój talent jako integralną część siebie. Jednak nieodkryte albo ukryte pod kołderką wstydu i nieśmiałości, talenty najczęściej nie ujawniają się potem w dorosłym życiu. Obserwując dziecko, można szybko zrozumieć, czy ma się do czynienia z matematycznym mądralą, Picasso w rozwiązanych trampkach albo małoletnią Madonną paradującą w szpilkach mamy przed lustrem. Z pomocą przychodzą też zabawki, które znacząco dbają o rozwój motoryczny i sensoryczny już kilkumiesięcznego szkraba. Och, gdybym miała pod ręką pluszowe pianino, z wygodną poduszką, naśladujące dźwięki prawdziwego instrumentu. Wyobrażam sobie, że dzisiaj byłabym żeńską wersją Leszka Możdżera. Prawda jest jednak taka, że to jest fascynujące móc obserwować, jak dzieci odkrywają świat — dzieją się wówczas wyjątkowe rzeczy. Odkrywanie poprzez zabawę, w swoim własnym rytmie jest najbardziej naturalne i przynosi najlepsze rezultaty. Jeśli tylko damy dzieciom czas, przestrzeń, podarujemy odpowiedniej jakości zabawki, które przede wszystkim uczą, za chwilę możemy być świadkami, kiedy z malucha wyrasta artysta na miarę naszych czasów. Co ciekawe, zabawki sensoryczne nie tylko wspierają rozwój, ale są też po prostu świetnym sposobem na dziecięcą nudę. A nikt nie lubi znudzonych, naburmuszonych maluchów, prawda?

Wspieranie rozwoju dziecka od pierwszych dni to fascynująca podróż w jego indywidualny świat. Ponieważ sama jestem wychowanką lat dziewięćdziesiątych, strasznie zazdroszczę dzisiejszym dzieciakom tych wszystkich gadżetów, Internetu bez limitów i możliwości sięgania po wszystkie książki i filmy świata bez przeszkód. I myślę, że gdyby dla takich jak ja istniały równie tak szerokie możliwości dostępu do świata, dzisiaj byłabym może… kimś innym? 

Każdy ma swoją rolę 

Pamiętacie zabawy w dom? W sklep? Ja pamiętam doskonale. Przyrządzanie zup z piasku, przewijanie lalek-niemowlaków, udawana rola mamy albo żony? Podwórkowe śluby, rozwody i adoptowanie zwierząt? Od dziecka jesteśmy zafascynowani dorosłym życiem, które, kiedy nadejdzie, nie zawsze jest słodkie i smakuje wyobrażonym rosołem z makaronem. Pragniemy jednak odtwarzać role, które obserwujemy w swoim otoczeniu i jesteśmy zafascynowani dorosłością. Kiedyś „zakładało się” dom w pokoju, korzystając z poduszek, koców, urządzało się salony, ubierało korale mamy albo uciszało wiecznie płaczącego lalkowego niemowlaka. Dzisiaj mądrzy kreatorzy spełniania dziecięcych marzeń tworzą zabawki, które mają tak samo przenieść nasze własne dzieci w świat odgrywania ról dorosłych. Dzisiejsze przedszkolaki mogą wypróbować, jak to jest zostać mamą interaktywnych lalek, sprostać zadaniom „dziecięcych mam”, a przy tym rozwijać zręczność, uczyć empatii i kształtowania wyobraźni. Wiele różnych elementów pozwala dzieciom puścić wodze fantazji i wymyślać rozmaite historyjki. Spójrzcie na Little People Pokoik dziecięcy

Jednak w tym wszystkim chodzi o coś więcej. Pamiętam ze swojego dzieciństwa, że wyobrażałam sobie swoją przyszłą rodzinę, mieliśmy nasze rodzinne problemy (pewnie ukradzione z serialu „Pełna chata”), a nade wszystko chciałam, aby było tam miejsce na odgrywanie scenek opieki nad bobasem, które uczy, jak być troskliwym, dobrym i miłym dla innych. I częściowo te role, sceny i scenariusze rzeczywiście sprawdzają się w życiu codziennym. Mam na koncie pracę jako nauczyciel, a w dzieciństwie przecież, wzorem mojej mamy, też nauczycielki, wykładałam „dzieciom” swoją wiedzę. I to było super. Najwyraźniej, niezależnie od pokoleń, każdy z nas zaliczył epizod zabawy w dom, sklep, szkołę lub inne, równie ciekawe, bo bezpiecznie znajome miejsce. 

Dzisiaj dzieci gotują w telewizji

Nie mogę wyjść też z podziwu dla rozpędzonej, marketingowej machiny, która wepchnęła dzieci w odgrywanie dorosłych ról przed kamery telewizyjne. Pewnie kojarzycie „Mastechef Junior”. W niedzielne wieczory pół Polski oglądało, jak dzieciaki gotują. Nie, nie piaskowe babki. Autentyczne jedzenie – przegrzebki, steki, owoce morza i inne, równie finezyjne rzeczy. I wiecie, można uważać, że to wszystko jest reżyserowane, robione pod publiczkę, bo przecież wszystko dzisiaj można zaaranżować. Ale szczerze? Mnie ruszają kilkulatki machające łyżkami, igrające z kuchenką gazową, próbujące łączyć smaki i robią to tak, że nawet ja, dorosła baba, która lubi stać przy garach, nie zawsze kojarzę, czym różni się duszenie od redukcji. W każdym razie – kiedy gotowaliśmy sobie nasze zupy z dżdżownic albo kamieni na podwórkach. Miałam nawet koleżankę, która odważnie zbierała grzyby „trujaki” i wekowała je w podwórkowej spiżarce. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego to robiła, ale każdy był pod wrażeniem. My siekaliśmy ogrodową marchewkę i mieszaliśmy z mleczem, a dzieciaki w telewizji opowiadają o wegańskich sorbetach z musem z mango i liczi. Przysięgam, dopiero niedawno dowiedziałam się, co to jest liczi. Zastanawiam się, jeśli dziecko występujące w Masterchefie, ma, powiedzmy 10 lat, to kiedy ono zaczęło podpalać gaz i robić rodzicom jajecznicę? Do czego zmierzam. Myślę, że współczesne pokolenie dzieci urodzonych po 2010 roku, wraz z wyprawką niemowlaka, dostają zabawki, które uczą gotowania. Takie cacko nie dość, że wesoło gaworzy to jeszcze pozwoli rozwijać wiele umiejętności malucha i to w przyjemny sposób, tak jak edukacyjny mikser malucha. Wesołe piosenki i wypowiedzi nauczą liter, kolorów, liczenia i nie tylko. Wystarczy, że dziecko wrzuci coś do misy lub naciśnie przyciski, by usłyszeć piosenki. Dzieci czeka doskonała zabawa w odkrywanie związków przyczynowo-skutkowych, gdy będą próbowały aktywować światełka i muzykę. Natomiast chwytanie poszczególnych składników potrawy i umieszczanie ich w mikserze pomoże w rozwijaniu zręczność i koordynację ręka–oko. Jak na pierwszy krok do fascynacji gotowaniem – wygląda świetnie. A potem już tylko kilka „lekcji” od babci lub mamy i kariera młodego kucharza czeka otworem. 

I chociaż aż zazdrość chwyta za serce, kiedy ogląda się te super ogarnięte dzieci, utalentowanych geniuszy patelni, to jednak ciągle należy pamiętać, że są to dzieci. Muszę jednak przyznać, że jestem po ogromnym wrażeniem, jak dzieciaki świetnie sobie radzą przed kamerami i z własnym, na pewno ogromnym stresem. Zastanawiam się, czy to właśnie to najnowsze pokolenie, które dopiero zaczyna swoje życie, naznaczone jest taką odwagą i naturalną zdolnością do rywalizacji. Muszę przyznać, że dzieci w mojej rodzinie są równie odważne, pełne zapału i z tak ogromną chęcią manifestacji siebie, że aż sama im zazdroszczę bycia bohaterami życia. 

Nie chcę brzmieć jak stara, zrzędząca baba, której coś umknęło w życiu. Jednak muszę przyznać, że obserwując to, w jaki sposób współczesne dzieciaki adaptują się do życia, warunków wzrastania, otoczone często bańkami (nad)opiekuńczości rodziców, budzi we mnie szczery podziw. Cóż, zamiast taplania się w błocie, często taplają się w ciastolinie. Zamiast chodzenia biegania z kijkami po podwórku, dostają wypasione zabawki, które mają ich uczyć. Mam nadzieję, że nadal, my, pokolenie 30+, potrafimy dać im to, co dano nam, kiedy byliśmy mali. I, że mimo, że nasz czas dziecięcych marzeń minął, to jednak nadal pamiętamy, że w wieku 6 lat chcieliśmy ratować wombaty albo odkrywać Atlantydę. I to jest piękne. Z okazji Dnia Dziecka, życzę Wam powrotu do tych pięknych, niewinnych i niewiarygodnych marzeń!

 

 

___________________________

 

UWAGA konkurs! 🙂

 

Dzień Dziecka to też…. nasz dzień, a co!

 

Dlatego dziś pytamy Ciebie – Jaka była Twoja ulubiona zabawka w dzieciństwie? 

 

Opisz w komentarzu swoją ukochaną zabawkę (ale najpierw przeczytaj regulamin!) i dołącz do zabawy! 

 

Partnerem konkursu jest Fisher-Price

Do wygrania jedna z trzech zabawek:

 

Miękkie Pianinko Poduszeczka 

Edukacyjny Mikser Malucha 

Little People Pokoik Dziecięcy  

 

 #badzmydziecmi i bawmy się. Ten konkurs jest dla Ciebie.

 

LINK do REGULAMINU

 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo