Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Dzieci się bawią, a mama pracuje, czyli rzeczywistość matki Polki.

2 grudnia 2020 / Emilia Pryśko

Nikt nie mówił, że będzie lekko, ale też nikt nie uprzedzał, że będzie taki sajgon.

Piszę to ja, pracująca w domu mama dwójki dzieci w różnym wieku i o różnych zainteresowaniach. Pogodzenie naszych wspólnych priorytetów (kto zgadnie, co jest priorytetem 2,5 rocznego chłopca, ręka do góry) to mistrzostwo logistyki i matczynej cierpliwości.

Wiecie, co mi przeszkadza ostatnio w moim poczuciu macierzyńskiego spełnienia? Pandemia. Moje mother-life balance zostało bardzo zaburzone, plany się wymieszały, pracy nie ubywa, terminy gonią, a dzieci? Dzieci zamiast w przedszkolu – są w domu, pełne energii, zmęczone sobą nawzajem, tęskniące za innymi dziećmi. Totalnie je rozumiem, ja też jestem zmęczona, mi też brakuje oddechu, ciszy i przewidywalności. 

Jeśli nikt tego nie powie (bo nie wypada), ja to powiem – praca z dziećmi na pokładzie to nadludzki wysiłek i nic przyjemnego. Czuję, że niedługo będę mogła zdać państwowy egzamin z animacji czasu wolnego własnych dzieci połączonej z pracą na akord i pod presją. Też tak masz? Witaj w klubie. 

Zawsze uważałam się za osobę bardzo kreatywną, ale teraz przekraczam własne granice. Wymyślam zabawy, które do tej pory nie istniały, rozciągam dobę do granic, moja cierpliwość wskoczyła na trzeci poziom. Ale dość o mnie!

Nasza domowa sytuacja nie jest jakaś wyjątkowa. To się dzieje prawie w każdym polskim domu. Trzeba połączyć pracę i wychowywanie dzieci bez pomocy placówek opiekuńczo-wychowawczych. Trzeba tak zająć własne dzieci, by mieć choć chwilę czasu na zebranie myśli, wypicie kawy czy po prostu pracę, odpisywanie na maile. 

W tym tygodniu pokazałam moim dzieciom kilka gier marki Alexander. W duchu prosiłam opatrzność o to, by moje kilkulatki szybko zrozumiały zasady gier, a nawet jak nie zrozumieją, to żeby same sobie je wymyśliły i zgodnie i w ciszy bawiły się choć przez pół godziny. 

Oto moja pomoc:

 

ZŁAP ROBALA

Zabawa dla dzieciaków powyżej 4 roku życia. Także moja Mila się załapała, Enio jeszcze nie, ale nie przeszkodziło mu to… przeszkadzać siostrze. 🙂 Dla dziewczynki w wieku Mili sama idea karmienia piskląt robakami jest bardzo interesująca. 

Małe pisklęta są bardzo głodne i potrzebują Twojej pomocy! Wciel się w rolę ptasiej mamy i złap robale w tym samym kolorze, aby nakarmić swoje małe głodomorki. Zadanie nie jest proste, ponieważ musisz skompletować trzy części robaczka, aby móc dostarczyć go do gniazda. Wygrywa ten, kto jako pierwszy zbierze 3 robaczki, każdy w innym kolorze. Potrzebny będzie Ci spryt, celne rzuty i dużo szczęścia.

 

 

KWAKI ROZRABIAKI

Jest to gra dla dzieci powyżej 4 roku życia, natomiast jest tak przystępna, że miło czas spędził i młodszy Ernest. Rywalizacja zawsze energetycznie działa na dzieciaki, tak było i tym razem. Fajne w tej grze jest to, że kaczy bohaterowie są chłopcami i  dziewczynkami, więc dziecku łatwiej jest się utożsamić z wybranym graczem. Przyda się również pomoc dorosłego, żeby podpowiedzieć kolejne kroki, zgodnie z załączoną instrukcją. 

Przystępna a jednocześnie niebanalna gra nie tylko dla najmłodszych. Ruchy na planszy wykonywane są w oparciu o kolory i kształty wyrzucone przez kostki. Gracze sami decydują o wyborze drogi, oceniając która opcja jest dla nich bardziej opłacalna. Każda rozgrywka może odbywać się przy zupełnie innej konfiguracji planszy, o której ułożeniu decydują gracze. W zabawie wcielamy się w kaczuszki, które próbują odnaleźć drogę do mamy. Wygrywa ten kto pierwszy dotrze do celu.

 

 

SKŁADAKI DREWNIAKI – STRAŻ POŻARNA

Mój syn, jak będzie duży, zostanie strażakiem i będzie ratował koty, które utknęły na drzewie. Twierdzi, że tak będzie, a ja, jako matka, nie czuję się na siłach, by kwestionować jego wybór. 🙂 Dlatego gdy tylko zobaczył drewnianą konstrukcję do złożenia, oczy mu się zaświeciły, zamarł w ciszy i zabrał się za zabawę. Wprawdzie trochę mu pomogliśmy ze składaniem (zabawka jest dla dzieci powyżej 7 lat), ale potem zabawa poszła gładko. Ten model zdecydowanie skradł serce Ernesta, przyszłego zawodowego strażaka. 

Mila była za to zachwycona możliwością pokolorowania wozu i uzupełnienia modelu o naklejki. Z tej okazji zabawka została ozdobiona kilkunastoma tablicami rejestracyjnymi, z tablicą na dachu włącznie. W końcu dobre oznakowanie pojazdu to podstawa. 

Wspaniała, drewniana zabawka konstrukcyjna. Wycięte z drewna elementy pozwalają na zbudowanie trwałego pojazdu bez użycia kleju. W zestawie znajdziemy także komplet plastikowych kół wraz z osiami. Dzięki temu model po złożeniu jest mobilny i może służyć do zabawy. Komplet wyposażony został w zestaw kredek oraz naklejek, które pozwalają malcowi na samodzielne przyozdobienie pojazdu wedle własnej fantazji.

 

 

MAŁY KONSTRUKTOR JUNIOR – WYŚCIGÓWKA

Trudno powiedzieć, kto na tę zabawkę miał większą ochotę – Mila czy Ernest. Uprzedzę pytania – nie obyło się bez kłótni, ale na szczęście kryzys szybko minął i wspólna zabawa okazała się dużo fajniejsza, niż w pojedynkę (dziękuję producentowi, że do zestawu wrzucił 2 plastikowe narzędzia – każde z dzieci dostało po jednym i to pomogło spokojnej zabawie). No cóż, ciszy w domu nie było (Ernest świetnie udaje wyścigówkę), ale satysfakcja przy oglądaniu rodzeństwa, które świetnie się razem bawi – bezcenna. 

Ponadczasowa zabawka do samodzielnego montażu skierowana do dzieci w wieku od 4 lat. Zestaw składa się z drewnianych deseczek z dziurkami oraz kolorowych śrubek i łączników z tworzywa. Duże rozmiary elementów oraz uproszczona konstrukcja sprawiają, że dzieci już od najmłodszych lat mogą próbować sił w składaniu pierwszych pojazdów. Zabawka jest trwała i po złożeniu pojazd może służyć do dalszej zabawy. Zestaw wyposażony jest w narzędzia idealnie dopasowane do małych rączek, dzięki którym malec może wielokrotnie skręcać i rozkręcać konstrukcję. Zabawka wspaniale wpływa na rozwój motoryki małej, rozwija cierpliwość oraz stymuluje wyobraźnię. Doskonale wspomaga naukę kolorów oraz liczenia. Wyjątkowa estetyka produktu i jakość wykonania umilają zabawę. Wszystkie komponenty wchodzące w skład produktu wytwarzane są w fabryce Alexandra.

 

Oto nasze przetestowane metody na fajną rodzinną zabawę. Wprawdzie nie ma ciszy jak makiem zasiał i zdarzają się kłótnie pod tytułem ,,teraz ja!’’ albo ,,mamo, a on mi zabrał’’, ale cel osiągnięty. Odgoniłam dzieci od komputerów i bajek, zmotywowałam je do wspólnej zabawy i – jestem pewna – wzmocniłam ich siostrzano-braterską wieź. A to przecież takie ważne! 

 

Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka A jak Alexander, czyli producent i wydawca edukacyjnych i planszowych gier dla dzieci.  Razem z marką Alexander przygotowaliśmy świąteczną ściągawkę – przewodnik świątecznej, prezentowej pomocy. 

 

 

 

Styl życia

Co zrobić, gdy dziecko przyłapie Cię na seksie?

31 sierpnia 2019 / Monika Pryśko

Znajomy temat?

Niby zabawne, mówione jako rodzinna anegdota. Ale przyznaj, nie jest to coś komfortowego i seks, gdy dziecko może wejść do pokoju, nie jest taki beztroski, jak mógłby być. Właśnie o tym rozmawiam z Karoliną Piotrowską, seksuologiem i psychologiem.

Czy seks rodziców to jakaś inna odmiana seksu?

W podobnym tonie moglibyśmy zapytać, czy na przykład seks studentów, prawników, lekarzy, młodzieży to inna odmiana seksu? Oczywiście to jacy jesteśmy, jakie mamy korzenie, doświadczenia, w jakim momencie życia się znajdujemy, czyli to całe tło, ma przełożenie na naszą ekspresję seksualną… ale seks to ciągle ten sam seks. Ma takie znaczenie, jaki każdy z nas jemu indywidualnie nada, ale ruchy i pozy są mniej więcej znane większości osób.

W przypadku rodziców, zwłaszcza tych z malutkimi dziećmi, seksualność może przeżywać pewien etap załamania czy osłabienia. Oczywiście nie będzie tak u wszystkich, jednak jest to często spotykany scenariusz. Pojawia się dziecko – nowe obowiązki – wielkie zmęczenie i koncentracja na maluszku, a tym samym brak sił i czasu na doświadczenia seksualne. Celowo nie mówię seks, bo sam seks, w rozumieniu włożyć-wyjąć może nawet nie zabierać za dużo czasu, ale w doświadczeniu seksualnym mieści się zdecydowanie więcej niż sam akt płciowy. To jest mieszanka odczuć, doświadczeń, wrażeń zarówno emocjonalnych, psychicznych, jak i fizycznych. Często zresztą trudnością nie jest brak czasu – bo dzieci śpią, mają dziadków, żłobki czy przedszkola, a właśnie brak sił i przestrzeni na przygotowanie tego gruntu pod współżycie.  Wbrew stereotypom ten brak zaspokojenia emocjonalnego dotyka po równo kobiety i mężczyzn, a w tym szczególnym okresie życia, którym jest wczesne rodzicielstwo, mężczyzna może ten brak odczuwać mocniej, gdyż kobieta często zaznaje dużo bliskości i emocjonalności w relacji z dzieckiem.

Czy dziecko rujnuje życie erotyczne rodziców?

Znam pary, które by się podpisały pod tym stwierdzeniem, a znam też takie, które stwierdziłyby, że to właśnie wspólne doświadczenie rodzicielstwa otworzyło ich seksualnie. Ile ludzie, tyle historii. Nie ma więc jednej, standardowej ścieżki. Nie możemy zakładać, że posiadanie dziecka zniszczy nam życie seksualne, bo tylko sobie dołożymy problemów. Możemy natomiast założyć, że posiadanie dziecka zmienia życie pod wieloma względami. Nastawić się do tego nowego okresu jak do przygody, wyzwania, czegoś nowego, ekscytującego. Nie wiemy, co nas tam czeka, ale jesteśmy gotowi to sprawdzić, eksplorować. Z takim nastawieniem, nawet jeśli pojawią się trudności natury seksualnej, będzie nam zdecydowanie łatwiej przez nie przejść.

Mówi się, że największą fantazją erotyczną mamy, jest… przespanie całej nocy. Czy faktycznie kobiety odkąd mają dzieci myślą o seksie w inny sposób?

Rzeczywiście jest to znane powiedzenie… Teraz sobie tak myślę, że to trochę taka próba „prześmiewczego” pokazania, że są inne potrzeby niż seksualna, którymi najpierw trzeba się zająć. Jest w tym też kawałek prawdy, to znaczy: kiedy ktoś jest wyczerpany fizycznie, zwyczajnie nie ma siły na seks, bo to kolejny wysiłek dla organizmu. Jednak mam takie poczucie, że ta fraza też deprecjonuje potrzeby seksualne. Jakby mówiła „matka ma ważniejsze rzeczy na głowie, niż myśleć o seksie”.

Czy spanie w jednym pokoju z dzieckiem zaburza relacje między partnerami? Co zrobić, gdy nie ma innych lokalowych możliwości?

To jest bardzo złożone pytanie. Trzeba by je rozłożyć trochę na czynniki i spojrzeć na to z kilku perspektyw.

Jeśli spojrzymy na zagadnienie historycznie, to posiadanie własnego pokoju jest w naszej kulturze stosunkowo nowym pomysłem. Jeszcze nie tak dawno temu wszyscy żyli w domu, który miał jedną czy dwie izby. Jeszcze wcześniej w szałasach czy jurtach ludzie też nie przestawali uprawiać seksu dlatego, że pojawiło się dziecko.

Spanie z dzieckiem, co-sleeping, ma wiele korzyści. Często zresztą jest to też jedyny sposób na to, aby dziecko spało w nocy. Maluch potrzebuje poczucia bliskości, które daje mu również poczucie bezpieczeństwa w czasie snu. Dodatkowo nocne karmienia dla kobiet karmiących piersią są zwykle łatwiejsze, gdy dziecko jest tuż obok.

Pojawia się jednak pytanie: co z seksem? I tutaj pary mają pole do kreatywności i szukania rozwiązań, które w ich warunkach sprawdzają się najlepiej. Jedni powiedzą „ok, niech dziecko śpi w łóżku, a my pójdziemy na kanapę czy do łazienki”, inni stwierdzą „przełóżmy malucha do kojca/łóżeczka/wózka”, jeszcze inni „uprawiajmy seks jak babcia idzie z dzieckiem na spacer”. Wszystkie te rozwiązania są tak samo dobre.

Najważniejsze to nie odkładać życia intymnego, erotycznego na czas, kiedy dziecka nie będzie… bo dziecko będzie z nami przez kolejnych 18 lat. I musimy nauczyć się znajdować czas i przestrzeń dla siebie, dla zaspokajania swoich potrzeb w takich warunkach, jakie mamy i w taki sposób, aby było to bez szkody dla żadnego z domowników.

Jak powinno się zareagować, gdy dziecko wejdzie do sypialnia w trakcie, gdy rodzice uprawiają seks?

Wiele zależy od wieku dziecka oraz tego, co właściwie to dziecko widziało. Jeśli mówimy o zupełnym maluszku, który przychodzi zaspane z półprzymkniętymi oczami do sypialni rodziców i widzi falującą kołdrę, to zbyt wiele robić nie trzeba. Spokojnie pomagamy dziecku ponownie zasnąć i jeśli mamy ochotę, wracamy do swoich spraw. Jeśli dziecko jest starsze bądź scena, którą zaobserwowało, jest dla niego trudna (np. wystraszył się odgłosów) to należy dziecko zapewnić, że wszystko jest w porządku. Sam środek nocy zwykle nie jest dobrym momentem na przeprowadzenie edukacji seksualnej. Wtedy nasza reakcja na pojawienie się malucha jest sama w sobie formą edukacji: jeśli się zakryjemy, zaczniemy krzyczeć, że wchodzi bez pytania, to dziecko będzie wystraszone. Może nie podejmować w okresie późniejszym tematów dot. seksualności czy cielesności, bo rodzice będą mu się kojarzyć jako osoby, które ten temat złości, zawstydza czy onieśmiela. Jeśli nasza reakcja będzie naturalna, spokojna, wyważona – mamy szansę na to, że dziecko wróci ze swoimi pytaniami.

Czy warto jest, nawet małemu dziecku, wyjaśniać sytuację, czy lepiej poczekać, aż samo zapyta?

Sytuację warto wyjaśniać, bo dziecko może nie wiedzieć, o co ma zapytać. Dlatego dzieciom potrzebna jest edukacja seksualna, która daje im możliwość rozszerzania słownika, zaopatrza je w nazwy części ciała, zdarzeń, pozwala na zrozumienie funkcji zachowań. Natomiast na pół śpiącemu dziecku nie trzeba się od razu zwierzać ze swojego życia seksualnego – można ten temat podjąć zupełnie spokojnie dnia następnego.

____________________________

-> Szkolenie Akademia Seksualnej Mamy rusza 16 września 2019r. Jest to kurs online dla mam, które chcą na nowo zaprzyjaźnić się ze swoją seksualnością i w zgodzie ze sobą realizować swoje potrzeby seksualne, by czuć się spełnione w roli mamy, kochanki i partnerki. Seksualność jest ogromną, wewnętrzną mocą, która może sprawić, że życie każdego z nas będzie spokojniejsze, radośniejsze i pełniejsze. Na tym szkoleniu dostaniesz narzędzia, dzięki którym poznasz tą moc.

www.karolinapiotrowska.com/akademia-seksualnej-mamy

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo