Change font size Change site colors contrast
Styl życia

Czy wiesz, jak oszczędzać pieniądze?

10 stycznia 2020 / Agnieszka Jabłońska

Stało się, prowadzisz budżet.

Wiesz już, na co wydajesz swoje pieniądze i z czego możesz zrezygnować – jest wspaniale. Teraz przyszła kolej na kolejny krok, czyli jak oszczędzać pieniądze.  

Zadajesz sobie czasem pytanie, jak oszczędzać pieniądze skutecznie i jak je po prostu mieć?

Uważam, że kredyty (nawet chwilówki), raty, karty kredytowe i debety na koncie są dla ludzi. Każdy może z tego skorzystać, ale musi – moim zdaniem jest to wymóg absolutnie konieczny – używać do tego głowy. Myśleć, liczyć i pamiętać o płatnościach. 

O wiele łatwiej jest, moja droga, oszczędzać pieniądze i mam zamiar podzielić się z Tobą kilkoma prostymi, sprawdzonymi sposobami. Zapoznaj się z tymi metodami, jeśli masz już trochę gotówki lub chcesz odłożyć konkretne pieniądze, bo zbierasz na jakiś cel. 

 

Najpierw zapłać sobie

Gdzieś kiedyś o tym przeczytałam i jest to naprawdę doskonała rada – najpierw zapłać sobie. Zawsze, gdy na Twoje konto wpływa przelew, ustalony procent przelewasz na konto oszczędnościowe. Nie czekasz, aż wszystko popłacisz, kupisz wymarzoną bluzkę i czwarty lakier do paznokci. Wpływa wypłata, przelewasz 10%. Dlaczego 10%? Dobrze brzmi, nie boli i pozwala oszczędzić konkretną sumę w każdym miesiącu. Możesz również ustawić zlecenie stałe w swoim banku, wtedy pieniądze przeleją się same. Po co Ci ta dodatkowa gotówka? Oszczędzaj w ten sposób na podróże, na swoje hobby, na przyjemności. 

 

Nagradzaj się własnymi pieniędzmi

Możesz świetnie połączyć oszczędzanie i utrwalanie nowych nawyków. Rzucasz palenie? Odkładaj do skarbonki lub słoika pieniądze, które  wydałabyś na paczkę fajek. Próbujesz zdrowiej się odżywiać? Przeznacz kasę, która szła na drożdżówkę albo batonika, na realizację swojego marzenia lub przyjemność – pachnące świeczki, butelkę dobrego wina, obiad na mieście, masaż. 

 

Stwórz fundusz awaryjny na nieprzewidziane wydatki 

Jak oszczędzać pieniądze? Pamiętaj, że musisz mieć w swoim budżecie utworzoną osobną kategorię – nieprzewidziane wydatki. Z tej puli bierzesz pieniądze na dentystę, serwisanta do pralki i mechanika. Pękł Ci pasek od torebki, pies pogryzł książkę koleżanki, a córce udało się potłuc ostatnią szklankę? Policz do dziesięciu i sięgnij do swojego funduszu. 

 

Odkładaj 1, 2, 5 złotych do słoika/skarbonki

Ten sposób poznasz na każdym blogu o oszczędzaniu. Do mnie ta zasada nie przemawia. Dlaczego? Jeśli prowadzisz budżet, nie ma u Ciebie miejsca na wolne 5 złotych. Masz przecież wszystkie pieniądze zagospodarowane, nie możesz więc pozwolić sobie na dziury. Jeśli jednak z jakiegoś powodu wciąż nie prowadzisz budżetu, a z systematyką u Ciebie na bakier, słoik może pomóc Ci wyrobić nawyk regularnego odkładania pieniędzy. W momencie otwarcia słoika poczujesz się dumna i zadowolona z tego, co osiągnęłaś, a Twój poziom motywacji do oszczędzania wzrośnie. Postaraj się kupić sobie coś miłego za te pieniądze, jakąś pamiątkę, która będzie Ci przypominała, że jesteś konsekwentna w swoich działaniach. 

 

Załóż konto oszczędnościowe

Na koncie oszczędnościowym, które jest powiązane z Twoim rachunkiem, możesz trzymać większe i mniejsze sumy. Plusem takiego rachunku jest to, że możesz zawsze przelewać na niego środki bez ponoszenia dodatkowych opłat. Konta oszczędnościowe są oprocentowane – nie dostaniesz wielkich pieniędzy, ale zwróci Ci się opłata za prowadzenie rachunku. Co więcej,  masz pewność, że Twoje pieniądze są bezpieczne. 

 

Kupuj waluty 

Znam osoby, które nadwyżkę finansową inwestują w waluty. To dobry i bezpieczny sposób na oszczędzanie wymaga jednak nieco wprawy i zaangażowania. Będziesz potrzebowała konta walutowego i dostępu do e-kantoru. 

 

Zainwestuj w akcje

Wiem, że gra na giełdzie jest opłacalna, wymaga jednak wyczucia, opanowania i cierpliwości. Znam facetów, którzy grają, mają z tego przyjemność i dodatkową kasę. Lubisz ryzykować, ale jesteś rozsądna? Zacznij od niewielkich kwot i zobacz, czy masz do tego smykałkę. Dużo informacji o tym, jak zacząć, znajdziesz w Internecie. 

Wiesz, co jest fajne w oszczędzaniu? Możesz się go nauczyć i stać się w tym mistrzynią, naprawdę. To jak, zaczynasz od dzisiaj? 

 

Styl życia

Less waste i minimalizm – czy do tanga potrzeba dwojga?

18 lutego 2020 / Agnieszka Jabłońska

Dwie idee, dwa nurty.

Minimalizm – mieć mniej, żyć bardziej i less waste – marnować mniej, przetwarzać więcej, nie kupować i nie marnować.

Tak się składa, że w codziennym życiu łączę minimalizm z less waste. Staram się zachować balans i równowagę. 

Po kilku latach mogę powiedzieć jedno: jest to spokojnie możliwe i – jak wszystko w życiu – wymaga wypracowania nawyków. Trochę uwiera na początku, a później staje się przyjemną rutyną. Pomyślałam, że może Cię to zainteresuje.

Pewnie zastanawiasz się teraz, co drogie czarno-białe meble mają wspólnego z gotowaniem obiadów z resztek i używaniem płatków kosmetycznych ze starego ręcznika. 

Być może ja po prostu obracam się w takich kręgach, ale znam ludzi i domy, gdzie less waste i minimalizm dobrze ze sobą grają. Sprawdź koniecznie książkę – reportaż Marty Sapały „Mniej”- wypożycz, posłuchaj, ściągnij na czytnik, przeczytaj! 

 

Po co Ci to całe zamieszanie? 

Chociażby po to, żeby spać spokojniej, budzić się bardziej wypoczętą. Iść drogą, która ma jasno określony kierunek z lekką głową i ciężkim portfelem. Być „tu i teraz” i cieszyć się wolno płynącym czasem. Pielęgnować relacje i dbać o swoje sumienie. Robić dla innych coś bez wysiłku i stąpać po Ziemi ostrożnie, nie robiąc nikomu świadomej krzywdy. Chciałabym Ci to ułatwić, więc przygotowałam listę punktów wspólnych dla minimalizmu i less waste. Szybko przekonasz się, że żyjąc zgodnie z ideą niemarnowania, masz dużą szansę zostać minimalistką. A jeśli już deklarujesz się, jako osoba, która nie potrzebuje wiele, przy odrobinie wysiłku i zaangażowania, możesz stać się specjalistką od less waste. 

Po 6 latach postanowiłam – nareszcie! – nazywać siebie minimalistką. Stwierdziłam, że mogę mieć coś do powiedzenia w temacie, który jest mi bliski. Dlatego teraz dzielę się moimi pomysłami, jak można połączyć minimalizm z less waste. Po co mi to wszystko? Żeby przynależeć i żeby się odnaleźć. Chcę żyć w środowisku, w którym ludzie rozumieją, jaką zgrozą napawa mnie chodzenie po galeriach i zakupy. Jak bardzo nie lubię kupować i ile czasu zastanawiam się, zanim wybiorę jakiś przedmiot lub usługę. Nie lubię tłumaczyć, że jestem w stanie zainwestować spore pieniądze w podróże, czy w hobby, a mimo że noszę zimowe buty trzeci sezon. Chcę otoczyć się etykietką „minimalistka” i znaleźć ludzi, którzy czują podobnie. 

 

Jak to się zaczęło? 

O less waste zrobiło się głośno za granicą. U nas widzę, że ten trend się rozwija od 2017 roku, powolutku, ale teraz zaczynamy już doświadczać efektu kuli śnieżnej. Przyczyniła się do tego na pewno zmiana przepisów dotyczących segregacji śmieci oraz rosnąca świadomość społeczna. Coraz więcej słyszę o organicznej bawełnie, o niemarnowaniu, gotowaniu z resztek. 

Minimalizm to obecnie mainstream, ha! Minimalistką jestem od 6 lat. Zaczęło się w Japonii – oni to mają we krwi, prostotę kulturową. Do nas trend przyszedł w 2012 roku i… zniknął. Może dlatego, że jego głośnym ambasadorem był Leo Babauta ze swoimi 100 rzeczami? Z dużym zainteresowaniem śledziłam, jak z trendu, który mógł pomóc w codziennym życiu, powstała dziwna hybryda. Minimalizm w swoje szpony szybko złapał przemysł modowy, następnie wnętrzarski. Obecnie to takie skrzyżowanie ograniczenia posiadania do 100 przedmiotów z drogimi meblami i dodatkami w określonym stylu. Dla mnie – osoby, która przeczytała na ten temat kilka książek, wysłuchała kilkudziesięciu godzin podcastów – jest to co najmniej interesujące. 

 

Jak minimalizm łączy się z less waste? 

Nie kupuję

– less waste mówi o tym, żeby nie tworzyć zapasów, których nie będzie można zużyć i rozsądnie gospodarować surowcami oraz nie przyczyniać się do zaśmiecania planety, a minimalizm, żeby otaczać się tylko tym i tylko w takiej ilości, jak to jest naprawdę potrzebne. 

Myślę przed zakupem

– będąc less waste, sprawdzam składy, kraje, z jakich podchodzi dana rzecz, będąc minimalistką, analizuję, czy dana rzecz jest mi naprawdę potrzeba, czy na pewno, do czego i czy długo posłuży.

Inwestuję w jakość

– jestem gotowa zapłacić więcej za produkty tworzone etycznie tak jak ubrania szyte w Polsce, bo kupię tylko tyle, ile dokładnie potrzebuję np. jedną spódnicę na lato, jedne buty na sezon i jeden plecak na kilka lat. 

Nie marnuję

– less waste to zużywanie rzeczy do końca i dawanie drugiego życia przedmiotom, minimalizm to zaspokajanie faktycznych potrzeb poprzez przedmioty, słowo klucz: użyteczność. Jeśli czegoś już nie potrzebuję – sprzedaję to lub oddaję, w minimalizmie wyrzucenie jest ostatecznością. 

Mam mało i zużywam do końca

– mam mało kosmetyków, produktów do pielęgnacji i do makijażu, a te, które mam, zużywam do ostatniej kropelki lub oddaję, jeśli już mi nie pasują. Zużyte opakowania przemieniam na funkcjonalne słoiczki lub świeczniki, które rozdaję bliskim. 

Kupuję rzeczy potrzebne

– unikam tego przyjemnego dreszczyku, który towarzyszy wyprawom do centrum handlowego w weekend wyprzedaży, wolę zakupy online. Wybieram rzeczy, które potrzebuję w ściśle określonej ilości – jeśli szukam jednej bluzki, to kupię jedną bluzkę lub jeden lakier do paznokci. 

Nie kupuję emocjonalnie

– zakupy to nie lekarstwo na doła i nudę. Wolę poczytać książkę, iść na spacer do parku, zagrać w planszówkę lub pouczyć się języka obcego. Transferuję swoje zasoby – energię i czas tam, gdzie da mi to jakąkolwiek korzyść. Zakupy zostawią Cię z poczuciem winy, pustym kontem i brakiem miejsca w szafie lub w łazience. 

Nie chomikuję

– noszę ubrania – na co dzień również te ładne na specjalne okazje – używam wszystkich kosmetyków, gotuję z zapasów i extra składników ze sklepiku kontynentalnego, jeśli czegoś nie używam, to oddaję. Uwaga, tutaj może być pułapka, bo less waste zakłada, że ponownie wykorzystywać np. gdy otrzymasz paczkę zostawić pudełko, papier i sznurek do kolejnej wysyłki – świetne rozwiązanie, jeśli wysyłasz paczki. Jeśli nie, oddaj ten zestaw komuś, kto będzie miał z niego użytek lub połóż na klatce schodowej z opisem „zestaw do wysyłki paczki”, na pewno ktoś skorzysta. 

Inwestuję w hobby

nie oszczędzam na moim hobby, ale nie chwytam pięciu srok za ogon. Zanim przekonam się do czegoś, spróbuję pożyczyć potrzebny sprzęt i przeanalizuję, czy nowe zajęcie jest dla mnie wystarczająco rozwojowe. Później zobaczysz mnie w super butach do biegania, w markowej koszulce, z japońskim nożem kucharskim lub formą do wypieku magdalenek za kilka stówek doskonałej jakości. Pamiętaj, że minimalizm zakłada, że masz dokładnie tyle rzeczy, ile potrzebujesz, więc spokojnie stwórz własny zestaw do malowania farbami, gry na gitarze, czy robienia na drutach. Jeśli po jakimś czasie stwierdzisz, że to nie dla Ciebie, zamiast chować rzeczy na dno szafy, sprzedaj jej lub zrób komuś prezent – to takie proste! 

Oczekuję jakości

– chcę, aby rzeczy, które wybieram, reprezentowały doskonałą jakość. Ubrania nie mechaciły się, kosmetyki nie uczulały, a pokrywki od garnków nie pękały. 

Inwestuję w emocje i doświadczenia

– bardziej ucieszę się z biletów na wydarzenie niż z kolejnego kurzołapa na półce. Sama chętniej wydam na podróż niż remont – w moim odczuciu – wciąż ładnej i zadbanej kuchni. Zamiast piątej pary jeansów wybiorę koncert. 

Pielęgnuję relacje

częściej zobaczysz mnie z przyjaciółką w restauracji lub na herbacie niż w galerii. Lubię randki z mężem, lubię dobre jedzenie i miłe towarzystwo. W „starej” bluzce bawię się lepiej niż w nowej tunice od projektanta – zużywam, pamiętasz? 

Mam porządek w domu

mam mało przedmiotów, więc sprzątanie zajmuje mało czasu. Zmywanie zajmuje niewiele czasu, prasowanie, czyszczenie łazienki – naprawdę polecam. Im więcej produktów w Twoim domu będzie miało swoje stałe miejsce w szafce lub szufladzie, tym mniej czasu zmarnujesz na ich bezsensowne przestawianie, a pusta przestrzeń, będzie sprawiała wrażenie schludnej. 

Ograniczam się i nie ograniczam się

– możesz pomyśleć, że żyję w ciasnym gorsecie, który krępuje moją radość życia, przecież cholernie się ograniczam – tego nie kupuję, tamtego też nie, tam nie chodzę, ale – uwierz, proszę – czerpię z życia pełnymi garściami. Mam wolne środki, żeby inwestować w rzeczy lub doświadczenia, o których marzę i które sprawiają mi wielką radość. 

 

 

Tak jak widzisz, jedno wynika z drugiego, miesza się i przenika. Momentami ciężko jednoznacznie określić, czy jestem minimalistką, czy żyję pro ekologicznie. Jedno jest pewne, wciąż czerpię pełnymi garściami ze stylu życia, który wybrałam, a tango gra mi w duszy nieprzerwanie!

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo