Change font size Change site colors contrast
Rozmowy

Choroba dwubiegunowa. Rozmowa z M.

30 września 2019 / Marta Osadkowska

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia dla Unii Europejskiej dwadzieścia siedem procent dorosłej populacji (w przedziale wiekowym osiemnaście – sześćdziesiąt pięć lat) doświadczyło w ostatnim roku przynajmniej jednego z zaburzeń psychicznych.

Nie wszystkie atakują silnym uderzeniem, nie zawsze trafia się do szpitala czy choćby lekarza. W wielu przypadkach wydaje się, że to osłabienie, spadek formy, lenistwo, wymyślanie problemów, próba zwracania na siebie uwagi. Żyjemy w świecie, z którego tempem i oczekiwaniami ludzki mózg często sobie nie radzi, bo nie jest przystosowany do tak wysokiego poziomu stresu. I tak często doświadczanego, właściwie bez przerwy. A stres to tylko jedna z przyczyn.

Odkąd pamiętam, miałam poczucie, że jest we mnie jeszcze jedna osoba. Taki wewnętrzny bliźniak, który czasami podejmuje decyzje za mnie. Jego wybory nie zawsze mi pasowały, często kosztowały mnie dużo złych emocji i wstydu. Przede wszystkim jednak, ta jego obecność odbierała mi pewność siebie. Świadomość, że on może przejąć stery, odbierała mi spokój. Od niedawna mój towarzysz ma nazwę, to zaburzenia afektywne dwubiegunowe (CHAD).

Marta Osadkowska: Nie wyglądasz na chorą.
M: Jestem teraz w stanie, który nazywa się eutymią. Po ludzku oznacza to, że teraz jestem po prostu sobą, bez najmniejszego śladu choroby. Wszystko działa prawidłowo, kontroluję swoje decyzje, a moje emocje są ustabilizowane i … po prostu moje.

MO: Mogą być nie twoje?
M: O tak. Przez całe życie towarzyszyło mi poczucie, że nie mam nad sobą pełnej kontroli. Jakby był we mnie ktoś jeszcze, kto podejmuje decyzje. Postaram się to wytłumaczyć. Pamiętasz bajkę „W głowie się nie mieści”? Człowiek w głowie miał konsoletę, którą sterowały emocje. Ja czułam się, jakby czasami ktoś mnie odsunął od tego centrum dowodzenia. Czułam i widziałam, że nie ja rządzę swoimi reakcjami, ale też miałam świadomość, że to nie dzieje się gdzieś poza mną. Na przykład rozmawiałam z kimś dla mnie ważnym i ciekawym. Bardzo chciałam się dowiedzieć, co ma do powiedzenia. I nagle słyszę siebie, jak przerywam zdania tego człowieka i wylewam z siebie potok słów. Wcale tego nie chcę, ale nie umiem przestać. W takich chwilach doznaję uczucia rozdwojenia, jakby było mnie dwie. To jest element hipomanii, jednego ze stanów doświadczanych w tej chorobie.

MO: Opowiedz o tych stanach.
M: Wcześniej wspomniałam o eutymii, to jest stan prawidłowego funkcjonowania. W nazwie choroby mamy depresję i manię. Czym jest ta pierwsza, mniej więcej każdy sobie wyobraża. To obniżona energia, smutek, brak zainteresowania czymkolwiek. Nie ma siły na najprostsze czynności, konieczność ich wykonywania przynosi rozdrażnienie. W cięższych przypadkach to totalna niemoc, człowiek nie jest w stanie podnieść się z łóżka. Wszystkie te pomysły, żeby wtedy skupiać się na pozytywach, tylko dobijają. Świadomość, że masz cudowne dzieci, tylko pogłębia poczucie własnej beznadziejności. Nie myśli się wtedy: mam takie super dzieci, warto dla nich żyć, wstanę i ruszam. Nie, to jest stan, w którym idzie się w kierunku: biedne te moje dzieci, że muszą żyć z taką matką. Byłoby im lepiej beze mnie, jak wszystkim zresztą. Pojawiają się myśli o śmierci, myśli samobójcze. Depresja tak bardzo boli, że jeśli jej zakończeniem ma być odebranie sobie życia, to ten krok jawi się jako ratunek od cierpienia.
I żadne zachęcanie do pozytywnego myślenia nie ma tutaj racji bytu, bo pozytywne myślenie jest kompletnie poza zasięgiem.

Po przeciwnej stronie skali mamy manię. To jest absolutny high life! Czujesz, że możesz latać. Mam mnóstwo energii, potrafię w kilka dni zrobić pracę na miesiąc, posprzątać mieszkanie, zaplanować wakacje i weekendy na pół roku do przodu. To czas wielkiego pobudzenia, masz poczucie, że jesteś nadczłowiekiem. Myśli są jasne i przejrzyste, zdania układają się w doskonałe wypowiedzi, jesteś królem wystąpień publicznych, nie ma barier typu wstyd czy brak pewności siebie. Oczywiście to, jak sam widzisz siebie, odbiega od tego, jak faktycznie wyglądasz. Ktoś, kto dobrze cię zna, może być wystraszony. Bo nagle jesteś wyzywająca, odważna, nadpobudliwa, nie dajesz nikomu dojść do słowa, a te słowa, które uważasz za odkrywcze i mądre, mogą być zwyczajnym bełkotem. Jest się wtedy pobudzonym seksualnie, bardziej chętnym do kontaktów niż normalnie. Wiele osób uprawia wtedy zupełnie przypadkowy seks, nawet jeśli z natury są cnotliwe i żyją w celibacie. Manię charakteryzuje takie ostre nakierowanie na cel. Dążysz, żeby go za wszelką cenę osiągnąć, nie oglądasz się na koszty. Jak sobie wtedy wkręcisz, że bierzesz kredyt i kupujesz luksusowy samochód, to dążysz do osiągnięcia tego, nie ma miejsca na rozsądek. Pół biedy, jak się odbijesz od pani w banku i w tym uniesieniu, jej naurągasz wyprowadzany przez ochronę. Gorzej, jak ten kredyt dostaniesz i kupisz auto, którego wcale nie potrzebujesz i na które cię nie stać. Ludzie potrafią w tym stanie zaciągać potężne kredyty, przegrywać budowane całe życie firmy w karty lub lecieć na wakacje, na które nie mają pieniędzy.

MO: Czemu atakujesz panią w banku, która odmawia ci pieniędzy? Przecież ona robi ci przysługę.
M. Przy ataku manii tak tego nie postrzegasz. Masz wtedy cel i każdy, kto stanie ci na drodze, jest największym wrogiem. Czujesz, że masz misję, która zmieni na lepsze całe twoje życie więc jest jakaś logika w tym, że nienawidzisz osoby, która próbuje ci to uniemożliwić.

MO: A co potem? Budzisz się pewnego dnia z kredytem, którego nie masz z czego spłacić?
M: Albo w jakimś obcym mieście, bez pieniędzy. Albo dociera do ciebie, że właśnie przegrałeś w kasynie dom, w którym mieszka twoja rodzina. Wtedy często przychodzi depresja. Uświadamiasz sobie własną beznadziejność, jesteś w złej sytuacji finansowej, z której nie widzisz wyjścia. W moim przypadku zawsze najpierw była atak manii, a później depresja dociążona wyrzutami sumienia. Z tego, co wiem, to najczęstszy cykl.

MO: I co wtedy?
M: Wtedy powinieneś iść do lekarza. W ogóle takie impulsywne wydawanie pieniędzy to powinna być jasna wskazówka, że coś jest nie tak.

MO: Ty poszłaś do lekarza. Na początku zdiagnozowano u ciebie inną chorobę.
M: To była podręcznikowa historia. Przejmowałam się stanami depresyjnymi, którym w moim przypadku towarzyszyły lęki i ataki paniki. Ponieważ miałam skomplikowane i mało przyjemne dzieciństwo, łatwo było pójść w tym kierunku. Zdiagnozowano u mnie stany depresyjne wynikające ze stresu pourazowego i w tym kierunku prowadzono terapię.

MO: Lekarz się pomylił?
M: Nie, lekarka zrobiła wszystko, jak trzeba. To ja nie mówiłam jej o stanach manii, z tej prostej przyczyny, że nie odczuwałam ich jako coś złego. To jest rewelacyjny stan i cieszyłam się, kiedy nadchodził. Dopóki się nie przekroczy pewnej bariery w ataku manii, trudno jest ją postrzegać jako problem. Sama pomyśl: masz mnóstwo energii, czujesz się silna i wspaniała, nie musisz wiele spać, za to chce ci się pracować, spotykać z ludźmi, organizować imprezy. Wszystko się chce. Cały świat jest po twojej stronie, nie ma rzeczy niemożliwych.

MO: Kiedy się zorientowałaś, że to nie jest dobry stan?
M: Kiedy obudziłam się po jednej z imprez i zdałam sobie sprawę, że prawie nic nie pamiętam. A wypiłam może dwa lekkie drinki. Miałam mgliste wspomnienie, że dużo rozmawiałam, że sporo się działo. Nie umiałam sobie nic przypomnieć. Kiedy opowiedziałam o tym lekarce, zaczęła zadawać kolejne pytania. Najpierw o to, czy zdarza mi się nagle wydać dużą sumę na coś, czego jeszcze dzień wcześniej wcale nie chciałam. Zdałam sobie sprawę, że to dzieje się regularnie, ale myślałam, że po prostu nie umiem oszczędzać. Albo że sobie rekompensuję fakt, że kiedyś niczego nie miałam, a teraz mnie stać na wiele rzeczy. Człowiek umie sobie wszystko wytłumaczyć.

MO: Wtedy usłyszałaś diagnozę. I co poczułaś?
M: Z jednej strony ogromną ulgę. Wreszcie ten cały chaos we mnie, te wszystkie dziwne stany, ten wewnętrzny bliźniak miały jakąś nazwę. Mój wróg został zebrany w jedną całość i nazwany. Ta choroba wyjaśniała tak wiele moich akcji, których nie potrafiłam zrozumieć. Nagłe napady agresji, myśli o śmierci, podejmowanie dziwnych decyzji, pozbawiony przyczyny głęboki smutek, zmęczenie życiem… Nagle to zostało uporządkowane i mogłam to jakoś poznawać i próbować kontrolować. Ale obok tej ulgi czułam zagrożenie. Jakby ktoś naruszył moje granice bezpieczeństwa. Czułam potrzebę bycia z ludźmi. Z natury jest solidnie introwertyczna i lubię być sama, ale wtedy nie mogłam tego znieść. Kiedy mój mąż pracował w domu, siadałam obok niego i nic nie robiłam. Po prostu potrzebowałam być blisko niego. Trwało to kilka dni, ale wreszcie się unormowało. I została tylko ulga. Myślę, że mnie było o tyle łatwiej przyjąć diagnozę, że usłyszałam ją w znajomym gabinecie, od lekarki, do której chodziłam od dawna. Z tego, co wiem, jestem w mniejszości w tej kwestii. Częściej zdarza się tak, że w wyniku potężnego ataku manii lub depresji, trafia się do szpitala psychiatrycznego i tam dopiero, po podaniu leków i uspokojeniu, poznaje się swój stan. To musi być potężny cios.

MO: Dla ciebie nie był?
M: Nie. Ja zawsze czułam, że coś jest ze mną nie tak. Od zawsze byłam bardzo wrażliwa, wyczulona na wszystko, każdy nerw na wierzchu. Przeżywałam głęboko sytuacje, które innych kompletnie nie poruszały. Byłam wychowywana w klimacie ukrywania uczuć, do tego często słyszałam od mamy, że jestem dziwna i mam się zachowywać jak inne, normalne dzieci. Szybko nauczyłam się ukrywać emocje i udawać kogoś, kim nie jestem. Stworzyłam sobie bardzo rozbudowany świat wewnętrzny, często żyłam w nim bardziej niż w tym realnym. Odkąd pamiętam miałam też takie poczucie, że moje życie niebawem się skończy więc nie ma się co zakorzeniać. Te myśli towarzyszyły mi nawet, gdy byłam małym dzieckiem. To też jedna z oznak choroby.

MO: Urodziłaś się z tą chorobą? Ona jest dziedziczna?
M: Z chorobami psychicznymi jest tak, że dziedziczy się raczej skłonność do nich. A chory rodzic może mieć zdrowe dziecko, które nigdy nie doświadczy żadnego z epizodów manii czy depresji. Jeśli w rodzinie był ktoś chory, ryzyko wystąpienia chorób psychicznych jest większe, oczywiście. Można urodzić się z tą chorobą, ale ona nigdy się nie odpali. Najczęściej pierwszy stan powodowany jest przez bardzo emocjonalne wydarzenie, które nas przerasta, jak śmierć kogoś bliskiego czy jakieś duże załamanie w sferze zawodowej. U kobiet bardzo często zapalnikiem jest ciążą i poród. W takich sytuacjach zwykle jest to potężny atak, który kończy się w szpitalu. Zwykle tych łagodniejszych po prostu nie zauważamy. Cieszymy się ze wzrostu energii, jej spadek zrzucamy na pogodę, brak słońca czy zmęczenie. A potem przychodzi epizod, który nie pozostawia wątpliwości. W moim przypadku choroba musiała włączyć się, kiedy byłam bardzo mała i była ze mną od zawsze. Moja pani doktor mówi, że gdyby dzisiaj usłyszała o dziecku, które bez żadnego powodu jest doskonale oswojone z faktem rychłej śmierci i ta myśl nie wywołuje w nim smutku, ale podekscytowanie, to wszystkie lampki by się jej zapaliły. Ale, nie oszukujmy się, kto o tym myślał trzydzieści lat temu?

MO: Mówiąc o stanach, których doświadcza się chorując na psychozę maniakalno- depresyjną, wspomniałaś o hipomanii.
M: Hipomania to stan podwyższenia energii, pobudzeniem, impulsywnością, który nie spełnia kryteriów manii. To w większości te same zachowania, ale trwają od niej krócej i nie są aż tak silne. Nie doświadcza się psychoz, nie traci całkowitej kontroli. Pamięta się później swoje działania, choć może nie ich intencję, czy towarzyszące im myśli. Ja to pamiętam bardziej jako widz, jakbym obserwowała to z boku. Kiedy mania połączona jest z psychozą, często nie pamięta się swoich działań. I ciężko w nie uwierzyć.

MO: Jak to ocenić, czy zachowanie jest jeszcze gorszym samopoczuciem, czy już symptomem choroby?
M: Nie jestem lekarzem, nie umiem fachowo tu odpowiedzieć. Moim zdaniem, to się czuje. Coś jest nie tak. Reakcje są często nieadekwatne do sytuacji. Ja czuję dużo smutku, choć nie mam do niego powodu. Zdarzało mi się odczuwać wielki ból w radosnych momentach i nie umiałam powiedzieć, dlaczego. Nie rozumiałam, czemu nie umiem się cieszyć. Myślę, że trzeba słuchać intuicji, która podpowiada nam zwykle dobrze. No i te stany będą się powtarzać. To nie będzie jedna czy dwie sytuacje, raczej cykl. Koleżance odpowiedziałam kiedyś tak: jeśli jest co smutno w obiektywnie radosnej chwili i nie możesz już dłużej zasłaniać się PMS, to warto wybrać się do psychologa. Zawsze warto, to na pewno nie zaszkodzi.

MO: Czytałam badania, że ludzie chorzy na CHAD, nawet ci doświadczający psychoz i ciężkich stanów, nie oddaliby tej choroby, gdyby mogli.
M: Tak, też o tym czytałam. Może to kwestia manii, które są tak silnym doświadczaniem doskonałości, że trudno byłoby z nich zrezygnować? A może dlatego, że ta choroba jest jakąś częścią człowieka, bardzo uwrażliwia i wzmacnia czujność na innych? A może to oswojony towarzysz, z którym ciężko się rozstać? Pewnie jest kilka powodów.

MO: Ty byś oddała CHAD?
M: Może kiedyś… na pewno jeszcze nie teraz.

 

 

________________

 

Tutaj szukaj pomocy:

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym

800 70 2222 – Linia wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego

 

Rozmowy

100 pytań do Joanny Okuniewskiej

8 lutego 2021 / Monika Pryśko

Załóżmy, że Joanna Okuniewska na swoim Instastories wrzuca opcję „Zadaj mi pytanie”.

Uprościłam nieco ten proces. Po prostu zadałam Asi kilka pytań w Twoim imieniu. Przed Tobą 100 pytań do Okuniewskiej oraz 100 odpowiedzi.

 

1. Matriarchat, patriarchat, związek partnerski – jaki przykład wyniosłaś z domu?

Totalnie związek partnerski- każde z moich rodziców zajmowało się tym, w czym czuło się najlepiej, swobodnie wymieniali się obowiązkami i opieką nade mną i siostrą. Jednocześnie mój tata bardzo wspierał mamę w nauce angielskiego i był bardzo wyrozumiały, gdy mama wyjeżdżała za granicę by go szlifować- często rezygnował ze swoich planów i robił wtedy 100% domowych i ojcowskich obowiązków. Super było to obserwować. 

 

 

2. Przyjaźń damsko-męska: istnieje, czy nie?

Oczywiście, że istnieje! Ale nie jest dla każdego.

 

 

3. Co robi Okuniewska, gdy nie mówi do słuchaczy?

Lepiej czego NA PEWNO nie robię: nie jestem na siłowni, na spacerze, oraz nie prasuję i nie robię prania.

 

 

4. Gdybyś mogła młodszej sobie dać kilka rad, to co byś powiedziała?

Nie trzymaj ciężkich uczuć na swoich barkach- znajdź psychologa, który pozwoli Ci je powoli zdejmować i unicestwiać. Jeśli kontakt z kimś sprawia, że ściska Cię żołądek, odpuść tę znajomość. Oszczędzaj 10% każdej kwoty jaka wpływa na Twoje konto. 

 

 

5. Najgorsze spotkanie, jakie musiałaś odbyć w swoim życiu to?

Bardzo smutne zerwanie.

 

 

6. Gdybyś mogła przeprowadzić wywiad z jednym jedynym człowiekiem, kogo byś wybrała i dlaczego?

Chciałabym porozmawiać z Davidem Bowie i dowiedzieć się, gdzie zamieszkał PO TYM JAK UPOZOROWAŁ SWOJĄ ŚMIERĆ, ŻEBY MIEĆ ŚWIĘTY SPOKÓJ NA STAROŚĆ <3 

 

 

7. Polka – emigrantka to słodkie, słone, czy gorzkie?

Emigracja to kapryśne danie – nie ma na nie sprawdzonego przepisu. Myślę, że to wszystkie trzy smaki w harmonii, jeśli się emigrację oswoi, przetrawi i finalnie polubi. 

 

 

8. Co byś zrobiła, gdybyś wygrała 1 milion złotych?

Kupiłabym domek letniskowy godzinę drogi od Reykjaviku!

 

 

9. Za co siebie lubisz najbardziej?

Za lojalność.

 

 

10. 5 najważniejszych cech, jakie powinna mieć Twoim zdaniem kobieta w 2020 roku?

Powinna być elastyczna i umieć dopasowywać się do zmieniających się warunków życia (nie umiem tego). Powinna myśleć o sobie jako o swojej najlepszej inwestycji (tego też nie umiem). Powinna umieć prosić o pomoc i potrafić ją przyjmować (hmm…na razie umiem przyjmować). I powinna być asertywna (tego też nie umiem). Więc chyba w takim razie… powinna być po prostu wyrozumiała, że wszystko można, ale nie wszystko na raz.

 

 

11. Jak Okuniewska radzi sobie z bardzo osobistymi historiami, którymi dzielą się z nią słuchaczki?

Mam kilka historii, które musiałam przegadać na swojej terapii, bo bardzo zapadły mi w pamięć. Staram się jednak zachowywać emocjonalny dystans, a każdą historię traktować delikatnie i z szacunkiem.

 

 

12. Mężczyźni w Twoim życiu – który z nich miał największy wpływ na to, jaką kobietą jesteś dzisiaj?

Mój narzeczony, bo oduczył mnie błahych kłamstewek, pokazał mi, czym jest cierpliwość i wsparcie i polubił mnie taką, jaka jestem.

 

 

13. Czego boi się Joanna Okuniewska?

Poważnej choroby w rodzinie. Tylko tego.

 

 

14. Twoje dwa niezawodne sposoby na relaks, to…

Jedzenie leniwego śniadania w łóżku i po prostu przebywanie w ciszy.

 

 

15. Bliżej natury, to bliżej siebie? Co sądzisz?

Tak! 

 

 

16. Jakie hasło znalazłoby się na koszulce Twoich marzeń?

Widziałam taką w jakimś charity shopie i był to napis ,,I love only dolphins and Lizzie McGuire” i obok tego napisu były takie chamskie naprasowanki z delfinami i Hilary Duff <3 

 

 

17. Gdybyś miała dzisiaj namalować swoje życie jednym kolorem, jaki odcień byś wybrała?

Jasnozielony jak letni islandzki mech, czyli kolor ciszy, ciepła i spokoju.

 

 

18. Jak radzisz sobie z hejtem?

Nie czytam hejtu, a jeśli na niego trafiam, to najpierw mam tętno jak na kartkówce z fizyki, a potem zdaję sobie sprawę z tego, że powinno mnie interesować tylko zdanie moich przyjaciół i bliskich, a nie ludzi, którzy nigdy mnie nie poznali. 

 

 

19. Uważasz, że osiągnęłaś sukces?

W swojej dziwnej definicji sukcesu, tak. Dla mnie sukces to możliwość trzymania w równowadze finansów, dobrobytu psychicznego i dobrych relacji z bliskimi. I to mi się od jakiegoś czasu udaje. 

 

 

20. Jaki był najmilszy komplement, jaki usłyszałaś w życiu?

Gdy usłyszałam od mojej mamy, mówiącej to z pewnością w głosie, że się o mnie nie martwi, bo wie, że dam sobie radę. 

 

 

21. Jak wysokie są poprzeczki, które sobie stawiasz?

Na szczęście bardzo niskie, bo nienawidzę rozczarowań 😀

 

 

22. Co według Ciebie oznacza #girlpower?

Pewność tego, że możemy zrobić to, o czym marzymy. 

 

 

23. Pracujesz jeszcze w restauracji?

Na szczęście mogłam zrobić sobie od tego przerwę i obecnie skupiam się na podcaście. 

 

 

24. Kiedy odkryłaś, że podcast to Twój środek wyrazu?

Po opublikowaniu pierwszego odcinka. Oblała mnie fala satysfakcji, mimo że wysłuchało go jakieś 30 osób, ale po prostu bardzo podobało mi się to, jak to wyszło. 

 

 

25. Jaki jest Twój talent?

Orientacja w terenie! 

 

 

26. Gdzie sięgają Twoje marzenia?

Chciałabym mieć kiedyś rodzinny, ciepły dom otoczony przyrodą. Z małym ogródkiem. I z psem. 

 

 

27. Jak oswoiłaś się z popularnością?

Nie oswoiłam się. Na szczęście mieszkam w Reykjaviku, gdzie bardzo mało osób mnie słucha. 🙂 Popularność jest dziwna i była skutkiem ubocznym tego, że zaczęłam nagrywać. Nie spodziewałam się jej. Ale kiedy zaczęła mnie przerastać, postanowiłam zablokować możliwość komentowania moich zdjęć na instagramie i przestałam czytać wiadomości prywatne. Zanim to zrobiłam, zbyt duża liczba komunikatów w głowie wprowadzała mnie w nerwowość i lęk. 

 

 

28. Twój przepis na idealny związek – banał, czy może da się coś takiego stworzyć?

Akceptacja tej drugiej osoby takiej, jaka jest. Przymykanie oka na denerwujące cechy. Udanie się na wspólną terapię, by nauczyć się czegoś o swoich językach miłości i o sposobach na rozwiązywanie napięć i kłótni. 

 

 

29. Umiesz stawiać granice?

Umiem je stawiać, ale z trudnością reaguję, gdy ktoś je przekracza… muszę się tego nauczyć. 

 

 

30. Na co ostatnio wydałaś najwięcej pieniędzy?

Na zakupy jedzeniowe. Na Islandii jedzenie jest cholernie drogie. 

 

 

31. Jaka jest główna wartość, którą chciałabyś przekazać swoim słuchaczom?

Tolerancja wobec tego, że każdy z nas dźwiga własną historię, której nie znamy.

 

 

32. Kiedy poczułaś się naprawdę dorosła?

Kiedy zaczęłam płacić podatki.

 

 

33. Twój obecny styl życia to zaplanowana akcja czy czysty przypadek?

Wielogodzinna ciężka praca, po której nadszedł deser. 

 

 

34. Czym według Ciebie jest luksus?

Świadomością, że stać mnie na opiekę lekarską, jedzenie i czynsz. 

 

 

35. Kiedy jest Ci najwygodniej?

Kiedy jest mi ciepło pod kołdrą, obok jest mój narzeczony i mogę zimnymi stopami dotykać jego ciepłych, owłosionych łydek. SUPER! 

 

 

36. Co Cię najbardziej nakręca do działania?

Ładna pogoda.

 

 

37. Co sprawiłoby Ci dziś najwięcej przyjemności?

Możliwość spędzenia dnia na świeżym powietrzu z moim siostrzeńcem, albo jednego dnia na hamaku w Indiach. 

 

 

38. Gdzie chciałabyś pojechać na wakacje?

Do parku narodowego w USA, zobaczyć sekwoje! 

 

 

39. Opinia której osoby jest dla Ciebie najważniejsza?

Mojego psychiatry 🙂

 

 

40. Czujesz, że musisz coś jeszcze komuś udowodnić?

Na szczęście, w wieku 27 lat, nie.

 

 

41. Jak radzisz sobie ze stresem?

Każdy stres muszę przegadać z bliskimi. Im więcej o nim mówię, a oni mnie ugłaskują, tym łagodniej znoszę stresujące sytuacje. Nie pomaga mi joga, ani medytacja. Tylko mówienie o emocjach, nazywanie ich, oraz racjonalizacja na mnie działają 🙂

 

 

42. Zastanawiasz się czasami, po co Ci to wszystko?

Tak! I rezygnuję z rzeczy, które przestają mi służyć.

 

 

43. Lubisz samotność?

Bardzo. Ale taką kontrolowaną, nie na zbyt długo. Lubię mieć kogoś ,,pod telefonem” 🙂

 

 

44. Na co wydajesz najwięcej pieniędzy?

Na czynsz i jedzenie.

 

 

45. W jakim momencie życia jesteś teraz?

W momencie ogromnych zmian. 

 

 

46. Ufasz swojej intuicji?

Tak, ale mimo wszystko zawsze szukam uzasadnienia.

 

 

47. Czy zgadasz się, że obecnie wciąż jest za mało kobiet w polityce, w mediach, w finansach? 

Chciałabym, aby kobiety, które marzą o takich stanowiskach, miały równe prawa, by na nich zasiadać. 

 

 

48. Co Cię najbardziej zaskoczyło w byciu popularną autorką podcastu?

Ile wspólnych cech mam z innymi ludźmi!

 

 

49. Lubisz pracować w zespole? Czy jesteś jednak solistką?

Jestem samotnikiem, nie lubię pracować w zespole. 

 

 

50. Kto jest Twoim doradcą w sprawach biznesowych?

Nie mam na razie żadnych zobowiązań finansowych, więc na razie ja sama. 

 

 

51. Uważasz, że jesteś silną kobietą?

Niestety nie. Ale ciągle się uczę 🙂

 

 

52. Gdybyś mogła zamienić się na życie z jedną postacią literacką lub filmową, kogo byś wybrała?

POCAHONTAS.

 

 

53. Z czego jesteś najbardziej dumna?

Z tego, że potrafię pielęgnować długotrwałe relacje z ludźmi.

 

 

54. Mądra kobieta według Okuniewskiej, to?

Janina Ochojska i moja mama. 

 

 

55. Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, czy to dobre dla „idiotki”?

Wierzę! I każdemu takiej życzę! 

 

 

56. Kim chcesz zostać, jak już będziesz duża? 🙂

Osobą przepełnioną spokojem, która docenia to, co ma. 

 

 

57. Zgadzasz się z tezą, że szczęście to kwestia wyboru? 

Nie. Brr. 

 

 

58. Jakiej muzyki słuchasz?

Lubię praktycznie każdą muzykę DO 2012 roku. Plus pojedyncze współczesne odkrycia: Cigarettes After Sex, Marona Williamsa, czy Sharon van Etten. 

 

 

59. Czego Ci w życiu brakuje?

PSA.

 

 

60. Jak bliscy reagują na Twoją pracę?

Tak często zmieniam źródła zarobku, że moi przyjaciele wiecznie reagują zaskoczeniem. 

 

 

61. Umiesz cieszyć się z tego, co masz?

Absolutnie tak.

 

 

62. Wierzysz w horoskopy?

Absolutnie nie.

 

 

63. Uważasz, że uroda pomaga w życiu?

Niestety, wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią jasno, że tak. Czytałam ,,Obsesję piękna” i badania, które były tam przytaczane. Nie napawały optymizmem. 

 

 

64. Co daje Ci poczucie bezpieczeństwa? 

Luksus przebywania w domu, obecność Amadeusza, regularna terapia. 

 

 

65. Tęsknisz chwilami  za czasami, gdy nikt nie wiedział, kim jest Okuniewska? 

Nie, bo wtedy nie miałam podcastu, którego robienie daje mi ogromną frajdę!

 

 

66. Kiedy czujesz się tak naprawdę sobą?

W otoczeniu przyjaciół, w wygodnym ubraniu, w dzień wolny, jedząc coś pysznego. 

 

 

67. Jaki jest Twój dress code?

Bardzo lubię oversize’owe ubrania dobrej jakości, zestawione z eleganckimi dodatkami. Zawsze mi się wydaje, że wyglądam wytwornie, jak mieszkanka jakiejś europejskiej stolicy, a potem widzę swoje zdjęcia i wyglądam zdumiewająco niechlujnie. Mam poczucie, że wszyscy wyglądają zawsze ładniej ode mnie 😀

 

 

68. Często robisz rzeczy, tylko dlatego, że tak wypada?

Niestety tak, jestem mistrzynią kurtuazji. Ale potem mi głupio.

 

 

69. Który serial chciałabyś obejrzeć od początku do końca jeszcze raz?

BREAKING BAD. Ale za każdym razem jak zaczynam, to coś mi przerywa. Teraz jest to brak polskich napisów na islandzkim Netflixie, a jest tam za dużo slangu, żeby oglądać z przyjemnością i ze zrozumieniem jednocześnie.

 

 

70. Gdzie znajduje się Twoja granica prywatności?

Tam, gdzie sama ją wyznaczam. Na przykład tam, gdzie chodzi o uczucia mojej rodziny. 

 

 

71. Co jest pożywieniem dla Twojej duszy?

Psy, uczucie wdzięczności, uczucie ulgi po trudnym czasie i możliwość wyspania się.

 

 

72. Co robisz, kiedy się nudzisz?

Niestety, mogłabym się uczyć islandzkiego, albo malowania akwarelami, a skaczę między instagramem, fejsbukiem i messengerem. 

 

 

73. Piszą do Ciebie słuchacze z prośbą o radę? 

Tak, ale nigdy nie daję rad. 

 

 

74. Co Cię najskuteczniej motywuje do pracy?

Świadomość tego, że daje ona EFEKT. Nie znoszę pracy, której efektów nie widać. Dlatego musiałam zrezygnować z pracy w marketingu, a przerzucić się na coś, co jest mierzalne. Jestem w stanie określić, ile dań w kuchni wydałam, tak samo jak odcinek- czy jest fajny i czy dostarczy komuś rozrywki.

 

 

75. Lubisz mieć pieniądze?

Kocham bezpieczeństwo, jakie dają. 

 

 

76. Co Cię ostatnio najbardziej rozbawiło?

Mem o tym, jak koty dyskutują między sobą, gdzie jest jeden z nich i czemu z nimi nie marcuje, a nie było go, bo LUTOWAŁ!!!! I było tam zdjęcie kota lutującego jakiś metal. ŚMIESZNE!

 

 

77. Jesteś fanką teorii spiskowych?

Nie, ale mam guilty pleasure dodawania się do grup fanów teorii spiskowych i czytania tego, w co wierzą ludzie. Szczególnie lubię płaskoziemców. 

 

 

78. Masz kompleksy?

Nie. To tylko problem, a ja pozbywam się problemów.

 

 

79. Jak reagujesz, gdy ktoś mówi, że jesteś piękna?

Uprzejmie dziękuję, ale jakoś puszczam to jednym uchem, a drugim wypuszczam i nigdy nie daje to żadnej głębszej reakcji w moim mózgu. W sumie ciekawe, dlaczego tak jest.

 

 

80. Kto jest Twoim największym fanem?

Nie wiem :O 

 

 

81. Masz czasem czarne myśli?

Zdecydowanie zbyt często. Staram się sobie wtedy przypominać, żeby nie rozwiązywać problemów, przed jakimi nie stoję. 

 

 

82. Co Ci imponuje?

Samodzielność, ciężka praca i wytrwałe dążenie do celu. Nie mam żadnej z tych cech. 

 

 

83. Czego nie jesteś w stanie się oduczyć?

Nie chowam rzeczy do lodówki, po tym jak coś gotuję. Strasznie tym denerwuję wszystkich domowników. 

 

 

84. Dużo wydarzyło się przez ostatni rok?

Bardzo dużo, ale były to na szczęście same pozytywne rzeczy. 

 

 

85. Ufasz ludziom?

(Od razu zaśpiewała mi się w głowie Paktofonika NIE UFAM NIKOMU, KOCHAM TYLKO TYCH CO NA TO ZASŁUŻYLI <3) Wobec obcych stosuję zasadę ograniczonego zaufania. 

 

 

86. Łatwo przychodzi Ci mówić o tym, co czujesz?

Tak. Ale długo mi zajęło nauczenie się emocji, tego co oznaczają i że pełnią funkcję regulacyjną. Dopiero, gdy zobaczyłam, jaką ulgę daje mi mówienie o uczuciach, zrozumiałam, że warto to robić. 

 

 

87. Czy jesteś osobą, która pierwsza wyciąga rękę na zgodę? 

Tak. Plus zawsze szkoda mi czasu na kłótnie i nie jestem pamiętliwa. 

 

 

88. Jakie jest Twoje popisowe danie?

Kluski śląskie, pierogi ruskie i zupa ogórkowa.

 

 

89. Od czego zaczynasz swój dzień?

Chciałabym go zaczynać jak wszystkie dbające o siebie dziewczyny, czyli szklanką wody z cytryną, poranną jogą i jakąś fancy kaszą jaglaną. Ale zaczynam go skrollowaniem wiadomości ze świata i sprawdzeniem swoich social mediów. 

 

 

90. Czy jest jakaś książka, która odmieniła Twoje życie? 

“Czując” Katarzyny Jucewicz. Dużo uświadomił mi “Głód” Martina Caparrosa, mimo że jestem dopiero za połową. 

 

 

91. Jak radzisz sobie z tęsknotą?

Dając znać o tym, że o kimś myślę. Dzwoniąc. 

 

 

92. Kogo dzisiaj widzisz, jak patrzysz w lustro?

Wyspaną, zadowoloną dziewczynę.

 

 

93. Umiesz powiedzieć, czego chcesz?

Nie zawsze. Czasem okazuje się, że mi się wydaje, że czegoś chcę, a rzeczywistość okazuje się zgoła odmienna. Ale jeśli jestem pewna, to mówię wprost.

 

 

94. Co robisz, gdy czujesz, że nie masz już za grosz sił?

Odłączam się od Internetu, daję znać bliskim, że dzieje się ze mną coś niedobrego i kontaktuję się ze swoim terapeutą i psychiatrą. 

 

 

95. Gdzie jest teraz Twój dom?

Na najbardziej wysuniętym na zachód cypelku Reykjaviku. Teoretycznie jest to osobne mini-miasto, otoczone z 3 stron oceanem, z własnym jeziorkiem, wyspą i latarnią morską. 

 

 

96. Czy psychoterapia to coś, co można komuś polecić?

Nie każdy jest gotów na psychoterapię, nie zawsze jest też na nią najlepszy czas. Nie powinno się z pewnością polecać komuś swojego terapeuty z gwarancją, że jest cudotwórcą. 

 

 

97. Czyje plakaty wieszałaś na ścianie w swoim pokoju jako nastolatka?

Crystal Castles, Arctic Monkeys i The White Stripes. 

 

 

98. Co Cię ostatnio poruszyło?

Ludzie, którzy mobilizują się w tych trudnych czasach – szyjąc maseczki, gotując innym obiady, robiąc zakupy sąsiadom. 

 

 

99. Dajesz sobie prawo do błędów?

Tak. Ale zdarza mi się wahać i wstrzymywać z jakąś decyzją, bojąc się porażki.

 

 

100. Do kogo dzwonisz, gdy jest Ci źle? 

Do mojej przyjaciółki Anetki.

 

_

 

MAteriał został opublikowany w #7 numerze The Mother MAG.

 

_

 

Ilustracja: Emilia Pryśko

This error message is only visible to WordPress admins

Error: No connected account.

Please go to the Instagram Feed settings page to connect an account.

Mother-Life Balance to zdecydowanie mój plan na macierzyństwo po urodzeniu drugiego dziecka.

Sylwia Luks

The Mother Mag to mój ulubiony magazyn z którego czerpię wiele porad życiowych oraz wartościowych treści!

Leszek Kledzik

The Mother Mag logo