Change font size Change site colors contrast
Felieton

Czy można zmienić życie w 24h?

7 lutego 2020 / Sandra Panus

Zmiana równa się proces, a proces trwa...

Nie da się zmienić życia w 24h, ale możemy dać sobie podstawę. Podjąć decyzję, że wchodzimy w proces zmiany. 

Słyszę, jak obok sąsiadka z płaczem opowiada drugiej, że mąż ją zostawił. Wyczuwam złość koleżanki, która po rozmowie z szefem oznajmia, że została zwolniona. Ale czy tak naprawdę oni sami się już nie rozwiedli kilka lat temu? Nie odeszli z pracy, której nie lubili? Trzymali się kurczowo „stałości”, a decyzję o zmianie odkładali na lepsze czasy. 

Bój się i działaj 

Wszechświat słucha naszych narzekań, próśb i działa! Tak jak mówi Tekstualna Monika „BÓJ SIĘ I DZIAŁAJ”. A jak się boisz to zmiana przyjdzie sama zazwyczaj w najmniej odpowiednim momencie. 

Czy jest właściwie odpowiedni moment na wejście w zmianę? Jeśli Ty całą sobą czujesz, że nie chcesz już żyć „po staremu” to właśnie jest ten czas! 

Często nie mamy odwagi, aby sami poczynić kroki w przód, w bok i wtedy przychodzą inni ludzie, sytuacje. Ludzie którzy po głębszym przyjrzeniu robią nam przysługę, podejmują decyzję za nas. Może czasami warto im po prostu podziękować? 

Wybierając rzeczy nowe, trudne, podnosimy swoje poczucie wartości, pewności siebie. Bo co sprawia, że jesteśmy z siebie dumni, unosimy się ponad chodnikami? Komfortowe życie, wieczór z pilotem w fotelu czy ukończony projekt, którego baliśmy się zacząć? 

Zasada Kaizen

Boisz się skakać na głęboką wodę? Zacznij od małych kroków według zasady Kaizen. Filozofia pozwala doskonalić się eliminując do minimum lęk. Pokazuje jak wyznaczać sobie duży cel, który rozkładamy na części. Każdego dnia idziemy po jednym schodku do góry, na szczyt swoich marzeń. 

Wprowadzając zmianę w swoje życie bierzemy odpowiedzialność za swoje działania. Myślisz odpowiedzialność i uciekasz pod stół czy stajesz jeszcze bardziej wyprostowana? Sprawdź w ciele co Cię motywuje, a co demotywuje. Nasz mózg jest tak skonstruowany, że każde nowe wyzwanie lub okazja wiążą się z pewną dozą strachu. Ale od Ciebie zależy jaką dodasz myśl do emocji i w jakim kierunku posunie się zmiana. 

A, gdyby wprowadzić w swoje życie 10 minut dla odwagi? Każdego dnia przez 10 minut robić rzeczy, które siedzą w Twojej głowie, które wiesz, że pomogą ulepszyć Twoje życie, wprowadzić w nie większe spełnienie? Podejmiesz wyzwanie? 

“Sami musimy stać się zmianą, do której dążymy w świecie” – Gandhi 

Polecam książki, które pozwolą Wam zaprzyjaźnić się ze zmianą:

  • „Filozofia Kaizen. Jak mały krok może zmienić twoje życie” – Maurer Robert
  • „Gdy wszystko się zmienia, zmień wszystko. Droga spokoju przez czas zamętu” – Neale Donald Walsch
  • „Anatomia zmiany” – Sebastian Kotów
Felieton

Matka i córka – jak być inną matką niż Twoja własna?

17 lutego 2020 / Agnieszka Jabłońska

(Jeśli oczywiście Twoja własna rodzicielka nie jest spoko facetką, z którą możesz napić się wina, pochodzić po górach, opalać na Korfu, jechać do SPA i śmiać się do utraty tchu)

Znowu źle ubrałaś dziecko do przedszkola, zrobiłaś mężowi niewystarczająco zdrowy obiad, a Twoje mieszkanie przypomina chlew? Twoja matka nigdy by sobie na coś takiego nie pozwoliła, prawda?

Obroniłaś doktorat zamiast wyjść za mąż, wzięłaś ślub, ale postawiałaś na karierę, jesteś szczęśliwa niestety ze złym facetem, masz dziecko bez ślubu i związek małżeński bez dziecka, nie jesteś samotna – spotykasz się z kobietą, a w ogóle to dlaczego układasz sobie przyszłość z kotem?! Twoja matka z przyjemnością uporządkuje Ci życie, wystarczyłoby tylko poprosić, ale Ty od dziecka przecież byłaś krnąbrna. 

Masz własną firmę i nie siedzisz spokojnie na etacie w państwowej spółce, jak Twoja siostra, jesteś za młoda na ciążę i za stara, żeby być dobrą matką. Twój brat może mieć dziecko po 40-stce, ale wiesz jacy są faceci… Gdy pytasz, widzisz tylko wzruszenie ramion.  Dostajesz w prezencie na gwiazdkę pierwszy porządny krem przeciwzmarszczkowy i karteczkę „martwię się o Ciebie, córeczko”. 

Lata lecą, a Twoja wartość rynkowa spada, matka obrzuca Cię spojrzeniem, jak diler z komisu aut używanych. Robi niewielki grymas – już wie, że będzie miała problem, żeby Cię gdzieś opchnąć. Może zadzwoni do swojej przyjaciółki, jej syn jest wprawdzie mechanikiem samochodowym i starym kawalerem, ale za to przegląd auta będziesz miała za darmo. Jest jeszcze Zosia – sąsiadka z drugiego –  ona też ma syna, chociaż jest po rozwodzie, wyłysiał i dobija do 50-tki, ale w Twoim wieku nie można być już taką wybredną, wiesz? 

Znowu nie tak ubrałaś się na spotkanie rodzinne, chociaż przyjechałaś prosto po 12-godzinnej zmianie w pracy. Masz za długie włosy albo za krótkie, za mocny makijaż albo mogłabyś nieco słabiej podkreślać oczy, bo widać Ci zmarszczki. Później zaczynają się poważne tematy.

Domowego budżetu nie można założyć w komputerze, porządnie jest w zeszycie w kratkę. Co Ty możesz wiedzieć o prowadzeniu biznesu po 5-letnich studiach prawniczych i specjalizacji z prawa gospodarczego? Dlaczego znowu ugościłaś rodziców kupnym ciastem, nie chce Ci się nawet niczego przygotować. To pewnie dlatego, że nie masz dobrego przepisu. Zadzwonisz do Jasi – bratowej, ona ma cały przepiśnik taki piękny z suszonymi kwiatkami na okładce i da Ci przepis na rewelacyjny sernik. 

Czy Ty naprawdę nie możesz odkleić się na chwilę od tego dziecka? No kto to słyszał, żeby stosować jakieś wydumane rodzicielstwo bliskości?! I dlaczego nie chciałaś karmić piersią, karmiłaś tak krótko, albo karmisz wciąż, chociaż dziecko dawno już skończyło pół roku? Dlatego Twój mąż nie wstaje w nocy i Ty jesteś później taka nie wyspana? Czy nie możesz się trochę zorganizować i ugotować tego obiadu porządnie, żeby chłop miał co jeść, jak wróci z pracy? Czy Ty musisz być taką egoistką? Od dziecka umiałaś omotać sobie wszystkich wokół małego palca. 

Bo kiedyś… kiedyś kobieta wiedziała, gdzie jest jej miejsce. Opiekowała się domem i mężem, a dzisiaj? Ty sobie wyjeżdżasz na t-r-z-y d-n-i? Twój mąż pozwala Ci jechać, czy on oszalał? Sympozjum naukowe, wyjazd integracyjny, prezentacja w terenie to wszystko może poczekać, najważniejsze jest mielone i rosół w niedzielę i skarpetki – wyprasowane! 

Matki, które wciąż wtrącają się w życie swoich dorosłych córek. 

Matce wydaje się, że zna Ciebie najlepiej na świecie, że zawsze umie podążać torem Twoich myśli. Wiele kobiet uważa, że łączy je z córkami silna duchowa więź, która sprawia, że zawsze są na bieżąco niezależnie od okoliczności. Prawdziwa więź matki z córką to piękna przyjaźń. Dziewczynka zamienia się w dorosłą kobietę, a jej stosunki z rodzicielką maja szansę ewoluować i zamienić się w serdeczną i głęboką relację opartą na równowadze – braniu i dawaniu. Stworzenie takiego porozumienia wymaga jednak wiele pracy. By być dobrą matką nie wystarczy urodzić dziecka i wepchnąć sobie na głowę korony z napisem „matka”, a następnie przez całe życie oczekiwać szacunku, posłuszeństwa, zainteresowania. 

Dorastająca córka ma prawo wykreować siebie na nowo i weryfikować to, czego nauczyła się w rodzinnym domu. Ma prawo nazywać lewą rękę prawą, nosić jeden kolczyk w uchu i jeść zupę z filiżanki, spotykać się ze złym towarzystwem albo całymi dniami czytać książki. Ma prawo wyjeżdżać pod namiot, zostać dziewicą do ślubu albo uprawiać seks w samochodzie, pójść na pielgrzymkę albo na piwo, zapisać się na kurs pole dance albo zajęcia robótek ręcznych. Może ubrać swoje dziecko tak, jak chce i dawać słodycze w nagrodę za wysoką ocenę z klasówki lub zabronić wnoszenia cukru do swojego domu. Dorosła córka może zajść w ciążę, kiedy poczuje taki kaprys z tym, kto akurat będzie pod ręką, albo wziąć romantyczny ślub w białej sukni w świątyni położonej na końcu świata i nie mieć dzieci wcale. 

Granice matki nie mogą być granicami jej dorosłej córki. Dziecko w momencie dorastania zaczyna widzieć swój własny horyzont i nie możemy zmieniać jego skali. Matka nie może być dla swojej córki ograniczeniem ani przyczyną rozwoju, dostała zupełnie inną rolę. Matka jest:

 

  • wsparciem, ale nie fundamentem, 
  • przewodniczką, ale nie po zaplanowanej trasie,
  •  pocieszycielką, ale nie rozgrzesza,
  •  oazą, ale nie celem wędrówki,

 

jest etapem miłości, ale nie jej istotą. 

Próbujmy być takimi matkami, by nasze dzieci zawsze odczuwały naszą obecność, jako dar a nie ciężar, a rozmowę jako miłą wymianę myśli, a nie przykrą konieczność tłumaczenia się. Próbujmy być matkami, jakich zabrakło w naszym życiu, gdy podejmowałyśmy najlepsze i najgorsze decyzje, które zaprowadziły nas dzisiaj do miejsca, w którym obecnie jesteśmy – szczęśliwe. 

 

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo