Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Dekalog Doktor Ani, czyli co każde dziecko wiedzieć powinno.

11 maja 2023 / Marta Osadkowska

,,Każda porządna dziewczynka ma włoski związane w warkoczyki!

Nie noś krótkich spódniczek, wtedy sama się prosisz o komentarze i gwałt! Normalna kobieta ma męża i dzieci! Słuchaj starszych! Jeśli zagadasz chłopaka, który ci się podoba, to pokazujesz mu, że jesteś łatwa! Nie obrażaj się, to dobra rada, ja chcę ci tylko pomóc. Jeszcze mi podziękujesz!''

To tylko drobny ułamek mądrości, których przez całe życie musimy słuchać od tych starszych, mądrzejszych, bardziej doświadczonych. Musimy, bo mówią bez żadnej zachęty z naszej strony. Mówią, bo uważają, że mają do tego prawo i dobrze im robi poczucie, że są w roli ekspertów. A że nam słuchanie tego bełkotu robi raczej niedobrze, to już nikogo nie interesuje. Nie jest łatwo być elegancko asertywnym wobec takiego samozwańczego mędrca, który już sobie ustawił za główny cel ratowanie naszego życia. Zwykle nasze „nie dziękuję, nie mam ochoty słuchać dobrych rad” dociera do uszu niosącego pomoc, dopiero gdy przyjmie formę co najmniej wycharczanego na szczękościsku „nie chcę tego słuchać”. Co najmniej, bo zwykle jeszcze trzeba stanowczą odmowę eskalować. 

 

Jest chorobą Polaków przerost ekspertów od wszystkiego nad zainteresowaniem ich wiedzą. Rakiem relacji rodzinnych są te potoki mądrości życiowych płynące podczas każdej możliwej okazji od rodziców, dziadków, ciotek i wujków. Gdzie się na imieninach mamy nie odwrócisz, tam znawca wszelkich tematów życiowych dawkuje Ci w nadmiarze swoje złote rady. Masz nie tylko łykać, ale jeszcze grzecznie dziękować, że za darmo.

 

Dość!

 

Wszystkim dzieciom, małym i dużym, na pomoc przychodzi Doktor Ania. W swojej niewielkiej książce (jak masz chwilę, to jest to dawka na raz) #takie tam pieprzenie2020 wybebesza cały ten chory organizm i bez skrupułów wycina syf trawiący zdrowe tkanki naszego dobrego samopoczucia. To jest Dekalog Rozsądnego Człowieka na miarę naszych czasów.

 

1. Nie będziesz miał autorytetów innych przede mną.

Nauczeni w domu, że mamy cicho siedzieć, gdy starsi mówią i całować sygnety za to, że chcą dzielić się z nami swą mądrością, wywracamy gałami pod zamkniętymi powiekami, gdy słyszymy, że oni dłużej, oni więcej, oni bardziej… Oni swoje przeżyli więc nam teraz wytłumaczą, żebyśmy my już przeżywać nie musieli. Tyle, że my przeżywać chcemy! Mało tego – chcemy po swojemu! I mamy do tego pełne prawo. A mędrcy świata, monarchowie, muszą to uszanować. Inaczej nie mamy o czym gadać.

 

2. Nie wzywaj swojej przyszłości nadaremno.

Ach, te urocze pogróżki od ludzi, którzy kochają nas nad życie i troszczą się o nas na każdym kroku: jeszcze zobaczysz! Jeszcze wspomnisz moje słowa! Będziesz tego żałować! Aż się cieplej robi na sercu, gdy człowiek usłyszy takie słowa otuchy. Na szczęście nie musimy och słuchać. To nasze życie, nasza droga, nasze błędy. Albo ktoś mówi: dasz radę! Albo niech zamilknie na wielki.

 

3. Pamiętaj, aby ASAPy i DEDLAJNY święcić.

Jasne, że warto być pracowitym i dążyć do swojego celu uparcie. Tylko zanim zamkniemy się w korporacyjnym pokoiku bez okien, żeby przez dwadzieścia godzin na dobę tłuc w klawiaturę, zastanówmy się, jaki jest nasz cel. Czy to aby na pewno dekada poświęcona na orkę dla kogoś? Warto się zatrzymać i zastanowić nad tym, czego chcemy i jaka jest do tego droga. To nie jest łatwe, ale bardzo potrzebne, jeśli chcemy być szczęśliwi.

 

4. Zamknij oczy i czcij.

Matkę, ojca i małżonka. Bez refleksji, bez stawiania granic, bez dbania o swój komfort. To taki patriarchalny obrazek, nadal w głowie wielu mędrców. Ten obrazek czas zdeptać, połamać i wyrzucić. Czas postawić siebie w centrum i uderzyć ręką w stół, gdy dzieje nam się krzywda. Jeśli czujemy, że musimy ciągle coś z siebie dawać, dopasowywać się do cudzych oczekiwań, wysłuchiwać krytyki i przyjmować pokornie oznaki niezadowolenia, to relacja nie jest zdrowa. Albo trzeba ją leczyć albo odrzucić. Jeśli nie tolerują nas najbliżsi, to jest to ich strata. Rodziną mogą być przyjaciele, zwierzęta. Wbrew powszechnej opinii, rodzinę można sobie wybrać.

 

5. Nie zabijaj. Chyba że tylko wyrażasz swoje zdanie.

Tutaj mieszczą się te wszystkie szpilki, szpileczki i potężne sztylety wygłaszane pod płaszczykiem: mam prawo wyrazić swoje zdanie!. Ty nie wbijasz nikomu do chaty, żeby krytykować jego dywan, a przecież masz prawo! To, że ma się do czegoś prawo, nie oznacza, że koniecznie trzeba z niego zawsze i wszędzie korzystać. A jak już ktoś jest w tej kwestii bardzo uparty, to Ty masz prawo zakończyć tę relację i napawać się ciszą i spokojem. Doktor Ania poleca!

 

6. Po bożemu i przy zgaszonym świetle.

Tak jak w naszym kraju wszerz i wzdłuż sami eksperci, tak seksu się tu nie uprawia, nikt nie widział, ciiiii. Dzieciom ani słowa, bo to sprawy dorosłych, a dorośli też niech w czterech ścianach z tematem siedzą, żadnych rozmów o potrzebach i seksualności. Publicznie, to albo gołe baby na okładkach magazynów na stacjach benzynowych, albo lalki pozbawione narządów płciowych. A przecież seks jest ważnym elementem naszego życia, potrzebnym do pełnego szczęścia i zadowolenia. Dajmy już spokój tym katolickim naukom rodem ze średniowiecznych klasztorów i zawalczmy o to, by nam było dobrze!

 

7. Nie kradnij. Chyba że masz wąski horyzont, kij w dupie, kompleksy lub inny problem.

Tutaj są te wszystkie przemiłe, wygłaszane w miłości i trosce katy dla wiary w siebie: po co ci to? Czemu chcesz na siłę tak zrobić? Nie uda ci się i co zrobisz? I mój faworyt: co ludzie powiedzą?

Czyli siedzimy cichutko, nie wychylamy się, jesteśmy nieszczęśliwi, ale przynajmniej jacyś tajemniczy ludzie, którym bardzo leży nasz los na sercu, nic nie powiedzą. Wszystko w imię tej pomocy, która ma nam życie ułatwić i oszczędzić cierpienia. No i cierpienia nie ma, ale nie ma też mocy, energii, zapału, samorealizacji, dobrego samopoczucia, wiary w siebie, sympatii do siebie i jeszcze kilku innych składników. Cierpienia nie ma, ale jakoś tak wszyscy nieszczęśliwi. A przecież to Ty i tylko Ty decydujesz, jak chcesz żyć. I tylko Ty jesteś w stanie nabrać odwagi do realizacji swoich marzeń. 

 

8. Nie mów fałszywego świadectwa. Chyba że wypada.

Wracamy do klasyków. Najpierw: co ludzie powiedzą? Jacy ludzie? Czemu oni się nami interesują? Skąd mają kompetencje do oceniania innych? Czemu to, co powiedzą, ma jakieś znaczenie? Na te pytania nie ma już odpowiedzi. Bo ludzi jest dużo, każdy skupiony raczej na sobie, a do tego każdy mówi co innego. Zaraz po tych ludziach są hasła: powinnaś! Bo wypada! Co i komu wypada, znów pozostaje tajemnicą. Coś wypada i w związku z tym, Ty masz się wpisywać w sztywne ramy. Tego już wystarczy. Wszyscy jesteśmy OK. Niedoskonali, nie zawsze pełni energii, niekoniecznie grzeczni i wykrochmaleni. Każdy inny, wszyscy ciekawi i wartościowi.

 

9. Pożądaj żony/męża i dziecka.

Każda normalna kobieta pragnie mieć rodzinę i rodzić dzieci. Każdy zdrowy facet marzy o synu! A jak nie to nie jesteś normalna ani zdrowa. Doktor Ania już pisze receptę: spuścić ciśnienie, zastanowić się nad własnymi pragnieniami, a nie tymi, które ktoś w nas próbuje zaszczepić. Nie ma uniwersalnego wzorca na szczęście. Za to jest do wyboru wiele dróg do niego prowadzących i żadna z nich nie jest lepsza ani gorsza. I już. To jest właśnie takie proste.

 

10. Oraz kredytu na trzydzieści lat.

Według powszechnego przekonania człowiek sukcesu to ten zamożny, z wielką furą, domami tu i tam oraz wakacjami w luksusach. Ale to powszechne przekonanie to znowu mit. Dla jednych sukces to miliony monet na koncie i pięć rezydencji, dla innych stary, odremontowany van i adres co miesiąc inny. Żaden z tych modeli nie jest lepszy ani gorszy. Każdy ma swoje definicje sukcesu, szczęścia i spełnienia. Ważne, żeby nie dreptać ścieżkami wybrukowanymi tymi wszystkimi wypada, należy, powinnaś…, tylko poświęcić trochę czasu na refleksję i znaleźć własny kierunek. Ten pasujący właśnie do nas.

 

Wszystkim, małym i dużym polecam lekturę książki #takietampieprzenie 2020. Mam dwie córki i na pewno ją im podsunę w odpowiednim czasie. Przydałaby się taka pozycja na liście lektur szkolnych. Zdecydowanie lepiej zrobiłaby młodym Polkom i Polakom niż Potop i Nad Niemnem razem wzięte. Nawet jak te dzieła pomnożymy przez wszystkich Chłopów tego świata.

 

Styl życia

Seriale o jedzeniu na Netflixie

10 lutego 2020 / Paulina Kondratowicz

Seriale o jedzeniu na Netflixie jako życiowa inspiracja!

Wspominałam Wam ostatnio, że jestem na diecie. No jestem. I nie, nie będę opowiadać Wam o tym, jak to super świetnie czy wręcz przeciwnie jest na niej być. Ale całe to dietowanie niejako wymusza na mnie przyrządzanie sobie jedzenia w domu. I pomagają mi w tym seriale o jedzeniu na Netflixie. 

 

Skończyły się błogie czasy szybkiego „cziza” z McDonald’s, czy też zapychanie się ulubionym białym chlebem z pasztetem z Biedronki. Stałam się, można powiedzieć, świadomym konsumentem, jeszcze bardziej świadomą fit larwą, a nade wszystko niemalże obozowym capo wśród znajomych, którzy proponują czipsika do piweczka. 

 

Ogarnęłam, że jeśli dalej pójdzie tak jak szło, to za rok łatwiej będzie mnie przeskoczyć niż obejść. No i sobie od grudnia działam z dietą, zaprzyjaźniłam się z warzywniakiem, odkopałam kilka książek kucharskich, zapisałam do grupy wsparcia na Facebooku. 

 

Na całe szczęście nie jestem zwierzęciem, które nie lubi wody, czy stroni od warzyw. Tutaj jestem z siebie absolutnie dumna, ponieważ wszystko jakoś przychodzi mi łatwiej, fajniej i czuję się zdecydowanie lepiej, niż wówczas, gdy waga pokazała mi jakieś łgarstwa. 🙂

 

Będąc na diecie szukam inspiracji jedzeniowych i trudno ominąć szerszym łukiem wszystkie te wspaniałe programy kulinarne, którymi raczy mnie telewizja, ale i Netflix. W szale zmian, postanowiłam zajrzeć, co serwis proponuje w temacie gastronomiczno-kucharsko-dokumentalnym. Oto najlepsze seriale o jedzeniu na Netflixie. 

 

Cztery Składniki na Netflixie

 

A dzieje się sporo. Zaczynając od dokumentu „Cztery Składniki”, zabrałam się jako pasażer na gapę w podróż po smakach. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam, poza oczywiście gotowaniem, wiedzieć więcej na temat poszczególnych kuchni świata. Taka moja historyczna zajawka. 

W dokumencie traktującym o podróżach i gotowaniu, poznałam Samin Nosrat, która jest znaną szefową kuchni i autorką książek o gotowaniu. I wszystko to brzmi dość banalnie, ale materiał filmowy z jej udziałem to prawdziwa uczta dla zmysłów. 

Samin odwiedza przepiękne miejsca, w których kuchnia jest niemalże nierozerwalnym elementem kultury, sztuki, a nawet miejscem nawiązywania relacji międzyludzkich. W ciekawy sposób opowiada o czterech głównych składnikach potraw i w brawurowy sposób udziela porad kulinarnych. Dla mnie sama rozkosz, chociaż nie mam pojęcia jak smakują dania, które przyrządza, dopóki sama nie spróbuję ich odkryć na własną rękę. 

Uwielbiam w niej wszystko – naturalność, prostotę, szczerość, a nade wszystko kolory, którymi otacza się podczas odprawiania swoich czarów na patelni. 

Cztery składniki to nie tylko podstawa każdego odcinka, ale też filozofia. Samin zabiera nas w nostalgiczne podróże po historii miejsc, które odwiedza, wskazuje na ważne elementy kultury, które kształtowały smak i wybory gastronomiczne mieszkańców danych regionów. Dzięki jej wiedzy i humorowi, możecie odnieść wrażenie, że w zasadzie znacie te miejsca, znacie te smaki, poznajcie te wszystkie niuanse, które kryją sięga przygotowaniem każdej z potraw. 

Dla mnie „Cztery smaki” to coś więcej niż Małkowicz, dużo więcej kolorów niż Gessler, a już na pewno bardziej przyswajalna forma niż Nigella. Co ciekawe, dokument Netflixa oparty jest na szerokiej wiedzy kulinarnej nie tylko samej prowadzącej, ale też bazuje na doświadczeniu gości programów. Za to lubię seriale o jedzeniu na Netflixie. 

Uwielbiam jej mamę, która w zupełnie niegwiazdroski sposób, po mistrzowsku radzi sobie z… ryżem. Zresztą, każdy kto lubi gotować wie, że nie ma nic bardziej przyjemnego od ciekawego omówienia potraw. W serialu Netflixa po prostu wszystko pachnie. Jest miejsce na piękne ujęcia jedzenia podczas jego przyrządzania, ciekawy komentarz, rzut oka na otoczenie. Jest też pasja. Bez niej nawet najlepiej zapowiadający się przepis nie ma prawa nas uwieść. U Samin znajdziecie wszystko – siostrzane porady, profesjonalizm godny kucharzy z najlepszych knajp, na rozbrajającym poczuciu humor skończywszy. 

 

Chef’s Table na Netflixie

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wręcz obserwować wirtuozów gotowania w akcji. Tak przepyszna i niezwykła propozycja jaką jest „Chef’s Table” nie może więc umknąć Waszej uwadze. 

Wyobraźcie sobie, że macie niepowtarzalną okazję przyjrzeć się pracy i kreacji najlepszych, najbardziej utalentowanych i najbardziej znanych szefów kuchni z całego świata. Nagrodzony nagrodami Emmy, serial o jedzeniu na Netflixie „Chef’s Table” to po prostu niebo w gębie dla koneserów znakomitej kuchni. Każdy odcinek to inna historia. 

Niemalże godzinne spotkania obfitują w pełen smaków, kolorów, doznań spływ po inspirujących daniach spod rąk najlepszych kucharzy. Zaglądamy do kuchni eksperymentalnej, by za chwilę przenieść się do zupełnie, można by powiedzieć, zwyczajnych dań kuchni śródziemnomorskiej podlanej niebanalnym, czerwonym winem. I może nie byłoby w tym wszystkim nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że realizacja dokumentu jest po prostu należycie przyprawiona. Dla mnie największym zaskoczeniem była jednak prostota – dania prezentowane w odcinkach netflixowego dokumentu nie wydają się szczytem nie do osiągnięcia. I zainspirowały mnie do jeszcze większej fantazji i swobody w kuchni. Gdy jeszcze dorzucimy do tego komentarz, że owe pomysły i inspiracje wyznaczają nowe trendy… czujemy się jak na pokazie Gucci w pierwszym rzędzie. 

 

Cooked na Netflixie

Zdaję sobie też sprawę, że nie każdy musi poczuć pociąg do garnków i przypraw. Nie każdy też powinien. Jednak na przykładzie Michael’a Pollan’a i jego poczynań w kuchni w dokumencie „Cooked” możemy wysnuć kilka ważnych wniosków. 

Otóż kuchnia to nie tylko mieszanie w garnkach, to także psychologiczna rozgrywka pomiędzy smakami a kształtowaniem naszych sympatii, antypatii, a nawet społecznych norm. Sama zdziwiłam się ile w pieczeniu, warzeniu i duszeniu znajduje się filozofii, która ma ogromny wpływ na to kim w zasadzie jesteśmy. 

Zupełnie inaczej do gotowania podchodzą społeczeństwa bogate, a inaczej biedne. Inaczej ugotuje nam zupę Rosjanin, a jeszcze inaczej do kwestii zwykłego steka podejdzie Amerykanin. Michael Pollan pokazuje niezwykłą drogę, którą przebywa jedzenie od żołądka do mózgu. I co najciekawsze – wszystkie kwestie psychologii jedzenia wspaniale odzwierciedlają się w kwestii przygotowywania potraw. 

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że ewolucja smaków i kuchni świata mogła mieć tak ogromny wpływ na skok cywilizacyjny wielu kultur. Oglądając Michael’a w akcji, mogę śmiało stwierdzić, że to „swój chłop”, który nie udaje, nie dmucha na zimne, jest szczery do bólu, a przy tym obłędnie inteligentnie łączy fakt gotowania z wpływem tego gotowania na nas wszystkich. 

Zastanawialiście się kiedyś, czy kuchnia, gotowanie i smaki mogą Wam pomóc w codziennym życiu? Wystarczy spojrzeć na kuchnie świata – dalekowschodnie, które słyną ze zdrowych i dietetycznych składników, europejskie kuchnie regionalne, które aż kipią historycznym sznytem, afrykańskie, które prześcigają się w prostocie i wyrazistości, czy południowoamerykańskie, które potrafią zaczarować mnogością smaków i egzotyką. Każdą z kuchni świata łączą cztery żywioły. 

Mamy więc niezwykłą możliwość poznać historię, antropologię i chemię, która łączy wszystkie te żywioły w jedno, kształtując gusta kulinarne ludzi na całym świecie. Seriale o jedzeniu na Netflixie pomagają zrozumieć, dlaczego gotowanie w garnku zmieniło sposób przyrządzania tak naprawdę każdej, znanej na świecie potrawy, jak ogień kształtował rozwój kuchni, dlaczego chleb jest podstawa tak wielu dań i wreszcie czy jedzenie sfermentowanego pożywienia może pomóc w wielu schorzeniach. Mnie aż zaburczało w brzuchu.

Czy gotowaniem można się po prostu zarazić jak ospą? Jestem zdania, że tak. Ciekawość smaków, odwaga w kuchni, tworzenie tak naprawdę prostych potraw mogą sprawić, że każdy z nas może stać się prawdziwym wirtuozem patelni. A nic tak nie zaostrza apetytu jak przepięknie przedstawione potrawy, ciekawe historie i bezpretensjonalny gawędziarz, który pokaże co i jak. 

Ja zgłodniałam, a Wy?

 

PS A jakie seriale o gotowaniu na Netflixie Ty polecasz?

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo